kumuruski
25.06.14, 21:25
zwany tu i ówdzie redaktorem...
Niedawno obśmiewał pan na łamach lokalnej GW naiwniaków przeciwnych gangsterstwu w życiu publicznym, oburzonych traktowaniem funkcjonariuszy BORu jak pieski do aportowania, na prztyknięcie palcem ganiające po pizzę dla ministra - hedonistycznego narcyza.
Wtedy przeliczał pan kilometry na cenę benzyny, wyszło coś ze 30 złotych - no, zgadza się, publiczne, ale tylko 30 zł? O co chodzi..?!?
Teraz media donoszą, ze pański idol i kumpel (który nota bene pana "felieton" wykorzystywał na facebooku jako alibi) w pałacyku Sobańskich przeżarł i przechlał na nasz koszt z innym kolesiem-"państwowcem" ponad 1300 zł. Koszt nie mógł być prywatny, bo i sprawa miała wagę międzynarodową: jeden zapytał drugiego czy chce być attache we Francji, a drugi powiedział pierwszemu, że fuchy na tym poziomie latają mu pod sufitem. That's all.
Ten przejaw bizantyjskiego podejścia do życia za nie swoją kasę znów spotkał się z oburzeniem plebsu, tym razem jeszcze powszechniejszym, niż poprzedni.
No i co?
Przyznam, że jestem szczerze zaniepokojony: mijają godziny i dni, a ja jakoś ratunkowego "felietonu" nie dostrzegłem.
Panie Kowalski. Larum grają! Wojna! Nieprzyjaciel w granicach! A ty się nie zrywasz! Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu?