annasza33
24.11.06, 23:11
Ciekawi mnie, na jakie kompromisy potraficie pójść, jeśli chodzi o budowę domu?
Czy jest coś, co bardzo byście chciały mieć w tym swoim własnym,
wymyślonym/zbudowanym domku, ale życie weryfikuje te wasze marzenia?
Czy jednak jeśli chodzi o dom, to nie idziecie na żadne kompromisy? Ma być TAK
i TAK i kropka?
A może już w czasie budowy życie na was wymusiło rezygnację z czegoś? Lub
zmieniły się wam poglądy na pewne sprawy?
Pytam tak wścibsko, ponieważ sama nie jestem pewna, co robić. Czy rzeczywiście
dom ma być dla mnie tym szczytem marzeń, dla którego powinnam zadłużyć się na
wiele, wiele kolejnych lat, ale jednak budować tak, jak sobie wymarzyłam? Czy
jednak zastanowić się nad rozsądnymi kompromisami? Oszczędniejszymi
rozwiązanianiami? Czy mam wziąć pod uwagę fakt, że jeśli nie wybuduję się
dokładnie tak, jak wymarzyłam, ale za to będzie to dużo szybciej i za rok czy
dwa będę już mogła mieszkać u siebie?
Jak myślicie, baby budownicze?... Podzielcie się doświadczeniem.