Dodaj do ulubionych

Coś dla oszołomów do przemyslenia

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 16:57
www.superexpress.pl/se/index.jsp?place=topMenu&news_cat_id=-1&layout=0
Obserwuj wątek
    • Gość: wars Re: Coś dla oszołomów do przemyslenia IP: 80.55.171.* 02.07.04, 16:59
      Dotyczy tskstu: Bo wszystkie dzieci są nasze?
      • alex.4 Re: Coś dla oszołomów do przemyslenia 02.07.04, 17:04
        Bo wszystkie dzieci nasze są?


        Ksiądz Michał M. (63 l.) z Tylawy koło Dukli (Podkarpackie), od 35 lat proboszcz
        i katecheta w miejscowej podstawówce. Skazany za molestowanie 6 dziewczynek.
        Ksiądz Jerzy U. (52 l.) przez ostatnie 1,5 roku proboszcz i katecheta ze Słowina
        pod Darłowem, wcześniej proboszcz w Zarańsku koło Drawska Pomorskiego, jeszcze
        wcześniej w Białogórzynie koło Białogardu. Skazany za molestowanie 6 chłopców.
        Ksiądz Michał M. (51 l.), proboszcz i katecheta w Piasku koło Pszczyny.
        Oskarżony o molestowanie 3 dziewczynek. Ksiądz Zbigniew Sz. (42 l.), proboszcz i
        katecheta w Połoskach pod Terespolem. Oskarżony o molestowanie 6 dziewczynek.

        Dwaj pierwsi stanęli w tym roku przed sądem. Zostali osądzeni i skazani (na
        identyczne kary - po 2 lata więzienia w zawieszeniu na lat 5). Przeciwko dwóm
        kolejnym toczy się postępowanie prokuratorskie. Są zawieszeni w czynnościach
        kapłańskich i przebywają w areszcie.

        Ksiądz Michał z Tylawy molestował dziewczynki ze swojej parafii przez 30 lat z
        rzędu. Kiedyś robił "to" z matkami dzisiejszych kilkulatek, teraz z ich dziećmi.
        Co z nimi robił?

        25 czerwca przed południem Sąd Rejonowy w Krośnie uznał, że dopuszczał się
        niewłaściwych zachowań o charakterze seksualnym. Dlatego, że "sadzał sobie
        dziewczynki na kolana i całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej".
        Dlatego, że "wkładał im rękę pod bluzki i dotykał piersi". "Wkładał ręce do
        majtek i dotykał krocza". "Wkładał palec do pochwy".

        Sąd uznał, że ksiądz skrzywdził 6 kilkuletnich dziewczynek. Mieszkańcy Tylawy
        szepcą, że przez te wszystkie lata kilkadziesiąt siedmio-, ośmio- i
        dziewięcioletnich. Molestował je, dopóki nie osiągnęły wieku, w którym
        przystępuje się do Pierwszej Komunii Świętej. Potem przerzucał się na młodsze.

        Ksiądz nie przyznał się do winy. Dotykał dzieci, bo je kochał. Okazywał im
        miłość, czułość i... wybawiał od chorób i bólu, bo ma - orzeczoną przez
        bioenergoterapeutów - zdolność leczenia dotykiem. Wyrok krośnieńskiego sądu nie
        jest jeszcze prawomocny. Obrońcy księdza zapowiadają rychłą apelację.

        Sam sobie poradzę

        - Nasz proboszcz też będzie się odwoływał - mówi pani Joanna ze Słowina. - Też
        twierdzi, że jest niewinny. Że tylko okazuje dzieciom ojcowską miłość.

        Pani Joanna ma na głowie dom i troje dzieci, czwarte w drodze. Ma także męża,
        który aby choć trochę grosza zarobić, ostatnio więcej czasu spędza na robocie za
        południową granicą.

        - To, że Kazika nie ma w domu, wcale nie znaczy, że ktoś inny ma go zastępować w
        sprawowaniu ojcowskich obowiązków. I na pewno nie w taki sposób, jak robił to
        ksiądz - wścieka się kobieta. Jej syn, 13-letni Mariusz, był molestowany
        seksualnie przez księdza dwa lata temu, kiedy miał 11 lat. Był wykorzystywany i
        upokarzany. Nie chce o niczym pamiętać ani o tym mówić.

        - Za to ja do końca życia nie zapomnę - zaklina się pani Joanna. Pamięta, że
        kiedy ksiądz nastał w parafii, ponad 3 lata temu, zarzekał się, że nie przyjmie
        do pracy żadnej gospodyni. "Sam sobie poradzę, nikogo nie potrzebuję" - mówił. Z
        ambony ganił tych, którzy powtarzali oskarżenia dochodzące z poprzedniej
        parafii, którą kierował, że jest "homo niewiadomo", "pedał" i "dzieciolub".

        Pani Joanna też słyszała te plotki, ale nie przejmowała się nimi. Kiedy syn
        dostawał kolejne propozycje odpłatnego wykonywania prac porządkowych w
        gospodarstwie księdza, a ksiądz płacił za to po 3 zł dziennie, zgadzała się,
        żeby szedł pomagać na plebanii. Bo niby czemu miałaby na to nie pozwalać?

        - Nawet te kilka groszy, które dostawał od proboszcza, przydawało się - mówi. -
        Tym bardziej że syn nigdy niczego złego o proboszczu nie powiedział. Nie
        zastanawiała się wtedy, dlaczego tak w ogóle mało o księdzu mówił...

        Hak na księdza

        Z niewielkiego domu na skraju wsi widać kościelną wieżę. Mariusz stara się tam
        nie patrzeć. Pani Joanna patrzeć nie chce i nawet już do kościoła nie chodzi. Bo
        i po co? Nie chce widzieć wnętrza, gdzie jej syn był męczony. Nie odpowiada za
        siebie. Nie wie, co by zrobiła.

        W domu z widokiem na kościół bezkarnie buszują dzieciaki. - Uspokoją się, jak
        tylko ojciec zadzwoni - tęsknie uśmiecha się kobieta. - Nawet przez telefon
        mores przed nim czują.

        Rok temu męża nie było w Słowinie, kiedy przyszła wiadomość od wychowawczyni
        syna, że matka ma wpaść do szkoły. Poszła. A tam usłyszała o skardze proboszcza,
        że Mariusz ukradł mu z portmonetki 20 zł. Uwierzyła nauczycielce. Wściekła się
        na syna, bo nigdy dzieciom na kradzieże nie pozwalała. Wróciła i zlała chłopaka.
        Tak porządnie, że przez tydzień na tyłku nie mógł usiąść. Na tyle mocno, że
        uznał za stosowne się bronić. "Ksiądz na mnie naskarżył, ale i ja mam na niego
        haka" - wykrztusił przez łzy. A potem powiedział, na czym ów hak polega.

        Mariusz mówił, jak ksiądz proboszcz przyciskał go do ściany, jak rozpinał mu
        spodnie i wsuwał rękę w majtki. Bronił się jak mógł, ale ksiądz był silniejszy.
        Powiadał, że i tak nie da mu rady. Że nawet nikomu nie będzie mógł się
        poskarżyć, bo komu uwierzą: jedenastolatkowi czy księdzu? Wiadomo, że księdzu.
        Dlatego Mariusz przez pół roku nic nikomu o poczynaniach proboszcza nie
        opowiadał. Bał się. Matka pobiegła zaraz do domu dyrektorki szkoły. A że ta jej
        nie uwierzyła w molestowanie dzieciaka, to pobiegła na policję. Policja uwierzyła.

        Bał się i milczał

        Musiał ktoś ze świadków powiedzieć, że nie tylko Mariusz bywał na plebanii, bo
        zaraz potem samochód policyjny przyjechał pod dom innego chłopca, 17-letniego
        Jacka, któremu dwa razy zdarzyło się tam nocować.

        Jego matkę poproszono na komendę. Dopiero tam usłyszała, co ksiądz robił jej synowi.

        - Wyrzuty mam do siebie straszne i pretensje, bo sama go na plebanię posyłałam -
        mówi pani Henryka. - Za pierwszym razem, kiedy ksiądz poprosił syna, żeby pomógł
        mu przy pakowaniu opłatków na Boże Narodzenie. I za drugim, kiedy prosił o pomoc
        przy budowie Grobu Pańskiego na Wielkanoc. Syn posłuszny był. Poszedł.

        Prace przeciągnęły się do późnej nocy, dlatego Jacek zostawał na noc na
        plebanii. Matka rozumiała, że ksiądz nie chce, żeby chłopak sam nocą po wsi się
        plątał i dlatego proponował mu nocleg. Następnego dnia odwoził pod sam dom. Nie
        zastanawiała się, czemu nie odwoził go wieczorem, pytała tylko, jak było u
        księdza. Syn niechętnie, ale opowiadał. Że obaj pracowali, że potem razem jedli
        kolację. - Wiesz, mama, proboszcz nawet piwo postawił - mówił chłopak z
        ożywieniem. I szybko zamykał temat: - A potem szliśmy spać.

        Dopiero na policji usłyszała, jak wyglądało to "chodzenie spać".

        - Ksiądz przychodził do niego do łóżka, dotykał go, obnażał się - mówi z
        obrzydzeniem. - Byłam przerażona. Pytałam: "Synu, czemu się nie broniłeś?". A on
        na to, że kładł się na brzuchu, bo liczył, że ksiądz przestanie, ale tamten siłą
        go na plecy przewracał. - Mama, co ja miałem robić? Bałem się i milczałem.

        To wszystko z nerwów

        Prokurator oskarżył księdza Jerzego U. o molestowanie 6 chłopców. Wszyscy
        składali zeznania, potem stawili się w sądzie.

        - Tylko księdza nie było na ogłoszeniu wyroku - z goryczą mówi pan Mikołaj,
        ojciec chłopaka. - Wyszedł z aresztu, bo zapłacił za siebie kaucję, 5 tys. zł.
        Odpowiadał z wolnej stopy. A na odczytanie wyroku, za zgodą sądu, nie przyszedł,
        bo o sprawie zwiedziały się media i cały tłum tam był. Dostał 2 lata więzienia,
        w zawieszeniu na 5 lat, i wyjechał ze Słowina, podobno w okolice Słupska. Gdzie
        indziej Panu Bogu służy, chrzty i pogrzeby celebruje, msze odprawia.

        - Gdyby człowiek wiedział gdzie, to by pojechał, nawet mszę przerwał i
        publicznie, przy ludziach zapytał, czemu ksiądz zrobił to, co zrobił - zgodnie
        mówią rodzice. Nie wiedzą, gdzie ksiądz teraz jest. I bardzo tego żałują. Winny
        im jest przeprosiny i wyjaśnienia, bo chcą wiedzieć, dlaczego? Oboje mają teraz
        kłopoty ze zdrowiem. Pani Henryka jest po zawale, pan Mikołaj po stanie
        przedzawałowym. - To wszystko z nerwów - mówią znowu zgodnie. - Z nerwów i ze
        strachu o syna, bo Mar
      • alex.4 Re: Coś dla oszołomów do przemyslenia 02.07.04, 17:07
        to co najbardziej oburza, to nie same tragiczne przypadki pedofilii (niestety
        zdarzają się one w róznych grupach zawodowych czy religijnych), ale brak reakcji
        ze strony kk. Pozostawienie księdza z Tylawy jest straszną pychą i obłudą. To
        sprzeniewierzenie się misji jaka powinien kościół pełnić. Przykry przykład agorancji
        pozdr
    • wanda35 Re: Coś dla oszołomów do przemyslenia 02.07.04, 17:33
      Żeby coś przemysleć potrzeba posiadać mózg. Oszołomy o istnieniu takiej rzeczy
      dowiadują sie z atlasu anatomicznego
      • Gość: jarek-ny Re: Coś dla oszołomów do przemyslenia IP: *.phil.east.verizon.net 02.07.04, 17:57
        Czy wy z oslim mozdzkiem nie zdajecie sobie sprawy jacy jestescie nudni i
        zalosni?

        Te same tematy walkowane po kilka razy, te same artykuly z roznych gazet.

        Nudzi mi sie na to po raz kolejny pisac to samo:

        Uwazam, ze od zwalczania pedofilii sa sady. Potrzebne sa surowe wyroki,
        niezaleznie od tego czy to jest ksiadz, dyrygent, psycholog czy robotnik.

        Nasze skorumpowane, zdemoralizowane sadownictwo, w ktorym wiekszosc
        prokuratorow czy sedziow to byli czlonkowie PZPR a adwokatem zostaje sie tylko
        majac koneksje, nie jest w stanie zwalczyc przestepczosci.
        • alex.4 Re: Coś dla oszołomów do przemyslenia 02.07.04, 18:12
          Jarku ale to nie komuniści są winni pedofilii w klerze. Poza tym problemem jest
          nie tylko sam fakt pedofilii, ale także reakcja koscioła. Kościól nie ujął się
          za ofiarami. cały czas ci księdzą wykonują posługę w parafiach, których dokonali
          swoich zwyrodniałych czynów. To jest problem. KK powinien przyznać się do błedu,
          wyznać grzechy, prosić o przebaczenie i ewentualnie finansowo wynagrodzić
          krzywdy jakie zostały wyrządzone tym dzieciom
          pozdr
    • Gość: piecyk gazowy A co to ma wspólnego z Białymstokiem??? /bt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 18:15

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka