Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie po studiach siedzą w domu.

10.01.07, 17:32
Bardzo interesujący temat, myślę, że zasługuje na oddzielny wątek. Zapraszam
do dyskusji studentów i nie tylko.
Moje zdanie na ten temat jest bardzo złożone.
1. Kierunki kształcenia.
Student wybierając studia powinien kierować się zapotrzebowaniem na rynku
pracy. Decyzja o studiowaniu to poważny życiowy krok, który często jest
stawiany w pośpiechu i bez jakichkolwiek sensownych przemyśleń. Nie mam tu na
myśli tylko strategi rozwoju regionu. Często studia są ucieczką przed
wojskiem, czy bezrobociem. Ucieczkę ułatwiają namnożone jak grzyby po deszczu
płatne uczelnie produkujące rzesze dyplomów. Dyplomów, ale nie specjalistów.

Przykład: Studiowanie hutnictwa i górnictwa (lub inne mniej abstrakcyjne na
nasz region kierunki)
Kierując się wyborem studiów powinno mieć sie wstępnie wytyczoną scieżkę
kariery. W innych przypadkach jest się dyplomowanym bezrobotnym.
Kolejny przykłady:
Marzeniem Iksińskiej jest praca w szkole, interesuje się biologią.
> Uniwersytet, kierunek biologia, przygotowanie pedagogiczne > na początek
praca w małej szkółce za grosze (wskazane zacząć już podczas studiów)>
dokształcanie się i awanse pionowe z tym związane > monitorowanie rynku i
awanse poziome
Jak na razie są jeszcze szkoły w województwie podlaskim
Marzeniem Ktosia jest bycie konstruktorem/technologiem
> Politechnika np. wydzial mechaniczny, budownictwa > najlepiej podczas
studiów zacząć pracę jako fizyczny w firmach produkcyjnych np. przy
wytwarzaniu form wtryskowych, montarzu czajników, wiertarek itp jak ma się
troszkę szczescia to mozna trafić do firmy projektowej> z dyplomem można
starać się o stanowisko biurowe > podyplomówka z zarządzania > stanowisko
kierownicze
W Białymstoku firm produkcyjnych jest pod dostatkiem i chętnie przyjmują
pracowników
Igrekowski natomiast chce zostać lekarzem
> akademie medyczną > dyplom > praca w przychodni/szpitalu > dodatkowo własny
gabinet

Spotykam wielu studentów, którzy nie wiedzą co chcą robićw życiu. Wejdzcie na
forum PRACA, pełno jest postów w styłu: "co moge robić po studiach ....(w tym
miejscu kierunek), gdzie znajdę prace mam skonczony ... (tez kierunek
studiów) itp..." Podpowiedzi szukają ludzie już z dyplomami !


2. Pęd do kariery, dorobienia się.

Często studentom wydaje się, ze dyplom uczelni wyższej gwarantuje im wysokie
zarobki i super posadę najlepiej na stanowisku kierownika/dyrektora lub
takiej, na której nie trzeba nic robić. Najgorsi pod tym względem są
absolwenci marketingu i zarządzania. Wielu z nich widzi tylko drugi człon
nazwy kierunku. Wydaje się im że są stworzeni do zarządzania, bo przecież
mają dyplom. Niestety by zarządzać w jakimkolwiek przedsiębiorstwie trzeba
mieć zielone pojęcie o asortymencie. Czyli na początek zapoznanie się z
produkcją. Ilu studentów sławnego MiZ pracuje fizycznie na produkcji?
Większość uwaza, ze to nie honor. W kwesti stanowisk kierowniczych właściwą
drogą kariery sa studia inzynierskie, a studia z zarządzania są trafionym
pomysłem jeżeli mamy w perspektywie awans na stanowisko kierownicze. Jest
jeszcze pierwszy człon nazwy - Marketing, ale jak wielu absolwentów nadaje
się na stanowisko np. handlowca? A ilu wogóle bierze to pod uwagę? I znowu
zaczyna się wybrzydzanie: " z dyplomem nie bede
sprzedawcą/handlowcem/akwizytorem..."
Kolejnym kierunkiem produkującym dyplomy jest politologia. Nie trzeba byc mgr
nauk politycznych by byc politykiem, w kraju, w którym prezydent był po
zawodówce.
Młodzi wyjeżdzają, bo zagranicą jest popyt na specjalistów w pewnych
dziedzinach. Odkąd mamy otwarte granice nie powinno dziwić zjawisko
migracji. Jeszcze kilkadziesiąt lat wstecz zjawisko migracji było obserwowane
w Polsce (odbudowa Warszawy, Śląsk) i nie było niczym dziwnym. Ludzie się
przeprowadzali tam gdzie była praca. Specjaliści wyjeżdzają, bo widzą szanse
na rozwój, jaki nie dają im np. Łapy. Ale czy można kogoś winić, że w Łapach
nie ma wielkich przedsiębiorstw i pręznie działających instytucji we
wszystkich branżach?


3. Brak chęci inwestowania w siebie, przebranżowywania. Zamiast siedzieć w
domu i czekać aż robota przyjdzie sama, można szukać pracy w pokrewnych
kierunkach.
Znam oosobiście osoby, które mają po kilka zawodów z zupełnie innych,
niezwiązanych branży, od technicznych przez humanistyczne po ekonomiczne.
Może warto zrobić krok z domu niż w nim tkwić i tylko oglądać swój dyplom :)
Obserwuj wątek
    • bocian29 Podsumowanie 10.01.07, 17:38
      Siedzą na własne życzenie ! Bo w bajki o braku pracy nie wierze.



      • jonah2 Re: Podsumowanie 10.01.07, 17:56
        Trele morele.Nic nie wspominasz w swoim wywodzie o zamiłowaniach do wybranego
        niegdyś zawodu,albo nawet o powołaniu do zawodu.Moim zdaniem kiedyś jak ja
        np.robiłam dyplom szło się na studia bo była taka moda na dany kierunek,teraz
        młodzi z pewnością robią dalekosiężne plany,bo już matura ich do tego
        oblibuje.Ja nigdy nie mogłabym pracować jako np sprzątaczka będąc po studiach
        (oczywiście nic nie mam przeciw wymiwnionemu zawodowi), ale jedynie odnosze go
        do siebie.Dla mnie to byłoby nie fer wobec samej siebie,wobec swoich dzieci, a
        nawet wobec kadry akademickiej,która przez 5 lat wkładała tyle trudu,aby mnie
        wykształcić.
        • bocian29 Re: Podsumowanie 10.01.07, 18:14
          jonah2 napisała:

          > Trele morele.Nic nie wspominasz w swoim wywodzie o zamiłowaniach do wybranego
          > niegdyś zawodu,albo nawet o powołaniu do zawodu.Moim zdaniem kiedyś jak ja
          > np.robiłam dyplom szło się na studia bo była taka moda na dany kierunek,

          Szkoda, że planując przyszłość ulegało się trendom mody, a nie zdrowemu
          rozsądkowi. Niestety muszę Tobie przyznać rację, że były takie czasy. Ale
          popatrz na to z perspektywy pracodawcy. Co mi po pracowniku, który ma dyplom
          ambicje/aspiracje i wiedzę teoretyczną (a czasami nawet tego nie ma) z
          zakrestu, który jest mi całkowicie nieprzydatny? Dla pracodawcy lipny dyplom to
          jak jego brak :) Nie liczy się co masz na papierku tylko to co w głowie. Praca
          to towar. Pracodawca = kupujący, Pracownik = sprzedający.
          • pablo1980 Re: Podsumowanie 11.01.07, 01:56
            Zakładanie tego, że młody człowiek, który życie dopiero poznaje (zwłaszcza z tej
            dorosłej strony), będzie miał rozplanowane ściezki kariery, jest założeniem zbyt
            idealistycznym. Nie podzielam poglądu, że powinno to wyglądać tak, jak napisał
            bocian29 w poście pierwszym w punkcie pierwszym.
            Wolę podążać za własnymi zainteresowaniami. Owszem, obecna sytuacja w Polsce (z
            wielu powodów) wciąż nie pozwala realizować się wielu osobom. Twarde reguły
            zmuszają wtedy ludzi do robienia tego, czego nie lubią, ale co daje zarobek.
            Czasami to nie tylko przyczyny obiektywne, ale i brak u kogoś determinacji do
            realizowania marzeń.
            Refleksja nad tym, jak moje umiejętności dopasują się do rynku pracy - owszem.
            Ale już podejmowanie decyzji pod wpływem dopasowania się do głównych
            zapotrzebowań - niekoniecznie. W rozwiniętym gospodarczo społeczeństwie jest
            wiele luk, w które można się wpasować z własnymi zainteresowaniami.
            Zmieniające się warunki rynku podważają sens specjalistycznego, dogłębnego
            kształcenia w jednej konkretnej dziedzinie. Stąd podoba mi się system
            anglosaski, jeśli chodzi o edukację. Dlatego brytyjski student ekonomii ma taki
            przedmiot jak literatura angielska. Może się przyda, a na pewno nie zaszkodzi.
            Może student ten będzie w przyszłości dziennikarzem ekonomicznym? Wtedy
            literatura jak znalazł.
            Dlatego też trud wyspecjalizowania pracownika biorą na siebie pracodawny.
            Idealistycznie podchodząc, absolwent opuszcza szkołę z wiedzą w dużej części
            ogólną ale w wielu dziedzinach, a przede wszystkim pewnymi predyspozycjami i
            mentalnym przygotowaniem do tego, że uczyć się będzie całe życie. Ale
            oczywiście, ludzie z różnych krajów i kultur są w znacznym stopniu do siebie
            podobni i leni nigdzie nie brakuje. A leń polski od angielskiego niewiele się
            różni :)
            Nie można, moim zdaniem, pominąć wątku psychologicznego w życiu każdego z nas.
            Oddzielną dziedziną zainteresowań naukowców analizujących rynek pracy jest
            kwestia dopasowania zawodowego, predyspozycji do takiego, a nie innego zajęcia.
            Z różnych badań wynika, że wiele osób męczy się w swojej pracy. Niektórzy
            twierdzą, że dla zdrowia psychicznego powinniśmy zmieniać zajęcie średnio co 7
            lat. Czy chodzi tu o zmianę rodzaju zajęć wykonywanych, czy w całkowitą zmianę
            branży - to kwestia indywidualnych predyspozycji.

            Czy mógłbym sprzątać będąc absolwentem uczelni wyższej?
            Podejście anglosaskie to znany mit od pucybuta do milionera. Mit potwierdzany na
            wielu autentycznych przykładach. Jednocześnie znane są przypadki, gdy prezesem
            firmy zostaje ktoś, kto mozolnie piął się po szczeblach kariery, zaczynając od
            najniższych stanowisk pracy, a tym samym poznając firmę dogłębnie.
            Innym podejściem jest to, które dominuje w Niemczech. Urząd pracy nie
            zaproponuje bezrobotnemu sprzątania, jeżeli skończył on studia wyższe. Doradcy
            zawodowi przeprowadzają szczegółowe ankiety umiejętności i predyspozycji po to,
            by zaproponować pracę taką, jaka będzie odpowiadała konkretnej osobie. Zasada:
            wykształcenie tej osoby wiązało się z pewnymi kosztami. Tym samym stratą dla
            społeczeństwa byłoby, gdyby osoba ta nie realizowała się w swojej dziedzinie i
            zgodnie z wykształceniem, a jedynie sprzątała.

            Które podejście jest lepsze? Przyznam, że nie mam preferencji. Byłem świadkiem
            różnych sytuacji i w zależności od kontekstu jedno pasowało bardziej, inne
            mniej. Najważniejsze, by znać swoje możliwości i wiedzieć czego się chce. No i
            trochę konsekwencji w działaniu również się przyda. A przy okazji nieco szczęścia :)

            • bocian29 Re: Podsumowanie 11.01.07, 18:59
              pablo1980 napisał:

              > Zakładanie tego, że młody człowiek, który życie dopiero poznaje (zwłaszcza z
              te
              > j
              > dorosłej strony), będzie miał rozplanowane ściezki kariery, jest założeniem
              zby
              > t
              > idealistycznym.

              Warunkiem dostania się na studia jest posiadanie Egzaminu Dojrzałości (MAtura)
              Egzamin dojrzałości jak sama nazwa wskazuje do czegoś zobowiązuje.
              Myślę, że tą wypowiedzią naraziłeś się młodzieży. Powiedz 19latkowi, że uważasz
              go za niedorosłego ;).
              Zgodzę się, że moje założenie byłoby idealistyczne, ale nie jest, a przykładem
              są rzesze nic nie robiących ze sobą studentów/absolwentów.

              > Refleksja nad tym, jak moje umiejętności dopasują się do rynku pracy - owszem.
              > Ale już podejmowanie decyzji pod wpływem dopasowania się do głównych
              > zapotrzebowań - niekoniecznie. W rozwiniętym gospodarczo społeczeństwie jest
              > wiele luk, w które można się wpasować z własnymi zainteresowaniami.
              > Zmieniające się warunki rynku podważają sens specjalistycznego, dogłębnego
              > kształcenia w jednej konkretnej dziedzinie. Stąd podoba mi się system
              > anglosaski, jeśli chodzi o edukację. Dlatego brytyjski student ekonomii ma
              taki
              > przedmiot jak literatura angielska. Może się przyda, a na pewno nie zaszkodzi.
              > Może student ten będzie w przyszłości dziennikarzem ekonomicznym? Wtedy
              > literatura jak znalazł.

              Ok, przyda się przy przebranżowianiu :)

              > Dlatego też trud wyspecjalizowania pracownika biorą na siebie pracodawny.
              > Idealistycznie podchodząc, absolwent opuszcza szkołę z wiedzą w dużej części
              > ogólną ale w wielu dziedzinach, a przede wszystkim pewnymi predyspozycjami i
              > mentalnym przygotowaniem do tego, że uczyć się będzie całe życie. Ale
              > oczywiście, ludzie z różnych krajów i kultur są w znacznym stopniu do siebie
              > podobni i leni nigdzie nie brakuje. A leń polski od angielskiego niewiele się
              > różni :)
              > Nie można, moim zdaniem, pominąć wątku psychologicznego w życiu każdego z nas.
              > Oddzielną dziedziną zainteresowań naukowców analizujących rynek pracy jest
              > kwestia dopasowania zawodowego, predyspozycji do takiego, a nie innego
              zajęcia.
              > Z różnych badań wynika, że wiele osób męczy się w swojej pracy. Niektórzy
              > twierdzą, że dla zdrowia psychicznego powinniśmy zmieniać zajęcie średnio co 7
              > lat. Czy chodzi tu o zmianę rodzaju zajęć wykonywanych, czy w całkowitą zmianę
              > branży - to kwestia indywidualnych predyspozycji.

              atmosfera w pracy, to bardzo ważne kryterium decydujące o zmianie pracy !

              >
              > Czy mógłbym sprzątać będąc absolwentem uczelni wyższej?
              > Podejście anglosaskie to znany mit od pucybuta do milionera. Mit potwierdzany
              n
              > a
              > wielu autentycznych przykładach. Jednocześnie znane są przypadki, gdy
              prezesem
              > firmy zostaje ktoś, kto mozolnie piął się po szczeblach kariery, zaczynając od
              > najniższych stanowisk pracy, a tym samym poznając firmę dogłębnie.
              > Innym podejściem jest to, które dominuje w Niemczech. Urząd pracy nie
              > zaproponuje bezrobotnemu sprzątania, jeżeli skończył on studia wyższe. Doradcy
              > zawodowi przeprowadzają szczegółowe ankiety umiejętności i predyspozycji po
              to,
              > by zaproponować pracę taką, jaka będzie odpowiadała konkretnej osobie. Zasada:
              > wykształcenie tej osoby wiązało się z pewnymi kosztami.

              W tej kwesti też się zgadzamy

              Tym samym stratą dla
              > społeczeństwa byłoby, gdyby osoba ta nie realizowała się w swojej dziedzinie i
              > zgodnie z wykształceniem, a jedynie sprzątała.

              Zgadza się. Pytanie dlaczego osoby z wykształceniem wyższym niż wymaga dane
              stanowisko tak chętnie garną się do roboty? Czy to sami studenci nie są sobie
              winni, podnosząc poprzeczkę? Jeszcze kilkanaście lat temu w Białymstoku były 4
              uczelnie wyższe (tylko państwowe!), a ile już jest teraz?
              Kiedyś osoby nie radzące sobie na studiach, rezygnowały i szły do pracy
              fizycznej, urzędów, itp. Nie każdy zostawał inżynierem, nauczycielem,
              kierownikiem, osobą decyzyjną (w tym miejscu należy dodać, że i wtedy głównie
              nie decydował dyplom, a układy kolesiowsko-partyjne).
              Teraz osoba, która nie daje rady na uczelni państwowej (choć i na tych poziom
              spada, ida na ilosc a nie jakosc) wybiera łatwą najczęściej prywatną (choć to
              nie reguła)uczelnię by zdobyc dyplom. Taki Absolwent ma wybór, albo sprzątać,
              bo to robi najlepiej i do tego się nadaje, albo stwierdzić, że ma dyplom i
              sprzątał nie będzie. Właśnie najczęsciej Ci co narzekają należą do tej 2 grupy.

              Nadal wiele osób myśli, że przepustką do lepszego standardu jest sam "papierek".
              Fakt może dyplom jest, ale poparty wiedzą praktyczną bądź teoretyczną oraz
              Osoba z mentalnością PRLowskiej Sprzątaczki na stanowisku kierowniczym w dobie
              kapitalizmu to samobój.

              >
              > Które podejście jest lepsze? Przyznam, że nie mam preferencji. Byłem świadkiem
              > różnych sytuacji i w zależności od kontekstu jedno pasowało bardziej, inne
              > mniej. Najważniejsze, by znać swoje możliwości i wiedzieć czego się chce. No i
              > trochę konsekwencji w działaniu również się przyda. A przy okazji nieco
              szczęśc
              > ia :)

              Wiesz czytając Twój post mam wrażenie, że w grunice rzeczy to my się zgadzamy w
              wielu aspektach ;)
              • pablo1980 Re: Podsumowanie 11.01.07, 22:13
                bocian29 napisała:

                > Warunkiem dostania się na studia jest posiadanie Egzaminu Dojrzałości (MAtura)
                > Egzamin dojrzałości jak sama nazwa wskazuje do czegoś zobowiązuje.
                To co wskazuje nazwa, a to, co jest rzeczywistością to dwie różne sprawy :)

                > Myślę, że tą wypowiedzią naraziłeś się młodzieży. Powiedz 19latkowi, że
                uważasz go za niedorosłego ;).
                Nie powiem tego, gdyż generalizowania nie lubię. Różni sa ludzie. A poza tym nie
                taka była intencja mojej wypowiedzi.
                Przyznasz chyba, 19-latek nie jest osobą superdoswiadczoną na rynku pracy. Więc
                po co mu kategorycznie rozstrzygać, co będzie w życiu robił? Może to sie zmienić
                wielokrotnie.



                • bocian29 Re: Podsumowanie 15.01.07, 16:02
                  > > Myślę, że tą wypowiedzią naraziłeś się młodzieży. Powiedz 19latkowi, że
                  > uważasz go za niedorosłego ;).
                  > Nie powiem tego, gdyż generalizowania nie lubię. Różni sa ludzie. A poza tym
                  ni
                  > e
                  > taka była intencja mojej wypowiedzi.
                  > Przyznasz chyba, 19-latek nie jest osobą superdoswiadczoną na rynku pracy.
                  Więc
                  > po co mu kategorycznie rozstrzygać, co będzie w życiu robił? Może to sie
                  zmieni
                  > ć
                  > wielokrotnie.

                  Jest taki powiedzenie ze jak sobie poscielisz tak sie wyśpisz :)

                  Oczywiście 19-latek może nie planować, zawsze łatwiej jest nic nie robić, a
                  potem narzekać. Może też liczyć na szczeście, albo zaplanować ściezkę kariery
                  (nie musi to być sztywny plan) i elastycznie dążyć do celu. A celem nie
                  koniecznie musi byc "fotel" prezesa, może być np. stabilna posada i robienie
                  tego co sie lubi, co daje spełnienie zawodowe i statysfakcję finansową :)

                  Warto przed wybraniem studiów zastanowić się, co one nam dadzą, co osiągniemy
                  dzięki ukończeniu tej uczelni, tego kierunku. Edukacja na poziomie akademickim
                  to inwestycja w siebie. Zysk to dobra praca, strata to 3-5 lat poświęcone na
                  chodzenie na uczelnie i posada bezrobotnego. Dlatego sugeruję, że młodzież
                  powinna kierować się rozsądkiem przy wyborze uczelni, racjonalnie podchodzić do
                  przyszłości. Szczęście szczęsciem, nie każdy je ma.

                  Innym problemem jest brak rozwoju miasta i miejsc pracy dla wykwalifikowanej
                  kadry. Łapy NIC nie oferują młodzieży !
                  Industrializacja na poziomie afrykańskiej wioski, tylko "murzyni" wyjechali do
                  Irlandi ;)
          • jonah2 Re: Podsumowanie 11.01.07, 17:12
            Bocian29napisał
            Co mi po pracowniku, który ma dyplom
            > ambicje/aspiracje i wiedzę teoretyczną (a czasami nawet tego nie ma) z
            > zakrestu, który jest mi całkowicie nieprzydatny?
            Niestety,ale się mylisz,bo na wielu kierunkach studiów trzeba zaliczyć wiele
            godzin praktyki,aby je ukończyć.Na takich praktykach zdobywa się wiedzę
            praktyczną i nie wmawiaj mi,że taki student nie jest nic wart.
            Dalej piszesz:Dla pracodawcy lipny dyplom tojak jego brak :)
            A cóż to ma znaczyć "lipny dyplom" to mi się kojarzy z takim który kupiło się
            na bazarze.Czy właśnie o takie dyplomy Ci chodziło?
            >Nie liczy się co masz na papierku tylko to co w głowie.
            Z tym stwierdzeniem też się nie zgadzam,bo nigdy się nie spotkałam żeby
            pracodawca nie pytał mnie- jakie mam wykształcenie,a tylko o to- co i jak mam
            poukładane w głowie,albo jakie mam aspiracje.Pracodawcy mają wiele
            możliwości,aby sprawdzić umiejętności zatrudnianego pracownika:testy
            kwalifikacyjne,rozmowy,praktyczne sprawdziany umiejętnaości,ale z pewnością
            zaczynają rozpatrywanie kandydatury od CV.
            • miecz11 Re: Podsumowanie 11.01.07, 18:07
              jonah masz racje,na początku przy zatrudnieniu nieważne,a może inaczej na
              początku trzeba mieć jakiś "papier" tylko po to żeby cokolwiek znaleźć.Nawet
              zwykły kierowca musi posiadać prawo jazdy bo nikt go nie zatrudni tak samo
              lekarz nauczyciel czy ktoś do pracy w banku musi mieć się czym "podeprzeć",
              inaczej guzik
              nic, nul
            • bocian29 Re: Podsumowanie 11.01.07, 20:20
              jonah2 napisała:

              > > Niestety,ale się mylisz,bo na wielu kierunkach studiów trzeba zaliczyć
              wiele
              > godzin praktyki,aby je ukończyć.Na takich praktykach zdobywa się wiedzę
              > praktyczną i nie wmawiaj mi,że taki student nie jest nic wart.

              Z praktykami masz racje, pytanie ile studentów tak naprawde te praktyki coś
              dają? Ilu ma praktykę tylko na papierku, ilu naprawde rzetelnie pracowało?
              Bądźmy realistami, ja również mam skończoną wyższą uczelnię i znam środowisko
              studentów.
              Co do samych praktyk to jedni naprawdę na nich zdobywają doświadczenie w
              zawodzie (np. w szkołach przyszli nauczyciele), inni zdobywają doświadczenie w
              parzeniu kawy, a jeszcze inni zarabiają (tak właśnie zarabiają! Podpisują umowe
              praktyki z firmami oddalonymi o więcej niz 50km od miejsca zamieszkania,
              pobierają diety, a nigdy nie pojawili się w danej firmie)
              Więc myślę, że kwestię praktyk studenckich mamy omówioną.

              > Dalej piszesz:Dla pracodawcy lipny dyplom tojak jego brak :)
              > A cóż to ma znaczyć "lipny dyplom" to mi się kojarzy z takim który kupiło się
              > na bazarze.Czy właśnie o takie dyplomy Ci chodziło?

              Raczej o dyplomy np. Wyższej Szkoły Dłubania W Nosie w Pierdziszewie Wielkim
              lub Wyższej Szkoły Drapania Się Po 4 Literach.
              Czyli uczelni produkujących za pewną stawkę mnówstwo dyplomów (papierków).

              Oczywiście tu nie generalizuję, bo jest szereg prywatnych wyższych uczelni o
              prestiżu, renomie i wysokiej jakości nauczania.


              > >Nie liczy się co masz na papierku tylko to co w głowie.
              > Z tym stwierdzeniem też się nie zgadzam,bo nigdy się nie spotkałam żeby
              > pracodawca nie pytał mnie- jakie mam wykształcenie,a tylko o to- co i jak mam
              > poukładane w głowie,albo jakie mam aspiracje.Pracodawcy mają wiele
              > możliwości,aby sprawdzić umiejętności zatrudnianego pracownika:testy
              > kwalifikacyjne,rozmowy,praktyczne sprawdziany umiejętnaości,ale z pewnością
              > zaczynają rozpatrywanie kandydatury od CV.

              Wbrew pozorom większość pracodawców na rozmowie dokładnie sprawdza co masz w
              głowie :) Rozumiem, że Ty oczekujesz że pracodawca zakomunikuje Tobie: " Pani
              JONAH2 prosze się starać, bo w tej chwili sprawdzam co ma Pani w głowie"
              Uwierz mi koszty rekrutacji, zatrudniania nowego pracownika, wdrażania go nie
              są takie małe. Rotacja w firmie to nie jest mile widziane zjawisko :)

              Jeszcze raz powtarzam PRACODAWCE nie obchodzi ile masz skonczonych
              uczelni, jakie masz tytuły tylko to co umiesz, a konkretniej, które Twoje
              zdolności, umiejętności, wiedzę przyniosą mu zyski. Czyli to co masz w głowie
              lub rękach. Co z tego, ze kandydat w cv ma skończonych piec uczelni w tym ZiM
              certyfikat z języka angielskiego jak nie umie powiedzieć sensownego zdania w
              tym języku, nie mówiąc jużo realiach zarządzania w firmie. Klepie tylko
              wyuczone regułki nijak pasujące do rzeczywistości.
              Owszem jeśli Twoja wiedza i doświadczenie jest poparte dyplomem to jest to Twój
              argument. Jeśli wśród kandydatów na stanowisko są osoby o podobnej wartości dla
              pracodawcy to dyplom może być kryterium decydującym.

              • jonah2 Re: Podsumowanie 13.01.07, 16:04
                Drogi Bocianie -piszesz
                > pytanie ile studentów tak naprawde te praktyki coś
                > dają? Ilu ma praktykę tylko na papierku, ilu naprawde rzetelnie pracowało?
                Otóż ja właśnie najwięcej nauczyłam się na praktykach i to w przeróżnych
                mijscach.Wręcz zawsze czekałam na czas kiedy się zaczną.Uwierz mi na słowo,że
                była to ciężka praca,bo mało że trzeba było się wykazać,to jeszcze opiekunowie
                praktyk wpadali co jakiś czas na kontrol.Trzeba więc było być zwartym i
                gotowym, bo nie zapowiadali swoich wizyt.Żeby teraz tak było to nikt nie
                załatwiałby po znajomości praktyki,a w tym czasie nie był np,za
                granicą.Słyszałam o takich przypadkach.Podejrzewam że właśnie na takich
                studentach, po takich jak wspomniałam praktykach, zawiodłeś się i stąd masz
                problemy z zatrudnieniem prawdziwych fachowców,ale nie
                uogólniaj,proszę.Zauważyłam,że teraz to bez tego przysłowiowego "papierka"
                człowiek nic nie znaczy.Zobacz nawet jak zajdziesz do lekarza to papierów
                wypełnia sterty,a na końcu zapytuje z czym przychodzi pacjent.Ta przeklęta
                biurokracja pogrzebała ostatecznie istotę ludzką, która już tak niewiele
                znaczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka