dorjana1
30.12.09, 23:41
Pewnie gdzieś juz opowiadałam :)) o zdobycznych moich pieknych
drzwiach wewnętrznych.Miały wylądować na śmietniku ,przygarnęłam -i
jeszcze dostałam kilkanaście sztuk więcej.I skubię z miliona warstw
farby olejnej -wzbudzając pogardę własnego męża.
Ja już mam stolarza,który jest umówiony na roboty u nas,widziałam
już nawet na gotowo parę drzwi dla nas.No niby ładne ...ale nowe :(
I teraz nie wiem co w końcu zrobić.Bo żyję chyba w bujdach -że da
sie oskubać,wpasować.To są waskie 70 tki ale chyba z tym problemu
nie ma -na górze wielkich mebli nie będzie.Ale nie wiem jak to jest
z odbiorem budynku -generalnie tfu tfu nosze z chorym nie przejdą (
ale podobno teraz wynoszą na specjalnym krzesełku)
No i ten mój Księgowy mówi że porażka.Lubi nowe...
A ja myślę że da radę.Ościeżnice można dorobić.Wypaczone nie są -
jeszcze do zeszłego roku służyły w pałacu który jest urzędem ( czymś
podobnym )I to starodrzew,trudno kupić coś podobnego w
niepowalającej cenie.Ciężkie,pełne drewno.
Ale ja nie do końca myślę logicznie i wiadomości brak.Odpuścić te
stare ?
mam jeszcze wejściowe grube na 7 cm -też ponad 100 letnie ale one
bez ocieplenia chyba będą przymarzały...