Gość: szop pracz
IP: *.yzmaint.southbury.ibm.com / *.southbury.ibm.com
21.06.05, 11:50
Dzisiaj byłem świadkiem jak ciężko wykonują swoje obowiązki pracownicy służby drogowej którzy łatają dzury w jezdni. Przyjżałem się temu z bliska ale w delikatnym ukryciu. Po zidentyfikowaniu i zaklasyfikowaniu dziury do naprawy pracownik w to miejsce wstpuje maretiał do łatania w postaci jakiegoś żużlu a następnie nogą "z buta" go ubija i przechodzi do następnej. Przy tym bacznie się rozgląda na boki, bynajmniej nie z obawy przed jadącymi pojazdami. Nie jestem fachowcem w tych sprawach ale wydaje mi się, że powinien najpierw tę dziurę wyczyścić, wkoło powycinać popękany asfalt i jakimś ubijakiem to ubić i wyrównać. Po pewnym czasie ponownie sprawdziłem jaki był sens tej pracy. Stwierdziłem, że żaden ponieważ tam gdzie była dziura to jest teraz garb. Szlag może człowieka trafić jak widzi takie marnotrastwo. Cała ta rzecz działa się na tracie Gródek-Michałowo.