Gość: meg
IP: *.chello.pl
16.07.07, 15:18
to pytanie mojego przyjaciela, ja zdębiałam, bo poza chłamem, jakim jest 10-
min. spacer po parku branickich i karkołomnym sileniu się na zwiedzanie
kościołów i cerkwii na przemian z obejrzeniem niby-starówki w postaci skweru
trzy na trzy i 10 m. deptaka, to pozostaje jeszcze wywieźć do białowieży i
pokazać żubra i świnię, potem nakarmić smalcem w kiermusach, mogę jeszcze
pospacerować po syfiastym podmiejskim lesie i wynająć firme ochroniarską.
a co z życiem nocnym? to jest włoch, jak mu wytłumaczę, że życia po prostu
nie ma, nawet jak jest 25 st.? co powiem, jak wyjdę w sobotę o 22 na lipową?
jeszcze nie przyjechał, już się wstydzę.
może ratunkiem byłaby jakaś kręgielnia, porządne kino, miejsce gdzie można
się zabawić, fajny lokalik, regionalne specjały, przede wszystkim
zarezerwowanie hotelu na poziomie,
brawo białystok, lato w pełni, a u tutaj jak zwylke noc i białe niedźwiedzie
jak zwykle zajęci WAŻNYMI problemami: ten polak ten ruski, ten katolik, ten
coś tam, no i odwieczny problem to brak lotniska, dojazdów i wszystkiego, ale
co tam turysta, nawet jak go złapiecie, to zwieje