ralston 13.02.03, 23:13 Czy śledzicie przebieg wyprawy na K-2? Chłopakom udało się założyć IV obóz na ponad 7600 m n.p.m. Tak wysoko jeszcze się zimą nikomu na K-2 nie udało wdrapać. Dadzą radę? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Ok Re: K-2 IP: *.17.79.204.lifespan.org 14.02.03, 01:18 Miejmy nadzieje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka1 Re: K-2 IP: 212.33.74.* 14.02.03, 08:47 boje sie o nich. mam lek wysokosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka1 Re: K-2 IP: 212.33.74.* 14.02.03, 09:18 najgorsze jest to ze czesto nie wracali Ci ktorzy zdobyli szczyt. K2 potrafi sie mscic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka1 Re: K-2 IP: 212.33.74.* 14.02.03, 09:27 Rals jak myslisz moze szczytu strzega jakies sily ktore nie chca zeby K2 tak zadeptali jak Everest ? Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: K-2 14.02.03, 09:42 Przede wszystkim to K-2 strzeże to, że jest około tysiąca kilometrów na północ w porównaniu z Everestem. Jest zimniej, wietrzniej, trudniej... Zadeptanie raczej nie grozi. A już napewno nie zimą... Odpowiedz Link Zgłoś
marat_ Re: K-2 14.02.03, 09:46 Na zimno pomaga grzane piwo. Przed wiatrem można sie schować miedzy zgrzewkami browara A jak sie uchronić przed skutkami wysokosci? Cholera, jakoś mi nic nie przychodzi do glowy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Re: K-2 IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.03, 09:45 Ile juz to podchodzenie trwa? Dwa miesiace? Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: K-2 14.02.03, 10:02 Z polski wyruszyli w połowie grudnia. Pod koniec grudnia dotarli do głownej bazy na wysokości 5.200. A potem żmudne transportowanie w górę sprzętu, zapasów, zakładanie kolejnych baz. Prawdziwa zabawa rozpoczęła się po przekroczeniu 7 tys. metrów. Teraz do szczytu zostało jeszcze ponad 1000m różnicy poziomów. Pierwotne plany zdaje się zakładały jeszcze założenie kolejnego obozu, z którego dopiero miał się odbyć atak szczytowy. Teraz coś mówią o oatakowaniu szczytu już z "czwórki". Teoretycznie jest to do pokonania, ale w praktyce przecież nikt tego w takich warunkach na K-2 nie robił. Potrzeba do tego najmocniejszych ludzi, tymczasem kilku czołowych "fighterów" opuściło zespół i wycofało się z ekspedycji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Re: K-2 IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.03, 21:12 Mam takie strzepy wiedzy o tej wyprawie i az wstyd bo sam laze cale lato po Alpach. Mysle, ze musi gdzies byc jakis adres internetowy gdzie kumple z Polski pisza i wklejaja nowe szczegoly. Jakis klub wysokogorski czy firma ktora ich sponsoruje. Czy wiesz cos na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: K-2 14.02.03, 22:24 W TVP jest codziennie jakaś relacja, zdaje się przed Teleekspresem - ale niestety wtedy jestem jeszcze w pracy więc nie oglądam. Nałuchuję urywków w radio i zaglądam tu: wyprawy.onet.pl/4164,ekspedycja.html co parę dni pojawia się krótka notka. Ale ciężko się z tego zorientować do końca, co tak naprawdę dzieje się w zespole, poza tym, że musi być cholernie ciężko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Re: K-2 IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.03, 23:45 dzieki, dzieki - ralstonowi i nxa. Duuza sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leszek Re: K-2 IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 13:45 ralston napisał: > Czy śledzicie przebieg wyprawy na K-2? Chłopakom udało się założyć IV obóz na > ponad 7600 m n.p.m. Tak wysoko jeszcze się zimą nikomu na K-2 nie udało > wdrapać. Dadzą radę? Szanse maja minimalne. Warunki jakie panuja na K2 w zimie sa ekstremalne. Przyjmuje sie, ze jesli temperatura powietrza jest np. -10 stopni i wieje wiatr z predkoscia 3km/h to uczucie na golej skorze jest takie jakby bylo -11 stopni. Te 3 km to wlasnie jeden stopien. A na K2 w zimie bywa i -50 a wiatr potrafi wiac z predkoscia 200 km/h. To oddaje stopien trudnosci. W dodatku nawet jesli atak nastapi z obozu polozonego na ok. 8000 to i tak pozostaje bardzo dlugi dystans do pokonania. Zima dzien jest krotki. Biwak w zejsciu jest praktycznie nieunikniony. Slonce zachodzi i robi sie od razu przerazliwie zimno. A jesli przyjdzie nawalnica, burza czy wichura to oznacza to praktycznie smierc. K2 musza zaatakowac ci, ktorzy beda w najlepszej formie. I musi im dopisac koniecznie szczescie w zejsciu. To wszystko jest bardzo ryzykowne. W dodatku ta wysokosc, ktora bardzo daje sie we znaki wlasnie na tych wysokich osmiotysiecznikach (Everest, K2, Lhotse, Kangczendzanga, Makalu). Tlen z butli pomaga, ale nie rozwiazuje wszystkich problemow. Niech Bog ma ich w swojej opiece! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Jest źle... 17.02.03, 10:00 W ścianie K-2 pozostał tylko Wielicki. W paskudnych warunkach meteo pnie się pod górę, żeby zabezpieczyć IV obóz przed huraganem. Urubko z Morawskim musieli po kilku dniach pobytu i poręczowania powyżej czwórki zejść na dół. Dla Morawskiego to już prawdopodobnie koniec wyprawy, jeśli nie chce stracić wszystkich palców u nóg. Musi tam być niewesoło, skoro Wielicki samodzielnie, mimo kontuzjowanej nogi (pęknięcie mięśnia łydki?) idzie bronić obozu. Czy to oznacza, że u pozostałych upadł duch walki? Co gorsza prognozy pogody są fatalne. Ponoć idzie huragan a po nim długotrwałe załamanie pogody. Chyba nie dadzą rady... Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Jest źle... 17.02.03, 10:26 Jakby nie bylo to najtrudniejszy szczyt w Himalajach. Wierze w Wielickiego. On juz sie wspinal ze zmiazdzonym kregiem szyjnym. On jest prawie niezniszczalny. Choc szkoda ze nie ma z nim drugiego wspinacza. Dwuosobowy zespol porusza sie najszybciej, jest tez najbardziej bezpieczny jesli chodzi o asekuracje. Raalsie - dadza rade! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Jest źle... 17.02.03, 10:42 Drugi wspinacz jest. Ten Uzbek, Urubko, także sprawia wrażenie niezniszczalnego... Ale niestety to jest K-2. I latem niewielu udaje się wejść (vide choćby ostatnie próby wejścia filarem północnym w 200 roku: z czterech ekip na szczyt nie udało się w końcu wejść żadnej) A tu warunki nawet jak na zimę wyjątkowo paskudne... Jeśli huragan nie zdemoluje namiotów w obozach i pogoda poprawi się na jakieś kilka dni, to teoretyczna szansa na wejście jeszcze pozostaje... Tylko jak to robić na jednej nodze? Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Jest (troche) lepiej... 17.02.03, 11:04 Jest drugi? Dobrze. To juz jest lepiej. To juz mozna jakos przedygotac noc w namiocie wsparty jeden o drugiego. Lydka- to swieza kontuzja dlatego strasznie go boli. Ale po pierwsze czlowiek przyzwyczaja sie do bolu, po drugie w zimnie miesnie sie kurcza i bolesne jest ich rozgrzanie (czyli kontuzja nie jest moze tak powazna). Tylko niech faktycznie przestanie wiac! Wtedy sie uda! Trzymajmy kciuki... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: K-2 17.02.03, 16:18 Według dzisiejszej relacji wszyscy zeszli lizać rany do bazy. Przy takiej pogodzie i tak nie ma co robić w kolejnych obozach. Organizm nie chce nawet pokarmów przyswajać na tej wysokości, tylko wykorzystuje białko zawarte w mięśniach. Chłopaki odpoczną trochę, nabiorą sił i jeśli wiatr im nie zdmuchnie kolejnych obozów, to za parę dni spróbują jeszcze zawalczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Huragan 19.02.03, 18:05 Niestety - jeśli nawet huragan nie zdmuchnął już całkowicie kolejnych obozów, to specjaliści od meteorologii twierdzą, że pogoda się nie zmieni do końca lutego. A tylko do końca lutego ważne są pozwolenia na wspinaczkę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pisces Re: Huragan IP: *.stclar01.mi.comcast.net 19.02.03, 18:56 ralston napisał: > Niestety - jeśli nawet huragan nie zdmuchnął już całkowicie kolejnych obozów, > to specjaliści od meteorologii twierdzą, że pogoda się nie zmieni do końca > lutego. A tylko do końca lutego ważne są pozwolenia na wspinaczkę... Slyszalam,ze K-2 jest jednym z najtrudniejszych szczytow do zdobycia,chociaz pogoda im nie sprzyja najwazniejsze ze wszyscy sa ok ,nastepnym razem moze beda mieli wiecej szczescia i doswiadczenia.Poki co,trzymam za nich kciuki,nigdy nie wiadomo moze jeszcze im sie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leszek Re: Huragan IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.03, 19:59 K2 uznawany jest za najtrudniejszy osmiotysiecznik do zdobycia. Wynika to z faktu, ze gora ma ksztalt bardzo regularnej, wysmuklej piramidy co oznacza ze kazda droga jest bardzo stroma i obiektywnie trudna technicznie. Wysokosc szczytu powoduje duze ryzyko zalamania sie organizmu wspinacza prz dluzszym przebywaniu w rejonie samego wierzcholka. K2 jest szczytem bardzo izolowanym, gorojacym na olbrzymim obszarze i narazonym na gwaltowne zmiany pogody. Nie jest natomiast prawda, ze z osmiotysiecznikow K2 pochlonal najwieksza (procentowo) licze ofiar. W statystyce wypadkow przoduje Annapurna (prawie tyle samo zdobywcow co denatow), potem jest Nanga Parbat. K2 jest na trzecim miejscu. Oczywiscie sa gory duzo nizsze, ale o wiele bardziej trudne technicznie niz K2. Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Huragan 19.02.03, 20:01 No i ta zima. Nie dosc ze ekstremalna gora to jeszcze ekstremalne warunki... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Huragan 20.02.03, 09:39 Tak - tam i latem wejść jest niezwykle trudno. Północny filar, którym wspinają się nasi zmusza właściwie do spędzenia nocy poza obozem - odległość z ostatniego obozu do szczytu sprawia, że nikt nie jest w stanie wejść i wrócić do obozu za dnia. Trzeba jeszcze umieć przetrwać w śniegu i wietrze na dużej wysokości w prowizorycznych warunkach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Re: Huragan IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.03, 09:54 Mam nadzieje, ze zwyciezy zdrowy rozsadek. Chyba nie maja takiego zobowiazania wobec sponsorow zeby zdobyc szczyt za wszelka cene. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Huragan 20.02.03, 09:56 Nikt rozsądny takiego zobowiązania nie może podjąć. W tej sytuacji podstawowym sukcesem wyprawy może być to, że wszyscy wrócą do domu... Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Huragan 20.02.03, 09:57 To nie sponsorzy Stanislaw. Kazdy z nich jest gotowy poswieccic pare palcow u nog aby te gore zdobyc. To cos glebszego - pokonanie wlasnych slabosci. Tylko gdzie sa tego granice? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Re: Huragan IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.03, 10:13 aand napisał: > To nie sponsorzy Stanislaw. Kazdy z nich jest gotowy poswieccic pare palcow u > nog aby te gore zdobyc. To cos glebszego - pokonanie wlasnych slabosci. Tylko > gdzie sa tego granice? Daleko mi do ich wyczynow, ale od trzech lat zarazilem sie gorskimi wycieczkami i ... uwielbiam to. Sobota o 6 pobudka, o 8 poczatek marszu w gore. Ach... Teraz to juz cala filozofia dlaczego to robie, no i pokonanie wlasnych slabosci tez oczywiscie. Namawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Huragan 20.02.03, 10:23 Gość portalu: Stanislaw napisał(a): > Daleko mi do ich wyczynow, ale od trzech lat zarazilem sie > gorskimi wycieczkami i ... uwielbiam to. > Sobota o 6 pobudka, o 8 poczatek marszu w gore. Ach... > Teraz to juz cala filozofia dlaczego to robie, > no i pokonanie wlasnych slabosci tez oczywiscie. Namawiam. Dzieki :)! Alem ja juz namowiony. Gdy musialem zakonczyc kariere plywacka cioteczny brat namowil mnie na wspinaczke. Co prawda skalkowa ale i tak mnie polknelo. To nie jest wysokie wspinanie (30-40 m) ale daje duzo adrenaliny w pionowej skale. No i pokonuje sie wlasne slabosci - mam lek wysokosci ale okazalo sie ze mozna nad tym zapanowac.I chyba o to chodzi...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Re: Huragan IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.03, 10:36 Takim "wyczynowcem" to nie jestem ale 7 godzin w gore a potem powrot przewietrza niezle pluca:) Dlugie marsze sa niestety mozliwe tylko latem. Aha a najgorzej jak licze, ze znajde jakis strumyk a strumykow brak. Raz sie nacialem... Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Huragan 20.02.03, 10:48 Stachu a gdzie Ty chodzisz w te gory :)? Wspinalem sie kiedys w Jurze Frankonskiej, moze minelismy sie na szlaku...:)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Re: Huragan IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.03, 22:17 aand napisał: > Stachu a gdzie Ty chodzisz w te gory :)? Wspinalem sie kiedys w Jurze > Frankonskiej, moze minelismy sie na szlaku...:)? Jestem "skazany" na ciagle te same - chodze po niemieckich Alpach; Garmisch-Partenkirchen, Mittenwald, Berchtesgaden i okolice Lengries. Przyczyna prozaiczna - mieszkam w odledlosci ok.70 km. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Alpy :) 21.02.03, 22:54 Oooo, pieknie! Zazdroszcze. No to do zobaczenia na szlaku... :) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Jeszcze jeden link 20.02.03, 14:16 www.tvp.pl/ O wyprawie piszą też na stronach Telewizji,za przeproszeniem Oszołoma, Publicznej. Relacje - jak na dwóch pozostałych te same - pisane przez Monikę Rogozińską. Natomiast informacje dodatkowe mogą być ciekawe. Jest chociażby parę słów o sylwetkach polskich himalaistów i ich osiągnięciach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Re: Jeszcze jeden link IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.03, 14:35 Super. Ciekawe sa te krotkie filmiki o wyprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanislaw Re: Jeszcze jeden link IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.03, 09:36 Wielblady przelozone na 8 marca. Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Decydujace momenty 26.02.03, 11:51 Urubko i Kaczkan sa w obozie IV. Maja minimalna ilosc sprzetu, reszte wywial wiatr. Dzien drogi za nimi jest Wielicki. Prognoza zapowiada niestety w dalszym ciagu wichure. Jutro powinno byc wszystko jasne, szturmuja czy wracaja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chatka_ Re: Decydujace momenty IP: *.piasta.pl 27.02.03, 13:06 wyprawy.onet.pl/4164,rel,660774,ekspedycja.html Niestety schodza do bazy. Kaczkan mial dzis z rana objawy choroby wysokosciowej. Dalsze losy wyprawy pod znakiem zapytania, niewiadomo czy dojdzie do skutku jeszcze jeden atak na szczyt, planowany przez Wielickiego i Urubkę. Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Decydujace momenty 27.02.03, 14:03 To jeszcze nie cala nadzieja stracona... Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: Wracaja... 28.02.03, 08:10 Kierownik Wielicki zarzadzil odwrot. Pozostal tylko on i Denis Urubko jako zdolni do ataku na szczyt. A to za malo. Gora jeszcze raz zweryfikowala granice ludzkich mozliwosci. Tym razem podolali jej tylko dwaj ludzie, ale oni od poczatku sprawiali wrazenie nie do zlamania. Tym wieksza chwala i doswiadczenie Krzysztofa Wielickiego ze podjal decyzje o zakonczeniu wyprawy, nie warto przeciez niepotrzebnie ryzykowac. Jeszcze przeciez tam wroca, moze juz za rok...Wracajcie szczesliwie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leszek Re: Wracaja... IP: *.dtvk.tpnet.pl 28.02.03, 10:32 Trudno oceniac na goraco te wyprawe, ale chyba kierownik dobral sobie zbyt slaby zespol. Szczegolnie chodzi mi o mlodych uczestnikow wyprawy. W zadnym wypadku nie mozna im odmowic ambicji czy umiejetnosci, ale np. Marcin Kaczkan mial atakowac szczyt nie bedac wczesniej na zadnym osmiotysieczniku. Nie wie zatem jak moze zachowac sie jego organizm na duzych wysokosciach. Byc moze zaslabniecie bylo tylko incydentem, ale moze sie okazac rowniez, ze mimo wielkiej woli walki on po prostu nie ma predyspozycji do wspinania sie powyzej pewnej granicy. Wielicki to alpinista bardzo doswiadczony i fenomen jesli chodzi o kondycje i wydolnosc organizmu. Kilku takich Wielickich i byc moze nastepnym razem sie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Wracaja... 01.03.03, 13:58 Tak więc można to podsumować słowami jednego z pakistańskich kucharzy, gotujących himalaistom: "Wyprawa się udała. Wszyscy wrócili żywi" Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: Wracaja... 01.03.03, 14:03 Zebrane doświadczenia zaowocują w przyszłości. Wielicki odgraża się, że jeszcze tam wróci. Problem w tym, czy znajdzie sponsora, który zechce wyłożyć niemałą gotówkę na wielce ryzykowne medialnie przedsięwzięcie. Szanse na zdobycie są. Tym razem personel pomocniczy zaszedł wyżej niż grupa szturmowa przy poprzedniej próbie zimowej na K-2. Widać, że mamy kilku młodych twardych ludzi, którzy są nieźle przygotowani do pracy wspierającej. Denis Urubko pokazał, że jest człowiekiem, na którego można liczyć w najgorszych warunkach... Odpowiedz Link Zgłoś