redemptorasta
21.04.07, 12:01
„Ukochana” wnuczka ma 4 latka, a on wyznania rzymsko-katolickiego „kochający
inaczej” dziadek 75. Ona nie chciała na jego rozkaz modlić się w kościele, a
on za karę zamknął to dziecko w ciemnej, wilgotnej piwnicy; sam zaś udał się
do świątyni bić pokłony przed Bożą Rodzicielką czyli Niepokalaną dziewicą – o
nawrócenie - szkoda że nie własne. To nie jest zdarzenie z okresu mrocznego
Średniowiecza. To się działo kilka dni temu w tak zwanej IV Rzeczypospolitej,
w enklawie Ciemnogrodzian - czyli na „dalekim wschodzie” czyli w Suwałkach.
Płacz dziewczynki usłyszeli na szczęście sąsiedzi i powiadomili policję.
Drzwi garażu-piwnicy strażacy musieli forsować za pomocą specjalnego sprzętu.
Staremu skatoliczałemu draniowi (został aresztowany) grozi teraz pięć lat
więzienia. O ile Wielki Roman lub jego talib-zastępca nie uznają, że represje
na dziecku za brak skupienia w kościele to bardzo interesująca i innowacyjna
forma wprowadzania programu „Zero tolerancji" dla „bezbożników". Sprawę można
jeszcze umorzyć wobec znikomego społecznego niebezpieczeństwa czynu.
Niejednemu takie klauzurowe posiedzenie w piwnicznym odosobnieniu przywoła
miłość do kościoła i modlitwy.