Gość: aasd
IP: 195.205.214.*
16.04.03, 15:01
Wczoraj spotkala mnie dziwna sytuacja. Zawsze kiedy znajduję na klamce
ewentualnie na wycieraczce jakąś reklamś to natychmiast ją wywalam za mały
gzyms który jest obok moich drzwi. Wczoraj przyszła do mnie (i nie tylko do
mnie) kobieta z admninistracji osiedla Słoneczny Stok i przyniosła mi
informacje o nowym czynszu za mieszkanie i w trakcie naszej rozmowy o
podwyzkach, przypomniala sobie ze krok wsześniej zobaczyła kilkanaście
ulotek, ktore sukcesywnie odkladałem za wspomniany gzyms. No i zaczęło
sie..ze czemu ja zasmiecam klatke, czy ja tego nie moge wziaść do domu.
Sluchajcie tak mnie zatkalo, ze nie moglem z siebie slowa wydusic. Jak
skonczyła swój monolog, to udalo mi sie wykrztusic, ze smieci do domu nie
bede wnosic i zamknąłem drzwi. Jeszcze słyszałem jak dyskutuje z moim
sasiadem o moim balaganiarstwie. Wczoraj poznym wieczorem znalazlem kolejna
ulotke, nawet nie wiem jakiej firmy, bo nie czytam i jak zwykle polozylem ją
za gzymsik. Jakież było moje zdziwienie, jak z rana otworzylem drzwi i owa
ulotka wisiala znowu na klamce. Pozdrawiam sasiadów, ktorzy wycieraja nogi o
moja wycieraczkę, bo ich pekla na pół i tak lezy. No ale kontunuujac wątek
ulotke. Czy ja jestem czemus winny, ze drze sie na mnie kobieta z
administracji, czy ja zasmiecam klatki ulotkami, pojde do ADM i opierdole ją,
bo zamiast wprowadzic zakaz roznoszenia ulotek na klatkach to opieprza sie
mieszkancow ktorzy płacą czynsz. Poza tym ja tych ulotek nie wynosze z domu
na klatke, tylko one tam zostaja. Pozdrawiam walczących z papierowymi
spamerami. Unite and Win.