belfer2003
21.02.08, 11:03
Ponownie wraca do mediów sprawa białostockiej oświaty. Jestem emerytowanym
białostockim belfrem i widziałem już dużo. W ostatnich wyborach samorządowych
głosowałem za zmianą. Liczyłem na wiele i niestety się przeliczyłem. Dalej
obowiązują standardy decyzji pod stołem. Tym ostatnim przykładem jest sprawa
gimnazjum sportowego i "mydlane" tłumaczenie Prez. Arłukiewicza. Jak był
rzecznikiem R.Tura tak samo się zachowywał. Pani Orzechowska również ze
starego "turowskiego" układu dalej uprawia swoją prywatę. A gdzie jest
dyrektor departamentu? Czy wogóle gdzieś jest?
Oboje wspomnieni z nazwiska są gotowi do załatwienia spraw, z którymi kierują
się do nich zaufani. Takim zapewne jest edukator p.Wróbel dyrektor SP 5-
kolega p. v-ce prezydenta, który nigdy nie był zadowolony z sąsiedztwa. Długo
trwały Jego podchody, a ma doświadczenie w zarządzaniu był przecież równolegle
inspektorem odpowiedzialnym za oświatę w ... Mońkach.
Co dalej z pomieszczeniami po gimnazjum. Może ma je wynająć prywatny
"uniwersytet p. Twarowskiego oczywiście z Moniek? Pan Wróbeli jego żona miel
by b. blisko do swojej drugiej pracy.
Ważniejszy jest jednak los młodzieży z gimnazjum- szkoły o wysokim poziomie
nauczania i wielkich sukcesach sportowych. Wypracowanych zaangażowaniem
nauczycieli. Czy ktoś w mieście słyszał o kłopotach wychowawczych z tymi
uczniami? Czy trzeba tam tysięcy zł. na monitoring? Nie bo odbywa się tam
normalna, na wysokim poziomie praca pedagogiczna. Rodzice, uczniowie i
nauczyciele wiedzą jaka jest ich rola każdego dnia. To jest nieoceniony
dorobek tej szkoły.
Hala sportowa nie może być przyczyną praktycznie likeidacją szkoły.
Przeniesienie jej na Dojlidy jest tylko mąceniem w głowie. Tam uczy się około
900 prawie dorosłych uczniów zajęcia również na hali sportowej kończą się
około gdz. 18. Gdzie jest miejsce dla nowych gimnazjalistów? W ZSR są szkoły
od zawodowej po Centrum Kształcenia ustawicznego, mają własną kadrę, gdzie są
więc miejsca pracy dla kilkudziesięciu nauczycieli?
Pani dyrektor gimnazjum chyba popełniła błąd, że nie chodziła do p. Lucji
Orzechowskiej ze skromnymi upominkami, koszami kwiatów i słodyczy, że nie
zatrudniała jej protegowanych. Gdyby tak zrobiła nie było by tematu. Cwani
dyrektorzy tak robią. Otrzymują w zamian dodatkowe środki, remonty i
docieplenia poza wszelką kolejnością. Są po prostu "lepsi".
W białostockiej oświacie od lat nie podejmuje się decyzji racjonalnychm, tylko
koniunkturalne. Jak długo to może trwać. Ja znam odpowiedź. Do czasu gdy całą
oświatą w mieście będzie "kręcić p.Orzechowska już nie dyrektor departamentu
ale "szara eminencja", do czasu kiedy prywata decydujących przesłania sprawy
innych, do czasu kiedy rządzący są w przekonaniu, że ich zdanie jest jedynie
słuszne i inni mogą się wypowiadać tylko wtedy kiedy ich popierają.
Panie Prezydencie Truskolaski zrobi Pan nareszcie porządek z takimi
urzędnikami. Białostockiej oświacie niezbędny jest solidny audyt, który
pokarze wiele różnych błędów w sposobie jej kierowania.
Z poważaniem
Tadeusz