Dodaj do ulubionych

Wybrać się Jego drogą

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.05, 00:02
***********************

Słoneczny, piękny, ciepły dzień, a wszystko wokół takie smutne i
żałosne......przed oczami jawią się na przemian obrazy postaci naszego Ojca
Świętego, widzę jego uśmiech podczas żartów na pielgrzymkach, widze jego
zafrasowanie, skupienie, troskę przemawiającej tak bardzo twarzy, widzę
tryskającą miłość ...

Tylko raz w życiu udało mi się na niego spojrzec z bliska i tego uczucia
nie zapomne nigdy, a wydaje mi się jakby był tu ze mną blisko, jakby to okno,
na które tyle razy spogladałam przez media z niepokojem o jego zdrowie było
na przeciw mojego okna ....

Ogromny żal ściska moje serce i nie tylko od wczoraj Ta Postać ma dla
mnie tak wielką wartość. Zawsze czułam Jego szczególną wartość w swoim sercu,
jego szczególną obecność, zawsze marzyłam o tym, by móc pojechac do Niego na
audiencję, przytulic się do niego, bo wtedy wydawało mi się, że zniknął
wszystkie smutki z mojego życia, a bijąca od Niego jasność nie tylko
wyeksponowana poprzez biel jego szat, rozświetli drogę mojego życia. Z
takiego kontaktu z Nim odbiorę prawdę i mądrośc życiową , która pokieruje
moimi krokami, moimi decyzjami, odnowi mnie samą i odmieni moje życie na
lepsze , bym taką właśnie się stała .

Zabrakło mi odwagi i siły do decyzji, która pozwoliłaby mi tam sie
wybrać, by móc za Jego panowania doświadczyć tego wzruszenia, niewiarygodnego
wzruszenia i poruszenia do głebi mojego serca.....


Zawsze kiedy odchodzi ktos bliski żałujemy, że niedopatrzyliśmy wielu
rzeczy w naszym postepowaniu, że nie poświecilismy komuś lub czemuś należytej
uwagi, zawsze rodzą się przemyślenia , nostalgie, rodzą się zamyślenia nad
naszą pozycją obok tej osoby, bądz istnienia w jej życiu, w jej sercu ...

W takich momentach wracają przed oczy różne chwile, różne sytuacje i
momenty. Chcielibyśmy wtedy móc cofnąć czas, odmienić bieg wydarzeń, naprawić
to, co nie było "fair" z naszej strony, w naszych czynach, w naszych słowach.
I takie też uczucia powróciły do mnie i dziś......

Chcę poprzez to doświadczenie odejścia "Tego co najważniejsze, co
Niezykłe" umocnić się wewnętrznie, wejrzeć w siebie i naprawić to, co jest we
mnie zepsute, bądz nie funkcjonuje w nalezyty sposób....Jest jeszcze być może
czas, by sporzeć na siebie i mądrze pokierować swoim życiem.

Świętość Tego Człowieka i Jego święta śmierć wywołałą we mnie masę
kontemplacji nad losem człowieka......... nad losem młodego człowieka ...
Historie z jego młodości, pęd do spotkań, do rozmów z młodymi, jego
przesłania w książkach napisanych Jego ręką, ciagle młodziencza werwa w
spojrzeniu, w sile ducha, która przemawia przez ciało ......

Jego nauki, zawarte prawdy, Jego niebywały wpływ na kształt życia
ludzkości dziś właśnie dochodzi do głosu, można powiedzieć, że spełniło się
Jego zamierzenie.....

Patrząc na to, jak ludzie reagują na wieść o Jego odejściu rodzi się we
mnie nadzieja, że nie wszystko stracone, że jeszcze można uratować swoje
zycie..... samego siebie...., że te piękne i prawdziwe słowa, to wszystko co
uczynił, Kim był, przetrwa w ludziach i nigdy nie umrze, że nasze kroki z
mocnym postanowieniem poprawy w sercu będą tak silne, że rozkruszą słabości,
odrzucą wahania, pokierują własciwie i godnie, pokierują uczciwie naszym
życiem.

Wiele jest w nas pytań, wiele wątpliwości, wiele zagubienia, wierzę, że
te serc rozterki zginął, że obudzi się w nas siła, że nasze serca w jednej
chwili przemienią się w obliczu tak namacalnych świadectw o wielkiej wadze
miłości, skromności, ufności, o wielkiej wadze odpowiedzialnosci za nasze
postępowanie, słowa i czyny ....

Wiele uczuć przewinęło się przez setki, tysiące serc w chwili, kiedy nasz
doczesny Przewodnik po świecie, Chrystus naszych czasów odfrunął jak biały
gołąb z okna Papieskiego pokoju.....

Oby te uczucia zawsze pozostawały tak silne i tak wymowne, tak jasne i
tak zrozumiałe.....

Oby ten wewnętrzny szept serca umocnił nas wewnętrznie, dał pewność i
radość życia, dał zadowolenie z siebie samych, koił potkniecia, łagodził
smutki, dawał nadzieje na każdy dzień.....

Byśmy odróżniali dobro od zła i kierowali się tylko dobrem w swoim życiu,
byśmy kierowali się sercem, otaczali miłością, nie zamykali się w sobie, nie
zatracali w sobie piekna, nie zagłuszali naszych uczuć, byśmy szanowali to,
co wartościowe i szczególne.

Obyśmy rozważali sens naszych kroków, by te, zawsze kierowały nas w
dobrym kierunku.

Oby nasze serca zalała, ta wielka i niebywała fala miłości płynąca z
głębi serca Naszego Ojca Świętego, fala umiłowania dla tego, co ma wartość
ponadczasową ..............miłości do drugiego człowieka.

Śpieszmy się kochać .....bo wszystko przemija i czasem jest już za póżno
nawet na refleksję.....
Obserwuj wątek
    • ewcia.p Re: Wybrać się Jego drogą 04.04.05, 08:25
      Człowiek dopiero wtedy jest szczęśliwy, gdy może służyć, a nie wtedy, gdy musi
      władać. Władza imponuje tylko małym ludziom, którzy jej pragną, by nadrobić
      swoją małość. Człowiek naprawdę wielki, nawet gdy włada, jest sługą.

      [*]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka