Dodaj do ulubionych

" LUDZIE BEZDOMNI "

14.04.02, 14:51
14 kwietnia - to DZIEN LUDZI BEZDOMNYCH. Jaka refleksja nasuwa sie wlasnie z
okazji takiego dnia ?

radca
Obserwuj wątek
    • radca Re: polityka panstwa 14.04.02, 15:36
      Gazeta.pl > Wyborcza > Kraj
      14 kwietnia - Dzień Ludzi Bezdomnych

      pap, w (14-04-02 11:33)

      W polityce społecznej nie istnieje program zapobiegania bezdomności - twierdzą
      organizacje pozarządowe zajmujące się bezdomnymi "
      ------------------------------------------------

      Jest to tylko czesc cytatu ,ale jak bardzo ukazujacy OBRAZ POLITYKI.

      radca
      • Gość: Baton Re: polityka panstwa IP: *.psi-net.pl 14.04.02, 16:45
        W koncu PO CO zajmowac sie bwezdomnymi,
        skoro i tak nie majac stalego miejsca zameldowania
        nie maja prawa glosu w wyborach.... :-(((
        No chyba, ze sie myle....
        • radca Re: polityka panstwa 14.04.02, 19:41
          Zagubieni i rozczarowani - LUDZIE BEZDOMNI.
          Jaka jest WRAZLIWOSC SPOLECZNA w tym kierunku ? Ile staran i dzialan,aby temu
          zapobiec ? Kogo z politykow tak naprawde to obchodzi ?

          radca
          • radca Re: polityka panstwa 13.10.02, 22:01
            Moze przed Wyborami,ktos rowniez i o tym pomysli ?

            miejmy taka nadzieje

            radca
            • Gość: unsatisfied Re: polityka panstwa IP: *.bydg.pdi.net 14.10.02, 21:46
              Nie jestem przeciwko , nie zrozum mnie źle .
              Uważam , że jedyna skuteczna pomoc w walce
              z biedą jest jej zapobieganie i tym się powinni
              zajmować politycy a leczeniem skutków mozesz
              zająć się Ty lub inny Kowalski .
              Dlatego naprawdę wkurzają mnie dobroczynne akcje
              polityków , bo nie po to siedza na Belwederze
              by pomagać biednym , ktorych mnozy się coraz wiecej
              a to z powodu ich rzadów .
              • radca Re: polityka panstwa - dzieci "politykow " 15.10.02, 06:04
                Gość portalu: unsatisfied napisał(a):

                > Nie jestem przeciwko , nie zrozum mnie źle .
                > Uważam , że jedyna skuteczna pomoc w walce
                > z biedą jest jej zapobieganie i tym się powinni
                > zajmować politycy a leczeniem skutków mozesz
                > zająć się Ty lub inny Kowalski .
                > Dlatego naprawdę wkurzają mnie dobroczynne akcje
                > polityków , bo nie po to siedza na Belwederze
                > by pomagać biednym , ktorych mnozy się coraz wiecej
                > a to z powodu ich rzadów .


                Masz racje,zgadzam sie z Toba ;
                zapobieganie- tylko co na to politycy ?

                Moze krotko przed Wyborami bedziemy cos o tym slyszeli ? Dobrze,gdyby chociaz
                troche o tym "gadali" - bo na czyny malo licze.Teraz modny temat to Unia
                Europejska oraz problem jak tam usadowic synkow ?
                www.info.bydgoszcz.pl/wydarz.asp?i=20617
                Cos mi to przypomna dawne czasy....

                radca
                • radca Swiatowy Dzien Zywienia i Walki z Glodem 16.10.02, 06:09
                  Dziś przypada Światowy Dzień Żywienia i Walki z Głodem.

                  radca
                  • radca z nowym rokiem - nowe nadzieje 30.12.02, 02:32
                    zbliza sie Nowy Rok i oby w tym nowym roku ubywalo bezdomnych.

                    radca
    • Gość: Jonek Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 11:24
      NIe ma problemu bezdomności. Jest problem nieodpowiedzialności za swoje życie i
      alkoholizmu.
      • radca Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' 30.12.02, 11:45
        Gość portalu: Jonek napisał(a):

        > NIe ma problemu bezdomności. Jest problem nieodpowiedzialności za swoje życie
        >i alkoholizmu.


        - tez masz racje,choc nie calkowicie.
        Przyczyn bezdomnosci moze byc wiele.Pamietam akurat taki artykul z SUPEREXPRESU,
        ktory swego czasu opisywal pewne wydarzenie ;

        Bylo jakies wielkie spotkanie w Warszawie z udzialem LECHA WALESY - omawiano
        tam problemy biedy itp.Bylo tzo wielkie spotkanie dla MEDIOW - propoagandowe
        raczej.Wtedy wszedl na sale pewien bezdomny,aby opowiedziec na zywo "o biedzie".
        Zostal wyrzucony przez ochroniarzy .Artykul bodajze nosil tytul; "tu sie mowi o
        biedzie": To bylo spotkanie dla ELIT - ktorzy mieli dyskutowac (czyt. pogadac
        sobie)- wlasnie o biedzie.Lecz dzieki temu wejsciu na sale - mielismy okazje
        poznac w artykule - jaka byla przyczyna biedy i bezdomnosci - tego pana.

        Otoz mial kiedys dom w Warszawie.Mieszkali razem z zona.Zona zmarla, wpadl w
        depresje.Depresja tak daleko doprowadzila do tego,ze tracil z czasem coraz
        wiecej.Utracil rowniez i ten dom.Mieszkal swego czasu na strychu.Jego
        towarzyszem byl szczur.itd. itd.

        Zmierzam do tego,ze wielu bezdomnych - stalo sie nimi tylko dlatego,ze w czasie
        gdy potrzebowali "podania reki drugiego czlowieka" - nie otrzymali jej.
        DEPRESJA i SILNE ZNIECHECENIE DO ZYCIA po utracie bardzo bliskiej osoby -
        to juz nie tak daleki krok, by stac sie BEZDOMNYM.Jak mowi przyslowie;
        "by wyladowac pod mostem ".

        Ilu tak naprawde znajduje sie o krok - przed tym nieszczesciem.

        radca
        • radca utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski krok.. 30.12.02, 12:00
          www.nowosci.com.pl/lam3.html
          • radca Re: utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski k 30.12.02, 12:03
            radca napisał:

            > <a
            href="http://www.nowosci.com.pl/lam3.html"target="_blank">www.nowosci.com.pl
            > /lam3.html</a>


            "W listopadzie bezrobocie w regionie znowu wzrosło
            Ponad 200 tysięcy
            W województwie kujawsko-pomorskim na koniec listopada było zarejestrowanych
            204.445 bezrobotnych - o 2.735 osób (1,4 procent ) więcej niż w końcu
            października. Jak podaje biuletyn informacyjny Wojewódzkiego Urzędu Pracy w
            Toruniu, wśród bezrobotnych dominują kobiety 109.969 osób, które stanowią 53,8
            procent ogółu bezrobotnych w województwie.
            W listopadzie jedynie w trzech powiatach odnotowano spadek liczby bezrobotnych:
            w Toruniu o 153 osoby, w Bydgoszczy o 12 osób i powiecie toruńskim - o 7 osób.
            W pozostałych powiatach wystąpił wzrost liczby bezrobotnych: największy w
            powiecie lipnowskim (o 391 osób), najmniejszy w powiecie sępoleńskim - o 7
            osób.
            Prawo do pobierania zasiłku przysługiwało w końcu listopada 37.464 bezrobotnym,
            czyli 18,3 procentom całej grupy. Zasiłek pobiera 13,6 procent bezrobotnych
            kobiet i 23,8 procent bezrobotnych mężczyzn.
            Liczba bezrobotnych zamieszkałych na wsi zwiększyła się w porównaniu z końcem
            poprzedniego miesiąca o 1.843 osoby i wynosi obecnie 87.093 osoby. Stanowi to
            ponad 42 procent ogółu bezrobotnych. W listopadzie w powiatowych urzędach pracy
            zarejestrowało się 5.826 osób zamieszkałych na wsi - o 9,4 procent więcej niż w
            październiku, natomiast pracę podjęło 1.910 osób (o 47,4 procent mniej).
            W rejestrach powiatowych urzędów pracy pozostawało w końcu listopada prawie 60
            tysięcy osób pomiędzy 18 a 24 rokiem życia - 29,1 ogółu bezrobotnych. Było to o
            362 osoby więcej niż w końcu października.
            Zarejestrowało się w listopadzie w powiatowych urzędach pracy województwa
            kujawsko-pomorskiego 14. 514 nowych bezrobotnych, natomiast z rejestrów
            wyłączono 11.779 bezrobotnych, z czego 46,6 procent podjęło pracę, a 31, 5
            procent nie potwierdziło gotowości do podjęcia pracy.
            Przeciętnie na jedną ofertę pracy, którą w listopadzie dysponowały powiatowe
            urzędy pracy, przypadało 213 bezrobotnych.
            W Powiatowym Urzędzie Pracy dla Miasta Torunia zarejestrowanych było na koniec
            listopada 13.787 bezrobotnych, w Grudziądzu - 12.250, Włocławku - 13.037
            bezrobotnych.
            (lb) "
            • lisiczkaa Re: utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski k 31.12.02, 00:34
              Do Jonka:
              Ale spłyciłeś temat, wiesz? Ale ... generalnie nie zdziwiło mnie Twoje
              podejście.
              Powiem tylko tyle - mam przyjaciela mieszkającego na drugim końcu Polski,
              który jeszcze dwa lata temu miał dom, pracę, kochającą żonę, dziecko.
              Teraz ... nie ma nic. I bynajmniej to NIE alkoholizm, ani brak
              odpowiedzialności. Po prostu życie. To może spotkać każdego z nas. Warto o tym
              pamiętać, przechodząc na ulicy obok bezdomnego.
              I jeszcze jedno w tym temacie - słuchałam ostatnio w radiowej 3ce sondy,
              przeprowadzonej w W-wie. Spytano przechodniów na ulicy, czy przy ich
              wigilijnych stołach będzie wolne miejsce. 90% odpowiedziało, że kultywuje ten
              zwyczaj. Po czym w drugim rzucie spytano respondentów, czy wpuściliby do domu
              bezdomną Osobą w wigilijną noc. "Tak" odpowiedziało już niestety znacznie
              mniej osób, bo ok. 25-30%. Bardzo to przykre.
              To tak ku refleksji.

              Pozdrawiam @ll
              • radca Re: utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski k 31.12.02, 00:39
                Lisiczko bardzo dobrze,ze o tym napisalas.To prawda- moze takie cos spotkac
                kazdego z nas.Ja wiem rowniez co to znaczy glebokie i silne cierpienie
                po utracie dziecka.Wiele nie brakuje ,aby czlowiek stal sie takim
                wlasnie "wyladujacym pod mostem".

                Wszystko zalezy w naszym zyciu od tego ; kogo spotkamy na swej drodze w tym
                okresie.Wystarczy odpowiednie dobre slowo, aju nasze zycie moze nabierac "tempa"
                lub odwrotnie.

                radca

                ps. temat dlugi i szeroki
              • Gość: Jonek Re: Lisiczka IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 10:17
                lisiczkaa napisała:

                > Do Jonka:
                > Ale spłyciłeś temat, wiesz?

                Oczywiście , że wiem. Ale mówiłem nie o każdym bezdomnym, ale o problemie
                bezdomności. 90% bezdomnych to alkoholicy. Częśc ludzi jest po prostu
                nieodpowiedzialna - ja też znam takie przypadki, jak twój przyjaciel z drugiego
                końca Polski. Wywołane chciwością, życiem ponad stan i beztroskim braniem
                kredytów.
                Przecież pisząc o problemie bezdomności nie mamy na myśli ludzi, ktorzy
                stracili akurat domy w wyniku pożaru czy powodzi. Tym w sposób oczywisty trzeba
                pomóc, by swoje domy mogli odbudować.

                Jest jeszcze kwestia osób z problemami psychicznymi - np. ten człowiek, o
                którym pisze Radca. Ale to też nie jest problem z bezdomnością, tylko z opieką
                medyczną i społeczną. Przecież w przypadku tego człowieka z depresją problem
                nie polegał na tym, że nie miał on domu, tylko, że nie potrafił go utrzymać.

                Trochę logiki moi drodzy - mniej sentymantalizmu.

                > Ale ... generalnie nie zdziwiło mnie Twoje
                > podejście.

                No, no, czyżbyś już mnie tak dobrze znała?

                > Powiem tylko tyle - mam przyjaciela mieszkającego na drugim końcu Polski,
                > który jeszcze dwa lata temu miał dom, pracę, kochającą żonę, dziecko.
                > Teraz ... nie ma nic. I bynajmniej to NIE alkoholizm, ani brak
                > odpowiedzialności. Po prostu życie. To może spotkać każdego z nas. Warto o
                tym
                > pamiętać, przechodząc na ulicy obok bezdomnego.

                Oczywiście, to co p[owyżej napisałem też stanowi pewną generalizację - będzie
                pewien odsetek osób, których sytuacja będzie inna. Ale gdyby odsiać te 90%
                alkoholików, zapewnić pomoc psychiatryczną pozostałym, to nie byłoby już
                problemu bezdomności, tylko poszczególne nieszczęśliwe przypadki ludzi, którym
                łatwiej byłoby pomóc.

                > I jeszcze jedno w tym temacie - słuchałam ostatnio w radiowej 3ce sondy,
                > przeprowadzonej w W-wie. Spytano przechodniów na ulicy, czy przy ich
                > wigilijnych stołach będzie wolne miejsce. 90% odpowiedziało, że kultywuje ten
                > zwyczaj. Po czym w drugim rzucie spytano respondentów, czy wpuściliby do domu
                > bezdomną Osobą w wigilijną noc. "Tak" odpowiedziało już niestety znacznie
                > mniej osób, bo ok. 25-30%. Bardzo to przykre.


                A ty zaprosiłaś bezdomnego, śmierdzącego alkoholika na wigilię, że tak się nad
                tym rozczulasz? Pozwoliłaś mu pogłaskać twoją córeczkę?


                > To tak ku refleksji.
                >
                > Pozdrawiam @ll

                Pozdrawiam
                • radca Re: Lisiczka i Jonek 31.12.02, 10:56
                  Moze sie wydawac nieraz dziwne,ze zbyt czesto wracam do porownan naszego kraju
                  z innymi krajami.Wracam do porownan warunkow zycia w krajach postkomunistycznych
                  z warunkami zycia w krajach Uiii Eeuropejskiej.Ktos powie moze,ze przejawia sie
                  polityka.Lecz coz.... to wlasnie polityka ta ogolna jak i rowniez polityka
                  spoleczno- socjalna i gospodarcza ma najwiekszy wplyw na nasze zycie.
                  Akurat tak sie dziwnie sklada,ze najwiecej tych bezdomnych i tych "pijaczkow"
                  jest w krajach postkomunistycznych.Brak pracy,zbieranie po smietnikach - "zule":
                  ZBiranie zlomu, demontowanie placow zabaw - w poszukiwaniu zlomu.Demontowanie
                  linii energetycznych,oraz czego tylko sie da.Wszystko sprowadza sie do tego,ze
                  brak jest odpowedniego zabezpieczenia socjalnego - cos w rodzaju;
                  pomocy socjalnej.

                  To dlatego rowniez - jak pisze Jonek.Wielu z nich to brudni i .....
                  Wracajac do tematu tych "zagubionych" po przezytej tragedii. Tutaj rowniez
                  istnieja roznice dotyczace opieki medycznej miedzy naszym krajem ,a krajami
                  Unii Europejskiej.SAma Sluzba Zdrowia na zachodzie - to ludzie swobodni,
                  rozesmiani,niezestresowani - podchodzacy do pacjentow bardzo cierpliwie.
                  U nas w kraju natomiast pracownicy Sluzby Zdrowia sa jednak zestresowani.
                  To pielegniarki musza strajkowac,protestowac o podwyzki.To szpitale sa
                  zadluzone.To jakas epidemia z powodu warunkow sanitarnych.To Kasa Chorych to -
                  czy tamto.MIedzy nimi znajduja sie jeszcze do tego pijaczki i oszukujacy
                  lekarze - niedawna afera w KUjawsko- Pomorskiej Kasie Chorych dot. lewych
                  dyzurow i brania lewych pieniedzy.Alkoholizm na dyzurach.Wszystkie takie
                  wlasnie postepowania nie sprzyjaja dobrej, spokojnej,cierpliwej i troskliwej
                  opiece medycznej.Dlatego Jonku nie masz racji - sugerujac te wyjscia z "ta
                  opieka medyczna". Bardziej rozumie tutaj jednak Lisiczke.

                  To wiele przyczyn sklada sie na to,ze jest tak wiele LUDZI BEZDOMNYCH.
                  Nie tylko ALKOHOLIZM jak sugeruje Jonek.Alkoholizm wielokrotnie przychodzi
                  wtedy- gdy widzi sie SYTUACJE BEZ WYJSCIA .

                  radca
                  • radca Re: Lisiczka i Jonek 31.12.02, 11:30
                    Odnalazlem rowniez cos ciekawego w necie;
                    psycholog.pl
                    radca
                    • radca "Dodatkowe nakrycie " - artykul o "bezdomnym " 31.12.02, 15:14
                      www.nowosci.com.pl/lam3.html
                      radca
                      • radca Re: 'Dodatkowe nakrycie ' - artykul o 'bezdomny 31.12.02, 15:16
                        nie wyswietla bezposrednio,wiec warto to przeczytac - idac sladem wypowiedzi
                        Lisiczki :

                        "Tylko jedna rodzina zgodziła się ugościć bezdomnego
                        Dodatkowe nakrycie
                        W oknach wielu włocławskich mieszkań odbija się blask choinkowych światełek.
                        Podchodząc bliżej budynków można usłyszeć płynące z głośników kolędy. Tu i
                        ówdzie całe rodziny wyśpiewują "Wśród nocnej ciszy", "Bóg się rodzi", "Pójdźmy
                        wszyscy do stajenki". Trwa wigilijny wieczór.
                        Pod butami wędrowca skrzypi śnieg, a mróz szczypie w nos i uszy. Ulice
                        opustoszały. Na postoju przy Zielonym Rynku we Włocławku nie ma ani jednej
                        taksówki, nie jeżdżą samochody, tylko gdzieś w oddali przemyka jakiś inny
                        wędrowiec, a może tylko spóźniony gość wigilijny.
                        W jednym z mieszkań przy ulicy Związków Zawodowych
                        dzwoni domofon.
                        - Dobry wieczór, jestem osobą biedą i bezdomną, przyjmiecie mnie państwo na
                        wigilię - pada pytanie.
                        - Ale kto tam? - pyta retorycznie kobieta, której głos dobiega z głośnika.
                        Wędrowiec powtarza swoją prośbę, ale nim skończył, trzask w domofonie świadczy
                        o tym, że kobieta się rozłączyła.
                        - Jestem bezdomny, nie mam gdzie spędzić wigilii - mówi wędrowiec do domofonu
                        mieszkania przy ulicy Świętego Antoniego.
                        - No to idź do schroniska i nie rób sobie jaj - wesoło odpowiada mężczyzna, a w
                        tle słychać śmiechy i głośne rozmowy domowników.
                        - A idźże stąd pijaku - mówi groźnie jegomość z mieszkania na Chmielnej.
                        Domofon w wielu innych domach trzeszczy, ktoś coś mówi, kilka osób próbuje
                        usprawiedliwiać się przed bezdomnym, ale nikt nie otwiera zamka drzwi
                        wejściowych.
                        Mieszkanie przy ulicy Jagiellońskiej. Wędrowiec
                        nie traci nadziei.
                        - Przyjmą państwo bezdomnego na wigilię?
                        - Oczywiście - mówi krótko i zdecydowanie młody kobiecy głos w domofonie.
                        Wędrowiec po schodach dostaje się na ostatnie piętro klatki schodowej. Drzwi
                        się otwierają.
                        - Prosimy do środka, zapraszamy - mówi gospodyni, pani w średnim wieku, a za
                        jej plecami krzątają się inni domownicy, uradowani z wizyty nieznanego gościa.
                        - Dobry wieczór, tak naprawdę jestem reporterem, jesteście państwo pierwszą
                        rodziną, która zgodziła się zaprosić kogoś, kto poprosił o pomoc - mówi
                        dziennikarz "Nowości". Gospodyni mimo wszystko nie pozwala opuścić swojego
                        mieszkania nie ugościwszy przybyłego.
                        - U nas zawsze jest dodatkowe nakrycie i po raz pierwszy zdarzyło się, że
                        będzie wykorzystane - cieszy się pani domu, która nie chce, aby publikować jej
                        nazwisko. - Menu mamy tradycyjne, chociaż co roku się zmienia, bo każdy lubi
                        coś innego.
                        Za wigilijnym stołem zasiada tu cała rodzina, dzieci i wnuki gospodyni.
                        - Zuziu, jestem z ciebie dumna, że wiedziałaś, co zrobić, gdy zadzwonił ten
                        domofon - zwraca się do wnuczki pani domu. Na pożegnanie dziennikarza "Nowości"
                        domownicy zaśpiewali "Przybieżeli do Betlejem".
                        DARIUSZ KOWALSKI "
                • lisiczkaa Re: Jonek 02.01.03, 08:52
                  ;)
                  Proszę, zapowiada się powtórka z rozrywki, Jonek ;)(obyśmy tylko nie wrócili do
                  punktu wyjścia z wątku BB)
                  Twój post przeczytałam uważnie i odpiszę w wolnej chwili.
                  Teraz powiem Ci tylko, że Twoje uogólniające podejście do problemu bezdomności
                  jest po prostu krzywdzące. Podobnie, jak do kilku innych kwestii. W tym
                  kontekście Twoje podejście nie zdziwiło mnie zupełnie.
                  A za tydzień najprawdopodobniej Osoba, o której pisałam w poście wyżej będzie
                  bawić się z moim dzieckiem i z pewnością dłużej, niż byłoby to możliwe w
                  Wigilię. I wiesz co? - wiem, że jest bezpieczna.
                  Pozdrawiam Cię, Jonek

                  Pozdrawiam @ll

                  • Gość: Jonek Re: Lisiczka IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 11:46
                    lisiczkaa napisała:

                    > ;)
                    > Proszę, zapowiada się powtórka z rozrywki, Jonek ;)(obyśmy tylko nie wrócili
                    do
                    >
                    > punktu wyjścia z wątku BB)
                    > Twój post przeczytałam uważnie i odpiszę w wolnej chwili.
                    > Teraz powiem Ci tylko, że Twoje uogólniające podejście do problemu
                    bezdomności
                    > jest po prostu krzywdzące.

                    Jeżeli mówimy o ogólnym "problemie", a nie problemie konkretnej, znanej nam
                    wszystkim osoby, to musimy mówić z natury rzeczy dość ogólnie. Ogólnie
                    wyróżniłem trzy podstawowe grupy ludzi bezdomnych, teraz mogę dodać jeszcze
                    czwartą i piątą:
                    1. alkoholicy, którzy przepili swoje lokum, lub rodzina ich wyrzuciła - co na
                    jedno wychodzi - i niech nikt mi nie mówi, że nie jest to przygnbiatajaca
                    większość. Uważam, że próby pomocy tym ludziom są zupełnie chybione.
                    2. zupełnie przeciwstawna grupa: ludzie, którzy stracili domw wyniku jakiejś
                    klęski żywiołowej (choć i tu jest podgrupa, która np. sama doprowadziła do
                    spalenia swego domu, bo spali z papierosem w ustach) - tym jak najbardziej
                    należy pomagać, ale tak, by mogli pomóc sobie sami.
                    3. Ludzie którzy nie są w ogóle w stanie sami funkcjonować ze względu na trwale
                    upośledzenie umysłowe lub chorobę psychiczną - i którymi powinny zająć się
                    wyspecjalizowane służby, a nie sentymentalni amatorzy.
                    4. Ludzie, ktorzy z jakichś powodów popadli w depresję i przestali normalnie
                    funkcjonować - tym powinna pomóc rodzina i przyjaciele.
                    5. Ludzie, którzy lubia tak zyć - tych należy zostawić w spokoju.

                    Ach, jeszcze zapomniałbym o jednej grupie: Ludzie którzy ryzykowali w
                    interesach i wszystko stracili. W ich przypadku tylko znajomi są w stanie
                    powiedzieć, czy warto im pomagać.

                    > Podobnie, jak do kilku innych kwestii. W tym
                    > kontekście Twoje podejście nie zdziwiło mnie zupełnie.

                    Czuję sie nisłusznie i bezpodstawnie skrzywdzony.

                    > A za tydzień najprawdopodobniej Osoba, o której pisałam w poście wyżej będzie
                    > bawić się z moim dzieckiem i z pewnością dłużej, niż byłoby to możliwe w
                    > Wigilię. I wiesz co? - wiem, że jest bezpieczna.

                    Lisiczko, dziewczę płoche, nie uciekaj się do takich chwytów. W pytaniu które
                    cytowałaś, była mowa o bezdomnych z ulicy - w założeniu nieznajomych i
                    nieco "przechodzonych". A ty mi tu o swoim przyjacielu. Choć oczywiście i to ci
                    się chwali.

                    > Pozdrawiam Cię, Jonek
                    >

                    Ja również

              • Gość: mi Re: utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski k IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 04.01.03, 19:45
                lisiczkaa napisała:

                >> I jeszcze jedno w tym temacie - słuchałam ostatnio w radiowej 3ce sondy,
                > przeprowadzonej w W-wie. Spytano przechodniów na ulicy, czy przy ich
                > wigilijnych stołach będzie wolne miejsce. 90% odpowiedziało, że kultywuje
                ten
                > zwyczaj. Po czym w drugim rzucie spytano respondentów, czy wpuściliby do
                domu
                > bezdomną Osobą w wigilijną noc. "Tak" odpowiedziało już niestety znacznie
                > mniej osób, bo ok. 25-30%. Bardzo to przykre.
                > To tak ku refleksji.

                Uważam że nie masz racji. Ja również na stole miałam wolne miejsce i rownież
                nie przyjęłabym osoby bezdomnej. A wiesz dlaczego? Bym się bała! Cały czas się
                słyszy o dobrych, głupio-naiwnych ludziach napadniętych we własnym domu!
                Zresztą czułabym się bardzo niezręcznie...
                Współczuję bezdomnym... Napewno dałabym coś do jedzenia i picia ale to
                wszystko... I uważam że dodatkowe nakrycie powinno traktować się symbolicznie.
                Bo to jest symbol! Nie możesz o to mieć pretensji do ludzi!
                >
                > Pozdrawiam @ll
                • radca WIGILIJNA WIECZERZA i nakrycie 04.01.03, 20:08
                  Gość portalu: mi napisał(a):

                  > lisiczkaa napisała:
                  >
                  > >> I jeszcze jedno w tym temacie - słuchałam ostatnio w radiowej 3ce sond
                  > y,
                  > > przeprowadzonej w W-wie. Spytano przechodniów na ulicy, czy przy ich
                  > > wigilijnych stołach będzie wolne miejsce. 90% odpowiedziało, że kultywuje
                  > ten
                  > > zwyczaj. Po czym w drugim rzucie spytano respondentów, czy wpuściliby do
                  > domu
                  > > bezdomną Osobą w wigilijną noc. "Tak" odpowiedziało już niestety znacznie
                  > > mniej osób, bo ok. 25-30%. Bardzo to przykre.
                  > > To tak ku refleksji.


                  > Uważam że nie masz racji. Ja również na stole miałam wolne miejsce i rownież
                  > nie przyjęłabym osoby bezdomnej. A wiesz dlaczego? Bym się bała! Cały czas
                  >się słyszy o dobrych, głupio-naiwnych ludziach napadniętych we własnym domu!

                  - to prawda, kiedys nie bylo takich napadow i takich "brutalnych napadow".
                  Napewno nie mozna tak bezgranicznie ufac i byc pewien bezpieczenstwa.

                  > Zresztą czułabym się bardzo niezręcznie...
                  > Współczuję bezdomnym... Napewno dałabym coś do jedzenia i picia ale to
                  > wszystko... I uważam że dodatkowe nakrycie powinno traktować się
                  symbolicznie.
                  > Bo to jest symbol! Nie możesz o to mieć pretensji do ludzi!

                  - ja rowniez uwazam,ze w dzisiejszych czasach - to jednak jest SYMBOL.
                  Symbol pamieci i zadumy,ze sa na swiecie osoby - ktore gdzies sie blakaja
                  i gloduja.Sa bezdomni i ubodzy.Byc moze ,a raczej tak bylo,ze ;
                  bylo to realne w dawnych czasach.Bylo wtedy wielu wedrowcow zdrozonych.
                  Byli glodni w swej wedrowce.Byli ludzie lesni,ubodzy wedrowcy - ktorzy idac
                  i zagladajac w okna, widzieli zastawione stoly i cieszace sie rodziny.
                  Gdy zapukal taki zdrozony wedrowiec lub samotnik z pobliska - wskazane bylo
                  nieodtracac go - lecz zaprosic do WSPOLNEGO STOLU.Lecz w tamtych czasach
                  nie bylo takich mozliwosci kradziezy lub rozboju.Co mial ukrasc ?
                  Krowe,owce czy swinie ? Woz drabiniasty ? Dzisiaj sa dokumenty i nie tylko.


                  Tutaj juz kazdy musi sam podjac decyzje - czy moze wpuscic i zaprosic do
                  wspolnego stolu - czy tez nie ? Kazdego potrafie tutaj zrozumiec.Jesli ktos
                  sie boi i czuje strach - nie mozna jego za to potepic.Nie mozna zmuszac - by
                  uczynil cos- co moze stac sie np. przyczyna zawalu.

                  Ja osobiscie zaprosilbym,gdyby sie pojawila taka osoba.Lecz najpierw zanim bym
                  wpuscil - musialby ZMOWIC ZE MNA MODLITWE.Podzielibym sie OPLATKIEM - nastepnie
                  zaprosilbym do WSPOLNEGO STOLU.

                  Zdalbym sie wtedy na OPATRZNOSC BOZA.

                  > > Pozdrawiam @ll

                  rowniez i ja pozdrawiam
                  radca



    • lisiczkaa "Małalata" do pana Jonka ;) 02.01.03, 14:45
      ;)
      Jonek napisał:
      4. Ludzie, ktorzy z jakichś powodów popadli w depresję i przestali normalnie
      funkcjonować - tym powinna pomóc rodzina i przyjaciele.

      Widzę, że znalazłeś na wszystko "złoty środek", Jonek. Bardzo kompleksowo
      opracowany program naprawczy. Szkoda, że więcej w nim utopii, niż realiów.
      Co powiesz np. o ludziach, którzy "ktorzy z jakichś powodów popadli w depresję
      i przestali normalnie funkcjonować ", ALE nie mogą liczyć na pomoc Rodziny? Od
      kogo powinni oczekiwać pomocy, gdy zostali odrzuceni przez tzw. najbliższychi
      jeszcze bardziej TZW. przyjaciół?
      Co wtedy Jonek?
      Bohater jak to określiłeś "ucieszki płochego dziwczęcia" jest człowiekiem
      ulicy, nie z wyboru, ale z konieczności. Pewnie, że problem jest bardziej
      skomplikowany, gdyż można byłoby wnikać, a przynajmniej zastanowić się dlaczego
      żona odeszła z dzieckiem. I myśląc w ten sposób można byłoby wyodrębnić
      jeszcze wiele grup i podgrup w Twojej klasyfikacji, Jonek. Dlatego, jeżeli
      mogę - po prostu nie uogólniam. Tym bardziej, gdy widzę suche liczby statystyk
      w konfrontacji z tym, co widzę na co dzień. Jakoś tak się złożyło, że
      problematyka społeczna nie jest mi obca, od najmłodszych lat
      byłam "społecznicą" i trochę już widziałam, wierz mi. Jest to chyba kwestia
      zauważenia czegoś poza tym, co zewsząd próbują "wcisnąć" do naszego myślenia.
      Chcąc nie chcąc człowiek "bombardowany" liczbami zaczyna "wpasowywać" je w swój
      świat, bo przecież TAK mówią statystykii coś w tym musi być. Nie bierze się
      często pod uwagę źródła badań, czy zostały one przeprowadzone zgodnie z
      obowiązującymi zasadami statystyki. I tak sobie myślę, że statystyki po prostu
      stają się coraz cześciej narzędziem manipulacji i jedynie pewny próg naszej
      ludzkiej wrażliwości jest w stanie nas przed tym uchronić.
      I takiej wrażliwości życze nam wszystkim w tym Nowym roku. Wtedy na pewno
      będzie żyło nam się lepiej (nam wszystkim - niezaleznie od miejsca zajmowanego
      w hierarchii społecznej)

      > A za tydzień najprawdopodobniej Osoba, o której pisałam w poście wyżej będzie
      > bawić się z moim dzieckiem i z pewnością dłużej, niż byłoby to możliwe w
      > Wigilię. I wiesz co? - wiem, że jest bezpieczna.

      Lisiczko, dziewczę płoche, nie uciekaj się do takich chwytów. W pytaniu które
      cytowałaś, była mowa o bezdomnych z ulicy - w założeniu nieznajomych i
      nieco "przechodzonych". A ty mi tu o swoim przyjacielu. Choć oczywiście i to ci
      się chwali.

      Temu przyjacielowi, Jonq drogi, podejrzewam, że może byś nawet ręki nie podał.
      I pytanie - czy Osobę widzianą raz, dwa razy w życiu, mieszkającą setki km. od
      Ciebie, w dodatku bezdomną nazwałbyś "znajomą"?
      W sumie to żaluję, że wmieszałam Go tak personalnie do tej dyskusji. Nie było
      to TEGO warte.

      I jeszcze Jonq, na koniec - nie da się ukryć, że nadajemy na
      zdecydowanie "innych falach". Fakt ten akceptuję, bo takie są realia.
      Ponoć "bogactwo tkwi właśnie w różnorodności".
      Jeżeli oczywiście któryś z moich dotychczasowych postów potraktowałeś poważnie,
      a nie jak wywód niedoświadczonej, idealistycznie nastawionej do
      życia "małolaty", za którą pewnie mnie uważasz, czemu dałeś nie raz zresztą
      wyraz w swoich postach (w sposób wyartykuowany i tym, co dało się wyczytać
      między wierszami) - wierz mi, mam szacunek do Ciebie i postawy, którą sobą
      reprezentujesz. Staram się zrozumieć, choć może nie zawsze jest to możliwe. Ale
      staram się. Ty też czasem spróbuj.

      Pozdrawiam ciepło, Jonek

      Pozdrawiam @ll




      • Gość: Jonek Re: 'Małalata' do pana Jonka ;) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 20:42
        lisiczkaa napisała:

        > Widzę, że znalazłeś na wszystko "złoty środek", Jonek. Bardzo kompleksowo
        > opracowany program naprawczy. Szkoda, że więcej w nim utopii, niż realiów.

        Niestety, moje realia są takie: gdy ktoś zwracał się do mnie o pomoc
        materialną, a ja mu jej udzielałem, byłem zawsze robiony w durnia. Takie mam
        doświadczenie. I to niezależnie od tego, czy byli to przyjaciele, znajomi czy
        nieznajomi. Byt kształtuje świadomość. Teraz, jeśli pomagam, to tylko tym, co
        do których sam podejmę taką decyzję, na podstawie mojej oceny sytuacji.
        Natomiast przyjąłem zasadę: Nigdy nie daję tym, którzy mnie proszą.

        > Co powiesz np. o ludziach, którzy "ktorzy z jakichś powodów popadli w
        depresję
        > i przestali normalnie funkcjonować ", ALE nie mogą liczyć na pomoc Rodziny?
        Od
        > kogo powinni oczekiwać pomocy, gdy zostali odrzuceni przez tzw. najbliższychi
        > jeszcze bardziej TZW. przyjaciół?
        > Co wtedy Jonek?

        Nie wiem, to doświadczenie jest jeszcze przede mną.

        > Bohater jak to określiłeś "ucieszki płochego dziwczęcia" jest człowiekiem
        > ulicy, nie z wyboru, ale z konieczności. Pewnie, że problem jest bardziej
        > skomplikowany, gdyż można byłoby wnikać, a przynajmniej zastanowić się
        dlaczego
        > żona odeszła z dzieckiem.

        No właśnie. Dlaczego miałbym być dla takiego faceta milszy niż jego własna żona?

        > Chcąc nie chcąc człowiek "bombardowany" liczbami zaczyna "wpasowywać" je w
        swój
        > świat, bo przecież TAK mówią statystykii coś w tym musi być. Nie bierze się
        > często pod uwagę źródła badań, czy zostały one przeprowadzone zgodnie z
        > obowiązującymi zasadami statystyki. I tak sobie myślę, że statystyki po
        prostu
        > stają się coraz cześciej narzędziem manipulacji i jedynie pewny próg naszej
        > ludzkiej wrażliwości jest w stanie nas przed tym uchronić.

        Ja nie wierzę statystykom, tylko swojej obserwacji. Oczywiście opieram się też
        na tym, co mówią i piszą inni.

        >
        > Temu przyjacielowi, Jonq drogi, podejrzewam, że może byś nawet ręki nie podał.

        Skąd wiesz? Jeśli zaczepiłby mnie, żebym mu dołożył na wino, to pewnie nie. Ale
        ja nie pogardzam bezdomnymi, tylko bezczelnymi zawodowymi żebrakami.

        > I pytanie - czy Osobę widzianą raz, dwa razy w życiu, mieszkającą setki km.
        od
        > Ciebie, w dodatku bezdomną nazwałbyś "znajomą"?

        To przecież ty nazwałaś go przyjacielem. Dla mnie to słowo coś oznacza.

        > W sumie to żaluję, że wmieszałam Go tak personalnie do tej dyskusji. Nie było
        > to TEGO warte.
        >
        Przynajmniej pojawił się jeden prawdziwy przykład w tej dość teoretycznej
        dyskusji.

        > I jeszcze Jonq, na koniec - nie da się ukryć, że nadajemy na
        > zdecydowanie "innych falach". Fakt ten akceptuję, bo takie są realia.
        > Ponoć "bogactwo tkwi właśnie w różnorodności".

        Ale ciężko ci to przyjąć? Pociesz się, że mi też.

        > Jeżeli oczywiście któryś z moich dotychczasowych postów potraktowałeś
        poważnie,a nie jak wywód niedoświadczonej, idealistycznie nastawionej do
        > życia "małolaty", za którą pewnie mnie uważasz,

        Jak bym cię nie traktował poważnie, to bym z tobą nie dyskutował. Fakt, że z
        tobą rozmawiam, świadczy o moim szacunku do ciebie - niezależnie od tego, że
        reprezentujesz punkt widzenia zupełnie mi obcy i nie do przyjęcia.

        > czemu dałeś nie raz zresztą
        > wyraz w swoich postach (w sposób wyartykuowany i tym, co dało się wyczytać
        > między wierszami) -

        Pamiętasz "My Fair Lady"? NIestety, widziałem to dosyć dawno, ale jest tam
        scena, gdy dziewczyna zarzuca profesorowi, że nie jest gentlemanem, bo traktuje
        ją zbyt obcesowo. Jako wzór stawia mu jego przyjaciela, który traktuje ją z
        szacunkiem. Na co profesor Higgins odpowiada, że obydwaj są genlemanami,
        ponieważ każdy z nich traktuje wszystkich jednakowo - on arogancko, ten drugi z
        szacunkiem. Ja wg. tej definicji tez się kwalifikuję, bo traktuję wszystkich
        tak samo protekcjonalnie.

        > wierz mi, mam szacunek do Ciebie i postawy, którą sobą
        > reprezentujesz. Staram się zrozumieć, choć może nie zawsze jest to możliwe.
        Ale staram się. Ty też czasem spróbuj.
        >
        > Pozdrawiam ciepło, Jonek
        >

        I tak się załatwia facetów! NIe mogę dalej pisać, bo się rozpuściłem.
        Pozdrowienia.
    • lisiczkaa Re: do Jonka 03.01.03, 09:45
      Jonek napisał: ;)

      „Nigdy nie daję tym, którzy mnie proszą”
      Hmmm Ciekawe podejście, Jonek. I może jest to jakieś wyjście z sytuacji, bo
      przecież wszystkim pomóc nie można. Ja wychodzę z założenia, że należy robić
      swoje tzn. to, co wydaje nam się dobre i nie oczekiwać wdzięczności. Wolę być
      naciągnięta przed 9 Osób, niż nie pomóc jednej, tej naprawdę potrzebującej.
      Podobnie, jak Ty, Jonek, nie raz zostałam po prostu wykorzystana. Ale nie to
      jest jest najważniejsze. Na tyle, na ile mogę – pomagam.

      „Byt kształtuje świadomość”
      Dokładnie tak. Dlatego wspomniałam o onkologii dziecięcej w konkretnym celu. To
      jest moje doświadczenie. Tak, jak Twoje: „moje realia są takie: gdy ktoś
      zwracał się do mnie o pomoc materialną, a ja mu jej udzielałem, byłem zawsze
      robiony w durnia”. Nasza autopsja pośrednio ukształtowała naszą świadomość.
      Dlatego Ty dziś pomagasz nie tym, co proszą, a ja bardziej doceniam to, co mam.


      „No właśnie. Dlaczego miałbym być dla takiego faceta milszy niż jego własna
      żona?”
      A nie wziąłeś pod uwagę, że problem nie tkwił w Nim tylko w Niej? Tu zabrakło
      Twojej zdolności wnikliwej analizy, Jonek.

      „Ja nie pogardzam bezdomnymi, tylko bezczelnymi zawodowymi żebrakami”
      Może nie nazwałabym tego tak dosłownie, ale mogę się z Tobą zgodzić w tym
      względzie. Również zaobserwowałam takie zjawisko.
      Ostatnio także „rzucają się” w oczy osoby, które proponują odwiezienie wózka na
      parkingu w supermarketach. Byłam świadkiem kilka dni temu rozmowy, bardzo
      pikantnej powiedzmy dwóch takich „koszykarzy”. Pech chciał (dla nich), że kilka
      minut później dziwnym trafem spotkałam ich przy naszym autku. Ale wtedy mówili
      już inaczej ... Przyciszonym, pokornym głosikiem. Strasznie mnie to wkurzyło ;(
      Na szczęście mój Mąż rozwiązał bardzo dyplomatycznie temat.

      >„I pytanie - czy Osobę widzianą raz, dwa razy w życiu, mieszkającą setki km.
      od Ciebie, w dodatku bezdomną nazwałbyś "znajomą"?”
      „To przecież ty nazwałaś go przyjacielem. Dla mnie to słowo coś oznacza.” <

      Nie zrozumiałeś. Napisałam o tym dlatego, żeby Ci coś uświadomić. Wcześniej
      zarzuciłeś mi, że nasza dyskusja dot.” bezdomnych z ulicy - w założeniu
      nieznajomych i nieco "przechodzonych", a ja piszę tu o moich przyjacielu.
      Ponieważ przewidziałam, że możemy mieć odmienne pojęcie przyjaźni, próbowałam
      wyjaśnić Ci, że TA Osoba naprawdę „pasuje” do tych naszych dewagacji. Nie jest
      to Osoba, z którą jeżdżę na narty, latem cieszę się bezmyślnie słońcem na
      plaży. Moi Rodzice nie są dumni, że przyjaźnię się z takim „wyrzutkiem”,
      którego na dodatek pewnie „toczy Hiv”. (koniec cytatu) I choć widzieliśmy się
      raz w życiu – jest to jedna z najbliższych Osób w moim życiu. Tak jest. I
      pewnie, że nie kupię Mu mieszkania, ale pomagam Mu tak, jak to tylko jest
      możliwe. Dlatego WIERZ MI dla mnie „przyjaźń” to Coś więcej, niż słowo.
      Napisałam jeszcze, że akceptuję fakt, że nasze podejścia do wielu spraw tak
      bardzo się różnią. Ty uważasz, ze podobnie, jak Tobie „ciężko mi to przyjąć”:
      Nie, Jonq, ja to akceptuję. Kiedyś w wątku BB przytoczyłam słowa Brown’a, o
      tym, że to, ze ktoś jest na innej drodze ode mnie nie znaczy, że się zgubił.
      Taki mniej więcej był tego sens. Napisałam też dalej, że to szanuję, choć może
      często nie jestem w stanie rozumieć.
      Bylam na "My Fair Lady dawno temu., zdecydowanie – jak teraz myślę – za
      wcześnie. Teraz na pewno „wychwyciłabym” wywód tego profesora. Czy jednak obaj
      byli gentelmenami? Hmm Polemizowałabym chyba. (dżentelmen (ang. gentelman) 1.
      mężczyzna o eleganckim wyglądzie i wytwornych manierach. 2. żart. o mężczyźnie
      pozującym na kogoś szarmanckiego, eleganckiego, wytwornego – podst. „Słownika
      Wyrazów Obcych” Wydawnictwa Europa, pod redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej-
      Szmaj, Rok wydania 2001)
      To by chyba było na tyle.
      Mam nadzieję, ze całkiem się „nie rozpuściłeś” i jeszcze tu zajrzysz ;)
      Pozdrawiam z Bydgoszczy ;)

      Pozdrawiam @ll









      • radca ogolnie 03.01.03, 19:23
        "LUDZIE BEZDOMNI"

        Tutaj roznie mozna okreslac takie osoby,jak i roznie mozna mowic o podejsciu do
        takich ludzi.Bardzo ciekawa dyskusja wywiazala sie miedzy Lisiczka i Jonkiem.
        Z ogromnym zainteresowaniem czytam te wypowiedzi.W kazdej wypowiedzi zauwazam
        wiele racji.Trudno byloby stanac po jakiejs stronie.Moze ja postaram sie ukazac
        jak -ja to z kolei widze i wyobrazam sobie takich "ludzi bezdomnych".Jak
        ich "podzielic " i jakie reakcje bylyby wskazane ? Czy mozna to "generalizowac"?

        Napewno mowiac, czy piszac ; "ludzie bezdomni" - mysle o takich osobach,ktore
        staly sie takimi - nie z wlasnej woli.Ktore w wyniku roznego splotu zdarzen
        zyciowych - nie maja "swego mieszkania" lub "domu rodzinnego"- chociaz bardzo
        by tego pragnely.

        cdn.
        radca
        • radca Re: ogolnie 03.01.03, 20:49
          Jesli mowimy o tzw. "proszacych" na ulicach,w parkach, na parkingangach itp.
          lub "chodzacych po prosbie" od domu do domu - czy od mieszkania do mieszkania ;

          - nie kojarzylbym tego z "bezdomnoscia".
          - samo przez sie ( co jest zrozumiale" kojarzy sie z cwaniactwem i naciaganiem
          naiwnych i wrazliwych ludzi - by "wyciagnac od nich forse.
          - jest powszechnie znane,ze faktyczni biedni lub bezdomni - wielokrotnie
          wstydza sie tzw." zebrania" czy "chodzenia po prosbie".Gloduja ,ale maja
          "swoj (tzw.) honor".

          Sa wrod takich bezdomnych - pospolici wloczedzy.Ich zycie - to "zycie wolnego
          ptaka". Uciekaja od obowiazkow codziennego zycia.Wybieraja to na wlasne
          zyczenie.Ich zycie to parki,dworce kolejowe,rynki i gieldy handlowe.
          Czyli duze skupiska roznych ludzi - gdzie "pachnie forsa".Te osoby "nie
          posiadaja wstydu czy ambicji.Wazne,aby dostac na tanie wino lub "cos podgryzc".
          Takich spotyka sie wszedzie - w kazdym zakatku swiata.MOzna ich spotkac w
          Berlinie,Paryzu,Wiedniu,Moskwie,Warszawie czy tez w USA.Tutaj kraj czy
          godspodarka nie ma znaczenia.Wsrod takich przewija sie mase zlodzieji.
          Takich juz jest ciezko " wychowac na porzadnych ludzi".

          Zdarzaja sie takie wyjatki o ktorych wspomina Lisiczka( przyklad przyjaciela-
          ktorego opusila zona).Tutaj nie ma wielkiego problemu spolecznego.Sa to
          marginalne zdarzenia i jest to sprawa "rodzinna ".Jak ktos kiedys powiedzial;
          "zazwyczaj wina lezy po obu stronach".Co nie oznacza,ze taka osoba potrzebuje
          pewnego wsparcia od najblizszej rodziny - czy przyjaciol.

          Bezdomni w wyniku zdarzen losowych.Jest to niewatpliwie wielki cios.
          Lecz sa to sprawy do naprawienia.Zalezy tylko od dobrej woli otoczenia, mediow ,
          urzednikow i lokalnych organizacji.Zalezy rowniez od wsparcia rodziny i
          znajomych.

          Osoby ,ktorych dotknela tragedia.Gdybym sam nie doswiadczyl tego - byc moze nie
          umialbym sie tak bardzo wczuc w polozenie takich osob.Przychodzi wtedy wszystko.
          Przychodzi rowniez wielkie zniechecenie.Przychodzi brak motywacji - pomimo
          istniejacych celow.Przychodzi cos takiego - jak izolowanie sie od kogo tylko
          mozna.Nie zalezy juz wtedy na niczym - pustka i pustka.Brak energii zyciowej -
          rowniez objawia sie bezczynnoscia i brakiem checi do pracy.Lecz przychodza
          rachunki do placenia.Coraz wiecej wydatkow,a zadnych przychodow.Zal do sprawcow
          tej tragedii i zal do otaczajacego swiata.Takie soby wpadaja coraz nizej -
          na same dno.Lecz zanim "wpadna na dno " - maja po drodze jeszcze "punkty
          zaczepienia".Jesli beda umialy sie "cwycic punktu zaczepienia" - nabiora sily
          i zaczna sie wspinac "po drabinie zycia".Moga sie nawet "wspinac po drabinie
          zycia" - "az do Nieba".Wielu to czyni i "lapie sie takiego punktu zaczepienia".
          Niektorym "spadajacym w kierunku dna" - ktos " podal reke". Odrzucali i chcieli
          sie wyrwac z tego uscisku - lecz ta "nieznajoma i najczesciej obca dlon" -
          trzymala ich.BNie dala "spasc na dno".Pomimo roznych oporow - "trzymala ich
          mocno" tak dlugo,az poczula - ze "spadajacy zaczyna sie wspinac o wlasnych
          silach po drabinie zycia". Takie "punkty zaczepienia " w postaci POMOCNEJ DLONI
          - to "dar niebios ". Porownalbym to do " wyslannika Aniola Stroza ".
          Ta "pomocna dlon" nawet sobie moze nie wyobraza- ile istnien ludzkich w ten
          sposob uratowala.Ile zapobiegla dalszym tragediom.Ile przywrocila wiary w
          czlowieka.Ukazala,ze warto pomoc.Czesto jest to pozniej kontynuacja przekazana
          poprzez "dobra wole" i "ratowanie czlowieka ".

          Lecz wiele jest takich wlasnie osob,ktore nie uchwycily sie same tych punktow
          zaczepienia".Nie "uchwycila ich po drodze pomocna dlon".Spadli na same dno.
          Utracili z czasem wszystko co mieli.Coraz mnie przyjaciol i znajomych.
          Natura ludzka jest taka,ze ludzie wola "ludzi sukcesu".Lubia sie chwalic z tych
          znajomosci.Lubia otaczac sie wsrod ludzi majetnych.BIedakow zaczynaja omijac
          i zapominac o dawnych znajomosciach.Ludzie lubia czyac o bogatych i marzyc o
          dostatnim zyciu.Tacy biedacy - "ludzie bezdomni" najwiecej pomocy - czy wsparcia
          otrzmymaja od ludzi skromnych i niewiele "bogatszych" od nich.Dostana czasem
          troche wsparcia od tych - ktorzy poznali "smak biedy".

          Sa rowniez "ludzie bezdomni" ,ktorzy utracili prace w wyniku przemian
          ustrojowych.Bezrobotni "od zawsze".Brak na zycie,brak na czynsze.Kmienica
          zostala wykupiona.Nowe czynsze i ogromne dlugi.Ze spoldzielczego mieszkania-
          zamiana na kwaterunkowe ( w zamian za dlugi).Nastepnie nowe dlugi i opuszczenie
          mieszkania.Wyladowanie "na bruku".Zepchnieci na "peryferia zycia".Klopoty z
          prawem.To rowniez pewien przyklad z "ludzi bezdomnych".

          Afera goni Afere.Miliony sa rozkradane - poprzez oszustwa ludzi wladzy.
          Beda przybywaly nowe afery i nowe miliony rozkradane.Beda poslowie i politycy -
          bardzo dobrze oplacani - pilnujacy swych "stolkow". Bedzie przybywalo
          korupcji.

          Pozostanie jednak jedno - bez zmian ; " LUDZIE BEZDOMNI".
          Oni pozostana niezauwazalni ,lecz ciagle beda.Beda tak dlugo,dopoki sie nie
          zmieni "wzrok i wrazliwosc "- tych ktorzy rzadza.

          radca
          • hiro Re: ogolnie 03.01.03, 21:17

            --Afera goni Afere.Miliony sa rozkradane - poprzez oszustwa ludzi wladzy.
            Beda przybywaly nowe afery i nowe miliony rozkradane.Beda poslowie i politycy -
            bardzo dobrze oplacani - pilnujacy swych "stolkow". Bedzie przybywalo
            korupcji.
            nie to żebym się czepiał kogokolwiek!
            ale ten cytat mnie się podoba!
            hiro
    • hiro Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' 03.01.03, 22:03
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=58&w=4072604
      ach ci politycy...........:-)))))))))))))))))))
      • radca Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' , i politycy 03.01.03, 22:30
        hiro napisała:

        > <a href="www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
        f=58&w=4072604"ta
        > rget="_blank">www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=58&w=4072604</a>
        > ach ci politycy...........:-)))))))))))))))))))


        najzabawniejsze jest jednak to z tym politykiem z Brodnicy :)))

        "
        Nazwisko i imiona Liczba głosów Procent głosów Ugrupowanie

        KANIECKI ANDRZEJ 7 0,196% Nr listy : 3; Nr na liście: 11 "

        - moja odpowiedz:
        tego polityka nawet nie zna i nigdy go nie widzialem.Lecz cos malo glosow
        zebral - tylko 7 ?

        To tak jakby wliczyc babcie,dziadka i domownikow :)))
        Ciekawe- czy bedzie mi kiedys dane poznac go osobiscie ? :)))

        pozdrawiam
        radca


        • hiro Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' , i politycy 03.01.03, 22:45
          Tym bardziej,ze wczesniej
          dochodzilem SPRAWIEDLIWOSCI w Polsce.Musialem zmagac sie ze "
          strukturami
          mafijnymi " - nie tylko ze srodowiska lekarskiego,czy
          wojskowego,ale rowniez
          z wojskowym wymiarem "sprawiedliwosci".Wlaczylem sie wiec do
          tworzenia
          i zakladania KOMETU ORGANIZACYJNEGO - "PRAWA i SPRAWIEDLIWOSC"w
          Bydgoszczy
          tej wypowiedzi też pewnie nie znasz?
          porzedniego gościa pewnie nie znasz -nie ja podwiesiłem ten link
          • radca kiedys juz o tym pisalem 03.01.03, 22:54
            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=54&w=4069285&a=4069854
            • radca kiedys juz o tym pisalem do ADMINA forum 03.01.03, 23:26
              bydgoskiej redakcji Gazety Wyborczej.Wyslalem zeskanowany PRZEKAZ PIENIEZNY
              jaki przekazalem od siebie na pomoc malej MARTYNCE.

              " nazwa odbiorcy ;

              STOWARZYSZENIE
              "serce dla dziecka " 41-500 Chorzow ul.Truchna 7
              nr r-ku; 80109020240000000534018843

              kwota 100 zl.
              slownie; stozlotych

              nazwa zleceniodawcy : www.gazeta.pl
              nazwa zleceniodawcy od: forum gazety " radca "

              tytulem : Darowizna na chore dziecko
              tytulem cd: Intensywna terapia - Martynka


              - stempel pocztowy ; Bydgoszcz 21 data ; 16.05.02.18 "

              --------------------------------------------------------------------------------

              Zeskanowany przekaz pocztowy otrzmymali :

              - ADMIN z bydgoskiego Forum
              - Paul z forum Polonia
              - Artur z forum Polonia
              - "hiro" z forum Gorzow i Torun ( ostatnio z na forum Bydgoszczy )
              --------------------------------------------------------------------------------

              Swoja Darowizne na pomoc chorej Martynce wyslalem - nie jako ANDRZEJ KANIECKI,
              a moglem przeciez tak uczynic.Wyslalem jako "forumowicz z forum GAZETY
              WYBORCZEJ ".

              Nie bylo moja intencja rozliczanie - czy odliczanie tego z podatku .
              Uczynilem to, aby miec rowniez swoj udzial w RATOWANIU ZYCIA I ZDROWIA -
              malej MARTYNKI.

              ----------------------------------------------------

              Stalem sie w tym naglasnianiu i AKTYWNOSCI - by zebrac i pomoc choremu dziecku;
              OBIEKTEM ATAKOW,WYZWISK,OSZCZERSTW,SZANTAZY,KPIN,ZLOSLIWOSCI i WRESZCIE
              ROZNORAKICH GROZB.
              --------------------------------------------------------------------------

              Niech spojrza na siebie - ci ktorzy gotowi sa ZNISZCZYC ZYCIE LUB ZDROWIE
              MALEGO I CHOREGO DZIECKA !!!
              ..............................................

              radca

              ps. jest mi troche przykro,ze ADMIN nie stanal w mej obronie - gdy zarzucano mi
              OSZUSTWO z mala MARTYNKA.Wyslalem jako " forum GW- "radca".
              Wiec bylem czescia tego forum.

              ps. dobrze,ze to wszystko wytrzymalem :)))
              • hiro Re: kiedys juz o tym pisalem do ADMINA forum 03.01.03, 23:54
                no i po co ta histeria?
                wysłałeś co i komu chciałeć to huj te sceny?-to nie ja byłem organizatorem tej
                akcji!
                zachowujesz się jak niedoszły polityk po przegranych wyborach!
                nie pisz więcej do mnie,że mi oddasz pieniadze!
                nie życzę sobię tego!-rozumiesz?!
                przyjmij moją propo:nie istniejemy dla siebie!-OK?
                hiro
              • hiro Re: kiedys juz o tym pisalem do ADMINA forum 04.01.03, 00:00
                Nie bylo moja intencja rozliczanie - czy odliczanie tego z podatku .
                Uczynilem to, aby miec rowniez swoj udzial w RATOWANIU ZYCIA I ZDROWIA -
                malej MARTYNKI.
                JAK TY MOGŁEŚ O TYM NAWET POMYŚLEĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                ?
                • radca "zabierala biednym " ? - czyli bezdomnym tez ? 04.01.03, 00:19
                  oto artykul z dzisiejszej "pomorskiej"

                  "Zabierała biednym?

                  Księgowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bydgoszczy, jak wykazała
                  wewnętrzna kontrola, wypłaciła z konta tej instytucji prawie 40 tys. złotych.
                  Jak oświadczyła, chciała zapłacić za fakturę. Należność przekazano jednak
                  przelewem, a pieniądze do kasy ośrodka nie wróciły.

                  - Przeprowadziliśmy kontrolę finansowo-księgową. Stwierdziliśmy, że brakuje
                  pieniędzy. Na razie udokumentowano kwotę 36 tysięcy złotych - wyjaśniała Maria
                  Chojecka, dyrektor MOPS-u. - Złożyliśmy wczoraj do prokuratury doniesienie o
                  popełnieniu przestępstwa. Księgowa przyznała się i oświadczyła, że odda
                  wszystkie pieniądze. Myślę jednak, że mogła zrobić to wcześniej. Dla mnie cała
                  sprawa jest bardzo przykra. W instytucji pomocy społecznej nie powinno
                  dochodzić do takich sytuacji. Te pieniądze miały przecież trafić do
                  najuboższych.

                  Wstępne ustalenia - jak nas poinformowała dyrektor Chojecka - wskazują, że
                  zginęły one w 2001 roku. Księgowa, do czasu wyjaśnienia, została zawieszona w
                  czynnościach. "


                  • hiro Re: 'zabierala biednym ' ? - czyli bezdomnym t 04.01.03, 00:40
                    tej radca !-a co mnie obchodzą wesze przeliczenia?
                    • hiro Re: 'zabierala biednym ' ? - czyli bezdomnym t 04.01.03, 00:41
                      hiro napisała:

                      > tej radca !-a co mnie obchodzą wasze przeliczenia?

              • hiro Re: kiedys juz o tym pisalem do ADMINA forum 04.01.03, 00:23

                >
                > ps. jest mi troche przykro,ze ADMIN nie stanal w mej obronie - gdy zarzucano
                mi
                >
                > OSZUSTWO z mala MARTYNKA.Wyslalem jako " forum GW- "radca".
                > Wiec bylem czescia tego forum.
                >
                > ps. dobrze,ze to wszystko wytrzymalem :)))
                wiesz,że po takim zakńczeniu wszyscy płaczą!!!!!
                oj jaki tyś biedny!:-((oj dobrze że to wszystko wytrzymałeś!/a z czego ty się
                kurwa śmiejesz?-płacz jako i ja płaczę/
                • lisiczkaa Hmmm 04.01.03, 17:30
                  A świstak siedzi i zawija w te sreberka ...

                  PS: Jonek, where are You?

                  Pozdrawiam @ll

                  • hiro Re: Hmmm 04.01.03, 17:46
                    lisiczkaa napisała:

                    > A świstak siedzi i zawija w te sreberka ...
                    >
                    > PS: Jonek, where are You?
                    > ?????????
                    > Pozdrawiam @ll
                    >
                    siedzi bo te sreberka były kradzione:-)
                  • Gość: JOnek Re: Hmmm IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 00:53
                    lisiczkaa napisała:

                    > PS: Jonek, where are You?
                    >

                    Praca, praca , praca - ja, niestety, nie jestem bezdomny ani bezrobotny.
                    Muszę zarobić na domek, rodzinkę i jeszcze odwalić kupę roboty dla idei.


                    > Jonek napisał:
                    >
                    > „Nigdy nie daję tym, którzy mnie proszą”
                    > Hmmm Ciekawe podejście, Jonek. I może jest to jakieś wyjście z sytuacji, bo
                    > przecież wszystkim pomóc nie można. Ja wychodzę z założenia, że należy robić
                    > swoje tzn. to, co wydaje nam się dobre i nie oczekiwać wdzięczności.

                    To właśnie miałem na myśli. Patrząc na to, co się dzieje dookoła, całą tę
                    żebraninę prywatną i instytucjonalną, doszedłem do wniosku, że będę pomagał
                    tylko tym, których znam osobiście i których sytucję potrafię ocenić. Dlatego z
                    założenia nie daję np. na dzieci z domów dziecka (które potrzebują raczej
                    prawdziwej opieki, a nie następnej zabawki), dzieci z porażeniem mózgowym,
                    które potrzebują rehabilitacji (cudowna dziedzina do wyłudzania pieniędzy, przy
                    czym nie mam na myśli zdesperowanych rodziców, tylko różnych szarlatanów
                    proponujących cudowne kurcje w rodzaju "skafandra kosmicznego", itp.


                    Wolę być
                    > naciągnięta przed 9 Osób, niż nie pomóc jednej, tej naprawdę potrzebującej.
                    > Podobnie, jak Ty, Jonek, nie raz zostałam po prostu wykorzystana. Ale nie to
                    > jest jest najważniejsze. Na tyle, na ile mogę – pomagam.
                    >

                    A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc nie
                    ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam
                    indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą.


                    > „No właśnie. Dlaczego miałbym być dla takiego faceta milszy niż jego włas
                    > na
                    > żona?”
                    > A nie wziąłeś pod uwagę, że problem nie tkwił w Nim tylko w Niej? Tu zabrakło
                    > Twojej zdolności wnikliwej analizy, Jonek.
                    >
                    Wziąłem, wziąłem. Nawet spodziewałem się, że tak mi odpiszesz. Ale to, choć
                    możliwe, jest mało prawdopodobne. Są, oczywiście, zdziry które wyrzucają swoich
                    wspaniałych mężów na ulicę - ale ja jeszcze żadnej takiej nie spotkałem. Raczej
                    spotykam facetów bez jaj, którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności za swoje
                    żony i rodziny.


                    >„I pytanie - czy Osobę widzianą raz, dwa razy w życiu, mieszkającą se
                    > tki km.
                    > od Ciebie, w dodatku bezdomną nazwałbyś "znajomą"?”
                    > „To przecież ty nazwałaś go przyjacielem. Dla mnie to słowo coś oznacza.&
                    > #8221; <
                    > I choć widzi
                    > eliśmy się
                    > raz w życiu – jest to jedna z najbliższych Osób w moim życiu. Tak jest.

                    Jesteś prawdziwą romantyczką. Zdejmuję kapelusz i kłaniam się w pas. Też taki
                    kiedyś byłem i mam nadzieję, że trochę z tego mi jeszcze zostało.

                    > Napisałam jeszcze, że akceptuję fakt, że nasze podejścia do wielu spraw tak
                    > bardzo się różnią. Ty uważasz, ze podobnie, jak Tobie „ciężko mi to przyj
                    > ąć”:
                    > Nie, Jonq, ja to akceptuję. Kiedyś w wątku BB przytoczyłam słowa Brown’a
                    > , o
                    > tym, że to, ze ktoś jest na innej drodze ode mnie nie znaczy, że się zgubił.
                    > Taki mniej więcej był tego sens. Napisałam też dalej, że to szanuję, choć
                    może
                    > często nie jestem w stanie rozumieć.

                    Wyjaśnie, dlaczego mi jest ciężko przyjąć twój punkt widzenia. Pardoksalnie,
                    dlatego że jest mi bliski. W sposób naturalny chciałbym pomóc każdemu, kto
                    prosi, ale:
                    - wiem, że niemożliwe jest pomóc wszystkim - a nawet wielu
                    - wiem, że jeśli nie będę się pilnował, to moje dobre odruchy zostaną
                    wykorzystane przez naciągaczy i zmarnowane;
                    - z doświadczenia wiem, że nawet ludzie w prawdziwej potrzebie potrafią
                    nadużywać czyjejś pomocy, uzależnić się od niej i w końcu przyjąć postawę
                    zawiści i pretnsji.
                    To wszystko każe mi bardzo sceptycznie i z dużym dystansem podchodzić do
                    wszelkich próźb, apeli, akcji itp.
                    Najświeższy przykład: ratowanie koni gdzieś na południu. Wielu ludzi męczyło
                    się chyba kilka dni dlatego, że właściciele zaniedbali swoich obowiązków. A
                    może wcale nie zaniedbali, może był to wypadek, którego nie można było
                    przewidzieć? Teraz być może będą musieli sprzedać konie do rzeźni, żeby
                    zapłacić za całą akcję. To może prościej było zastrzelić te zwierzaki? Dlaczego
                    nikt wcześniej się nad tym nie zastanowił?
                    Zkolei Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (czy jak to się zwie) chce ich
                    pozbawić prawa własności nad końmi - w imię zaniedbania. Towarzystwo "Gaja"
                    chce zbierać pieniadze na wykup koni.
                    Wszystko to razem wygląda jak całkowite wariactwo, gdzie nikt nie myśli, a
                    tylko każdy próbuje zaitnieć w mediach i się popisać. Może po prostu trzeba
                    było te konie i tych chłopów zostawić w spokoju?

                    > Czy
                    > jednak obaj
                    > byli gentelmenami? Hmm Polemizowałabym chyba. (dżentelmen (ang. gentelman)

                    uff! Już się wystraszyłem, ze mój angielski naprawdę jest do niczego. Ale
                    oczywiście gentleman - nie gentelman - pani Kamińska się myli.

                    1.
                    > mężczyzna o eleganckim wyglądzie i wytwornych manierach. 2. żart. o
                    mężczyźnie
                    > pozującym na kogoś szarmanckiego, eleganckiego, wytwornego – podst. ̶
                    > 2;Słownika
                    > Wyrazów Obcych” Wydawnictwa Europa, pod redakcją naukową prof. Ireny Kami
                    > ńskiej-
                    > Szmaj, Rok wydania 2001)

                    Poza tym pierwotnie gentleman to był człowiek posiadający dobra ziemskie, a tym
                    samym zamożny i z wysoką pozycję towarzyską. Stąd później
                    członek "towarzystwa", a jeszcze bardziej współcześnie - właśnie elegancki i
                    wytworny. Profesor Higgins miał po prostu swoją własną definicję gentlemana,
                    która do mnie bardziej przemawia.

                    Pozdrowienia
                    • radca i ja pisalem o takich przypadkach na Forum 06.01.03, 00:52
                      dzisiaj pisze rowniez "pomorska" o tym - o czym i ja wczesniej pisalem tutaj na
                      Forum ;

                      "PRACA. Nieuczciwy staż
                      Bez grosza

                      Co najmniej połowa osób, które podejmują pracę w tzw. okresie próbnym, nie
                      dostaje za nią żadnej zapłaty. Nieuczciwi pracodawcy są zadowoleni, bo to
                      sposób na zaoszczędzenie pieniędzy. Bezradni "stażyści", najczęściej nie znają
                      swoich praw.

                      Magdalena S. w sklepie na Szwederowie pracowała jeden dzień. Właściciel
                      drogerii kazał jej umyć regały, podłogi i poukładać towar. Po zakończeniu pracy
                      stwierdził, że z kasy zginęło mu 7 złotych. - Nie miałam dostępu do pieniędzy,
                      bo pierwszy raz miałam do czynienia z kasą fiskalną. Nawet nie wiem jak się
                      takim sprzętem obsługiwać. Tak się zdenerwowałam, że więcej tam nie poszłam -
                      opowiada pani Magda.
                      Mamienie
                      Fiaskiem skończyła się próba podjęcia pracy przez jedną z mieszkanek
                      Osowej Góry. - Przyjęto mnie do piekarni w markecie. Przez tydzień od 5 rano
                      wypiekałam bułki, ciastka i drożdżówki, a także obsługiwałam klientów. Nie
                      dostałam za to złamanego grosza. Na kurs minimum sanitarnego i badania
                      lekarskie wydałam blisko 300 złotych - mówi młoda kobieta.
                      W nieuczciwy sposób zostało potraktowanych również kilkadziesiąt
                      dziewczyn, które rywalizowały o posadę kelnerki w jednej z restauracji przy ul.
                      Gdańskiej. Przyjmująca je na "staż" kierowniczka lokalu podobno już podczas
                      pierwszego ze spotkań wybrała jedną z nich, z którą później podpisała umowę.
                      Mimo to reszta, przez miesiąc mamiona możliwością zatrudnienia, skwapliwie
                      obsługiwała gości, myła naczynia, sprzątała toalety i podlewała kwiatki.
                      Zapomnijcie o skrupułach
                      - Pracy szuka się wszelkimi możliwymi sposobami. Odwiedzamy pracodawców i
                      urzędy, czytamy ogłoszenia, pytamy rodzinę i znajomych. Takie są teraz czasy. Z
                      praktyki jednak wiem, że nawet jeśli posada jest interesująca, a pracodawca
                      początkowo miły, to później wszystko może okazać się jednym wielkim oszustwem.
                      Nie ma tego problemu, gdy w zatrudnieniu uczestniczy urząd pracy. Nie dzieje
                      się to ostatnio zbyt często, ale jeśli już wydamy na to przysłowiową złotówkę,
                      to wizytujemy zakłady pracy i dbamy, żeby wszystko odbywało się legalnie - mówi
                      Barbara Grabowska, kierownik Powiatowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy.
                      Szefowa PUP radzi, żeby wszelkie przypadki nieuczciwego zachowania
                      pracodawców zgłaszać do inspekcji pracy i sądu. - Nie można mieć skrupułów, bo
                      przecież ten, kto próbuje nas przechytrzyć ich nie ma. Zastanawia mnie tylko
                      fakt, że zdecydowana większość osób, które są wykorzystywane po prostu macha na
                      to ręką - dodaje Grabowska.
                      Beata Gołębiewska, zastępca dyrektora Okręgowego Inspektoratu Pracy w
                      Bydgoszczy, twierdzi, że do OIP zgłasza się ze skargami tego typu niewiele
                      osób: - To są incydentalne przypadki. Trudno je też rozpatrywać. Nie można
                      przecież wmówić np. właścicielowi sklepu, że ktoś u niego pracował, skoro nie
                      podpisał on z taką osobą umowy. Szuka się wtedy świadków. Często są to nawet
                      klienci.


                      Maciej Myga

                      6 Stycznia 2003 "

                      • radca Policja pomaga bezdomnym przezyc zime 07.01.03, 18:04
                        " Policjanci zwracają uwagę na osoby bezdomne.

                        Zima, to nie sprzyjająca pora roku dla osób bezdomnych. To pora roku, w której
                        osoby te są narażone na śmierć z podwodu wychłodzenia organizmu. W celu
                        zpobieżenia tym tragicznym zdarzeniom, policjanci kierowani do służby: -
                        zwracają szczególną uwagę na osoby bezdomne, w podeszłym wieku, samotne i
                        niepełnosprawne mieszkające w pomieszczeniach opuszczonych i nie ogrzewanych, -
                        pomagają tym wszystkim, którzy w związku z trudnymi warunkami zimowymi znaleźli
                        się w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, - sprawdzają miejsca, w których
                        przebywają osoby bezdomne i samotne, - przekazują informacje o takich miejscach
                        (kanałach ciepłowniczych, ogródkach działkowych) służbom pomocy społecznej i
                        władzom samorządowym, - zwracają uwagę na osoby nietrzeźwe przebywające na
                        wolnym powietrzu, - sprawdzają w porze wieczorowo-nocnej dworce i przystanki
                        komunikacji zbiorowej pod kątem przebywania tam osób samotnych i bezdomnych,
                        którym należałoby udzielić pomocy, - pomagają takim osobom w znalezieniu
                        schronienia i opieki medycznej.

                        Zima, to nie sprzyjająca pora roku dla osób bezdomnych. To pora roku, w której
                        osoby te są narażone na śmierć z podwodu wychłodzenia organizmu. W celu
                        zapobieżenia tym tragicznym zdarzeniom, policjanci kierowani do służby:

                        - zwracają szczególną uwagę na osoby bezdomne, w podeszłym wieku, samotne i
                        niepełnosprawne mieszkające w pomieszczeniach opuszczonych i nie ogrzewanych,


                        - pomagają tym wszystkim, którzy w związku z trudnymi warunkami zimowymi
                        znaleźli się w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia,

                        - sprawdzają miejsca, w których przebywają osoby bezdomne i samotne,

                        - przekazują informacje o takich miejscach (kanałach ciepłowniczych, ogródkach
                        działkowych) służbom pomocy społecznej i władzom samorządowym,

                        - zwracają uwagę na osoby nietrzeźwe przebywające na wolnym powietrzu,

                        - sprawdzają w porze wieczorowo-nocnej dworce i przystanki komunikacji
                        zbiorowej pod kątem przebywania tam osób samotnych i bezdomnych, którym
                        należałoby udzielić pomocy,

                        - pomagają takim osobom w znalezieniu schronienia i opieki medycznej. "

                        informacje takie znalazlem dzisiaj na "info.bydgoszcz"

                        radca



    • unsatisfied6 Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' 07.01.03, 20:37
      Gdyby nie Ci biedni , to czym mogliby wykazać się nasi politycy .
      To jedyna rzecz , która im ładnie wychodzi - kwestowanie na rzecz
      biednych . A biednych coraz więcej i coraz więcej imprezek na cele
      charytatywne .
    • lisiczkaa Do Pana w kapeluszu ;) 10.01.03, 11:09


      lisiczkaa napisała:

      Jonek, where are You?
      Praca, praca , praca - ja, niestety, nie jestem bezdomny ani bezrobotny.
      „Niestety” powiadasz... ;)
      Zakładając, że mógłbyś mieć „mniej szczęścia” – to pewnie i tak nie siedziałbyś
      on line.
      Przypomniał mi się „Edi” Trzaskalskiego. Widziałeś?

      „Dlatego z założenia nie daję np. na dzieci z domów dziecka (które potrzebują
      raczej
      prawdziwej opieki, a nie następnej zabawki), dzieci z porażeniem mózgowym,
      które potrzebują rehabilitacji (cudowna dziedzina do wyłudzania pieniędzy, przy
      czym nie mam na myśli zdesperowanych rodziców, tylko różnych szarlatanów
      proponujących cudowne kurcje w rodzaju "skafandra kosmicznego", itp.”

      W pewnym sensie się mogę zgodzić. Ostatnio czytałam bodajże w Wyborczej, że
      faktem jest, że bardziej, niż worka maskotek przydałyby się takim dzieciom np.
      przybory do rysowania, kredki, farbki etc. Zakładanie jednak, że skoro takie
      dzieci bardziej, niż nawet tych kredek i ołówków potrzebują domu, miłości (co
      zresztą jest kwestią bezdyskusyjną), a ja nie mogę Im tego dać w związku z czym
      nie będę Im pomagać w inny sposób – jest według mnie – zachowaniem delikatnie
      mówiąc niezrozumiałym. Jonek, skoro nie możesz Im dać Im uśmiechu na całe życie
      powiedzmy – to może warto jednak pomyśleć nad spontanicznym uśmiechem trwającym
      choćby 10 sek.?
      Nie da się nie zauważyć zgubnych skutków tego typu myślenia. Co by było gdyby w
      ten sposób zaczęła myśleć większość społeczeństwa? (o ile już nie myśli?)
      Pomijając już kwestię, gdy ludzie w ten właśnie sposób redukują dysonans
      poznawczy, samousprawiedliwiając swoją bierność w tym względzie.
      Co do problemu rehabilitacji dzieci z porażeniem mózgowym – zgadzam się z
      Tobą. Takich naciągaczy spotyka się na każdym kroku. Niestety.


      „Wolę być naciągnięta przed 9 Osób, niż nie pomóc jednej, tej naprawdę
      potrzebującej.
      Podobnie, jak Ty, Jonek, nie raz zostałam po prostu wykorzystana. Ale nie to
      jest jest najważniejsze. Na tyle, na ile mogę – pomagam.
      A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc nie
      ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam
      indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą”

      Tu się nie mogę zgodzić, co pewnie nie jest dla Ciebie zaskoczeniem. Uważam, że
      gdy człowiek wyrzeka się (niezależnie od okoliczności) ludzkich,
      bezinteresownych odruchów w stosunku do innych, gdy nie potrafi współczuć,
      pomagać, gdy obca jest mu zdolność empatii – przestaje być człowiekiem. Dla
      mnie to jest jasne.

      „Jesteś prawdziwą romantyczką. Zdejmuję kapelusz i kłaniam się w pas. Też taki
      kiedyś byłem i mam nadzieję, że trochę z tego mi jeszcze zostało”

      Siedzisz przy komputerze w kapeluszu? ;)
      Jestem romantyczką, ale zdecydowanie wiarygodniej wypada ona w hmmm innym
      świetle ;)

      „Napisałam jeszcze, że akceptuję fakt, że nasze podejścia do wielu spraw tak
      bardzo się różnią. Ty uważasz, ze podobnie, jak Tobie „ciężko mi to przyjąć”:
      Nie, Jonq, ja to akceptuję. Kiedyś w wątku BB przytoczyłam słowa Brown’a o
      tym, że to, ze ktoś jest na innej drodze ode mnie nie znaczy, że się zgubił.
      Taki mniej więcej był tego sens. Napisałam też dalej, że to szanuję, choć może
      często nie jestem w stanie rozumieć”
      Wyjaśnie, dlaczego mi jest ciężko przyjąć twój punkt widzenia. Pardoksalnie,
      dlatego że jest mi bliski. W sposób naturalny chciałbym pomóc każdemu, kto
      prosi, ale:
      - wiem, że niemożliwe jest pomóc wszystkim - a nawet wielu
      - wiem, że jeśli nie będę się pilnował, to moje dobre odruchy zostaną
      wykorzystane przez naciągaczy i zmarnowane;
      - z doświadczenia wiem, że nawet ludzie w prawdziwej potrzebie potrafią
      nadużywać czyjejś pomocy, uzależnić się od niej i w końcu przyjąć postawę
      zawiści i pretnsji.
      To wszystko każe mi bardzo sceptycznie i z dużym dystansem podchodzić do
      wszelkich próźb, apeli, akcji itp.

      Dystans – TAK, ale znieczulicy społecznej zdecydowanie NIE.

      Jesze o tych naszych nieszczęsnych gentlemanach. Napisałeś na samym początku:
      „Pamiętasz "My Fair Lady"? (...) Jest tam scena, gdy dziewczyna zarzuca
      profesorowi, że nie jest gentlemanem, bo traktuje ją zbyt obcesowo. Jako wzór
      stawia mu jego przyjaciela, który traktuje ją z
      szacunkiem. Na co profesor Higgins odpowiada, że obydwaj są genlemanami,
      ponieważ każdy z nich traktuje wszystkich jednakowo - on arogancko, ten drugi z
      szacunkiem. Ja wg. tej definicji tez się kwalifikuję, bo traktuję wszystkich
      tak samo protekcjonalnie”

      Dla mnie ktoś, kto traktuje ludzi chamsko, jest po prostu chamem. Ale to tak
      na marginesie.


      „Poza tym pierwotnie gentleman to był człowiek posiadający dobra ziemskie, a
      tym
      samym zamożny i z wysoką pozycję towarzyską. Stąd później
      członek "towarzystwa", a jeszcze bardziej współcześnie - właśnie elegancki i
      wytworny. Profesor Higgins miał po prostu swoją własną definicję gentlemana,
      która do mnie bardziej przemawia”

      Generalnie, może w kontekście „My Fair Lady” ta definicja była trafiona, ale
      nic poza tym. Takie jest moje zdanie.

      Pozdrowienia
      Ja również pozdrawiam, Jonek. I nich Ci się szczęści ;)
      Miłego weekendu ;)

      Pozdrawiam @ll

      PS: Zaraz oberwę od Szefowej ;(


      • Gość: JOnek Re: Do Pana w kapeluszu ;) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 12:40
        lisiczkaa napisała:

        > Przypomniał mi się „Edi” Trzaskalskiego. Widziałeś?

        Nie - nie mogłem się wybrać. Widziałem ostatnio "Cześć Tereska" - inny
        okrzyczany film i zrobił na mnie bardzo negatywne wrażenie. Jak już się pewnie
        zorientowłaś, nie jestem zbytnim optymistą. Na co dzień widzę życie właśnie w
        takich barwach. Nie muszę jeszcze po to chodzić do kina.

        > Zakładanie jednak, że skoro takie
        > dzieci bardziej, niż nawet tych kredek i ołówków potrzebują domu, miłości
        > (co zresztą jest kwestią bezdyskusyjną), a ja nie mogę Im tego dać w związku
        z czym
        > nie będę Im pomagać w inny sposób – jest według mnie – zachowaniem
        > delikatnie mówiąc niezrozumiałym. Jonek, skoro nie możesz Im dać Im uśmiechu
        > na całe życie powiedzmy – to może warto jednak pomyśleć nad spontanicznym
        > uśmiechem trwającym choćby 10 sek.?

        Po pierwsze - jeśli o tym pomyślę, to nie będzie już uśmiech spontaniczny.
        Po drugie, te dzieci są skrzywdzone przede wszystkim przez swoich rodziców -
        właśnie owych alkoholizujących się, bezrobotnych meneli, o których jest ten
        wątek. To nie sa moje dzieci.
        Po trzecie, one potrzebują czegoś więcej, niż uśmiechu - one potrzebują domu. W
        większości przypadków nie mogą być adoptowane ponieważ polskie prawo pozwala
        rodzicom ciągle zachowywać prawa rodzicielskie do nich.
        Po czwarte, ja sam akurat dzieci w ogóle nie lubię, ale moi przyjaciele starają
        się pomóc w ten sposób, że zaprzyjaźniają się z konkretnym dzieckiem - spędzają
        z nimi weekendy, zabierają na wakacje, ogólnie rzecz biorąc - wychowują. Jest
        już kilkoro dorosłych ludzi wychowanych w ten sposób - są bardzo fajnymi,
        normalnymi osobami.

        > Nie da się nie zauważyć zgubnych skutków tego typu myślenia. Co by było gdyby
        > w ten sposób zaczęła myśleć większość społeczeństwa? (o ile już nie myśli?)

        Większość społeczeństwa jest głupia i obłudna. Myśli dużo gorzej, ale żeby
        zachować pozory dobroduszności, rzuca 50 gr żebrakowi.

        > Pomijając już kwestię, gdy ludzie w ten właśnie sposób redukują dysonans
        > poznawczy, samousprawiedliwiając swoją bierność w tym względzie.

        Za mądre zdanie, jak dla mnie.

        > A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc
        > nie ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam
        > indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą”
        >
        > Tu się nie mogę zgodzić, co pewnie nie jest dla Ciebie zaskoczeniem.

        CZyżbyś uważała, że jednak go stworzyłem? Dzięki za uznanie, ale jesteś w
        błędzie.

        > Uważam, że gdy człowiek wyrzeka się (niezależnie od okoliczności) ludzkich,
        > bezinteresownych odruchów w stosunku

        Zgadza się - walczę ze swoimi odruchami. Są na ogół głupie i stanowia pożywkę
        dla hochsztaplerów.

        > do innych, gdy nie potrafi współczuć,
        > pomagać, gdy obca jest mu zdolność empatii – przestaje być człowiekiem.

        Ostro powiedziane. Więc należałoby mnie uśpić.

        > „Jesteś prawdziwą romantyczką. Zdejmuję kapelusz i kłaniam się w pas. Też
        > taki
        > kiedyś byłem i mam nadzieję, że trochę z tego mi jeszcze zostało”
        >
        > Siedzisz przy komputerze w kapeluszu? ;)

        Cały czas. Kapelusza i butów nie zdejmuję nigdy, nawet w łóżku.

        > Jestem romantyczką, ale zdecydowanie wiarygodniej wypada ona w hmmm innym
        > świetle ;)

        W świetle księżyca wisennym wieczorem?


        > Dystans – TAK, ale znieczulicy społecznej zdecydowanie NIE.

        Tu się zgadzam. Chodzi tylko o definicje.


        >
        > Dla mnie ktoś, kto traktuje ludzi chamsko, jest po prostu chamem. Ale to
        tak
        > na marginesie.

        Nie napisłem "Chamsko", tylko "arogancko". Jeszcze słuszniej byoby "obcesowo".
        Dla mnie największym chamem jest ten, kto płaszczy się wobec stojących wyżej a
        potem z arogancją traktuje postawionych niżej.
        >
        > Generalnie, może w kontekście „My Fair Lady” ta definicja była traf
        > iona, ale
        > nic poza tym. Takie jest moje zdanie.
        >
        Chodziło mi też o to, że w języku angielskim słowo gentleman oznacza coś trochę
        innego niż polski dżentelmen.

        > Miłego weekendu ;)

        Ja nie mam,niestety, weekendów.
        Ale pozdrawiam tych, co mają.
        • radca Bezdomni i ich zycie - jak bezpanski pies 11.01.03, 10:47
          dzisiejszy "Nadwislanin " donosi ;

          "Chełmińscy bezdomni nie chcą trafiać do noclegowni w Świeciu, Grudziądzu i
          Bydgoszczy
          Widmo zakazu
          W Chełmnie żyje ponad 30 bezdomnych. Większość z nich dachu nad głową nie ma
          już od lat. Teraz nadszedł dla nich najtrudniejszy okres. Zimą najczęściej śpią
          na klatkach schodowych i w altanach działkowych. Niedawno ogrody działkowe
          odwiedzili strażnicy miejscy wraz z pracownikiem opieki. Chcieli zabrać kilku
          bezdomnych do schronisk. Nic jednak z tego nie wyszło. Wrócili z 22
          potwierdzonymi na piśmie odmowami. Nikt nie zdecydował się na spędzenie zimy w
          noclegowni.

          - Cały poprzedni rok spałem na klatce schodowej jednej z kamienic - opowiada
          Adam, murarz. - Taka przyjemna kobitka tam mieszkała. Wieczorem robiła mi
          herbatę z cytryną. Po jej drzwiami spałem. Sąsiadowi z drugiej strony to się
          nie podobało i strażników miejskich na mnie napuszczał. W końcu się musiałem
          wynieść, choć nic złego nie robiłem. Kobitce obiecałem, że papierochów w nocy
          palić nie będę i słowa dotrzymywałem. Nawet o fajce nie myślałem.
          Teraz Adam mieszka na działce u kolegi. Na cienkich ścianach widać szron.
          Dlatego mężczyźni łóżka przysunęli do niedużego pieca, nazywanego przez nich
          kozą.
          - Ciężko się tu śpi. W dzień palimy chrustem, a wieczorem i nocą pociętymi
          oponami - wyjaśnia Czesiu, właściciel niedużej działki, który przygarnął
          Adama. - To straszeni śmierdzi, ale przynajmniej jest ciepło. Ludzie się
          dziwią, że mu pijemy. Ale na zimno i smród najlepiej "wychylić". Człowiek
          chłodu wtedy nie czuje i palących od dymu powiek.
          Mężczyźni tłumaczą, że nie chcą iść do schroniska, bo trafią do Świecia, gdzie
          nikogo nie znają. Są przekonani, że tam jest prawie jak w więzieniu. A kiedy
          wrócą i powiedzą kolegom, to ci się będą śmiać, że u czubków zimę spędzili.
          Poza tym, przeraża widmo zakazu picia alkoholu.
          - Wódka to jedyne co mi zostało i żadnym zakazom się nie podporządkuję -
          twierdzi inny bezdomny. - Dwa lata temu mieszkałem w takim betonowym bunkrze,
          gdzie kiedyś była jedna z pomp. Ale zamurowali wejście. Moje rzeczy zostały w
          środku. Teraz śpię w tej dziurze. Mam tam dużo styropianu i kołder, to jakoś
          zimę przetrwam. Strażników przegoniłem. Pracę niech mi władza da, a nie
          mundurowych nasyła. Wszystko umiem zrobić i żadnej roboty się nie boję.
          Zarobiłbym trochę grosza i działkę za to kupił. Napaliłbym sobie w piecu,
          siedział obok w fotelu i telewizor oglądał. Wystarczyłoby pół roku popracować.
          A oni wywieźć mnie chcą. Niech sp... z taką pomocą.
          Spora część bezdomnych wiosną i latem utrzymuje się z drobnych prac dorywczych
          u rolników, przy budowach oraz ze zbierania makulatury i butelek. Ale, jak
          twierdzą, ten interes już coraz mniej opłacalny. Do zbieractwa wzięły się
          dzieci. W sklepach i śmietnikach nie zostaje prawie nic.
          W Chełmnie nie ma noclegowni. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, którego
          pracownik uczestniczył w lustracji działek, rezerwuje miejsca dla bezdomnych w
          noclegowniach sąsiednich miast - Grudziądzu, Świeciu i Bydgoszczy.
          - Ale oni nie chcą tam iść - twierdzi Stefania Otremba, kierownik MOPS w
          Chełmnie. - Mają swoje miejsca, gdzie śpią i są pewni, że przetrwają tam zimę.
          Organizacją, która wspiera ludzi bez dachu nad głową jest
          Stowarzyszenie "Przyjazna Dłoń". Od trzech lat wydaje ona obiady bezdomnym i
          emerytom. Teraz posiłki otrzymują oni w społemowskim barze Rusałka.
          - Poza zupą z wkładką dostają też chleb, który przekazuje nam piekarnia Zenona
          Malinowskiego - mówi Andrzej Nowicki, prezes Stowarzyszenia "Przyjazna Dłoń". -
          Obecnie wydajemy 25 posiłków dziennie. Większość osób, które u nas jada,
          zostało skierowanych przez MOPS, wśród nich największa grupa to właśnie
          bezdomni.
          Na utworzenie noclegowi burmistrz Mariusz Kędzierski nie widzi większych szans.

          BEATA KRZEMIŃSKA "
          • Gość: Jonek Re: Bezdomni i ich zycie - jak bezpanski pies IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 12:14
            No i zostawić ich w spokoju.
          • hiro Re: Bezdomni i ich zycie - jak bezpanski pies 11.01.03, 19:20
            nowy jezus nam się kurwa w polsce pojawił!
            pomyślałeś kiedyś radco nad tym :CO TY PISZESZ I KOGO TO JUŻ TERAZ OBCHODZI?
            • lisiczkaa Re: do Pana w kapeluszu ;) 11.01.03, 23:36
              „Przypomniał mi się „Edi” Trzaskalskiego. Widziałeś?
              „Nie - nie mogłem się wybrać. Widziałem ostatnio "Cześć Tereska" - inny
              okrzyczany film i zrobił na mnie bardzo negatywne wrażenie. Jak już się pewnie
              zorientowłaś, nie jestem zbytnim optymistą. Na co dzień widzę życie właśnie w
              takich barwach. Nie muszę jeszcze po to chodzić do kina.”

              Polecam jednak „Eddiego”. Ma on też gdzieś tu swój wątek. Warto zajrzeć. I na
              pewno warto wybrać się do kina.
              Film niekonwencjonalny, niskobudżetowy, bez efektów specjalnych, prozaiczny,
              ale daje emocjonalnie „popalić”.

              „Po pierwsze - jeśli o tym pomyślę, to nie będzie już uśmiech spontaniczny.”

              Jak to nie, Jonek? Dzieci nie kalkulują. Są wolne od zachowań pod publikę,
              śmieją się, płaczą. Są w tym autentyczne. I dopóki to zauważamy – nie jest z
              nami jeszcze tak źle. Mamy pewien próg wrażliwości. Ja uwielbiam dzieci,
              wiesz? I wiele uczę się od mojej 15 mc. córeczki.
              Znam bardzo dobrze Osobę, która wychowała się w domu dziecka. Wiesz, że gdy
              czasem w naszych rozmowach „zahaczymy” o temat dzieciństwa Ona pamięta rzeczy,
              o których my, wychowani w tzw. normalnych rodzinach rzadko pamiętamy? Może
              inaczej – przywiązujemy do nich mniejszą wagę, gdyż zdecydowanie bardziej
              zapisały nam się w pamięci zupełnie inne fakty, przeżyte chwile, zachowania?
              Ona pamięta Osoby, które zaistniały pozytywnie w Jej życiu choćby przez
              chwilę, kilka dni. Po co o tym piszę? – dlatego, że według mnie dzieci
              wychowujące się w domach dziecka mają zupełnie inną percepcję, inne wartości
              są dla Nich ważne, inne rzeczy zapadają w pamięć. Takie dzieci bardziej są
              wyczulone na ludzkie dobro, życzliwy gest i dlatego uważam, że nie mogąc
              zapewnić Im tego, czego niewątpliwie najbardziej potrzebują (rodziców,
              poczucia bezpieczeństwa) – nie można pozbawiać Ich tego choćby 10 sek.
              uśmiechu (to oczywiście pewien symbol), którego okoliczności może zapamiętają
              na całe życie.

              „Po drugie, te dzieci są skrzywdzone przede wszystkim przez swoich rodziców -
              właśnie owych alkoholizujących się, bezrobotnych meneli, o których jest ten
              wątek”

              No i co w związku z tym? Mają cierpieć po prostu dlatego, że miały takich, a
              nie innych Rodziców? Dlatego są gorsze? Dlatego nie zasługują na uwagę i
              miłość? O czym Ty mówisz?
              Pomijając już fakt, że znowu odzywa się we mnie wróg generalizowania.

              „Po trzecie, one potrzebują czegoś więcej, niż uśmiechu - one potrzebują domu.
              W
              większości przypadków nie mogą być adoptowane ponieważ polskie prawo pozwala
              rodzicom ciągle zachowywać prawa rodzicielskie do nich.
              Po czwarte, ja sam akurat dzieci w ogóle nie lubię, ale moi przyjaciele
              starają
              się pomóc w ten sposób, że zaprzyjaźniają się z konkretnym dzieckiem -
              spędzają
              z nimi weekendy, zabierają na wakacje, ogólnie rzecz biorąc - wychowują. Jest
              już kilkoro dorosłych ludzi wychowanych w ten sposób - są bardzo fajnymi,
              normalnymi osobami”

              U nas prawo adopcyjne nadal jest tylko przeszkodą na drodze do adopcji. Taka
              jest prawda. Wiele kwestii jest nadal nieuregulowanych prawnie, Osobom chcącym
              i mogącym stworzyć normalny dom takim dzieciom rzucane są przysłowiowe „kłody
              pod nogi”. Z własnego doświadczenia wiem, że nie w każdym domu dziecka również
              takie „pośrednie” praktyki adopcyjne, o jakich piszesz są po prostu
              uniemożliwiane.

              ” Nie da się nie zauważyć zgubnych skutków tego typu myślenia. Co by było
              gdyby
              > w ten sposób zaczęła myśleć większość społeczeństwa? (o ile już nie myśli?)”
              ”Większość społeczeństwa jest głupia i obłudna. Myśli dużo gorzej, ale żeby
              zachować pozory dobroduszności, rzuca 50 gr. żebrakowi.”

              Obawiam się, że możesz tu dużo racji, Jonek. Na szczęście – większość to NIE
              wszyscy. Niepokojąca jest jednak społeczna tendencja wzrostowa w tej kwestii.
              A tak niedawno Niemen ufnie wyśpiewywał, że „ludzi dobrej woli jest więcej ….
              (…)”


              ” A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc
              nie ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam
              indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą”
              ”Tu się nie mogę zgodzić, co pewnie nie jest dla Ciebie zaskoczeniem.”
              ”CZyżbyś uważała, że jednak go stworzyłem? Dzięki za uznanie, ale jesteś w
              błędzie”

              Nie zrozumiałeś. Chodziło mi raczej o to, że według mnie NIE każdy MOŻE
              załatwić swoje problemy ze Stwórcą. Podobno On posługuje się innymi, by pomóc
              tym pokrzywdzonym przez los. Pewnie, że ani Ty, ja, czy nikt inny nie
              odpowiada „za całą jego nędzę i cierpienie”, ale KAŻDY, również Ty i ja możemy
              zrobić COŚ, by było tego mniej. Wystarczy trochę dobrej woli i otwarte oczy.
              Choćby … ulicę obok. To „kropla drąży skałę”.

              ”Uważam, że gdy człowiek wyrzeka się (niezależnie od okoliczności) ludzkich,
              bezinteresownych odruchów w stosunku do innych, gdy nie potrafi współczuć,
              pomagać, gdy obca jest mu zdolność empatii – przestaje być człowiekiem”
              ”Ostro powiedziane. Więc należałoby mnie uśpić”

              Ludzi myślących podobnie, jak Ty jest więcej, Jonek. Stwierdzam fakt. Naprawdę
              tak uważam. A „usypianie” nie jest wyjściem. To byłoby zbyt proste.

              Siedzisz przy komputerze w kapeluszu? ;)
              Cały czas. Kapelusza i butów nie zdejmuję nigdy, nawet w łóżku”

              Skarpetek też?! My God, masz bardzo wyrozumiałą życiową partnerkę. Ja taka nie
              jestem. Mój Chasbędzik na szczęście też ;)

              ” Jestem romantyczką, ale zdecydowanie wiarygodniej wypada ona w hmmm innym
              świetle ;)”
              ”W świetle księżyca wisennym wieczorem?

              Na przykład. Temat rzeka ;)

              ”Dla mnie ktoś, kto traktuje ludzi chamsko, jest po prostu chamem. Ale to
              tak na marginesie”
              ”Nie napisłem "Chamsko", tylko "arogancko". Jeszcze słuszniej
              byoby "obcesowo".
              Dla mnie największym chamem jest ten, kto płaszczy się wobec stojących wyżej a
              potem z arogancją traktuje postawionych niżej”

              Nie o słowa mi tu chodziło, ale o sposób myślenia. Chciałam przekazać Ci
              zamierzoną (zaznaczam)prostotę w moim zdaniu na ten temat. Jestem zwolenniczką
              nazywania rzeczy po imieniu wtedy, gdy tylko jest to możliwe. A chamem
              zazwyczaj nie przestaje się być wychodząc z pracy. I w tym tkwi sedno sprawy.
              Moje pojęcie „chama” - wbrew pozorom – nie mija się z Twoim.

              ”Chodziło mi też o to, że w języku angielskim słowo gentleman oznacza coś
              trochę innego niż polski dżentelmen”.

              Wiem ;) Pośrednio kwestia uwarunkowań kulturowych i po prostu mentalności.

              Pozdrawiam serdecznie, Jonek ;)

              Pozdrawiam @ll
              Dobrej niedzieli ;)





              • Gość: JOnek Re: do Pana w kapeluszu ;) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.03, 19:35
                lisiczkaa napisała:

                > Polecam jednak „Eddiego”. Ma on też gdzieś tu swój wątek. Warto za
                > jrzeć. I na pewno warto wybrać się do kina.

                Na pewno go jeszcze zobaczę. Chodziło mi o to, że nie czuję jakiegoś
                szczególnego parcia do wybrnia się na niego do kina. Mój typ to "Wrzeciono
                czasu" Kondratiuka. Daję mu mojego osobistego Oskara za najlepszy film 20-go
                wieku.


                > „Po pierwsze - jeśli o tym pomyślę, to nie będzie już uśmiech spontanicz
                > ny.”
                >
                > Jak to nie, Jonek? Dzieci nie kalkulują.

                Nieporozumienie - zrozumiałem, że to mój uśmiech ma być spontaniczny. A jak
                rozbawić dzieci to w ogóle nie mam zielonego pojęcia.

                > Ona pamięta Osoby, które zaistniały pozytywnie w Jej życiu choćby przez
                > chwilę, kilka dni.

                Ja też. Chyba też miałem trudne dzieciństwo.

                >
                > „Po drugie, te dzieci są skrzywdzone przede wszystkim przez swoich rodzic
                > ów -
                > właśnie owych alkoholizujących się, bezrobotnych meneli, o których jest ten
                > wątek”
                >
                > No i co w związku z tym? Mają cierpieć po prostu dlatego, że miały takich, a
                > nie innych Rodziców? Dlatego są gorsze? Dlatego nie zasługują na uwagę i
                > miłość? O czym Ty mówisz?

                Mówię o tym, że każdy z nas ma jakiś obszar odpowiedzialności. Nie możemy czuć
                się odpowiedzialni za cały świat, bo zwariujemy. Trzeba zacząć od
                odpowiedzialności za swoją rodzinę i otoczenie. Nie lubię ludzi, którzy chcą
                zbawiać ludzkość a nie potrafią troszczyć się o bliskich ani dogadać się z
                ludźmi, wśród których żyją.
                To jest bardzo prosta prawda i trzeba dużo złej woli żeby jej nie pojąć: ja
                odpowiadam za swoje dzieci, ich byt i wychowanie, a pijaczek z przeciwka
                odpowiada za swoje. Jego dzieciom dzieje się krzywda, to prawda, ale to nie
                jest moja wina, tylko ich rodziców. Odmawiam przyjęcia odpowiedzialności za
                cudzą głupotę, bezmyślność i brak odpowiedzialności.
                Jeśli będę widział jakikolwiek tego sens, to mogę im pomóc - ale nikt nie ma
                prawa mnie do tego zmuszać, ani nawet wymagać. Zwłaszcza, ze ów pijaczek i jego
                sposób na życie cieszy się ogólnym poparciem i sentymentem: "Tacy biedni
                ludzie, doświadczeni przez los i skrzywdzeni przez złego Balcerowicza" - co już
                budzi mój odruch wymiotny.

                > Z własnego doświadczenia wiem, że nie w każdym domu dziecka również
                > takie „pośrednie” praktyki adopcyjne, o jakich piszesz są po prostu
                > uniemożliwiane.

                Zgadza się, słyszałem o tym, że podobno "dzieciom to źle robi".


                > A tak niedawno Niemen ufnie wyśpiewywał, że „ludzi dobrej woli jest więcej ….
                > (…)”

                To było jednak dośc dawno - lata sześćdziesiąte bodajże i Niemen był wtedy
                bardzo młody. To go tłumaczy. Mnie zawsze śmieszył ten kawałek. A i kolega
                Wydrzycki myśli już, z tego co wiem, inaczej.

                > ” A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc
                > nie ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam
                > indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą”

                > Nie zrozumiałeś. Chodziło mi raczej o to, że według mnie NIE każdy MOŻE
                > załatwić swoje problemy ze Stwórcą.

                Podstawowy problem każdego człowieka polega na tym, że jest wrogi Bogu i
                przeznaczony na potępienie. Tego nikt za nikogo nie załatwi.
                Po załatwieniu tego problemu wszystkie inne stają się bardzo małe.

                >Podobno On posługuje się innymi, by pomóc
                > tym pokrzywdzonym przez los.

                Pokrzywdzonym przez los - owszem, ale pokrzywdzonym przez własną głupotę, brak
                zasad moralnych i złośliwość - absolutnie nie. Dlatego właśnie wszystkie
                projekty socjalne nie przynoszą efektów.

                > Pewnie, że ani Ty, ja, czy nikt inny nie
                > odpowiada „za całą jego nędzę i cierpienie”, ale KAŻDY, również Ty
                > i ja możemy
                > zrobić COŚ, by było tego mniej. Wystarczy trochę dobrej woli i otwarte oczy.
                > Choćby … ulicę obok. To „kropla drąży skałę”.

                Rozczulasz mnie, zupełnie jak Niemen. Wiesz, że kilka lat temu zrobiono studium
                skuteczności działania różnych organizacji charytatywnych działających w
                slumsach Nowego Jorku - okazało się, że poza doraźną pomocą, typu karmienie,
                zapewnianie odzieży, itp. nie bardzo mogą się czymś trwałym pochwalić. Ich
                podopieczni po prostu uzależniali się od tej pomocy i dalej ciągneli swoje
                roszczeniowo-pasożytniczo-beznadzijne żywoty.
                Jedynym wyjątkiem okazały się bardzo biedne (nie mogły korzystać z funduszy
                społecznych) chrześcijańskie misje - radykalnie fundamentalistyczne w swych
                wierzeniach - które nie tyle dawały tym ludziom środki, ile stawiały ich przed
                wyzwaniem wzięcia odpowiedzialności za swoje życie i postępowanie. Ludzie,
                którzy tam trafiali i przejmowali propagowane systemy wartości, zaczynali żyć w
                inny sposób.

                >
                > ”Uważam, że gdy człowiek wyrzeka się (niezależnie od okoliczności) ludzki
                > ch,
                > bezinteresownych odruchów w stosunku do innych, gdy nie potrafi współczuć,
                > pomagać, gdy obca jest mu zdolność empatii – przestaje być człowiekiem
                > 221;
                > ”Ostro powiedziane. Więc należałoby mnie uśpić”
                >
                > Ludzi myślących podobnie, jak Ty jest więcej, Jonek. Stwierdzam fakt.
                Naprawdę
                > tak uważam. A „usypianie” nie jest wyjściem. To byłoby zbyt proste.

                Czyli jeszcze wpierw popieścić prądem? A może obóz reedukacyjny - jak w Chinach?
                Inaczej się nie da.

                >
                > Siedzisz przy komputerze w kapeluszu? ;)
                > Cały czas. Kapelusza i butów nie zdejmuję nigdy, nawet w łóżku”
                >
                > Skarpetek też?!

                A jak niby miałbym zdjąć skarpetki nie zdejmując butów? Zresztą, bez skarpetek
                czuję się zupełnie nagi. I wyobrażasz sobie, co by się działo w domu, jak bym
                je w końcu zdjął? Wszyscy by padli jak kawki.
                Prawdziwy westman nigdy nie zdejmuje skarpetek. Zresztą, po każdej kąpieli,
                której regularnie co pół roku zażywam, są zupełnie czyste.

                > My God, masz bardzo wyrozumiałą życiową partnerkę. Ja taka nie
                > jestem. Mój Chasbędzik na szczęście też ;)

                Nie wyrozumiałą, tylko odpowiedno wytresowaną. Bat, ostrogi i kostka cukru od
                czasu do czasu - to z każdej kobiety zrobiłoby anioła. Szkoda, że w tym
                zfeminizowanym kraju jest to prawda zapoznana.

                > ” Jestem romantyczką, ale zdecydowanie wiarygodniej wypada ona w hmmm inn
                > ym świetle ;)”
                > ”W świetle księżyca wiosennym wieczorem?
                >
                > Na przykład. Temat rzeka ;)
                >

                Niestety, romantyzm kobiet najczęściej wyraża się w niebotycznych oczekiwaniach
                wobec mężczyzn.


                > Moje pojęcie „chama” - wbrew pozorom – nie mija się z Twoim.

                Obawiam się, mam niejasne przeczucie, że moja skromna osoba też zmieściłaby się
                w twoim pojęciu chama. A w moim wręcz przeciwnie - gentlemana.


                > Pozdrawiam serdecznie, Jonek ;)
                >
                Ja również. Miłego poniedziałkowego poranka.

            • hiro Re: Bezdomni i ich zycie - jak bezpanski pies 12.01.03, 19:57
              hiro napisała:

              > nowy jezus nam się kurwa w polsce pojawił!
              > pomyślałeś kiedyś radco nad tym :CO TY PISZESZ I KOGO TO JUŻ TERAZ OBCHODZI?
              zapomniałem dodać:i daj im godnie żyć!!!!!!!!
              twoje kryteria są do dupy!-ICH są pewnie lepsze!
              przemyśl to kiedyś!
              bandyci z usa chcą ropy saddama?
              tylko dlatego ,że starego bila ktoś kiedyś chciał rozpierdzielić?
              żółci produkują faktyczne zagrożenie dla świata-a wojana będzie -O ROPĘ!
              upssss sory- takie tematy cię przerastają!-pieniądze -to jest to!!!!!!!

    • lisiczkaa Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' 13.01.03, 07:58
      Polecam dziś o 20.55 film na TV2 pt." Kochaj mnie".

      Do mojego ulubionego Pana w kapeluszu napiszę, gdy przez chwilę dadzą mi tu
      spokój. Tak dręczyć na początku tygodnia to po prostu nieludzkie ;(

      Pozdrawiam @ll
      • radca ' LUDZIE BEZDOMNI ' i poslowie 17.01.03, 17:29
        dzisiejsza "pomorska donosi;

        "DEBATA. Na ulicach nie można mieszkać

        Zakaz polityczny

        - Żadnego człowieka nie powinno się wyrzucać na ulicę - twierdzili zgodnie
        uczestnicy wczorajszej redakcyjnej debaty dotyczącej projektu wprowadzenia
        całkowitego zakazu eksmisji na bruk. - Ale...

        - Nie można, po raz kolejny, tworzyć prawa, którego w praktyce nie uda się
        zrealizować - mówił Ryszard Kocieniewski , prezes Bydgoskiej Spółdzielni
        Mieszkaniowej. - To ustawa polityczna, a zatem zła.

        Zdaniem Janusza Nowaka , prezesa Bydgoskiego Stowarzyszenia Właścicieli
        Nieruchomości, gminy już teraz nie są przygotowane do zapewnienia eksmitowanym
        lokali socjalnych. - Przepis, który poszerzy katalog chronionych osób jest
        bezsensowny. Posłowie chcą zrobić gminom niedźwiedzią przysługę - dodawał.

        Według Tomasza Markowskiego , posła PiS, gminy powinny określić co jest dla
        nich priorytetem. - Czy ważniejsze jest wybudowanie hali sportowej za 12
        milionów złotych, czy może warto za te same pieniądze postawić mieszkania? -
        dowodził.

        - Propozycja zakazu eksmisji na bruk jest na tyle dobra, na ile broni
        wyrzucania ludzi na ulicę - twierdził Wiesław Maleski , prezes bydgoskiego
        oddziału Polskiej Unii Lokatorów. - Trzeba się jednak zastanowić nad polityką
        mieszkaniową, bo ta obecna jest nierealna.

        Uczestnicy debaty chwalili inicjatywę "Pomorskiej". Twierdzili, że społeczna
        dyskusja na ten temat jest bardzo potrzebna. - To nie ostatnie spotkanie w
        takim gronie - zapewniali. - Marzy nam się, by do debaty włączyli się także
        samorządowcy.

        Do udziału w naszej wczorajszej dyskusji zapraszaliśmy również posłów SLD,
        wszak to największy klub parlamentarny. Niestety, posłowie Anna Bańkowska i
        Bogdan Lewandowski nie znaleźli czasu, a na niespełna dwie godziny przed
        spotkaniem biuro poselskie Marcina Wnuka, zawiadomiło nas, że posła zmogła
        choroba. Szkoda. "


        • radca zima mieszka w Zuku lub w namiocie ? 12.02.03, 18:35
          bydgoszcz.naszemiasto.pl/wydarzenia/246949.html
          radca
          • radca Bezrobocie rosnie - i bezdomnych przybywa 21.02.03, 19:53
            Bezrobocie wynosi juz 18,7 % .Media podaja rowniez,ze liczba bezrobotnych
            wzrosla do okolo 3,2 miliona.

            Co sie dzieje ? Jak temu zaradzic ?

            radca
            • ivica Re: Bezrobocie rosnie - i bezdomnych przybywa 22.02.03, 00:07
              Jak?? Odpowiedz jest prosta. Kto ma zapewnic nowe miejsca pracy: panstwo - nie to juz przechodzilismy i do dzisiaj nam sie czkawka odbija, inwestorzy zagraniczni - oprocz marketow to chyba innych na razie nie bedzie; powod ? zbyt duze obciazenia podatkowe w Polsce.

              Wiec kto?? male i srednie firmy!!!!!

              tylko jest jeden problem - pan kolodko i jego poprzednicy tak przywalili w Polsce z podatkami iz obecnie nie ma takiej mozliwosci iz nowa firma miala szanse przetwac na rynku. Nim jeszcze zacznie walczyc z konkurencja to juz dopadaja ja zusy srusy i inne badziewia.

              Tak wiec panowie rzadzacy pojdzcie po rozum do glowy i OBNIZCIE PODATKI.

              pzdr.
              • radca artykul z "pomorskiej" 23.02.03, 16:29
                " BEZDOMNOŚĆ. Zapełnione schroniska

                Byle do wiosny

                Nawet strażnicy miejscy nie wiedzą, ilu w Bydgoszczy jest bezdomnych.

                W schronisku dla bezdomnych mężczyzn przy ulicy Fordońskiej przebywa
                obecnie 176 osób z całej Bydgoszczy. Podczas ostatnich mrozów mieszkańców
                przybyło. Na razie zajmują tylko pokoje, świetlica jest pusta.
                Jak długo chce
                W weekendy i popołudniami tych, którzy tu przychodzą, lokuje się doraźnie,
                żeby nie pozamarzali. Potem wszyscy są wysyłani do rejonowych ośrodków pomocy
                społecznej, żeby tam otrzymać skierowanie. - Kto załatwi wszystkie formalności,
                może zostać jak długo chce - mówi Piotr Poczekaj, pracownik socjalny. -
                Zarządzenie naszego dyrektora jest jasne: nikt nie może zostać bez pomocy.
                W świetlicy na materacach śpi za to dziesięciu przybyszów do noclegowni
                Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej przy Zygmunta Augusta, bo w pokojach
                zaczęło już brakować miejsc. Codziennie po zmierzchu trafia tutaj bowiem ponad
                sto osób, także z pobliskiego dworca PKP i działek. W noclegowni mogą się
                wykąpać i zjeść ciepły posiłek.
                Patrol z mapą
                Kilkaset osób, usiłujących przetrwać zimę w schroniskach i noclegowniach,
                to tylko część bydgoskich bezdomnych. Ilu ich jest naprawdę, nie wie nikt,
                nawet strażnicy miejscy, którzy każdego popołudnia i w mroźne noce docierają do
                miejsc, zaznaczonych na specjalnej "mapie bezdomności". - Zapobiegamy
                zamarznięciom - mówi Arkadiusz Bereszyński, rzecznik Straży Miejskiej. -
                Sprawdzamy stan zdrowia tych ludzi, w razie potrzeby sprowadzamy lekarza,
                namawiamy - zazwyczaj bez powodzenia - do przeniesienia się do schronisk. W
                ramach programu "Bezdomność" do niedawna z municypalnymi na patrole wyjeżdżali
                jako wolontariusze pracownicy socjalni, ale teraz strażnicy radzą sobie sami.
                Docierają na Okole, Szwederowo, Wyżyny, do Fordonu i Zimnych Wód. - Tej zimy w
                Bydgoszczy nie zamarzł jeszcze ani jeden bezdomny - dodaje Bereszyński.


                Katarzyna Karwat

                22 Lutego 2003 "
                • radca juz sie zaczyna...... 04.04.03, 14:03
                  www1.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,1407205.html
                  radca
                  • radca Bezdomni nie chca do Unii Europejskiej 02.05.03, 14:47
                    info.onet.pl/708268,11,item.html
                    "
                    Bezdomni nie chcą do Unii Europejskiej



                    Bezdomni nie chcą wejścia Polski do Unii Europejskiej - wynika z "referendum"
                    przeprowadzonego w 16 polskich miastach. Uważają, że nie zmieni to ich
                    sytuacji - powiedział Marek Bogdanowicz, organizator referendalnego sondażu.

                    W ciągu trzech ostatnich miesięcy w ramach akcji "Zobaczyć człowieka"
                    wolontariusze wręczali bezdomnym na dworcach, ulicach i przed kuchniami dla
                    ubogich ankietę. Były w niej dwa pytania: "Czy jesteś za przystąpieniem w
                    struktury Unii Europejskiej?" i "Jakie skutki przyniesie Twoja decyzja?". W 16
                    miastach wojewódzkich zebrano 16 tysięcy 354 odpowiedzi.

                    "Przeciw integracji opowiedziała się większość pytanych - 9 tys. 13 bezdomnych,
                    a za przystąpieniem Polski do UE 7 tys. 341" - powiedział PAP Marek
                    Bogdanowicz. "Wiele osób nie chciało uczestniczyć w sondażu, bo twierdziły, że
                    mają zbyt mało informacji na temat Unii Europejskiej" - dodał.

                    Zdaniem bezdomnych, w Unii Europejskiej nadal będą bez pracy i jeszcze trudniej
                    niż teraz będzie im zdobyć pomoc socjalną. Jedyna nadzieja związana z
                    integracją to większe poszanowanie ich godności. "Bezdomni oczekują, że w UE
                    nie będą bici i poniżani przez służby publiczne - policję i straż miejską" -
                    mówił Bogdanowicz.

                    Rezultaty "referendum" organizatorzy przedstawią posłom wszystkich ugrupowań -
                    prounijnych i antyunijnych. Będą także zabiegać o zmianę przepisów, tak, żeby w
                    prawdziwym referendum bezdomni mogli głosować na podstawie numeru pesel, a nie
                    zameldowania, którego nie posiadają. "
                    • radca jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 12.06.03, 00:44


                      "DZIAŁKI. Co dziesiąta - piętnasta altanka ma stałych lokatorów
                      Małe pegeery

                      Bydgoskie ogródki działkowe zamieniają się w osiedla mieszkaniowe. Na
                      niektórych z nich, altanka stała się całorocznym domem.

                      Ogródki działkowe powstały po to, by mieszkańcy miast mieli możliwość
                      odpoczynku na łonie natury.
                      Fot. Tadeusz Pawłowski


                      - Mam działeczkę w Myślęcinku, na której jeszcze kilka lat temu można było
                      sobie odpocząć - mówi nasza Czytelniczka. - Dziś jest to praktycznie
                      niemożliwe. Coraz więcej rodzin mieszka na działkach, jest hałas i coraz
                      większy bałagan.
                      Współczucie się kurczy
                      Jej mąż dodaje: - Rozumiemy, że niektóre osoby przeprowadzają się do
                      altanek, bo nie mają gdzie mieszkać. Bardzo współczujemy tym ludziom, ale są
                      pewne granice. Za utrzymanie ich rodzin płacą wszyscy działkowicze. Mamy z żoną
                      tylko skromniutkie emerytury, a ci ludzie żyją na garnuszku państwa, albo gminy
                      i jeszcze drenują nasze kieszenie. Moje współczucie dla nich kurczy się coraz
                      bardziej. Polski Związek Działkowców coś powinien z tym zrobić.
                      - Jesteśmy bezradni - twierdzi Tadeusz Minior, prezes bydgoskiego oddziału
                      PZD. - Krajowa Rada stwierdziła jasno - na działkach nie można mieszkać na
                      stałe. Co z tego, jeśli osoba kupująca mówi, że o tym wie, a potem wprowadza
                      się z rodziną.
                      Coraz częściej działki kupują ludzie młodzi. - Kiedy rodzina się
                      powiększa, zaczynają rozbudowywać altanki i w ten sposób w ogródkach powstają
                      takie "małe pegeery" - mówi prezes.
                      - To wielki problem - mówi Marek Jaworski, powiatowy inspektor nadzoru
                      budowlanego. - Zgodnie z przepisami altanki położone na terenie miasta nie
                      powinny mieć więcej niż 25 metrów kwadratowych, zaś te poza miastem - do 35
                      metrów. Docierają jednak do nas sygnały, że prawo jest łamane. Na razie robimy
                      wyrywkowe kontrole, niebawem jednak postaramy się przeprowadzić je w sposób
                      kompleksowy.
                      Pod prąd
                      Problemów z osobami nielegalnie zamieszkującymi działki, jest znacznie
                      więcej. - Osoby na dorobku dostają stare szafy, tapczany, które często potem
                      zaśmiecają ogród, albo lądują w lesie - twierdzi prezes Minior. - Poza tym
                      coraz częściej mamy trudności z rozliczeniem się na przykład z energetyką. Prąd
                      ginie gdzieś po drodze, a my musimy za to płacić.
                      Niektórzy mieszkańcy działek zaczynają traktować PZD jak administrację
                      spółdzielni. - Denerwują się na przykład, że w niektórych ogrodach zimą
                      wyłączana jest woda i prąd - dodaje Tadeusz Minior. - A przecież ogrody
                      działkowe powstały nie po to, by na nich mieszkać.
                      Oprócz ludzi przebywających na działkach przez okrągły rok, pojawiła się
                      też grupa osób, które oszczędzają. - Mieszkają w altance przez kilka miesięcy,
                      choć mają dach nad głową - opowiada prezes. - Nie chcą jednak płacić za
                      utrzymanie mieszkania, więc przenoszą się na działki, bo tu taniej.
                      Cudza bieda
                      Rodzina państwa S. mieszka na działce od kilku miesięcy. - Nie chcemy być
                      dla nikogo ciężarem - mówi pani S. - Nie awanturujemy się, nie urządzamy
                      libacji alkoholowych... Staramy się żyć w zgodzie z sąsiadami, ale coraz więcej
                      osób patrzy na nas krzywo, bo nasze dziecko czasami głośno się bawi. Jak to
                      dziecko... Ludzie chcą mieć spokój i nic więcej ich nie interesuje. Nawet cudza
                      bieda. Staram się ich zrozumieć. Gdybyśmy mieli dokąd pójść, to nawet przez
                      chwilę byśmy się nie zastanawiali.
                      -----
                      • unsatisfied6 Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 12.06.03, 00:49
                        Usunąć tych , co do tego doprowadzają , a tych ludzi zostawić w spokoju .

                        PRAWDZIWY MEKSYK .
                        • Gość: Elodia Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 01:54
                          Lisiczkę popieram , a Jonek mnie wyprowadził z równowagi... tym podziałem na
                          grupy... powódź , pożar - tym ludziom należy pomóc... a zbieg okoliczności ?
                          Mam znajnomą , która przeprowadziła się do męża do innego miasta - swoje
                          ADMowskie mieszkanie w Bydgoszczy oddała bo musiała tam iść do pracy i
                          zameldować się , jej mąż zmarł dzień po ślubie i nie zdążył przepisać na nią
                          mieszkania ( wcześniej nie mógł) a że wcześniej było zapisane na jego córkę
                          wylądowała na ulicy ... Wiem Jonek powie , że to głupota bo mógł wcześniej
                          przepisać z powrotem na siebie ( mieszkanie należało do niego ale zanim ją
                          poznał przepisał na córkę ) ale wszystkiego w życiu nie da się przewidzieć a
                          moją znajomą za jej nauczycielską pensję nie stać było nawet na wynajęcie
                          skromnego pokoju ... Moja druga znajoma jest na skromnej rencie - w razie
                          śmierci jej męża nie stać jej będzie opłacić nawet ten skromny ADMowski czynsz
                          i co ? Pewnie wyleci ... Ona pracować nie może a jej mąż też zresztą na rencie
                          dorabia tyle , że ledwo na życie starczy więc nie dają rady nic zaoszczędzić
                          tym bardziej , że dużo idzie na lekarstwa ... Takich ludzi , którzy tracą
                          mieszkania w wyniku różnych życiowych splotów okoliczności jest więcej a jakoś
                          nie widzę dla nich miejsca w spisie Jonka !!! Niedawno czytałam o człowieku ,
                          który spowodował wypadek ( na trzeźwo ... po prostu zemdlał za kierownicą ) i
                          został skazany ( w przeciwieństwie do wielu pijanych kierowców ) , po wyjściu z
                          więzienia okazało się , że przyjmą go do poprzedniej pracy ale on już nie miał
                          domu , został wymeldowany przez żonę , która w tym czasie znalazła sobie
                          kochanka ... I właśnie Takim ludziom należy pomóc póki nie wejdą na dobre na
                          drogę szarych , zapitych , bezradnych bezdomnych ... Znam ludzi , którzy mają
                          mieszkanie z ADM i tylko je niszczą , demolują , doprowadzają do ruiny ( miałam
                          przykład na mojej ulicy gdzie po eksmisji dom nadawał się tylko do
                          rozbiórki )... a jest wielu , którzy z jakichś przyczyn stracili mieszkanie lub
                          też możliwość opłacania go ... Jeśli to ma tak wyglądać to będzie przybywać
                          bezdomnych a ubywać... mieszkań .
                          Poza tym ( co do reszty Waszych wypowiedzi)wiadomo wszystkim nie pomogę ale to
                          jeszcze nie powód bym szła przez życie z zamkniętymi oczyma ! Czasem da się coś
                          zrobić , komuś pomóc , poradzić , dorzucić gdzieś małą kropelkę od siebie... To
                          tylko kwestia otwartych oczu i odrobiny dobrej woli.
                          • radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 22.06.03, 23:43
                            Mysle,ze malo aktywnie dziala Wydzial Polityki Spolecznej

                            radca
                            • lisiczkaa Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 23.06.03, 00:13
                              Dobrze, że ten wątek został reanimowany.
                              Elodio, pozdrawiam ;)

                              Pozdrawiam @ll
                              • Gość: JOnek Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 00:21
                                lisiczkaa napisała:

                                > Dobrze, że ten wątek został reanimowany.

                                Niestety, jest to chyba próba reanimacji trupa.

                                Ale pozdrawiam wszystkich miłych dyskutantów
                                • Gość: lisiczkaa Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: 213.25.95.* 25.06.03, 01:05
                                  Miło Cię widzieć, Jonek ;)

                                  A z głódu ludzi umierają. Może NIE tak, jak w Etiopii, ale zjawisko
                                  umierania "na raty" nie jest rzadkością.

                                  Pozdrawiam @ll
                                • radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 22.11.03, 20:54
                                  Gość portalu: JOnek napisał(a):

                                  > lisiczkaa napisała:
                                  >
                                  > > Dobrze, że ten wątek został reanimowany.
                                  >
                                  > Niestety, jest to chyba próba reanimacji trupa.
                                  >
                                  > Ale pozdrawiam wszystkich miłych dyskutantów

                                  - pozdrawiam

                                  radca
                          • Gość: Jonek Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 00:19
                            Gość portalu: Elodia napisał(a):

                            > Lisiczkę popieram , a Jonek mnie wyprowadził z równowagi...

                            Czuję się zaszczycony. Wszystko lepsze niż obojętność....

                            > ... Wiem Jonek powie , że to głupota bo mógł wcześniej
                            > przepisać z powrotem na siebie ( mieszkanie należało do niego ale zanim ją
                            > poznał przepisał na córkę ) ale wszystkiego w życiu nie da się przewidzieć a
                            > moją znajomą za jej nauczycielską pensję nie stać było nawet na wynajęcie
                            > skromnego pokoju ... Moja druga znajoma jest na skromnej rencie - w razie
                            > śmierci jej męża nie stać jej będzie opłacić nawet ten skromny ADMowski
                            czynsz
                            > i co ? Pewnie wyleci ... Ona pracować nie może a jej mąż też zresztą na
                            rencie
                            > dorabia tyle , że ledwo na życie starczy więc nie dają rady nic zaoszczędzić
                            > tym bardziej , że dużo idzie na lekarstwa ... Takich ludzi , którzy tracą
                            > mieszkania w wyniku różnych życiowych splotów okoliczności jest więcej a
                            jakoś
                            > nie widzę dla nich miejsca w spisie Jonka !!!

                            Niestety, nie mam dla ciebie pocieszających informacji. Już jakiś czas temu
                            odkryłem dość nieprzyjemny fakt, że w naszym kraju nie opłaca się budować
                            mieszkań. Buduje się tylko dla siebie, albo żeby skorzystać z ulgi podatkowej.
                            Natomiast prawie na palcach można wyliczyć, że jeśli spróbujesz wybudować
                            mieszkanie płacąc średnią cenę za metr kwadratowy, to żeby nakłady się zwróciły
                            potrzeba kilkunastu lat ciągłego wynajmu bez żadnych remontów.
                            A jeśli dodać do tego nasze absurdalne prawo lokalowe, to jest to inters
                            zupełnie nieopłacalny.
                            Wniosek z tego taki, że takich ludzi jak tych, których sytuację opisałaś
                            powyżej będzie przybywało.
                            Jedyne wyjście z sytuacji to poprawa poziomu życia ludzi, żeby mogli więcej
                            płacic za mieszkania. A to jest perspektywa na minimum 20 lat, przy dobrych
                            ekonomicznych wiatrach.
                            Do tego czasu ... nie wiem.

                            Ale, żeby nie popadać w zupełny pesymizm trzeba dodać, że większośc Polaków
                            lubi rozczulać się nad sobą i malować swoją sytuację w maksymalnie ciemnych
                            barwach. A tak naprawdę to z głodu w naszym kraju jeszcze nikt nie umarł.

                            • radca Propozycja dla Politykow 13.07.03, 16:28
                              a gdyby tak kazdego Posla wyslac na " wczasy " na 2 tygodnie - czyli
                              " wyjazd sluzbowy " do najbiednieszych Regionow i zakwaterowac u biednej
                              rodziny ? Posel taki powinien miec tylko - to co ma na sobie. Bez karty
                              kredytowej,bez telefonu komorkowego, bez legitymacji poselskiej ( oczywiscie
                              bez Imunitetu ).Czyli w jednej koszuli, spodniach i butach.

                              Ciekawe kto by wytrzymal te 2 tygodnie ? Ciekawe jak by sie czuli tacy
                              Poslowie ? Napewno mieliby doswiadczenie i rozeznanie - jak zyja ludzie
                              w Naszym Kraju ? Poznaliby zycie z tej drugiej strony.

                              Ciekawe - gdyby tak dano Wybor - ilu Poslow by na to wyrazilo zgode i ilu
                              by to przezylo ?

                              Wiem,ze moj pomysl jest Awangardowy ,ale jak Posel moze poznac BIEDE i zycie
                              bezrobotnych,biednych,ubogich i bezdomnych - jesli nie bedzie wsrod nich zyl ?

                              radca
                          • Gość: doktor Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 17:35
                            bardzo pieknie elodio
                            dodalbym tylko do twojej wpowiedzi jedna bardzo wazna rzecz mianowicie to ze
                            bezdomny niewazne w jaki sposob stracil swoj dobytek pozostaje bezdomnym nie
                            mozna ich poszufladkowac alkoholik tez mogl zyc kiedys w dostatku mogl stac
                            sie alkoholikiem bo urodzila mu sie niepelnosprawna corka lub syn mogl stracic
                            zone i sie po prostu zalamac moglo go po prostu zycie ciezko doswiadczyc i nie
                            wytrzymal zostal alkoholikiem
                            kazda istota ludzka jest silna ale nie kazda ma mozliwosc o tym sie przekonac
                            bo za szybko sie poddaje lub inni ludzie zamiast podac im pomocna dlon po
                            prostu jeszcze dobijaja a naprawde nieraz wystarczy jedno dobre slowo i ta
                            osoba znowu zaczyna byc soba - jedno slowo zamiast smiechow krytyki szyderstwa

                            czy naprawde to jest tak wiele????

                            oni nie chca od nas litosci pieniedzy czy domow chca po prostu milosci
                            szacunku i zrozumienia


                            "daj im szanse a zobaczysz ile sa warci" - kazdy czlowiek


                            pozd.
                            • radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 13.07.03, 17:54
                              Tak Doktorze...
                              + "daj im szanse a zobaczysz ile sa warci" - kazdy czlowiek +

                              Wielu z Nich, gdyby otrzymalo ta szanse - chociaz malenka - to mogloby powoli
                              sie "odbijac " i zaczac zyc - jak Czlowiek. Dobre slowo i ta malenka szansa....

                              lecz jak to zrobic ? Jak zaradzic ? Danie " paru groszy " nie pomoze na wiele.
                              Jestem za tym by "podarowac wedke i umozliwic miejsce przy lowisku ".

                              radca
                              • Gość: doktor Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 18:52
                                mili moi czy mozecie sobie wyobrazic taka sytuacje np. czlowiek ktory jest alkoholikiem albo narkomanem ktoremu nigdy nikt nie powiedzial "jestes cos wart mozesz osiagnac co tylko zechcesz" i pewnego dnia spotyka osobe ktora mowi mu to wszystko, wspiera go kiedy sie cos za pierwszym razem nie uda. Uwazam ze to jest warte o wiele wiecej niz pomoc finansowa.

                                poprostu wystarczy wierzyc w tego czlowieka nawet wtedy kiedy on sam w siebie nie wierzy i wierzyc w niego tak dlugo az on sam w to uwierzy.

                                pozd.
                                • radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 13.07.03, 19:26
                                  Gość portalu: doktor napisał(a):

                                  > mili moi czy mozecie sobie wyobrazic taka sytuacje np. czlowiek ktory jest
                                  alko
                                  > holikiem albo narkomanem ktoremu nigdy nikt nie powiedzial "jestes cos wart
                                  moz
                                  > esz osiagnac co tylko zechcesz" i pewnego dnia spotyka osobe ktora mowi mu to
                                  w
                                  > szystko, wspiera go kiedy sie cos za pierwszym razem nie uda. Uwazam ze to
                                  jest
                                  > warte o wiele wiecej niz pomoc finansowa.
                                  >
                                  > poprostu wystarczy wierzyc w tego czlowieka nawet wtedy kiedy on sam w siebie
                                  n
                                  > ie wierzy i wierzyc w niego tak dlugo az on sam w to uwierzy.
                                  >
                                  > pozd.

                                  - Ja akurat cos takiego przezylem i nie wiem - jak byloby gdybym nie otrzymal
                                  takiego wsparcia ? Taka pomoc otrzymalem w Austrii.Otrzymalem akurat taka
                                  pomoc i wsparcie od Austriakow.

                                  Osoba,ktora mnie przyjmowala do pracy - po powrocie z " osiedlenia sie w Naszym
                                  Kraju" - powiedziala : " doskonale pana rozumiem - bo sam stracilem jedynego
                                  brata rok temu " .Zapytalem sie wtedy ; + jak Pan to wszystko znosi i jak to
                                  zniesc + ? Odpowiedzial wtedy : " tylko czas i pozytywne myslenie zrobi swoje ".
                                  Zauwazylem,ze "pilnowal " bym czul sie jak najlepiej ".

                                  Nastepny czlowiek - zatrudnial mnie dodatkowo i " stawial wysoko poprzeczke ".
                                  Mowilem mu ( pamietam ) ,ze + nie mam energii - bo cierpie +
                                  Wymagal, wymagal i wymagal.Wiele opowiadal i nauczal - by sie tylko nie
                                  poddawac.Stosowal rozne przyklady :) np. prosty a jakze wymowmy :

                                  - " niech pan stanie obok mnie ja robie krok do przodu i co pan teraz zrobic
                                  powinien " - powiedzial
                                  - + musze rowniez wykonac krok do przodu + - rzeklem
                                  - " nie - pan musi zrobic dwa kroki do przodu,aby mnie juz wyprzedzic i to jest
                                  pana zadanie w zyciu " - powiedzial

                                  Tych nauk w tym zalamaniu - bylo wiele.

                                  Kolega z pracy natomiast powiedzial: " trzeba poszukac sobie jakis sens zycia "
                                  i to mimo prostej uwagi - bylo trafne.

                                  Otrzymalem wiele pomocy i dzieki temu moge dalej funkcjonowac.Dzieki temu
                                  moglem juz po czasie pomagac nastepnym.Zdobylem juz troche doswiadczenia w tym
                                  kierunku, poznalem wielu , otrzymalem wiele listow i meili.

                                  radca
                                  • Gość: doktor Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 19:32
                                    widzisz taka pomoc jest najlepsza i najbardziej skuteczna bo daje cos co
                                    zostaje do konca zycia, sam jestes najlepszym przykladem



                                    pozd.
                                    • radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 13.07.03, 19:58
                                      Gość portalu: doktor napisał(a):

                                      > widzisz taka pomoc jest najlepsza i najbardziej skuteczna bo daje cos co
                                      > zostaje do konca zycia, sam jestes najlepszym przykladem

                                      > pozd.

                                      - " dobre slowo jest wiecej wart od pieniedzy " - tak mowiono kiedys.

                                      radca
                                      • elodia Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 15.07.03, 01:40
                                        Śpieszmy się

                                        Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
                                        zostaną po nich buty i telefon głuchy
                                        tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
                                        najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
                                        potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
                                        jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
                                        kiedy myślimy o kimś zostając bez niego(...)

                                        Jan Twardowski


                                        To człowiek człowiekowi najbardziej potrzebny jest do szczęścia.

                                        Paul Thiry Holbach
                                        • radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 17.07.03, 23:33
                                          czytalem dzisiaj artykul,ze jest wiele pustostanow

                                          radca
                                          • elodia Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 18.07.03, 00:06
                                            Ja też... tylko ponoć mają właścicieli , którzy wyjechali...
    • Gość: Maciej Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.03, 19:39
      a sierpien to miesiąc trzezwosci czy jakoś tak?
      • radca widzialem bezdomnego 21.08.03, 20:44
        Szedl sobie pewien pan w srednim wieku z dykta ( nie mylic z denaturatem :)
        Poprosil ego szwagra o papierosa, cos tam opowiadal do niego i poszedl dalej.
        Zapytalem sie pozniej, czy to byl jakis znajomy ? Usylszalem,ze znal go
        i,ze jest to aktulanie BEZDOMNY.

        ???

        Otoz chodzi on tak co wieczor z ta dykta i szuka sobie miejsca do noclegu.
        Plyta ta sluzy podobno jako materac - lozkiem jest ziemia lub to co sie na
        tej ziemii znajduje.

        (((:

        radca
        • radca Mieszkania socjalne 13.09.03, 09:48
          " BEZDOMNOŚĆ. Nie można liczyć tylko na schroniska

          Potrzebny adres

          W bydgoskich schroniskach jest tak dobrze, że niektórzy bezdomni mieszkają w
          nich od siedmiu lat. Tak być nie powinno, dlatego jak najprędzej należy
          stworzyć miejski program wychodzenia z bezdomności.

          Bydgoszcz ma się czym pochwalić - miejsc dla bezdomnych mamy znacznie więcej
          niż w innych miastach, a bydgoskie schroniska są wciąż rozbudowywane.

          Choćby na siedząco

          W placówce dla bezdomnych mężczyzn jest miejsc dla około dwustu osób. To dużo,
          choć tego lata w schronisku przebywało stale około 120 mężczyzn. - W
          poprzednich latach o tej porze roku było ich 60-70 - mówi Jan Brzozowski ,
          dyrektor Zakładu Pomocy Społecznej dla Bezdomnych. - Zimą miejsc nie powinno
          zabraknąć, a gdyby tak się stało, to też będziemy przygotowani. Na wszelki
          wypadek dokupimy ze sto łóżek od Agencji Mienia Wojskowego. Każdemu udzielimy
          pomocy. Bezdomni będą siedzieć, albo nawet stać, ale najważniejsze że pod
          dachem.

          Z kolei w schronisku dla matki z dzieckiem przebywają 142 osoby (w tym 75
          dzieci), a w placówce dla rodzin - około 80 osób. W tych schroniskach rotacja
          jest najmniejsza. - Nie możemy wiecznie przechowywać rodzin - twierdzi
          Brzozowski. - One, by normalnie mogły funkcjonować, muszą mieć swój adres. Nie
          można liczyć tylko na schroniska, dlatego jak najszybciej musi powstać miejski
          program wychodzenia z bezdomności. Mamy dużo dzieci. One nie mogą wyrosnąć na
          bezdomnych.

          Rudery na socjale

          Większość podopiecznych zakładu pomocy mieszka w bydgoskich schroniskach od 3-5
          lat. - Rekordziści nawet od 7 - dodaje Brzozowski. - Kto tak długo przebywa w
          tego typu placówce, najczęściej nie chce już stąd odejść. Trzeba to zmienić.

          Zdaniem Brzozowskiego w Bydgoszczy trzeba stworzyć więcej lokali socjalnych. -
          Bezdomnych, którzy osiągają jakieś dochody, byłoby stać na ich utrzymanie -
          dodaje dyrektor. - Socjoterapię można by z nimi prowadzić już poza
          schroniskiem. Pod własnym adresem uczyliby się samodzielności i
          odpowiedzialności.

          - W tym roku w Bydgoszczy przybędzie około 60 lokali socjalnych - twierdzi
          Łukasz Wróblewski , rzecznik prasowy Administracji Domów Miejskich. - Powstaje
          lista mieszkań do przekwalifikowania. Lokali socjalnych mogłoby być więcej, ale
          przeszkodą jest brak pieniędzy. Większość pomieszczeń musimy gruntownie
          wyremontować. Są zdemolowane przez poprzednich lokatorów, albo zawilgocone,
          zagrzybione...

          Jak twierdzi Wróblewski, liczba lokali socjalnych co roku będzie się
          zwiększać. "

          - a niby tyle pustostanow jest ?

          radca

          • radca 987 - telefon alarmowy 23.10.03, 19:53
            " 987-telefon alarmowy

            Uprzejmie informuję, że w związku ze zbliżającymi się chłodami, w Wydziale
            Zarządzania Kryzysowego Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, wzorem lat
            ubiegłych, uruchomiliśmy bezpłatny, całodobowy telefon 987.

            Pod tym numerem czekamy na zgłoszenia od Państwa o osobach bezdomnych,
            potrzebujących pomocy i schronienia. Pracownicy Wydziału Zarządzania
            Kryzysowego dysponują stale aktualizowanym spisem noclegowni, schronisk,
            miejsc, gdzie wydawana jest ciepła odzież i posiłki.

            Telefon jest bezpłatny, czynny całą dobę i całkowicie anonimowy. "

            • radca Re: 987 - telefon alarmowy 27.10.03, 20:00
              a co z tymi " pustostananmi" - ktorych niby mialoby byc tak duzo ?

              radca
              • hiro Re: 987 - telefon alarmowy 27.10.03, 20:11
                radca napisał:

                > a co z tymi " pustostananmi" - ktorych niby mialoby byc tak duzo ?
                >
                > radca
                no stary :szybciutko i na temat:-jaki masz metraż mieszkania i ilu bezdomnych
                masz w domu?

                • radca Re: 987 - telefon alarmowy 16.11.03, 15:35
                  www.nowosci.com.pl/lam3.html
                  " Wielu bezdomnych nie chce mieszkać w schroniskach. Odstraszają ich rygory i
                  zakaz picia alkoholu
                  Śmierć na wolności
                  Są w każdym mieście. W siatkach i reklamówkach dźwigają cały swój dobytek.
                  Koczują na dworcach, w klatkach schodowych bloków, w piwnicach, w opuszczonych
                  domach i altanach na działkach. Bezdomni. Gdy przychodzą mrozy, zaczyna się dla
                  nich walka o życie. Niektórzy szukają wtedy pomocy w schroniskach i placówkach
                  pomocy społecznej. Ale nie wszyscy. Wielu z tych, którzy nie chcą poddać się
                  rygorom i wybierają życie "na wolności", prędzej czy później tragicznie umiera.
                  Zamarza lub ginie w płomieniach, przy których chciało się ogrzać.

                  Właśnie w ogniu zginął w ubiegłym tygodniu w Bydgoszczy 47-letni bezdomny.
                  Około godziny pierwszej strażaków wezwano na działkę przy ulicy Bielickiej, do
                  płonącej altany. Gdy ją ugasili, w pogorzelisku znaleźli zwęglone zwłoki
                  mężczyzny. Policja ustaliła, że kilka miesięcy wcześniej wyprowadził się z
                  domu. Prawdopodobnie koczował na działce. Nie wiadomo, co spowodowało pożar.
                  Strażacy wstępnie przypuszczają, że jego źródło było wewnątrz altany.
                  Niewykluczone, że dziki lokator chciał się ogrzać lub zasnął z papierosem.
                  Nie była to pierwsza tego typu tragedia w regionie. Co roku na Pomorzu i
                  Kujawach ginie przynajmniej kilku bezdomnych. Jedni od ognia, inni umierają z
                  wycieńczenia, jeszcze inni zamarzają.

                  Wyrzucili za denaturat

                  Ilu w województwie kujawsko-pomorskim jest bezdomnych, dokładnie nie wiadomo.
                  Przez Toruń na przykład przewija się rocznie około trzystu. Jedni przyjeżdżają,
                  inni wyjeżdżają, jeszcze inni na zimę przenoszą się do domów pomocy społecznej
                  lub wracają do rodziny. Miasto i organizacje pomocy społecznej nie zostawiają
                  ich bez pomocy. Otwiera się dla nich schroniska i noclegownie. Jednak nie
                  wszyscy chcą z nich korzystać.
                  W toruńskim schronisku dla mężczyzn jest ponad 40 miejsc, ale na zimę placówka
                  może przyjąć jeszcze 20 dodatkowych osób. Osiem łóżek czeka też w noclegowni
                  przy izbie wytrzeźwień, a kilkanaście w hotelu PCK. Miasto zapewnia im środki
                  czystości, odzież, opiekę pielęgniarską i jeden ciepły posiłek dziennie.
                  Bezdomni "z ulicy" mogą dostać bony obiadowe i korzystać z łazienki oraz
                  posiłków w dwóch toruńskich "Caritasach". Kobiety mogą znaleźć schronienie w
                  noclegowni "Caritasu" przy Szosie Bydgoskiej, a ciężarne lub matki nieletnich
                  dzieci w Domu Samotnej Matki w Browinie.
                  Podobnie jest w każdym mieście. W Grudziądzu na przykład działa schronisko
                  prowadzone przez Towarzystwo św. Brata Alberta, a w Brodnicy na Ustroniu
                  bezdomni dostali do dyspozycji dom. Nadzoruje go Miejski Ośrodek Pomocy
                  Społecznej, ale mieszkańcy mają swój samorząd, sami dbają o czystość, wzajemnie
                  pilnują się, by nie pić alkoholu.
                  - A po co mi jakieś schronisko? Żeby mi wszystkiego zabraniali? Ani wypić, ani
                  później wrócić, bo zaraz wyrzucą. Byli tu jacyś z opieki społecznej, ale ja nie
                  chcę. Wolę żyć na wolności - wzrusza ramionami bezdomny koczujący na klatce
                  schodowej w jednej z kamienic na Dużym Rynku w Brodnicy. - Tu mieszkają dobrzy
                  ludzie. Co rusz coś do jedzenia podrzucą. Lepiej mi tu niż na Ustroniu. Byłem
                  tak kiedyś, ale mnie wyrzucili. Za denaturat. Tacy porządni, a sami nieraz
                  wypiją.

                  Patrol na koczowisku

                  Aby pomóc bezdomnym przetrwać zimę, na Pomorzu i Kujawach uruchomiono
                  bezpłatny, czynny przez całą dobę numer alarmowy 987, pod którym można uzyskać
                  informację o wolnych miejscach w noclegowniach, schroniskach, o darmowych
                  posiłkach, badaniach lekarskich i możliwości otrzymania ciepłej odzieży. Pod
                  987 mogą dzwonić nie tylko potrzebujący pomocy, ale także ci, którzy chcą
                  poinformować o osobach nocujących na klatkach schodowych, w piwnicach, w
                  altanach czy wręcz pod gołym niebem. Abonenci z województwa kujawsko-
                  pomorskiego nie muszą wybierać numeru kierunkowego.
                  Oprócz władz gminnych i organizacji społecznych, o bezdomnych starają się też
                  zadbać policjanci i strażacy.
                  - Penetrujemy koczowiska, opuszczone domu i tym podobne, "zbieramy" z ulic
                  pijanych, żeby nie zamarzli. Współpracujemy także z władzami samorządowymi i w
                  razie potrzeby zawiadamiamy odpowiednie instytucje - wylicza aspirant sztabowy
                  Katarzyna Witkowska z Komendy Wojewódzkiej Policji. - Służby patrolowe i
                  wszystkie jednostki policji dysponują wykazami miejsc, w których bezdomni mogą
                  szukać pomocy. Nie możemy jednak siłą zaganiać ich do schronisk. Muszą sami
                  chcieć się uratować.

                  Sylwia Derengowska"
                  • radca 987 - tel. alarmowy- ADRESY pomocy bezdomnym 16.11.03, 15:48
                    " Od mrozu

                    W 1999 r. zamarzł mężczyzna, który koczował w obozowisku przy ulicy Morwowej w
                    Toruniu.

                    W Boże Narodzenie 1999 roku w Brodnicy kolejarze wysadzili z pociągu
                    bezdomnego, który podróżował bez biletu. 62-letni mężczyzna zmarł z
                    wychłodzenia na stacji PKP.

                    W listopadzie 2001 r. w drewnianej szopce przy ulicy Grunwaldzkiej w Bydgoszczy
                    znaleziono zamarzniętego bezdomnego.

                    W październiku ub. r. w Inowrocławiu bezdomny zasnął w zaułku ulicy Przypadek i
                    zmarł z wychłodzenia.

                    W grudniu ub. r. na podwórku koło jednego z domów przy ulicy 1000-lecia w
                    Golubiu-Dobrzyniu zamarzł 63-letni bezdomny, który właśnie wyszedł z
                    zakrapianej imprezy, przewrócił się i zasnął na mrozie.

                    Od ognia

                    We wrześniu 1997 r. w opuszczonym domu przy ulicy Grunwaldzkiej pijani bezdomni
                    gotowali sobie jedzenie. Wybuchł pożar. Jeden z mężczyzn spłonął. Drugi został
                    poparzony.

                    Kilka tygodni później w bunkrze przy placu Skarbka 42-letni bezdomny doznał
                    oparzeń drugiego stopnia rąk i twarzy.

                    W 2000 roku zginął dziki lokator koczowiska przy Morwowej. Spalił się, bo po
                    pijanemu zasnął przy ogniu.

                    W lutym br. ogień wybuchł w wagonie stojącym na bocznicy kolejowej przy ulicy
                    Dworcowej w Chełmży. W pogorzelisku znaleziono dwa zwęglone ciała bezdomnych,
                    którzy urządzili sobie w wagonie schronienie na zimę. Przyczyną pożaru było
                    zaprószenie ognia.

                    We wrześniu br. bezdomny spłonął w opuszczonym domu we wsi Skąpe w gminie
                    Chełmża. Niewykluczone, że sam zaprószył ogień.




                    Gdzie po pomoc?

                    Toruń
                    - Miejskie Schronisko dla Bezdomnych Mężczyzn, ul. Kościuszki 4, tel. 62-333-36
                    - Noclegownia przy Izbie Wytrzeźwień, ul. Kasztanowa 16, tel. 645-89-69
                    - Toruńskie Centrum "Caritas" im. Matki Marii Karłowskiej, Szosa Bydgoska 1,
                    tel. 654-05-43
                    - Toruński Dom Readaptacji Społecznej dla Matek z Dziećmi i Osób Bezdomnych
                    Monar-Markot, ul. Dybowska 1, tel. 658-31-27.

                    Chełmża
                    - Hotel w Ośrodku Sportu i Turystyki, ul. 3 Maja 18, tel. 675-39-24, 675-36-55

                    Browina
                    - Dom Pomocy Społecznej, tel. 675-71-11

                    Pigża
                    - Dom Pomocy Społecznej, tel. 678-72-81

                    Dobrzejewice
                    - Dom Pomocy Społecznej, tel. 678-64-12
                    Wielka Nieszawka
                    - Dom Pomocy Społecznej, tel. 678-72-80

                    Grudziądz
                    - Schronisko dla Bezdomnych Mężczyzn, ul. Parkowa 22/24, tel. 643-30-63
                    - Schronisko dla bezdomnych Kobiet i Matek z dziećmi, Wielkie Lniska, Grudziądz
                    4

                    Brodnica,
                    - Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, tel. 498-27-42
                    - Dom na Ustroniu

                    Włocławek
                    - Schronisko dla Bezdomnych Mężczyzn, ul. Okrzei 59, tel. (0-prefiks-54) 232-27-
                    69
                    - Schronisko dla Bezdomnych Kobiet i Mężczyzn "Caritas", ul. Karnkowskiego 7,
                    tel. (0-prefiks-54) 232-28-16

                    Kowalewo Pomorskie
                    - Punkt noclegowy, ul. Brodnicka 1, tel. 684-11-30

                    Wąbrzeźno
                    - "Miejsce do spania", ul. Pruszyńskiego 35
                    - "1 noc awaryjnie" Gminny Ośrodek Kultury w Książkach
                    - Dom socjalny Płużnica - Goryń

                    Rypin
                    - Noclegownia parafii św. Stanisława Kostki, ul. Podlesia 1

                    Lipno
                    - Miejsca noclegowe w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej


                    Fot. Alicja Piotrowska"
                    • radca Re: 987 - tel. alarmowy- ADRESY pomocy bezdomn 26.12.03, 11:15
                      info.onet.pl/846769,11,item.html
                      " Dwaj bezdomni zginęli w kanale ciepłowniczym



                      Dwaj bezdomni mężczyźni zginęli w nocy z czwartku na piątek w wyniku pożaru w
                      kanale ciepłowniczym w Katowicach - podało Centrum Zarządzania Kryzysowego
                      Wojewody Śląskiego.

                      Prawdopodobnie doszło do zaprószenia ognia, a następnie zaczadzenia bezdomnych,
                      którzy się przy nim ogrzewali. Policja ustala okoliczności tego zdarzenia i
                      tożsamość ofiar. "

                      - a wladza przyznaje sobie premie, rowniez nie bardzo wie - jak zrezygnowac
                      z *trzynastek*

                      a moze rzadzacy nie wiedzy,ze jest tylu potrzebujacych ?

                      radca
                      • radca Re: 987 - tel. alarmowy- ADRESY pomocy bezdomn 26.12.03, 17:32
                        www.infobydgoszcz.pl/wydarz.asp?i=31683
                        " 4 ofiary śmiertelne 3 pożarów

                        Do pierwszego doszło w punkcie skupu złomu przy ul.Gdańskiej. Pracownik oraz
                        jego kolega, zginęli na miejscu.

                        Do drugiego doszło na ul.Żeglarskiej, gdzie biesiadowało trzech mężczyzn. Jeden
                        na skutek zaczadzenia zmarł. Trzeci pożar wybuchł w piwnicy domu przy ul.
                        Lelewela. Tam w pomieszczeniu mieszkał samotny mężczyzna, który niestety
                        zginął.Wszędzie wykluczono udział osób trzecich, ale też w przypadku ostaniej
                        tragedii, nie można mówić o zwarciu, bo nie było tam prądu.Policja i strażacy
                        prowadzą śledztwo. "

                        - czy musial mieszkac w piwnicy - jak szczur ?

                        radca

                        • radca Re: 987 - tel. alarmowy- ADRESY pomocy bezdomn 28.12.03, 22:31
                          miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,1842880.html
                          " Dwie osoby spłonęły w niedzielę żywcem w pożarze bunkra w Gniewkowie (powiat
                          inowrocławski). Bunkier służył bezdomnym za mieszkanie........"

                          - ile jeszcze ofiar smiertelnych musi byc, by nasi politycy zaczeli dostrzegac
                          ten problem ? Gdzie sa pelnomocnicy ds spolecznych ?

                          radca

                          ps. a moze wola stadiony i hale sportowe ?
                          • radca Re: 987 - tel. alarmowy - ZYCZENIA 01.01.04, 01:37
                            TYM BEZDOMNYM;GLODNYM I OPUSZCZONYM PRZEZ LOS I NAJBLIZSZYCG

                            Tym bezdomnym,glodnym - opuszczonym przez los i kiedys bliskim im osob
                            skladam zyczenia z nadzieja,ze ten Nowy 2004 Rok przyniesie poprawe Ich losu.

                            oby Dobrzy ludzie - z pomoca Boga poprawili Wasz los

                            radca
                            • radca Re: 987 - tel. alarmowy - ZYCZENIA 19.01.04, 22:48
                              spadl snieg, zimno i lodowato
                              a bezdomni koczuja - gdzie tylko sie da

                              radca
                              • radca telefon 986 24.01.04, 01:17
                                " ZIMA. Zmieszczą się wszyscy

                                Bezdomni na minusie

                                Kilkunastostopniowy mróz tradycyjnie zapełnił noclegownie i schroniska dla
                                bezdomnych. Nie ma jednak obaw, że zabraknie miejsc dla potrzebujących.

                                W schronisku dla bezdomnych mężczyzn przy Fordońskiej, prowadzonym przez
                                Zakład Pomocy Społecznej dla Bezdomnych, przebywa obecnie blisko 170 osób. Ta
                                liczba zmienia się właściwie z dnia na dzień, ale nikt z pracowników nie ma
                                wątpliwości, że dopóki będzie mróz, zainteresowanych przebywaniem tutaj nie
                                ubędzie.
                                Noclegownia przy Zygmunta Augusta jest, jak mówi Tadeusz Motyl, dyrektor
                                Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, zapełniona maksymalnie. Do tego trwa
                                wymiana instalacji, nakazana przez strażaków, więc chaos jest jeszcze większy.
                                Nawet w tej trudnej sytuacji znajdzie się tu jednak miejsce dla zgłaszających
                                się bezdomnych. - Nie odmówimy nikomu - podkreśla dyrektor Motyl. - Zawsze
                                można rozłożyć materace. Dla kobiet jest jeszcze piętnaście miejsc. Wszyscy
                                dostają ciepły posiłek.
                                Problem w tym, że wielu bezdomnych nie chce spędzić przynajmniej zimy ani
                                w schronisku, ani w noclegowni. - I nie chodzi nawet o to, że u nas nie wolno
                                pić alkoholu - dodaje Tadeusz Motyl. - Po prostu ci ludzie wybierają wolność.
                                Do nas przychodzą tylko zjeść coś porządnego, a potem wracają do miejsc, w
                                których przebywają.
                                Bezdomni mogą korzystać z bezpłatnych posiłków, wydawanych w: kuchni św.
                                Alberta przy Koronowskiej 14 (godz. 11.30-12), kuchni Stowarzyszenia
                                Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo przy bazylice, aleje Ossolińskich 2 (godz.
                                12-14), stołówce PKPS-u przy Zygmunta Augusta 2 (od godz. 18), stołówce PCK
                                przy Poznańskiej 14 (godz. 12-13) i misji charytatywno-opiekuńczej "Betezda"
                                przy Czartoryskiego 12 (od godz. 10).
                                W Bydgoszczy osoby bez dachu nad głową znajdą nocleg: w schronisku dla
                                bezdomnych mężczyzn przy ul. Fordońskiej 422 (tel. 343-93-40) i schronisku dla
                                samotnej matki przy ul. Podmiejskiej 2 (tel. 372-22-57). Rodziny umieszczane są
                                przy Chodkiewicza 9-11. Każdego dnia w godz. 18-9 czynna jest także noclegownia
                                Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej przy Zygmunta Augusta 2a (tel. 322-61-47,
                                349-52-86). Wszędzie, niezależnie od liczby miejsc, zawsze przyjmowani są
                                wszyscy potrzebujący.
                                Zgłoszenia pod hasłem "Bezdomny" można przez całą dobę kierować do
                                bydgoskiej Straży Miejskiej pod bezpłatny numer 986. Przy Kujawsko-Pomorskim
                                Urzędzie Wojewódzkim działa natomiast Centrum Zarządzania Kryzysowego - tel.
                                987.


                                (kaes) GP
                                24 Stycznia 2004 "
                                • radca Re: telefon 986 29.01.04, 16:02
                                  " Tam też jest życie

                                  Czwartek, 29 stycznia 2004r.

                                  Powybijane szyby w oknach, powyrywane drzwi, w pomieszczeniach, gdzie nocują -
                                  podłoga zawalona szmatami, puszkami, śmieciami i ekskrementami. Trudno
                                  uwierzyć, że to miejsce zajmują ludzie. Mimo że pomieszczenie nie ma okien ani
                                  drzwi, a na dworze panuje mocno ujemna temperatura, w środku nieprawdopodobnie
                                  cuchnie. Tak wygląda była siedziba bydgoskiej straży miejskiej. Dziś jest to
                                  jedna z ulubionych przystani kloszardów.

                                  Trzy tygodnie temu w opuszczonym hotelu "Zawisza" w Bydgoszczy zamarzł
                                  mężczyzna w średnim wieku. Nie chciał mieszkać w noclegowni, ani w schronisku.
                                  Wybrał wolność, za którą zapłacił życiem. Takich jak on jest wielu. Koczują na
                                  dworcach, w opustoszałych budynkach, w okolicy mostów - nie przyjmują pomocy
                                  strażników miejskich. Część z nich strażnicy miejscy znają z codziennych
                                  patroli, o innych dowiadują się dzięki sygnałom od mieszkańców miasta.

                                  Kiedy bezdomny zadomowi się na klatce w wieżowcu, lokatorzy budynku prawie
                                  natychmiast powiadamiają policję lub straż miejską. Takie sąsiedztwo jest dla
                                  nich wyjątkowo uciążliwe, a fetor trudny do wytrzymania. Wystarczy odwiedzić
                                  kilka miejsc, w których nocują bezdomni. Niektóre przypominają kloaki.

                                  - Nie wszyscy żyją tak samo - twierdzi starszy strażnik Bogdan Klarkowski ze
                                  Straży Miejskiej w Bydgoszczy.

                                  Ma rację. Towarzysząc jemu i jego partnerowi - młodszemu strażnikowi Mariuszowi
                                  Strychalskiemu w wieczornym patrolu, przekonujemy się, że bezdomność ma różne
                                  oblicza.

                                  Biały Most

                                  "Wizytę" zaczynamy od Białego Mostu, gdzie mieszka pani Basia i jej dwóch
                                  przyjaciół.

                                  - To są ludzie, którzy dbają o siebie. Przynajmniej w takim stopniu, na jaki
                                  pozwalają warunki ich egzystencji - mówi Bogdan Klarkowski. Do gospodarstwa
                                  pani Basi idzie się przez las. Kilka metrów od "domu" widać słuszące się
                                  pranie. Tuż przed wejściem prowizoryczne ognisko, na którym kobieta gotuje
                                  ciepłe posiłki.

                                  - Kiedyś nie było tutaj nawet dachu. Ludzie żyli dosłownie pod mostem -
                                  wspomina Mariusz Strychalski - Teraz się urządzili. Zrobili sobie prowizoryczne
                                  lokum, nie piją.

                                  Pani Basia pochodzi z Szubina, ma 54 lata, od dwóch jest bezdomna. Kobieta zna
                                  patrol straży miejskiej, ale niechętnie spogląda na gości. Wyraźnie ożywia się,
                                  kiedy chwalę jej zaradność.

                                  - Trzeba sobie jakoś radzić, no nie? Rodziców nie mam, a z dwoma siostrami nie
                                  potrafię się dogadać - przyznaje. - Kiedyś pracowałam w Pasamonie. Ale zakładu
                                  już nie ma. Potem wychowywałam dzieci siostrze, no a teraz jestem tutaj.
                                  Człowiek się już przyzwyczaił. Tylko telewizji mi czasami brakuje.

                                  Kobieta zupełnie odcieła się od swojej przeszłości - znajomych nie odwiedza,
                                  siostry nie wiedzą, że jest bezdomna. Jedynym jej bliskim jest mężczyzna, z
                                  którym mieszka, oraz ich wspólny przyjaciel. Jednak stanu cywilnego nasza
                                  rozmówczyni nie zamierza zmieniać.

                                  - Jestem panną, chłopa na kark, ani dzieciaków nie chcę. Tak jest dobrze -
                                  przekonuje.

                                  Pani Basia i jej przyjaciele, to tzw. zbieracze. Jednak w okolicy ich obejścia
                                  nie ma bałaganu. Kiedy znajdą rzeczy, które można sprzedać, robią to. Za
                                  zarobione pieniądze kupują jedzenie.

                                  - Najgorzej jest w święta - żal wtedy serce ściska, jak człowiek musi siedzieć
                                  z obcymi przy stole, a potem gwiazdkę spędzać tutaj. Ale co robić? Trzeba
                                  machnąć ręką i iść dalej - dodaje dziarsko.

                                  Była straż, teraz straszy

                                  Obejście pani Basi i jej towarzyszy nie szokuje, jeśli porównać je z
                                  opuszczonymi budynkami po siedzibie straży miejskiej przy ulicy Jagiellońskiej.
                                  Powybijane szyby w oknach, powyrywane drzwi, w pomieszczeniach gdzie nocują
                                  bezdomni - podłoga zawalona szmatami, puszkami, śmieciami i ekskrementami.
                                  Trudno uwierzyć, że to miejsce zajmują ludzie. Mimo że pomieszczenie nie ma
                                  okien ani drzwi, a na dworze panuje ujemna temperatura, w środku
                                  nieprawdopodobnie cuchnie.

                                  - Chyba zmienili siedzibę, nikogo dzisiaj nie ma - mówi Bogdan Klarkowski po
                                  obejściu wnętrz. - To rzeczywiście jest ekstremalne miejsce. Ale mimo to, jego
                                  mieszkańcy odmawiają przyjęcia naszej pomocy.

                                  Nie wszyscy bezdomni, wybierający życie "niebieskiego ptaka", to osoby mające
                                  problem z alkoholizmem. Wielu z nich, jak wspomniana pani Basia, boi się
                                  schroniska, kradzieży do jakich tam dochodzi. Ryzykuje życie, ale woli "być na
                                  swoim" z osobistymi, cennymi dla niej drobiazgami.

                                  Do hotelu przez dziurę

                                  Docinki, głupie komentarze - to jest na porządku dziennym w pracy strażnika.
                                  Czy można pomóc ludziom, którzy dobrowolnie izolują się od społeczeństwa?
                                  Można, póki żyją. Jednak czasami na pomoc jest już za późno. Bogdan Klarkowski
                                  wspomina, że w ponad dziewięcioletniej karierze strażnika miejskiego dwa razy
                                  znalazł zamarzniętego człowieka.

                                  - W śmietniku przy ulicy Markwarta - to był pierwszy raz, drugi na początku
                                  ubiegłego roku, w opuszczonym mieszkaniu przy ulicy Chodkiewicza. Człowiek był
                                  kompletnie pijany. Rozebrał się do połowy i zmarł z wychłodzenia organizmu.
                                  Kolejnym miejscem do odwiedzenia podczas wieczornego patrolu jest niedokończony
                                  hotel "Zawiszy". W okolice budynku wchodzi się przez dziurę w płocie.

                                  - Jeden z tych, którzy tutaj nocują, ma psa. Trzeba uważać, bo nie wiadomo skąd
                                  może wyskoczyć - uprzedza Mariusz Strychalski.

                                  Wprawdzie widać wydeptane ścieżki na śniegu, ale w pomieszczeniach nikogo nie
                                  ma. Wszędzie tylko góry śmieci - stare kołdry, słoiki, butelki po denaturacie.
                                  Pusto. Wprawdzie jest przygotowane legowisko, ale "lokatora" nie ma. Może
                                  wystraszyli się niedawnej śmierci kolegi i przenieśli w inne miejsce?

                                  Weteran dworca

                                  Najwygodniejszym miejscem na spędzenie nocy jest poczekalnia Dworca Głównego
                                  PKP w Bydgoszczy. Około dwudziestej drugiej nie ma już tutaj pasażerów, miejsce
                                  zajmują tylko bezdomni.

                                  Jednym z nich jest poczekalniany weteran - pan Ryszard. Mężczyzna od pięciu lat
                                  mieszka na poczekalni.

                                  - Stało się. Kiedyś byłem budowlańcem, ale teraz nie ma pracy dla takich jak
                                  ja, chcą zatrudniać tylko młodych. Na szczęście mam drobną rentę - przyznaje
                                  mężczyzna.

                                  Pieniądze wydaje na przyjemności - papierosy, alkohol. Na wynajęcie pokoju nie
                                  wystarcza.

                                  - Kiedyś miałem mieszkanie, ale gdy wyszedłem z więzienia, konkubina z pomocą
                                  dzielnicowego wymeldowała mnie. Muszę sobie jakoś radzić, prawda? Kąpie się na
                                  Drukarskiej, obiady też tam jem. Co będzie dalej? Pomyślimy - podsumowuje
                                  filozoficznie.

                                  Anna Twardowska - Express Bydgoski"


                                  - ciagle walki polityczne - a bieda jak byla tak jest.No ale coz....
                                  politycy maja swoje osobiste porachunki - a, ze ludzie bieduja ?

                                  radca
                                  • radca Re: telefon 986 - znowu smierc 08.03.04, 21:33
                                    "

                                    TRAGEDIE
                                    Zamarzli bezdomni

                                    W Chojnicach zamarzło dwóch bezdomnych. 46-letniego Jana T. pracownicy Zakładu
                                    Oczyszczania Miasta znaleźli w śmietniku. Zwłoki 51-letniego Ryszarda W. były w
                                    opuszczonym budynku.

                                    Pracownicy Zakładu Oczyszczania Miasta chcieli usunąć śmieci z kontenerów
                                    przy ul. Budowlanych. Tam natknęli się na zamarzniętego Jana T. Następne zwłoki
                                    znaleziono w opuszczonym budynku PKP, gdzie schronił się przed chłodem Ryszard
                                    W. Zmarłego z wyziębienia znalazł bezdomny kolega.



                                    (bn) gp 8 Marca 2004 "


                                    - i znow odszedl czlowiek

                                    radca

                                    ps. + ale czy musial umierac + ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka