makjuz
08.05.03, 11:36
Spacerkiem po starych Bojarach przemieściła się grupka wycieczkowiczów z
kilku polskich uczelni. Ponoć Achom!!!, Ochhhom...!~nie było końca. Jakiś
Warszawianin (nowy zapewne, tęskniący do wychodka za chlewikiem!?) aż zatkał
się z tęsknoty, żeby tak zamieszkać przy ulicy Glinianej bodajże, czy
pobliskiej Staszica. Doniósł o tym któryś "kurier". Rewelacja na skalę
Europy. Oczywiście tak: szczury jak króliki, kur ani świnek już nikt nie
chowa , ale smród kleconych krzywo kibelków z serduszkiem z deską z otworem
po środku w większości z nich jest rewelacją. Ale pomieszkać tam ciekawe. Bo
i bieliznę na płocie można przesuszyć z wilgoci, na sznurze między drzewkami
rozwiesić pilnując - rzecz jasna - bo szacunku dla prywatnej własności tu się
nie znajdzie. Tak ,jak w tzw. komunie prawie. A wilgoć w chałupach, a okienka
z trudem otwierane, a ta miska do mycia i szambo pod domem. Idylla maleńka
taka. W sam raz - europejska. I swojskim "jobem" można rzucić w sąsiada:
żadne dziecko nie zapyta, co to słowko znaczy, bo przywykłszy od maleńkości.
Fajnie jest na Bojarach...