Dodaj do ulubionych

różowe pytanie

04.03.11, 22:19
mam stara różę, nic nadzwyczajnego, ogrodowa. trafiła do mnie z budowy (mój mąż przywleka mi zawsze wszelkie wykopane w trakcie pracy chabazie). róża se nawet kwitła łonego roku. pytanie mam: jak ja teraz przyciąć bo to co jest nie wygląda dobrze. z tych zieleńszych wyrastają teraz takie cienkie niewiadomoco (czerwony kolor) a na dole stare, suche.

https://lh6.googleusercontent.com/_CYTwjsntXZA/TXFUhA3o_lI/AAAAAAAAMjQ/2byz6IW1UA0/s512/DSC00067.jpg
Obserwuj wątek
    • lellapolella Re: różowe pytanie 04.03.11, 23:22
      z całą pewnością mieszaniec herbatni, bo młode pędy są czerwone, prawdopodobnie wielkokwiatowa. To, co suche, jest suche i raczej takie zostanie, wyciąć, ile się da.

      Jak ciąć hybrydy herbaciane ?

      Ciąć wiosną ponad trzecim oczkiem licząc od podstawy albo od rozgałęzienia. Pozostawić tylko 4 albo 5 głównych pędów.

      tyle lektura.
      Tniemy pół centymetra nad oczkiem skierowanym na zewnątrz, żeby pędy nie zagęszczały krzaka
      Swoją droga, ja pergolę, kiedy u mnie będzie już taka wiosna?!
      • leloop Re: różowe pytanie 05.03.11, 00:09
        niepokoi mnie tylko to, ze młode pędy są podejrzanie cienkie w stosunku do tych, z których wyrastają, wyglądają tak jakby zdziczały :/ czy nie trzeba tego wszystkiego maksymalnie poprzycinać, żeby odbiły całkiem nowe pędy od spodu, te grube to właśnie zeszłoroczne są.
        a ja myślałam, ze one są czerwone (te pędy) dlatego, ze zrobiło się tak zimno ;)
        u mnie jak śniegu nie ma zima to cały czas jest zielono i trawa rośnie, i zarasta ...
        • horpyna4 Re: różowe pytanie 05.03.11, 09:02
          Oczywiście, że wyrastają cienkie, grubieją z wiekiem.
          • leloop Re: różowe pytanie 05.03.11, 09:22
            ja wiem Horpyno, to nie jest moja pierwsza róża ;) ale te są cienkie inaczej, wyglądają jakby zdegenerowane, dlatego się zastanawiam na głos ;)
    • leloop Re: różowe pytanie 05.03.11, 09:28
      grzebiąc w necie znalazłam takiego cosia, może dla koleżanek-różanek jest to sprawa oczywista ale takiemu głąbu różanemu jak ja może się przydać ;)
      www.oczarjk.pl/index.php?act=257
      • lellapolella Re: różowe pytanie 05.03.11, 10:26
        http://img821.imageshack.us/img821/5058/cicier.png

        Z grubsza tak i nie żałuj sobie, ona to lubi
        • dorkasz1 Re: różowe pytanie 05.03.11, 11:14
          Ja bym jeszcze wycięła tego cienkiego fiutka, co jest na środku.
          • horpyna4 Re: różowe pytanie 05.03.11, 11:20
            Jeżeli niższy paczek na fiutku jest w stronę patrzącego na zdjęcie, to ja bym ciapnęła nad tym pączkiem, żeby wypuścił pęd we właściwą stronę. Bo teraz najwyższy pączek jest skierowany w stronę tego pędu z lewej.

            Jeżeli niższy pączek jest z drugiej strony, to wtedy warto wyciąć cały fiutek.
            • yoma Re: różowe pytanie 06.03.11, 11:54
              Pączek na fiutku... :)
        • leloop Re: różowe pytanie 05.03.11, 20:19
          Lella o takie coś mi chodziło :) ale nie śmiałam proponować wiedząc, ze masz czasem z netem pod górkę ;)
          DZIĘKI BARDZO !!! i wszystkim pozostałym również, będę tła :)
          • se_nka0 Re: różowe pytanie 05.03.11, 20:35
            ,,tego cienkiego fiutka, co jest na środku. ,, ??? !!! ;)
            • lellapolella Re: różowe pytanie 05.03.11, 21:31
              ponieważ oba kompy ogólnoużytkowe są w szpitalu, powoli unowocześniam pracowniczego, ognistego lisa też już zamontowałam:) się staram funkcjonować wbrew przeciwnościom losu

              Do cienkich fiutków(różanych) mam jakąś słabość i ciężko mi je wyrąbywać z kretesem, zawsze sobie myślę, że może się wezmą w garść i jak zdrowe i proste to oszczędzam, ale dziewczyny mają rację:)
              • yoma Re: różowe pytanie 06.03.11, 11:55
                Zawsze mówię, że ogrodnikiem może się mienić ktoś, kto już jest w stanie ciąć cokolwiek i mu nie szkoda :)
                • dorkasz1 Re: różowe pytanie 06.03.11, 12:25
                  Horpyna ma rację, co do pączka na fiutku :))))
                  Choć lepiej byłoby, gdyby on, ten pączek, był jak najniżej.
                  Yoma, co do żałowania... no to nie wiem czy jestem PRAWDZIWYM ogrodnikiem. No bo co ja się zawsze natańczę wokół tego, co akurat tnę... Ale jak mus, to mus...
                  • yoma Re: różowe pytanie 06.03.11, 12:31
                    Ale tniesz. Pamiętam, jak pierwszy raz podchodziłam do dwudziestoletniej, zaniedbanej forsycji... takie długie te pędy, szkoooooda... :)
                    • horpyna4 Re: różowe pytanie 06.03.11, 13:47
                      Najłatwiej nauczyć się cięcia (w sensie przełamania oporów psychicznych) na migdałku. Bo on bardzo szybko reaguje pozytywnie.
                      • bei tak, na migdałku:) 06.03.11, 22:29
                        Mam białego, rosł, nagle "uschł"-
                        przycięłam- wyciełam i

                        odbudował się wyzej, niz był PRZED..

                        Ale co przeżyłam......ręka mi drżała, jakbym miała ciąć człowieka członki lub żywą zwierzynę.
                        • horpyna4 Re: tak, na migdałku:) 07.03.11, 08:26
                          Migdałek obficie kwitnie na młodych pędach. Zeszłorocznych, ale nie starszych.

                          Dlatego warto co roku po przekwitnieniu go mocno obciachać, wtedy bardzo szybko wypuszcza masę świeżych pędów, które wściekle zakwitną w następnym roku.

                          Jak początkujący ogrodnik raz odważy się na takie cięcie migdałka, to już po kilku tygodniach zobaczy, ile dzięki temu cięciu wypuściło. A jak taki początkujący zobaczy w następnym roku, jak ten migdałek zakwitł dzięki silnemu cięciu, to sekator sam będzie mu pchał się do ręki...
                • leloop Re: różowe pytanie 06.03.11, 23:59
                  nie uważam się jeszcze za ogrodnika a raczej ogrodniczkę ale nie mam oporów jeśli chodzi o ciecie, chce tylko robić to dobrze. Ktoś kiedyś mi powiedział, ze większość krzewów i drzew lubi być przycinana, prześwietlana. wiem, ze nie lubi tego oczar.
                  • doratos Re: różowe pytanie 07.03.11, 00:43
                    Z cięciem róż czekam,aż wypuszczą pączki,na wszystkich fiutkach:)wtedy dokładnie widać,który pęd uschnięty bądź wymarznięty.
                    Chyba już jestem ogrodnikiem,bo bardzo lubię ciąć,zwłaszcza bukszpany!!:)
                    • se_nka0 Re: różowe pytanie 07.03.11, 08:38
                      To ja jeszcze ogrodnikiem nie jestem. Wszystko młodziutkie, ubiegłoroczne, czekam aż w ogóle się wiosną pokaże ;) NIC do cięcia nie mam ;) Będę chuchać, dmuchać albo... nakrzyczę niech sobie samo radzi :):)
                  • leloop Re: różowe pytanie 07.03.11, 09:02
                    u mnie w ogóle bez regularnego ciecia w ciągu dwóch lat miałabym dżungle. muszę regularnie przycinać pozostałe laurowiśnie, które jak się rozbujają to ho, ho, wawrzyny, wiklina, kasztanowce, które kolo domu rosną i cień inaczej robią, pewien krzew pozostały po poprzednikach a tworzący żywopłot, potrafi się podwoić przez kilka tygodni, nie mam wyjścia muszę ciąć (wiosna drastycznie wręcz).
                    no a bukszpany, drzewka i krzewy owocowe, róże to wiadomo, tylko oczara nie tykam ;)
                    właściwie z sekatorem latam cały rok :}
                    • newill6 Re: różowe pytanie 07.03.11, 09:51
                      ach mnie ciągnie do cięcia,w ogrodzie wszystko pociete teraz przytne liście sałaty w donicy rosnie zawrotnie a do pikowania na gruncie za zimno,co nie ? :)
                      • newill6 Re: różowe pytanie 07.03.11, 09:53
                        ach..nie lubię się rozstawać z sekatorkiem,,chociaż do tej sałatki użyję nożyc trawnikowych,będzie elegancko:)
                        • dorkasz1 Re: różowe pytanie 07.03.11, 10:18
                          Newill, chyba przywołałam Cię, bo już miałam stworzyć wątek pt "Gdzie jest Newill?".
                          Fajnie, że jesteś :)
                          Senka, jak ubiegłoroczne, to jak najbardziej masz co ciąć. I to ciąć koniecznie. Bo inaczej zamiast rozkrzewiania będziesz miała pojedyncze, cienkie chabazie. Wszystko co urosło, trzeba przyciąć mniej więcej o połowę. Cięcia nie lubią magnolie, azalie, oczary, złotokapy, różaneczniki, hortensje ogrodowe, wawrzynki, dereń jadalny. Resztę należy ciąć. Co do kwitnących krzewów, to najprostsza zasada jest taka, że te które kwitną wczesną wiosną tniemy po kwitnieniu (forsycje, tawuły kwitnące na biało, migdałki, tamaryszki, lilaki itp.), a kwitnące w lecie tniemy wczesną wiosną (budleje, irgi, pęcherznice, berberysy, hortensje bukietowe i drzewiaste, derenie białe, tawuły japońskie, róże).
                          • lellapolella Re: różowe pytanie 07.03.11, 12:45
                            no, z wawrzynkiem to się sprawdzi latoś, jak bardzo on nie lubi cięcia. Rozrósł mi się niemożebnie, do tego pochylił pod własnym ciężarem na ścieżkę i teren zrobił się nie do przejścia, a musi być, bo to trasa do rzeki. Przycięłam go chuchając i dmuchając, a po dwóch dniach wichura złamała konar czerwonolistnej śliwy, który pergolnął wprost na wawrzynek i doszło do masakry. W sumie wyrzuciłam tyle, że wyszłyby z tego ze cztery dorodne krzaki:(
                            • horpyna4 Re: różowe pytanie 07.03.11, 14:19
                              Nic mu nie będzie, u mnie stary wawrzynek też od czasu do czasu wymaga renowacji.

                              Poprzedniej zimy były na niego zgarniane ogromne masy śniegu; po stopnieniu śniegu wyglądał, jakby przejechał po nim walec drogowy. Część trzeba było wyciąć, reszta (niepołamana) podniosła się.

                              Teraz żyje i dobrze się ma. Przed tą zimą chciał już kwitnąć, ale mrozy go przyhamowały. Prawdopodobnie za kilka dni zaróżowi się.
                              • dorkasz1 Re: różowe pytanie 07.03.11, 16:50
                                Wiesz Lella, zasady są po to, aby je łamać :) A jak się krzaczorek sam złamie, to nic, tylko ciąć. Leloop tnie różanecznika, którego nie powinno się. Moja znajoma ze szkółki tnie azalie wielkokwiatowe, których nikt nie chce kupić, bo mają po 2-3 łyse pędy. Zagęszczają się później, aż miło... Wawrzynkowi też nic nie będzie.
                                • lellapolella Re: różowe pytanie 07.03.11, 16:59
                                  mam nadzieję, bo przywykłam do drania i, gdyby nie protesty domowników, pewnie nadal czołgałabym się pod nim z konewką;) Chociaż zapachu nie trawię, zdecydowanie za dużo zuvielu:)
                                  • newill6 Re: różowe pytanie 07.03.11, 17:53
                                    drogą dedukcji skumałem dlaczego ryb w rzece malo,,,,niski stan wody bo konewką podbierasz:)
                                    • se_nka0 Re: różowe pytanie 07.03.11, 18:05
                                      Dorkasz, skoro mówisz... ale tak mi szkoda ;)
                                      Byłam dziś na działce i - słuchajcie, słuchajcie - moje pierwsze tulipany powschodziły. Wszystko takie szaro - zmęczone jest, a one ( te tulipany) wystawiają dziubki ;)W oczach będą rosły :):)
                                      • newill6 Re: różowe pytanie 07.03.11, 18:08
                                        u mnie to samo,,,to z suchoty:)
                                        • lellapolella Re: różowe pytanie 07.03.11, 18:15
                                          drogą dedukcji skumałem dlaczego ryb w rzece malo,,,,niski stan wody bo konewką podbierasz:)
                                          heh, złej baletnicy ...;)
                                          powiem Ci, Newill, że nawet o pompie myślałam któregoś suchego lata ale się rozwiało... co nie znaczy, że definitywnie, zobaczymy w jakim kierunku się rozwiną słynne zmiany klimatyczne:)
                                          • newill6 Re: różowe pytanie 07.03.11, 18:24
                                            a..podlewaj,,aż sie zalejesz , tyle mi to przeszkadza....:)))
                                            • newill6 Re: różowe pytanie 07.03.11, 18:28
                                              nie chcę aby z mego powodu twe rośliny na anoreksje chorowały:)))
                                      • horpyna4 Re: różowe pytanie 07.03.11, 19:15
                                        U mnie tulipany to wyszły jeszcze przed ostatnimi mrozami i śniegami. Zresztą różne inne cebulowe też, a ranniki i przebiśniegi kwitną dalej (też zaczęły wcześniej, ale śnieg je przywalił). A ostatnio zobaczyłam, że wyszły peonie. Na razie jeszcze malutkie i czerwone.

                                        Jutro ma być cieplej, to trochę posprzątam od południowej strony. Może coś jeszcze odkryję?
                                        • dorkasz1 Re: różowe pytanie 07.03.11, 19:26
                                          A u mnie zaczynają wychodzić floksy. Tulipany, żonkile i późne krokusy już jakiś czas temu wylazły. A wczesne krokusy już są fioletowe na suchym trawniku pod śliwką :)
                                          Oczar powiększa żółte oczy, wawrzynek jak się zafioletowił kilka dni temu, tak dalej jest w tym samym stanie. Ale u mnie zimno dzisiaj było i znów jest mróz, teraz -7,5 stopnia...
                                          • se_nka0 Re: różowe pytanie 07.03.11, 19:38
                                            Jutro u mnie będą wschodzić .. hi, hi - rynny ! Pora zacząć sezon działkowy i powolutku robić, co tam będzie trzeba.Po rynnach wnętrze altany, póki chłodno, bo potem to już czasu nie będzie na zabawę :):) W tzw. międzyczasie podpory na winogron. I o ogrodzeniu czas pomyśleć. I huśtawka ogrodowa w częściach już gotowa. Jak sądzicie, wystarczy nam lata ?? :)
                                          • lellapolella Re: różowe pytanie 07.03.11, 19:44
                                            u mnie też już różne cebulowe wystawiają czerwone z zimna nosy:)
                                            ostatnio byłam w ogrodniczym, trzymałam się dzielnie, powtarzając sobie: nie, lella, spoko, mieczyków masz od groma od teściowej, na liliach się nie znasz... kupiłam mydło potasowe, po które żem wlazła, dymkę, bo a nuż odmarznie i dostanę wścieku, że do sklepu daleko i w ostatniej chwili złapałam floks "Bright eyes", bo takiego nie mam. Tyle, że floks już kombinował na zielono, po powrocie wrzuciłam go więc w doniczkę i stoi na najzimniejszym oknie... Droga redakcjo, kiedy go można będzie wyeksmitować na zewnątrz?
                                            • horpyna4 Re: różowe pytanie 07.03.11, 20:09
                                              Jak najszybciej. Na razie wystawiaj go z doniczką na zewnątrz w ciągu dnia, a jak za kilka dni zrobi się cieplej, to prędko do gruntu. Bo nawet na najzimniejszym oknie może za szybko się puszczać, a potem go wsadzisz i przyjdzie mróz.

                                              Wystawianie na zewnątrz spowolni jego wegetację.

                                              • lellapolella Re: różowe pytanie 07.03.11, 21:09
                                                dzięki, to mi ulżyło, bo już się martwiłam, ze będziemy się bujać do maja... a puszcza się on szybko, zdecydowanie
                                                • yoma Re: różowe pytanie 07.03.11, 21:16
                                                  Wy mi powiedzcie, kiedy zacząć podlewać opuncję :)
                                                  • dorkasz1 Re: różowe pytanie 08.03.11, 08:00
                                                    Lella, ale na liliach nie trzeba się znać... Z mieczykami powoli się żegnam, bo ani jakoś specjalnie nie przepadam, a poza tym to coroczne wykopywanie mnie wkurza. Moja Mama też co roku mnie obdarzała coraz to nowymi cebulkami. Ale w tym roku brat je zostawił na zewnątrz i za szybko przyszły mrozy, więc posadzę tylko te swoje... może coś je zje.
                                                    Co do lilii, to je sadzę i już. Cudne jest to, że nie wymagają corocznego wykopywania. Rosną sobie w skupiskach, czasem je nornice trochę przerzedzą i tyle mojego zajęcia nimi, że się na nie popatrzę :) Żałuję, że nie mam tej białej starodawnej lilii św. Józefa... Muszę gdzieś na nią zapolować.
                                                    Opuncję piję w zielonej herbacie :) No to jak się woda zagotuje i chwilkę postoi, to zaparzam. Bo zielonej nie można wrzątkiem :)
                                                  • leloop Re: różowe pytanie 08.03.11, 09:08
                                                    tu znalazłam
                                                    www.swiatcebul.pl/product-pol-64-Lilia-Sw-Jozefa-Lilium-Candidum.html
                                                    a we Francji nazywa się lila Madonny :)
                                                  • yoma Re: różowe pytanie 08.03.11, 11:27
                                                    Jakąś białą lilię to mam, ale czy ona Józefa....

                                                    Opuncja domowa już rośnie jak wściekła i dlatego się tak nad tą ogrodową zastanawiam, co zimę dzielnie, acz na plaskato przeżyła :)
                                                  • dorkasz1 Re: różowe pytanie 08.03.11, 12:43
                                                    Te lelije Józefa, w odróżnieniu od innych, zostawiają na zimę rozetę liści. Jakoś ostatnio trudno dostępne się zrobiły... Ta, którą poleca Leloop też jest nie dostępna.
                                                  • leloop Re: różowe pytanie 08.03.11, 13:40
                                                    Ta, którą poleca Leloop też jest nie dostępna.
                                                    może chwilowo ... :}
                                                  • lellapolella Re: różowe pytanie 08.03.11, 14:14
                                                    Dorkasz, mnie mieczyki też doprowadzają do szewskiej i ten rok ma być decydujący dla ich losu w moim ogrodzie. Przede wszystkim mam zamiar sadzić głębiej niż ustawa przewiduje, bo tak się podobno robi, żeby ich wiatr nie wyłamywał, po drugie wymyśliłam sobie kompozycję, że mucha nie siada(ale może to być też kompletna porażka).No, zobaczymy.
                                                    Mój ogród jest z założenia wiejski, tzn. wszystko na kupie, dużo się tu dziabie, kopie, przykopuje obornik i zmienia układy; tu akurat niewykopywalnośćlilii działa na ich niekorzyść, bo zawsze coś im się przydarza, jakaś mała tragedia ze mną w roli sprawcy, a to deprymuje i zniechęca. Lilię Józefa, co mi została po byłym właścicielu też załatwiłam i wtedy właśnie przelała się czara goryczy:( W zeszłym roku zrobiłam krok naprzód, bo znalazłam kwitnące lilie na polu śródleśnym, musiał ktoś wywieźć bulwy z obornikiem... Przywlokłam, posadziłam i zobaczymy, jak się dalej potoczą nasze wspólne losy;) Uraz mam i traumę, ot co.
        • leloop pamiętacie ? 07.06.11, 22:47
          pytałam jak ciąć. wycięłam prawie wszystko do imentu, trochę bałam się, ze przesadziłam, podsypałam dużo jedzonka i oto efekty :) róże to jednak nie do zdarcia są ;)

          https://lh6.googleusercontent.com/-0uCojeaMw8k/Te6DkPBzoiI/AAAAAAAAJ1M/aILqcTJzwd0/s512/P6070020.JPG
          • dorkasz1 Re: pamiętacie ? 08.06.11, 07:50
            Pięęęękna :)
          • yoma Re: pamiętacie ? 08.06.11, 11:16
            No no :)
            • lellapolella Re: pamiętacie ? 08.06.11, 11:21
              róże to jednak nie do zdarcia są ;)

              żeby jeszcze zima była taka jak u ciebie, to bym się podpisała pod tym obiema rękami;)
              a róża piękna, faktycznie, trzeba chlastać, dziewczyny miały rację
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka