unsatisfied6
07.03.04, 20:56
znam jednego pana . studiował tam gdzie ja ( tylko , że ja skończyłem,
a on tam był tylko rok ) . pan nie ma przekonań lewicowych , lecz
SLD zaoferowało mu posadę ambasadora , gdy się do nich "najmie" .
wiemy , że nawet długoletni "kompetentny stażysta" partii nie uzyskaje tak
od razu takiej posadki .
jak myślicie , czemu ten pan zawdzięcza taki szacunek i zaufanie
wśród SLD ? podpowiem , że pan nie ma żadnych znajomości w tym kraju .
( nie miał , gdy tu przyjechał ) .