Kayah i Woropaj

IP: 213.25.91.* 24.06.05, 12:10
Wczoraj na łamach jednej z gazet lokalnych Kayah przyznała że pamieta ze
swego dzieciństwa w Białymstoku m.in. "Woropaja, którego bały się wszystkie
dzieci". Tym samym wyciągnęła z najskrytszych zakamarków mojej pamięci postac
nadzwyczaj oryginalną i powszechnie znana w Białymstoku przed 25-30 laty.
Pamiętam Woropaja z tego, że miał długą brodę, włosy (byłem pewien, że to
peruka), kucyk na czole (tak!) i wielki złoty pierścień z rubinem na palcu.
Przy tym jeździł rowerem, do którego przyczepiał wózek.
Jak się dowiedziałem od osób starszych wiekiem, Woropaj miał na imie Albin,
mieszkał na Bojarach i handlował warzywami. Ponoc wczesniej woził te warzywa
wózkiem zaprzegnietyn w kucyka. Był ponoć prześladowany przez milicje za swój
nietypowy wygląd i za to, że handlował (czyli był spekulantem). Miał tez zone
i dzieci. Rzeczywiście dzieci sie go bały. Ale jak mi powiedział znajomy
starszy nauczyciel, Woropaj rozdawał dzieciom swoje zdjęcia z autografem (!)
i on jedno takie ma i postara się je odnaleźć. Czy ktos jeszcze pamięta
strasznego Woropaja z Bojar? To przeciez postać kultowa!
    • Gość: zibi Re: Kayah i Woropaj IP: 213.25.91.* 24.06.05, 12:30
      Istnieje też wersja, że pierścień miał na kucyku na czole (całkiem możliwe).
      Handlował warzywami na rynku przy Bema.
      • Gość: zibi Re: Kayah i Woropaj IP: 213.25.91.* 24.06.05, 15:09
        Może ktos z gazety podjąłby ten temat? Tacy ludzie tworza "nieoficjalna", ale
        moim zdaniem ciekawą historie miasta.
        • fiat_lux Re: Kayah i Woropaj 24.06.05, 15:12
          25-30 lat? chyba nie az tak dawno
          wydawalo mi sie ze widzialem podobnego osobnika kilka lat temu
          ale fakt jest ze jest to jedna z tych tajemniczych osobowosci jak Andrzejek z piatki
          • Gość: LasVegasMan Re: Kayah i Woropaj IP: *.dyn.sprint-hsd.net 24.06.05, 15:36
            Mial on pierscien na warkoczyku przed nosem. Ale byli i inni "ciekawi" ludzie.
            Po dzisiejszej Sw. Rocha chodzil taki jeden (zapomnialem imie) z gitara i z
            torebka cukru. Nigdy go nie widzialem grajacego na gitarze. Mial ciekawe
            wyczucie czasu. Zegarka nie mial, ale gdy sie go spytalo, ktora godzina, to
            patrzyl na slonce i mowil z dokladnoscia co do minuty.
            • Gość: zibi Re: Kayah i Woropaj IP: 213.25.91.* 27.06.05, 08:25
              Albo "Gwizdek", który był całkiem łysy, po trzydziestce, nawet zimą w krótkich
              spodenkach i z krótkim rękawem, czasem z psem i zawsze gwizdał. Czytałem nawet
              kiedyś reportaż o nim w prasie.
              • Gość: jot Re: Kayah i Woropaj IP: *.stnet.pl 27.06.05, 23:11
                Nie był. Dalej jest.Ma sie dobrze.
      • Gość: Ja z Bojar Re: Kayah i Woropaj IP: *.cs.bialystok.pl / 80.51.121.* 27.06.05, 10:45
        Woropaj nie jest postacią kultową, tylko wspomnieniem dosyć kolorowej postaci,
        mieszkańca Bojar o zwichrowanej psychice. W prasie tamtych lat częstowano go
        różnymi przymiotnikami, np. "białostocki żubr" Przede wszystkim handlował na
        Starym Rynku. Ten rynek był usytuowany między ulicami Modlińska, Słonimską a
        Wylotną w miejscu pawilonu PSS i różnych przyległości.Żona poszła w tango, On
        sam dostał domiar za handel kapustą, itepe warzywami bez pozwolenia, więc Mu
        odbiło. Przedtem był przystojniachą jakich mało: postawny, sympatyczne,
        regularne rysy twarzy. Potem i ta habeta zamorzona, i wóz bylejaki, i
        likwidacja Starego Rynku i ciężar wspomnień -być może - rzuciły mu się bez
        reszty na luzy w mózgu. Długi kosmyk włosów wprowadził w pierścień z jakimś
        szzkiełkiem imitującym rubin: obrośniety, zapuszczony, zaniedbany budził
        sensację przejeżdżając śródmieściem swoją rykszą (później) zaprzężoną w takiego
        samego, oryginalnego konika. Ale potrafił panienki wchodzące w życie rwać na
        swoją hawirę, częstować czerwoną czystą z ogórkiem na zagrychę, dobierać się
        jak tylko d a ł r a d y . Był to prawdziwy oryginał w tym szarym mieście
        zaludnianym przez bezrolnych, małorolnych, ruki pa szwam, bez fantazji i polotu
        imigrantów pustoszejącej wsi na białostockiej Ścianie Wschodniej. A ta
        Szczotówna Katarzyna to do dzisiaj po polsku mówi i śpiewa jakby z Bojar
        ("bojarów") się nie wyprowadzała i wiejskich dziadków mowy strzegła.
        • Gość: zibi Re: Kayah i Woropaj IP: 213.25.91.* 27.06.05, 12:46
          Może trochę więcej o tej Szczotównie?
          • Gość: jaktalala Re: Kayah i Woropaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 18:14
            Więcej o Woropaju. Jak skończył? Pamiętam go z okien trójki. Czy jest jeszcze
            trójka przy słonimskiej ?
            • Gość: dryla Re: Kayah i Woropaj IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 27.06.05, 21:23
              ja pamiętam Woropaja (czasami nazywano go Woropiej) jak siedział na schodkach
              na przeciwko dzisiejszego Madro - zawsze w niedzielę z butelką mleka. Pamiętam,
              że zawsze strasznie się bałam koło niego przchodzić:) do dzis po osiedlu
              młodych chodzi taka anegdota (nie wiem czy prawdziwa): podobno Woropiej
              mieszkal tam przez pewien czas na ul. Gruntowej i któregoś dnia wprowadził tam
              swego kucyka na noc. Na drugi dzień ludzie całą pielgrzymką ruszyli do
              administracji z interwencją. Ponoć jak taki konik stuknął kopytkiem o podłogę
              to blok się trząsł:))) ciekawa jestem czy to prawda?
            • Gość: 141288bs Re: Kayah i Woropaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.14, 10:07
              Kupil ziemie z starym domem na Widzikach(okolica w trojkacie wsi Hryniewicze,Olmonty i Lewickie),wpisal siie w ten krajobraz jako osobowosc o duzej wiedzy ogolnej. - Potrafil rozmawiac i logicznie wnioskowac.
        • Gość: Ja z ulicy Smolnej Re: Kayah i Woropaj IP: *.tel.tkb.net.pl 02.01.14, 02:58
          Nieźle to wszystko opisałeś. W dni targowe (czwartki) bardzo często chodziłem z matką na Stary Rynek lub na Rynek Sienny, a w drodze na "sienny" zaglądaliśmy na Rybny Rynek. Zawsze widywałem w tych miejscach Woropaja. Byłem małym chłopcem, ale zawsze wypatrywałem go z wielkim zainteresowaniem, bez strachu... Woropaj był gwiazdą wśród innych ciekawych typów ludzkich, jakich od dawna w Białymstoku już nie ma. Koniec lat pięćdziesiątych i lata sześćdziesiąte (czas mego dzieciństwa) to inny, nieporównanie barwniejszy od współczesnego, świat ludzi miejscowych i przybyłych z kresów wschodnich, mieszczuchów i wieśniaków o innej, jeszcze przedwojennej mentalności.
      • Gość: gosc Re: Kayah i Woropaj IP: 149.154.209.* 02.01.14, 20:33
        zgadza sie -tez pamietam ze pierscien mial na kucyku na czole
        • Gość: ovidzisjusz Re: Kayah i Woropaj IP: *.nwrknj.fios.verizon.net 03.01.14, 09:23
          Woropaj?
          Pamietam.
          Ciekawy osobnik, slusznej postury choc o malo apetycznym wygladzie. Wlosy skudlacone, wyjatkowo zatluszczone. Twarz mocno blyszczaca wlasnym lojem bo skora nie byla byla niepokojona zadnymi tam chemikaliami z mydla.
          Estetyczni redaktorzy owczesnej - komunistycznej, bialostockiej "Gazety Wspolczesnej" - poprzedniczki dzisiejszej GW(?) podjeli kiedys z nim walke by nie psul image'u miasta wojewodzkiego, gdzie zyja jedynie ludzie sukcesu.
          W artykule, poprostu, postulowano by go wysiedlic z miasta.
          • Gość: Grzegorz Re: Kayah i Woropaj IP: *.231.18.243.koba.pl 04.01.14, 17:17
            czy ten Woropaj z Bojar jeszcze żyje , jeśli tak , to gdzie mieszka ??
            • lindow1 Re: Kayah i Woropaj 04.01.14, 19:53
              Gość portalu: Grzegorz napisał(a):

              > czy ten Woropaj z Bojar jeszcze żyje , jeśli tak , to gdzie mieszka ?? Nie, od wielu lat jest out. To był dobry człowiek,oryginał , z luzami w mózgu, kolorowy i...nie robiący krzywdy nikomu. Na dodatek miał fantazję w główeńce, a to się wielu ludziom nie podobało. Wspominam Go dzisiaj, Woropaja,jak prawdziwego artystę.Że uliczny, to swoją drogą,ale gdy spojrzę na tych od tv,tych rozśmieszaczy etatowych,gdy spojrzę na tłum l u d u radosnego, na te śmiechy,hihi bo artysta śmiesznie uchem kręci, to mnie ziąb ogarnia i ...chciałbym zobaczyć właśnie naturalnego Woropaja.
              • Gość: 141288bs Re: Kayah i Woropaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.14, 20:11
                Z Albinem mozna bylo rozmawiac o wszystkim,wielu moglo mu zazdroscic logiki - umial brac od zycia to co bylo potrzebne.Nikomu nie przeszkadzal a,ze komus przeszkadzal...to wymysl czyjejs przerosnietej ambicji.Umial korzystac ze swojej kasy,na tyle,ze stac Go bylo na wyprowadzenie sie z miasta i zamieszkac obok lasu na hektarach - podobnie teraz czynia to ludzie majetni. Albin to przewidzial duuuzo wczesniej.
Pełna wersja