Gość: naiwna
IP: *.multimo.gtsenergis.pl
06.06.07, 21:45
A oto w skrócie moja historia - ku przestrodze.
W sierpniu ubiegłego roku zawarłam za pośrednictwem białostockiej agencji
nieruchomości Trafic (w obecności właściciela tej agencji- licencjonowanego
pośrednika) umowę kupna szeregówki przy ul. Harcerskiej (Nowe Miasto). Miałam
zapłacić 325 tys. zł i w maju 2007 roku stać się właścicielką jednego z
sześciu domków, które miał wybudować inwestor - Mirosław Kożuchowski.To była
jego pierwsza budowa, a ja byłam jego pierwszą klientką. Jeszcze trzy
szeregówki sprzedał za pośrednictwem agencji, pozostałe - na własną rękę. Z
każdym klientem zawierał inną umowę tzn. różniły się terminy oddania i ceny.
Ja miałam odebrać domek w pierwszej kolejności. Mijały miesiące, mury rosły,
wpłacałam raty - często przed terminem. Nawet zaczęłam wykańczać wnętrze (za
wiedzą dewelopera, korzystając z usług jego kierownika budowy: rozciągnęto
instalację elektryczną, telefoniczną, alarmową, zamontowano okna połaciowe
itp.
15 maja wpłaciłam całą kwotę, czekałam na uregulowania prawne które obiecywał
inwestor zgodnie z umową.
29 maja zastukał do mnie listonosz z listem poleconym, sygnowanym na 18 maja,
zawierającym jedno zdanie: "z uwagi na nieważność umowy przedwstępnej
zwracamy państwu pieniądze z odsetkami" (zwrócił mi niespełna 18 tys.). Nogi
się pode mną ugieły, normalnie myślałam, że to jakiś sen! Facet odmówił
rozmowy, twierdząc,że nie ma mi niczego do powiedzenia, pośrednik też umywa
ręce, twierdząc, że nie jest odpowiedzialny za dewelopera. Niestety - moja
umowa nie była w formie aktu notarialnego, a tylko taka daje mi prawo do
ubiegania się o sądowne przeniesienie własności bez zgody inwestora.TERAZ TO
WIEM, podpisując nie miałam o tym pojęcia. Ale podpisywałam ją w agencji i
pośrednik słowem się nie zająknął, że umowa, którą zawieram za jego
pośrednictwem jest dla mnie - jego klientki - kompletnie niekorzystna.
Reasumując - oszczędnościami mojego życia całkowicie sfinansowałam budowę
szeregówki, którą teraz deweloper sprzeda (jak twierdzą eksperci) min. 150
tys drożej. I jeszcze pomogłam mu ją wykończyć! Jeśli chcecie - możecie ją
obejrzeć w dzisiejszym Obiektywie.
A najbardziej mi smutno z tego powodu, że nauczyłam się każdego człowieka
traktować jak potencjalnego oszusta...