Gość: ciekawe
IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl
23.08.07, 22:20
Prokurator krajowa Małgorzata Wilkosz-Śliwa wiedzie sobie słodkie życie
blondynki. Do pracy wpada na chwilę, zarabia 12 tys. zł i okupuje służbowe
mieszkanie na ekskluzywnym osiedlu. Choć apartamencik jej się nie należy, ani
myśli się wyprowadzać - pisze "Fakt".
Kiedy za rządów Leszka Millera przyjechała z Krakowa, by zasiąść na stołku
rzeczniczki prokuratury, zajęła rządowe mieszkanie w strzeżonym osiedlu
VIP-owskim. Choć funkcji już nie pełni, mieszkania nie chce oddać. Twierdzi,
że należy się jej... dożywotnio! Wilkosz-Śliwa dobrze wie, że za wynajem
takiego samego mieszkania na wolnym rynku musiałaby zapłacić w stolicy
1800-2500 zł. Teraz płaci tylko 650 zł - informuje gazeta.
Prokurator spodziewała się, że po zmianie rządu może stracić stanowisko i
apartamencik. Dlatego załatwiła sobie umowę wynajmu mieszkania na "czas
pracy", czyli aż do śmierci! Jak to możliwe? Po prostu prokuratorem krajowym
jest się dożywotnio. Nie przechodzi się na normalną emeryturę, a jedynie "w
stan spoczynku" i jest się traktowanym, jakby się normalnie pracowało. Tego
uczepiła się pani prokurator - zaznacza "Fakt".
Panie ministrze sprawiedliwości Zbigniewie Ziobro, niech pan się zajmie tą
panią - apeluje dziennik