Dodaj do ulubionych

TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK

    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 14.03.21, 16:49
      Pudel Toy to jedna z ras psów, należąca do grupy IX (Psy ozdobne i do towarzystwa) oraz do sekcji 2 (pudle). Odmiana toy jest najmniejszą z czterech odmian pudla (za pudlem dużym, średnim i miniaturowym).
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 14.03.21, 16:51
      Sierść gęsta, elastyczna, wełnista, przypominająca owcze runo. Dopuszczalne są wszystkie jednolite umaszczenia.

      Wyróżnia się trzy typy strzyżenia pudli odmiany Toy:

      Pet Clip (zwane też Puppy Clip)
      sierść dość krótka, brzuch, kufa, policzki, podgardle i łapy niemal łyse, dłuższe włosy na kończynach przednich i tylnych, najdłuższe na głowie, uszach, karku i części grzbietu, a specjalnie modelowane na szyi i tylnej stronie grzbietu. Na ogonie pompon.

      English Sadle Clip
      wygolone na krótko tylne partie ciała i pełna okrywa od talii aż po głowę. Pompony na stawach kończyn i ogonie.

      Continental Clip
      pełna okrywa na klatce piersiowej i żebrach, zad oraz kończyny ogolone. Na biodrach duże pompony, bransoletki wokół kostek.
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 14.03.21, 16:52
      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/9c/Pudel_toy_72.jpg/142px-Pudel_toy_72.jpg
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 14.03.21, 16:58
      Dalmatyńska rasa psów, której nazwa pochodzi od regionu wybrzeża Adriatyku w Dalmacji, Chorwacji, jej pierwszym określonym domu. Jego pochodzenie nadal nie jest jasne. Według niektórych badaczy jego przodkowie pochodzą z północnych Indii i w średniowieczu, wraz z taborami cygańskimi przywędrowały do Europy[2]. Zwolennicy teorii o starożytnych korzeniach rasy wskazują na figurki terakotowe z 1660 r. p.n.e. znalezione w mieście Tyrni oraz zdobiące egipskie grobowce freski sprzed 4000 lat, przedstawiające psy w typie dalmatyńczyka. Pierwszy opis dalmatyńczyka pochodzi jednak z kroniki chorwackiej (1719), stąd nazwa rasy. W Dalmacji psy te wykorzystywane były jako gończe, a później, w XVII wieku jako obronne. W późniejszych czasach z uwagi na podatność na tresurę i atrakcyjny wygląd były wykorzystywane między innymi jako psy cyrkowe. W XVIII wieku sprowadzone do Wielkiej Brytanii. W okresie wiktoriańskim osiągnęły szczyt popularności. Zanim jednak dotarły do Anglii, odbyły długą podróż poprzez kraje basenu Morza Śródziemnego, gdzie trafiły z Dalmacji pod nazwą wyżły regusańskie lub legawce dalmatyńskie, a następnie z Francji jako psy galicyjskie dotarły na Wyspy Brytyjskie
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 14.03.21, 17:00
      Jest to pies odważny, czujny i zrównoważony. Wykazuje wysoki stopień przywiązania do członków rodziny, dobrze czuje się w towarzystwie dzieci. Aktywny i towarzyski, sprawdza się jako pies rodzinny, jeśli jest odpowiednio prowadzony. Na ogół przyjaźnie nastawiony do innych zwierząt. Dalmatyńczyk nie jest psem odpowiednim dla mało ruchliwych osób. Podatny na szkolenie, chętny do nauki, którą z uwagi na niezależność charakteru tej rasy należy zaczynać jak najwcześniej.
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 14.03.21, 17:01
      W XIX wieku dalmatyńczyki wykorzystywano jako psy strażackie. Biegły przy pojazdach strażackich, szczekaniem torowały im drogę, a następnie pilnowały ich w czasie akcji gaśniczej. W 1951 r. Narodowy Związek Ochrony Przeciwpożarowej w Stanach Zjednoczonych oficjalnie uznał za swoją maskotkę dalmatyńczyka imieniem Sparky
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 20.03.21, 22:26
      Podczas spaceru Diego – pies rasy jack russell terrier – odnalazł w okolicach Karpa-cza innego czworonoga, który wpadł do nie-czynnego szamba. Biedak mógł tkwić tam nawet 32 dni. Słaby i wygłodniały nie mógł wydostać się z głębokiej na trzy metry pułap-ki, więc tylko skamlał o pomoc. Jego głos usłyszał Diego i szczekaniem wskazał dro-gę swemu opiekunowi Jerzemu Kopie. Ów zorganizował pomoc i korzystając z drabiny, wyciągnięto poszkodowanego.Gucio, bo tak ma na imię golden retrie-ver, zlizywał ze ścian swego więzienia wodę z topniejącego śniegu. Gdy 8 marca wydosta-no go na zewnątrz, ważył 22 kilogramy. Przed wypadkiem jego waga sięgała 36 kilogramów. Kiedy właściciel zobaczył ukochanego pupi-la, nie krył łez wzruszenia, wziął psa na ręce i czym prędzej zaniósł go do lekarza. Wete-rynarz udzielił mu niezbędnej pomocy i teraz Gucio dochodzi do siebie w domu. Paweł Kałuziak, właściciel psa, szukał swego ulu-bieńca cały czas, nie tracąc nadziei. Wyzna-czył nawet nagrodę za jego odnalezienie. Dziś na spacery Gucio wędruje czasami ze swym nowym kompanem – ratownikiem Diego.
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 03.05.21, 11:54
        SŁOWACJA. ZASTRZELONO NIEDŹWIEDZIE, KTÓRE PODESZŁY DO HOTELU - Interia - 03.05.2021
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 09.05.21, 18:09
        https://img22.dmty.pl//uploads/202105/1620545503_reqlr1_600.jpg
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 23.05.21, 16:53
        Langury żyjące w Indiach mają krótkie kciuki. Posiada-ją za to długi ogon i on pomaga im poru-szać się wśród koron drzew. Kiedy idą spać, wchodzą na najwyższe gałęzie, by żaden wróg na nie nie zapolował. A zagra-ża im na przykład pantera mglista, która jest świetnym wspinaczem i poluje głów-nie nocą
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 24.05.21, 15:35
        Pończoszniki to gady kanadyjskiej Północy. Po sześciu miesiącach zimowej drzemki z kryjówek jako pierwsze wycho-dzą samce. Mimo że są głodne, nie intere-sują się jedzeniem. Ponieważ to zmienno-cieplne zwierzęta, by mieć energię, muszą wygrzać się na słońcu. Potem szukają partnerki. Te są dużo większe od samców. Wydzielają feromon (zapach), który zwa-bia kawalerów. Na jedną „panią” przypa-da 100 „panów”. Ona czerpie energię z ich ciepła, a oni owijają się wokół jej tułowia. Kiedy samica ma już dużo siły, rozpycha tłum adoratorów, by dotrzeć do skał. Wspi-na się po nich, a dogonią ją tylko najsil-niejsze samce. Czas godów trwa tydzień. Potem węże udają się do lasu. Żyją tam samotnie.
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 27.05.21, 12:17
        MAŁE BOCIANY STRACIŁY MAMĘ - Interia - 27.05.2021
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 28.05.21, 15:33
        Zebra taka jest jak konik,
        Mieszka na wolności,
        I nie lubi w okolicy
        Napotykać gości.
        Kształtnę głowę ma i grzywę,
        Cała w ładne pręgi,
        Gdyby dała się oswoić
        Byłby konik tęgi.
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 28.05.21, 16:36
        Rhinoceros tichorhinus Fisch. poznany został daleko wcze- śniśj niż Rh. Mercki i, pierwszy jest bardzo pospolity w całej Europie i Sy beryi, drugi zaś daleko rzadszy i jakkolwiek znaleziony w różnych krajach Euro py, jak niemniej i w Syberyi, przeważnie jednak właściwy jest Południowój, Za chodniej i Środkowój Europie
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 28.05.21, 16:41
        Gabinet Zootomiczny Warszawski posiada głowę Eh. t i c h o r h i n u s, w której dobrze zachowały się k. potylicowa , kk. ciemieniowe, kk. czołowe, kk. nosowe, kk. skroniowe i część przednia przegrody nosowej: znalezioną ona została w jednej z rzek krajowych, ale niewiadomo w której. , Znacznie poźniój przekonano się o istnieniu drugiego gatunku nosorożca dy- luwijalnego to jest Ehinoceros M e r c k i i J a g e r. Pierwszy v. Merck w roku 178(5 1 ), opisał szczękę dolną z zębami nosorożca, znalezioną pod Frank furtem nad Menem i uważał te szczątki za odmienne od Eh. tichorhi n u s, ale nie nadał im oddzielnój nazwy gatunkowój. Następnie, w diluwium przy Kirck- berg w Wiirtembergu, Jager znalazł zęby górnśj i dolnej szczęki nosorożca, które opisał starannie i nazwał Ehinoceros Kirchenbergensis w roku 1839 2 ). Późniój dopiero po dokładniejszem zbadaniu, przekonawszy się, że zna lezione szczątki nosorożca w Kirchberg, są tego samego gatunku, co opisane przez Mercka, zmienił nazwę na E k i n o c e r o s M e r c k i i 3 ). Dalej wynaleziono szczątki Eh. Merck i i w rozmaitych miejscowościach w Niemczech, szczegól niej zaś w okolicach nad Eenem położonych, we Francyi, Anglii. Szwajcaryi, Wło szech północnych, Austryi, Eossyi Europejskiój, często opisywano je pod odmien- nemi nazwiskami, jak: Eh. łeptorhinus Ouv. i O v e n, E h. h e m i- t o c h u s Falconer. Piękną, wybornie zachowaną głowę Ehinoceros M e r c k i i ze wszystkiemi zębami znaleziono 1807 roku w Daxland pod Carls- l-uhe; długo figurowała jednak w Gabinecie Przyrodniczym w Carlsruhe jako gło wa E li. tichorhin u s, aż w roku 1842 Hermann von Meyer, bliżój ją zbadał, przekonał się, że jest gPrace Czerskiego i J. F. Brandta wykazały, że R h. Merck i i znajduje się także w Syberyi Wschodniój, mianowicie zaś w okolicy Irkucka, gdzie znaleziona została dobrze zachowana głowa tego nosorożca ‘j. Do niezmiernie ważnych na leży fakt, że w roku 1877, natrafiono na cały, wielki okaz R h. M e r c k i i, ze skórą i mięśniami zachowany, w Północno-Wschodniój Syberyi, w okręgu Wercho- jańskim, nad przypływem rzeki Jana. Głowę i dwie nogi tego zwierzęcia przesła no do Irkucka, do Oddz. Towarz. Geograficznego Wschodniój Syberyi i p. Czerski podał o niej krótką wzmiankę-) biorąc ją za głowę młodego Rh. tichorhi- n u s. Gdy następnie głowa wspomnianego nosorożca dostała się do Gabinetu Akademii Nauk w Petersburgu, Dr. L. v. Schrenck nadzwyczaj wyczerpująco ją opracował i wykazał, że jest niewątpliwie głową Rhinoceros Merckii J a g e r Z tego się pokazuje że gieograficzne rozmieszczenie gatunku R h i n o - cer os Merckii J a g e r, nie jest tak ciasne, jak się zdawało niektórym uczonym (H. Meyer. A. Gaudry). W Królestwie Polskiem gatunek ten znaleziony został w roku 1880—82 w Szczęślewicach, w odległości 4 wiorst od Warszawy, w cegielni pp. J. Riedel i W. Michnowskiego, w glinie piaszczystej, dyluwijalnój. Z początku, z powodu braku odpowiedniej literatury, wykopane w Szczęślewicach zęby i kości nosorożca, uważałem za należące do gatunku Rh. t i ch o r h in u s ł ). Po bliższem jednak zbadaniu,zębów, przy pomocy odpowiedniej literatury przedmiotu, przekonałem się najdokładniej, że szczątki nosorożca, wykopane w powyżój wspomnianćj miej scowości, są niezaprzeczenie szczątkami Rhinoceros Merckii Jager. Szczątki te są następujące: 1) Kawałek szczęki górnój lewój, z dwoma zębami 5 i 6-tym. 2) Dwa zęby trzonowe górne prawój strony 6 i 7, czyli przedostatni i ostatni. ?) Lewa połowa szczęki dolnśj, z dwoma zębami 6 i 7. 4) Kość udowa (Femur) prawa mocno uszkodzona. 5) Kość piszczelowa prawa uszkodzona. 6) Ka wałek kości ramieniowój. Kawał szczęki górnój i zęby trzonowe górne bardzo do brze zachowane, pozostałe zaś części mocno uszkodzone, kruche, brunatnego koloru. Aby ułatwić określanie szczątków nosorożców dyluwijalnych , głównie zaś zębów i ozaszelc czyli głów, szerszemu kółku czytelników,, pozbawionych możności korzy stania z dzieł specyjalnych w obcych językach napisanych, uważam, że nie bęzbytecznem, przytoczenie tutaj w streszczeniu cech wyróżniających dwa gatunki, mianowicie zaginionego Rhinoceros tic hor kin us i Rhinoceros M e r c k i i, szczególnie ze względu na czaszki i zęby. Tem łatwiój będzie mi wykazać, że znalezione w naszym kraju szczątki nosorożca, należą do wspomnia nych dwu gatunków. Poniżój podaję szczegółowy opis zębów Rh. M e r c k i i, znalezionych w kraju, jak również dla porównania i Rh. tichorhinus, uzu pełniając opis dokładnemi rysunkami.
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 28.05.21, 16:49
        Głowa z góry widziana, gruszkowatego kształtu, najszersza w okolicy potyli- cowój i skroniowój; zwężająca się stopniowo ku przodowi; najwyższą jest przy ko ściach nosowych, które są z przodu zaokrąglone i kończą się 2 wyrostkami krót- kiemi i tępemi, wystającemi poza końce pyska. Wogóle głowa tego gatunku jest płaska i szeroka. Tył głowy (szczególniój na okazie znalezionym pod Carlsruke) niezbyt wysoki, okolica potylicowa nieco ku tyłowi nachylona. Guzy stawowe na tył wysunięte. Krawędź potylicowo-ciemieniowa również wystająca i ku tyłowi cofnięta, jednak nie w takim stopniu, jak u Rh. ticho rhinus. Okolica po tylicowa (potylice .boczne i górne) zwęża się stopniowo od podstawy ku górze i przyjmuje formę, mniej więcej, trójkąta o wierzchołku tępym. Do ważnych charakterów tego gatunku należy 'przegroda nosowa tylko w przo- dzie skostniała. Łączy ona kk. nosowe z międzyszczękowemi. jest dość wąska i od tyłu wycięta. W górnój części swój przy kościach nosowych przegroda grubieje i służyła za silną podporę dla rogu, w samym środku, szczególniej ku tyłowi n— 12 - cieńsza. Wspomniana przegroda kostna, rozdziela nozdrza tylko w % części przednićj i przedstawia od tyłu wycięcie łukowate. Przedni koniec pyska mocno zeszczuplony i zaokrąglony schodzi ukośnie ku dołowi i nieco ku tyłowi. Przed zę bami trzonowemi, od miejsca, gdzie się głowa najmocniej zwęża, na powierzchni podniebiennój, kości górnoszczękowych i kościach międzyszczękowych, wyróżnia się środkowe wzniesienie, trójkątne, wierzchołkiem ostrym zwrócone ku przodowi, po bokach zaś tego wzniesienia przebiegają znaczne bardzo wgłębienia, zaczyna jące się przy zębach trzonowych a kończące na brzegu przednim pyska. Zwierzę posiadało dwa rogi, przedni był osadzony ponad lek. nosowemi, przy czep tego rogu bardzo nierówny, pokryty wyniosłościami poskręcanemi i rozdzielony zagłębieniem pośrodku. Przyczep przedniego rogu jest podługowaty, z przodu zaokrąglony, w tyle zaś często podzielony na dwie odnogi; tylna jego połowa jest poziomo położona, gdy przednia obniża się znacznie ku przodowi. Tylny róg był umocowany na kk. czołowych, 'przyczep tego tylnego rogu, przypa dający w przedniój połowie głowy, mało wzniesiony, jednakowej długości i szero kości, mniój więcój zaokrąglony. Przednia jego połowa przypada w okolicy pomię dzy oczodołami i otworami nosowemi, jest pokryta nieprawidłowemi fałdami i za głębieniami, rozchodzącemi się promienisto. U młodszego zwierzęcia (Głowa z Carlsruhe) obadwa przyczepy rogów rozdzielone są gładką powierzchnią, u zw. starszego (głowa z pod Irkucka) obadwa przyczepy łączą się bezpośrednio z sobą 1 są pokryte jednakowemi nierównościami. Przyczep przedniego rogu, zawsze jest z przodu zaokrąglony, podłużnie jajowaty, tylny zaś bardziśj podobny do rowku z zaokrąglonemi kątami. Długość głowy Rli. M e r c k i i jest dwa razy większa od jój największój szerokości (690 mm. 340 mm.) (896 : 420). Stosunek wysokości, branój bez zębów, w okolicy największego wzniesienia potylicowo ciemieniowego, lub też pośrodku przyczepu rogów na czole, do najwięk szój szerokości równa się 2 : 3 (240 : 340) (260 : 420); stosunek zaś wysokości do długo ści równa się blizko 1 :3 (240 : 690) (269 :896). Długość szeregu 6 zębów trzonowych górnych równa się szerokości czaszki w okolicy odpowiadającej środkowi tych sze regów (w przedniej części 5 zebu). Tylny kąt nozdrzy leży w '/ 3 części przedniój długości głowy i odpowiada okolicy 3 zebu trzonowego (jak u R h. t i e h o- r h i n u s). Przedni brzeg oczodołu przypada pomiędzy 5 i 6 zębem trzonowym i jeszcze w przedniój połowie głowy. Doły skroniowe obszerne, podłużnie jajowate. Łuki licowe rozszerzają głowę tak znacznie, że największa szerokość głowy przypada w okolicy połączenia wyrostka licowego kości skalistej, zwanego kością licową. Powierzchnia górna czaszki, utworzona przez kk. czołowe i ciemieniowe, zwęża się pomiędzy kk. skroniowemi w miarę posu wania się ku tyłowi, rozszei-zając się znów na krawędzi potylicowo-ciemieniowój. Szereg zębów trzonowych tworzy łuk słabo zgięty, który zaczyna się w tylnój 4 części długości nozdrzy (otworów nosowych zewnętrznych) a kończy w ‘/ 3 przed niej części dołu skroniowego, otwierającego się z przodu do oczodołu. Odległość 2 szeregów zębów, przy 2 zębie jest najmniejsza, przy ostatnim największa
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 28.05.21, 16:55
        Mamut był w złym stanie, gdyż pracownicy kopalni uznali, iż jest to zwierzę współczesne (wół z rogami), bez wartości naukowej i uszkodzili okaz w trakcie wydobywania, a następnie wyrzucili na hałdę przykopalnianą, gdzie doznał dalszych uszkodzeń, m.in. miejscowa ludność wycinała kawałki skóry m.in. na buty (część z nich odzyskano później wyrokiem sądu). Również w pierwszych dniach po ustaleniu, że okaz jest zwierzęciem kopalnym nie zabezpieczono znaleziska dostatecznie i dewastowali je łowcy „pamiątek”. Poza tym oba zwierzęta nie były kompletne. Niejasna była także geneza obu tych znalezisk, gdyż choć okazy reprezentowały zwierzęta kopalne, to spoczywały w osadzie bogatym w szczątki współcześnie żyjących roślin i owadów, z których część nie była znana z plejstocenu. Dopiero w 1929 roku ostatecznie udowodniono, że i mamut i nosorożec nie znajdowały się w skałach macierzystych, a w wypełnieniu starego wyrobiska prawdopodobnie z XIX wieku. Najwidoczniej oba okazy wydobyto właśnie w czasie eksploatacji w XIX (?) wieku, uznano za bezwartościowe i wrzucono do pustego korytarza, który potem zasypano częściowo współczesnym materiałem. W odróżnieniu od drugiego nosorożca staruńskiego, okaz z 1907 miał zachowane rogi. W trakcie opracowywania znaleziska, okazało się, że szczątki dużych kręgowców wydobywano w okolicznych kopalniach ozokerytu już w XIX wieku, jednak nie trafiły one w ręce badaczy. Znaleziska z 1907. zostały jeszcze w tymże roku opisane w licznych dziennikach i pismach popularnonaukowych (np. kilka artykułów w „Kosmosie”) krajowych i zagranicznych, a w 1914 roku wyszła monografia i atlas: Wykopaliska staruńskie. Wyd. Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, druk w Krakowie.
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 28.05.21, 16:57
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/44/Wykopalisko_w_Staruni_%28X.1907%29.jpg/360px-Wykopalisko_w_Staruni_%28X.1907%29.jpg
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 28.05.21, 17:52
        Podobną rolę jak wyżej wymienione drapieżcę w łowie r ctwie, odgrywają w rybactwie czaple, bąki, rybołowy i wy dry. Ofiarą czapli i bąków padają w pierwszej linji ryby chore, trzymające się jak wiadomo, przedewszystkiem wod v płytkiej i pobliża brzegów. Z dawien dawna też znanym jest ten na pozór paracloxalny fakt, że jeziora nad któremi znaj dują się kolonie czapli, są zawsze najrybniejszemi. Ważną rolę odgrywa w stosunku do ryb również wydra, ku wielkiej szkodzie rybactwa, niestety przez dzisiejszą nową ustawę ło wiecką wyjęta z pod prawa i tern samem, skazana na za gładę. U ryb naszych, dobrze znaną jest choroba, wywołana przez pasorzytne robaki z rodzaju ligula po polsku ścięgorzą zwane. Pasorzyt ten w formie swej doskonałej, żyje w pta kach wodnych, głównie w kaczkach. Jaja jego z kałem pta sim dostają się do wody, tutaj wylęgają się z nich larwy, które gdy zostaną spożyte przez małe raczki, w nich się da lej rozwijają. Rybki zjadając raczki, zarażają się pasorży tami, które rosnąc szybko, tamują ich rozwój i powodują w końcu ich śmierć. Pasorzytny ten robak w wielu naszych wodach dziesiętkuje ryby i rozszerza się coraz bardziej. Przy czyną tego jest, że jedynym czynnikiem, który temu rozsze rzaniu się choroby zapobiegał, była wydra, która w przewa żnej części naszych wód została zupełnie wytępiona. Wydra pożerała ryby dotknięte ligulą w wielkiej liczbie, jako mało ruchliwe. Z rybą spożyte przez wydrę robaki, zostawały w jej żołądku (przeciwnie jak u ptaków) strawione, a zatem zniszczone. W ten sposób wydra zjadłszy jedną, ligułami za każoną rybę, zresztą i tak do użytku nieprzydatną, chroniła przed zakażeniem setki ryb) zdrowych.
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 03.06.21, 13:52
        Ludzie co się z wami dzieje - znęcacie się nad psami, kotami, dziećmi. A gdyby ktoś tak was.
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 04.06.21, 14:36
        Mosha i Motala to dwie kalekie, pozba-wione przedniej nogi słonice, które dają sobie wsparcie w trudnym życiu. Star-sza, Motala, przez wiele lat pracowała na niebezpiecznym terenie pomiędzy Tajlandią i Mjanmą przy wyrębie lasu. Gdy nadepnęła na minę i odniosła ciężkie rany, stała się niepotrzebna i trafiła do tajskie-go ośrodka Friends of The Asian Elephant Hospital prowadzonego przez Soraidę Salwala. Mimo udzielenia jej pomocy sto-py nie udało się uratować i podjęto decy-zję o amputacji. Po kilku latach do tego samego ośrodka trafiło identycznie oka-leczone słoniątko. Motala zaakceptowała Moshę i wspierała ją jak matka. Ponieważ mała ważyła wówczas zaledwie 80 kg, postanowiono wykonać dla niej prote-zę. Karkołomne przedsięwzięcie zakoń-czyło się sukcesem i Mosha znów chodzi na czterech nogach, stając się pierwszą słonicą na świecie ze sztuczną kończy-ną. Zmotywowani udaną operacją specja-liści postanowili pomóc w podobny spo-sób Motali.
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 20.03.21, 22:28
      Rekina kitefina świecącego w ciemności sfotografowano w wodach Chatham Rise u wybrzeży Nowej Zelandii. Dalatias licha to obecnie największy znany kręgowiec zdol-ny do wytwarzania własnego światła. Zwie-rzę osiąga długość aż 1,8 metra. Żyje na ogromnych, niedostępnych głębokościach – od 200 do ponad 750 metrów.Wydzielane przez niego światło stapia się z blaskiem słońca odbitym w wodzie, więc to prawdopodobnie kamuflaż, żeby jego ofiary go nie dostrzegły. Jednak kite-fin intryguje naukowców z jeszcze jedne-go powodu – świecą również jego płetwy i na razie nie wiadomo, po co i jak się to dzieje.
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 20.03.21, 22:31
      Na początku XX wieku na kontynencie afrykańskim żyło około 4 milionów ping-winów przylądkowych, a w ostatnich kil-kunastu latach ich kolonie zmniejszyły się aż czterokrotnie. Te piękne nieloty potra-fią nurkować nawet do 130 m głębokości i poruszać się z prędkością 20 km/godz. W Prowincji Przylądkowej Wschodniej (RPA) dziennie ginie z zimna ponad 300 tych ptaków. Lokalne władze zaczęły roz-taczać opiekę nad młodymi osobnikami, trzymając je w ciepłym pomieszczeniu. Do wyginięcia afrykańskich pingwinów przyczyniły się nadmierne rybołówstwo i zmiana klimatu
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 22.03.21, 18:17
      MAKABRYCZNE ZNALEZISKO W DOMU SENIORKI - Gazeta - 22.03.2021
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 22.03.21, 18:43
      STARSZA PANI ZNĘCAŁA SIĘ NAD ZWIERZĘTAMI - Interia - 22.03.2021
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 23.03.21, 17:44
      Wombat występuje na obszarze Australii, gdzie najbardziej lubi tereny pokryte pagór-kami. W ciągu dnia odpoczywa w wykopa-nych przez siebie norach – jeden osobnik może mieć ich nawet dziesięć. Ma bar-dzo grubą skórę na grzbiecie, którą trud-no jest przegryźć napastnikowi. Zestreso-wany gubi sierść, co w niskiej temperaturze może przyczynić się do zgonu. Wyjątkowo wolny metabolizm ułatwia mu przetrwanie w trudnym suchym klimacie. Broniąc swo-jego terytorium, potrafi być bardzo agre-sywny w stosunku do intruzów. Jest roślino-żercą, dieta składa się głównie z traw, ziół i kory. Obecnie gatunek ten jest zagrożony natychmiastowym wyginięciem przez polo-wania dla zdobycia cennego futra, tępienie go jako szkodnika upraw oraz dużą liczbę konkurentów do jego pokarmu.
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 23.03.21, 18:15
      Powrót rysia na tereny, na których nie widziano go od ponad 200 lat, jest sukcesem na skalę światową! Sytua-cja ta jest możliwa za sprawą realizo-wanego przez Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze wspól-nie z Instytutem Biologii Ssaków PAN w Białowieży oraz Ośrodkiem Kultu-ry w Mirosławcu projektu pn. „Powrót rysia do północno-zachodniej Polski”.Celem projektu jest przywrócenie populacji rysia i zapewnienie mu odpowiednich warun-ków rozwoju na terenie Pomorza Zachodnie-go. W jego realizacji pomagają również Lasy Państwowe, które na mocy bezkosztowego porozumienia zapewniają m.in. bardzo dobre warunki środowiskowe dla zwierzyny płowej, która w wypadku rysia stanowi jego podsta-wową bazę pokarmową. Kolejnym ważnym elementem z punktu widzenia tego ważne-go przyrodniczego przedsięwzięcia jest rów-nież aspekt szeroko rozumianej edukacji eko-logicznej, która jest skierowana do lokalnej społeczności, dzięki której będą mogli się oni dowiedzieć, co tak naprawdę oznacza dla nich restytucja rysia i jakie wynikają z tego faktu korzyści. Edukowanie społeczeństwa to działanie typowo prewencyjne, którego rolą ma być niedopuszczenie do powstania kon-fliktu na styku ryś – zwierzęta gospodarskie, bo choć ryś, jak powszechnie wiadomo, pre-feruje dziczyznę, to w sytuacji głodu może skusić się też na hodowany w gospodarstwie drób. Zwłaszcza jeśli kurnik nie jest właściwie zabezpieczony.Projekt jest współfinansowany ze środ-ków Funduszu Spójności w ramach Pro-gramu Operacyjnego Infrastruktura i Śro-dowisko.Tereny województwa zachodniopomor-skiego charakteryzują się nie tylko zwar-tymi, gęstymi kompleksami leśnymi, któ-re zajmują 35,7 proc. powierzchni regionu oraz terenami piaszczystymi, ale również są poprzecinane liczną siecią dróg, z naj-większą z nich drogą ekspresową numer 10, która biegnie z Naruszewa do Szcze-cina.Do tej pory w środowisku przyrodników zwykło się uważać, że ryś nigdy nie zdecydu-je się zasiedlić tego typu miejsca, ponieważ euroazjatycki drapieżnik preferuje wyłącznie tereny charakteryzujące się gęstymi zarośla-mi z całym mnóstwem różnego rodzaju mar-twego drzewostanu, nie mówiąc już o ruchli-wych szlakach komunikacyjnych.Kolonizacja nowych terenów jest ewi-dentnym dowodem na to, że ten skryty drapieżnik tak naprawdę nie dał się jesz-cze do końca odkryć naukowcom, którym nie udało się poznać jego wszystkich pre-ferencji środowiskowych.Ryś to niezwykle cenny i intrygujący z punktu widzenia świata przyrody gatu-nek, który jeśli zaadaptuje się do tutejszych warunków i zechce się na tych terenach rozmnażać, to będzie to niekwestionowa-ny sukces na światową skalę. Do tej pory wszystkie próby restytucji tego drapieżni-ka w Europie kończyły się z reguły wielkim niepowodzeniem.Drapieżniki, które pojawiły się w zachodnio pomorskich lasach, to para czterolatków, które zostały sprowadzone w tym celu z niemieckiego ogrodu zoo-logicznego Bayer wald Tierpark. Począt-kowo zamieszkały w specjalnej zagrodzie, gdzie karmione były wyłącznie naturalnym pokarmem – sarniną, po czym zostały wypuszczone i wyruszyły w świat.W 2020 r. w ramach realizowanego pro-jektu do środowiska naturalnego zosta-ło wypuszczonych 36 osobników, z czego tylko 16 na terenie samego Nadleśnictwa Mirosławiec. Liczba wypuszczanych regu-larnie rysi jest imponująca, ponieważ wedle oficjalnych danych z GUS za rok 2018 popu-lacja tych drapieżników na terenie całego kraju była na poziomie 427 osobników.Rysie są typowymi migrującymi drapież-nikami, które zajmują wielkie połacie kraju nawet do około 250 kilometrów, ale teryto-ria samców są znacznie większe niż samic. Potrafią również stanowczo za pomocą ostrych pazurów i zębów zażarcie bronić swojego terytorium przed niepożądanymi konkurentami i wtedy dochodzi do walki na śmierć i życie.Śmiertelność młodych wypuszczanych według projektu waha się na poziomie 25 proc. I jest to potwierdzone na podstawie wnikliwych badań, ponieważ każdy nowo wypuszczany ryś jest zaopatrzony w spe-cjalną telemetryczną obrożę, która umożli-wia naukowcom dokładne śledzenie tego, jak i gdzie migrują drapieżniki.To właśnie na podstawie zebranych dotąd danych udało się obalić wiele mitów na temat tych dzikich kotów, takich jak ten, że nie są one dobrymi pływakami. Otóż jeden z nich przez rok z terenu Pojezie-rza Ińskiego, przez Gdańsk, Bydgoszcz i Poznań, dotarł aż do Niemiec, a w trakcie tej podróży przepłynął Wartę. Najpewniej nigdy nie zostaną namiętnymi pływakami, ale w trakcie swojej wędrówki, zmuszone uwarunkowaniem terenu, są w stanie pokonać każdą przeszkodę wodną
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 24.03.21, 14:24
      POLACY ZACZĘLI KUPOWAĆ PSY NA POTĘGĘ - Interia - 24.03.2021
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 25.03.21, 19:08
      https://img4.dmty.pl//uploads/202103/1616669066_lei8p1_600.jpg
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 25.03.21, 19:23
      https://img6.demotywatoryfb.pl//uploads/202103/1616652823_xozfow_600.jpg
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 29.03.21, 17:31
      WÓJT OŻAROWIC PRZESTRZEGA PRZED WILKAMI - Wyborcza - 29.03.2021
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 29.03.21, 19:01
      https://img27.demotywatoryfb.pl//uploads/202103/1617027620_rbfymh_600.jpg
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 07.06.21, 17:37
        https://img24.dmty.pl//uploads/202106/1623043692_s0g1sq_600.jpg
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 08.06.21, 17:14
        https://img6.demotywatoryfb.pl//uploads/202106/1623150223_d6s0ia_600.jpg
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 08.06.21, 18:11
        Przed każdym wymarszem powinien ułan przypomnieć sobie dokładnie każdy szczegół rynsztunku końskiego, przeglądnąć jego stan i nie zda wać się nigdy na „jakoś to będzie", bo nigdy nie będzie jakoś, jeśli się wszystkiego z góry nie przewidzi. Powinien zatem uzupełnić porcję żela zną, przekonać się czy wiadro jest całe, czy nie brak w juczkach przyborów do czyszczenia konia, wreszcie skontrolować całość rynsztunku.
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 08.06.21, 18:46
        Nie pouczy go jednak nikt i nic o dobrych chęciach \y stosunku do konia, a te powinny być regulatorem jego postępowania. Zdarza się, że żołnierz wylewa swój zły humor na koniu, bijąc go i dokuczając mu umyślnie. Zdarza się że złość bierze u niego górę nad rozumem i sercem, a wtedy znęca się nad koniem, karząc go za niepoDełnione winy. A pominąwszy już takie właśnie chwile nierozumnego gniewu, w którym ułan kopie konia w brzuch, szarpie, lub bije po pysku, zauważyć można niejednokrotnie, że żoł nierze odnoszą się do swych wierzchowców z obojętnością niepojętą, lub wprost stale doku czają im dla niegodziwej rozrywki. Jątrzą konie, strasząc je gwałtownymi ruchami i drażnią biciem niepotrzebnie, lub szykanowaniem. Manieruje to konie i doprowadza do stanu zdenerwowania i lęku przed człowiekiem. Łagodnością można u zwierzęcia wszystkiego dokonać. Wiedzą o tern doskonale wszyscy, którzy ze zwierzętami wsze lakimi mają do czynienia. Najdziksze bestje oswaja się nie biciem i strachem, lecz łagodnością. Cóż dopiero mówić o koniu, który z natury jest to warzyszem człowieka chętnym i powolnym. Bywają naturalnie wypadki, że konia należy ukarać to się Samo przez się rozumie. Trudno bowiem wymagać od niego cnót anielskich. Lecz kara powinna być sprawiedliwa, nieprzesadna i nigdy nie powinna mieć charakteru zemsty. A jakże często ułan ukarany przez przełożonego mści się na koniu za byle co. O ile na to okoliczności pozwalają należy konie wypuszczać na swobodę zupełną, ściągając ze łbów nawet i użdzienice. Radość koni wtedy jest tak widoczna, że trud no częstokroć powstrzymać się od uśmiechu zado wolenia. Koniska wstrząsają łby, biją zadami, prze walają się na grzbiety i pędzą jak szalone na oślep, używając tej swobody z wesołością dziatwy Szkolnej, wypuszczonej na chwilową przerwę. Jest to łatwo zrozumiałem. Przecież koń jest tym nieszczęsnem stworzeniem, które czło wiek dla swoich celów pozbawia woli własnej i swobody ruchów. Konie szykanowane, bite i więzione stale, tracą humor i fantazję, chociażby były doskonale żywione. Przeciwnie zaś te, które mają od czasu o czasu swobodę, zachowują temperament i żywość ruchów.
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 15.06.21, 17:39
        Dromadery mają podwójne rzędy rzęs, które chronią przed piaskiem ich oczy, i szczelnie zamykane nozdrza. Mogą prze-trwać długi czas bez picia dzięki nerkom i jelitom magazynującym wodę. Garb służy im do gromadzenia tłuszczu
      • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 16.06.21, 16:30
        O wyprawie pułkownika Brudermanna posiada jeszcze niemiecka literatura hipologiczna również ciekawą książkę p. t. „Die óesterreichische Pferde - Ankaufs - Mission in Syrien, Palastina u. der Wuste in den Jahren 1856 u. 1857“ von Eduard Lóffler. Troppau 1860, Otto Schulers Buch- handlung. Z pomiędzy sprowadzonych przez pułkownika Bruder- manna do Babolny koni, odegrał w historyi stada bodaj czy nie najwybitniejszą rolę wyżej wymieniony ogier wi- śnio-gniady „Aghil-Aga“, rasy Kohejlan Adjuse uro dzony 1851 r. Jego nabyciu towarzyszyły następujące cie kawe okoliczności: W czasie kiedy pułkownik Brudermann po kilkumie sięcznej podróży zbliżał się ze swoją ekspedycyą do rzeki Jordanu, natrafił na koczujące i wojujące bandy Beduinów, wypasające swe konie na urodzajnych i żyznych pastwis kach, położonych na południe od jeziora tyberyjskiego. Szeikiem tych band był A g h i 1-A g a, urodzony na wybrze żach północnej Afryki, podobno wśród plemienia Sana- ge. Niezwykły, a czasu swego głośny ten człowiek, nie zaznał, jak wieść niesie, ani ojca ani matki. Urodził się na piasku w pustyni, imie dano mu „Aghil“, a jakaś mi łosierna ręka wykarmiła go z litości wielbłądziem mlekiem, gotowanym jęczmieniem i daktylami. Nie wiedząc czyim jest synem, wzrósł na koniu, prowadząc żywot tułaczy wśród szczęku broni, napadów, kradzieży i wojen z sąsie- dniemi plemionami. Dla młodego Beduina krwi gorącej i rozbójniczo-rycerskiego ducha, chciwego dostatków, pię knych niewolnic, licznych stad koni i bohaterskiej sławy, ojczyste strony stały się w krótkim czasie za ciasne, bo wyprawy rodzinnego plemienia nie zaspakajały już jego 16 STEFAN BOJANOWSKI szerokiej natury i wojowniczych pragnień. On chciał cze goś więcej, więc rozpoczął iście awanturniczy żywot. Wstąpił najprzód do wojska Mehmed Alego i wraz z Ibrahim Baszą wojował z Wysoką Portą; wkrótce sprzykszyła mu się jednak wymagana karność i słu żba w regularnem wojsku, porzucił zatem szeregi, zebrał bandę awanturników z rozmaitych plemion i różnej naro dowości złożoną, a urodziwy, odważny, niezrównany je ździec i jak lew silny, — stal się odrazu potężnym ich wodzem. Siedlisko obrał w niedostępnych skałach Libanu, w bliskości St. Jean d’Acre, gdzie gromadził około siebie coraz to liczniejsze i groźniejsze wojownicze plemiona i roz bójnicze bandy; — napadał i rabował karawany kupieckie, pustoszył i palił wsie i miasteczka, a z czasem stał się tak potężnym, że Rząd, widząc się za słabym do poskromienia rozpanoszonego awanturnika, był zmuszony uciec się do tego, że przez zwabienie go do wojska i przez nadanie mu zaszczytnej i wysokiej rangi, starał się pozyskać go dla siebie. Ambitny Aghil przyjmuje propozycyę Rządu, opusz cza zastępy swoich Beduinów, których na cztery rozpędza wiatry, uroczyście zostaje przyjęty do wojska, otrzymuje zaszczytny tytuł „Agi“ i pod swoją komendę dostaje regu larne pułki Baszybozuków rozlokowanych w okolicy Acre. Niedługo jednak cieszył się utytułowany „Aghil-Aga“ swoją godnością i wysoką rangą, bo podczas wizyty u Ba szy, podstępnie pojmany i w kajdany okuty, wywieziony zo stał i osadzony w kazamatach widdińskiej twierdzy. Jak roz juszony lew zamknięty w klatce, Aghil-Aga całemi dniami i nocami układa plan i obmyśla sposób ucieczki, aż wkońcu SYLWETKI KONI ORYENTALNYCH I ICH HODOWCÓW 17 udaje mu się przekupić Albańczyka, dozorcę, — a przebrany za umysłowo chorego derwisza, opuszcza bez przeszkód mury więzienia i wolny staje wkrótce na syryjskiej ziemi. Pałając pragnieniem krwawej zemsty, organizuje ban dy rozbójniczych Beduinów, łączy się z potężnem wojo- wniczem plemieniem Beni Saker, — a pułkownik Bru- dermann spotyka go w okolicach jeziora tyberyjskiego w tym właśnie czasie, kiedy prowadził zacięte walki z re- gularnem wojskiem znienawidzonej Porty i ze sąsiedniemi nieprzyjaznemi plemionami. Między pułkownikiem, w całem znaczeniu tego wy razu gentlemanem, — a Aghil-Agą, szeikiem opryszków, zro dziła się przy pierwszem spotkaniu dziwna jakaś sympa- tya. Aghil-Aga odrazu oczarowany został wytwornością, uprzejmością, łatwością w obejściu i otwartością pułko wnika. — a tego ujmuje znowu, a nawet do pewnego sto pnia porywa odwaga i rycerskość, tudzież wspaniała, ty powa postać pięknego Beduina. Aghil-Aga podejmuje gościnnie całą ekspedycyę, lu dzi, konie i tabor cały, a w celu ułatwienia pułkownikowi przeglądu okolicznych koni, w przystępie dobrego humoru wydaje na jego cześć wytworną ucztę, na którą zaprasza patryarchów i szeików sąsiednich zaprzyjaźnionych ple mion, którzy na tę uroczystość przyjeżdżają na wspaniałych ogierach i klaczach. Czoło towarzystwa zasia4a pod gołem niebem przy największem ognisku, które było honoro- wem miejscem w tym arabskim, piaszczystym salonie. Po dano fajki i czarną kawę. Pułkownik Brudermann popija kawę i pali lulkę, ale prowadząc ze sąsiadami, siedzącymi na własnych, na krzyż pod siebie podłożonych nogach ożywioną rozmowę o ich żonach, dzieciach, niewolnicach, wielbłądach, wołach, osłach, kozach i owcach, wciąż prze biega bystrym wzrokiem szeregi koni, przy których kręcą się chłopcy. Zawoalowane zgrabne Beduinki uwijają się między kociołkami, w których gotuje się ryż i smażą się spore kawały tłustej baraniny. Aghil-Aga, uprzejmy go spodarz domu, rozmawia łaskawie z gośćmi, niewolnicom z patryarchalną powagą wydaje rozkazy, sam zagląda w ko ciołki, macza w nich palce, oblizuje i bada czy wszystko jest dobre. Dają znak, że przysmaki gotowe. Ulubiona nie wolnica podaje Aghil-Adze małą drewnianą okrągłą dese czkę z baraniną i ryżem; Aghil-Aga odbiera, wstaje, mia rowym, powolnym krokiem zbliża się uroczyście do pułko wnika i w dowód nadzwyczajnego poważania wkłada mu w usta niezbyt czystymi palcami kawały baraniny i spore porcye gorącego ryżu; — reszta dostojnych gości obsiada kociołki i raczy się sama. Po baraninie podają niewolnice jakąś jeszcze inną, jak się zdaje mięsną potrawę. Aghil-Aga kładzie i tę na deseczkę, staje znowu przed pułkownikiem i palcami mu ją do ust wsuwa przemawiając uroczyście w ten sposób: „Cudzoziemcze i przyjacielu! to co Arabia ma najlepszego, to co sam prorok Mahomet co dzień naj chętniej jada, tern ja, Aghil-Aga, teraz ciebie karmię wła sną ręką, ażebyś poznał, jak wysoko umiem cię cenić, ażebyś wiedział, jak blizki jesteś sercu mojemu"! Pułkow nik był wielce ciekawy, czem go Aghil-Aga nakarmi, my ślał, że to może będzie cąber antylopy lub gazeli, bal samem Mekki zaprawny, albo może jaki inny ulubiony przysmak wielkiego Proroka, — lecz jakżeż się zdziwił, skoro się przekonał, że to było coś strasznie żylaste SYLWETKI KONI ORYENTALNYCH I ICH HODOWCÓW 19 bez smaku, a tak elastycznie twardego, że w zębach się uginało jak piłka gumowa. Nie chcąc gospodarza obrażać, mordował się, pocił, gryzł i wpychane w usta kawały nie omal w całości połykał, nie pytając co to jest, tylko za pewniając uroczyście, że czegoś podobnie smacznego je szcze nie jadł i prawdopodobnie nigdy jeść nie będzie. Aghil-Aga zadowolony głaskał brodę, uśmiechał się do brotliwie do pułkownika i pchał mu palcami do ust dal sze porcye tej gutaperchowej potrawy, a gdy widział, że wsunięty kawałek pułkownikowi przez gardło szczęśliwie się przesuwa, wykrzykiwał radośnie: Allah kerim! Sło dycz daktylowa rozpuszczona w oślem mleku, a podana gościom w glinianych dzbanuszkach o długich szyjkach, zakończyła wreszcie tę lukullusową, iście arabską ucztę. W podobny sposób był w Arabii podejmowany przez ja kiegoś szeika hr. Juliusz Dzieduszycki, jak to czytamy w miesięcznym Dodatku do „Czasu" z r. 1857.
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 30.03.21, 19:10
      Samice gwanako opiekują się młody-mi, a samce dbają o stado. Stoją na stra-ży i obserwują, czy nie nadchodzi niebez-pieczeństwo. Matki tych ssaków z rodziny wielbłądowatych rodzą w najsuchsze i naj-cieplejsze dni. Dzieje się tak, gdyż zwierzę-ta te mają bardzo krótkie języki i nie mogą wylizać swych młodych. Maluch musi wyschnąć sam i w 10 minut stanąć na wła-snych nogach. Zwierzęta te żyją do 25 la
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 30.03.21, 19:11
      Szympans to najlepiej poznana małpa człekokształtna. Zamieszkuje tropikalne la sy Afryki Środkowej i Zachodniej. Noce spędza na drzewach, w gniazdach budo-wanych codziennie na nowo. Małpy te są wytrzymałe i wysportowane. Mają musku-larne ciało i są bardzo dobrymi wspinacza-mi. Wzajemne iskanie spełnia ważną rolę w ich życiu – minimalizuje agresję, częścio-wo służy dbaniu o higienę. Szympansy są jednymi z niewielu zwierząt, które są znane z używania narzędzi, np. kamieni do otwie-rania zawartości orzechów i liści do nabie-rania wody pitnej. W niewoli mogą nauczyć się ludzkiego języka migowego. Zniszcze-nie siedlisk jest największym zagrożeniem dla szympansów. Przyczyną spadku liczeb-ności populacji są również polowania
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 31.03.21, 16:14
      Ich miłośnicy to wiedzą, innym trzeba to tłumaczyć. Współczesna nauka potwierdza, jak ważny jest dla człowieka pies. Szczególnie dla chorych, chociażby na COVID-19.Był sobie chłopiec. Miał 17 lat i jeź-dził na inwalidzkim wózku. Z powodu silnego porażenia mózgowego, a więc uszkodzeń układu nerwowego wsku-tek ciężkiego porodu, jego ciało było powykręcane i nie chciało go słuchać.Ale był w pełni sprawny intelektu-alnie. Patrzył na rówieśników przeży-wających pierwsze miłości, uprawia-jących sport lub zwyczajnie – idących na spacer, na plażę. A on... nie mógł nawet w pełni wyprostować ręki. Żeby coś poczuć – wstrzymywał oddech. Na długo. Tak, żeby ciałem wstrzą-snęły drgawki. Żeby znaleźć się na progu agonii. To był jego bunt, a także jedyna dostępna mu przygoda dająca poczucie, że ma jednak coś do powie-dzenia w sprawie własnego życia.– Poznałem go na naszym obozie terapeutycznym – wspomina Łukasz Skryplonek, prezes stowarzyszenia „Po to jestem” zajmującego się dogo-terapią, a także doradca Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w kwestii osób szkolących psy.Chłopiec nie chciał uczestniczyć w zajęciach, z nikim nie rozmawiał. Były w nim bunt, uraza, żal do świata. – Zainteresowała go dopiero sztucz-ka robiona przez moją retriverkę Gaję – mówi Łukasz Skryplonek. – Były to skoki ponad smyczą rozciągnię-tą na pewnej wysokości. Żeby jed-nak pies skoczył, potrzeba było dwóch ludzi do trzymania przeszko-dy. Jeden koniec smyczy dzierżyłem więc ja. A drugi? Chłopak w końcu, z czystej ciekawości, dał się przeko-nać do pomocy. I moja Gaja skakała, jakby w nią diabeł wstąpił! Na twa-rzy chłopca po raz pierwszy pojawił się uśmiech.W prawdziwym życiu rzadko zda-rzają się cuda. Tu też cudu nie było. Chłopiec nie wstał z wózka, bo to przecież niemożliwe. Nadal też wstrzymywał oddech, ale... już zde-cydowanie rzadziej i na krócej. Otwo-rzył się za to na otoczenie, szczegól-nie na psy. Dopuścił świat do siebie, zszedł z barykady. Zrobił pierwszy krok na długiej drodze do akcepta-cji tego, kim jest i jakie karty rozda-ło mu życie.Psy pomagają w leczeniuPod koniec XX wieku w Stanach Zjednoczonych zrobiono badanie. Jego uczestnikami byli ludzie starsi z poważnymi chorobami neurodegra-dacyjnymi. Niektórzy już w takim sta-nie, że zachowywali się jak rośliny. Nie tylko nie rozmawiali ani nie reagowali na pytania – nawet nie poruszali ocza-mi. Zagubieni w swoich wewnętrznych światach, odarci z pamięci, a nawet codziennych odruchów... Sadzano ich parami po dwóch stronach stołu, ale na tyle blisko od siebie, że – gdyby chcieli i potrafili – mogliby podać sobie dłonie. Na stole natomiast stawiano różne przedmioty mające przywołać ich uwagę i pobudzić wspomnienia.Na pierwszy ogień poszła butel-ka wina. Bo kto nie ma związanych z nią wspomnień? Randka z ukocha-nym, świętowanie sukcesów, spotka-nia z przyjaciółmi... Ale nie. Żaden ze staruszków na nią nie zareagował.Badacze ustawili więc akwarium. Seniorzy też ani drgnęli, lecz przynaj-mniej niektórzy wodzili oczami za pły-wającą w nim rybką.Wypróbowano jeszcze kilka przed-miotów, żaden jednak nie był w sta-nie wyrwać tych ludzi z otępienia. Aż w końcu na blacie stołu wylądo-wał psi szczeniak... I w uczestnikach badania coś zaczęło pękać! Wysunę-ły się drżące ręce, żeby dotknąć mię-ciutkiej sierści. Oczy rozbłysły, usta drgnęły w uśmiechach. Palce siedzą-cych naprzeciw siebie ludzi zaczę-ły się zderzać, ocierać, a nawet splą-tywać w pierwszych nieporadnych wymianach uścisków...– Kluczem jest miłość – mówi krót-ko prof. Clive Wynne z Uniwersytetu Stanowego w Arizonie, 59-letni psy-cholog zwierząt i autor książki „Pies jest miłością: dlaczego i jak twój pies cię kocha”. – To ta relacja, która nie-uchronnie pojawia się między psem a człowiekiem, leczy nawet lekoopor-ne depresje, a także wyciąga wete-ranów i ofiary przestępstw z zespołu stresu pourazowego (PTSD).Clive Wynne rozpoczął swoje bada-nia na początku XXI wieku. Uważał wtedy – jak większość ówczesnych aukowców – że psy nie są zdolne do tak złożonych emocji jak miłość. Był przekonany, że przypisywanie im tak głębokich uczuć bierze się z powszechnego u ludzi grzechu – antropomorfizmu, czyli dostrzega-nia człowieczych cech „tam, gdzie ich nie ma”. Jego praca miała to udowod-nić. Lecz stało się inaczej. Clive zmie-nił zdanie i teraz jest pewien, że psy (i ich przodkowie – wilki) to zwierzę-ta wyjątkowe, które wyróżnia coś, co nazwał „hipersocjalnością”, czyli zdol-nością do odbierania miłości i obda-rzania nią, a więc i do funkcjonowa-nia w rodzinie – także mieszanej, czyli psio-ludzkiej. Ilustruje to m.in. prosty eksperyment: przed głodnym psem stanęła z jednej strony miska pysz-nego jedzenia, a z drugiej pojawił się jego właściciel. Pies najpierw pod-biega przywitać się ze swoim panem, a dopiero później zaczyna jeść.Istnienie międzygatunkowej więzi między człowiekiem a psem potwier-dzają też badania Takefumi Kiku-sui z japońskiego Uniwersytetu Aza-bu. Otóż wystarczy, żeby pies i jego pan popatrzyli sobie w oczy, a poziom oksytocyny (hormonu szczęścia), zarówno we krwi człowieka, jak i zwie-rzęcia, natychmiast rośnie – przy rów-noczesnym spadku „hormonu stresu”, czyli kortyzolu. Podobną korelację można obserwować także pomiędzy matką a jej dzieckiem...Wzmacniają odpornośćŁukasz Skryplonek opowiada, że jako roczne dziecko zasypiał najchęt-niej na Adze – białym terierze, któ-rego on nazywał Mimi. Gdy jednak skończył dwa lata, Mimi odeszła... Pozostało jednak sprzężenie pomię-dzy wspomnieniem białego i mięciut-kiego futerka a poczuciem spokoju i wyciszenia. Kiedy więc płakał i był zdenerwowany, rodzice obkładali go watą. I to pomagało! Dzisiejszy dok-tor pedagogiki pamięta, że wata dzia-łała na niego uspokajająco, nawet kie-dy miał już 7 lat!– Obecność psa pomaga też upo-rządkować świat osobom z zaburze-niami ze spektrum autyzmu – doda-je Skryplonek. – Dla nich otoczenie wydaje się nieznośnym i niezrozumia-łym chaosem. A przecież potrzebu-ją stałych schematów działania! Tych jednak w naszej codzienności nie ma zbyt wiele, dlatego te osoby cierpią. Pies jest dla nich właśnie chaosem. Ale... takim, z którym da się porozu-mieć i który można samemu zacząć porządkować. Uczyć poleceń, róż-nych sztuczek oraz wzajemnie na siebie reagować. I w ten sposób zdo-być klucz do zrozumienia całej resz-ty świata.Psy pomagają wyleczyć nie tylko duszę. Niezliczone badania dowodzą, że kontakt z nimi wzmacnia u dzie-ci odporność i zmniejsza podatność na wystąpienie alergii. W Pomorskim Uniwersytecie Medycznym wykorzy-stywane są w rehabilitacji dzieci po poważnych operacjach jelit i towa-rzyszących im spadkach odporności. A przecież to nie wszystko! Koniecz-ność codziennego wyprowadza-nia swojego czworonoga na spacer wzmacnia serce, układ kostny i mię-śniowy oraz układ immunologiczny.– Kiedy byłem w australijskim stanie Western Australia, widziałem billboar-dy nawołujące do chodzenia z psami na spacery – dorzuca Łukasz Skry-plonek. – Bo tamtejszy odpowied-nik naszego NFZ policzył, że gdy-by właściciele psów wyprowadzali je codziennie tylko na 15 minut, cały liczący 2,5 mln mieszkańców stan zaoszczędziłby rocznie na opiece medycznej aż 25 mln australijskich dolarów!Wykrywają choroby...Doktor Claire Guest, psycholog behawioralny i współzałożycielka brytyjskiego Medical Detection Dogs, pamięta, jak w 2009 roku jej labra-dorka Daisy nagle zaczęła się dziw-nie zachowywać. – Delikatnie drapała mnie łapą w miejsce znajdujące się na piersi – opowiada. – Była w tym na tyle upierdliwa
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 02.04.21, 22:45
      ANNA DYMNA APELUJE O POMOC DLA KOTÓW - Interia - 02.04.2021
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 08.04.21, 12:18
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/wd/qa/jcow/oQieJidtiySHRLBbOX.png
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 08.04.21, 12:20
      Typowy doberman to według wzorca pies średniej wielkości, silny i dobrze umięśniony. Zachowując moc, powinien być jednocześnie elegancki i szlachetny w liniach. Powinien być dobrym psem rodzinnym, do towarzystwa, psem obronnym i psem służbowym.
    • madohora Re: TO JEST WĄTEK DLA ZWIERZĄTEK 08.04.21, 12:21
      Sierść powinna być krótka, gęsta i ściśle przylegająca do ciała psa. Podszerstek jest niedopuszczalny. Najpopularniejsze umaszczenie dobermanów to czarne podpalane. W Polsce równie znaną odmianą umaszczenia jest czekoladowe podpalane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka