nekroskop88
03.02.05, 15:49
Od Białegostoku więcej pieniędzy unijnych z programu ZPORR otrzymała nie
tylko Łomża i Suwałki, ale nawet powiat bielski i hajnowski. – Białystok jest
spychany na margines! – mówi Krzysztof Putra, radny Sejmiku i prezes
podlaskiego PiS. – Putra głupstwa opowiada – ripostuje marszałek województwa.
Właśnie zakończył się pierwszy etap realizacji Zintegrowanego Programu
Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. W latach 2004-06 województwo podlaskie
może wykorzystać 110 mln euro, czyli grubo ponad 500 mln zł.
Kapitalizm polityczny
Unijna pomoc jest przeznaczona głównie na budowę i modernizację dróg,
wodociągów i kanalizacji oraz na rozwój obszarów wiejskich. Z wnioskami o
dofinansowanie występują głównie samorządy gminne i powiatowe. Projekty do
realizacji wybiera zarząd województwa podlaskiego po wydaniu opinii przez
Regionalny Komitet Sterujący . W pierwszym etapie zostało podzielonych już
około 40 proc. pieniędzy z programu ZPORR.
– To bardzo dobry wskaźnik – mówi Karol Tylenda, członek zarządu województwa
podlaskiego. – Na nasze decyzje zostały złożone tylko trzy odwołania do
Ministerstwa Gospodarki. Wszystkie zostały odrzucone.
Jednak radni prawicowej opozycji wskazują, że zarząd województwa podzielił
pieniądze między powiaty bardzo nierównomiernie. Najwięcej, bo ponad 20 mln
zł otrzymała Łomża. Na drugim miejscu są Suwałki, z których pochodzi
marszałek województwa Janusz Krzyżewski (SLD), a które otrzymają między
innymi prawie 15 mln zł na modernizację kilku ulic. Dwa kolejne miejsca
zajmują powiaty hajnowski i bielski, które od lat uchodzą za bastion lewicy.
Dopiero na 9. miejscu jest 300-tysięczny Białystok, w którym mieszka co
czwarty mieszkaniec regionu. Zarząd województwa zgodził się tylko na
dofinansowanie kwotą 7 mln zł przebudowy głównych ulic na osiedlu Bacieczki.
Według lidera PiS Krzysztofa Putry, lewicowy zarząd województwa stosuje
zasady „kapitalizmu politycznego" przy podziale pieniędzy ze ZPORR. –
Białystok jest totalnie spychany na margines – nie ma wątpliwości Krzysztof
Putra. – Boję się, że członkowie zarządu akceptują tylko te projekty, które
przysporzą im głosów w wyborach.
Zmowa przeciwko stolicy
Marszałek Janusz Krzyżewski odrzuca te zarzuty. – Putra głupstwa opowiada, w
dodatku tonem bardzo uroczystym – odpowiada Krzyżewski. – Niech zauważy, że
liderem jest Łomża, która nie ma żadnego przedstawiciela w zarządzie
województwa.
Marszałek zwraca też uwagę, że obecnie są rozpatrywane wielkie projekty
inwestycyjne, które złożyły władze Białegostoku. Ich wartość przekracza 54
mln. Pierwszy projekt dotyczy budowy Trasy Kopernikańskiej, a drugi – rozwoju
transportu publicznego, w tym kupna 50 autobusów.
– Proces podziału pieniędzy na projekty jeszcze nie osiągnął półmetku – mówi
Krzyżewski. – Dlatego zarzuty opozycji są chybione i przedwczesne.
– Na 99 proc. projekty Białegostoku zostaną zaakceptowane, a wtedy stolica
województwa będzie na pierwszym miejscu – dodaje Tylenda.
Ryszard Tur, prezydent Białegostoku, na razie zachowuje dyplomatyczną
powściągliwość. – Zawsze mogę powiedzieć, że znaczenie Białegostoku powinno
być bardziej dostrzeżone – mówi. – Stolica województwa jest lokomotywą
gospodarczą całego regionu. Jeśli Białystok się rozwija, to rozwijać się będą
także mniejsze miasta i całe województwo. Chciałbym wierzyć, że władze
województwa tak właśnie myślą.
Decyzja w sprawie złożonych przez Białystok projektów zostanie podjęta do
końca marca. – Jeśli zarząd województwa zaakceptuje nasze projekty, to będzie
dowód, że docenia znaczenie Białegostoku – mówi Tur.
Kurier Poranny