Dodaj do ulubionych

Czy lekarze mają sumieni

IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 06.07.05, 21:35
Obserwuj wątek
    • bad_habit Re: Czy lekarze mają sumieni 06.07.05, 21:40

      młodzi na pewno,z czasem albo je mają albo o nim zapominają,działając schematycznie i traktując pacjenta przedmiotowo...
      • Gość: Petro Re: Czy lekarze mają sumieni IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 07.07.05, 22:38
        nie działaj w przyszłości schematycznie
        poz.:)
        • bad_habit Re: Czy lekarze mają sumieni 08.07.05, 14:42
          Obiecuję,ze tak nie będzie:)Po to się teraz uczę żeby każdego traktować indywidualnie:)
          Pozdrawiam!
          • Gość: Petro Re: do bad_habit IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 09.07.05, 12:39
            Jesteś idealistką,ale proza życia często weryfikuje nasze poglady:)
            W celu wywołania grymasu na twej twarzy,zwanym często usmiechem.:"Baba pyta
            lekarza-Panie doktorze,czy szybko po operacji będę mogła uprawiać seks?.Na to
            zdziwiony lekarz:-Wie pani,pierwszy raz ktoś pyta mnie o to przed operacją
            wycięcia migdałków".:)poz.
            • bad_habit Re: do bad_habit 09.07.05, 15:19
              jestem optymistką,to fakt...i wiem że będzie mi ciężko(medycyna wbrew pozorom nie jest łatwym kierunkiem,potem zawodem-trzeba tu być odpornym psychicznie,stanowczym)ale postanowiłam dążyć do celu i wiem że go osiągnę i mam nadzieję,że za 5 lat coś się zmieni w polskiej służbie zdrowia,mentalności Polaków i lekarze zrozumieją jaką odpowiedzialnością zostali "obciążeni" decydując się na leczenie ludzi,potraktują wykonywany przez siebie zawód poważnie i będą traktować każdego pacjenta z należytym mu szacunkiem jako CZŁOWIEKA,którego trzeba czasem wysłuchać,doradzić mu i jak najskuteczniej wyleczyć...To jest jedno z moich marzeń i sama (niewiele zdziała jednostka) będę do tego dążyć.
              Pozdrawiam;)
              • Gość: Ala Re: do bad_habit IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 09.07.05, 15:28
                Lekarze to wapmiry i jak oni nie maja duszy ani sumienia, he, he
                • bad_habit Re: do bad_habit 09.07.05, 15:30
                  powiedziałaś co wiedziałaś...
              • Gość: Petro Re: do bad_habit IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 09.07.05, 19:00
                Jeżel to co napisałaś będziesz starała się realizować w swym życiu zawodowym,to
                chciałbym być twoim pacjętem,chyba że obrana specjalizacja wyklucza mnie
                mężczyznę jako pacjęta:)
                Jak rozpoczynałem studia też miałem nadzieje,że zmieni się sytuacja w naszym
                kraju,mineła dekada,i owszem sytuacja się zmieniła stym że nie koniecznie na
                lepsze...
                poz.:)
                • bad_habit Re: do bad_habit 09.07.05, 19:49
                  już teraz ,będąc na praktykach w szpitalu stopniowo wdrażam mój mały plan w życie.Bardzo mnie cieszy to że pacjenci są zadowoleni z mojej pracy,że z dnia na dzień są bardziej radośni,uśmiechnięci.To jest chyba najważniejsze!Jestem coraz bardziej przekonana,że wybrałam dobry kierunek i robię coś pożytecznego dla innych.
                  Wspomniałeś coś o specjalizacji:w grę wchodzi (na dzień dzisiejszy) onkologia lub hematologia,kardiologia,neurologia albo urologia-nefrologia.Za kilka lat zdecyduję,co mnie bardziej interesuje:)
                  • Gość: Petro Re: do bad_habit IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 09.07.05, 22:50
                    Czy pisząc:"nikogo nie skrzywdziło" myślisz o relacjach zawodowych,czy
                    prywatnych? Osiągniecie satysfakcji,szczególnie w tej drugiej sferze życia jest
                    bardzo trudne,być może najtrudniejsze,niestety zatracamy zdolność prawidłowej
                    werbalnej komunikacji,a to raczej oddala ludzi od siebie:)
                    • bad_habit Re: do bad_habit 09.07.05, 22:52
                      Gość portalu: Petro napisał(a):

                      > Czy pisząc:"nikogo nie skrzywdziło" myślisz o relacjach zawodowych,czy
                      > prywatnych? Osiągniecie satysfakcji,szczególnie w tej drugiej sferze życia jest
                      >
                      > bardzo trudne,być może najtrudniejsze,niestety zatracamy zdolność prawidłowej
                      > werbalnej komunikacji,a to raczej oddala ludzi od siebie:)

                      myśle głównie o pracy,ale nie mogę też zapominać o prywatnych sferach...Wiem że to trudne,ale mam nadzieję że temu podołam:)
                      • Gość: Petro Re: do bad_habit IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 09.07.05, 23:01
                        No cóż,inwestycja w siebie,to dobra inwestycja,ale bywa róznie...
                        Na marginesie,mam awersje do szpitali,(chyba uraz z dzieciństwa)
                        • bad_habit Re: do bad_habit 09.07.05, 23:03
                          Gość portalu: Petro napisał(a):

                          > No cóż,inwestycja w siebie,to dobra inwestycja,ale bywa róznie...
                          > Na marginesie,mam awersje do szpitali,(chyba uraz z dzieciństwa)
                          efekt białego fartucha???ja się bałam strasznie stomatologów:( uuu,to było straszne!!!
                          • Gość: Petro Re: do bad_habit IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 09.07.05, 23:11
                            Tak na prawdę,nie wiem.
                            Zbyt wiele ludzkiego nieszczęścia widziałem(nie koniecznie w szpitalach),były
                            to miejsca(placówki)dla osób upośledzonych umysłowo,często w wyniku tzw.błędów
                            lekarskich pzy porodzie.
                            • bad_habit Re: do bad_habit 09.07.05, 23:15
                              Gość portalu: Petro napisał(a):

                              > Tak na prawdę,nie wiem.
                              > Zbyt wiele ludzkiego nieszczęścia widziałem(nie koniecznie w szpitalach),były
                              > to miejsca(placówki)dla osób upośledzonych umysłowo,często w wyniku tzw.błędów
                              > lekarskich pzy porodzie.
                              ja wczoraj stałam przy łóżku umierającego pacjenta...to smutne,na prawdę!;(
                              p.s.co myslisz na temat diagnostyki prenatalnej???Bo bardzo mnie ciekawi opinia innych ludzi na ten temat,kiedys założyłam taki wątek,ale nikt nie odpisał.
                              • Gość: Petro Re: do bad_habit IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 09.07.05, 23:21
                                Diagnostyka prenatalna?dla kobiety która ma siedmioro dziecz ósme w drodze,męża
                                alkoholika,i miesięczny zasiłek 600zł z MOPR-u ,to abstrakcja.Taka jest prawda.
                                • bad_habit Re: do bad_habit 09.07.05, 23:23
                                  Gość portalu: Petro napisał(a):

                                  > Diagnostyka prenatalna?dla kobiety która ma siedmioro dziecz ósme w drodze,męża
                                  >
                                  > alkoholika,i miesięczny zasiłek 600zł z MOPR-u ,to abstrakcja.Taka jest prawda.
                                  ok,ale ja pytam o inny przypadek!Z punktu widzenia Kościoła jest to nielegalne,nieetyczne działanie porównywalne w konsekwencjach z aborcją i antykoncepcją.Tak się zastanawiam...jak to jest...
                                  • Gość: Petro Re: do bad_habit IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 09.07.05, 23:31
                                    Kościół?he,he,każdy ma sumienie,i to jaką decyzję podejmie ciężarna,pozostawmy
                                    jej.
                                    A z punktu widzenia przyszłych rodziców,świadomych,iż ich dziecko będzie
                                    niepełnosprawne jak to wygląda,jak myślisz?
                                    • bad_habit Re: do bad_habit 09.07.05, 23:37
                                      Gość portalu: Petro napisał(a):

                                      > Kościół?he,he,każdy ma sumienie,i to jaką decyzję podejmie ciężarna,pozostawmy
                                      > jej.
                                      > A z punktu widzenia przyszłych rodziców,świadomych,iż ich dziecko będzie
                                      > niepełnosprawne jak to wygląda,jak myślisz?
                                      ja wiem...Rozśmieszyło mnie to(mieliśmy do opracowania tekst na filozofii).Był tam motyw dotyczący badań prenatalnych,nie mogłąm się z tym zgodzić że są złe itd.
                                      Ja właśnie myślę tymi kategoriami co rodzice potencjalnie chorego dzieciaczka.Myślę że bez względu na wszystko,takie badania powinno się przeprowadzać żeby np. przygotować rodziców do akceptacji dziecka(np. z chorobą metaboliczną ).Decyzję o tym,czy usunąć ciążę czy nie podejmują oczywiście rodzice.NIe mogłabym jako lekarz i człowiek zarazem wykonać takiego zabiegu.
    • bad_habit Re: Czy lekarze mają sumieni 09.07.05, 23:38
      ok,dokończymy ten temat np. jutro,bo już zmykam:)
      • Gość: Petro Re: Czy lekarze mają sumieni IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 10.07.05, 00:35
        Szkoda,że już Morfeusz wziął cie w ramiona:)
        • bad_habit Re: Czy lekarze mają sumieni 10.07.05, 10:34
          Gość portalu: Petro napisał(a):

          > Szkoda,że już Morfeusz wziął cie w ramiona:)

          eh,co zrobić:)
    • conveyor Re: Czy lekarze mają sumieni 11.07.05, 14:03
      Co za pytanie? Oczywiscie ze nie maja sumienia, powszechnie wiadomo iz lekarzom chodzi tylko o pieniadze, poza tym lubia tez dreczyc pacjentow fizycznie i psychicznie. Lekarze to wrzody na zdrowej d.upie spoleczenstwa...
    • chain_lighting Re: Czy lekarze mają sumieni 12.07.05, 09:32
      witajcie
      fajny watek...
      :)

      jestem lekarzem, wprawdzie mlodym, ale zawsze... sumienie mam - to w kwestii
      pytania zasadniczego.

      moze napisze wam kilka rzeczy waznych jakie nasuwaja mi sie w kwestii morale
      srodowiska medycznego. a mianowicie - lekarze to grupa zawodowa jak kazda inna i
      jak wszedzie - ludzie sa rozni - dobrzy, mniej dobrzy, uczciwi i nie... mysle,
      ze wiekszosc z nich do fantastyczni specjalisci (takich spotykalam) i nalezy
      chylic czolo przed tym co robia i jak lecza za tak male pieniadze jakie oferuje
      NFZ - mam na mysli warunki szpitalne. czesto zdarza sie nam przenosic zlosc i
      frustracje zwiazane z niedoskonaloscia naszego systemu lecznictwa na lekarzy - a
      to blad. system swiadczen zdrowotnych jest fatalny, tragiczny... slow mi brak i
      szkoda czasu na przyklady. cierpia na tym wszyscy - glownie pacjenci, ale
      rowniez i lekarze... co powiecie na wynagrodzenie 730pln netto za pelny etat na
      50-lozkowym oddziale internstycznym, gdzie w tej chwili pracuje 3 lekarzy?
      trudno w to uwierzyc, ale taka jest rzczywistosc. a 950pn netto dla lekarza z
      20-letnim stazem pracy?
      wiem, ze szaleje lapowkarstwo i jestem za najsurowszymi karami dla takich
      lekarzy. nic nie usprawiedliwia takiego postepowania. z drugiej strony -
      najczesciej "biora" nie ci szeregowi lekarze szpitalni - tylko dobrze
      zarabiajacy i niezle sytuowani, na stanowiskach - ordynator, dyrektor... to jest
      targiczne. do mnie tez przeychodzili pacjenci z kopertami - na szczescie byly to
      przypadki sporadyczne. grzecznie prosilam ich wtedy, zeby mnie nie obrazali i
      mowilam, ze ja dostaje juz swoja pensje, wprawdzie skromna, ale moge bez obaw
      patrzec w lustro i spac spokojnie. byli mocno zdziwieni - zazwyczaj.

      ja chce byc nadal uczciwym lekarzem i pracowac z sercem, dlatego rozwazam
      powaznie mozliwosc wyjazdu za granice, bo mam juz dosyc stresu zwiazanego z tym,
      ze ciagle brakuje mi do pierwszego, ze nie moge zaszalc i kupc czegos ot tak od
      niechcenia mezowi czy dziecku, ze nie moge nawet pomyslec o drugim dziecku... itp.

      na koniec troche do smiechu, zeby nie bylo tak powaznie - konczac staz
      podyplomowy na oddziale wewnetrznym poszlam pozegnac sie z moimi pacjentkami
      (sama prowadzilam sale). mowie im, ze bylo mi bardzo milo, ze moglam sie nimi
      opiekowac, ze zycze im zdrowia i duzo sily, itp. na to one, ze nie wyobrazaja
      sobie jak to bedzie beze mnie, ze bylam taka cierpliwa i zawsze umialam
      wysluchac ich skargi. a na konec jedna dorzucila: Bo my z pania doktor to sie
      czulysmy jak w lesnej gorze.
      ja sie tylko usmiechnelam (bo nie za bardzo zrozumialam co miala na mysli,
      sanatorium jakies czy co - pomyslalam wtedy) i wyszlam z sali. po powrocie do
      pokoju lekarskiego opowiedzialam cala sytuacje i pytam kolegow - nie wiecie o co
      chodzi z ta lesna gora? a oni zaczeli sie tak smiac, ze poczulam sie juz
      calkiem skolowana... wreszcie ktos mi wyjasnil, ze szkoda, ze nie ogladam
      seriali, bo jest taki idealny szpital telewizyjny - w Lesnej Gorze (na dobre i
      na zle)... zrozumialam, ze to byl wielki komplement.

      pozdrawiam wzystkich.

      p.s. nie wrzucajcie wszystkich lekarzy do jednego worka
    • Gość: mela Re: Czy lekarze mają sumieni IP: 195.177.196.* 13.07.05, 09:10
      no jasne, ze sa rozni lekarze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka