Dodaj do ulubionych

Placek: elegia na smierc synka

10.09.12, 07:15
i269.photobucket.com/albums/jj51/swiniopas/Placek.jpg
Kurnik otwiera sie sam rano, elektronicznie. Zazwyczaj wiem o tym bo z ogrodu slychac wrzaski.
To kury protestuja bo moj synus usiluje je gwalcic a one jesc chca w karmniku a nie kopulowac z natretem. Stateczny Lukaszka, Wesolek ze zlota plereza a nawet mlody Diabelek, wszyscy ci panowie rowniez maja dosc Placka. Nawet Murzynki, wydajne nioski, pedza od siebie amanta. Ale nie teraz, teraz panowalo zlowrozbne milczenie. Udalem sie pod Masade -jak zwykle z kijem w reku. Dotad niesposob bylo podejsc i ukrasc jajka by mnie moj synus wlasny nie zaatakowal, wykarmiony rok temu na wlasnej piersi woda ze strzykawki i serem na igle podanym. Syn wyrodny a prosze jaki jurny, moje geny. Nie mogl sobie z kurkami zrobic numeru bo mu konkurencja nie pozwalala na to. Ale od czego rozumek maly? Zapraszal kurki chinskie na studiowanie albumu znaczkow pocztowych na Lubiance, kurniku obok. I tam, gdy oko nie widzi to i serce drugiego koguta nie zabolalo.

Udalo mi sie przylac mu laska gdy mnie bral od tylu. Padl niby trupem a gdy ja rzucilem sie by go rozdeptac niczym glizde to trup ozyl, lypnal okiem i uciekl przed butem. I jaki madry!- od tego czasu pial na mnie i wyzwiskami obrzucal ale baczyl pilnie by kij go nigdy nie siegnal.
No i dzis nie zyje, moj ten ukochany. Tak po prostu, znalazlem go sztywnego na grzedzie ,z dziobkiem pod siebie schowanym. Sic transit gloria mundi.
Wyrzucilem za plot, nad rzeczke- mongolskim sposobem. Niechaj sie lisy pozywia albo chociazby wrony. Ale skoro duch Placka hasa juz po zielonym shangri-la wraz z Jackiem, jego tragiczna siostrzyczka zmarla tego lata to- pomyslalem sobie- trzeba ich pamiec uczcic elegia.
Nowej stworzyc nie moge bo wiem z doswiadczenia, ze do napisania wiersza potrzeba wypic najpierw butle wodki -a tego zabrania mi moj lekarz. Szczesliwi Broniewski i Galczynski- slynni alkoholicy. Czym sie wprawiala w stan zmienionej swiadomosci Konopnicka od pieknej Roty to nie wiem. Pewnie laudanum pila nim siadla do pisania wiersza. Mnie dzis za zaczyn Poezji musi wystarczyc strumien pomyj, jakimi obrzucil mnie z Bydgoszczy jakis ksywa tenrok. Ze niby lajza jestem(co prawda) i ze blefuje ze wszedzie bylem i widzialem wsio a tak nie jest .Akurat tu sie myli bo ja naszczalem na swiat caly(na szczycie WTC w 1977) i na pieniadz calego swiata pol roku pozniej na Wall Street, na dywany budowanego wlasnie przedstawicielstwa Lloydsa. (prosze sprawdzic w Googlu i moich sprawozdaniach dla gieldowej grupy).
Przypomnial mi sie jednak ow dzien przed laty, gdy wrocilem do domku po calonocnej pracy. Swiadomosc zmieniona niczym po butelce wodki. Zagladam na sciepe a tam psy polskie szarpia Zyda marcowego, Kochanskiego. Smieja sie bo zle napisal slowo SZWEDZKI. Siadlem do kompa i od reki ow poemat splodzilem. Niech bedzie dzis elegia dla mojego Placka, dla tenrokow bydgoskich angielskim, jednopalczastym salutem:

Szwecki
chwacki
totumfacki
podpie...l
ser na placki.
Gospodyni
gewaltuje
Czy wy Zydzi
same ch.uje?
Jak ja placek
zrobie tera?
ani cukru
ani sera!
Ten co ukradl,
ani szwecki
ani pierun to
niemiecki
Kto tak polskie
slowo kala
Glosem
W pismie
I w ogóle
ten to wlasnie
dzis wpie...
ser na placek,
a w szczególe -
Zyd sowiecki.
Zapamietaj
dziecie lube,
Prawde wyssij
z matki mlekiem,
Kto slownikiem
na twa zgube,
slowem jakby -
zabim skrzekiem
Ten to jest twój
Wróg szemrany -
Pejsata zaraza.
Bosy ma ch.uj -
skórka nieodziany -
co Boska obraza.
Ani szwecka
ni niemiecka
menda nie uchowa
glowy w lesie -
nad jajami -
rudym i plugawym
Jeno polska menda,
Zdrowa, Prawa
w tym lasku
rzadkawym
Mazurkiem zatupie
Oj-ra i Oj-dana
Ojczyzny Mowo
Kochana!
Skalasz-ci ja jeno
po moim tu trupie!
Niechaj szwecka
i niemiecka,
zydowska tez menda,
(i sowiecka)
wiedza:
Won od sera, cukru
Placka
Temu co sie szwenda!
Menda polska,
nie gaweda,
Ona bronic bedzie
wszenda
mowy Ojców czystej,
Placka, sera
I bój wyda im ostatni
Juz dzis, zara, jutro
tera
A gdy padnie juz
ostatni fort mendy oporu -
po skrwawionym
trupie,
Ona krzyczec i tak bedzie:
Obcy, mam was w DUPIE !!!


zapodal, drapiac sie
fatso
Z cyklu: Trójglos o Mendzie
Obserwuj wątek
    • ramboost Re: Placek: elegia na smierc synka 11.09.12, 02:35
      W połowie wierszyka straciłem rozeznanie, o kim to właściwie jest? O premierze, byłym premierze czy o kogucie? :]
      • swiniopas6 Re: Placek: elegia na smierc synka 11.09.12, 08:49
        Panie Kolego, wierszyk powstal na pilne zamowienie spoleczne: Zyd Kochanski, typowy wygnaniec marcowy i mieszkaniec Szwecji, jak to u Zydow bywa, musial zawsze byc lepszy. Wie wszystko lepiej, zagina Prawdziwych Polakow- nie dziw ze byl intensywnie na sciepie gnojony. A ze sam kuroniowy harcerz czerwony w-ski to jeszcze bardziej ludzi pienil. No i ja go biore w obrone, jako pan ruski i polski, chociaz i sam bywam Zydem Honorowym jesli mi tak wygodnie.
        Sprawa jest jednak bardziej powazna bo ja tu tocze rozpaczliwa walke sam z soba o ocalenie w sobie, w obcym swiecie, tego ostatniego elementu polskosci- jezyka ojczystego. To samo zreszta moj przyjaciel, hr Mendewesz. My juz mowimy po angielsku do ludzi wkolo i wlasnych dzieci, budzac sie nagle i sny przegladajac, nie zdziwi nas wcale ze juz myslimy po angielsku. Ale cos sie kolacze w duszy, cos skwierczy, przeklina po polsku i placze. To ten jezyk polski, jezyk najpiekniejszy w swiecie. I o to tu wlasnie biega posrod Fikolka, Mikolka, Matolka, Lukaszki, Kacapki, Rusinki i innych wrzaskunow w kurniku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka