Gość: Stasiewicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 17:59 a ja tez mam na nazwisko Stasiewicz i moj dzidek tez pochodził z Lidy :P Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: dominik Prof. Jan Stasiewicz: lekarz, syn lekarza, mąż .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 19:08 heja, ja tez tak mam na nazwisko , ale nie znam nikogo z lidy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja z Bojar Prof. Jan Stasiewicz: lekarz, syn lekarza, mąż .. IP: *.csk.pl 19.02.07, 20:40 Ale laurka dla P. Profesora i jego - zaraz się okaże - oddanej społecznej służbie (ha,ha ha!) rodzinnej kamaryli. Sitwa to oni, zgrany rodzinny kolektyw z tradycją to my. Nawet wnuczka już oświecona będzie lekarzem i to nie za jakiejś komuny ale jaśnie oświeconej, kaczyńsko-rydzykowej IV Rzeczypospolitej. Że też takie wypociny kryptoreklamowe w formie niby rodzinnej sagi, czynią bełt w głowach tego "ciemnego ludu kupującego wszystko" . Ten knot nawet nie jest zawoalowaną formą popularyzacji nepotyzmu. A może Pan Profesor zrobił rodzinną zrzutkę i sam zamówił ten pean. Ciekawe , ile kosztuje tyle miejsca + trud tego panegirysty? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idzikczortu Re: Prof. Jan Stasiewicz: lekarz, syn lekarza, mą IP: *.dyn.optonline.net 20.02.07, 06:51 No ja tam nie byl bym az tak surowy w ocenie artykuliku. I chociaz rzeczywiscie autor lubi pewnie zupy ciut przeslodzone; na moj gust ,dodal bym tu szczypte i soli i pieprzu, to jednak sam proces budowania sagi rodzinnej jest zawsze rzecza pozyteczna. To Polska wlasnie miala przerwany proces u-burzuazyjnienia rodzin zakorzenionych w swoich regionach. Okropna wojna, potem okupacje - niemiecka i dluuuga rosyjska, pociely na kawalki zarowno wiezi rodzinne jak i wzorce sukcesu. A konieczna droga budowania pozytywnych wzorcow jest niestety dluga i wymagajaca cierpliwosci. Slowem: ja, to bym nie tylko dal Imprimatur tego typu artykulom ale bym nawet zachecal tych ktorzy maja najlzejsze piora by obwieszczac swiatu w sposob ciekawy o tych ktorzy moga sie pochwalic swoimi dokonaniami. W jednym sie tylko zgadzam z "Bojarowiczem" - pisac ciekawie i z takim kunsztem by te artykuly nie tracily panegirykami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swiniopas Re: Prof. Jan Stasiewicz: lekarz, syn lekarza, mą IP: *.asfd.broadband.ntl.com 20.02.07, 08:35 Rodzinna kamaryla ladnie sie ustawila po polskiej stronie granicy. Zaden lapiduch im tam nad Biala nie podskoczy. Ciekawe czy ten Capo de Tutti Capi dziekuje codziennie Swietej Panience, ze go nie pozos- tawila po bialoruskiej stronie? Strach pomyslec co by sie stalo z genami rodzinki S.: zakiszone w samogonie i utopione w salo, pewnie by mial za ziecia jakiegos oborowego a corke milicjantke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Prof. Jan Stasiewicz: lekarz, syn lekarza, mąż .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 12:29 Niestety- coraz mniej takich profesorów. Wpisy tych wszystkich niedorobów powyżej pewnie byłyby inne, gdyby choć raz mieli kontakt z Profesorem. Niestety jako świniopasy otoczeni są wyłącznie stadem swoich podopiecznych na czterech łapach, stąd spaczone spojrzenie na otaczająca rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swiniopas Re: Prof. Jan Stasiewicz: lekarz, syn lekarza, mą IP: *.asfd.broadband.ntl.com 20.02.07, 13:30 Wprost przeciwnie, Andrzejku-Pochlebco. Widzialo sie w zyciu niejedno ale jak sadze, budowa dynastii opartej na mocnym tatusiu ma swoje slabe strony.Ty moze polubiles smak lizanej profesorskiej Ani Sphincter, ja mam do tego bardziej ambiwalentny stosunek. W mojej swiniarni wszystkie swinki przy korytku dostaja po rowno. Odpowiedz Link Zgłoś