Dodaj do ulubionych

Curry Hut - Indian & Thai Restaurant

17.01.11, 13:32
Taką mamy restaurację w Białymstoku, po angielsku sie nazywa ;)
Mieści się na ulicy Elektrycznej.
I znowu przemiła obsługa: kulturalna i pomocna, kelnerka doradziła co wybrać, kelner - Hindus interesował sie czy nam smakuje, przychodził kilka razy zapytać (zabawną, łamaną polszczyzną) czy coś trzeba.
Nie będę chamką i nie napiszę ni słowa o ubogim wystroju ale to tylko dlatego, że ta restauracja przenosi się na ul. Botaniczną i mam nadzieję, że tam się właściciele bardziej postarają ;)
Ale co tam wystrój. Jedzenie naważniejsze. W Tajlandii ani w Indiach nie byłam ale w Londynie w różnych tego typu knajpkach zdarzało mi sie jadać. No i rewelacja ta nasza Tajska kuchnia! Polecam gorąco. Trzeba sie jednak nastawić na dość długie czekanie: jedzenie przyrządzane jest na bierząco, nie odgrzewane w żadnych tam mikrofalach. To akurat bardzo dobrze śwaidaczy o restauracji ale jeżeli kichy marsza grają to można się lekko zniecierpliwić :) Dania są podawane w oryginalnych naczyniach, smaki bardzo ciekawe, przystawki przepyszne.
No i te ceny!!! 100 ml. przyzwoitego wina białego - 5 zł, piwo nie wiem po ile ale za 4 osoby, gdzie wypiliśmy po dwie kolejki wina, 4 piwa oraz każdy coś zjadł, zapłaciliśmy 139 zł.
Ale najważniejszą rekomendacją dla tej restauracji nie jest moja opinia. Do Curry Hut przychodzą Hindusi, widziałam jednego Somalijczyka, Tatara i innych ludzi których cera wskazywała, że mogą pochodzić z Azji. Gdyby to jedzenie im nie odpowiadało z pewnością by go nie jedli.
Bardzo ciekawe miejsce. Warto odwiedzić.
Obserwuj wątek
    • grat.nowy Re: Curry Hut - Indian & Thai Restaurant 17.01.11, 14:35
      dowożą do domu?
      • shiva772 Re: Curry Hut - Indian & Thai Restaurant 17.01.11, 14:58
        www.curryhut.pl/
        Od 40 zł z tego co widzę.
        • adam_mischa_zuckerberg Re: Curry Hut - Indian & Thai Restaurant 17.01.11, 19:12
          Czyzby rewolucja zywieniowa dotarla do Bialegostoku?
          Jezeli tak to czas najwyzszy.
          Co mam na mysli, mieszajac niczym w garze, jakims pojeciem "rewolucji" z zywieniem? Ano, po pobiciu Hitlera i nastaniu rosyjskiego panowania, "uswietnionego" tysiacami pomnikow "wdziecznosci" Armii Czerwonej (a niechby "Paliaczki" sprobowali inaczej...), na ziemi polskiej, zaczely sie czasy wielkich przemian w zywieniu. Stara, polska kuchnia o wybornych smakach, bazujacych na darach boskich ziemi polskiej, grzybach, orzechach, owocach wszelkich i zbozach zaczela sie zamieniac na z-sowieciala "garkuchnie". Na jakies PGR-owskie i zolnierskie "grochowki" - mieszanki niezdrowego byle jak pomieszanego tluszczu, resztek oleju i niedogotowanych wywarow.
          Nastapila zywieniowa, narodowa degrengolada.
          Cale pokolenie Polakow o wyrobionych podniebieniach, umiejacych rozrozniac smaki i umiejace korzystac z calego rogu obfitosci polskich pol, czesto-gesto wysmiewane jako nikomu niepotrzebne, przestarzale, mamuty - wymarlo.
          Stopien zdziczenia kulinarnego siegnal zenitu, kiedy to nawet moj mlodziutki zoladek, ktory, jak mi sie wowczas wydawalo, mogl strawic nawet metalowe odpadki, padl sromotnie na dworcu w Poznaniu gdy publicznie skrewilem nie potrafiac odpowiednio szybko zaslonic buzi, gdy organizm porazony toksycznym daniem restauracyjnym szybko wyrzucil, hen w powietrze, to trujace swinstwo z siebie...
          Polski krajobraz zywieniowy po niedawnym odzyskaniu niepodleglosci od Sowietow, to krajobraz jak po bitwie.
          Ilu jeszcze zostalo kucharzy z prawdziwego zdarzenia? Kucharzy, ktorzy cos umieja? Kucharzy, ktorym sie chce? Ilu jeszcze jest udawanych kucharzy, ktorzy umieja jedynie rozmieszac proszek z torebki by z tego "zrobic zupe"?
          Kucharze czy pomywacze naczyn, ktorzy wlasciwie przy okazji "dorabiaja" jako kucharze?
          ...
          Dlatego cieszy wiadomosc, ze oto w Bialymstoku, miescinie nie za duzej ani nie za malej, mozna znalezc knajpke badz restauracyjke, gdzie w cenie ani za duzej ani za malej, mozna zjesc zupe "z warzyw z dodatkiem przypraw indyjskich".
          Goraca zupa gdy na dworze ziab!
          I oto w bialostockiej restauracyjce moge sie nauczyc, ze uwielbiane przeze mnie, lasucha jednego, owoce - "cashew", nazywaja sie ni tak ni siak lecz "nerkowce".
          Nerkowce! Dobre sobie...

          • wwredny Re: Curry Hut - Indian & Thai Restaurant 17.01.11, 20:22
            Ty znowu bredzisz jak idiota gdy nie masz nic a nic do powiedzenia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka