domine-canes
06.04.07, 12:14
Czego tak strasznie bał się czołowy radny Rafał Rudnicki, że poczynił tak
dziwnego wpisu na blogu. rafalrudnicki.blog.onet.pl/
"05 kwietnia 2007
Jutro we mnie walną:)
Niestety, musiałem dziś raz jeszcze dokonać wpisu na blogu:). Oto okazało się,
że dopuściłem się czynu niegodnego - wyszedłem z sesji Rady Miejskiej w dniu
26 marca 2007 r. przed jej zakończeniem. Zgadzam się, zachowałem się nie w
porządku, bo powiniennem być na sesji do końca (choć nieobecność na dalszej
części sesji zgłosił m.in. w moim imieniu u przewodniczącego Rady radny
Mariusz Kamiński). I za to mogę być atakowany pzez media. I za to mogę
przeprosić. Ale sugerowanie (a takie sugerowanie pewnie będzie miało miejsce w
jednym z najbliższych wydań Porannego), że w tym czasie byłem na pępkówce jest
po prostu zagraniem poniżej pasa. Bo w tym czasie byłem, ale na zarządzie PiS,
do godz. 22. A z tego co wiem sesja zakończyła się o godz. 19.15. Co robię po
godzinach pracy w samorządzie - to już moja prywatna sprawa. Chcę przypomnieć,
że już raz Kurier Poranny musiał prostować nieprawdziwe fakty - dotyczące
mojej pracy w spółce Lech. Sugerowano, że pracowałem w niej, gdy podpisywano
protokół odbioru oczyszczalni odcieków - co było nieprawdą. Jeśli Poranny
dalej będzie kłamać - to tym razem spotkamy się w sądzie.
Pomijam to, że w myśl regulaminu Rady Miejskiej Białegostoku, par. 10 w
sesjach obowiązany jest też uczestniczyć prezydent miasta. Rzecz w tym, że
prezydent bywał na sesji średnio godzinkę. Zapewne w pozostałym czasie uczył
się do habilitacji. No, ale to dziennikarzom nie przeszkadza. Podobnie jak to,
że wielu radnych robi sobie przerwy "nie-higieniczne" w obradach Rady.
Rafał Rudnicki"
Przecież "Poranny" nie walnął?