Gość: tryper szkunera
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.04.05, 13:49
co za skandal i prowokacja moczus nasz wodzus polak katolik nie byl agentem SB
i zenek tez nie byl!!! hanba!
no i slomka nie krecil pornoli jak kiedys sugerowala prasa stoleczna!
nie!nie!nie! i zenek tez nie krecil sodoma&gomora!!!
info.onet.pl/1078213,11,item.html
Sąd Lustracyjny: Moczulski był agentem SB
W latach 1969-77 Leszek Moczulski był agentem SB - uznał w środę Sąd
Lustracyjny. Zarazem podkreślił, że w kwietniu 1977 r. Moczulski "zdecydowanie
przeszedł do opozycji".
Historyczny lider KPN zapewnia, że nigdy nie był agentem i zapowiada apelację
do sądu II instancji.
Sąd uznał, że od 1969 r. trwała jego "metodyczna współpraca" z SB. Według
sądu, Moczulski jako tajny współpracownik "Lech" informował SB m.in. o
kolegach z tygodnika "Stolica" oraz o przedwojennym gen. Romanie Abrahamie. Za
przekazywane informacje, z których SB czyniła "stosowny użytek", był
wynagradzany. Sąd odrzucił tezę lustrowanego, że jego akta SB sfałszowało w
1984 r. by go skompromitować.
Po wyroku Moczulski zapowiedział w rozmowie z PAP, że wierzy w ostateczne
zwycięstwo w sądzie wyższej instancji. Powtórzył, że akta sprawy zostały
sfabrykowane przez SB w 1984 r. na podstawie podsłuchów jego rozmów i
doniesień innych agentów.
Jeszcze w 1999 roku Moczulski wniósł do sądu o oczyszczenie z zarzutu
agenturalności. W 1992 r. ówczesny szef MSW Antoni Macierewicz umieścił go
bowiem na liście domniemanych agentów UB i SB.
pozdro dla mego miszcza i taboreta zenka