d.h.s.s 17.05.10, 07:29 Oj nieprawda. Bylam w tlusty Czwartek w restauracji "7 Pokus" i ktos fantastycznie improwizowal na pianinie. Jest wiec prosba do tych co potrafia grac, aby robili to czesciej. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
green-suprasl Zaczynamy tydzień: Rubik, Doda, disco polo 17.05.10, 08:25 Jak już ktoś dotarł do Supraśla i nie zajrzał na koncert Noela Coutsa do Alkierza to niech nie narzeka że nic się nie dzieje i nikt nigdzie nie gra na żywo. Wystarczyło Panie Redaktorze Szanowny przeczytać notatkę co się ma dziać na pierwszej stronie lokalnego dodatku gazety, w której Pan pisze i nie trzeba by utyskiwać na duże piersi. Koncert był genialny, Noel rewelacyjny, pianista który z nim grał Jacek Prokopowicz i basista Piotr Rodowicz to muzycy naprawdę światowego formatu. Niestety nawet Gazeta woli informować o artystach "dużego rozmiaru", a nie wielkiego formatu. Odpowiedz Link Zgłoś
w.koronkiewicz Re: Zaczynamy tydzień: Rubik, Doda, disco polo 17.05.10, 12:06 wspominanie improwizacji z tłustego czwartku, tylko potwierdza to co napisałem. od wielkiego święta zdarzy się coś, co nas poruszy. wspominamy to potem tygodniami i miesiącami, bo....na codzień muzyka wali z głośnika. przyznaję, do Alkierza nie zajrzałem i koncertu Noela Courtsa nie słyszałem. wielkie brawa dla lokalu, który takie przedsięwzięcia organizuje. ale ja tęsknię do imprezy cyklicznej. takiej jak kiedyś odbywała się w gryf pubie, gdzie w niedzielne wieczory spotykali się muzycy na wspólnym jamowaniu. ja tęsknię do sytuacji, gdzie lokalne zespoły nie graja tylko przy okazji nocy muzeów, ale co tydzień można je usłyszeć w rozmaitych knajpkach. wiem, że od czasu do czasu takie koncerty odbywają się w amigos, w knay pubie, w ryczących czterdziestkach kiedyś często grano. o koncertach jazzowych w odeonie, nawet nie będę wspominał, bo było to tak dawno, że sam już nie jestem pewien czy działo się to naprawdę. koncerty organizowało kiedyś metro, zerova występowała w kopiluwaku. dlaczego zatem nie staje się to tradycją jak w innych miastach? nie wiem. podejrzewać mogę tylko, że właścicielowi knajpy bardziej opłaca się odpalić płytę cd. ale o ilę jestem w stanie jakoś zrozumieć właścicieli knajp, to zupełnie nie rozumiem poczynań organizatorów tzw. kultury masowej. jak juwenalia, to namiot na polibudzie, jak dni białegostoku to namiot na rynku. szast prast. rubik, doda, bajm. Odpowiedz Link Zgłoś
macrow Re: Zaczynamy tydzień: Rubik, Doda, disco polo 17.05.10, 12:17 a dlaczego mamy kiepskich politykow? -bo ludzie ich wybrali. ta sama sytuacja z imprezami kulturowymi: oferuje sie to minimum, ktorym ludzie sie zadowalaja. skoro przychodza i konsumuja (chleja piwo), to z punktu widzenia przedsiebiorcy nie ma po co dzialac. skoro wybieramy kiepskich politykow, oni nie maja po co sie zmieniac. skoro kupujemy kiepskie, plastikowe ciuchy, les boutiques chinoises typu h&m nie maja po co zmieniac oferty. jak kowalskiego zona kiepsko gotuje, a on mimo to chwali jej kuchnie, to nigdy kowalski nie dostanie lepszego obiadu... Odpowiedz Link Zgłoś
jacknikolson Zaczynamy tydzień: Rubik, Doda, disco polo 17.05.10, 12:39 Od jakiegoś czasu obserwuję to co się dzieje w Supraślu i jestem coraz bardziej pod wrażeniem. Malutkie miasteczko bije na głowę, Białystok mający ambicje pretendowania do miana Europejskiej Stolicy Kultury. Znany Teatr Wierszalin, galeria Wołkowa, Muzeum Ikon, ostatnia wystawa Doroty Warakomskiej, Eugeniusza Samsonowicza, absolwentów Liceum Plastycznego, koncerty Piotra Bukartyka, Elżbiety Mielczarek, BiFF, miejscowych Trulejbasów (o których myślę że niedługo będzie głośno), Tomka Lipińskiego, Jacka Bielasa Bieleńskiego, Włodzimierza Kiniorskiego, no i sobotni koncert Noela Couttsa. To co pokazał razem ze swoimi muzykami to po prostu mistrzostwo świata. Problemem jest tylko to że mało się o tym mówi i pisze. Może to jest tak, że białostockie media boją się konkurencji malutkiego miasteczka i zauważają tylko Dodę, Rubika i Disco Polo. Do Supraśla w każdy weekend jadę ostatnio w ciemno i trafiam bez pudła na fajną imprezę. Na niektóre trzeba niestety wysupłać parę złotych, ale po, zawsze jestem szczęśliwy, że nie zmarnowałem czasu na podróżowanie po białostockich pseudo klubach, jazz klubach i innych miejscach z nazwy wybitnych, a żyjących z lania piwa i podawania chipsów. Odpowiedz Link Zgłoś