Gość: ika32
IP: *.iig.pl / *.iig.pl
17.09.05, 16:34
Otwierają się nowe miejsca, choć starych nie brakuje. Centrum zapełnia się
pubami, klubami i dyskotekami. Prasa w dodatkach weekendowych recenzuje
opisuje, słychać że moda na tzw. 'clubbing' dotarła do grodu nad Białą.
Tymczasem publiki brak. Wczorajszy piątek - około północy może 300 osób na
mieście... Wszędzie pustawo, niemrawo.
Dlaczego tak się dzieje? Decydują względy ekonomiczne, czy mentalność?
Zwyczajowo bawimy się w domu, czy nie bawimy się wcale?
Słychać narzekania, że nic w mieście się nie dzieje. A może brakuje nie
atrakcji, a chętnych?