Pytanie dla oszoloma...

IP: *.apcc.com 05.11.03, 12:18
Oszolom jako znawca "Naszego dziennika" czy moglbys wytlumaczyc ponizsza
wypowiedz???

""Nasz Dziennik"

16 października

"Nie ulega wątpliwości, że to Papież z Polski mocą Chrystusa poskromił wiatr
i zagroził rozpętanym żywiołom. Niczym Mojżesz poprowadził nas przez Morze
Czerwone, ocalił z ręki ciemięzcy i z ręki przeciwnika uwolnił. Paralitycy
powstali, huragany zostały uciszone, a sieci pękały od ryb... To nikt inny,
tylko Jan Paweł II, nadając historii sens sakralny, niezwykłym łańcuchem
cudów Duchem Świętym odmienił oblicze ziemi. W osobie tego Papieża
niezaprzeczalny znak przeniknął ziemię, niczym żywy dowód istnienia Boga,
który przecież nie zstępuje na nią bez przyczyny...".

Sebastian Karczewski, "Słowiański papież" "

ja jakos nie potrafie znalezc uzasadnienia tej wypowiedzi - moze ty dasz
rade???? A moze ktos inny???
    • Gość: 998 Re: Pytanie dla oszoloma...cd IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 05.11.03, 13:00
      Na cmentarzu w pewnej miejscowości pod Łodzią, konar drzewa spadł na
      dziewczynkę. Połamał niebogę solidnie, na całe życie czyniąc z niej kalekę. To
      nie podlega dyskusji, podobnie jak fakt, że drzewo stało na parafialnej ziemi
      i odpowiedzialność spada na parafię z taką samą siłą, jak fatalny konar spadł
      na nieszczęsną dziewuszkę. Nikt w parafii nie dyskutował z ofiarą, bo
      odszkodowanie należy się jej jak amen w pacierzu. Nie było tylko, jak
      utrzymywał proboszcz, kasy.
      Doszłoby zatem do naturalnej w takiej sytuacji licytacji gruntów parafialnych,
      z kościołem i pomocniczymi obiektami, by zadość uczynić niedbalstwu i znaleźć
      pieniądze. Proboszczowi jakoś nie szło, bo i Salomon z pustego nie naleje, ale
      parafia to tylko szczebelek w prastarej i niebiednej strukturze Kościoła. Do
      negocjacji z rodziną kaleki włączył się zatem miejscowy biskup, co rzeczona
      rodzina zrozumiała opacznie i przedwcześnie, że sprawa zostanie wreszcie
      załatwiona, czyli zstąpi tak zwana sprawiedliwość. Tymczasem, po paru dniach
      zwłoki, miejscowa eminencja uznała, że nie ma powodu bratać się z maluczkimi i
      posłała do powodów dyżurnego księżula z walizką banknotów, notabene z kwotą
      cztery razy mniejszą niż ta, która satysfakcjonowałaby poszkodowaną. Księżulo,
      niczym pokątny handlarz aut z niemieckich szrotów, machnął szmalem i powiada: –
      Bierzta ludziska kasę, głowy nam nie zawracajta, a dziewuchę w państwowym
      szpitalu leczta. I idźcie już, idźcie z Panem Bogiem, bo eminencji już głowa
      źle robi, jak na was patrzy...
      Scena, dalibóg, jak z Reymontowskich „Chłopów”, tak jakby nadal do księżej czy
      biskupiej głowy nie dotarło, że jest XXI wiek, istnieje ubezpieczenie od
      wypadków, prawo cywilne, renty, przelewy bankowe, podatki... Garść banknotów
      miała zamknąć usta i sprawę. Nie udało się, bo rodzina ofiary,
      znając „zewnętrzne objawy luksusu”, w jakich pławi się w Polsce Kościół,
      powiedziała: – Nie! Musicie zapłacić. Zwykła, dotknięta przez los rodzina
      wypowiedziała wojnę największej polskiej szarej strefie.
      Trudno zliczyć publikacje, nawołujące do ujawnienia finansów polskiego
      Kościoła. Zaiste, łatwiej Jezusowi byłoby zrobić świętych z Filistynów, albo
      znaleźć uczciwego celnika, niż przekonać polską hierarchię do publicznego
      audytu. Żeby każdy obywatel wiedział, wzorem kościołów katolickich w Europie,
      co jest przychodem, a co kosztem Kościoła. Ile firma straciła, ile zarobiła,
      ile dostała od państwa? Zamiast elementarnej uczciwości mamy za to mataczenie,
      ukrywanie, najgłębszą niechęć do prostych odpowiedzi. Kościół funkcjonujący od
      dziesięcioleci w finansowej, choć błogosławionej, szarej strefie jeszcze ma
      się dobrze, przynajmniej tu w Polsce, ale jak wskazuje omawiany przypadek,
      pęknięcie tej fałszywej dyskrecji jest oczywiste.
      Oburzenie postępkiem łódzkich księży, traktujących prosty przypadek
      odszkodowania jak szemraną transakcję, jest tym boleśniejsze, że pamiętamy
      niedawne jeszcze przypadki wypłat milionów dolarów jako zadośćuczynienie dla
      ofiar amerykańskich pedofilów, wypłacanych hojnie przez kardynałów i biskupów
      w Bostonie, Filadelfii, Nowym Jorku, na Zachodnim Wybrzeżu. Powtórzę,
      wypłacono tam bez rozgłosu setki milionów dolarów jako ugody dla ofiar,
      molestowanym przez księży katolickich dziesięć, dwadzieścia lat temu. W
      Polsce, łódzki hierarcha pokazuje ofierze nie tylko pechowej gałęzi, ale
      przede wszystkim ofierze ignorancji i niechlujności proboszcza wobec prawa, że
      ma w biskupiej d... przetrącone życie młodej parafianki. Tyle w gazecie a co
      na to oszołom ?
      • Gość: MK1 Re: Pytanie dla oszoloma...cd IP: *.apcc.com 05.11.03, 13:24
        swieta prawda...
      • oszolom.z.radia.maryja Re: Pytanie dla oszoloma...cd 09.11.03, 19:49
        Gość portalu: 998 napisał(a):

        > Na cmentarzu w pewnej miejscowości pod Łodzią, konar drzewa spadł na
        > dziewczynkę. Połamał niebogę solidnie, na całe życie czyniąc z niej kalekę.
        To
        > nie podlega dyskusji, podobnie jak fakt, że drzewo stało na parafialnej ziemi
        > i odpowiedzialność spada na parafię z taką samą siłą, jak fatalny konar spadł
        > na nieszczęsną dziewuszkę. Nikt w parafii nie dyskutował z ofiarą, bo
        > odszkodowanie należy się jej jak amen w pacierzu. Nie było tylko, jak
        > utrzymywał proboszcz, kasy.
        > Doszłoby zatem do naturalnej w takiej sytuacji licytacji gruntów
        parafialnych,
        > z kościołem i pomocniczymi obiektami, by zadość uczynić niedbalstwu i znaleźć
        > pieniądze. Proboszczowi jakoś nie szło, bo i Salomon z pustego nie naleje,
        ale
        > parafia to tylko szczebelek w prastarej i niebiednej strukturze Kościoła. Do
        > negocjacji z rodziną kaleki włączył się zatem miejscowy biskup, co rzeczona
        > rodzina zrozumiała opacznie i przedwcześnie, że sprawa zostanie wreszcie
        > załatwiona, czyli zstąpi tak zwana sprawiedliwość. Tymczasem, po paru dniach
        > zwłoki, miejscowa eminencja uznała, że nie ma powodu bratać się z maluczkimi
        i
        > posłała do powodów dyżurnego księżula z walizką banknotów, notabene z kwotą
        > cztery razy mniejszą niż ta, która satysfakcjonowałaby poszkodowaną.
        Księżulo,
        > niczym pokątny handlarz aut z niemieckich szrotów, machnął szmalem i powiada:
        &
        > #8211;
        > Bierzta ludziska kasę, głowy nam nie zawracajta, a dziewuchę w państwowym
        > szpitalu leczta. I idźcie już, idźcie z Panem Bogiem, bo eminencji już głowa
        > źle robi, jak na was patrzy...
        > Scena, dalibóg, jak z Reymontowskich „Chłopów”, tak jakby nadal do
        > księżej czy
        > biskupiej głowy nie dotarło, że jest XXI wiek, istnieje ubezpieczenie od
        > wypadków, prawo cywilne, renty, przelewy bankowe, podatki... Garść banknotów
        > miała zamknąć usta i sprawę. Nie udało się, bo rodzina ofiary,
        > znając „zewnętrzne objawy luksusu”, w jakich pławi się w Polsce Koś
        > ciół,
        > powiedziała: – Nie! Musicie zapłacić. Zwykła, dotknięta przez los rodzina
        >
        > wypowiedziała wojnę największej polskiej szarej strefie.
        > Trudno zliczyć publikacje, nawołujące do ujawnienia finansów polskiego
        > Kościoła. Zaiste, łatwiej Jezusowi byłoby zrobić świętych z Filistynów, albo
        > znaleźć uczciwego celnika, niż przekonać polską hierarchię do publicznego
        > audytu. Żeby każdy obywatel wiedział, wzorem kościołów katolickich w Europie,
        > co jest przychodem, a co kosztem Kościoła. Ile firma straciła, ile zarobiła,
        > ile dostała od państwa? Zamiast elementarnej uczciwości mamy za to
        mataczenie,
        > ukrywanie, najgłębszą niechęć do prostych odpowiedzi. Kościół funkcjonujący
        od
        > dziesięcioleci w finansowej, choć błogosławionej, szarej strefie jeszcze ma
        > się dobrze, przynajmniej tu w Polsce, ale jak wskazuje omawiany przypadek,
        > pęknięcie tej fałszywej dyskrecji jest oczywiste.
        > Oburzenie postępkiem łódzkich księży, traktujących prosty przypadek
        > odszkodowania jak szemraną transakcję, jest tym boleśniejsze, że pamiętamy
        > niedawne jeszcze przypadki wypłat milionów dolarów jako zadośćuczynienie dla
        > ofiar amerykańskich pedofilów, wypłacanych hojnie przez kardynałów i biskupów
        > w Bostonie, Filadelfii, Nowym Jorku, na Zachodnim Wybrzeżu. Powtórzę,
        > wypłacono tam bez rozgłosu setki milionów dolarów jako ugody dla ofiar,
        > molestowanym przez księży katolickich dziesięć, dwadzieścia lat temu. W
        > Polsce, łódzki hierarcha pokazuje ofierze nie tylko pechowej gałęzi, ale
        > przede wszystkim ofierze ignorancji i niechlujności proboszcza wobec prawa,
        że
        > ma w biskupiej d... przetrącone życie młodej parafianki. Tyle w gazecie a co
        > na to oszołom ?
        -www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20031108&id=my12.txt
        miałem też i tekst z ND przedstawiajacy prawdziwą wersje wydarzeń ale nie mogę
        nigdzie go odszukać
        • Gość: 007 Re: Pytanie dla oszoloma...cd IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 20:17
          twoja odpowiedź jest tzw prawdą z innego czasopisma. Wysil się trochę , brak
          ci samodzielności? Podpierasz się jedynie słusznymi?
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Pytanie dla oszoloma... 09.11.03, 18:42
      Gość portalu: MK1 napisał(a):

      > Oszolom jako znawca "Naszego dziennika" czy moglbys wytlumaczyc ponizsza
      > wypowiedz???
      > - jestem wyznawcą religii katolickiej obrządku rzymskiego. Nasz Dziennik to
      tylko srodek upowszechniania nauk kościoła a nie przedmiot kultu
      > ""Nasz Dziennik"
      >
      > 16 października
      >
      > "Nie ulega wątpliwości, że to Papież z Polski mocą Chrystusa poskromił wiatr
      > i zagroził rozpętanym żywiołom. Niczym Mojżesz poprowadził nas przez Morze
      > Czerwone, ocalił z ręki ciemięzcy i z ręki przeciwnika uwolnił. Paralitycy
      > powstali, huragany zostały uciszone, a sieci pękały od ryb... To nikt inny,
      > tylko Jan Paweł II, nadając historii sens sakralny, niezwykłym łańcuchem
      > cudów Duchem Świętym odmienił oblicze ziemi. W osobie tego Papieża
      > niezaprzeczalny znak przeniknął ziemię, niczym żywy dowód istnienia Boga,
      > który przecież nie zstępuje na nią bez przyczyny...".
      >
      > Sebastian Karczewski, "Słowiański papież" "
      >
      > ja jakos nie potrafie znalezc uzasadnienia tej wypowiedzi - moze ty dasz
      > rade???? A moze ktos inny???

      -a ja owszem mam tylko problem z bardziej kwiecistym wyrazeniem tego nie jestem
      polonistą ale to co napisał mój kolega Sebastian Karczewski jest tylko
      potwierdzeniem faktu doniosłej roli Ojca Świętego w wydarzeniach jakie miały
      miejsce na świecie w ciągu ostatniego ćwierczwiecza
      • ny4 Re: Pytanie dla oszoloma... 10.11.03, 13:01
        W Przenajświętszej III Rzeczypospolitej, powstałej wyłącznie do niesienia w
        świat chrześcijańskich wartości, do tego stopnia wszystko jest pogięte, że
        nawet przysłowia przestały się sprawdzać i są niewiarygodne. Powiada się, że
        kradzione nie tuczy. Może na świecie nie, ale u nas – bardzo proszę. Wystarczy
        włączyć telewizor, aby zobaczyć niejedną utuczoną, złodziejską mordę, cieszącą
        się dobrym samopoczuciem i poważaniem u dziennikarzy. Z innego przysłowia
        dowiadujemy się, iż na złodzieju czapka gore. To jakaś koszmarna bzdura. W
        Polsce już od dawna na złodziejskim czerepie nie gore, tylko czapka od
        Versace, Cardina czy innego Armaniego. Do tego już nawet doszło, że sławne do
        trzech razy sztuka też się nie sprawdza. Z mizernym skutkiem próbowano w
        Sejmie po raz trzeci usunąć ze stanowiska ministra od tworzenia struktur
        mafijnych w policji (tak sugerował w swoim wystąpieniu wicekaczyński Dorn),
        wesołego Krzysia... pardon, K. Janika. Magiczna trójka nie zadziałała.
        O tych przysłowiach piszemy nie bez powodu. Skoro przestały się sprawdzać w
        naszym kraju nawet mądrości ludowe, to tym bardziej trudno będzie
        społeczeństwu uwierzyć w sprawcze zapowiedzi naprawy finansów państwa przez
        profesora Hausnera, robiącego za najinteligentniejszego członka rządu Millera.
        Uparty ten profesor, przywiązany do swoich płodów myślowych jak wiejski pies
        do budy, przez całą debatę sejmową był impregnowany na jakąkolwiek krytykę.
        Bombardowany logicznymi i trafiającymi w sedno argumentami z lewej, prawej i
        środkowej części sali, niewzruszenie tkwił w profesorskim uporze, powtarzając
        jak mantrę, iż rozpasany i hulaszczy tryb życia emerytów i rencistów jest
        gwoździem do trumny naszej Przenajświętszej Gospodarki. Grzmiał z mównicy
        uczony Krakus, że dopóki nie odbierze renty ostatniemu zdrowemu kalece, dopóty
        Przenajświętsza RP nie stanie na nogi. Z równym uporem twierdził, iż cięcia
        socjalne, które mają tak paskudnie dotknąć polską Przenajświętszą Biedotę,
        ROBIONE SĄ DLA JEJ DOBRA! Znaczy tak jak powiadają na Zachodzie, żeby wyjąć,
        trzeba włożyć, tak u nas, według Hausnera – żeby zyskać, trzeba stracić.
        Chciałoby się powiedzieć, iż rodzi się na naszych oczach jakowaś nowa,
        Przenajświętsza Tradycja. Ostrzegał również zwyczajny, a jednak niezwyczajny,
        bo jedyny w swoim rodzaju profesor, że jeżeli nie dokona się cięć socjalnych,
        to nasz Przenajświętszy Biznes zgromadzony w Business Centre Club, Polskiej
        Konfederacji Pracodawców Prywatnych i Konfederacji Pracodawców Polskich nie
        tylko nie stanie na nogi, ale spakuje walizki i wyemigruje za granicę. Bo tu,
        w Ojczyźnie, zdechnąć by Przenajświętszemu Biznesowi tylko pozostało. A
        przecież nie kto inny, tylko właśnie ten Biznes ma stworzyć dla pozbawionych
        rent zdrowych inwalidów nowe, Przenajświętsze Miejsca Pracy. Przecież każdy
        zauważył, że wystarczyło nieco tylko obniżyć podatki dla przedsiębiorców, a
        przyrost miejsc pracy był lawinowy. Dlaczego więc nie spadało bezrobocie?
        Odpowiedź jest prosta jak kariera profesora Hausnera: bezrobocie nie spadało,
        gdyż zdrowi inwalidzi, z lenistwa i wygodnictwa, zamiast do pracy – szli na
        renty! Ot co. Ot przyczyna całego nieszczęścia.

        PS Czy te – ze wszech miar słuszne i trafne – argumenty, którymi raczył nas
        podczas ostatniej sesji Sejmu SLD-owski ratownik Przenajświętszych Finansów i
        uzdrowiciel Przenajświętszej Gospodarki Hausner, trafią do społeczeństwa? Czy
        zyskają zrozumienie u zdrowych inwalidów? Miejmy nadzieję, że wstrząśnie to
        ich sumieniami i masowo zaczną oddawać renty.

        www.kabaret-klika.prv.pl
      • venus99 Re: Pytanie dla oszoloma... 10.11.03, 15:48
        pokaż mi swoich kolegów a będę wiedział jaki jestes głupi.
        oszoł, por.Dub przesyła ci pozdrowienia.
        • oszolom.z.radia.maryja Re: Pytanie dla oszoloma... 10.11.03, 18:10
          venus99 napisał:

          > pokaż mi swoich kolegów a będę wiedział jaki jestes głupi.
          > oszoł, por.Dub przesyła ci pozdrowienia.

          -ty pokaż swoich a przekonamys ię o ile jesteś głupszy ode mnie
    • Gość: spec Re: Pytanie dla oszoloma... IP: *.cable.mindspring.com 10.11.03, 18:25
      Gość portalu: MK1 napisał(a):

      nie bardzo rozumiem jak to jest dowodem na istnienie
      Boga. codziennie otwieram gazete i czytam: Boston, Paetz,
      ojciec redaktor - przeciez to zywy dowod na nieinstnienie
      Boga - na zazadzie "widzisz a nie grzmisz".
      • Gość: MK1 Re: Pytanie dla oszoloma... IP: *.apcc.com 10.11.03, 18:32
        Gość portalu: spec napisał(a):

        > Gość portalu: MK1 napisał(a):
        >
        > nie bardzo rozumiem jak to jest dowodem na istnienie
        > Boga. codziennie otwieram gazete i czytam: Boston, Paetz,
        > ojciec redaktor - przeciez to zywy dowod na nieinstnienie
        > Boga - na zazadzie "widzisz a nie grzmisz".


        Spec ja tego nie napisalem...co prawda nikt nigdy nie udowodnil ze Bog jest lub
        ze go nie ma, zycie w swiecie bez Boga (istoty wyzszej - lub choc wiary ze cos
        takiego istnieje)straciloby na sensie ...ale z drugiej strony jesli jest, to
        jak moze pozwalac na to co sie dzieje na swiecie??? Wojny, glod, zarazy itd
        itp - jesli jest wszechmogacy to naprawde jest tym Bogiem zlym jakiego mozemy
        poznac w Starym Testamencie, rzadnym zemsty i probujacym czlowieka na kazdym
        kroku i karzacym go za kazde przewinienie...- jesli tak jest to on blizej
        przypomina demona a nie boga...
        • Gość: spec Re: Pytanie dla oszoloma... IP: *.cable.mindspring.com 10.11.03, 23:05
          Gość portalu: MK1 napisał(a):

          > Spec ja tego nie napisalem...co prawda nikt nigdy nie
          udowodnil ze Bog jest lub
          >
          > ze go nie ma, zycie w swiecie bez Boga (istoty wyzszej
          - lub choc wiary ze cos
          > takiego istnieje)straciloby na sensie

          gdyby naprawde nie mialo sensu 5% wszystkich ludzi na
          świecie pewno popełniło by samobójstwo, a jednak żyją i
          mają się dobrze. Życie ma taki cel jaki sami sobie
          obierzemy - nie rodzimy się z celem.
          • Gość: MK1 Re: Pytanie dla oszoloma... IP: *.apcc.com 11.11.03, 10:12
            Spec, tak szczerze nie wierzysz w cos wiecej niz tylko my, tutaj na ziemi,
            zyjacy, kopulujacy, rozmnazajacy sie, umierajacy i rozkladajacy sie???

            Moze i nie wierze w Boga jako takiego - ale wierze ze to co tutaj jest jest
            dopiero poczatkiem , a nie poczatkiem konca...

            Wierze w reinkarnacje - ale nie musi ona byc podszywana pod jakas religie...,
            wierze tez ze nie jestesmy jedynymi istotami myslacymi we wszechswiecie...

            I naprawde nie wierze ze ty w nic nie wierzysz - mam na mysli cos wiekszego od
            nas (i nie mowie tutaj o wierze w Boga jako takiego - ale o caly sens zycia i
            smierci...). Doskonale zdaje sobie sprawe z tego ze religie byly i sa
            odpowiedzia dla wielu ludzi, ktorzy wlasnie po nie siegaja w celu tlumaczenia
            sobie celu swojego zycia...Mi to nie jest potrzebne - ale wielu osobom i
            owszem...
            • Gość: spec Re: Pytanie dla oszoloma... IP: 38.112.0.* 11.11.03, 15:18
              Gość portalu: MK1 napisał(a):

              > Spec, tak szczerze nie wierzysz w cos wiecej niz tylko
              my, tutaj na ziemi,
              > zyjacy, kopulujacy, rozmnazajacy sie, umierajacy i
              rozkladajacy sie???
              >

              to w co chcem wierzyc czy wierze jest czyms innym co
              wiem. dlatego tez religia i wiara to w sumie te same rzeczy.

              jeden z moich ulubionych autorow miesiac przed smiercia
              napisal:
              "I would love to believe that when I die I will live
              again, that some thinking, feeling, remembering part of
              me will continue. But as much as I want to believe that,
              and despite the ancient and worldwide cultural
              traditions that assert an afterlife, I know of nothing to
              suggest that it is more than wishful thinking."
              • Gość: MK1 Re: Pytanie dla oszoloma... IP: *.apcc.com 11.11.03, 15:44
                Gość portalu: spec napisał(a):


                > to w co chcem wierzyc czy wierze jest czyms innym co
                > wiem. dlatego tez religia i wiara to w sumie te same rzeczy.
                >
                > jeden z moich ulubionych autorow miesiac przed smiercia
                > napisal:
                > "I would love to believe that when I die I will live
                > again, that some thinking, feeling, remembering part of
                > me will continue. But as much as I want to believe that,
                > and despite the ancient and worldwide cultural
                > traditions that assert an afterlife, I know of nothing to
                > suggest that it is more than wishful thinking."


                Alez ja temu nie zaprzeczam, ze jedno i drugie nie sa ze soba zwiazne -
                przynajmenij z logicznego punktu widzenia - nie ma dowodu ani na to ze BOg
                istnieje ani ze go nie ma, nie ma rowniez dowodu ze reinkarnacja jest czy tez
                jej nie ma (choc co do jednego i do drugiego mozna by bylo przypisac iles tam
                relacji ludzi ktorzy mieli wizje i ktorzy mogli byc reinkarnacja kogos tam z
                przeszlosci) - szczerze mowiac co do reinkarnacji jest to o wiele bardziej
                przekonywujace...

                Wiesz nad zagadka zycia po smierci zastanawial sie pewnie kazdy mieszkaniec
                ziemi przynajmniej raz w swoim zyciu...- niestety zostaja nam tylko relacjhe
                ludzi ktorzy przezyli smierc kliniczna ( a ta tak naprawde nie jest w 100%
                jednoznaczna) ludzie widzieli swiatlo, bliskich itd - aczkolwiek jest nie
                udowodnienia to czy to przypadkiem nie byla po prostu reakcja chemiczna mozgu
                ktory zostal pozbawiony doplywu tlenu).

                Co do reinkarnacji to rzeczywiscie liczba ludzki podwaja sie - tylko, ze jest
                pare ale co do twojego wywodu:

                - po pierwsze jezeli juz przyjmiesz ze reinkarnacja jest mozliwa - to musisz
                wiedziec ze "dusza" ( o ile wogole jest) nie wedruje z czlowieka na czlowieka -
                tylko w zaleznosci od tego na co zasluzyles sobie w zyciu (czyli mozesz w
                nastepnym wcieleniu byc drzewem, zwierzeciem lub robalem), jest tez jeszcze cos
                takiego jak nowe "dusze" ktore wchodza dopiero do "obiegu" (wiem niezbyt mile
                okreslenia, ale chyba najbardziej pasujace::)))

                - po drugie gdybys przyjal tylko to ze one przechodza miedzy ludzmi -= to za
                cholere nie wyszlibysmy poza "Adama i Ewe" (czyli nie bylby mozliwy przyrost
                naturalny wogole...::))

                - Po trzecie co do ewolucji - to hmmm nie do konca jest ona pewna - nie nie
                podwazam jej (wierze ze tak to wlasnie wygladalo) - pytanie tylko jest jedno
                skad nagle w jednej malpie rozum sie rozwinal a w drugiej nie??? dlaczego nie
                widzac tego teraz aby malpy ewoluowaly??? Sadze, ze to jest nie do konca
                wyjasnione - nie znam sie na tym zbyt dokladnie i nie jestem antropologiem -
                ale cos mi tutaj nie pasuje i sadze, ze najbardziej logicznym i jednoczesnie
                najmniej mozliwym do zaakceptowania byloby przyjecie, ze KTOS w tym nam pomogl
                (nie mowie per BOG ale powiedzmy ktos spoza naszego ukladu slonecznego) -
                oczywiscie nikt nie dowiodl (sa tylko poszlaki) ze jakakolwiek inteligencja
                pozaziemska kiedykolwiek byla na naszej planecie - ale tez nie nie udowodnil ze
                nie byla (czyli ten sam uklad jak z Bogiem...::)))

                Doskonale zdaje sobie sprawe, ze o wiele latwiej wielu ludziom jest
                zaakceptowac Boga niz "Obcego" ale jedno i drugie jest dla nas maluczkich obce
                samo w sobie...a prawde tak naprawde poznamy jak juz skonczymy swoje zycie...
                • Gość: spec Re: Pytanie dla oszoloma... IP: 38.112.0.* 11.11.03, 16:16
                  Gość portalu: MK1 napisał(a):

                  > Alez ja temu nie zaprzeczam, ze jedno i drugie nie sa
                  ze soba zwiazne -
                  > przynajmenij z logicznego punktu widzenia - nie ma
                  dowodu ani na to ze BOg
                  > istnieje ani ze go nie ma, nie ma rowniez dowodu ze
                  reinkarnacja jest czy tez
                  > jej nie ma (choc co do jednego i do drugiego mozna by
                  bylo przypisac iles tam
                  > relacji ludzi ktorzy mieli wizje i ktorzy mogli byc
                  reinkarnacja kogos tam z
                  > przeszlosci) - szczerze mowiac co do reinkarnacji jest
                  to o wiele bardziej
                  > przekonywujace...

                  nie ma dowodu na nieistnienie wielu rzeczy, bo nie ma
                  sensu tego dowodzic. co do istnienia Boga jedyna rzecz
                  ktora budzi watpliwosci to to ze 95% mieszkancow Ziemi
                  wierzy w bostwo w takiej czy innej formie, a przeciez nie
                  mozna powiedziec ze 95% ludzi jest po prostu glupcami.

                  >
                  > Wiesz nad zagadka zycia po smierci zastanawial sie
                  pewnie kazdy mieszkaniec
                  > ziemi przynajmniej raz w swoim zyciu...- niestety
                  zostaja nam tylko relacjhe
                  > ludzi ktorzy przezyli smierc kliniczna ( a ta tak
                  naprawde nie jest w 100%
                  > jednoznaczna) ludzie widzieli swiatlo, bliskich itd -
                  aczkolwiek jest nie
                  > udowodnienia to czy to przypadkiem nie byla po prostu
                  reakcja chemiczna mozgu
                  > ktory zostal pozbawiony doplywu tlenu).

                  ja nie mam watpliwosci ze jest reakcja chemiczna. I w
                  sumie nie wiem jak ma sie to wiazac z religia - nie jest
                  to zbierzne z zadna wiara.

                  ostatnio nawet na stronie gazety byl artykul o tym jak
                  lekarze w austrii czy szwajcarii dostarczali maly prad do
                  mozgu pacjenta co wywolywalu u nich efekt spadania.

                  >
                  > Co do reinkarnacji to rzeczywiscie liczba ludzki
                  podwaja sie - tylko, ze jest
                  > pare ale co do twojego wywodu:
                  >
                  > - po pierwsze jezeli juz przyjmiesz ze reinkarnacja
                  jest mozliwa - to musisz
                  > wiedziec ze "dusza" ( o ile wogole jest) nie wedruje z
                  czlowieka na czlowieka -

                  nie powiedzialem ze tak jest - przytoczylem liczbe ludzi
                  tylko dlatego ze wiem jak ich liczba na Ziemi sie
                  zmienia. Jestem pewien ze liczba wszystkich stworzen
                  ktorych miala by dotyczyc reinkarancja zmienia sie i to
                  bardzo drastycznie, a juz na pewno nie jest stala - wiec
                  reinkarnacja jeden do jednego nie miala by sensu.

                  > - Po trzecie co do ewolucji - to hmmm nie do konca jest
                  ona pewna - nie nie
                  > podwazam jej (wierze ze tak to wlasnie wygladalo) -
                  pytanie tylko jest jedno
                  > skad nagle w jednej malpie rozum sie rozwinal a w
                  drugiej nie??? dlaczego nie
                  > widzac tego teraz aby malpy ewoluowaly???

                  jesli wystarczajaco gleboko zaglebisz sie w literature o
                  tym nie bedziesz mial watpliwosci. problem w tym ze przy
                  dzisiejszym postepie nauki bardzo ciezko jest nauczyc
                  kazdego czlowieka wszystkich teorii. np. do dzis
                  profesorowie sami sie przyznaja ze jest niewielu ludzi na
                  swiecie ktorzy w pelni rozumieja implikacje zwiazane z
                  teoriami Einsteina - mimo ze minelo juz pol wieku. I w
                  tym lezy caly problem.

                  roznica w tym ze teoria ewolucji to jedyna teoria na
                  ktorej mozna budowac i dziala, podczas gdy przy teorii
                  kreacjonistow mozesz sie zwracac do Boga z prosba a efekt
                  jest nieprzewidywalny (chociaz zawsze bedzie
                  wytlumaczenie w stylu "niezbadane sa wyroki Boze")
                • Gość: Acro Re: Pytanie dla oszoloma... IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.03, 18:59
                  Nie znam się za bardzo na teologii czy filozofii, ale znam sie na biologii w
                  ziazku z tym spiesze wyjasnić co nastepuje: ;)


                  Gość portalu: MK1 napisał(a):

                  > - Po trzecie co do ewolucji - to hmmm nie do konca jest ona pewna - nie nie
                  > podwazam jej (wierze ze tak to wlasnie wygladalo) - pytanie tylko jest jedno
                  > skad nagle w jednej malpie rozum sie rozwinal a w drugiej nie???

                  Gdyby rozwinął się u wszystkich padłoby pytanie: czemu u wszystkich a nie tylko
                  o jednej? Po prostu - przypadek.

                  dlaczego nie
                  > widzac tego teraz aby malpy ewoluowaly???

                  Ależ ewoluują! Tylko że jest to proces baaaardzo powolny - ale umówmy się na
                  rozmowę na ten temat za, powiedzmy, 500 000 lat i wtedy sie łatwo przekonasz...


                  Sadze, ze to jest nie do konca
                  > wyjasnione -

                  Jasne, że nie. Ale dyskusja dotyczy tego JAK przebiega ewolucja, a nie CZY w
                  ogóle ma miejsce.

                  nie znam sie na tym zbyt dokladnie i nie jestem antropologiem -
                  > ale cos mi tutaj nie pasuje i sadze, ze najbardziej logicznym i jednoczesnie
                  > najmniej mozliwym do zaakceptowania byloby przyjecie, ze KTOS w tym nam
                  pomogl
                  > (nie mowie per BOG ale powiedzmy ktos spoza naszego ukladu slonecznego)

                  Niewiele to zmienia - tylko odsuwa problem powstania zycia na inna planetę.
                  choc może sie okazać, że na tej planecie warunki sa takie, ze zycie powstaje
                  tam co kwadrans :) strach zostawić mleko w butelce bo zaraz z niej alien jakis
                  wyłazi :)


                  -
                  > oczywiscie nikt nie dowiodl (sa tylko poszlaki) ze jakakolwiek inteligencja
                  > pozaziemska kiedykolwiek byla na naszej planecie - ale tez nie nie udowodnil
                  ze
                  >
                  > nie byla (czyli ten sam uklad jak z Bogiem...::)))


                  Tylko czy fakt, że nikt nie udowdnił, że nie ma innej inteligencji czy Boga to
                  dostateczny argument za tym, , aby w nie wierzyć?...
      • oszolom.z.radia.maryja Re: Pytanie dla oszoloma... 10.11.03, 22:04
        Gość portalu: spec napisał(a):

        > Gość portalu: MK1 napisał(a):
        >
        > nie bardzo rozumiem jak to jest dowodem na istnienie
        > Boga. codziennie otwieram gazete i czytam: Boston, Paetz,
        > ojciec redaktor - przeciez to zywy dowod na nieinstnienie
        > Boga - na zazadzie "widzisz a nie grzmisz".

        -a jaką gazetę ty czytasz? NIE?Fakty I Mity? zmień na iną świat jest
        piekniejszy niż to co piszą te brukowce
        • Gość: spec Re: Pytanie dla oszoloma... IP: *.cable.mindspring.com 10.11.03, 23:01
          oszolom.z.radia.maryja napisał:

          > Gość portalu: spec napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: MK1 napisał(a):
          > >
          > > nie bardzo rozumiem jak to jest dowodem na istnienie
          > > Boga. codziennie otwieram gazete i czytam: Boston, Paetz,
          > > ojciec redaktor - przeciez to zywy dowod na nieinstnienie
          > > Boga - na zazadzie "widzisz a nie grzmisz".
          >
          > -a jaką gazetę ty czytasz? NIE?Fakty I Mity?

          dziennik telewizyjny

          > zmień na iną świat jest
          > piekniejszy niż to co piszą te brukowce

          ja to wiem nawet bez wysylania kasy dla ojca redaktora
        • Gość: MK1 Re: Pytanie dla oszoloma... IP: *.apcc.com 11.11.03, 10:06
          oszolop - przeczytaj post powyzej - ja tego nie napisalem....
          • oszolom.z.radia.maryja Re: Pytanie dla oszoloma... 11.11.03, 16:42
            Gość portalu: MK1 napisał(a):

            > oszolop - przeczytaj post powyzej - ja tego nie napisalem....

            -ktoś się pdo ciebie podszył? znam ten ból
    • ny4 Re: oszołom oszołomiał ? 10.11.03, 22:00
      po postawionych pytaniach niestety wyraźnie widoczne oszołomienie oszołoma
Inne wątki na temat:
Pełna wersja