Gość: mosik
IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl
22.01.03, 09:38
Gdyby ludzkie życie naprawdę było dla Kościoła nienaruszalne, księża nie
chodziliby w strojach organizacji zabójców i nie brali od niej sutej pensji.
Mamy na myśli wojsko, które istnieje po to, żeby zabijać, uczą tam tej sztuki
i gromadzi się instrumenty potrzebne do jej uprawiania. nazywamy rzecz po
imieniu.
Kościół katolicki w każdym kraju zawsze popierał i błogosławił wojny, czyli
zabijanie, niezależnie od racji tych, którzy wojnę wszczynali. Nie należy też
do bojowników przeciwko karze śmierci w krajach, gdzie ona istnieje, np. w
USA. Sprzyja on śmierci ludzi na AIDS zwalczając prezerwatywy. Kościołowi
chodzi więc o władzę nad państwem i poprzez nią nad ludźmi, a nie o ochronę
zasady nienaruszalności ludzkiego życia. Kler bardziej bowiem troszczy się o
nienaruszalność płodu niż o trwanie i jakość życia istot bezspornie ludzkich.
Sprzyja przeludnieniu w Afryce, które prowadzi do masowej śmierci z głodu.