Dodaj do ulubionych

Pomoz - jesli mozesz

13.08.04, 23:10
" POMOŻ JEŚLI MOŻESZ! Stracili dorobek całego życia
Dramat w Gutowie

Kiedyś mróz zabrał im matkę, teraz ogień wziął resztę. W ciągu pół godziny
rodzina Blicharzy w miniony poniedziałek straciła wszystko. Pogorzelcy
twierdzą, że ze swoją tragedią zostali zupełnie sami.

Krzysztof Blicharz z dziećmi - 10-letnim Patrykiem, 16-letnią Justynką, 13-
letnim Sylwkiem, 14-letni Natalią i 15-letnim Danielem.
Fot. Lech Kamiński


Poniedziałkowego popołudnia nigdy nie zapomną. 16-letnia Justynka
gotowała akurat obiad. - Tata pojechał po paszę - opowiada. - Byłam sama z
czworgiem rodzeństwa - płacze.
Boso po pomoc
To były ułamki sekund i cały dom stanął w płomieniach. Pamiętają
jedynie, że ogień szedł od komina. Uciekali tak szybko, że najmłodsze dzieci
nie zdążyły założyć butów. Biegły co sił do sąsiadów, by wezwali straż
pożarną - Nasi nie mogli przyjechać, bo popsuł się im wóz - opowiada Gabrysia
Mroczkowska, siostra Krzysztofa Blicharza. - Minęło jakieś pół godziny, zanim
na miejsce dojechali strażacy z Torunia. Podobno wracali z jakiegoś wypadku.
Potem zaczął się kłopot z wodą, bo nie było...
Zanim dojechali Justynka zdążyła wynieść z płomieni telewizor. - Bałam
się, ale musiałam to zrobić. Tyle na to pracowaliśmy - mówi. - Miałam
szczęście, bo po chwili dach zawalił się do środka i wszędzie był ogień.
Właściwie junacy nie mieli już czego gasić. Żywioł zostawił jedynie
mury. - Rzeczy, książki, meble - wszystko spalone - wylicza mieszkający
nieopodal Zdzisław, teść Blicharza.
Fatum nad rodziną
W okolicy mówią, że Blicharze mają pecha. Trzy lata temu tragicznie
zginęła ich matka. Nie pracowała, więc dzieci nie mają po niej żadnej renty.
Krzysztof wychowuje je sam ze swojej (ok. 400 zł). - Dostają parę groszy
rodzinnego i to wszystko - tłumaczy Gabrysia. - Dobrze, że kilka świnek mają.
Są też gąski i kury, bo inaczej nie byłoby co do garnka włożyć.
Ojciec dzieci jest załamany i zrozpaczony. - Straciliśmy wszystko.
Najgorsze jest to, ze niedługo szkoła, a dzieci nie mają ani swoich łóżek ani
książek - mówi.
Wiadomo, że majątek nie był ubezpieczony - Nie miałem na to pieniędzy -
tłumaczy Krzysztof. - To był taki stary niemiecki dom. Mieszkam w nim od
dzieciństwa. Za 7 lat wszystko mamy przejąć na własność.
Do stajni
- Byłem u wójta i odmówił pomocy - mówi przez łzy. - Zaproponował
mieszkanie w stajni u drugiego brata, tyle, że tam jest jeszcze gorzej niż
tu. Mury powiązane są drutem, by się nie rozpadły. Nie można tam spać.
Rodzina ma żal do władz gminy Zławieś Wielka. - Wójt nawet się tu nie
pofatygował. Brat pojechał do niego, a on wysłał go do starosty do Torunia,
by ten zgodził się na remont - opowiada Gabrysia. - Prawie się udało, gdyby
nie wójt. Coś mu powiedział i brat usłyszał, że: "Trzeba to jakoś odkręcić".
Zgody nie dostał. Wójt dał tylko 200 zł na jedzenie dla dzieciaków.
O przeprowadzce Blicharze ani myślą. - Mieszkamy tu od zawsze i nie
zostawimy ojcowizny - płacze Krzysztof. - Każą mi teraz papiery wyciągać i
plany, a ja nie mam na to pieniędzy.
Zdaniem Zdzisława gmina nigdy nie była im przychylna. - Dwa lata temu
jak zalało brat poszedł do wójta, bo dzieci do szkoły szły w wodzie po
kolana - wspomina. - Obiecał drogę. Nie ma jej do dziś. Z wodą było podobnie.
Chcą remontować
Na razie rodzeństwo śpi u teściów. Krzysztof został przy domu, bo
pilnuje zwierząt. W dzień cała rodzina sprząta pogorzelisko - Chcielibyśmy
tylko materiały, cement czy wapno albo choć coś do przykrycia dachu, żeby
można było schronić się przed deszczem. Chcemy wyremontować nasz dom..
- Przyda się im dosłownie wszystko - wtrąca Gabrysia. - Te dzieci nawet
butów nie miały. Dołożę im na dwa worki cementu, ale to wciąż mało.
Jak ocenili strażacy, którzy przez trzy godziny dogaszali ogień,
przyczyną pożaru była nieszczelna instalacja kominowa. Straty obliczono na 30
tys. zł.
W gminnym ośrodku pomocy społecznej twierdzą, że wójt był jednak na
miejscu oraz, że gmina zorganizuje zbiórkę na pomoc pogorzelcom. Ludzie mówią
co innego. Do Tadeusza Smarza, wójta gminy Zławieś Wielka dzwoniliśmy wczoraj
całe popołudnie. Jego komórka milczała. Kiedy odwiedziliśmy urząd ok. 14 30
powiedziano nam, że wójt wyjechał.
Wszystkich tych, którzy chcieliby pomóc rodzinie Blicharzy prosimy o
kontakt z redakcją .


GP - Beata Korzeniewska
12 Sierpnia 2004 "
Obserwuj wątek
    • radca Re: Pomoz - jesli mozesz 13.08.04, 23:46
      " Po tragedii w Gutowie - akcja "Pomorskiej"
      Pomagamy pogorzelcom

      Nasi Czytelnicy nie pozostali obojętni na tragedię rodziny Blicharzy z Gutowa
      (gm. Zławieś Wielka), która w pożarze straciła dorobek całego życia. Wczoraj w
      redakcji nie milkły telefony. Wiele osób zadeklarowało pomoc.

      Dramat rozegrał się w miniony poniedziałek. Pożar, który nawiedził
      domostwo Blicharzy pochłonął dosłownie wszystko. Teraz nie mają dachu nad
      głową, mebli, ubrań... niczego.
      Krzysztof Blicharz jest wdowcem i sam wychowuje pięcioro dzieci (trzech
      synów i dwie córki w wieku od 10 do 16 lat). Jego rodzina znalazła się w
      sytuacji tak dramatycznej, że sami na pewno sobie nie poradzą.
      Wyprawki dla dzieci
      Torunianie, zresztą już nie pierwszy raz, okazali serce. Odebraliśmy
      kilkanaście telefonów z propozycją pomocy rzeczowej i finansowej. - Jeśli tylko
      będzie jakiś transport zbierzemy pół ciężarówki - mówi torunianka, prosząca o
      anonimowość. - Tych dzieci nie można zostawić.
      Pracownicy Domu Organizatora zaoferowali pomoc w zakupie wyprawek
      szkolnych dla rodzeństwa Blicharzy. - Poprosiliśmy, by przygotowali wykaz tego,
      co potrzebują - informuje Elżbieta Jakubowska, dyrektor Domu Organizatora. -
      Umówiliśmy się, że z najstarszą córką pana Krzysztofa wspólnie pojedziemy na
      zakupy. Chcą podarować także stoły i krzesła. - Może znajdzie się też jakaś
      pościel czy pralka - mówią pracownicy DO.
      Pomaga wójt
      Do redakcji przyjechał Tadeusz Smarz, wójt gm. Zławieś Wielka. Był
      wstrząśnięty artykułem - To nie było do końca tak, jak przedstawia pan
      Blicharz - mówi wójt. - O pożarze dowiedziałem się od strażaków i od razu
      pojechałem na miejsce. Byłem tam niemal równocześnie z kpt. Lachem ze straży. W
      akcji gaśniczej wzięły udział też nasze jednostki z Rzęczkowa, Pędzewa,
      Siemonia i Toporzyska. Od razu zaoferowałem pomoc pieniężną na żywność (ok.
      200, 300 zł). Poza tym rodzina otrzymuje zasiłek.. Pan Blicharz był u mnie i
      poinformowałem na jaką pomoc może liczyć. Zaprosiliśmy go razem z dziećmi i
      pracownicy pojadą z nimi do sklepu, by kupić ubrania. Zaproponowaliśmy też
      mieszkanie gminne w Łążynie, ale pan Blicharz się nie zgodził. To budynek
      murowany, co prawda z zarwanym dachem, także wymagający remontu, ale to nasza
      własność. Zbiórką dla pogorzelców zajmuje się już Gminny Ośrodek Kultury.
      Dłoń starostwa
      Pomocną dłoń do pogorzelców wyciągnęło także Starostwo Powiatowe. -
      Postaramy się zrobić, co będzie możliwe - mówił wczoraj Stefan Fojucik, z-ca
      naczelnika Wydziału Architektury i Zagospodarowania Przestrzennego. - Do Gutowa
      pojedzie dziś Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego i oceni sytuację.
      Nie wiadomo bowiem czy to, co pozostało z domu Blicharzy w ogóle nadaje
      się do remontu.
      I Budlexu
      Tymczasem Olgierd Dubowik, prezes Budlexu obiecał pomoc materiałową i
      narzędziową. Oczekuje tylko na wykaz niezbędnych materiałów, wykonania którego
      podjęły się służby gminy.
      Za zadeklarowaną pomoc oraz telefony ze słowami wsparcia w imieniu rodziny
      Blicharzy wszystkim naszym Czytelnikom serdecznie dziękujemy.
      Jeśli możesz...
      Nie przestajemy apelować o pomoc. Tych, którzy mogą wesprzeć pogorzelców
      prosimy o kontakt z naszą redakcją. O sytuacji rodziny będziemy informować na
      bieżąco.



      Beata Korzeniewska
      13 Sierpnia 2004 "



      - jak widac... sa jeszcze ludzie na swiecie

      radca
      • radca Re: Pomoz - jesli mozesz 14.08.04, 14:31
        " Po tragedii w Gutowie - akcja "Pomorskiej".
        Dom będzie odbudowany !

        Rodzina Blicharzy z Gutowa, która w pożarze straciła dorobek całego życia może
        przystąpić do odbudowy swojego domu.

        W dramatycznej sytuacji rodzina (wdowiec z pięciorgiem dzieci) znalazła
        się po poniedziałkowym pożarze. Ogień zabrał im wszystko - od dachu nad głową
        po rzeczy codziennego użytku.
        O wsparcie dla pogorzelców apelujemy od dwóch dni. Od tego czasu w
        redakcji nie ustają telefony. Czytelnicy oferują pomoc rzeczową i finansową.
        Zebraliśmy też trochę ubrań dla dzieci. Jolanta Jaguś-Gajewska przywiozła
        do redakcji piękne buty, bluzy i materiały papiernicze. Po niedzieli wszystko
        trafi do rodzeństwa Blicharzy.
        Wielu torunian zaoferowało meble, inni zgłosili się z ofertą transportową.
        Dwoje torunian przyniosło pieniądze. Dary będziemy przekazywać sukcesywnie od
        przyszłego tygodnia.
        Do wczoraj nie było jednak pewności czy to, co ocalało domu Blicharzy w
        ogóle nadaje nadaje się do remontu. Starostwo Powiatowe podeszło do sprawy z
        wyjątkową życzliwością i zrozumieniem. Do Gutowa pojechał Powiatowy Inspektor
        Nadzoru Budowlanego Tadeusz Julke. Decyzja jest dla Blicharzy pozytywna - Dom
        można odbudować - poinformował "Pomorską" insp. Julke. - Ogień szedł od komina.
        Ściany i fundamenty są dobre. Oczywiście strop, dach wszystko musi być nowe -
        powiedział.
        - To najlepsza wiadomość, jaką ostatnio otrzymaliśmy - mówi Krzysztof
        Blicharz, ojciec dzieci. - Najważniejsze, że nasz dom można odnowić. Był też
        wójt i spisał ilość potrzebnych okien. Prawdopodobnie jakaś firma chce nam je
        wstawić. Gmina naprawiła pompę wodną zniszczoną podczas pożaru. Ludzie z
        okolicy też przywożą nam różne rzeczy. Pojawiła się nadzieja - mówi.
        Za okazaną pomoc i życzliwość w imieniu pogorzelców serdecznie wszystkim
        dziękujemy. Przypominamy, że deklarację ofiarowania pogorzelcom potrzebnych
        materiałów budowlanych złożył wcześniej toruński "Budlex".
        Tych, którzy chcieliby wesprzeć rodzinę Blicharzy, prosimy o kontakt z
        naszą redakcją. Nasza akcja trwa.



        (bea)
        14 Sierpnia 2004 "
        • radca Re: Pomoz - jesli mozesz 15.08.04, 15:40
          moze ktos z Bydgoszczan przylaczy sie do pomocy ? Wkrotce bede w naszym miescie
          i rowniez ze swej strony postaram sie cos wyszukac i wesprzec Ta rodzinew
          nieszczesciu. Wybiore sie prawdopodobnie tam autem - wiec gdyby ktos jeszcze
          mialby cos, lub chcialby sie zabrac do GUTOWA - by osobiscie cos przekazac
          miejsce w aucie sie napewno znajdzie

          mysle,ze kazda rzecz - kazde narzedzie ,kazdy material budowlany czy
          instalacyjny, no i wogole.... cokolwiek - napewno sie przyda i pomoze Tej
          rodzinie

          radca
          • radca Re: Pomoz - jesli mozesz 16.08.04, 21:01
            hop


            radca

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka