alex.4
12.08.04, 11:52
Straszna wędlina
ZOBACZ TAKŻE
• 300 kg zepsutego mięsa w hipermarkecie (12-08-04, 03:00)
Dorota Mikłaszewicz 12-08-2004, ostatnia aktualizacja 11-08-2004 21:21
Kiełbasę ze skrzepami krwi, salceson ze szczeciną i wyroby bez terminu
przydatności do spożycia oferują klientom producenci wędlin.
Ze wszystkich ciast, ryb i słodyczy najbardziej lubię mięso! - wszyscy znamy
ten żart, choć niejeden amator wędlin odkrył w kiełbasie sznurek.
W polskiej zwyczajnej można też znaleźć ścięgna i skrzepy krwi, a w
salcesonie szczecinę. To wyniki ostatniej kontroli Inspekcji Jakości
Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Sprawdziła ona 113 zakładów w kraju,
trudniących się ubojem zwierząt oraz przetwórstwem czerwonego mięsa. Badano
również jego przetwory, tj. kiełbasy, mielonki, parówki. Prawie 16 proc.
towaru zakwestionowano z powodu rozmaitych uchybień. W przetworach brakowało
białka, za to zbyt dużo było wody i tłuszczu. Zdarzały się też skrzepy krwi.
W mięsie przygotowanym do przeróbki tkwiły ścięgna, węzły chłonne i gruczoły.
Na tle kraju województwo mazowieckie wypada nie najgorzej. Inspektorzy
skontrolowali kilka zakładów, których wyroby mogą trafić na stoły
warszawiaków - w Mławie, Płocku, Mińsku Mazowieckim, Bielsku,
Proboszczewicach, Przasnyszu, Łysem i Ostrołęce. W jednym znaleźli świńskie
głowy pokryte niedoczyszczoną ze szczeciny skórą. Były przygotowane do
produkcji salcesonu. W innym odkryli partię parówek z pęcherzykami powietrza
w źle wymieszanym mięsie, co przyspiesza psucie. I partię przesolonej
sopockiej polędwicy. Gorzej było z oznakowaniem towarów.
- Na niektórych opakowaniach brakowało nazw producenta, co klientowi utrudnia
zwrot towaru - mówi Krzysztof Muszyński, wojewódzki inspektor jakości
handlowej artykułów rolno-spożywczych w Mazowieckiem. - Nie zawsze była data
przydatności do spożycia, zdarzało się też, że podawano dłuższy termin, niż
pozwala na to sanepid.
Poza tym wytwórcy niezbyt chętnie podają pełen skład wyrobów. Niejednokrotnie
z receptury wynika, że producent dodaje barwnik, konserwanty, skrobię, a na
opakowaniu nie ma tych informacji.
Tego, kto chce nabrać konsumenta, nie spotka dotkliwa kara. Po ok. 2 tys. zł
zapłacą wytwórcy parówek z powietrzem i przesolonej polędwicy. Terminy
przydatności i nazwy producenta nakazano uzupełnić. Trzem osobom nadzorującym
produkcję wędlin wymierzono mandaty o łącznej wysokości 400 zł.