czarneoczy
26.09.11, 07:22
Moich zasadniczo bo sąsiad ma to w głębokim poważaniu...
Przepraszam, że tak od razu z grubej rury walę, ale szukałam w spisie treści i nic podobnego nie znalazłąm.
Ale zacznę od początku.
Mam sasiada, z "tylnego boku" posesji - graniczmy długą granicą działek. Sąsiad ma psy - 3 myśliwskie, wielkie, podobno ułożone. I sąsiad te cholerne psy spuszcza sobie wieczorem żeby pobiegały... spuszcza je oczywiście na moją działkę, bo co mu będą srać pod oknami... Zasadniczo mi to nie przeszkadzałoby, bo akurat ta część działki to kompletny nieużytek, takie dzikie pola. Ale psy (jak to ciekawskie zwierzaki z instynktami mysliwskimi) zapędzają się na domową część działki. I tu się zaczyna problem. Bo ja mam małe dziecko. I wczoraj ponownie przeganiałam psiska z podwórka, a sąsiad rżnie głupa i wmawia mi, że jego psy leżą przy jego nogach... I tak jest za każdym razem... normalnie jakby do ściany się mówiło...
Napiszecie, żeby się odgrodzić. Pewnie, tyle że tu znowu się piojawiają dwa problemy. Granica jest długa, więc koszty wysokie, sasiad do partycypowania nieskory, bo jemu to pasuje - wybieg dla psów ma wypaśny. To raz.
Dwa - wybudował sobie drogę dojazdową przez całą długość działki i to tak, że na całej długości wchodzi w naszą posesję na głębokość pomiędzy 0,5 a 1,5 m - droga utwardzona kostką brukową. Nie zauwazyliśmy tego na poczatku, wyszło dopiero w momencie załatwiania spraw spadkowych i pomiarów geodezyjnych. I co dalej? O ile znam sąsiada to celowa zagrywka...
Postawić płot calkowcie na swój koszt sankcjonując "ukradziony" kawał działki? ale potem i tak musimu nanieść zmiany na mapach i w księgach wieczystych, bo chcemy ten kawałek działki sprzedać.
Postawić płot jak wyżej, występując do sąsiada (za posrednictwem adwokata i sądu chyba, bo polubownie to się nie da) o naniesienie na mapy zmian na jego koszt? to sa koszty geodety ponownie, naniesienia zmian na mapach i w księgach wieczystych... i bujanie się z komornikiem, bo z włąsnej woli nie zwróci ani grosza...
Rozebrać kawałek drogi, wymontowac jego bramę i po prostu brutalnie postawić ogrodzenie zgodnie z istniejącą granicą na mapie?
Poziom wkurwu mam taki, ze na chwilę obecną mam ochotę na trzecią opcję, obciążając go jeszcze kosztami rozbiórki drogi...
Może mi ktoś poradzi, a może po prostu poklepiecie po plecach współczująco (też się przyda...)