Dodaj do ulubionych

Duchy - nasze historie

28.09.06, 23:52
Znacie jakieś? Prawdziwe, to znaczy te, w które wierzycie, bo zdarzyły się
Wam lub komuś bliskiemu, komu ufacie.
Ja znam jedną, ale za to mrożąca krew w żyłach.
Opowiedział mi ją przyjaciel - Japończyk, dorosły facet, lekarz, raczej nie
kłamał, bo i po co.
Jego przyjaciel był sportowcem i na jakies zawody miał zamówionego fotografa,
który miał mu robić fotki jak płynie i wygrywa (chyba wygral wtedy). Jakiś
tydzień po zawodach zgłosił się po te zdjęcia, a facet mu mówi, że nie ma
fotek, bo źle wyszły. Ten się wkurzył, bo mu zależało i opieprzył strasznie
fotografa. Ten wtedy powiedział, że dobra, pokaże mu te zdjęcia, ale na jego
własną odpowiedzialność. Większośc była zamazana, ale jedna fotka
przedstawiała wyraźnie tego pływaka, jak skacze ze słupka do wody. Nie byłoby
w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że z wody, na całej długości (widzianego na
fotce) basenu wyłaniały się w górę jakies półprzezoczyste ręce. Tak, jakby
chciały uchwycić skaczącego człowieka. Sportowiec mocno spanikował, choć
podejrzewał fotomontaż (badania wykazały, że nie było przeróbek - fotki takie
wyszły i już). Mój lekarz je podobno widział na własne oczy.
Do dziś uważam tę historię za niesamowitą i przerażającą, nie wiem czy w nią
na 100% wierzę, ale dreszcze mnie przechodzą na myśl o skokach do wody:)
Podzielicie się swoimi historiami?
Obserwuj wątek
    • wytrwala Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 00:22
      no to juz nie zasne.
    • walutka Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 08:42
      W sumie to wierzę w tą historię, ponieważ kiedyś spędzałam ferie w Gdańsku w
      starym budynku i różne szmery było słychać w tym domu w nocy (nie znaleźliśmy
      żadnych śladów gryzoni) a na zdjęciach wyszły dziwne smugi,miałyśmy do
      fotografa pewną pretensję a ten się zapierał,że to nie z jego winy. Dziwny
      klimat był w tej chacie, różne schizy,my się nawet inaczej zachowywałyśmy a
      jedna koleżanak uciekła tzn.wyjechała wczęsniej no bo tam zemdlała z nożem w
      ręku.
      • alpepe Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 09:05
        możliwe, że wczesnie tam ktoś wywoływał duchy a potem ich nie odwołał i powstała
        dziura w osłonie energetycznej domu. Nic was tak naprawdę nie straszyło, ale
        zakłócało wasze biopole, bo drzwi z jednego świata do drugiego nie zostały
        zamknięte.
        • walutka Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 09:13
          No ciekawe, no tak zgadza się nic bezpośrednio nas nie straszyło. Zdarzyło się
          to Tobie?Skąd o tym wiesz?
        • aasiula1 Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 09:56
          alpepe dobrze, ze są jeszcze specjaliści tacy jak ty, którzy potrafia nam to
          wyjaśnić. Dzięki ;)
    • nieodpowiedzialna Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 09:12
      brrr... straszne historie...
      • maretina bajki 29.09.06, 09:36
        a na cmentarz o polnocy chodzicie?
    • maialina1 mi sie zdarzylo - opowiem, dlugie 29.09.06, 09:37
      Mozecie wierzyc albo nie, ja po tym zdarzeniu mialam schize ktora zostanie mi
      juz chyba do konca zycia.
      To bylo jakies 2 lata temu, w moim pokoju nad lozkiem wisi duzy tykajacy zegar,
      z otwieranymi drzwiczkami, drewniana obudowa, nie zaden zabytkowy, tata go
      skonstruowal jak bylam mala, zadnej historii ten zegar nie ma.
      Nigdy w moim pokoju nic dziwnego sie nie dzialo, przez cale zycie (24 lata)
      spalam "pod" tym zegarem i nigdy nic nie slyszalam poza tykaniem.
      W ogole zacznijmy od tego ze zawsze z duza doza ironii podchodzilam do
      opowiadan o duchach.
      Otoz pare dni po smierci mojej babci, byl wieczor, zapalone przymruzone
      swiatlo, wylaczam telewizor, ukladam sie w lozeczku do snu, ale jako ze wcale
      mi sie nie chcialo spac, to biore ksiazke, szukam strony gdzie ostatnio
      skonczylam a tu nagle z "mojego" zegara wydobywa sie cos na ksztalt lomotu
      trzepotajacej sie wewnatrz jakiejs istoty. Halas trwal jakies 3, 4 sekundy i
      byl tak donosny ze moja pierwsza rekacja byla taka ze myslalam ze mechanizm
      zegara sie oberwal i spadl na dol obudowy. Zajrzalam wiec natychmiast, a zegar
      dalej sobie spokojnie tyka.
      Moj szok byl w tym momencie taki ze zapalilam w domu wszystkie swiatla jakie
      tylko istnieja, obudzilam rodzicow, ktorzy po calym zdarzeniu stwierdzili ze
      bylam blada jak sciana i spocona na twarzy! Powiedzialam im co sia stalo, a oni
      mi powiedzieli zebym przestala bzdury opowiadac, ze zadnych duchow nie ma i
      jeszcze sie wkurzyli ze ich obudzilam.
      Ja jednak powiedzialam stanowczo ze do mojego pokoju nie wracam i przenioslam
      cale swoje spanie do przedpokoju na ziemie. Jak mama to zobaczyla to
      powiedziala zebym poszla w takim razie spac do niej, a tata niech idzie do
      mojego lozka.
      Po paru zaledwie minutach, gdy sie wszyscy uspokoilismy (ja jeszcze sie
      trzeslam w lozku, i wtulalam w mame - 24 letnia osoba!), przychodzi tata i mowi
      to mamy: Ty, Ewa, tam naprawde cos sie dzieje, zegar tak halasuje jakby cos z
      niego chcialo wylezc i sie w srodku trzepotalo.
      No to na to ja wpadlam w taie drgawki ze mama musiala mi dac tabletki
      uspokajajace.
      Na tym nie koniec.
      Jako ze u mnie w domu to mama jest ta najodwazniejsza :), kobieta z ikra znaczy
      sie, to rano nam oswiadczyla ze jestesmy trzesidupki i ze sie halasow boimy,
      nawet jesli one istnieja.
      Powiedziala ze jak jestesmy takie ciotki, to ona bedzie spac w tym pokoju.
      Nastepnej nocy spala tam mama. Nastepnego ranka pytamy sie mamy czy cos
      slyszala, a mama - jakby nigdy nic - mowi : no, slyszalam, no i co z tego? Moze
      moja mama do nas przyszla, tez mi, zmarlych sie boicie!
      Jakis tydzien pozniej w tym lozku spala moja siostra z chlopakiem (podczas tego
      zdarzenia bylo na wakacjach i nie wiedzieli o niczym) i rano oznajmili ze zegar
      ta jakby walil drzwiczkami.
      :|
      Od tamtego czasu juz nie bylo zadnych odglosow, ja jendka jeszcze przez miesiac
      spalam z mama, ze strachu, a jak wrocilam do swojego lozka po jakims czasie, to
      zegar przezornie caly oblepilam wata, zeby nie trzepotal drzwiczkami.
      Wygladalo to smiesznie :) ale podzialalo, juz sie tak nie balam. Poza tym od
      tamtego zdarzenia spe przy wlaczonym radiu.
      • baler_inca Re: mi sie zdarzylo - opowiem, dlugie 29.09.06, 17:38
        Fajną masz mamę:)
        Heh, "najwyżej moja zmarła mama do nas przyszła" - niezłe:)
        • maialina1 Re: mi sie zdarzylo - opowiem, dlugie 29.09.06, 20:24
          hehehe :)
          Moja mama to twarda kobita i sie nie daje jakiemus tam zegarowi :))
      • triskell Re: mi sie zdarzylo - opowiem, dlugie 09.10.06, 06:27
        maialina1 napisał:
        > skonczylam a tu nagle z "mojego" zegara wydobywa sie cos na ksztalt lomotu
        > trzepotajacej sie wewnatrz jakiejs istoty.

        No i tak biedna myszka z głodu w tym zegarze zdechła, bo nikt po prostu go nie
        otworzył i nie sprawdził, co za istota usiłuje się z niego wydostać? ;-)
    • ania.downar Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 09:37
      baler_inca napisała:

      > Opowiedział mi ją przyjaciel - Japończyk, dorosły facet, lekarz, raczej nie
      > kłamał, bo i po co.

      Japonczycy rzeczywiscie robia niezle horrory. Hahaha.
    • znosna Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 11:57
      Kiedys moja rodzina z pokolenia na pokolenie mieszkala w starej kamienicy,gdzie
      jeszcze wczesniej mieszkala zydowska rodzina i jak to kiedys bylo,w domu bylo
      sporo dzieci,ale nie wszystkie dozyly wieku doroslego.Nie zwracalismy na to
      zadnej uwagi w sumie,ja bylam mala,wiec nie jestem wiarodajna osoba z tamtego
      okresu,ale moj tata,ktory tez zawsze byl niedowiarkiem,pewnej nocy gdy kladl
      sie do lozka ( mama zasypiala ze mna w drugim pokoju ) zobaczyl przed soba mala
      o ciemnej karnacji dziewczynke bawiaca sie na dywanie,ktora po chwili
      znikla.Tata myslal,ze moze mu sie przysnilo na jawie,choc mowil,ze jest
      pewien,ze nie spal.Sprawa przycichla,nikomu nie mowilismy,zeby nie osmieszac
      sie przed ludzmi,zwlaszcza,ze tata sam zaczynal watpic w to,co widzial,ale
      okolo rok pozniej ( nie dokladnie rok,ale cos kolo 11-13 miesiecy pozniej )
      znowu sytuacja sie powtorzyla-ta sama dziewczynka w tym samym miejscu.Wtedy
      tata na pewno nie spal i od tej chwili watpliwosci sie skonczyly.Co ciekawe
      wszyscy w tym mieszkaniu mieli dziwne objawy-mi tez sie wydawalo,ze cos tam
      bylo,ale ja bylam przedszkolakiem,wiec mozna to na karb dzieciecej wyobrazni
      zgonic.Jednak moja babcia,w tym samym mieszkaniu,tylko duzo lat wczesniej,na 3
      dni przed zamachem na papieza miala wizje jego zamachu,po czym zemdlala,a kiedy
      indziej moja ciocia widziala w drzwiach swojego tescia,ktorego nigdy w zyciu
      nie widziala,bo zmarl jak jej maz byl jeszcze dzieckiem i po tym jak zobaczyla
      zdjecie swojego tescia w albumie tesciowej,powiedziala,ze to ta sama osoba!
      Jestem pewna,ze w tym domu cos bylo.Juz tam nie mieszkamy,mieszkamy w nowym
      budownictwie i takich historii juz nie ma odkad sie przeprowadzilismy tj.od 12
      lat.Mysle,ze jesli sa duchy to nie chca one straszyc zywych,ja osobiscie
      bardziej sklaniam sie do tezy,ze jakims sposobem wspomnienia,uczucia i
      przeczucia danych osob tak mocno sa zwiazane z danym miejscem czy dana osoba,ze
      nie wiem,moze jakims sposobem,co jakis czas wplywaja,przenikaja do naszego
      swiata i stad te zjawiska.Wiem,ze temat jest smieszny,wielu nie wierzy albo
      uwaza,ze to wymysl ludzkiego umyslu,bo chcemy,zeby zycie nie konczylo sie w
      momencie smierci,ale z naszych rodzinnych doswiadczen i opowiadan obcych osob
      uwazam,ze jakis rownolegly,paranormalny swiat istnieje...
      • twitti Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 18:06
        A ja tam bardzo wierze w duchy!Dowody z mojej rodziny:

        1) Mama i babcia od zawsze wywolywaly duchy. Gdy "przychodzily" udzielaly
        odpowiedzi na rozne pytanie, np. zdradzaly imiona przyszlych mezow ich- ktore
        sie potem oczywiscie sprawdzaly.

        2) Podobno kiedy umarl moj dziadek, odwiedzal moja babcie w nocy. Mieszkali
        wtedy w domu. Po jego smierci przez jakis czas w nocy babcia i moj wujek nie
        mogli spac, bo slyszeli jak ktos lazi po strychu i rozwala butelki (moj dziadek
        podobno pil...). Dzialo sie to przez jakis czas a potem sie uspokoilo..

        w kazdym razie, wierze ze zmarli przychodza do nas po smierci pozegnac sie lub
        moze przeprosic za swoje zle zachowania. Ale i tak sie boje:)
        • annajustyna Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 18:15
          1). Kara kanoniczna za takie praktyki jest ekskomunika. Narusza sie bowiem pewna
          granice miedzy swiatem ludzkim a innymi bytami (demonami)...Sa to bardzo
          niebezpieczne zabawy...
          2).Czesto sie to zdarza...To tzw. spoznione monicje...
          • twitti Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 18:21
            niby tak, ale ludzie od zawsze wywolywali duchy.. i nie wiem czy dla zartu.. na
            pewno wiem jedno - duchy nigdy nie powiedza kiedy ktos umrze..
            • annajustyna Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 18:27
              Chyba ze wyslane. Bo u mnie w rodzinie to sie niestety zdarzalo... Podobnie jak
              telefony z zaswiatow...
              • ivvette Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 18:57
                Parę lat temu ja z moim byłym już chłopakiem spędzaliśmy upojny wieczór w domu
                jego kolegi ,którego akurat nie było . Kolega mieszkał sam( rodzice za granica)
                i często wspominał ,że cos go straszy ;podobno dom zbudowany jest na grobie
                niemieckiego zółnierza jeszcze z okresu wojny. Wspominał ,że często coś
                stuka ,hałasuje na strychu ,na który notabene wejście jest zamurowane ,słyszy
                kroki , są przerwy w dostawie światła <takie mrugania.
                Około godz 11 usłyszeliśmy pkanie do drzwi ;otworzyliśmy -nikomgo nie było .
                Po 10 minutach znowu rozległo się pukanie -za drzwiami znowu nikogo nie
                było .Chłopak wyszedł przed dom ,sprawdził czy koło domu nikogo nie ma no i nie
                było...
                Gdy po raz trzeci rozległo się pukanie wyszliśmy na balkon z którego widać
                drzwi wejściowe - pukanie się rozlegało ale przed drzwiami nikogo nie było...
                Nie muszę wspominać jak szybko siwe stamtąd zmyliśmy.
                • ofelia1982 Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 19:54
                  brrr...straszne. Ja mialam 2 razy w moim 24-letnim zyciu dowod na to, ze nie
                  jestesmy sami na tym padole..
                  Zaczne od tego, ze moja babcia umarla kiedy bylam w 3 klasie LO (czylia mialam
                  jakies 17 lat).byla baaaardzo bliska mi osoba i bardzo ja kochalam. dopoki nie
                  zmarla, byla mi nawet blizsza niz mama. Babcia mieszkala z nami w domu, na
                  parterze (mamy wolnostajacy dom), bo juz nie mogla wchodzic po schodach, my zas
                  (ja,mam, tata,brat) - na gorze. Babcia umarla w nocy, we snie, okolo 5 nad
                  ranem..nastepnego dnia, jak juz przyjechal lekarz i bylo wszystko wiadomo,
                  oczywiscie obdzwanialismy wujkow (czyli synow babci) przekazujac smutna
                  wiadomosc. W momencie, gdy powiedzielismy ciotce-zonie jednego z synow, ze
                  babcia umarla ok.5-tej, ona zaczela mowic "O Boze Boze.." i powiedziala, ze
                  dokladnie o 5-tej jakis bialy gołąb dobijal sie do okna ich sypialni i ich
                  obudzil. Zdziwili sie, bo nie dosc, ze golac dziwny (bialy - pomysleli, ze z
                  jakiejs hodowli), to jeszcze po kiego trzepir skrzydlami w okno i to o 5 rano.
                  ptaki zazwyczaj tez jeszcze o tej porze spia...moze to nie mrozi krew w zylach,
                  ale ja wierze, ze babcia chciala sie pozegnac z synem i wybrala akurat te
                  postac..
                  Druga historia jest bardziej mrozaca krew w zylach i nawet mrozi mi, jak ja
                  opowiadam komus, bo przydarzyla sie osobiscie - MI. otoz kilka lat juz po
                  smierci owej babci - bylam na wakacje w USA i pracowalam na pozna zmiane jako
                  kelnerka. Pewnego wieczoru, tuz przed zamknieciem (zamyklam restauracje o
                  polnocy) - przyszla jakas kobieta i powiedziala, ze chce jeszcze cos zamowic.
                  Powiedzialam, ze ok - tak szybko (bo kucharz juz wychodzil do domu), a jak ona
                  bedzie jadla to ja zamkne juz restauracje, zeby nikt nie przychodzil i bede
                  sprzatala (duzo tego bylo:(. No i ja tak sobie sprzatalam, ona jadla i
                  rozmawialysmy. Bardzo mila kobitka, wiec sie szybko zgadalysmy i ona zaczela
                  opowiadac mi swoja historie. Mianowicie miala kiedys corke i ta corka kilka lat
                  temu zginela w wypadku samochodowym. Od tamtej pory wszystko w jej zyciu sie
                  zmienilo - rozstala sie z mezem i nawrócila sie na wiare. Zaczela pytac Pana
                  Boga dlaczego zabral jej jedyna corke, dlaczego wlasnie ona, lecz z czasem
                  zaczela sie godzic z ta mysla i sie modlic, jezdzic na pielgrzymki (byla nawet
                  w Hiszpanii na pielgrzymce sladem ojca Pio - taka wyprawa dla Amerykanow
                  niebywala:). Jednym slowem - stala sie bardzo uduchowiona..noi tak sobie
                  gadalysmy o wszystkim i niczym, o Europie, o mnie itd..Po pewnym czasie
                  skonczyla i odprowadzalam ja do drzwi, by je zamknac jak wyjdzie. Stalam w
                  ciemnym ganku (jeden jedyny raz kucharz wychodzac zgasil swiatlo, zazwyczaj
                  zostawial zapalone!) i w pol drzwi sie z nia zegnalam. I ona nagle ni z tego ni
                  z owego pyta:"Marta, bardzo bylas zżyta z babcią?" CIARKI MI PO PLECACH
                  PRZESZLY, bo ani slowem nie wspomnialam jej o mojej babci!
                  Odpowiedzialam: "Tak, a czemu pytasz?". Na co ona:" Bo jest kolo Ciebie w tej
                  chwili.". Kochani, WYBIEGŁAM z restauracji i zaczelam piszczec..bardzo boje sie
                  takich rzeczy. na co ona zaczela mnie uspokajac i powiedziala: "Marta, ale ona
                  Cie chroni. Ona jest Twoim Aniolem Strozem, jest jako jasne swiatlo obok CIebie
                  i ma bardzo przyjemna, usmiechnieta twarz.Ja od smierci mojej coreczki widze
                  takie rzeczy"..zawsze po smierci babci wierzylam, ze mnie strzeze, ale
                  uwierzcie - w tamtej chwili nie chcialam tego sluchac. zwlaszcza, ze potem jak
                  wyszla zostalam sama w restauracji i musialam ja sprzatac, a potem w nocy
                  wracac sama samocodem..balam sie jak szlag:) ale wierze jej. wierze, bo nic nie
                  mowilam jej o babci...
                  • ofelia1982 Re: Duchy - nasze historie 29.09.06, 19:58
                    aha, teraz mi sie jeszcze przypomniala historia tej kobiety z restauracji (post
                    wyzej). Mianowicie - jej corka zginela w wypadku samochodowym w bialy dzien. Z
                    powodu tablicy przy drodze (zaslonila widok) nie zauwazyla nadjezdzajacej
                    ciezarowki, zginela na miejscu. No i ta kobieta opowiedziala mi, ze potem - po
                    smierci tej corki, jak juz troche czasu minelo - pojechala w to miejsce.
                    Chciala zobaczyc gdzie jej corka zginela. Pojechala w bialy dzien i zrobila
                    temu skrzyzowaniu i tej tablicy 2 zdjecia - jedno za drugim..Zgadnijcie co bylo
                    na tablicy..heh..Bylo "GOD KNOWS THE TIME" ("BÓG ZNA CZAS"). Ironia losu, co?
                    Potem jej wywolala i pierwsze bylo normalnie - to skrzyzowanie, natomiast
                    drugie bylo cale czarne i wyszedl na bialo tylko ten napis..:)
                    Wiem wiem, brzmi jak z jakiegos taniego filmu. Ale ja naprawde WIDZIAŁAM te
                    zdjecia - miala je ze soba i pokazala mi je...:)
                    • baler_inca Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 01:06
                      Czytając historię z duchem babci czuwającym przy Tobie i widzianym przez tamtą
                      kobietę zjeżyłam się tu i ówdzie:) Ale ja lubię takie zjeżenia, poproszę więc o
                      wpisy kolejne dziewczyny:)
                      A Ciebie Ofelia pozdrawiam i zazdroszcze Ci Anioła Stróża:) Chociaż mnie też
                      zmarła bliska osoba, może nade mną czuwa...?
                  • maialina1 Ofelia, cos krecisz 30.09.06, 10:56
                    "na pielgrzymke do Hiszpanii sladami ojca Pio".
                    Otoz nie wiem po czyich sladach kroczyla ta osoba, bo ojciec Pio byl Wlochem,
                    spod Neapolu. :))
                    Nie znam na pamiec jego biografii, ale nie kojarze co by podrozowal di
                    Hiszpanii, co by w ogole podrozowal. On raczej prowadzil samotny i nieruchliwy
                    tryb zycia.
                    • annajustyna Re: Ofelia, cos krecisz 30.09.06, 13:53
                      Podrozowal i to stale. Mial w koncu zdolnosc bilokacji;))).
                      • ofelia1982 Re: Ofelia, cos krecisz 30.09.06, 19:10
                        maialina, jesli razi CIe ta niescislosc, moge usunac posty..w koncu forum musi
                        wychowywac pokolenie IV RP w prawdzie
    • zuziczka Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 02:34
      historia w ktora ja wierze, bo opowiedziala mi ja kolezanka z pracy, ale ona
      nie jest o duchaach...
      otoz jej siostra kazdego dnia konczyla prace o 12 i zeby dojsc do domu musiala
      przejsc przez taka cimna waska uliczek, to nawet nie byla uliczka, tylko
      sciezka pomiedzy budynkami, bez swiatel, bez niczeggo, innej drogi nie bylo.
      ktoregos razu wracvala i zobaczyla jakiegos faceta, wygladal bardzo podejrzanie
      wiec ona zaczela sie modlic
      :boze nie pozwol zeby mi sie cos stalo, prosze ja mam mamla coreczke ktos musi
      sie nia zaopiekowac...Boze, prosze Cie..."
      nastepnego dnia przeczytala w gazecie ze tej samej nocy zostala tam zgwalcona
      dziewczyna, przez tego samego goscia, wiec poszla na komisariat i zeznala ze
      widziala ta i ta osobe o tej o ttej godzinie w tym miescju, ze wygladal
      dziwnie, ze byl zdenerwowany itp. poptem go rozpoznala. po jej wyjsciu
      polocjanci zapytali sie jego: dlaczeo nie tknal tej pierwszej dziewczyny,
      dlaczego nie ruszyl jej nawet, a on odpowiedzial:" bo ona szla z dwoma
      mezczynami, jeden po lewej , drugi po prawej, szli i rozmawiali..."
    • imlardis2 Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 03:40
      W rodzinie mojej mamy wiele było takich historii, ale ja jestem raczej
      niedowiarkiem, więc przytoczę tylko to, co mnie sie przytrafiło.
      W zeszłym roku w sierpniu zmarła nagłą śmiercią moja mama. Gdzieś tak w
      listopadzie, kiedy już zaczęło być zimno wyciągnęłam wieczorem polarową piżamę
      (którą dostałam na gwiazdkę od mamy) i jakoś tak zaczęłam rozmawiać z siostrą o
      mamie, że ta piżama taka ciepła, że mama wiedziała, co kupić itp. Nagle
      otworzyły się drzwi od szafy - szafa miała jakieś 10 lat, albo więcej i nigdy w
      życiu się sama nie otwierała!
      Wiedziałyśmy, że mama jest z nami :) Nie mogło mi sie wydawać, bo obie to
      widziałyśmy.

      Inna historia z czasów, kiedy mama żyła (mieszkałam z siostrą) mianowicie
      siostra pojechała do koleżanki i postanowiła zostać tam na noc. OK. Nie
      pierwszy raz. Po zgaszeniu światła, kiedy położyłam się do łóżka mój pies
      zaczął ujadać. Pomyślałam, że usłyszał coś na zewnątrz i chciałam go wypuścić,
      ale nie chciał wyjść. Wskoczył mi na łóżko i zwinąwszy się w kłębek zasnął. Ja
      też zamierzałam. Kilka minut później jednak usłyszałam jak pies warczy. Ale
      warczał nie tak, jak zwykle! Wydawał z siebie taki dziwny dźwięk, jakiego w
      życiu u niego nie słyszałam. Pomyślałam - OK - coś musiał usłyszeć z zewnątrz.
      Wypuściłam psa. Usłyszałam odgłos pogoni za czymś. (psem, kotem>). Położyłam
      się. Po chwili usłyszałam za drzwiami ponownie warczenie, takie dziwne! i
      niespotykane u mojego Atosa. Jestem niedowiarkiem, więc wstałam i wyszłam. Na
      odgłos otwieranych drzwi pies pogonił gdzieś (za czymś?) ale za chwilę wrócił i
      z jego strony to już było wszystko, ale za to w kuchni słyszałam "myszkowanie".
      Szeleszczenie torebek foliowych, kroki itp. Domyślałam się, że to babcia, po
      której zresztą miałyśmy mieszkanie, ale do rana świeciła się u mnie lampka :)
      • cagligostro Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 04:11
        wy po nocach nie spicie...wlasnie ogladam bbc i jest program o ludziach
        slyszacych glosy,
        a tak historia z innej beczki,
        nie wiem czy prawdziwa...kiedys znajomi znajomych wybrali sie w okolice gory sw
        anny samochodem.sporo spacerowali i zastala ich noc.kiedy wracai do samochodu
        zaparkowanego gdzies w bocznej drozce zobaczyli dziwne swiatlo unoszace sie nad
        lasem i genralnie poczuli sie bez powodu niefajnie.poczatkowo mysleli ze moze
        cos sie pali i stad swiatlo.kiedy doszli do samochodu i przejechali kilkaset
        metrow zauwazyli parkujacy radiowoz wiec mysleli ze policjanci wlasnie szukaja
        zrodla tego swiatla.tak wiec zatrzymali sie i wyszli zeby podzielic sie
        obserwacja z policjantami...i wiecie co,chwile potem wiali co sil w nogach bo
        okzalao sie ze w aucie siedzi dwoch takich samych gosci w mundurach.na poczatku
        mysleli ze to jakies jaja,ukryta kamera,ale chyba nic z tych rzeczy...to tak
        dla fanow archwium x bo gora swietej anny znana jest z takich wlasnie
        obserwacji,pozdr
    • koncowka Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 05:47
      1. w noc w ktora umarl moj dziadek moja siostra miala bardzo wyrazny sen,
      twarze byly b. wyrazne: ze on lezy na lozku i wszyscy naokolo stoja. Wszystko
      bylo w czerwonym kolorze.

      2. Gdy babcia umierala w szpitalu, to krzyczala "Andrzej juz ide do Ciebie"
      (Andrzej to jej umarly wczesniej maz).

      3. w czasie gdy wujek umarl moj tata mial sen:
      ze jest na polance i z wielkim klekotem przejezdza pociac. A w nim tylko jest
      jego brat(moj wujek). Mial wzrok utkwiony gdzies wdal i byl nieobecny.

      4. Moj tat (wielki sceptyk) mowi ze jak cos ma sie wydarzyc tragicznego, on ma
      sens ze zbiera grzyby, ktore sa takie oslizle i wyslizguja sie z rak jemu.
      • koncowka Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 05:52
        3. w czasie gdy wujek umarl moj tata mial sen:
        > ze jest na polance i z wielkim klekotem przejezdza pociac. A w nim tylko jest
        > jego brat(moj wujek). Mial wzrok utkwiony gdzies wdal i byl nieobecny.
        >
        A pociag jechal z ogromnym loskotem. Tata do brata mowil, a wujek nie reagowal
        • agnida Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 05:56
          ja kiedys w nocy czytalam ksiazke. Moj pies nagle zaczal warczyc patrzac w
          powietrze i sie cofa.
          • xtrania Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 19:52
            Moja kotka tez tak miała. Noc, ja sama w domu. Sara (bo tak jej na imię) stoi w
            przedpokoju i jak to kot patrzy sobie obojętnie dookoła przymykając oczka. W
            pewnym momencie cofa gwałtownie głowę, jeży sierść, macha ogonem i wpatruje się
            rozszerzonymi oczami w coś. A w co nie mam pojęcia, bo w przedpokoju nie ma nic,
            co mogłoby odwrócić uwagę kota. O przeciągu też nie było mowy, bo zimno w domu
            jak cholera i okna pozamykane. Myślałam że wykituję ze strachu, kot chyba też :)
            • nikitka78 Re: Duchy - nasze historie 02.10.06, 15:35
              6 lat temu zmarła moja babcia, której zradzało się mieć sny prorocze, wierzyła
              w duchy, może dlatego bałam się że ona do mnie przyjdzie.
              Jakiś tydzień po jej śmierci obudziłam się w nocy, była 1,50, paliło się
              światło (musiałabym wstać z łóżka żeby je zapalić), trochę się zdziwiłam,
              zgasiłam światło i posżłam spać, po chwili usłyszałam, jakby ktoś naciskał
              klamkę. Wystraszyłam się, pomyslałam, że to babcia i pomodliłam się za nią
              prosząc żeby mnie nie straszyła:-)
              Następnego dnia dowiedzieliśmy się o śmierci znajomego (jego żona była na
              pogrzebie babci).
              Po 2 tygodniach znów obudziłam się w nocy przy zapalonym świetle, była 1,50 i
              znów słyszałam, jakby ktoś naciskal kalmkę. Następnego dnia zadzwoniła mamy
              koleżanka z wiadomością, że zmarł jej ojciec 9koleżanka była na pogrzebie).
              3 miesiace później taka sama sytuacja, prosiłam tatę żeby spał w mocim pokoju,
              bo ja się boję (ale się nie zgodził, mówiąc że zmyślam).
              Rano usłyszeliśmy, że w nocy zginęła w wypadku koelżanka mojej siostry.
              Na szczęście babcia więcej do mnie nie przyszła.
    • ivvette Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 10:03
      I jeszcze jedna historia mi się przypomniała ;
      Byłam w kinie na amerykańskiej wersji Ringu .... Dziewczyny - przez około 3
      tyg ktoś do mnie dzwonił a jak odbierałam to słyszałam jedynie szum - tak
      jakby bijące serce -(jak przy ktg) pomieszane z tak jakby zwolnionym szumem
      radia - bełkot po prostu !!!
      Na poczte głosowa tez nagrywały mi sie te przerażajace dzwięki ; nie było
      nawet wiadomości , ze nr nieznany , tylko godzina (zazwyczaj 4 , 5 w nocy. )
      Dodam ,
      ze nikomu nie mówiłam wtedy , ze byłam na tym filmie.
      Potem było jeszcze lepsze . Dwa dni po seansie - rano , zrobiłam sobie kawę,
      pije i nagle zaczynam sie dusić ! ...
      Po chwili wyciągam z buzi długa nitkę !!!
      Nie wiem skąd znalazła sie w moim kubku ale schizę miałam straszną ...
      Wiecie co ja przeżywałam ? Po zmroku nawet do kibelka szłam z mężem.
      A o samotnym pozostaniu w pokoju z tv nie było mowy.

      Ta historia z tajemniczymi telefonami do dzisiaj jest nie wyjaśniona.
      Normalnie ARCHiwum X
      • maialina1 Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 11:02
        hihihi:)
        Ty juz przestan te filmy ogladac.
        W ta nitke to nie wierze.
        • ivvette Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 12:05
          Z tą nitką to prawda - dzień wczęśniej przyszywałam guzik - jakimś cudem reszta
          nitki wylądowałam w kubku (oczywiście czystym;-) rano wsypałam kawę machinalnie
          i o mało się nia nie udusiłam.
          Po co miałabym kłamać?
    • nikita696 Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 10:37
      Mój dziadek mieszka w miejscu, gdzie w czasie drugiej wojny światowej zostały
      zamordowane przez niemieckich żołnierzy zakonnice , a następnie tam zakopane w
      zbiorowym grobie. Koło domu jest duża łąka, często tam widać po zmroku ciemne
      postacie...Kiedyś ,gdy paliłam przed domem papierosa(po zmroku), zobaczyłam jak
      ze strony łąki idzie w moja stronę kobieta ubrana na czarno, była coraz blizej,
      zamknęłam oczy i zmówiłam modlitwe...gdy otworzyłam, nikogo już nie było....

      Gdy umarł chłopak mojej cioci(pierwsza wielka miłość), ciocia dzień po tym
      zdarzeniu miała telefon(nie wiedziała jeszcze, że on nie żyje):nikt się nie
      odzywał, a w tle leciała piosenka:..."chciałbym ci zamknąć oczy na zawsze...",
      nikt się nie odzywał, mówi, że miala takie telefony do Jego pogrzebu...ciche i
      tylko ta piosenka w tle...brrrrr
    • ksenja5 Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 12:59
      Wczoraj zasnac nie moglam przez te wasze historie! Brrr...
      • ab03 Re: Duchy - nasze historie 30.09.06, 16:05
        mi zdarzaja sie takie historie na codzien. np dzis widzialem faceta ktory
        rozmawial z malutkim pudeleczkiem, wydobywal sie z niego glos. przypuszczam ze
        facet zamknal tam jakiegos ducha i tak sobie go trzyma w kieszeni. co wiecej,
        widze ze takie niebezpieczne praktyki balansowania na krawedzi swiata ludzkiego
        i demonow uprawia coraz wiecej osob ! zaczynam sie bac gdy slysze te szatanskie
        nazwy Orange, Era czy jakis tam Puls.

        nominuje temat do nagrody na festiwalu glupoty.
        • koncowka Re: Duchy - nasze historie 01.10.06, 05:35
          cos w tym musi byc. Nawet naukowcy sie zastanawiaja jako to okreslic.
    • kropka123 Re: Duchy - nasze historie 01.10.06, 06:47
      tą historię opowiedziała mi moja babcia myślę, że nie kłamała bo i po co. Jej
      mama czyli moja prababcia uwielbiała szyć na maszynie. I po smierci mojej
      prababci babcię moją obudził szum pracującej maszyny do szycia a na dywanie
      były odciśnięte ślady stóp. Brrr
      • cheesey Re: Duchy - nasze historie 01.10.06, 23:02
        temat ciekawy
    • malinaesz Re: Duchy - nasze historie 02.10.06, 14:26
      To było 2 lata temu.
      Zmarła moja prababcia. Miała 96lat.
      Wszystkie przygotowania odbyły się sprawnie.
      Pogrzeb miał miejsce zgodnie z planem.
      Po pogrzebie stypa.
      Gdy już najblizsi sie rozjechali, zapadł wieczor.
      Wtedy i moja rodzinka (mama i dwie siostry, tata byl w pracy) siedzielismy w
      moim pokoju (dom mam pietrowy i moj pokuj jest na pietrze).
      siedzielismy tak w tym pokoju, rozmawialismy, gdy nagle rozlegl sie dzwiek
      otwierajacych sie drzwi wejsciowych do naszego domu (troche skrzypia :) i odglos
      krokow. Ktos wszedł do korytarza, do pokoju goscinnego i kuchni, wyszedł.
      Nastepnego dnia poszlysmy do babci - mieszka po sasiedzku z dziadkiem, pytamy
      czy byli u nas po cos wieczorem, powiedzieli, ze nie.
      Kto to mogl byc?
      Moze zmarła prababcia?
      Dodam, ze prababcia, ze wzgledu na stan swojego zdrowia NIGDY w naszym domu nie
      była...
      • baler_inca Re: Duchy - nasze historie 02.10.06, 16:13
        W takich historiach zawsze mnie zastanwia jedno - dlaczego duchy otwierają
        sobie drzwi...? Jeżeli istnieją i są niematerialne, to po co to skrzypienie
        podłogą, drzwiami, oknami... Dziwne, nie prawdaż? Ale nie mówię że nie wierzę.
    • madzia.k66 Re: Duchy - nasze historie 03.10.06, 08:47
      Jakieś 15 lat temu mój wujek który jest księdzem został proboszczem. Stary
      proboszcz był już staruszkiem, ale nie podobało mu się, że "młody" przejął jego
      obowiązki. Po kilku miesiącach zmarł.
      Kilka lat później ksiądz, który mieszkał w pokoju po starym proboszczu
      opowiedział nam, że często słyszy, że ktoś jest w przybudówce, w której stary
      ksiądz trzymał swoje rzeczy. Słyszy, jak ktos przekłada papiery, otwiera
      szuflady w biurku, ale jak tam zagląda to nikogo nie ma.
      Z kolei gospodyni mówiła, że latem na plebanii była tylko ona i jakaś
      animatorka oazy, która przyszła się wykąpać. Skorzystała z łazienki na górze i
      przechodząc przez korytarz zauważyła, że drzwi do pokoju starego proboszcza są
      otwarte, a na krześle, tyłem do drzwi siedzi staruszek w sutannie. Powiedziała
      mu, że już się wykąpała i idzie do kuchni. Opowiedziała gospodyni, że widziała
      starego księdza na górze. Gospodyni się zdziwiła, bo tego dnia na plebanii była
      tylko ona, a poza tym ostatni stary ksiądz, który był na plebanii to stary
      proboszcz, który nie żyje. Ale opis pasowła do starego proboszcza.
      Pytałyśmy wujka czy na plebanii straszy, ale początkowo nic nie mówił. Dopiero
      jak powiedziałyśmy że ksiądz i gospodyni opowiedzieli nam te historie, to
      przyznał, że owszem czasami zdarzają się dziwne rzeczy na plebani, ale zawsze
      wtedy odprawiają mszę za starego proboszcza i jest spokój.
    • kotek.25 Re: Duchy - nasze historie 03.10.06, 14:11
      Moja Ciocia zmarła pare lat temu na białaczke, zostawiając 4 dzieci, krótko po
      jej śmierci miałam sen, można powiedziec sen na jawie ( to jeden z tych snów
      kiedy ciało śpi, a część mózgu jeszcze pracuje)Ciocia stała przy moim łóżku
      ubrana na czarno uśmiechnieta, prosiła mnie abym przekazała cos mojej kuzynce
      co ma załatwić, żeby później nie mieć większych problemów, nie pamiętam
      dokladnie w tej chwili co mi mówiła,szybko się obudziłam bo się wystraszyłam,
      przez całą noc czułam obecność mojej cioci. Jak rano wstałam to odrazu mamie
      to opowiedziałam. Mama szybko zadzwoniła do mojej wówczas żyjącej Babci a jej
      mamy żeby opowiedzieć mój sen i wiecie co wszystko sie zgadzało , moja kuzynka
      rzeczywiście nie umiała załatwic pewnej sprawy. Zawsze jak coś mam do
      załatwienia i mi się śni moja ciocia, to wiem,ze nie mam po co jechac bo i tak
      nic nie załatwie. Ciocia zresztą zawsze mówiła,że umrze na raka, dodam ,ze
      interesowała się magią. Drugi dziwny przypadek miałam jak umarł nasz sąsiad
      bardzo złośliwy człowiek. W nocy po jego śmierci , miałam bardzo dziwny sen (
      znowu jeden z tych co się śpi a jednak jakas część mózgu pracuje)Śniło mi
      się ,że ktoś wszedł do pokoju, ktoś bardzo zły, bo odczuwałam jakąś dziwną złą
      energie , nie wiem jak to nazwać ale w penym momencie poczułam,że coś łapie
      mnie za nogi i chce mnie wlec ze sobą , wystraszyłam się okropnie zaczęłam się
      modlić iszarpać z tego mocnego uścisku, niby spałam ale doskonale czułam jakąś
      ręke jak ciągnie mnie za nogi, straszne uczucie całe szczęście wybudziłam się-
      dodam,ze wtedy nie wiedziałam,ze ten człowiek nie żyje.Opowiedziłam oczywiście
      ten sen mamie a mam tylko zkwitowała złośliwy nawet po śmierci. Zdązyłam się
      przyzwyczaić do takich rzeczy, bo dosyć często takie rzeczy mi się przytrafiają
      ponoć u nas to rodzinne bo moje rodzeństwo tez tak ma, trzeba się przywyczaić i
      tyle.
      • robertoniro Re: Duchy - nasze historie 05.10.06, 11:11
        moja kolezanka ciagle cos widzi
    • weronikarb Re: Duchy - nasze historie 05.10.06, 11:55
      Pamiętam jak po śmierci taty, jakiś miesiąc sen-jawa.
      Do dzis sobie wmawiam ze spalam i mi sie sniło.
      Pamietam to uczucie strachu.
      Tate bardzo kochalam, był dobrym czlowiekiem.
      Wtedy spalam, niewiem która była godzina, obudziły mnie jakies szmery czy cos
      podobnego, łóżko mam na przeciwko drzwi i patrze na nie jak najpierw klamka sie
      rusza, pozniej pomału otwierają sie stoi w nich tata - jejku jak on wygladal
      jak demon zła, taka aura zła go otoaczala ze az sie zmienil wyglad.
      Poszlam sie pomodlic na grob i zamowilam msze za dusze. Wrocil ale to juz
      piekny sen był - i tylko sen mam nadzieje.

      Dość często synek od samego urodzenia widzial kogos u nas w domu, podejrzewam
      ze tata sie nim opiekuje :)
      Raz tylko pamietam jak synek siedzial pod oknem z wlepionymi oczkami w drzwi i
      widac bylo jak rosnie przerażenie na jego twarzy i dostaje histerii - oj wtedy
      bylam z nim sama i strasznie sie balam :(

      A tak na ogol usmiechal sie i byl zadowolony z tego kogos - wiiddac wyraznie
      jak patrzy poza mnie i smial sie raczki wyciagal i cos tam "gugał" po swojemu :)
      • fizyczna Re: Duchy - nasze historie 07.10.06, 13:22
        co za przerazajaca historia Weroniko
        • wildorchid Re: Duchy - nasze historie 07.10.06, 14:57
          noo to na kopy znam takich urban legends:P
          naczytalam sie na pewnym forum roznych takich:P
          np taka
          rodzice z 2 malych dzieci mieszkali w domu,z ich okien widac bylo
          cmentarz .rodzice nie wierzyli w duchy w ogole byli sceptyczni i ironiczne
          podejscie mieli do tego typu spraw.pewnego dnia postanowili wybrac sie do
          miasteczka pobliskiego na kolacje,do restauracji i zostawili dzieci w
          domu.dzieci siedzialy i nagle chlopczyk zobaczyl przez okno ,ze na cmentarzu,na
          jakims grobie siedzi kobieta i cos spiewa.odwrocila sie do nich nagle i
          usmiechnela ,dzieci zaczely krzyczec i przestraszone chcialy sie schowac,nagle
          drzwi sie otworzyly i pojawila sie w nich ta kobieta.chlopczyk
          uciekl,dziewczynka chciala pobiec do siebie do pokoju,po schodach,na gore.na
          szczycie tych schodow stala kobieta,skrecila jej kark i zniknela.rodzice po
          powrocie zastali martwa corke a na lustrze napis-lepiej uwierzcie.
          2.dziewczyna mieszkala sama,z psem,miala taki zwyczaj ze jak lezala w lozku,to
          pies lezal przy tym lozku i lizal ja po dloni,czula sie bezpiecznie
          wtedy.pewnego dnia wrocila do domu a tam zastala martwego psa i napis -ludzie
          tez potrafia lizac
          osobiscie takich historii nie pamietam ,duchy wywolywalam ale zaden nie
          przylazl:P
          acha-straszne wrazenie na mnie zrobily "egzorcymy emily rose"-qrwa to film
          jakiego w zyciu drugi raz nie obejrze,chociaz dobre horrory po kilka razy
          czasem ogladam.budzilam sie chyba z pare dni pod rzad punktualnie o 3 nad ranem
          i wydawalo mi sie ze mnie cos chce opetac.bleh.

          • bozz Re: Duchy - nasze historie 25.10.06, 21:45
            ciekawe historie
            a ta dziewczynka przed skreceniem szyi zdolala opisac wszystko w liscie
            pozegnalny?
    • vendetta82 Re: Duchy - nasze historie 07.10.06, 18:11
      To napiszę tak..Na ogół nie jestem osobą, która wierzy w historyjki o
      ukazujących się duchach..Ale...Właśnie..Jest ale..
      Około roku temu, późno w nocy przebudziałam się...Od okna padało małe światło
      więc w pokoju nie panował zupełny zmrok.
      Na wprost - mam ścianę, na której wisi zegar..Pod tym zegarem zobaczyłam
      chłopca - ok.10-letni..Stał i patrzył się na zegar..Był odwrócony do mnie
      tyłem..Na początku myślałam, że mam jeszcze "omamy" po spaniu..Ale po
      chwili,gdy spojrzałam tam znów - on nadal stał..Raz patrzył na zegar,a raz na
      mnie się odwracał..Twarzy dokładnie nie widziałam,za to - do tej pory potrafię
      opisać jak był ubrany..
      Pomyślałam sobie, że moze to moj najmłodszy brat..Ale cos wyższy mi się "ten"
      wydawał..Poza tym, mam pokój na piętrze więc wydało się to deko dziwne, żeby on
      tam przyszedł..i po co??
      Ale postanowiłam,ze podejde (zawsze musze "dziwne" rzeczy sprawdzic) i sprawdze
      czy to brat..czy co..
      Gdy bylam na wyciagniecie ręki...poprostu rozproszyło się to..wyglądało
      to,jakby ktoś rozdmuchał lekki dymek..Ciarki mi przeszły..Wskoczyłam do łóżka i
      zakryłam głowę poduchą...
      Od tamtej pory zasypiam z lamką zapaloną...
      Dodam,że mieszkamy w nowym budownictwie, przed nami nikt tu nie mieszkał,żaden
      blok nie stał..
      Nie wiem, co "to" było...
    • vendetta82 Re: Duchy - nasze historie 07.10.06, 18:17
      Jeszcze jedna historia..Co prawda nie że coś widziałam,ale miałam dziwny sen..
      Ok. 5miesięcy temu zmarł tragicznie mój brat..Miał 19 lat.
      Na pogrzebie nie weszłam do kostnicy - nie potrafiłam, nie mogłam..Chciałam go
      zapamiętać żywego..
      Do tej pory nie widziałam żadnych jego zdjęć z trumny..nic z tych rzeczy..Więc
      nie wiem jak "wyglądał"
      Po ok.3 miesiącach śniło mi się, że byłam na jakiejś dużej stypie u kogoś kogo
      nie znam..Uciekałam przed jakąś kobietą, która koniecznie chciała mi pokazać
      trumnę..
      Potem siedziałam przy obiedzie na tej stypie..Nagle po mojej lewej stronie
      zobaczyłam brata..siedział obok mnie..W śnie pomyslałam sobie - jak to możliwe,
      przeciez on nie zyje!!
      On się spojrzał na mnie, uśmiechnął i powiedział,czemu się tak na mnie
      patrzysz? Jeju! I dalej się uśmiechał..Zastanawiało mnie jedno - czemu pod jego
      lewym okiem była jakby rozmazana kreska..po co się malował (?)
      Opiwiedziałam ten sen mamie...Wiecie co? Mama mówi, że on pod tym okiem miał
      coś takiego...
    • karolanowak Re: Duchy - nasze historie 07.10.06, 19:07
      Siedzę i czytam Wasze posty. Nie wierzę, ale poczytać lubię.... I kurcze coś
      dziwnego się stało przed momentem. Mój mąż miał babcię z którą się nie
      lubiłyśmy. Ja jej a ona mnie. Taka obopulna "miłość". Umarła kilka lat temu. I
      tak czytając te wypowiedzi pomyslałam o niej. Nigdy u mnie nie była...I BARDZO
      DOBRZE! W tym momencie wchodzi mój syn do pokoju i prosi mnie o jakąś kartkę do
      malowania. Kazałam mu samemu sobie sięgnąć z szafki - taką kartkę od drukarki.
      On bierze...patrzy na nią i mówi : mogę inną? Bo na tej jest jakaś babcia!
      Patrzę i cholera !!!!! NIE WIERZĘ!!!!!!! Zdjęcie babci mojego męża!!!!!!
      Kurcze - dawno temu kserowliśmy jej zdjęcie ale skąd ono po tylu latach w
      nowej ryzie papieru??????? Mam nadzieję że się poprostu zapodziało. Ale akurat
      w takiej chwili kiedy czytam o duchach odnalazło się?
      • lemoorka Re: Duchy - nasze historie 07.10.06, 19:10
        ja tez wierze, ale nie chce o tym pisac,co sama przezylam. W rofzinie tez wiele
        rzeczy slyszalam.
      • ofelia1982 Re: Duchy - nasze historie 07.10.06, 22:19
        dlatego ja koncze TERAZ czytac, bo juz mi sie goraco zrobilo w
        brzuszku...brrr...i ide na impreze:)
      • baler_inca Re: Duchy - nasze historie 08.10.06, 00:13
        no no... niezłe z tą babcią:)
        mnie bardzo często zdarza się o czymś/kimś pomyślec i za chwilę to coś/kogoś
        spotkać. ale to podobno wielu osobom się zdarza. jakas taka intuicja...
        • kobbieta Re: Duchy - nasze historie 08.10.06, 00:23
          lemoorka napisz
    • speedymika Re: Duchy - nasze historie 08.10.06, 11:02
      opowiem swoje ;)

      Działo się to gdy mialam 9 lat. Od razu powiem ze moja rodzinka (Mama i jedna z
      jej siostr,niezyjaca juz niestety) czesto wolaly duchy, i w ogole - MAma wrozy
      z kart itp.
      Druga z moich Cioc - chociaz nigdy w duchy nie wierzyla i nie uczestniczyla,
      nagle ze wzgledu na pogarszajaca sie sytuacje z jej mezem - poprosila zeby u
      niej w domu podczas jego nieobecnosci wywolac duchy, nie wiem , chyba chciala
      jakijs porady, mocno ja wtedy zdaje sie przypililo. Wujek byl komunista i w
      domu nie bylo zadnych krzyzykow itp, nie przyjmowali ksiedza.
      Zebraly sie "czarownice" - ja bylam oczywiscie tez i bawilam sie na
      dywanie.Zawsze wolaly swoja Mame albo kogos z rodziny. Teraz tez tak zaczely, w
      sumie wszystko bylo standardowo tylko nie bylo wody swieconej i krzyzyka.
      duch przyszedl i najpierw zaczal normalnie odpowiadac, ale cos im nie pasowalo
      (BAbcia miala takie specyficzne powiedzonka i ich brakowalo tym razem). W
      pewnym momencie ten duch zaczal dziwne rzeczy odpowiadac no i sie spytaly "kim
      jestes?"
      on na to: jest nas 40 i 4. i cos dalej w tym sensie ze juz nie odejdzie i sie
      nie da odwolac.
      wpadly w panike, chcialy go odwolac ale faktycznie nie chcial. Ciocia szybko
      wyslala swoje corki do kosciola po wode swiecona,przyniosly jakis krzyzyk co go
      miala schowany przed wujkiem.jak wrocily z ta woda, postawili ja na stole - a
      ten duch ciagle byl i gadal jakies glupoty i straszyl ze juz nie odejdzie. po
      postawieniu wody i krzyzyka po chwili zaczal sie ten talerzyk szamotac i miotac
      po calym stole - i wtedy uwierzylam ze to sie dzieje naprawde bo ich rece nie
      nadazaly i on tak sam sie przesuwal.
      najgorsze bylo potem - talerzyk SAM zjechal po nodze od stolu, one ciagle za
      nim probowaly nadazyc - i "pojechal" do drzwi wejsciowych.
      one otworzyly te drzwi i jak sobie wyszedl to szybko zamknely.
      odetchnely z ulga - i wtedy rozleglo sie pukanie a po chwili drzwi sie
      otworzyly i wszedl wujek z talerzykeim w reku i dzwina mina...
      dodam na koniec ze potem wujek mial problemy psychiczne, byl dlugo w szpitalach
      psychiatrycznych a nawet grozil nozem Cioci.

      od tego czasu uwierzylam ze te duchy to naprawde sa - bo wczesniej mysalam ze
      Mama oszukuje i sama ten talerzyk presuwa.
    • grizli25 Re: Duchy - nasze historie 18.10.06, 19:54
      no to do gory:)) wpisujcie
      • elphina Re: Duchy - nasze historie 19.10.06, 18:11
        Mi ostatnio zdarzyła się dziwna sprawa...Mój chłopak wychodził do pracy o
        godz.4.30 rano.Przebudziłam się, dałam mu całusa na pożegnanie i pojego wyjściu
        usiłowałam zasnąć. Po kilku minutach usłyszałam w półśnie odgłos wielokrotnie
        podnoszonej i opuszczanej rolety..Na początku powoli a później coraz szybciej.
        Kiedy w końcu obudziło mnie to konkretnie-bo byłam sama w domu i mocno się
        dziwiłam-chciałam położyć się na drugim boku. I co się okazało-nie mogłam..bo
        czułam jakby ktoś, coś "usiadło" na mnie. Wtedy spróbowałam otworzyć oczy.. i
        też nie dało rady :( trwało to jakieś 10 sekund i jedyne co sobie wtedy
        pomyślałam -tak samo przyszło mi do głowy-to "idź sobie..". Nie wiem o kim
        pomyślałam ani co to było ale nie był to sen i, mimo że nigdy nie bałam się
        takich "rzeczy" to oczywiście drugi raz nie chciałabym się tak przestraszyć..
        • pieskuba Re: Duchy - nasze historie 19.10.06, 19:16
          O rany, dziś ten problem grasuje na kilku forach. Miałaś, elphino, klasyczny
          paraliż senny, pewnie w pokoju było duszno. Strasznie nieprzyjemne, ale
          niegroźne :o)
          • baler_inca Re: Duchy - nasze historie 19.10.06, 22:55
            Obudziłaś się podczas trwania fazy REM, ciało było sparaliżowane (głównie
            mięśnie szkieletowe), bo podczas tej fazy śnimy realistyczne sny i paraliż jest
            obroną organzizmu przed powtarzaniemw łóżku ruchów ze snu. Jeżeli obudzisz się
            w tym momencie - może się zdarzyć, że ciało nie dojdzie jeszcze do siebie i
            przez chwilę nie możesz niczym ruszyć:)
            • elphina Re: Duchy - nasze historie 22.10.06, 09:45
              Hmmm.... pisałam, że próbowałam zasnąć a nie się obudziłam. Bo nie spałam ze 20
              minut przed tym. Ale skoro wiecie lepiej co się zdarzyło to przecież nie będę
              się spierać :DDD O tym "paraliżu" czytałam i nijak nie pasuje mi do tego co mi
              było. Nie mówię, że to jakieś duchy ale napewno nic normalnego.
              • pieskuba Re: Duchy - nasze historie 22.10.06, 13:49
                Najczęściej ma się wrażenie, że się nie spało :o) Zdarza się wtedy, gdy chce
                się zasnąć, przysypia (nieświadomie) i nagle, nie wiadomo kiedy nie można się
                ruszyć, panika narasta i często widuje się zjawy. Byłam kiedyś z dziećmi na
                działce - las, żadnych sąsiadów akurat nie było, czarna noc. Zostawiłam lampkę
                w sąsiednim pokoju, żeby w razie czego nie obudzić się w ciemnościach. Leżę
                sobie przed zaśnięciem i patrzę na szafę. Tak mija kilka minut i nagle nie
                wiadomo skąd na tle szafy widzę wielkiego, wstrętnego faceta z nożem, śmieje
                się ze mnie i na pewno nie ma dobrych zamiarów. No i oczywiście nie mogę się
                ruszyć, krzyknąć, nic. Tylko patrzę na bandytę i próbuję krzyczeć, powieki mi
                opadają ale go widzę. W końcu (trwało to wieki) udało mi się ruszyć, ale zanim
                przełożyłam się z pleców na bok zaczęło się znów. Tym razem tylko głowa wisząca
                w powietrzu, z tym samym upiornym uśmiechem :o))) Ale już się nie bałam,
                wiedziałam, że to paraliż i że minie. I wszystko to moja wina, bo nie wolo mi
                leżeć na plecach, jak zasypiam, bo tylko wtedy mi się to przytrafia. I naprawdę
                nie wiedziałam, kiedy zasnęłam.
                Uszy do góry, to naprawdę normalne, nawet jeśli u Ciebie wyglądało trochę
                inaczej. Za pierwszym razem też myślałam, że przytrafiło mi się coś
                niewytłumaczalnego, bo zobaczyłam moją Mamę wtedy, gdy bardzo nie chciałam jej
                zobaczyć. Czyli wkrótce po jej śmierci.
    • deodyma Re: Duchy - nasze historie 22.10.06, 11:51
      ja zapamietalam najbardziej historie swojej babki, ktora jako mloda dziewczyna
      2 listopada( w dzien zaduszny) poszla do kosciola, zeby sie pomodlic. zanim
      weszla do kosciola slyszala chor spiewajacych wiernych i grajace organy, jak na
      mszy swietej. jakiez wiec bylo jej zdziwienie, gdy weszla do kosciola i nie
      zobaczyla tam nikogo! bylo pusto ale slyszala spiew! odnosila wrazenie, ze
      kosciol jest zapelniony! po krotkiej chwili uslyszala obok siebie pytanie, co
      ona tutaj robi??? babka byla w szoku! przy niej nie bylo nikogo ale glos
      slyszala wyraznie glos kobiety! niewidzialna kobieta kazala natychmiast opuscic
      jej progi kosciola! powiedziala, ze nie powinna teraz znalezc sie t tym miejscu
      i niech lepiej stad odejdzie dla wlasnego dobra! malo tego! poczula, ze cos ja
      stamtad sila wypycha!moja babka byla tak przerazona, ze po prostu stamtad
      uciekla!
      natomiast moja mama, ktora nigdy nie wierzyla w duchy, jakies 2-3 lata temu
      wystraszyla sie nie na zarty. byl jeszcze wczesny zimowy wieczor, gdy lezala
      juz w lozku. spac sie jej jeszcze nie chcialo, wiec postanowiowila wstac. zanim
      zapalila swiatlo zobaczyla w rogu swojego lozku siedzacego kota. poniewaz mamy
      w domu koty pomyslala, ze to jeden z naszych. w oczy jednak rzucily sie jej
      zolte duze oczy tego kota( nasze koty maja oczy zielone)a na dodatek byl to kot
      czarny( nasze sa bure) znacznie od nich wiekszy. moja mama patrzyla jak wryta
      na tego kota! nie mogla sie ruszyc ze strachu. kot patrzyl na nia. w pewnym
      momencie kot przymknal oczy i po prostu zniknal! moja mama tak sie bala, ze
      pozapalala w domu wszystkie swiatla. przez kilka kolejnych nocy spala przy
      zapalonym swietle i wlaczonym radiu.
      • wytrwala Re: Duchy - nasze historie 22.10.06, 14:58
        mialam nie pisac bo to nic strasznego, ale dziwne w sumie. Raz jak bylam mala
        dziewczynka zdarzylo mi sie, w domu na korytarzu, ze stalam i nie moglam sie
        ruszyc - pamietam, ze chcialam isc do kuchni, do mamy, ktora myla w tym czasie
        naczynia - chcialam do niej isc a nie moglam, jakby cos trzymalo mnie w
        miejscu! Pamietam ze nawet wolalam do mamy zeby przyszla do mnie i podala mi
        reke, (zeby mnie ,,pociagnela",bo nie moglam sie ruszyc) ale byla zajeta myciem
        garow i myslala pewnie, ze sie bawie.. po jakims czasie ustapilo i pognalam
        prosto do kuchni. Druga sytuacja zabawna, ale jak mysle o tym w nocy to
        zaczynam sie bac - przeszlo mi przez mysl, ze moze to bylo zwiazane z tymi
        fazami snu, ze widzi sie cos na jawie - ale ja wtedy nie spalam. To bylo w tym
        samym domu, pod wieczor, rodzice rozmawiali ze soba, mieli dobre humory, chwile
        usiedli w pokoju, ja poszlam za nimi i polozylam sie na poscieli na lozku - za
        moment rodzice przeszli do kuchni i gdy zostalam chwile w pokoju sama
        zobaczylam, jak w moim kierunku zbliza sie jakas reka, z 5cioma palcami :/
        pamietam, ze obok na lozku lezala taka gruba dluga linijka i przeszlo mi przez
        mysl, zeby trzasnac nia w ta lape... ale sie przestraszylam ze wtedy cos mi
        zrobi i szybko polecialam do rodzicow :P w tym domu przydarzylo mi sie jeszcze
        kilka dziwnych sytuacji ale mialam wtedy z jakies 10 lat i dokladnie ich nie
        pamietam.
        • wytrwala Re: Duchy - nasze historie 22.10.06, 15:05
          teraz tak sobie mysle ze ta reka to pewnie byla dziecieca wyobraznia, bo kiedys
          w zimie patrzac w nocy przez okno zobaczylam sw mikolaja... tyle ze to zdarzylo
          sie tak szybko, nawet nie probowalam sobie tej upiornej dloni wyobrazac i
          patrzylam na nia chwile a ona pomalu zblizala sie do mnie.. natomiast to z
          nieruszaniem sie to na pewno nie byl sen ani wymysl, jakis paraliz dziwny.
          • walutka Re: Duchy - nasze historie 23.10.06, 09:25
            Może i wyobraźnia ale jednak dzieci mają mniej stępione pierwotne zmysły (tzw.
            szósty zmysł).Myślę, że to prawda, że kiedyś ludzie częściej odczuwali obecność
            duchów a wraz z rozwojem cywylizacji i "stawianiem"na racjonalne pojęcie świata
            tracimy to.
            • karolinka115 Re: Duchy - nasze historie 23.10.06, 10:34
              Tak czytam i czytam i pomyślałam, że sama też coś napiszę.
              Pierwsza historia:
              W liceum zaczęłąm chodzić na pielgrzymki do Częstochowy i podczas jednej z nich
              stało się coś bardzo dziwnego.Ostatniego dnia,gdy mijaliśmy tablicę Częstochowa,
              zobaczyłam nagle po lewej stronie, za kablem oddzielającym i porządkującym grupę
              twarz mojej sąsiadki, to była chwila, ale wyraźnie ja widziałam. Stała i się
              uśmiechała i była dokładnie taka jaką ją pamiętałam jeszcze z dobrych
              czasów.Sąsiadka chorowała na raka żołądka i podczas choroby strasznie wychudła a
              ja widziałam ją taką jakby była zdrowa. Pomyślałam wtedy, że pewnie umarła i
              chciałaby żebym się za nią pomodliła na Jasnej Górze.
              Następnego dnia wróciłam do domu i okazała się, że właśnie tego dnia gdy
              widziałam twarz mojej sąsiadki był jej pogrzeb. Nie wiedziałam wcześniej, że umarła.
              Druga historia:
              Gdy byłam na trzecim roku studiów zmarł mój dziadzio, był chory, ale jednak nie
              mogłam sie pogodzić z jego śmiercią, tym bardziej, że nie porzegnałam się z nim
              i było mi tak bardzo ciężko. Jakiś czas poźniej gadałyśmy z koleżanką o duchach
              takie nocne gadnie.... i ja stwierdziałam, ze przecież duchy bliskich nic złego
              nam nie zrobią i nie trzeba się ich bać. Powiedziałam, że bardzo bym się
              cieszyła gdyby dziadzio do mnie przyszedł i nie bałam bym się wcale...
              Było juz późno i poszłyśmy spać i przyśnił mi się dziwny sen, że pojechałam z
              moim tata do kościołaa po kościele poszliśmy na cmentarz, gdzie jest pochowany
              moj drugi dziadzio. To był bardzo realny sen, piękna pogoda, alejka prowadząga
              do cmentarza, nasz samochód i te same drzewa przy drodze. Tata zaparkował,
              wysiedliśmy z samochodu i nie wiem dlaczego ale miałam czekać na niego. Stoję
              wiec przy bramie cmentarnej i widze jak tata idzie w moją strone tylko, że szedł
              za drzewami i nagle zamiast taty wyszedł włąśnie dziadzio. Uśmiechnięty w swoim
              ulubionym szarym garniturze a ja zamaiast się ucieszyć to przeraziłam sie
              potwornie. Pamiętam jak telepałam się ze strachu i on z tym swoim uśmiechem
              powiedział do mnie" widzisz a mówiłaś,że byś się mnie nie bała" i usmiechając
              się po prostu zniknął i zobaczyłam tata...
              • carinaa1 Re: Duchy - nasze historie 23.10.06, 14:08
                Siedze i czytam te wszystkie historie-w wiekszości piszecie o babciach-
                starszych osobach-to cholernie dziwne-czy oni sie uparli na nachodznie i
                straszenie jeszcze żywych.Druga sprawa-sny i sny na jawie-a co jak sie nie śpi
                i jest sie świadomym w 100% tego co sie widzi,co sie czuje?
                Pare lat temu(mając 20lat)wyjechałam z chłopakiem i jego kolegami nad morze-od
                taki wypad wakacyjny-pamietam wtedy kupowałam beznadziejne czasopismo-"Zły"-
                totalne bzdury-ale mniejsza o to.Towrzystwo wyszło na dyskoteke ja zostałam z
                chłopakiem na kwaterze.Noc,leżymy sobie jeszcze nie śpiąc,ja zaczynam nagle
                płakać i trząśc sie i widze krew-oczy miałam otwarte,mój chłopak obecny mąż
                (jest bardzo poważnym człowiekiem)sam sie wystraszył że coś sie dzieje
                zemną.Ale nic przytulił mnie(bałam sie nogę wychylić za kołdry)-
                usnełam.Następnego dnia przychodzi jego kolega do nas cały pobity-io dziwo o
                tej porze został pobity -jak miałam to widzenie.
                2 sprawa-to już mi zostało-za każdym razem jak sie zaczynam czegoś panicznie
                bać-to znak że coś sie stanie.Mój mąż już doskonale wie i wierzy w to -raz
                byliśmy w ustronnym miejscu,zaczełam sie znowu czegoś bać-panicznie,płacz-mąż
                odrazu zadzwonił do swojego domu-upewnić sie czy wszystko ok-i nie było-jego
                mam spadła ze schodów,bo zemdlała(nie wiem dlaczego ona-bo jej nie trawiłam)
                3 sprawa-często jezdzimyz meżem do naszych domów rodzinnych,a wieć
                pojechaliśmy do mojego.Spojrzałąm na swojego tate i sie przeraziłam,panicznie
                (ale nikomu nic nie mówiłam)Tylko sobie pomyślałam że tak dobrze wygląda i że
                nic mu nie jest.Wróciliśmy do domu,po paru dniach znowu miałam lęki-zadzwoniłam
                do rodziców-niby pogadać-ale zapytałam sie czy wszyscy zdrowi-mam odpowiedziała
                że tak.Po paru dniach w moje urodziny-dzwoni tel-mam mówi że tata ma raka.Ale
                wiedziałam że wszystko będzie z nim dobrze-miałam tą pewnośc-i sie nie myliłam.
                Czy ktoś może mi wytłumaczyć co to jest?dodam tylko że wielokrotnie miałam
                takie sytuacje(a to o mojego pieska itd).Uprzedzam że jestem na umyśle jak naj
                bardziej normalna.-Czy to intuicja??
                • batumi_batumi Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 12:10
                  ja tak mam - taki zapach śmierci przechodzący obok - staje się nerwowa,
                  płaczliwa, zdenerwowana nie wiadomo czym, specyficzny stan którego nie można
                  porównać z niczym, na ok. dwa tygodnie przed śmiercią kogoś bliskiego/znajomego.
                  Oczywiście dla 99% wyda się to śmieszne,infantylne oraz rodem z archiwum X, ale
                  nie życze nikomu tego stanu i świadomości śmierci kogoś bliskiego/znanego, a
                  trwa to już kilkanaście lat
                • baba67 Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 13:04
                  To jest dar-nazywa sie prekognicja. Mozna go rozwinac, ale ymaga to czasu, pracy
                  i odpowiedniego nauczyciela.Oczywiscie lepiej i wygodniej dla czlowieka,kiedy go
                  nie rozwija, bo to ciezki krzyz do niesienia.
                  Polecam Ci ksiazke ojca Czeslawa Klimuszko "Moje widzenie swiata", znajdziesz
                  tam przezycia podobne do Twoich.
                  • walutka Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 13:54
                    Prekognicja to raczej przewidywanie przyszłości głównie w snach a tu jest mowa
                    o przeczuciu tego co obecnie dziej się więc ja zaliczyłabym to do telepatii.
                    Ja z kolei polecam książkę "Wyjaśnianie niewyjaśnionego"- książka opsiuje rożne
                    aspekty parapsychologii pomijając nieudowodnione niczym hisorie tylko autor
                    star się naukowo podejść do zagadnienia.
                  • batumi_batumi Re: Duchy - nasze historie 24.10.06, 15:26
                    Kiepski dar..net daje anonimowość, więc mogę pisać, ale jak mówiłam bliskim to
                    dziwnie się patrzyli. Rozwijać także go nie chcę. Trwa to już bardzo długo i
                    brak słów by to opisac. Gdy niedługo - już za chwileczkę ktoś ma urzeć blisko
                    mnie to jest jakby wycie we we mnie, tego nie da się opisać. A póxniej spokój,
                    błogi spokój, oby trwał jak najdłużej. A książkę chętnie przeczytam.
    • rosti Re: Duchy - nasze historie 23.10.06, 14:36
      A mi przydarzyła się taka historyjka. Miałam wtedy 10 lat a moja siostra 16.
      Rodzice zostawiali nas czasem same w domu. We dwie raźniej ale i tak zawsze
      było trochę strachu bo dom był dość duży, a wyobraźnia dość bujna. Nasza mama
      zaproponowała, aby w owym dniu (jak miałyśmy zostać same) zaprosić jeszcze
      koleżankę aby było weselej. I tak zrobiłyśmy. Był już wieczór, my we trzy same.
      Smiechy, warjacje nie odczułyśmy nawet żadnego niepokoju, do momentu kiedy pękł
      talerzyk z którego jadła nasza koleżanka. Pękł sam na równe dwie połówki,
      stojąc na stole i to tak głośno, donośnie. Siedziałyśmy w strachu aż do powrotu
      rodziców. Następnego dnia dowiedziałyśmy się że zmarł dziadek naszej koleżanki
      która jadła właśnie z tego talerzyka. Teraz wiem że był to znak nieszczęścia.
      • carinaa1 Re: Duchy - nasze historie 23.10.06, 15:15
        No to ja dodam jeszcze bardziej straszną historię.Miałam z 5 latek-zostałam
        sama w domku(było lato)wszyscy byli na zewnątrz-ja miałam zostawione drzwi
        otwarte z kuchni do ganka.Już tamtego dnia wiedziałam że coś sie
        stanie.Pamietam że obok drzwi stała wąska wysoka szafka-gdy zbliżyłam sie do
        drzwi wnet usłyszłam skrzypienie dochodzącej od tej szafki-z lekka sie
        przeraziłam,ale zrobiłam kolejny kroczek ku drzwi(pamiętam że firanki sie
        poruszyły w oknie)i wtedy ta szafka otworzyła sie.Nie mogłam uwierzyć w to co
        zobaczyłam-pamietam to doskonale nawet dziś-zobaczyłam czaszkę ludzką i pod nią
        dwie skrzyżowane kości-na niebieskim tle.Stanełam jak wryta, brakowało
        powietrza,nie mogłam płakać-strach mnie sparaliżował.Wtedy weszła mama,szybko
        zmkneła szafke i mnie wzieła na dwór.Od tamtej pory mama zawsze już butelke z
        denaturatem chowała w innej szafce-a tata wreszcie tą skrzypiącą szafke
        naoliwił-a firanka ruszająca sie-hmm był przeciąg.
        • pieskuba Re: Duchy - nasze historie 23.10.06, 15:26
          Carinaa, urzekła mnie Twoja historia :o)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka