radca 14.04.02, 14:51 14 kwietnia - to DZIEN LUDZI BEZDOMNYCH. Jaka refleksja nasuwa sie wlasnie z okazji takiego dnia ? radca Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
radca Re: polityka panstwa 14.04.02, 15:36 Gazeta.pl > Wyborcza > Kraj 14 kwietnia - Dzień Ludzi Bezdomnych pap, w (14-04-02 11:33) W polityce społecznej nie istnieje program zapobiegania bezdomności - twierdzą organizacje pozarządowe zajmujące się bezdomnymi " ------------------------------------------------ Jest to tylko czesc cytatu ,ale jak bardzo ukazujacy OBRAZ POLITYKI. radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Baton Re: polityka panstwa IP: *.psi-net.pl 14.04.02, 16:45 W koncu PO CO zajmowac sie bwezdomnymi, skoro i tak nie majac stalego miejsca zameldowania nie maja prawa glosu w wyborach.... :-((( No chyba, ze sie myle.... Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: polityka panstwa 14.04.02, 19:41 Zagubieni i rozczarowani - LUDZIE BEZDOMNI. Jaka jest WRAZLIWOSC SPOLECZNA w tym kierunku ? Ile staran i dzialan,aby temu zapobiec ? Kogo z politykow tak naprawde to obchodzi ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: polityka panstwa 13.10.02, 22:01 Moze przed Wyborami,ktos rowniez i o tym pomysli ? miejmy taka nadzieje radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: unsatisfied Re: polityka panstwa IP: *.bydg.pdi.net 14.10.02, 21:46 Nie jestem przeciwko , nie zrozum mnie źle . Uważam , że jedyna skuteczna pomoc w walce z biedą jest jej zapobieganie i tym się powinni zajmować politycy a leczeniem skutków mozesz zająć się Ty lub inny Kowalski . Dlatego naprawdę wkurzają mnie dobroczynne akcje polityków , bo nie po to siedza na Belwederze by pomagać biednym , ktorych mnozy się coraz wiecej a to z powodu ich rzadów . Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: polityka panstwa - dzieci "politykow " 15.10.02, 06:04 Gość portalu: unsatisfied napisał(a): > Nie jestem przeciwko , nie zrozum mnie źle . > Uważam , że jedyna skuteczna pomoc w walce > z biedą jest jej zapobieganie i tym się powinni > zajmować politycy a leczeniem skutków mozesz > zająć się Ty lub inny Kowalski . > Dlatego naprawdę wkurzają mnie dobroczynne akcje > polityków , bo nie po to siedza na Belwederze > by pomagać biednym , ktorych mnozy się coraz wiecej > a to z powodu ich rzadów . Masz racje,zgadzam sie z Toba ; zapobieganie- tylko co na to politycy ? Moze krotko przed Wyborami bedziemy cos o tym slyszeli ? Dobrze,gdyby chociaz troche o tym "gadali" - bo na czyny malo licze.Teraz modny temat to Unia Europejska oraz problem jak tam usadowic synkow ? www.info.bydgoszcz.pl/wydarz.asp?i=20617 Cos mi to przypomna dawne czasy.... radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Swiatowy Dzien Zywienia i Walki z Glodem 16.10.02, 06:09 Dziś przypada Światowy Dzień Żywienia i Walki z Głodem. radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca z nowym rokiem - nowe nadzieje 30.12.02, 02:32 zbliza sie Nowy Rok i oby w tym nowym roku ubywalo bezdomnych. radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 11:24 NIe ma problemu bezdomności. Jest problem nieodpowiedzialności za swoje życie i alkoholizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' 30.12.02, 11:45 Gość portalu: Jonek napisał(a): > NIe ma problemu bezdomności. Jest problem nieodpowiedzialności za swoje życie >i alkoholizmu. - tez masz racje,choc nie calkowicie. Przyczyn bezdomnosci moze byc wiele.Pamietam akurat taki artykul z SUPEREXPRESU, ktory swego czasu opisywal pewne wydarzenie ; Bylo jakies wielkie spotkanie w Warszawie z udzialem LECHA WALESY - omawiano tam problemy biedy itp.Bylo tzo wielkie spotkanie dla MEDIOW - propoagandowe raczej.Wtedy wszedl na sale pewien bezdomny,aby opowiedziec na zywo "o biedzie". Zostal wyrzucony przez ochroniarzy .Artykul bodajze nosil tytul; "tu sie mowi o biedzie": To bylo spotkanie dla ELIT - ktorzy mieli dyskutowac (czyt. pogadac sobie)- wlasnie o biedzie.Lecz dzieki temu wejsciu na sale - mielismy okazje poznac w artykule - jaka byla przyczyna biedy i bezdomnosci - tego pana. Otoz mial kiedys dom w Warszawie.Mieszkali razem z zona.Zona zmarla, wpadl w depresje.Depresja tak daleko doprowadzila do tego,ze tracil z czasem coraz wiecej.Utracil rowniez i ten dom.Mieszkal swego czasu na strychu.Jego towarzyszem byl szczur.itd. itd. Zmierzam do tego,ze wielu bezdomnych - stalo sie nimi tylko dlatego,ze w czasie gdy potrzebowali "podania reki drugiego czlowieka" - nie otrzymali jej. DEPRESJA i SILNE ZNIECHECENIE DO ZYCIA po utracie bardzo bliskiej osoby - to juz nie tak daleki krok, by stac sie BEZDOMNYM.Jak mowi przyslowie; "by wyladowac pod mostem ". Ilu tak naprawde znajduje sie o krok - przed tym nieszczesciem. radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski krok.. 30.12.02, 12:00 www.nowosci.com.pl/lam3.html Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski k 30.12.02, 12:03 radca napisał: > <a href="http://www.nowosci.com.pl/lam3.html"target="_blank">www.nowosci.com.pl > /lam3.html</a> "W listopadzie bezrobocie w regionie znowu wzrosło Ponad 200 tysięcy W województwie kujawsko-pomorskim na koniec listopada było zarejestrowanych 204.445 bezrobotnych - o 2.735 osób (1,4 procent ) więcej niż w końcu października. Jak podaje biuletyn informacyjny Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Toruniu, wśród bezrobotnych dominują kobiety 109.969 osób, które stanowią 53,8 procent ogółu bezrobotnych w województwie. W listopadzie jedynie w trzech powiatach odnotowano spadek liczby bezrobotnych: w Toruniu o 153 osoby, w Bydgoszczy o 12 osób i powiecie toruńskim - o 7 osób. W pozostałych powiatach wystąpił wzrost liczby bezrobotnych: największy w powiecie lipnowskim (o 391 osób), najmniejszy w powiecie sępoleńskim - o 7 osób. Prawo do pobierania zasiłku przysługiwało w końcu listopada 37.464 bezrobotnym, czyli 18,3 procentom całej grupy. Zasiłek pobiera 13,6 procent bezrobotnych kobiet i 23,8 procent bezrobotnych mężczyzn. Liczba bezrobotnych zamieszkałych na wsi zwiększyła się w porównaniu z końcem poprzedniego miesiąca o 1.843 osoby i wynosi obecnie 87.093 osoby. Stanowi to ponad 42 procent ogółu bezrobotnych. W listopadzie w powiatowych urzędach pracy zarejestrowało się 5.826 osób zamieszkałych na wsi - o 9,4 procent więcej niż w październiku, natomiast pracę podjęło 1.910 osób (o 47,4 procent mniej). W rejestrach powiatowych urzędów pracy pozostawało w końcu listopada prawie 60 tysięcy osób pomiędzy 18 a 24 rokiem życia - 29,1 ogółu bezrobotnych. Było to o 362 osoby więcej niż w końcu października. Zarejestrowało się w listopadzie w powiatowych urzędach pracy województwa kujawsko-pomorskiego 14. 514 nowych bezrobotnych, natomiast z rejestrów wyłączono 11.779 bezrobotnych, z czego 46,6 procent podjęło pracę, a 31, 5 procent nie potwierdziło gotowości do podjęcia pracy. Przeciętnie na jedną ofertę pracy, którą w listopadzie dysponowały powiatowe urzędy pracy, przypadało 213 bezrobotnych. W Powiatowym Urzędzie Pracy dla Miasta Torunia zarejestrowanych było na koniec listopada 13.787 bezrobotnych, w Grudziądzu - 12.250, Włocławku - 13.037 bezrobotnych. (lb) " Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski k 31.12.02, 00:34 Do Jonka: Ale spłyciłeś temat, wiesz? Ale ... generalnie nie zdziwiło mnie Twoje podejście. Powiem tylko tyle - mam przyjaciela mieszkającego na drugim końcu Polski, który jeszcze dwa lata temu miał dom, pracę, kochającą żonę, dziecko. Teraz ... nie ma nic. I bynajmniej to NIE alkoholizm, ani brak odpowiedzialności. Po prostu życie. To może spotkać każdego z nas. Warto o tym pamiętać, przechodząc na ulicy obok bezdomnego. I jeszcze jedno w tym temacie - słuchałam ostatnio w radiowej 3ce sondy, przeprowadzonej w W-wie. Spytano przechodniów na ulicy, czy przy ich wigilijnych stołach będzie wolne miejsce. 90% odpowiedziało, że kultywuje ten zwyczaj. Po czym w drugim rzucie spytano respondentów, czy wpuściliby do domu bezdomną Osobą w wigilijną noc. "Tak" odpowiedziało już niestety znacznie mniej osób, bo ok. 25-30%. Bardzo to przykre. To tak ku refleksji. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski k 31.12.02, 00:39 Lisiczko bardzo dobrze,ze o tym napisalas.To prawda- moze takie cos spotkac kazdego z nas.Ja wiem rowniez co to znaczy glebokie i silne cierpienie po utracie dziecka.Wiele nie brakuje ,aby czlowiek stal sie takim wlasnie "wyladujacym pod mostem". Wszystko zalezy w naszym zyciu od tego ; kogo spotkamy na swej drodze w tym okresie.Wystarczy odpowiednie dobre slowo, aju nasze zycie moze nabierac "tempa" lub odwrotnie. radca ps. temat dlugi i szeroki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Lisiczka IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 10:17 lisiczkaa napisała: > Do Jonka: > Ale spłyciłeś temat, wiesz? Oczywiście , że wiem. Ale mówiłem nie o każdym bezdomnym, ale o problemie bezdomności. 90% bezdomnych to alkoholicy. Częśc ludzi jest po prostu nieodpowiedzialna - ja też znam takie przypadki, jak twój przyjaciel z drugiego końca Polski. Wywołane chciwością, życiem ponad stan i beztroskim braniem kredytów. Przecież pisząc o problemie bezdomności nie mamy na myśli ludzi, ktorzy stracili akurat domy w wyniku pożaru czy powodzi. Tym w sposób oczywisty trzeba pomóc, by swoje domy mogli odbudować. Jest jeszcze kwestia osób z problemami psychicznymi - np. ten człowiek, o którym pisze Radca. Ale to też nie jest problem z bezdomnością, tylko z opieką medyczną i społeczną. Przecież w przypadku tego człowieka z depresją problem nie polegał na tym, że nie miał on domu, tylko, że nie potrafił go utrzymać. Trochę logiki moi drodzy - mniej sentymantalizmu. > Ale ... generalnie nie zdziwiło mnie Twoje > podejście. No, no, czyżbyś już mnie tak dobrze znała? > Powiem tylko tyle - mam przyjaciela mieszkającego na drugim końcu Polski, > który jeszcze dwa lata temu miał dom, pracę, kochającą żonę, dziecko. > Teraz ... nie ma nic. I bynajmniej to NIE alkoholizm, ani brak > odpowiedzialności. Po prostu życie. To może spotkać każdego z nas. Warto o tym > pamiętać, przechodząc na ulicy obok bezdomnego. Oczywiście, to co p[owyżej napisałem też stanowi pewną generalizację - będzie pewien odsetek osób, których sytuacja będzie inna. Ale gdyby odsiać te 90% alkoholików, zapewnić pomoc psychiatryczną pozostałym, to nie byłoby już problemu bezdomności, tylko poszczególne nieszczęśliwe przypadki ludzi, którym łatwiej byłoby pomóc. > I jeszcze jedno w tym temacie - słuchałam ostatnio w radiowej 3ce sondy, > przeprowadzonej w W-wie. Spytano przechodniów na ulicy, czy przy ich > wigilijnych stołach będzie wolne miejsce. 90% odpowiedziało, że kultywuje ten > zwyczaj. Po czym w drugim rzucie spytano respondentów, czy wpuściliby do domu > bezdomną Osobą w wigilijną noc. "Tak" odpowiedziało już niestety znacznie > mniej osób, bo ok. 25-30%. Bardzo to przykre. A ty zaprosiłaś bezdomnego, śmierdzącego alkoholika na wigilię, że tak się nad tym rozczulasz? Pozwoliłaś mu pogłaskać twoją córeczkę? > To tak ku refleksji. > > Pozdrawiam @ll Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Lisiczka i Jonek 31.12.02, 10:56 Moze sie wydawac nieraz dziwne,ze zbyt czesto wracam do porownan naszego kraju z innymi krajami.Wracam do porownan warunkow zycia w krajach postkomunistycznych z warunkami zycia w krajach Uiii Eeuropejskiej.Ktos powie moze,ze przejawia sie polityka.Lecz coz.... to wlasnie polityka ta ogolna jak i rowniez polityka spoleczno- socjalna i gospodarcza ma najwiekszy wplyw na nasze zycie. Akurat tak sie dziwnie sklada,ze najwiecej tych bezdomnych i tych "pijaczkow" jest w krajach postkomunistycznych.Brak pracy,zbieranie po smietnikach - "zule": ZBiranie zlomu, demontowanie placow zabaw - w poszukiwaniu zlomu.Demontowanie linii energetycznych,oraz czego tylko sie da.Wszystko sprowadza sie do tego,ze brak jest odpowedniego zabezpieczenia socjalnego - cos w rodzaju; pomocy socjalnej. To dlatego rowniez - jak pisze Jonek.Wielu z nich to brudni i ..... Wracajac do tematu tych "zagubionych" po przezytej tragedii. Tutaj rowniez istnieja roznice dotyczace opieki medycznej miedzy naszym krajem ,a krajami Unii Europejskiej.SAma Sluzba Zdrowia na zachodzie - to ludzie swobodni, rozesmiani,niezestresowani - podchodzacy do pacjentow bardzo cierpliwie. U nas w kraju natomiast pracownicy Sluzby Zdrowia sa jednak zestresowani. To pielegniarki musza strajkowac,protestowac o podwyzki.To szpitale sa zadluzone.To jakas epidemia z powodu warunkow sanitarnych.To Kasa Chorych to - czy tamto.MIedzy nimi znajduja sie jeszcze do tego pijaczki i oszukujacy lekarze - niedawna afera w KUjawsko- Pomorskiej Kasie Chorych dot. lewych dyzurow i brania lewych pieniedzy.Alkoholizm na dyzurach.Wszystkie takie wlasnie postepowania nie sprzyjaja dobrej, spokojnej,cierpliwej i troskliwej opiece medycznej.Dlatego Jonku nie masz racji - sugerujac te wyjscia z "ta opieka medyczna". Bardziej rozumie tutaj jednak Lisiczke. To wiele przyczyn sklada sie na to,ze jest tak wiele LUDZI BEZDOMNYCH. Nie tylko ALKOHOLIZM jak sugeruje Jonek.Alkoholizm wielokrotnie przychodzi wtedy- gdy widzi sie SYTUACJE BEZ WYJSCIA . radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Lisiczka i Jonek 31.12.02, 11:30 Odnalazlem rowniez cos ciekawego w necie; psycholog.pl radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca "Dodatkowe nakrycie " - artykul o "bezdomnym " 31.12.02, 15:14 www.nowosci.com.pl/lam3.html radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: 'Dodatkowe nakrycie ' - artykul o 'bezdomny 31.12.02, 15:16 nie wyswietla bezposrednio,wiec warto to przeczytac - idac sladem wypowiedzi Lisiczki : "Tylko jedna rodzina zgodziła się ugościć bezdomnego Dodatkowe nakrycie W oknach wielu włocławskich mieszkań odbija się blask choinkowych światełek. Podchodząc bliżej budynków można usłyszeć płynące z głośników kolędy. Tu i ówdzie całe rodziny wyśpiewują "Wśród nocnej ciszy", "Bóg się rodzi", "Pójdźmy wszyscy do stajenki". Trwa wigilijny wieczór. Pod butami wędrowca skrzypi śnieg, a mróz szczypie w nos i uszy. Ulice opustoszały. Na postoju przy Zielonym Rynku we Włocławku nie ma ani jednej taksówki, nie jeżdżą samochody, tylko gdzieś w oddali przemyka jakiś inny wędrowiec, a może tylko spóźniony gość wigilijny. W jednym z mieszkań przy ulicy Związków Zawodowych dzwoni domofon. - Dobry wieczór, jestem osobą biedą i bezdomną, przyjmiecie mnie państwo na wigilię - pada pytanie. - Ale kto tam? - pyta retorycznie kobieta, której głos dobiega z głośnika. Wędrowiec powtarza swoją prośbę, ale nim skończył, trzask w domofonie świadczy o tym, że kobieta się rozłączyła. - Jestem bezdomny, nie mam gdzie spędzić wigilii - mówi wędrowiec do domofonu mieszkania przy ulicy Świętego Antoniego. - No to idź do schroniska i nie rób sobie jaj - wesoło odpowiada mężczyzna, a w tle słychać śmiechy i głośne rozmowy domowników. - A idźże stąd pijaku - mówi groźnie jegomość z mieszkania na Chmielnej. Domofon w wielu innych domach trzeszczy, ktoś coś mówi, kilka osób próbuje usprawiedliwiać się przed bezdomnym, ale nikt nie otwiera zamka drzwi wejściowych. Mieszkanie przy ulicy Jagiellońskiej. Wędrowiec nie traci nadziei. - Przyjmą państwo bezdomnego na wigilię? - Oczywiście - mówi krótko i zdecydowanie młody kobiecy głos w domofonie. Wędrowiec po schodach dostaje się na ostatnie piętro klatki schodowej. Drzwi się otwierają. - Prosimy do środka, zapraszamy - mówi gospodyni, pani w średnim wieku, a za jej plecami krzątają się inni domownicy, uradowani z wizyty nieznanego gościa. - Dobry wieczór, tak naprawdę jestem reporterem, jesteście państwo pierwszą rodziną, która zgodziła się zaprosić kogoś, kto poprosił o pomoc - mówi dziennikarz "Nowości". Gospodyni mimo wszystko nie pozwala opuścić swojego mieszkania nie ugościwszy przybyłego. - U nas zawsze jest dodatkowe nakrycie i po raz pierwszy zdarzyło się, że będzie wykorzystane - cieszy się pani domu, która nie chce, aby publikować jej nazwisko. - Menu mamy tradycyjne, chociaż co roku się zmienia, bo każdy lubi coś innego. Za wigilijnym stołem zasiada tu cała rodzina, dzieci i wnuki gospodyni. - Zuziu, jestem z ciebie dumna, że wiedziałaś, co zrobić, gdy zadzwonił ten domofon - zwraca się do wnuczki pani domu. Na pożegnanie dziennikarza "Nowości" domownicy zaśpiewali "Przybieżeli do Betlejem". DARIUSZ KOWALSKI " Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: Jonek 02.01.03, 08:52 ;) Proszę, zapowiada się powtórka z rozrywki, Jonek ;)(obyśmy tylko nie wrócili do punktu wyjścia z wątku BB) Twój post przeczytałam uważnie i odpiszę w wolnej chwili. Teraz powiem Ci tylko, że Twoje uogólniające podejście do problemu bezdomności jest po prostu krzywdzące. Podobnie, jak do kilku innych kwestii. W tym kontekście Twoje podejście nie zdziwiło mnie zupełnie. A za tydzień najprawdopodobniej Osoba, o której pisałam w poście wyżej będzie bawić się z moim dzieckiem i z pewnością dłużej, niż byłoby to możliwe w Wigilię. I wiesz co? - wiem, że jest bezpieczna. Pozdrawiam Cię, Jonek Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Lisiczka IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 11:46 lisiczkaa napisała: > ;) > Proszę, zapowiada się powtórka z rozrywki, Jonek ;)(obyśmy tylko nie wrócili do > > punktu wyjścia z wątku BB) > Twój post przeczytałam uważnie i odpiszę w wolnej chwili. > Teraz powiem Ci tylko, że Twoje uogólniające podejście do problemu bezdomności > jest po prostu krzywdzące. Jeżeli mówimy o ogólnym "problemie", a nie problemie konkretnej, znanej nam wszystkim osoby, to musimy mówić z natury rzeczy dość ogólnie. Ogólnie wyróżniłem trzy podstawowe grupy ludzi bezdomnych, teraz mogę dodać jeszcze czwartą i piątą: 1. alkoholicy, którzy przepili swoje lokum, lub rodzina ich wyrzuciła - co na jedno wychodzi - i niech nikt mi nie mówi, że nie jest to przygnbiatajaca większość. Uważam, że próby pomocy tym ludziom są zupełnie chybione. 2. zupełnie przeciwstawna grupa: ludzie, którzy stracili domw wyniku jakiejś klęski żywiołowej (choć i tu jest podgrupa, która np. sama doprowadziła do spalenia swego domu, bo spali z papierosem w ustach) - tym jak najbardziej należy pomagać, ale tak, by mogli pomóc sobie sami. 3. Ludzie którzy nie są w ogóle w stanie sami funkcjonować ze względu na trwale upośledzenie umysłowe lub chorobę psychiczną - i którymi powinny zająć się wyspecjalizowane służby, a nie sentymentalni amatorzy. 4. Ludzie, ktorzy z jakichś powodów popadli w depresję i przestali normalnie funkcjonować - tym powinna pomóc rodzina i przyjaciele. 5. Ludzie, którzy lubia tak zyć - tych należy zostawić w spokoju. Ach, jeszcze zapomniałbym o jednej grupie: Ludzie którzy ryzykowali w interesach i wszystko stracili. W ich przypadku tylko znajomi są w stanie powiedzieć, czy warto im pomagać. > Podobnie, jak do kilku innych kwestii. W tym > kontekście Twoje podejście nie zdziwiło mnie zupełnie. Czuję sie nisłusznie i bezpodstawnie skrzywdzony. > A za tydzień najprawdopodobniej Osoba, o której pisałam w poście wyżej będzie > bawić się z moim dzieckiem i z pewnością dłużej, niż byłoby to możliwe w > Wigilię. I wiesz co? - wiem, że jest bezpieczna. Lisiczko, dziewczę płoche, nie uciekaj się do takich chwytów. W pytaniu które cytowałaś, była mowa o bezdomnych z ulicy - w założeniu nieznajomych i nieco "przechodzonych". A ty mi tu o swoim przyjacielu. Choć oczywiście i to ci się chwali. > Pozdrawiam Cię, Jonek > Ja również Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Re: utrata pracy i jej brak - to rowniez bliski k IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 04.01.03, 19:45 lisiczkaa napisała: >> I jeszcze jedno w tym temacie - słuchałam ostatnio w radiowej 3ce sondy, > przeprowadzonej w W-wie. Spytano przechodniów na ulicy, czy przy ich > wigilijnych stołach będzie wolne miejsce. 90% odpowiedziało, że kultywuje ten > zwyczaj. Po czym w drugim rzucie spytano respondentów, czy wpuściliby do domu > bezdomną Osobą w wigilijną noc. "Tak" odpowiedziało już niestety znacznie > mniej osób, bo ok. 25-30%. Bardzo to przykre. > To tak ku refleksji. Uważam że nie masz racji. Ja również na stole miałam wolne miejsce i rownież nie przyjęłabym osoby bezdomnej. A wiesz dlaczego? Bym się bała! Cały czas się słyszy o dobrych, głupio-naiwnych ludziach napadniętych we własnym domu! Zresztą czułabym się bardzo niezręcznie... Współczuję bezdomnym... Napewno dałabym coś do jedzenia i picia ale to wszystko... I uważam że dodatkowe nakrycie powinno traktować się symbolicznie. Bo to jest symbol! Nie możesz o to mieć pretensji do ludzi! > > Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
radca WIGILIJNA WIECZERZA i nakrycie 04.01.03, 20:08 Gość portalu: mi napisał(a): > lisiczkaa napisała: > > >> I jeszcze jedno w tym temacie - słuchałam ostatnio w radiowej 3ce sond > y, > > przeprowadzonej w W-wie. Spytano przechodniów na ulicy, czy przy ich > > wigilijnych stołach będzie wolne miejsce. 90% odpowiedziało, że kultywuje > ten > > zwyczaj. Po czym w drugim rzucie spytano respondentów, czy wpuściliby do > domu > > bezdomną Osobą w wigilijną noc. "Tak" odpowiedziało już niestety znacznie > > mniej osób, bo ok. 25-30%. Bardzo to przykre. > > To tak ku refleksji. > Uważam że nie masz racji. Ja również na stole miałam wolne miejsce i rownież > nie przyjęłabym osoby bezdomnej. A wiesz dlaczego? Bym się bała! Cały czas >się słyszy o dobrych, głupio-naiwnych ludziach napadniętych we własnym domu! - to prawda, kiedys nie bylo takich napadow i takich "brutalnych napadow". Napewno nie mozna tak bezgranicznie ufac i byc pewien bezpieczenstwa. > Zresztą czułabym się bardzo niezręcznie... > Współczuję bezdomnym... Napewno dałabym coś do jedzenia i picia ale to > wszystko... I uważam że dodatkowe nakrycie powinno traktować się symbolicznie. > Bo to jest symbol! Nie możesz o to mieć pretensji do ludzi! - ja rowniez uwazam,ze w dzisiejszych czasach - to jednak jest SYMBOL. Symbol pamieci i zadumy,ze sa na swiecie osoby - ktore gdzies sie blakaja i gloduja.Sa bezdomni i ubodzy.Byc moze ,a raczej tak bylo,ze ; bylo to realne w dawnych czasach.Bylo wtedy wielu wedrowcow zdrozonych. Byli glodni w swej wedrowce.Byli ludzie lesni,ubodzy wedrowcy - ktorzy idac i zagladajac w okna, widzieli zastawione stoly i cieszace sie rodziny. Gdy zapukal taki zdrozony wedrowiec lub samotnik z pobliska - wskazane bylo nieodtracac go - lecz zaprosic do WSPOLNEGO STOLU.Lecz w tamtych czasach nie bylo takich mozliwosci kradziezy lub rozboju.Co mial ukrasc ? Krowe,owce czy swinie ? Woz drabiniasty ? Dzisiaj sa dokumenty i nie tylko. Tutaj juz kazdy musi sam podjac decyzje - czy moze wpuscic i zaprosic do wspolnego stolu - czy tez nie ? Kazdego potrafie tutaj zrozumiec.Jesli ktos sie boi i czuje strach - nie mozna jego za to potepic.Nie mozna zmuszac - by uczynil cos- co moze stac sie np. przyczyna zawalu. Ja osobiscie zaprosilbym,gdyby sie pojawila taka osoba.Lecz najpierw zanim bym wpuscil - musialby ZMOWIC ZE MNA MODLITWE.Podzielibym sie OPLATKIEM - nastepnie zaprosilbym do WSPOLNEGO STOLU. Zdalbym sie wtedy na OPATRZNOSC BOZA. > > Pozdrawiam @ll rowniez i ja pozdrawiam radca Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa "Małalata" do pana Jonka ;) 02.01.03, 14:45 ;) Jonek napisał: 4. Ludzie, ktorzy z jakichś powodów popadli w depresję i przestali normalnie funkcjonować - tym powinna pomóc rodzina i przyjaciele. Widzę, że znalazłeś na wszystko "złoty środek", Jonek. Bardzo kompleksowo opracowany program naprawczy. Szkoda, że więcej w nim utopii, niż realiów. Co powiesz np. o ludziach, którzy "ktorzy z jakichś powodów popadli w depresję i przestali normalnie funkcjonować ", ALE nie mogą liczyć na pomoc Rodziny? Od kogo powinni oczekiwać pomocy, gdy zostali odrzuceni przez tzw. najbliższychi jeszcze bardziej TZW. przyjaciół? Co wtedy Jonek? Bohater jak to określiłeś "ucieszki płochego dziwczęcia" jest człowiekiem ulicy, nie z wyboru, ale z konieczności. Pewnie, że problem jest bardziej skomplikowany, gdyż można byłoby wnikać, a przynajmniej zastanowić się dlaczego żona odeszła z dzieckiem. I myśląc w ten sposób można byłoby wyodrębnić jeszcze wiele grup i podgrup w Twojej klasyfikacji, Jonek. Dlatego, jeżeli mogę - po prostu nie uogólniam. Tym bardziej, gdy widzę suche liczby statystyk w konfrontacji z tym, co widzę na co dzień. Jakoś tak się złożyło, że problematyka społeczna nie jest mi obca, od najmłodszych lat byłam "społecznicą" i trochę już widziałam, wierz mi. Jest to chyba kwestia zauważenia czegoś poza tym, co zewsząd próbują "wcisnąć" do naszego myślenia. Chcąc nie chcąc człowiek "bombardowany" liczbami zaczyna "wpasowywać" je w swój świat, bo przecież TAK mówią statystykii coś w tym musi być. Nie bierze się często pod uwagę źródła badań, czy zostały one przeprowadzone zgodnie z obowiązującymi zasadami statystyki. I tak sobie myślę, że statystyki po prostu stają się coraz cześciej narzędziem manipulacji i jedynie pewny próg naszej ludzkiej wrażliwości jest w stanie nas przed tym uchronić. I takiej wrażliwości życze nam wszystkim w tym Nowym roku. Wtedy na pewno będzie żyło nam się lepiej (nam wszystkim - niezaleznie od miejsca zajmowanego w hierarchii społecznej) > A za tydzień najprawdopodobniej Osoba, o której pisałam w poście wyżej będzie > bawić się z moim dzieckiem i z pewnością dłużej, niż byłoby to możliwe w > Wigilię. I wiesz co? - wiem, że jest bezpieczna. Lisiczko, dziewczę płoche, nie uciekaj się do takich chwytów. W pytaniu które cytowałaś, była mowa o bezdomnych z ulicy - w założeniu nieznajomych i nieco "przechodzonych". A ty mi tu o swoim przyjacielu. Choć oczywiście i to ci się chwali. Temu przyjacielowi, Jonq drogi, podejrzewam, że może byś nawet ręki nie podał. I pytanie - czy Osobę widzianą raz, dwa razy w życiu, mieszkającą setki km. od Ciebie, w dodatku bezdomną nazwałbyś "znajomą"? W sumie to żaluję, że wmieszałam Go tak personalnie do tej dyskusji. Nie było to TEGO warte. I jeszcze Jonq, na koniec - nie da się ukryć, że nadajemy na zdecydowanie "innych falach". Fakt ten akceptuję, bo takie są realia. Ponoć "bogactwo tkwi właśnie w różnorodności". Jeżeli oczywiście któryś z moich dotychczasowych postów potraktowałeś poważnie, a nie jak wywód niedoświadczonej, idealistycznie nastawionej do życia "małolaty", za którą pewnie mnie uważasz, czemu dałeś nie raz zresztą wyraz w swoich postach (w sposób wyartykuowany i tym, co dało się wyczytać między wierszami) - wierz mi, mam szacunek do Ciebie i postawy, którą sobą reprezentujesz. Staram się zrozumieć, choć może nie zawsze jest to możliwe. Ale staram się. Ty też czasem spróbuj. Pozdrawiam ciepło, Jonek Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: 'Małalata' do pana Jonka ;) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 20:42 lisiczkaa napisała: > Widzę, że znalazłeś na wszystko "złoty środek", Jonek. Bardzo kompleksowo > opracowany program naprawczy. Szkoda, że więcej w nim utopii, niż realiów. Niestety, moje realia są takie: gdy ktoś zwracał się do mnie o pomoc materialną, a ja mu jej udzielałem, byłem zawsze robiony w durnia. Takie mam doświadczenie. I to niezależnie od tego, czy byli to przyjaciele, znajomi czy nieznajomi. Byt kształtuje świadomość. Teraz, jeśli pomagam, to tylko tym, co do których sam podejmę taką decyzję, na podstawie mojej oceny sytuacji. Natomiast przyjąłem zasadę: Nigdy nie daję tym, którzy mnie proszą. > Co powiesz np. o ludziach, którzy "ktorzy z jakichś powodów popadli w depresję > i przestali normalnie funkcjonować ", ALE nie mogą liczyć na pomoc Rodziny? Od > kogo powinni oczekiwać pomocy, gdy zostali odrzuceni przez tzw. najbliższychi > jeszcze bardziej TZW. przyjaciół? > Co wtedy Jonek? Nie wiem, to doświadczenie jest jeszcze przede mną. > Bohater jak to określiłeś "ucieszki płochego dziwczęcia" jest człowiekiem > ulicy, nie z wyboru, ale z konieczności. Pewnie, że problem jest bardziej > skomplikowany, gdyż można byłoby wnikać, a przynajmniej zastanowić się dlaczego > żona odeszła z dzieckiem. No właśnie. Dlaczego miałbym być dla takiego faceta milszy niż jego własna żona? > Chcąc nie chcąc człowiek "bombardowany" liczbami zaczyna "wpasowywać" je w swój > świat, bo przecież TAK mówią statystykii coś w tym musi być. Nie bierze się > często pod uwagę źródła badań, czy zostały one przeprowadzone zgodnie z > obowiązującymi zasadami statystyki. I tak sobie myślę, że statystyki po prostu > stają się coraz cześciej narzędziem manipulacji i jedynie pewny próg naszej > ludzkiej wrażliwości jest w stanie nas przed tym uchronić. Ja nie wierzę statystykom, tylko swojej obserwacji. Oczywiście opieram się też na tym, co mówią i piszą inni. > > Temu przyjacielowi, Jonq drogi, podejrzewam, że może byś nawet ręki nie podał. Skąd wiesz? Jeśli zaczepiłby mnie, żebym mu dołożył na wino, to pewnie nie. Ale ja nie pogardzam bezdomnymi, tylko bezczelnymi zawodowymi żebrakami. > I pytanie - czy Osobę widzianą raz, dwa razy w życiu, mieszkającą setki km. od > Ciebie, w dodatku bezdomną nazwałbyś "znajomą"? To przecież ty nazwałaś go przyjacielem. Dla mnie to słowo coś oznacza. > W sumie to żaluję, że wmieszałam Go tak personalnie do tej dyskusji. Nie było > to TEGO warte. > Przynajmniej pojawił się jeden prawdziwy przykład w tej dość teoretycznej dyskusji. > I jeszcze Jonq, na koniec - nie da się ukryć, że nadajemy na > zdecydowanie "innych falach". Fakt ten akceptuję, bo takie są realia. > Ponoć "bogactwo tkwi właśnie w różnorodności". Ale ciężko ci to przyjąć? Pociesz się, że mi też. > Jeżeli oczywiście któryś z moich dotychczasowych postów potraktowałeś poważnie,a nie jak wywód niedoświadczonej, idealistycznie nastawionej do > życia "małolaty", za którą pewnie mnie uważasz, Jak bym cię nie traktował poważnie, to bym z tobą nie dyskutował. Fakt, że z tobą rozmawiam, świadczy o moim szacunku do ciebie - niezależnie od tego, że reprezentujesz punkt widzenia zupełnie mi obcy i nie do przyjęcia. > czemu dałeś nie raz zresztą > wyraz w swoich postach (w sposób wyartykuowany i tym, co dało się wyczytać > między wierszami) - Pamiętasz "My Fair Lady"? NIestety, widziałem to dosyć dawno, ale jest tam scena, gdy dziewczyna zarzuca profesorowi, że nie jest gentlemanem, bo traktuje ją zbyt obcesowo. Jako wzór stawia mu jego przyjaciela, który traktuje ją z szacunkiem. Na co profesor Higgins odpowiada, że obydwaj są genlemanami, ponieważ każdy z nich traktuje wszystkich jednakowo - on arogancko, ten drugi z szacunkiem. Ja wg. tej definicji tez się kwalifikuję, bo traktuję wszystkich tak samo protekcjonalnie. > wierz mi, mam szacunek do Ciebie i postawy, którą sobą > reprezentujesz. Staram się zrozumieć, choć może nie zawsze jest to możliwe. Ale staram się. Ty też czasem spróbuj. > > Pozdrawiam ciepło, Jonek > I tak się załatwia facetów! NIe mogę dalej pisać, bo się rozpuściłem. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: do Jonka 03.01.03, 09:45 Jonek napisał: ;) „Nigdy nie daję tym, którzy mnie proszą” Hmmm Ciekawe podejście, Jonek. I może jest to jakieś wyjście z sytuacji, bo przecież wszystkim pomóc nie można. Ja wychodzę z założenia, że należy robić swoje tzn. to, co wydaje nam się dobre i nie oczekiwać wdzięczności. Wolę być naciągnięta przed 9 Osób, niż nie pomóc jednej, tej naprawdę potrzebującej. Podobnie, jak Ty, Jonek, nie raz zostałam po prostu wykorzystana. Ale nie to jest jest najważniejsze. Na tyle, na ile mogę – pomagam. „Byt kształtuje świadomość” Dokładnie tak. Dlatego wspomniałam o onkologii dziecięcej w konkretnym celu. To jest moje doświadczenie. Tak, jak Twoje: „moje realia są takie: gdy ktoś zwracał się do mnie o pomoc materialną, a ja mu jej udzielałem, byłem zawsze robiony w durnia”. Nasza autopsja pośrednio ukształtowała naszą świadomość. Dlatego Ty dziś pomagasz nie tym, co proszą, a ja bardziej doceniam to, co mam. „No właśnie. Dlaczego miałbym być dla takiego faceta milszy niż jego własna żona?” A nie wziąłeś pod uwagę, że problem nie tkwił w Nim tylko w Niej? Tu zabrakło Twojej zdolności wnikliwej analizy, Jonek. „Ja nie pogardzam bezdomnymi, tylko bezczelnymi zawodowymi żebrakami” Może nie nazwałabym tego tak dosłownie, ale mogę się z Tobą zgodzić w tym względzie. Również zaobserwowałam takie zjawisko. Ostatnio także „rzucają się” w oczy osoby, które proponują odwiezienie wózka na parkingu w supermarketach. Byłam świadkiem kilka dni temu rozmowy, bardzo pikantnej powiedzmy dwóch takich „koszykarzy”. Pech chciał (dla nich), że kilka minut później dziwnym trafem spotkałam ich przy naszym autku. Ale wtedy mówili już inaczej ... Przyciszonym, pokornym głosikiem. Strasznie mnie to wkurzyło ;( Na szczęście mój Mąż rozwiązał bardzo dyplomatycznie temat. >„I pytanie - czy Osobę widzianą raz, dwa razy w życiu, mieszkającą setki km. od Ciebie, w dodatku bezdomną nazwałbyś "znajomą"?” „To przecież ty nazwałaś go przyjacielem. Dla mnie to słowo coś oznacza.” < Nie zrozumiałeś. Napisałam o tym dlatego, żeby Ci coś uświadomić. Wcześniej zarzuciłeś mi, że nasza dyskusja dot.” bezdomnych z ulicy - w założeniu nieznajomych i nieco "przechodzonych", a ja piszę tu o moich przyjacielu. Ponieważ przewidziałam, że możemy mieć odmienne pojęcie przyjaźni, próbowałam wyjaśnić Ci, że TA Osoba naprawdę „pasuje” do tych naszych dewagacji. Nie jest to Osoba, z którą jeżdżę na narty, latem cieszę się bezmyślnie słońcem na plaży. Moi Rodzice nie są dumni, że przyjaźnię się z takim „wyrzutkiem”, którego na dodatek pewnie „toczy Hiv”. (koniec cytatu) I choć widzieliśmy się raz w życiu – jest to jedna z najbliższych Osób w moim życiu. Tak jest. I pewnie, że nie kupię Mu mieszkania, ale pomagam Mu tak, jak to tylko jest możliwe. Dlatego WIERZ MI dla mnie „przyjaźń” to Coś więcej, niż słowo. Napisałam jeszcze, że akceptuję fakt, że nasze podejścia do wielu spraw tak bardzo się różnią. Ty uważasz, ze podobnie, jak Tobie „ciężko mi to przyjąć”: Nie, Jonq, ja to akceptuję. Kiedyś w wątku BB przytoczyłam słowa Brown’a, o tym, że to, ze ktoś jest na innej drodze ode mnie nie znaczy, że się zgubił. Taki mniej więcej był tego sens. Napisałam też dalej, że to szanuję, choć może często nie jestem w stanie rozumieć. Bylam na "My Fair Lady dawno temu., zdecydowanie – jak teraz myślę – za wcześnie. Teraz na pewno „wychwyciłabym” wywód tego profesora. Czy jednak obaj byli gentelmenami? Hmm Polemizowałabym chyba. (dżentelmen (ang. gentelman) 1. mężczyzna o eleganckim wyglądzie i wytwornych manierach. 2. żart. o mężczyźnie pozującym na kogoś szarmanckiego, eleganckiego, wytwornego – podst. „Słownika Wyrazów Obcych” Wydawnictwa Europa, pod redakcją naukową prof. Ireny Kamińskiej- Szmaj, Rok wydania 2001) To by chyba było na tyle. Mam nadzieję, ze całkiem się „nie rozpuściłeś” i jeszcze tu zajrzysz ;) Pozdrawiam z Bydgoszczy ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
radca ogolnie 03.01.03, 19:23 "LUDZIE BEZDOMNI" Tutaj roznie mozna okreslac takie osoby,jak i roznie mozna mowic o podejsciu do takich ludzi.Bardzo ciekawa dyskusja wywiazala sie miedzy Lisiczka i Jonkiem. Z ogromnym zainteresowaniem czytam te wypowiedzi.W kazdej wypowiedzi zauwazam wiele racji.Trudno byloby stanac po jakiejs stronie.Moze ja postaram sie ukazac jak -ja to z kolei widze i wyobrazam sobie takich "ludzi bezdomnych".Jak ich "podzielic " i jakie reakcje bylyby wskazane ? Czy mozna to "generalizowac"? Napewno mowiac, czy piszac ; "ludzie bezdomni" - mysle o takich osobach,ktore staly sie takimi - nie z wlasnej woli.Ktore w wyniku roznego splotu zdarzen zyciowych - nie maja "swego mieszkania" lub "domu rodzinnego"- chociaz bardzo by tego pragnely. cdn. radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: ogolnie 03.01.03, 20:49 Jesli mowimy o tzw. "proszacych" na ulicach,w parkach, na parkingangach itp. lub "chodzacych po prosbie" od domu do domu - czy od mieszkania do mieszkania ; - nie kojarzylbym tego z "bezdomnoscia". - samo przez sie ( co jest zrozumiale" kojarzy sie z cwaniactwem i naciaganiem naiwnych i wrazliwych ludzi - by "wyciagnac od nich forse. - jest powszechnie znane,ze faktyczni biedni lub bezdomni - wielokrotnie wstydza sie tzw." zebrania" czy "chodzenia po prosbie".Gloduja ,ale maja "swoj (tzw.) honor". Sa wrod takich bezdomnych - pospolici wloczedzy.Ich zycie - to "zycie wolnego ptaka". Uciekaja od obowiazkow codziennego zycia.Wybieraja to na wlasne zyczenie.Ich zycie to parki,dworce kolejowe,rynki i gieldy handlowe. Czyli duze skupiska roznych ludzi - gdzie "pachnie forsa".Te osoby "nie posiadaja wstydu czy ambicji.Wazne,aby dostac na tanie wino lub "cos podgryzc". Takich spotyka sie wszedzie - w kazdym zakatku swiata.MOzna ich spotkac w Berlinie,Paryzu,Wiedniu,Moskwie,Warszawie czy tez w USA.Tutaj kraj czy godspodarka nie ma znaczenia.Wsrod takich przewija sie mase zlodzieji. Takich juz jest ciezko " wychowac na porzadnych ludzi". Zdarzaja sie takie wyjatki o ktorych wspomina Lisiczka( przyklad przyjaciela- ktorego opusila zona).Tutaj nie ma wielkiego problemu spolecznego.Sa to marginalne zdarzenia i jest to sprawa "rodzinna ".Jak ktos kiedys powiedzial; "zazwyczaj wina lezy po obu stronach".Co nie oznacza,ze taka osoba potrzebuje pewnego wsparcia od najblizszej rodziny - czy przyjaciol. Bezdomni w wyniku zdarzen losowych.Jest to niewatpliwie wielki cios. Lecz sa to sprawy do naprawienia.Zalezy tylko od dobrej woli otoczenia, mediow , urzednikow i lokalnych organizacji.Zalezy rowniez od wsparcia rodziny i znajomych. Osoby ,ktorych dotknela tragedia.Gdybym sam nie doswiadczyl tego - byc moze nie umialbym sie tak bardzo wczuc w polozenie takich osob.Przychodzi wtedy wszystko. Przychodzi rowniez wielkie zniechecenie.Przychodzi brak motywacji - pomimo istniejacych celow.Przychodzi cos takiego - jak izolowanie sie od kogo tylko mozna.Nie zalezy juz wtedy na niczym - pustka i pustka.Brak energii zyciowej - rowniez objawia sie bezczynnoscia i brakiem checi do pracy.Lecz przychodza rachunki do placenia.Coraz wiecej wydatkow,a zadnych przychodow.Zal do sprawcow tej tragedii i zal do otaczajacego swiata.Takie soby wpadaja coraz nizej - na same dno.Lecz zanim "wpadna na dno " - maja po drodze jeszcze "punkty zaczepienia".Jesli beda umialy sie "cwycic punktu zaczepienia" - nabiora sily i zaczna sie wspinac "po drabinie zycia".Moga sie nawet "wspinac po drabinie zycia" - "az do Nieba".Wielu to czyni i "lapie sie takiego punktu zaczepienia". Niektorym "spadajacym w kierunku dna" - ktos " podal reke". Odrzucali i chcieli sie wyrwac z tego uscisku - lecz ta "nieznajoma i najczesciej obca dlon" - trzymala ich.BNie dala "spasc na dno".Pomimo roznych oporow - "trzymala ich mocno" tak dlugo,az poczula - ze "spadajacy zaczyna sie wspinac o wlasnych silach po drabinie zycia". Takie "punkty zaczepienia " w postaci POMOCNEJ DLONI - to "dar niebios ". Porownalbym to do " wyslannika Aniola Stroza ". Ta "pomocna dlon" nawet sobie moze nie wyobraza- ile istnien ludzkich w ten sposob uratowala.Ile zapobiegla dalszym tragediom.Ile przywrocila wiary w czlowieka.Ukazala,ze warto pomoc.Czesto jest to pozniej kontynuacja przekazana poprzez "dobra wole" i "ratowanie czlowieka ". Lecz wiele jest takich wlasnie osob,ktore nie uchwycily sie same tych punktow zaczepienia".Nie "uchwycila ich po drodze pomocna dlon".Spadli na same dno. Utracili z czasem wszystko co mieli.Coraz mnie przyjaciol i znajomych. Natura ludzka jest taka,ze ludzie wola "ludzi sukcesu".Lubia sie chwalic z tych znajomosci.Lubia otaczac sie wsrod ludzi majetnych.BIedakow zaczynaja omijac i zapominac o dawnych znajomosciach.Ludzie lubia czyac o bogatych i marzyc o dostatnim zyciu.Tacy biedacy - "ludzie bezdomni" najwiecej pomocy - czy wsparcia otrzmymaja od ludzi skromnych i niewiele "bogatszych" od nich.Dostana czasem troche wsparcia od tych - ktorzy poznali "smak biedy". Sa rowniez "ludzie bezdomni" ,ktorzy utracili prace w wyniku przemian ustrojowych.Bezrobotni "od zawsze".Brak na zycie,brak na czynsze.Kmienica zostala wykupiona.Nowe czynsze i ogromne dlugi.Ze spoldzielczego mieszkania- zamiana na kwaterunkowe ( w zamian za dlugi).Nastepnie nowe dlugi i opuszczenie mieszkania.Wyladowanie "na bruku".Zepchnieci na "peryferia zycia".Klopoty z prawem.To rowniez pewien przyklad z "ludzi bezdomnych". Afera goni Afere.Miliony sa rozkradane - poprzez oszustwa ludzi wladzy. Beda przybywaly nowe afery i nowe miliony rozkradane.Beda poslowie i politycy - bardzo dobrze oplacani - pilnujacy swych "stolkow". Bedzie przybywalo korupcji. Pozostanie jednak jedno - bez zmian ; " LUDZIE BEZDOMNI". Oni pozostana niezauwazalni ,lecz ciagle beda.Beda tak dlugo,dopoki sie nie zmieni "wzrok i wrazliwosc "- tych ktorzy rzadza. radca Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: ogolnie 03.01.03, 21:17 --Afera goni Afere.Miliony sa rozkradane - poprzez oszustwa ludzi wladzy. Beda przybywaly nowe afery i nowe miliony rozkradane.Beda poslowie i politycy - bardzo dobrze oplacani - pilnujacy swych "stolkow". Bedzie przybywalo korupcji. nie to żebym się czepiał kogokolwiek! ale ten cytat mnie się podoba! hiro Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' 03.01.03, 22:03 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=58&w=4072604 ach ci politycy...........:-))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' , i politycy 03.01.03, 22:30 hiro napisała: > <a href="www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html? f=58&w=4072604"ta > rget="_blank">www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=58&w=4072604</a> > ach ci politycy...........:-))))))))))))))))))) najzabawniejsze jest jednak to z tym politykiem z Brodnicy :))) " Nazwisko i imiona Liczba głosów Procent głosów Ugrupowanie KANIECKI ANDRZEJ 7 0,196% Nr listy : 3; Nr na liście: 11 " - moja odpowiedz: tego polityka nawet nie zna i nigdy go nie widzialem.Lecz cos malo glosow zebral - tylko 7 ? To tak jakby wliczyc babcie,dziadka i domownikow :))) Ciekawe- czy bedzie mi kiedys dane poznac go osobiscie ? :))) pozdrawiam radca Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' , i politycy 03.01.03, 22:45 Tym bardziej,ze wczesniej dochodzilem SPRAWIEDLIWOSCI w Polsce.Musialem zmagac sie ze " strukturami mafijnymi " - nie tylko ze srodowiska lekarskiego,czy wojskowego,ale rowniez z wojskowym wymiarem "sprawiedliwosci".Wlaczylem sie wiec do tworzenia i zakladania KOMETU ORGANIZACYJNEGO - "PRAWA i SPRAWIEDLIWOSC"w Bydgoszczy tej wypowiedzi też pewnie nie znasz? porzedniego gościa pewnie nie znasz -nie ja podwiesiłem ten link Odpowiedz Link Zgłoś
radca kiedys juz o tym pisalem 03.01.03, 22:54 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=54&w=4069285&a=4069854 Odpowiedz Link Zgłoś
radca kiedys juz o tym pisalem do ADMINA forum 03.01.03, 23:26 bydgoskiej redakcji Gazety Wyborczej.Wyslalem zeskanowany PRZEKAZ PIENIEZNY jaki przekazalem od siebie na pomoc malej MARTYNCE. " nazwa odbiorcy ; STOWARZYSZENIE "serce dla dziecka " 41-500 Chorzow ul.Truchna 7 nr r-ku; 80109020240000000534018843 kwota 100 zl. slownie; stozlotych nazwa zleceniodawcy : www.gazeta.pl nazwa zleceniodawcy od: forum gazety " radca " tytulem : Darowizna na chore dziecko tytulem cd: Intensywna terapia - Martynka - stempel pocztowy ; Bydgoszcz 21 data ; 16.05.02.18 " -------------------------------------------------------------------------------- Zeskanowany przekaz pocztowy otrzmymali : - ADMIN z bydgoskiego Forum - Paul z forum Polonia - Artur z forum Polonia - "hiro" z forum Gorzow i Torun ( ostatnio z na forum Bydgoszczy ) -------------------------------------------------------------------------------- Swoja Darowizne na pomoc chorej Martynce wyslalem - nie jako ANDRZEJ KANIECKI, a moglem przeciez tak uczynic.Wyslalem jako "forumowicz z forum GAZETY WYBORCZEJ ". Nie bylo moja intencja rozliczanie - czy odliczanie tego z podatku . Uczynilem to, aby miec rowniez swoj udzial w RATOWANIU ZYCIA I ZDROWIA - malej MARTYNKI. ---------------------------------------------------- Stalem sie w tym naglasnianiu i AKTYWNOSCI - by zebrac i pomoc choremu dziecku; OBIEKTEM ATAKOW,WYZWISK,OSZCZERSTW,SZANTAZY,KPIN,ZLOSLIWOSCI i WRESZCIE ROZNORAKICH GROZB. -------------------------------------------------------------------------- Niech spojrza na siebie - ci ktorzy gotowi sa ZNISZCZYC ZYCIE LUB ZDROWIE MALEGO I CHOREGO DZIECKA !!! .............................................. radca ps. jest mi troche przykro,ze ADMIN nie stanal w mej obronie - gdy zarzucano mi OSZUSTWO z mala MARTYNKA.Wyslalem jako " forum GW- "radca". Wiec bylem czescia tego forum. ps. dobrze,ze to wszystko wytrzymalem :))) Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: kiedys juz o tym pisalem do ADMINA forum 03.01.03, 23:54 no i po co ta histeria? wysłałeś co i komu chciałeć to huj te sceny?-to nie ja byłem organizatorem tej akcji! zachowujesz się jak niedoszły polityk po przegranych wyborach! nie pisz więcej do mnie,że mi oddasz pieniadze! nie życzę sobię tego!-rozumiesz?! przyjmij moją propo:nie istniejemy dla siebie!-OK? hiro Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: kiedys juz o tym pisalem do ADMINA forum 04.01.03, 00:00 Nie bylo moja intencja rozliczanie - czy odliczanie tego z podatku . Uczynilem to, aby miec rowniez swoj udzial w RATOWANIU ZYCIA I ZDROWIA - malej MARTYNKI. JAK TY MOGŁEŚ O TYM NAWET POMYŚLEĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!! ? Odpowiedz Link Zgłoś
radca "zabierala biednym " ? - czyli bezdomnym tez ? 04.01.03, 00:19 oto artykul z dzisiejszej "pomorskiej" "Zabierała biednym? Księgowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bydgoszczy, jak wykazała wewnętrzna kontrola, wypłaciła z konta tej instytucji prawie 40 tys. złotych. Jak oświadczyła, chciała zapłacić za fakturę. Należność przekazano jednak przelewem, a pieniądze do kasy ośrodka nie wróciły. - Przeprowadziliśmy kontrolę finansowo-księgową. Stwierdziliśmy, że brakuje pieniędzy. Na razie udokumentowano kwotę 36 tysięcy złotych - wyjaśniała Maria Chojecka, dyrektor MOPS-u. - Złożyliśmy wczoraj do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Księgowa przyznała się i oświadczyła, że odda wszystkie pieniądze. Myślę jednak, że mogła zrobić to wcześniej. Dla mnie cała sprawa jest bardzo przykra. W instytucji pomocy społecznej nie powinno dochodzić do takich sytuacji. Te pieniądze miały przecież trafić do najuboższych. Wstępne ustalenia - jak nas poinformowała dyrektor Chojecka - wskazują, że zginęły one w 2001 roku. Księgowa, do czasu wyjaśnienia, została zawieszona w czynnościach. " Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: 'zabierala biednym ' ? - czyli bezdomnym t 04.01.03, 00:40 tej radca !-a co mnie obchodzą wesze przeliczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: 'zabierala biednym ' ? - czyli bezdomnym t 04.01.03, 00:41 hiro napisała: > tej radca !-a co mnie obchodzą wasze przeliczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: kiedys juz o tym pisalem do ADMINA forum 04.01.03, 00:23 > > ps. jest mi troche przykro,ze ADMIN nie stanal w mej obronie - gdy zarzucano mi > > OSZUSTWO z mala MARTYNKA.Wyslalem jako " forum GW- "radca". > Wiec bylem czescia tego forum. > > ps. dobrze,ze to wszystko wytrzymalem :))) wiesz,że po takim zakńczeniu wszyscy płaczą!!!!! oj jaki tyś biedny!:-((oj dobrze że to wszystko wytrzymałeś!/a z czego ty się kurwa śmiejesz?-płacz jako i ja płaczę/ Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Hmmm 04.01.03, 17:30 A świstak siedzi i zawija w te sreberka ... PS: Jonek, where are You? Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: Hmmm 04.01.03, 17:46 lisiczkaa napisała: > A świstak siedzi i zawija w te sreberka ... > > PS: Jonek, where are You? > ????????? > Pozdrawiam @ll > siedzi bo te sreberka były kradzione:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOnek Re: Hmmm IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 00:53 lisiczkaa napisała: > PS: Jonek, where are You? > Praca, praca , praca - ja, niestety, nie jestem bezdomny ani bezrobotny. Muszę zarobić na domek, rodzinkę i jeszcze odwalić kupę roboty dla idei. > Jonek napisał: > > „Nigdy nie daję tym, którzy mnie proszą” > Hmmm Ciekawe podejście, Jonek. I może jest to jakieś wyjście z sytuacji, bo > przecież wszystkim pomóc nie można. Ja wychodzę z założenia, że należy robić > swoje tzn. to, co wydaje nam się dobre i nie oczekiwać wdzięczności. To właśnie miałem na myśli. Patrząc na to, co się dzieje dookoła, całą tę żebraninę prywatną i instytucjonalną, doszedłem do wniosku, że będę pomagał tylko tym, których znam osobiście i których sytucję potrafię ocenić. Dlatego z założenia nie daję np. na dzieci z domów dziecka (które potrzebują raczej prawdziwej opieki, a nie następnej zabawki), dzieci z porażeniem mózgowym, które potrzebują rehabilitacji (cudowna dziedzina do wyłudzania pieniędzy, przy czym nie mam na myśli zdesperowanych rodziców, tylko różnych szarlatanów proponujących cudowne kurcje w rodzaju "skafandra kosmicznego", itp. Wolę być > naciągnięta przed 9 Osób, niż nie pomóc jednej, tej naprawdę potrzebującej. > Podobnie, jak Ty, Jonek, nie raz zostałam po prostu wykorzystana. Ale nie to > jest jest najważniejsze. Na tyle, na ile mogę – pomagam. > A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc nie ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą. > „No właśnie. Dlaczego miałbym być dla takiego faceta milszy niż jego włas > na > żona?” > A nie wziąłeś pod uwagę, że problem nie tkwił w Nim tylko w Niej? Tu zabrakło > Twojej zdolności wnikliwej analizy, Jonek. > Wziąłem, wziąłem. Nawet spodziewałem się, że tak mi odpiszesz. Ale to, choć możliwe, jest mało prawdopodobne. Są, oczywiście, zdziry które wyrzucają swoich wspaniałych mężów na ulicę - ale ja jeszcze żadnej takiej nie spotkałem. Raczej spotykam facetów bez jaj, którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności za swoje żony i rodziny. >„I pytanie - czy Osobę widzianą raz, dwa razy w życiu, mieszkającą se > tki km. > od Ciebie, w dodatku bezdomną nazwałbyś "znajomą"?” > „To przecież ty nazwałaś go przyjacielem. Dla mnie to słowo coś oznacza.& > #8221; < > I choć widzi > eliśmy się > raz w życiu – jest to jedna z najbliższych Osób w moim życiu. Tak jest. Jesteś prawdziwą romantyczką. Zdejmuję kapelusz i kłaniam się w pas. Też taki kiedyś byłem i mam nadzieję, że trochę z tego mi jeszcze zostało. > Napisałam jeszcze, że akceptuję fakt, że nasze podejścia do wielu spraw tak > bardzo się różnią. Ty uważasz, ze podobnie, jak Tobie „ciężko mi to przyj > ąć”: > Nie, Jonq, ja to akceptuję. Kiedyś w wątku BB przytoczyłam słowa Brown’a > , o > tym, że to, ze ktoś jest na innej drodze ode mnie nie znaczy, że się zgubił. > Taki mniej więcej był tego sens. Napisałam też dalej, że to szanuję, choć może > często nie jestem w stanie rozumieć. Wyjaśnie, dlaczego mi jest ciężko przyjąć twój punkt widzenia. Pardoksalnie, dlatego że jest mi bliski. W sposób naturalny chciałbym pomóc każdemu, kto prosi, ale: - wiem, że niemożliwe jest pomóc wszystkim - a nawet wielu - wiem, że jeśli nie będę się pilnował, to moje dobre odruchy zostaną wykorzystane przez naciągaczy i zmarnowane; - z doświadczenia wiem, że nawet ludzie w prawdziwej potrzebie potrafią nadużywać czyjejś pomocy, uzależnić się od niej i w końcu przyjąć postawę zawiści i pretnsji. To wszystko każe mi bardzo sceptycznie i z dużym dystansem podchodzić do wszelkich próźb, apeli, akcji itp. Najświeższy przykład: ratowanie koni gdzieś na południu. Wielu ludzi męczyło się chyba kilka dni dlatego, że właściciele zaniedbali swoich obowiązków. A może wcale nie zaniedbali, może był to wypadek, którego nie można było przewidzieć? Teraz być może będą musieli sprzedać konie do rzeźni, żeby zapłacić za całą akcję. To może prościej było zastrzelić te zwierzaki? Dlaczego nikt wcześniej się nad tym nie zastanowił? Zkolei Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (czy jak to się zwie) chce ich pozbawić prawa własności nad końmi - w imię zaniedbania. Towarzystwo "Gaja" chce zbierać pieniadze na wykup koni. Wszystko to razem wygląda jak całkowite wariactwo, gdzie nikt nie myśli, a tylko każdy próbuje zaitnieć w mediach i się popisać. Może po prostu trzeba było te konie i tych chłopów zostawić w spokoju? > Czy > jednak obaj > byli gentelmenami? Hmm Polemizowałabym chyba. (dżentelmen (ang. gentelman) uff! Już się wystraszyłem, ze mój angielski naprawdę jest do niczego. Ale oczywiście gentleman - nie gentelman - pani Kamińska się myli. 1. > mężczyzna o eleganckim wyglądzie i wytwornych manierach. 2. żart. o mężczyźnie > pozującym na kogoś szarmanckiego, eleganckiego, wytwornego – podst. ̶ > 2;Słownika > Wyrazów Obcych” Wydawnictwa Europa, pod redakcją naukową prof. Ireny Kami > ńskiej- > Szmaj, Rok wydania 2001) Poza tym pierwotnie gentleman to był człowiek posiadający dobra ziemskie, a tym samym zamożny i z wysoką pozycję towarzyską. Stąd później członek "towarzystwa", a jeszcze bardziej współcześnie - właśnie elegancki i wytworny. Profesor Higgins miał po prostu swoją własną definicję gentlemana, która do mnie bardziej przemawia. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
radca i ja pisalem o takich przypadkach na Forum 06.01.03, 00:52 dzisiaj pisze rowniez "pomorska" o tym - o czym i ja wczesniej pisalem tutaj na Forum ; "PRACA. Nieuczciwy staż Bez grosza Co najmniej połowa osób, które podejmują pracę w tzw. okresie próbnym, nie dostaje za nią żadnej zapłaty. Nieuczciwi pracodawcy są zadowoleni, bo to sposób na zaoszczędzenie pieniędzy. Bezradni "stażyści", najczęściej nie znają swoich praw. Magdalena S. w sklepie na Szwederowie pracowała jeden dzień. Właściciel drogerii kazał jej umyć regały, podłogi i poukładać towar. Po zakończeniu pracy stwierdził, że z kasy zginęło mu 7 złotych. - Nie miałam dostępu do pieniędzy, bo pierwszy raz miałam do czynienia z kasą fiskalną. Nawet nie wiem jak się takim sprzętem obsługiwać. Tak się zdenerwowałam, że więcej tam nie poszłam - opowiada pani Magda. Mamienie Fiaskiem skończyła się próba podjęcia pracy przez jedną z mieszkanek Osowej Góry. - Przyjęto mnie do piekarni w markecie. Przez tydzień od 5 rano wypiekałam bułki, ciastka i drożdżówki, a także obsługiwałam klientów. Nie dostałam za to złamanego grosza. Na kurs minimum sanitarnego i badania lekarskie wydałam blisko 300 złotych - mówi młoda kobieta. W nieuczciwy sposób zostało potraktowanych również kilkadziesiąt dziewczyn, które rywalizowały o posadę kelnerki w jednej z restauracji przy ul. Gdańskiej. Przyjmująca je na "staż" kierowniczka lokalu podobno już podczas pierwszego ze spotkań wybrała jedną z nich, z którą później podpisała umowę. Mimo to reszta, przez miesiąc mamiona możliwością zatrudnienia, skwapliwie obsługiwała gości, myła naczynia, sprzątała toalety i podlewała kwiatki. Zapomnijcie o skrupułach - Pracy szuka się wszelkimi możliwymi sposobami. Odwiedzamy pracodawców i urzędy, czytamy ogłoszenia, pytamy rodzinę i znajomych. Takie są teraz czasy. Z praktyki jednak wiem, że nawet jeśli posada jest interesująca, a pracodawca początkowo miły, to później wszystko może okazać się jednym wielkim oszustwem. Nie ma tego problemu, gdy w zatrudnieniu uczestniczy urząd pracy. Nie dzieje się to ostatnio zbyt często, ale jeśli już wydamy na to przysłowiową złotówkę, to wizytujemy zakłady pracy i dbamy, żeby wszystko odbywało się legalnie - mówi Barbara Grabowska, kierownik Powiatowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy. Szefowa PUP radzi, żeby wszelkie przypadki nieuczciwego zachowania pracodawców zgłaszać do inspekcji pracy i sądu. - Nie można mieć skrupułów, bo przecież ten, kto próbuje nas przechytrzyć ich nie ma. Zastanawia mnie tylko fakt, że zdecydowana większość osób, które są wykorzystywane po prostu macha na to ręką - dodaje Grabowska. Beata Gołębiewska, zastępca dyrektora Okręgowego Inspektoratu Pracy w Bydgoszczy, twierdzi, że do OIP zgłasza się ze skargami tego typu niewiele osób: - To są incydentalne przypadki. Trudno je też rozpatrywać. Nie można przecież wmówić np. właścicielowi sklepu, że ktoś u niego pracował, skoro nie podpisał on z taką osobą umowy. Szuka się wtedy świadków. Często są to nawet klienci. Maciej Myga 6 Stycznia 2003 " Odpowiedz Link Zgłoś
radca Policja pomaga bezdomnym przezyc zime 07.01.03, 18:04 " Policjanci zwracają uwagę na osoby bezdomne. Zima, to nie sprzyjająca pora roku dla osób bezdomnych. To pora roku, w której osoby te są narażone na śmierć z podwodu wychłodzenia organizmu. W celu zpobieżenia tym tragicznym zdarzeniom, policjanci kierowani do służby: - zwracają szczególną uwagę na osoby bezdomne, w podeszłym wieku, samotne i niepełnosprawne mieszkające w pomieszczeniach opuszczonych i nie ogrzewanych, - pomagają tym wszystkim, którzy w związku z trudnymi warunkami zimowymi znaleźli się w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, - sprawdzają miejsca, w których przebywają osoby bezdomne i samotne, - przekazują informacje o takich miejscach (kanałach ciepłowniczych, ogródkach działkowych) służbom pomocy społecznej i władzom samorządowym, - zwracają uwagę na osoby nietrzeźwe przebywające na wolnym powietrzu, - sprawdzają w porze wieczorowo-nocnej dworce i przystanki komunikacji zbiorowej pod kątem przebywania tam osób samotnych i bezdomnych, którym należałoby udzielić pomocy, - pomagają takim osobom w znalezieniu schronienia i opieki medycznej. Zima, to nie sprzyjająca pora roku dla osób bezdomnych. To pora roku, w której osoby te są narażone na śmierć z podwodu wychłodzenia organizmu. W celu zapobieżenia tym tragicznym zdarzeniom, policjanci kierowani do służby: - zwracają szczególną uwagę na osoby bezdomne, w podeszłym wieku, samotne i niepełnosprawne mieszkające w pomieszczeniach opuszczonych i nie ogrzewanych, - pomagają tym wszystkim, którzy w związku z trudnymi warunkami zimowymi znaleźli się w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, - sprawdzają miejsca, w których przebywają osoby bezdomne i samotne, - przekazują informacje o takich miejscach (kanałach ciepłowniczych, ogródkach działkowych) służbom pomocy społecznej i władzom samorządowym, - zwracają uwagę na osoby nietrzeźwe przebywające na wolnym powietrzu, - sprawdzają w porze wieczorowo-nocnej dworce i przystanki komunikacji zbiorowej pod kątem przebywania tam osób samotnych i bezdomnych, którym należałoby udzielić pomocy, - pomagają takim osobom w znalezieniu schronienia i opieki medycznej. " informacje takie znalazlem dzisiaj na "info.bydgoszcz" radca Odpowiedz Link Zgłoś
unsatisfied6 Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' 07.01.03, 20:37 Gdyby nie Ci biedni , to czym mogliby wykazać się nasi politycy . To jedyna rzecz , która im ładnie wychodzi - kwestowanie na rzecz biednych . A biednych coraz więcej i coraz więcej imprezek na cele charytatywne . Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Do Pana w kapeluszu ;) 10.01.03, 11:09 lisiczkaa napisała: Jonek, where are You? Praca, praca , praca - ja, niestety, nie jestem bezdomny ani bezrobotny. „Niestety” powiadasz... ;) Zakładając, że mógłbyś mieć „mniej szczęścia” – to pewnie i tak nie siedziałbyś on line. Przypomniał mi się „Edi” Trzaskalskiego. Widziałeś? „Dlatego z założenia nie daję np. na dzieci z domów dziecka (które potrzebują raczej prawdziwej opieki, a nie następnej zabawki), dzieci z porażeniem mózgowym, które potrzebują rehabilitacji (cudowna dziedzina do wyłudzania pieniędzy, przy czym nie mam na myśli zdesperowanych rodziców, tylko różnych szarlatanów proponujących cudowne kurcje w rodzaju "skafandra kosmicznego", itp.” W pewnym sensie się mogę zgodzić. Ostatnio czytałam bodajże w Wyborczej, że faktem jest, że bardziej, niż worka maskotek przydałyby się takim dzieciom np. przybory do rysowania, kredki, farbki etc. Zakładanie jednak, że skoro takie dzieci bardziej, niż nawet tych kredek i ołówków potrzebują domu, miłości (co zresztą jest kwestią bezdyskusyjną), a ja nie mogę Im tego dać w związku z czym nie będę Im pomagać w inny sposób – jest według mnie – zachowaniem delikatnie mówiąc niezrozumiałym. Jonek, skoro nie możesz Im dać Im uśmiechu na całe życie powiedzmy – to może warto jednak pomyśleć nad spontanicznym uśmiechem trwającym choćby 10 sek.? Nie da się nie zauważyć zgubnych skutków tego typu myślenia. Co by było gdyby w ten sposób zaczęła myśleć większość społeczeństwa? (o ile już nie myśli?) Pomijając już kwestię, gdy ludzie w ten właśnie sposób redukują dysonans poznawczy, samousprawiedliwiając swoją bierność w tym względzie. Co do problemu rehabilitacji dzieci z porażeniem mózgowym – zgadzam się z Tobą. Takich naciągaczy spotyka się na każdym kroku. Niestety. „Wolę być naciągnięta przed 9 Osób, niż nie pomóc jednej, tej naprawdę potrzebującej. Podobnie, jak Ty, Jonek, nie raz zostałam po prostu wykorzystana. Ale nie to jest jest najważniejsze. Na tyle, na ile mogę – pomagam. A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc nie ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą” Tu się nie mogę zgodzić, co pewnie nie jest dla Ciebie zaskoczeniem. Uważam, że gdy człowiek wyrzeka się (niezależnie od okoliczności) ludzkich, bezinteresownych odruchów w stosunku do innych, gdy nie potrafi współczuć, pomagać, gdy obca jest mu zdolność empatii – przestaje być człowiekiem. Dla mnie to jest jasne. „Jesteś prawdziwą romantyczką. Zdejmuję kapelusz i kłaniam się w pas. Też taki kiedyś byłem i mam nadzieję, że trochę z tego mi jeszcze zostało” Siedzisz przy komputerze w kapeluszu? ;) Jestem romantyczką, ale zdecydowanie wiarygodniej wypada ona w hmmm innym świetle ;) „Napisałam jeszcze, że akceptuję fakt, że nasze podejścia do wielu spraw tak bardzo się różnią. Ty uważasz, ze podobnie, jak Tobie „ciężko mi to przyjąć”: Nie, Jonq, ja to akceptuję. Kiedyś w wątku BB przytoczyłam słowa Brown’a o tym, że to, ze ktoś jest na innej drodze ode mnie nie znaczy, że się zgubił. Taki mniej więcej był tego sens. Napisałam też dalej, że to szanuję, choć może często nie jestem w stanie rozumieć” Wyjaśnie, dlaczego mi jest ciężko przyjąć twój punkt widzenia. Pardoksalnie, dlatego że jest mi bliski. W sposób naturalny chciałbym pomóc każdemu, kto prosi, ale: - wiem, że niemożliwe jest pomóc wszystkim - a nawet wielu - wiem, że jeśli nie będę się pilnował, to moje dobre odruchy zostaną wykorzystane przez naciągaczy i zmarnowane; - z doświadczenia wiem, że nawet ludzie w prawdziwej potrzebie potrafią nadużywać czyjejś pomocy, uzależnić się od niej i w końcu przyjąć postawę zawiści i pretnsji. To wszystko każe mi bardzo sceptycznie i z dużym dystansem podchodzić do wszelkich próźb, apeli, akcji itp. Dystans – TAK, ale znieczulicy społecznej zdecydowanie NIE. Jesze o tych naszych nieszczęsnych gentlemanach. Napisałeś na samym początku: „Pamiętasz "My Fair Lady"? (...) Jest tam scena, gdy dziewczyna zarzuca profesorowi, że nie jest gentlemanem, bo traktuje ją zbyt obcesowo. Jako wzór stawia mu jego przyjaciela, który traktuje ją z szacunkiem. Na co profesor Higgins odpowiada, że obydwaj są genlemanami, ponieważ każdy z nich traktuje wszystkich jednakowo - on arogancko, ten drugi z szacunkiem. Ja wg. tej definicji tez się kwalifikuję, bo traktuję wszystkich tak samo protekcjonalnie” Dla mnie ktoś, kto traktuje ludzi chamsko, jest po prostu chamem. Ale to tak na marginesie. „Poza tym pierwotnie gentleman to był człowiek posiadający dobra ziemskie, a tym samym zamożny i z wysoką pozycję towarzyską. Stąd później członek "towarzystwa", a jeszcze bardziej współcześnie - właśnie elegancki i wytworny. Profesor Higgins miał po prostu swoją własną definicję gentlemana, która do mnie bardziej przemawia” Generalnie, może w kontekście „My Fair Lady” ta definicja była trafiona, ale nic poza tym. Takie jest moje zdanie. Pozdrowienia Ja również pozdrawiam, Jonek. I nich Ci się szczęści ;) Miłego weekendu ;) Pozdrawiam @ll PS: Zaraz oberwę od Szefowej ;( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOnek Re: Do Pana w kapeluszu ;) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.03, 12:40 lisiczkaa napisała: > Przypomniał mi się „Edi” Trzaskalskiego. Widziałeś? Nie - nie mogłem się wybrać. Widziałem ostatnio "Cześć Tereska" - inny okrzyczany film i zrobił na mnie bardzo negatywne wrażenie. Jak już się pewnie zorientowłaś, nie jestem zbytnim optymistą. Na co dzień widzę życie właśnie w takich barwach. Nie muszę jeszcze po to chodzić do kina. > Zakładanie jednak, że skoro takie > dzieci bardziej, niż nawet tych kredek i ołówków potrzebują domu, miłości > (co zresztą jest kwestią bezdyskusyjną), a ja nie mogę Im tego dać w związku z czym > nie będę Im pomagać w inny sposób – jest według mnie – zachowaniem > delikatnie mówiąc niezrozumiałym. Jonek, skoro nie możesz Im dać Im uśmiechu > na całe życie powiedzmy – to może warto jednak pomyśleć nad spontanicznym > uśmiechem trwającym choćby 10 sek.? Po pierwsze - jeśli o tym pomyślę, to nie będzie już uśmiech spontaniczny. Po drugie, te dzieci są skrzywdzone przede wszystkim przez swoich rodziców - właśnie owych alkoholizujących się, bezrobotnych meneli, o których jest ten wątek. To nie sa moje dzieci. Po trzecie, one potrzebują czegoś więcej, niż uśmiechu - one potrzebują domu. W większości przypadków nie mogą być adoptowane ponieważ polskie prawo pozwala rodzicom ciągle zachowywać prawa rodzicielskie do nich. Po czwarte, ja sam akurat dzieci w ogóle nie lubię, ale moi przyjaciele starają się pomóc w ten sposób, że zaprzyjaźniają się z konkretnym dzieckiem - spędzają z nimi weekendy, zabierają na wakacje, ogólnie rzecz biorąc - wychowują. Jest już kilkoro dorosłych ludzi wychowanych w ten sposób - są bardzo fajnymi, normalnymi osobami. > Nie da się nie zauważyć zgubnych skutków tego typu myślenia. Co by było gdyby > w ten sposób zaczęła myśleć większość społeczeństwa? (o ile już nie myśli?) Większość społeczeństwa jest głupia i obłudna. Myśli dużo gorzej, ale żeby zachować pozory dobroduszności, rzuca 50 gr żebrakowi. > Pomijając już kwestię, gdy ludzie w ten właśnie sposób redukują dysonans > poznawczy, samousprawiedliwiając swoją bierność w tym względzie. Za mądre zdanie, jak dla mnie. > A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc > nie ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam > indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą” > > Tu się nie mogę zgodzić, co pewnie nie jest dla Ciebie zaskoczeniem. CZyżbyś uważała, że jednak go stworzyłem? Dzięki za uznanie, ale jesteś w błędzie. > Uważam, że gdy człowiek wyrzeka się (niezależnie od okoliczności) ludzkich, > bezinteresownych odruchów w stosunku Zgadza się - walczę ze swoimi odruchami. Są na ogół głupie i stanowia pożywkę dla hochsztaplerów. > do innych, gdy nie potrafi współczuć, > pomagać, gdy obca jest mu zdolność empatii – przestaje być człowiekiem. Ostro powiedziane. Więc należałoby mnie uśpić. > „Jesteś prawdziwą romantyczką. Zdejmuję kapelusz i kłaniam się w pas. Też > taki > kiedyś byłem i mam nadzieję, że trochę z tego mi jeszcze zostało” > > Siedzisz przy komputerze w kapeluszu? ;) Cały czas. Kapelusza i butów nie zdejmuję nigdy, nawet w łóżku. > Jestem romantyczką, ale zdecydowanie wiarygodniej wypada ona w hmmm innym > świetle ;) W świetle księżyca wisennym wieczorem? > Dystans – TAK, ale znieczulicy społecznej zdecydowanie NIE. Tu się zgadzam. Chodzi tylko o definicje. > > Dla mnie ktoś, kto traktuje ludzi chamsko, jest po prostu chamem. Ale to tak > na marginesie. Nie napisłem "Chamsko", tylko "arogancko". Jeszcze słuszniej byoby "obcesowo". Dla mnie największym chamem jest ten, kto płaszczy się wobec stojących wyżej a potem z arogancją traktuje postawionych niżej. > > Generalnie, może w kontekście „My Fair Lady” ta definicja była traf > iona, ale > nic poza tym. Takie jest moje zdanie. > Chodziło mi też o to, że w języku angielskim słowo gentleman oznacza coś trochę innego niż polski dżentelmen. > Miłego weekendu ;) Ja nie mam,niestety, weekendów. Ale pozdrawiam tych, co mają. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Bezdomni i ich zycie - jak bezpanski pies 11.01.03, 10:47 dzisiejszy "Nadwislanin " donosi ; "Chełmińscy bezdomni nie chcą trafiać do noclegowni w Świeciu, Grudziądzu i Bydgoszczy Widmo zakazu W Chełmnie żyje ponad 30 bezdomnych. Większość z nich dachu nad głową nie ma już od lat. Teraz nadszedł dla nich najtrudniejszy okres. Zimą najczęściej śpią na klatkach schodowych i w altanach działkowych. Niedawno ogrody działkowe odwiedzili strażnicy miejscy wraz z pracownikiem opieki. Chcieli zabrać kilku bezdomnych do schronisk. Nic jednak z tego nie wyszło. Wrócili z 22 potwierdzonymi na piśmie odmowami. Nikt nie zdecydował się na spędzenie zimy w noclegowni. - Cały poprzedni rok spałem na klatce schodowej jednej z kamienic - opowiada Adam, murarz. - Taka przyjemna kobitka tam mieszkała. Wieczorem robiła mi herbatę z cytryną. Po jej drzwiami spałem. Sąsiadowi z drugiej strony to się nie podobało i strażników miejskich na mnie napuszczał. W końcu się musiałem wynieść, choć nic złego nie robiłem. Kobitce obiecałem, że papierochów w nocy palić nie będę i słowa dotrzymywałem. Nawet o fajce nie myślałem. Teraz Adam mieszka na działce u kolegi. Na cienkich ścianach widać szron. Dlatego mężczyźni łóżka przysunęli do niedużego pieca, nazywanego przez nich kozą. - Ciężko się tu śpi. W dzień palimy chrustem, a wieczorem i nocą pociętymi oponami - wyjaśnia Czesiu, właściciel niedużej działki, który przygarnął Adama. - To straszeni śmierdzi, ale przynajmniej jest ciepło. Ludzie się dziwią, że mu pijemy. Ale na zimno i smród najlepiej "wychylić". Człowiek chłodu wtedy nie czuje i palących od dymu powiek. Mężczyźni tłumaczą, że nie chcą iść do schroniska, bo trafią do Świecia, gdzie nikogo nie znają. Są przekonani, że tam jest prawie jak w więzieniu. A kiedy wrócą i powiedzą kolegom, to ci się będą śmiać, że u czubków zimę spędzili. Poza tym, przeraża widmo zakazu picia alkoholu. - Wódka to jedyne co mi zostało i żadnym zakazom się nie podporządkuję - twierdzi inny bezdomny. - Dwa lata temu mieszkałem w takim betonowym bunkrze, gdzie kiedyś była jedna z pomp. Ale zamurowali wejście. Moje rzeczy zostały w środku. Teraz śpię w tej dziurze. Mam tam dużo styropianu i kołder, to jakoś zimę przetrwam. Strażników przegoniłem. Pracę niech mi władza da, a nie mundurowych nasyła. Wszystko umiem zrobić i żadnej roboty się nie boję. Zarobiłbym trochę grosza i działkę za to kupił. Napaliłbym sobie w piecu, siedział obok w fotelu i telewizor oglądał. Wystarczyłoby pół roku popracować. A oni wywieźć mnie chcą. Niech sp... z taką pomocą. Spora część bezdomnych wiosną i latem utrzymuje się z drobnych prac dorywczych u rolników, przy budowach oraz ze zbierania makulatury i butelek. Ale, jak twierdzą, ten interes już coraz mniej opłacalny. Do zbieractwa wzięły się dzieci. W sklepach i śmietnikach nie zostaje prawie nic. W Chełmnie nie ma noclegowni. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, którego pracownik uczestniczył w lustracji działek, rezerwuje miejsca dla bezdomnych w noclegowniach sąsiednich miast - Grudziądzu, Świeciu i Bydgoszczy. - Ale oni nie chcą tam iść - twierdzi Stefania Otremba, kierownik MOPS w Chełmnie. - Mają swoje miejsca, gdzie śpią i są pewni, że przetrwają tam zimę. Organizacją, która wspiera ludzi bez dachu nad głową jest Stowarzyszenie "Przyjazna Dłoń". Od trzech lat wydaje ona obiady bezdomnym i emerytom. Teraz posiłki otrzymują oni w społemowskim barze Rusałka. - Poza zupą z wkładką dostają też chleb, który przekazuje nam piekarnia Zenona Malinowskiego - mówi Andrzej Nowicki, prezes Stowarzyszenia "Przyjazna Dłoń". - Obecnie wydajemy 25 posiłków dziennie. Większość osób, które u nas jada, zostało skierowanych przez MOPS, wśród nich największa grupa to właśnie bezdomni. Na utworzenie noclegowi burmistrz Mariusz Kędzierski nie widzi większych szans. BEATA KRZEMIŃSKA " Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Bezdomni i ich zycie - jak bezpanski pies IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 12:14 No i zostawić ich w spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: Bezdomni i ich zycie - jak bezpanski pies 11.01.03, 19:20 nowy jezus nam się kurwa w polsce pojawił! pomyślałeś kiedyś radco nad tym :CO TY PISZESZ I KOGO TO JUŻ TERAZ OBCHODZI? Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: do Pana w kapeluszu ;) 11.01.03, 23:36 „Przypomniał mi się „Edi” Trzaskalskiego. Widziałeś? „Nie - nie mogłem się wybrać. Widziałem ostatnio "Cześć Tereska" - inny okrzyczany film i zrobił na mnie bardzo negatywne wrażenie. Jak już się pewnie zorientowłaś, nie jestem zbytnim optymistą. Na co dzień widzę życie właśnie w takich barwach. Nie muszę jeszcze po to chodzić do kina.” Polecam jednak „Eddiego”. Ma on też gdzieś tu swój wątek. Warto zajrzeć. I na pewno warto wybrać się do kina. Film niekonwencjonalny, niskobudżetowy, bez efektów specjalnych, prozaiczny, ale daje emocjonalnie „popalić”. „Po pierwsze - jeśli o tym pomyślę, to nie będzie już uśmiech spontaniczny.” Jak to nie, Jonek? Dzieci nie kalkulują. Są wolne od zachowań pod publikę, śmieją się, płaczą. Są w tym autentyczne. I dopóki to zauważamy – nie jest z nami jeszcze tak źle. Mamy pewien próg wrażliwości. Ja uwielbiam dzieci, wiesz? I wiele uczę się od mojej 15 mc. córeczki. Znam bardzo dobrze Osobę, która wychowała się w domu dziecka. Wiesz, że gdy czasem w naszych rozmowach „zahaczymy” o temat dzieciństwa Ona pamięta rzeczy, o których my, wychowani w tzw. normalnych rodzinach rzadko pamiętamy? Może inaczej – przywiązujemy do nich mniejszą wagę, gdyż zdecydowanie bardziej zapisały nam się w pamięci zupełnie inne fakty, przeżyte chwile, zachowania? Ona pamięta Osoby, które zaistniały pozytywnie w Jej życiu choćby przez chwilę, kilka dni. Po co o tym piszę? – dlatego, że według mnie dzieci wychowujące się w domach dziecka mają zupełnie inną percepcję, inne wartości są dla Nich ważne, inne rzeczy zapadają w pamięć. Takie dzieci bardziej są wyczulone na ludzkie dobro, życzliwy gest i dlatego uważam, że nie mogąc zapewnić Im tego, czego niewątpliwie najbardziej potrzebują (rodziców, poczucia bezpieczeństwa) – nie można pozbawiać Ich tego choćby 10 sek. uśmiechu (to oczywiście pewien symbol), którego okoliczności może zapamiętają na całe życie. „Po drugie, te dzieci są skrzywdzone przede wszystkim przez swoich rodziców - właśnie owych alkoholizujących się, bezrobotnych meneli, o których jest ten wątek” No i co w związku z tym? Mają cierpieć po prostu dlatego, że miały takich, a nie innych Rodziców? Dlatego są gorsze? Dlatego nie zasługują na uwagę i miłość? O czym Ty mówisz? Pomijając już fakt, że znowu odzywa się we mnie wróg generalizowania. „Po trzecie, one potrzebują czegoś więcej, niż uśmiechu - one potrzebują domu. W większości przypadków nie mogą być adoptowane ponieważ polskie prawo pozwala rodzicom ciągle zachowywać prawa rodzicielskie do nich. Po czwarte, ja sam akurat dzieci w ogóle nie lubię, ale moi przyjaciele starają się pomóc w ten sposób, że zaprzyjaźniają się z konkretnym dzieckiem - spędzają z nimi weekendy, zabierają na wakacje, ogólnie rzecz biorąc - wychowują. Jest już kilkoro dorosłych ludzi wychowanych w ten sposób - są bardzo fajnymi, normalnymi osobami” U nas prawo adopcyjne nadal jest tylko przeszkodą na drodze do adopcji. Taka jest prawda. Wiele kwestii jest nadal nieuregulowanych prawnie, Osobom chcącym i mogącym stworzyć normalny dom takim dzieciom rzucane są przysłowiowe „kłody pod nogi”. Z własnego doświadczenia wiem, że nie w każdym domu dziecka również takie „pośrednie” praktyki adopcyjne, o jakich piszesz są po prostu uniemożliwiane. ” Nie da się nie zauważyć zgubnych skutków tego typu myślenia. Co by było gdyby > w ten sposób zaczęła myśleć większość społeczeństwa? (o ile już nie myśli?)” ”Większość społeczeństwa jest głupia i obłudna. Myśli dużo gorzej, ale żeby zachować pozory dobroduszności, rzuca 50 gr. żebrakowi.” Obawiam się, że możesz tu dużo racji, Jonek. Na szczęście – większość to NIE wszyscy. Niepokojąca jest jednak społeczna tendencja wzrostowa w tej kwestii. A tak niedawno Niemen ufnie wyśpiewywał, że „ludzi dobrej woli jest więcej …. (…)” ” A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc nie ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą” ”Tu się nie mogę zgodzić, co pewnie nie jest dla Ciebie zaskoczeniem.” ”CZyżbyś uważała, że jednak go stworzyłem? Dzięki za uznanie, ale jesteś w błędzie” Nie zrozumiałeś. Chodziło mi raczej o to, że według mnie NIE każdy MOŻE załatwić swoje problemy ze Stwórcą. Podobno On posługuje się innymi, by pomóc tym pokrzywdzonym przez los. Pewnie, że ani Ty, ja, czy nikt inny nie odpowiada „za całą jego nędzę i cierpienie”, ale KAŻDY, również Ty i ja możemy zrobić COŚ, by było tego mniej. Wystarczy trochę dobrej woli i otwarte oczy. Choćby … ulicę obok. To „kropla drąży skałę”. ”Uważam, że gdy człowiek wyrzeka się (niezależnie od okoliczności) ludzkich, bezinteresownych odruchów w stosunku do innych, gdy nie potrafi współczuć, pomagać, gdy obca jest mu zdolność empatii – przestaje być człowiekiem” ”Ostro powiedziane. Więc należałoby mnie uśpić” Ludzi myślących podobnie, jak Ty jest więcej, Jonek. Stwierdzam fakt. Naprawdę tak uważam. A „usypianie” nie jest wyjściem. To byłoby zbyt proste. Siedzisz przy komputerze w kapeluszu? ;) Cały czas. Kapelusza i butów nie zdejmuję nigdy, nawet w łóżku” Skarpetek też?! My God, masz bardzo wyrozumiałą życiową partnerkę. Ja taka nie jestem. Mój Chasbędzik na szczęście też ;) ” Jestem romantyczką, ale zdecydowanie wiarygodniej wypada ona w hmmm innym świetle ;)” ”W świetle księżyca wisennym wieczorem? Na przykład. Temat rzeka ;) ”Dla mnie ktoś, kto traktuje ludzi chamsko, jest po prostu chamem. Ale to tak na marginesie” ”Nie napisłem "Chamsko", tylko "arogancko". Jeszcze słuszniej byoby "obcesowo". Dla mnie największym chamem jest ten, kto płaszczy się wobec stojących wyżej a potem z arogancją traktuje postawionych niżej” Nie o słowa mi tu chodziło, ale o sposób myślenia. Chciałam przekazać Ci zamierzoną (zaznaczam)prostotę w moim zdaniu na ten temat. Jestem zwolenniczką nazywania rzeczy po imieniu wtedy, gdy tylko jest to możliwe. A chamem zazwyczaj nie przestaje się być wychodząc z pracy. I w tym tkwi sedno sprawy. Moje pojęcie „chama” - wbrew pozorom – nie mija się z Twoim. ”Chodziło mi też o to, że w języku angielskim słowo gentleman oznacza coś trochę innego niż polski dżentelmen”. Wiem ;) Pośrednio kwestia uwarunkowań kulturowych i po prostu mentalności. Pozdrawiam serdecznie, Jonek ;) Pozdrawiam @ll Dobrej niedzieli ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOnek Re: do Pana w kapeluszu ;) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.03, 19:35 lisiczkaa napisała: > Polecam jednak „Eddiego”. Ma on też gdzieś tu swój wątek. Warto za > jrzeć. I na pewno warto wybrać się do kina. Na pewno go jeszcze zobaczę. Chodziło mi o to, że nie czuję jakiegoś szczególnego parcia do wybrnia się na niego do kina. Mój typ to "Wrzeciono czasu" Kondratiuka. Daję mu mojego osobistego Oskara za najlepszy film 20-go wieku. > „Po pierwsze - jeśli o tym pomyślę, to nie będzie już uśmiech spontanicz > ny.” > > Jak to nie, Jonek? Dzieci nie kalkulują. Nieporozumienie - zrozumiałem, że to mój uśmiech ma być spontaniczny. A jak rozbawić dzieci to w ogóle nie mam zielonego pojęcia. > Ona pamięta Osoby, które zaistniały pozytywnie w Jej życiu choćby przez > chwilę, kilka dni. Ja też. Chyba też miałem trudne dzieciństwo. > > „Po drugie, te dzieci są skrzywdzone przede wszystkim przez swoich rodzic > ów - > właśnie owych alkoholizujących się, bezrobotnych meneli, o których jest ten > wątek” > > No i co w związku z tym? Mają cierpieć po prostu dlatego, że miały takich, a > nie innych Rodziców? Dlatego są gorsze? Dlatego nie zasługują na uwagę i > miłość? O czym Ty mówisz? Mówię o tym, że każdy z nas ma jakiś obszar odpowiedzialności. Nie możemy czuć się odpowiedzialni za cały świat, bo zwariujemy. Trzeba zacząć od odpowiedzialności za swoją rodzinę i otoczenie. Nie lubię ludzi, którzy chcą zbawiać ludzkość a nie potrafią troszczyć się o bliskich ani dogadać się z ludźmi, wśród których żyją. To jest bardzo prosta prawda i trzeba dużo złej woli żeby jej nie pojąć: ja odpowiadam za swoje dzieci, ich byt i wychowanie, a pijaczek z przeciwka odpowiada za swoje. Jego dzieciom dzieje się krzywda, to prawda, ale to nie jest moja wina, tylko ich rodziców. Odmawiam przyjęcia odpowiedzialności za cudzą głupotę, bezmyślność i brak odpowiedzialności. Jeśli będę widział jakikolwiek tego sens, to mogę im pomóc - ale nikt nie ma prawa mnie do tego zmuszać, ani nawet wymagać. Zwłaszcza, ze ów pijaczek i jego sposób na życie cieszy się ogólnym poparciem i sentymentem: "Tacy biedni ludzie, doświadczeni przez los i skrzywdzeni przez złego Balcerowicza" - co już budzi mój odruch wymiotny. > Z własnego doświadczenia wiem, że nie w każdym domu dziecka również > takie „pośrednie” praktyki adopcyjne, o jakich piszesz są po prostu > uniemożliwiane. Zgadza się, słyszałem o tym, że podobno "dzieciom to źle robi". > A tak niedawno Niemen ufnie wyśpiewywał, że „ludzi dobrej woli jest więcej …. > (…)” To było jednak dośc dawno - lata sześćdziesiąte bodajże i Niemen był wtedy bardzo młody. To go tłumaczy. Mnie zawsze śmieszył ten kawałek. A i kolega Wydrzycki myśli już, z tego co wiem, inaczej. > ” A ja już dawno doszedłem do wniosku, że nie ja stworzyłem ten świat, więc > nie ja odpowiadam za całą jego nędzę i cierpienie. Więc niech każdy sam > indywidualnie załatwia swoje problemy ze Stwórcą” > Nie zrozumiałeś. Chodziło mi raczej o to, że według mnie NIE każdy MOŻE > załatwić swoje problemy ze Stwórcą. Podstawowy problem każdego człowieka polega na tym, że jest wrogi Bogu i przeznaczony na potępienie. Tego nikt za nikogo nie załatwi. Po załatwieniu tego problemu wszystkie inne stają się bardzo małe. >Podobno On posługuje się innymi, by pomóc > tym pokrzywdzonym przez los. Pokrzywdzonym przez los - owszem, ale pokrzywdzonym przez własną głupotę, brak zasad moralnych i złośliwość - absolutnie nie. Dlatego właśnie wszystkie projekty socjalne nie przynoszą efektów. > Pewnie, że ani Ty, ja, czy nikt inny nie > odpowiada „za całą jego nędzę i cierpienie”, ale KAŻDY, również Ty > i ja możemy > zrobić COŚ, by było tego mniej. Wystarczy trochę dobrej woli i otwarte oczy. > Choćby … ulicę obok. To „kropla drąży skałę”. Rozczulasz mnie, zupełnie jak Niemen. Wiesz, że kilka lat temu zrobiono studium skuteczności działania różnych organizacji charytatywnych działających w slumsach Nowego Jorku - okazało się, że poza doraźną pomocą, typu karmienie, zapewnianie odzieży, itp. nie bardzo mogą się czymś trwałym pochwalić. Ich podopieczni po prostu uzależniali się od tej pomocy i dalej ciągneli swoje roszczeniowo-pasożytniczo-beznadzijne żywoty. Jedynym wyjątkiem okazały się bardzo biedne (nie mogły korzystać z funduszy społecznych) chrześcijańskie misje - radykalnie fundamentalistyczne w swych wierzeniach - które nie tyle dawały tym ludziom środki, ile stawiały ich przed wyzwaniem wzięcia odpowiedzialności za swoje życie i postępowanie. Ludzie, którzy tam trafiali i przejmowali propagowane systemy wartości, zaczynali żyć w inny sposób. > > ”Uważam, że gdy człowiek wyrzeka się (niezależnie od okoliczności) ludzki > ch, > bezinteresownych odruchów w stosunku do innych, gdy nie potrafi współczuć, > pomagać, gdy obca jest mu zdolność empatii – przestaje być człowiekiem > 221; > ”Ostro powiedziane. Więc należałoby mnie uśpić” > > Ludzi myślących podobnie, jak Ty jest więcej, Jonek. Stwierdzam fakt. Naprawdę > tak uważam. A „usypianie” nie jest wyjściem. To byłoby zbyt proste. Czyli jeszcze wpierw popieścić prądem? A może obóz reedukacyjny - jak w Chinach? Inaczej się nie da. > > Siedzisz przy komputerze w kapeluszu? ;) > Cały czas. Kapelusza i butów nie zdejmuję nigdy, nawet w łóżku” > > Skarpetek też?! A jak niby miałbym zdjąć skarpetki nie zdejmując butów? Zresztą, bez skarpetek czuję się zupełnie nagi. I wyobrażasz sobie, co by się działo w domu, jak bym je w końcu zdjął? Wszyscy by padli jak kawki. Prawdziwy westman nigdy nie zdejmuje skarpetek. Zresztą, po każdej kąpieli, której regularnie co pół roku zażywam, są zupełnie czyste. > My God, masz bardzo wyrozumiałą życiową partnerkę. Ja taka nie > jestem. Mój Chasbędzik na szczęście też ;) Nie wyrozumiałą, tylko odpowiedno wytresowaną. Bat, ostrogi i kostka cukru od czasu do czasu - to z każdej kobiety zrobiłoby anioła. Szkoda, że w tym zfeminizowanym kraju jest to prawda zapoznana. > ” Jestem romantyczką, ale zdecydowanie wiarygodniej wypada ona w hmmm inn > ym świetle ;)” > ”W świetle księżyca wiosennym wieczorem? > > Na przykład. Temat rzeka ;) > Niestety, romantyzm kobiet najczęściej wyraża się w niebotycznych oczekiwaniach wobec mężczyzn. > Moje pojęcie „chama” - wbrew pozorom – nie mija się z Twoim. Obawiam się, mam niejasne przeczucie, że moja skromna osoba też zmieściłaby się w twoim pojęciu chama. A w moim wręcz przeciwnie - gentlemana. > Pozdrawiam serdecznie, Jonek ;) > Ja również. Miłego poniedziałkowego poranka. Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: Bezdomni i ich zycie - jak bezpanski pies 12.01.03, 19:57 hiro napisała: > nowy jezus nam się kurwa w polsce pojawił! > pomyślałeś kiedyś radco nad tym :CO TY PISZESZ I KOGO TO JUŻ TERAZ OBCHODZI? zapomniałem dodać:i daj im godnie żyć!!!!!!!! twoje kryteria są do dupy!-ICH są pewnie lepsze! przemyśl to kiedyś! bandyci z usa chcą ropy saddama? tylko dlatego ,że starego bila ktoś kiedyś chciał rozpierdzielić? żółci produkują faktyczne zagrożenie dla świata-a wojana będzie -O ROPĘ! upssss sory- takie tematy cię przerastają!-pieniądze -to jest to!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' 13.01.03, 07:58 Polecam dziś o 20.55 film na TV2 pt." Kochaj mnie". Do mojego ulubionego Pana w kapeluszu napiszę, gdy przez chwilę dadzą mi tu spokój. Tak dręczyć na początku tygodnia to po prostu nieludzkie ;( Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
radca ' LUDZIE BEZDOMNI ' i poslowie 17.01.03, 17:29 dzisiejsza "pomorska donosi; "DEBATA. Na ulicach nie można mieszkać Zakaz polityczny - Żadnego człowieka nie powinno się wyrzucać na ulicę - twierdzili zgodnie uczestnicy wczorajszej redakcyjnej debaty dotyczącej projektu wprowadzenia całkowitego zakazu eksmisji na bruk. - Ale... - Nie można, po raz kolejny, tworzyć prawa, którego w praktyce nie uda się zrealizować - mówił Ryszard Kocieniewski , prezes Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - To ustawa polityczna, a zatem zła. Zdaniem Janusza Nowaka , prezesa Bydgoskiego Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości, gminy już teraz nie są przygotowane do zapewnienia eksmitowanym lokali socjalnych. - Przepis, który poszerzy katalog chronionych osób jest bezsensowny. Posłowie chcą zrobić gminom niedźwiedzią przysługę - dodawał. Według Tomasza Markowskiego , posła PiS, gminy powinny określić co jest dla nich priorytetem. - Czy ważniejsze jest wybudowanie hali sportowej za 12 milionów złotych, czy może warto za te same pieniądze postawić mieszkania? - dowodził. - Propozycja zakazu eksmisji na bruk jest na tyle dobra, na ile broni wyrzucania ludzi na ulicę - twierdził Wiesław Maleski , prezes bydgoskiego oddziału Polskiej Unii Lokatorów. - Trzeba się jednak zastanowić nad polityką mieszkaniową, bo ta obecna jest nierealna. Uczestnicy debaty chwalili inicjatywę "Pomorskiej". Twierdzili, że społeczna dyskusja na ten temat jest bardzo potrzebna. - To nie ostatnie spotkanie w takim gronie - zapewniali. - Marzy nam się, by do debaty włączyli się także samorządowcy. Do udziału w naszej wczorajszej dyskusji zapraszaliśmy również posłów SLD, wszak to największy klub parlamentarny. Niestety, posłowie Anna Bańkowska i Bogdan Lewandowski nie znaleźli czasu, a na niespełna dwie godziny przed spotkaniem biuro poselskie Marcina Wnuka, zawiadomiło nas, że posła zmogła choroba. Szkoda. " Odpowiedz Link Zgłoś
radca zima mieszka w Zuku lub w namiocie ? 12.02.03, 18:35 bydgoszcz.naszemiasto.pl/wydarzenia/246949.html radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Bezrobocie rosnie - i bezdomnych przybywa 21.02.03, 19:53 Bezrobocie wynosi juz 18,7 % .Media podaja rowniez,ze liczba bezrobotnych wzrosla do okolo 3,2 miliona. Co sie dzieje ? Jak temu zaradzic ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
ivica Re: Bezrobocie rosnie - i bezdomnych przybywa 22.02.03, 00:07 Jak?? Odpowiedz jest prosta. Kto ma zapewnic nowe miejsca pracy: panstwo - nie to juz przechodzilismy i do dzisiaj nam sie czkawka odbija, inwestorzy zagraniczni - oprocz marketow to chyba innych na razie nie bedzie; powod ? zbyt duze obciazenia podatkowe w Polsce. Wiec kto?? male i srednie firmy!!!!! tylko jest jeden problem - pan kolodko i jego poprzednicy tak przywalili w Polsce z podatkami iz obecnie nie ma takiej mozliwosci iz nowa firma miala szanse przetwac na rynku. Nim jeszcze zacznie walczyc z konkurencja to juz dopadaja ja zusy srusy i inne badziewia. Tak wiec panowie rzadzacy pojdzcie po rozum do glowy i OBNIZCIE PODATKI. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
radca artykul z "pomorskiej" 23.02.03, 16:29 " BEZDOMNOŚĆ. Zapełnione schroniska Byle do wiosny Nawet strażnicy miejscy nie wiedzą, ilu w Bydgoszczy jest bezdomnych. W schronisku dla bezdomnych mężczyzn przy ulicy Fordońskiej przebywa obecnie 176 osób z całej Bydgoszczy. Podczas ostatnich mrozów mieszkańców przybyło. Na razie zajmują tylko pokoje, świetlica jest pusta. Jak długo chce W weekendy i popołudniami tych, którzy tu przychodzą, lokuje się doraźnie, żeby nie pozamarzali. Potem wszyscy są wysyłani do rejonowych ośrodków pomocy społecznej, żeby tam otrzymać skierowanie. - Kto załatwi wszystkie formalności, może zostać jak długo chce - mówi Piotr Poczekaj, pracownik socjalny. - Zarządzenie naszego dyrektora jest jasne: nikt nie może zostać bez pomocy. W świetlicy na materacach śpi za to dziesięciu przybyszów do noclegowni Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej przy Zygmunta Augusta, bo w pokojach zaczęło już brakować miejsc. Codziennie po zmierzchu trafia tutaj bowiem ponad sto osób, także z pobliskiego dworca PKP i działek. W noclegowni mogą się wykąpać i zjeść ciepły posiłek. Patrol z mapą Kilkaset osób, usiłujących przetrwać zimę w schroniskach i noclegowniach, to tylko część bydgoskich bezdomnych. Ilu ich jest naprawdę, nie wie nikt, nawet strażnicy miejscy, którzy każdego popołudnia i w mroźne noce docierają do miejsc, zaznaczonych na specjalnej "mapie bezdomności". - Zapobiegamy zamarznięciom - mówi Arkadiusz Bereszyński, rzecznik Straży Miejskiej. - Sprawdzamy stan zdrowia tych ludzi, w razie potrzeby sprowadzamy lekarza, namawiamy - zazwyczaj bez powodzenia - do przeniesienia się do schronisk. W ramach programu "Bezdomność" do niedawna z municypalnymi na patrole wyjeżdżali jako wolontariusze pracownicy socjalni, ale teraz strażnicy radzą sobie sami. Docierają na Okole, Szwederowo, Wyżyny, do Fordonu i Zimnych Wód. - Tej zimy w Bydgoszczy nie zamarzł jeszcze ani jeden bezdomny - dodaje Bereszyński. Katarzyna Karwat 22 Lutego 2003 " Odpowiedz Link Zgłoś
radca juz sie zaczyna...... 04.04.03, 14:03 www1.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,1407205.html radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Bezdomni nie chca do Unii Europejskiej 02.05.03, 14:47 info.onet.pl/708268,11,item.html " Bezdomni nie chcą do Unii Europejskiej Bezdomni nie chcą wejścia Polski do Unii Europejskiej - wynika z "referendum" przeprowadzonego w 16 polskich miastach. Uważają, że nie zmieni to ich sytuacji - powiedział Marek Bogdanowicz, organizator referendalnego sondażu. W ciągu trzech ostatnich miesięcy w ramach akcji "Zobaczyć człowieka" wolontariusze wręczali bezdomnym na dworcach, ulicach i przed kuchniami dla ubogich ankietę. Były w niej dwa pytania: "Czy jesteś za przystąpieniem w struktury Unii Europejskiej?" i "Jakie skutki przyniesie Twoja decyzja?". W 16 miastach wojewódzkich zebrano 16 tysięcy 354 odpowiedzi. "Przeciw integracji opowiedziała się większość pytanych - 9 tys. 13 bezdomnych, a za przystąpieniem Polski do UE 7 tys. 341" - powiedział PAP Marek Bogdanowicz. "Wiele osób nie chciało uczestniczyć w sondażu, bo twierdziły, że mają zbyt mało informacji na temat Unii Europejskiej" - dodał. Zdaniem bezdomnych, w Unii Europejskiej nadal będą bez pracy i jeszcze trudniej niż teraz będzie im zdobyć pomoc socjalną. Jedyna nadzieja związana z integracją to większe poszanowanie ich godności. "Bezdomni oczekują, że w UE nie będą bici i poniżani przez służby publiczne - policję i straż miejską" - mówił Bogdanowicz. Rezultaty "referendum" organizatorzy przedstawią posłom wszystkich ugrupowań - prounijnych i antyunijnych. Będą także zabiegać o zmianę przepisów, tak, żeby w prawdziwym referendum bezdomni mogli głosować na podstawie numeru pesel, a nie zameldowania, którego nie posiadają. " Odpowiedz Link Zgłoś
radca jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 12.06.03, 00:44 "DZIAŁKI. Co dziesiąta - piętnasta altanka ma stałych lokatorów Małe pegeery Bydgoskie ogródki działkowe zamieniają się w osiedla mieszkaniowe. Na niektórych z nich, altanka stała się całorocznym domem. Ogródki działkowe powstały po to, by mieszkańcy miast mieli możliwość odpoczynku na łonie natury. Fot. Tadeusz Pawłowski - Mam działeczkę w Myślęcinku, na której jeszcze kilka lat temu można było sobie odpocząć - mówi nasza Czytelniczka. - Dziś jest to praktycznie niemożliwe. Coraz więcej rodzin mieszka na działkach, jest hałas i coraz większy bałagan. Współczucie się kurczy Jej mąż dodaje: - Rozumiemy, że niektóre osoby przeprowadzają się do altanek, bo nie mają gdzie mieszkać. Bardzo współczujemy tym ludziom, ale są pewne granice. Za utrzymanie ich rodzin płacą wszyscy działkowicze. Mamy z żoną tylko skromniutkie emerytury, a ci ludzie żyją na garnuszku państwa, albo gminy i jeszcze drenują nasze kieszenie. Moje współczucie dla nich kurczy się coraz bardziej. Polski Związek Działkowców coś powinien z tym zrobić. - Jesteśmy bezradni - twierdzi Tadeusz Minior, prezes bydgoskiego oddziału PZD. - Krajowa Rada stwierdziła jasno - na działkach nie można mieszkać na stałe. Co z tego, jeśli osoba kupująca mówi, że o tym wie, a potem wprowadza się z rodziną. Coraz częściej działki kupują ludzie młodzi. - Kiedy rodzina się powiększa, zaczynają rozbudowywać altanki i w ten sposób w ogródkach powstają takie "małe pegeery" - mówi prezes. - To wielki problem - mówi Marek Jaworski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. - Zgodnie z przepisami altanki położone na terenie miasta nie powinny mieć więcej niż 25 metrów kwadratowych, zaś te poza miastem - do 35 metrów. Docierają jednak do nas sygnały, że prawo jest łamane. Na razie robimy wyrywkowe kontrole, niebawem jednak postaramy się przeprowadzić je w sposób kompleksowy. Pod prąd Problemów z osobami nielegalnie zamieszkującymi działki, jest znacznie więcej. - Osoby na dorobku dostają stare szafy, tapczany, które często potem zaśmiecają ogród, albo lądują w lesie - twierdzi prezes Minior. - Poza tym coraz częściej mamy trudności z rozliczeniem się na przykład z energetyką. Prąd ginie gdzieś po drodze, a my musimy za to płacić. Niektórzy mieszkańcy działek zaczynają traktować PZD jak administrację spółdzielni. - Denerwują się na przykład, że w niektórych ogrodach zimą wyłączana jest woda i prąd - dodaje Tadeusz Minior. - A przecież ogrody działkowe powstały nie po to, by na nich mieszkać. Oprócz ludzi przebywających na działkach przez okrągły rok, pojawiła się też grupa osób, które oszczędzają. - Mieszkają w altance przez kilka miesięcy, choć mają dach nad głową - opowiada prezes. - Nie chcą jednak płacić za utrzymanie mieszkania, więc przenoszą się na działki, bo tu taniej. Cudza bieda Rodzina państwa S. mieszka na działce od kilku miesięcy. - Nie chcemy być dla nikogo ciężarem - mówi pani S. - Nie awanturujemy się, nie urządzamy libacji alkoholowych... Staramy się żyć w zgodzie z sąsiadami, ale coraz więcej osób patrzy na nas krzywo, bo nasze dziecko czasami głośno się bawi. Jak to dziecko... Ludzie chcą mieć spokój i nic więcej ich nie interesuje. Nawet cudza bieda. Staram się ich zrozumieć. Gdybyśmy mieli dokąd pójść, to nawet przez chwilę byśmy się nie zastanawiali. ----- Odpowiedz Link Zgłoś
unsatisfied6 Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 12.06.03, 00:49 Usunąć tych , co do tego doprowadzają , a tych ludzi zostawić w spokoju . PRAWDZIWY MEKSYK . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elodia Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 01:54 Lisiczkę popieram , a Jonek mnie wyprowadził z równowagi... tym podziałem na grupy... powódź , pożar - tym ludziom należy pomóc... a zbieg okoliczności ? Mam znajnomą , która przeprowadziła się do męża do innego miasta - swoje ADMowskie mieszkanie w Bydgoszczy oddała bo musiała tam iść do pracy i zameldować się , jej mąż zmarł dzień po ślubie i nie zdążył przepisać na nią mieszkania ( wcześniej nie mógł) a że wcześniej było zapisane na jego córkę wylądowała na ulicy ... Wiem Jonek powie , że to głupota bo mógł wcześniej przepisać z powrotem na siebie ( mieszkanie należało do niego ale zanim ją poznał przepisał na córkę ) ale wszystkiego w życiu nie da się przewidzieć a moją znajomą za jej nauczycielską pensję nie stać było nawet na wynajęcie skromnego pokoju ... Moja druga znajoma jest na skromnej rencie - w razie śmierci jej męża nie stać jej będzie opłacić nawet ten skromny ADMowski czynsz i co ? Pewnie wyleci ... Ona pracować nie może a jej mąż też zresztą na rencie dorabia tyle , że ledwo na życie starczy więc nie dają rady nic zaoszczędzić tym bardziej , że dużo idzie na lekarstwa ... Takich ludzi , którzy tracą mieszkania w wyniku różnych życiowych splotów okoliczności jest więcej a jakoś nie widzę dla nich miejsca w spisie Jonka !!! Niedawno czytałam o człowieku , który spowodował wypadek ( na trzeźwo ... po prostu zemdlał za kierownicą ) i został skazany ( w przeciwieństwie do wielu pijanych kierowców ) , po wyjściu z więzienia okazało się , że przyjmą go do poprzedniej pracy ale on już nie miał domu , został wymeldowany przez żonę , która w tym czasie znalazła sobie kochanka ... I właśnie Takim ludziom należy pomóc póki nie wejdą na dobre na drogę szarych , zapitych , bezradnych bezdomnych ... Znam ludzi , którzy mają mieszkanie z ADM i tylko je niszczą , demolują , doprowadzają do ruiny ( miałam przykład na mojej ulicy gdzie po eksmisji dom nadawał się tylko do rozbiórki )... a jest wielu , którzy z jakichś przyczyn stracili mieszkanie lub też możliwość opłacania go ... Jeśli to ma tak wyglądać to będzie przybywać bezdomnych a ubywać... mieszkań . Poza tym ( co do reszty Waszych wypowiedzi)wiadomo wszystkim nie pomogę ale to jeszcze nie powód bym szła przez życie z zamkniętymi oczyma ! Czasem da się coś zrobić , komuś pomóc , poradzić , dorzucić gdzieś małą kropelkę od siebie... To tylko kwestia otwartych oczu i odrobiny dobrej woli. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 22.06.03, 23:43 Mysle,ze malo aktywnie dziala Wydzial Polityki Spolecznej radca Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 23.06.03, 00:13 Dobrze, że ten wątek został reanimowany. Elodio, pozdrawiam ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOnek Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 00:21 lisiczkaa napisała: > Dobrze, że ten wątek został reanimowany. Niestety, jest to chyba próba reanimacji trupa. Ale pozdrawiam wszystkich miłych dyskutantów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczkaa Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: 213.25.95.* 25.06.03, 01:05 Miło Cię widzieć, Jonek ;) A z głódu ludzi umierają. Może NIE tak, jak w Etiopii, ale zjawisko umierania "na raty" nie jest rzadkością. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 22.11.03, 20:54 Gość portalu: JOnek napisał(a): > lisiczkaa napisała: > > > Dobrze, że ten wątek został reanimowany. > > Niestety, jest to chyba próba reanimacji trupa. > > Ale pozdrawiam wszystkich miłych dyskutantów - pozdrawiam radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.03, 00:19 Gość portalu: Elodia napisał(a): > Lisiczkę popieram , a Jonek mnie wyprowadził z równowagi... Czuję się zaszczycony. Wszystko lepsze niż obojętność.... > ... Wiem Jonek powie , że to głupota bo mógł wcześniej > przepisać z powrotem na siebie ( mieszkanie należało do niego ale zanim ją > poznał przepisał na córkę ) ale wszystkiego w życiu nie da się przewidzieć a > moją znajomą za jej nauczycielską pensję nie stać było nawet na wynajęcie > skromnego pokoju ... Moja druga znajoma jest na skromnej rencie - w razie > śmierci jej męża nie stać jej będzie opłacić nawet ten skromny ADMowski czynsz > i co ? Pewnie wyleci ... Ona pracować nie może a jej mąż też zresztą na rencie > dorabia tyle , że ledwo na życie starczy więc nie dają rady nic zaoszczędzić > tym bardziej , że dużo idzie na lekarstwa ... Takich ludzi , którzy tracą > mieszkania w wyniku różnych życiowych splotów okoliczności jest więcej a jakoś > nie widzę dla nich miejsca w spisie Jonka !!! Niestety, nie mam dla ciebie pocieszających informacji. Już jakiś czas temu odkryłem dość nieprzyjemny fakt, że w naszym kraju nie opłaca się budować mieszkań. Buduje się tylko dla siebie, albo żeby skorzystać z ulgi podatkowej. Natomiast prawie na palcach można wyliczyć, że jeśli spróbujesz wybudować mieszkanie płacąc średnią cenę za metr kwadratowy, to żeby nakłady się zwróciły potrzeba kilkunastu lat ciągłego wynajmu bez żadnych remontów. A jeśli dodać do tego nasze absurdalne prawo lokalowe, to jest to inters zupełnie nieopłacalny. Wniosek z tego taki, że takich ludzi jak tych, których sytuację opisałaś powyżej będzie przybywało. Jedyne wyjście z sytuacji to poprawa poziomu życia ludzi, żeby mogli więcej płacic za mieszkania. A to jest perspektywa na minimum 20 lat, przy dobrych ekonomicznych wiatrach. Do tego czasu ... nie wiem. Ale, żeby nie popadać w zupełny pesymizm trzeba dodać, że większośc Polaków lubi rozczulać się nad sobą i malować swoją sytuację w maksymalnie ciemnych barwach. A tak naprawdę to z głodu w naszym kraju jeszcze nikt nie umarł. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Propozycja dla Politykow 13.07.03, 16:28 a gdyby tak kazdego Posla wyslac na " wczasy " na 2 tygodnie - czyli " wyjazd sluzbowy " do najbiednieszych Regionow i zakwaterowac u biednej rodziny ? Posel taki powinien miec tylko - to co ma na sobie. Bez karty kredytowej,bez telefonu komorkowego, bez legitymacji poselskiej ( oczywiscie bez Imunitetu ).Czyli w jednej koszuli, spodniach i butach. Ciekawe kto by wytrzymal te 2 tygodnie ? Ciekawe jak by sie czuli tacy Poslowie ? Napewno mieliby doswiadczenie i rozeznanie - jak zyja ludzie w Naszym Kraju ? Poznaliby zycie z tej drugiej strony. Ciekawe - gdyby tak dano Wybor - ilu Poslow by na to wyrazilo zgode i ilu by to przezylo ? Wiem,ze moj pomysl jest Awangardowy ,ale jak Posel moze poznac BIEDE i zycie bezrobotnych,biednych,ubogich i bezdomnych - jesli nie bedzie wsrod nich zyl ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doktor Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 17:35 bardzo pieknie elodio dodalbym tylko do twojej wpowiedzi jedna bardzo wazna rzecz mianowicie to ze bezdomny niewazne w jaki sposob stracil swoj dobytek pozostaje bezdomnym nie mozna ich poszufladkowac alkoholik tez mogl zyc kiedys w dostatku mogl stac sie alkoholikiem bo urodzila mu sie niepelnosprawna corka lub syn mogl stracic zone i sie po prostu zalamac moglo go po prostu zycie ciezko doswiadczyc i nie wytrzymal zostal alkoholikiem kazda istota ludzka jest silna ale nie kazda ma mozliwosc o tym sie przekonac bo za szybko sie poddaje lub inni ludzie zamiast podac im pomocna dlon po prostu jeszcze dobijaja a naprawde nieraz wystarczy jedno dobre slowo i ta osoba znowu zaczyna byc soba - jedno slowo zamiast smiechow krytyki szyderstwa czy naprawde to jest tak wiele???? oni nie chca od nas litosci pieniedzy czy domow chca po prostu milosci szacunku i zrozumienia "daj im szanse a zobaczysz ile sa warci" - kazdy czlowiek pozd. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 13.07.03, 17:54 Tak Doktorze... + "daj im szanse a zobaczysz ile sa warci" - kazdy czlowiek + Wielu z Nich, gdyby otrzymalo ta szanse - chociaz malenka - to mogloby powoli sie "odbijac " i zaczac zyc - jak Czlowiek. Dobre slowo i ta malenka szansa.... lecz jak to zrobic ? Jak zaradzic ? Danie " paru groszy " nie pomoze na wiele. Jestem za tym by "podarowac wedke i umozliwic miejsce przy lowisku ". radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doktor Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 18:52 mili moi czy mozecie sobie wyobrazic taka sytuacje np. czlowiek ktory jest alkoholikiem albo narkomanem ktoremu nigdy nikt nie powiedzial "jestes cos wart mozesz osiagnac co tylko zechcesz" i pewnego dnia spotyka osobe ktora mowi mu to wszystko, wspiera go kiedy sie cos za pierwszym razem nie uda. Uwazam ze to jest warte o wiele wiecej niz pomoc finansowa. poprostu wystarczy wierzyc w tego czlowieka nawet wtedy kiedy on sam w siebie nie wierzy i wierzyc w niego tak dlugo az on sam w to uwierzy. pozd. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 13.07.03, 19:26 Gość portalu: doktor napisał(a): > mili moi czy mozecie sobie wyobrazic taka sytuacje np. czlowiek ktory jest alko > holikiem albo narkomanem ktoremu nigdy nikt nie powiedzial "jestes cos wart moz > esz osiagnac co tylko zechcesz" i pewnego dnia spotyka osobe ktora mowi mu to w > szystko, wspiera go kiedy sie cos za pierwszym razem nie uda. Uwazam ze to jest > warte o wiele wiecej niz pomoc finansowa. > > poprostu wystarczy wierzyc w tego czlowieka nawet wtedy kiedy on sam w siebie n > ie wierzy i wierzyc w niego tak dlugo az on sam w to uwierzy. > > pozd. - Ja akurat cos takiego przezylem i nie wiem - jak byloby gdybym nie otrzymal takiego wsparcia ? Taka pomoc otrzymalem w Austrii.Otrzymalem akurat taka pomoc i wsparcie od Austriakow. Osoba,ktora mnie przyjmowala do pracy - po powrocie z " osiedlenia sie w Naszym Kraju" - powiedziala : " doskonale pana rozumiem - bo sam stracilem jedynego brata rok temu " .Zapytalem sie wtedy ; + jak Pan to wszystko znosi i jak to zniesc + ? Odpowiedzial wtedy : " tylko czas i pozytywne myslenie zrobi swoje ". Zauwazylem,ze "pilnowal " bym czul sie jak najlepiej ". Nastepny czlowiek - zatrudnial mnie dodatkowo i " stawial wysoko poprzeczke ". Mowilem mu ( pamietam ) ,ze + nie mam energii - bo cierpie + Wymagal, wymagal i wymagal.Wiele opowiadal i nauczal - by sie tylko nie poddawac.Stosowal rozne przyklady :) np. prosty a jakze wymowmy : - " niech pan stanie obok mnie ja robie krok do przodu i co pan teraz zrobic powinien " - powiedzial - + musze rowniez wykonac krok do przodu + - rzeklem - " nie - pan musi zrobic dwa kroki do przodu,aby mnie juz wyprzedzic i to jest pana zadanie w zyciu " - powiedzial Tych nauk w tym zalamaniu - bylo wiele. Kolega z pracy natomiast powiedzial: " trzeba poszukac sobie jakis sens zycia " i to mimo prostej uwagi - bylo trafne. Otrzymalem wiele pomocy i dzieki temu moge dalej funkcjonowac.Dzieki temu moglem juz po czasie pomagac nastepnym.Zdobylem juz troche doswiadczenia w tym kierunku, poznalem wielu , otrzymalem wiele listow i meili. radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doktor Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 19:32 widzisz taka pomoc jest najlepsza i najbardziej skuteczna bo daje cos co zostaje do konca zycia, sam jestes najlepszym przykladem pozd. Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 13.07.03, 19:58 Gość portalu: doktor napisał(a): > widzisz taka pomoc jest najlepsza i najbardziej skuteczna bo daje cos co > zostaje do konca zycia, sam jestes najlepszym przykladem > pozd. - " dobre slowo jest wiecej wart od pieniedzy " - tak mowiono kiedys. radca Odpowiedz Link Zgłoś
elodia Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 15.07.03, 01:40 Śpieszmy się Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy tylko to co nieważne jak krowa się wlecze najważniejsze tak prędkie że nagle się staje potem cisza normalna więc całkiem nieznośna jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy kiedy myślimy o kimś zostając bez niego(...) Jan Twardowski To człowiek człowiekowi najbardziej potrzebny jest do szczęścia. Paul Thiry Holbach Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 17.07.03, 23:33 czytalem dzisiaj artykul,ze jest wiele pustostanow radca Odpowiedz Link Zgłoś
elodia Re: jaki los czeka tych ludzi bezdomnych ? 18.07.03, 00:06 Ja też... tylko ponoć mają właścicieli , którzy wyjechali... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maciej Re: ' LUDZIE BEZDOMNI ' IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.03, 19:39 a sierpien to miesiąc trzezwosci czy jakoś tak? Odpowiedz Link Zgłoś
radca widzialem bezdomnego 21.08.03, 20:44 Szedl sobie pewien pan w srednim wieku z dykta ( nie mylic z denaturatem :) Poprosil ego szwagra o papierosa, cos tam opowiadal do niego i poszedl dalej. Zapytalem sie pozniej, czy to byl jakis znajomy ? Usylszalem,ze znal go i,ze jest to aktulanie BEZDOMNY. ??? Otoz chodzi on tak co wieczor z ta dykta i szuka sobie miejsca do noclegu. Plyta ta sluzy podobno jako materac - lozkiem jest ziemia lub to co sie na tej ziemii znajduje. (((: radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Mieszkania socjalne 13.09.03, 09:48 " BEZDOMNOŚĆ. Nie można liczyć tylko na schroniska Potrzebny adres W bydgoskich schroniskach jest tak dobrze, że niektórzy bezdomni mieszkają w nich od siedmiu lat. Tak być nie powinno, dlatego jak najprędzej należy stworzyć miejski program wychodzenia z bezdomności. Bydgoszcz ma się czym pochwalić - miejsc dla bezdomnych mamy znacznie więcej niż w innych miastach, a bydgoskie schroniska są wciąż rozbudowywane. Choćby na siedząco W placówce dla bezdomnych mężczyzn jest miejsc dla około dwustu osób. To dużo, choć tego lata w schronisku przebywało stale około 120 mężczyzn. - W poprzednich latach o tej porze roku było ich 60-70 - mówi Jan Brzozowski , dyrektor Zakładu Pomocy Społecznej dla Bezdomnych. - Zimą miejsc nie powinno zabraknąć, a gdyby tak się stało, to też będziemy przygotowani. Na wszelki wypadek dokupimy ze sto łóżek od Agencji Mienia Wojskowego. Każdemu udzielimy pomocy. Bezdomni będą siedzieć, albo nawet stać, ale najważniejsze że pod dachem. Z kolei w schronisku dla matki z dzieckiem przebywają 142 osoby (w tym 75 dzieci), a w placówce dla rodzin - około 80 osób. W tych schroniskach rotacja jest najmniejsza. - Nie możemy wiecznie przechowywać rodzin - twierdzi Brzozowski. - One, by normalnie mogły funkcjonować, muszą mieć swój adres. Nie można liczyć tylko na schroniska, dlatego jak najszybciej musi powstać miejski program wychodzenia z bezdomności. Mamy dużo dzieci. One nie mogą wyrosnąć na bezdomnych. Rudery na socjale Większość podopiecznych zakładu pomocy mieszka w bydgoskich schroniskach od 3-5 lat. - Rekordziści nawet od 7 - dodaje Brzozowski. - Kto tak długo przebywa w tego typu placówce, najczęściej nie chce już stąd odejść. Trzeba to zmienić. Zdaniem Brzozowskiego w Bydgoszczy trzeba stworzyć więcej lokali socjalnych. - Bezdomnych, którzy osiągają jakieś dochody, byłoby stać na ich utrzymanie - dodaje dyrektor. - Socjoterapię można by z nimi prowadzić już poza schroniskiem. Pod własnym adresem uczyliby się samodzielności i odpowiedzialności. - W tym roku w Bydgoszczy przybędzie około 60 lokali socjalnych - twierdzi Łukasz Wróblewski , rzecznik prasowy Administracji Domów Miejskich. - Powstaje lista mieszkań do przekwalifikowania. Lokali socjalnych mogłoby być więcej, ale przeszkodą jest brak pieniędzy. Większość pomieszczeń musimy gruntownie wyremontować. Są zdemolowane przez poprzednich lokatorów, albo zawilgocone, zagrzybione... Jak twierdzi Wróblewski, liczba lokali socjalnych co roku będzie się zwiększać. " - a niby tyle pustostanow jest ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca 987 - telefon alarmowy 23.10.03, 19:53 " 987-telefon alarmowy Uprzejmie informuję, że w związku ze zbliżającymi się chłodami, w Wydziale Zarządzania Kryzysowego Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, wzorem lat ubiegłych, uruchomiliśmy bezpłatny, całodobowy telefon 987. Pod tym numerem czekamy na zgłoszenia od Państwa o osobach bezdomnych, potrzebujących pomocy i schronienia. Pracownicy Wydziału Zarządzania Kryzysowego dysponują stale aktualizowanym spisem noclegowni, schronisk, miejsc, gdzie wydawana jest ciepła odzież i posiłki. Telefon jest bezpłatny, czynny całą dobę i całkowicie anonimowy. " Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: 987 - telefon alarmowy 27.10.03, 20:00 a co z tymi " pustostananmi" - ktorych niby mialoby byc tak duzo ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
hiro Re: 987 - telefon alarmowy 27.10.03, 20:11 radca napisał: > a co z tymi " pustostananmi" - ktorych niby mialoby byc tak duzo ? > > radca no stary :szybciutko i na temat:-jaki masz metraż mieszkania i ilu bezdomnych masz w domu? Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: 987 - telefon alarmowy 16.11.03, 15:35 www.nowosci.com.pl/lam3.html " Wielu bezdomnych nie chce mieszkać w schroniskach. Odstraszają ich rygory i zakaz picia alkoholu Śmierć na wolności Są w każdym mieście. W siatkach i reklamówkach dźwigają cały swój dobytek. Koczują na dworcach, w klatkach schodowych bloków, w piwnicach, w opuszczonych domach i altanach na działkach. Bezdomni. Gdy przychodzą mrozy, zaczyna się dla nich walka o życie. Niektórzy szukają wtedy pomocy w schroniskach i placówkach pomocy społecznej. Ale nie wszyscy. Wielu z tych, którzy nie chcą poddać się rygorom i wybierają życie "na wolności", prędzej czy później tragicznie umiera. Zamarza lub ginie w płomieniach, przy których chciało się ogrzać. Właśnie w ogniu zginął w ubiegłym tygodniu w Bydgoszczy 47-letni bezdomny. Około godziny pierwszej strażaków wezwano na działkę przy ulicy Bielickiej, do płonącej altany. Gdy ją ugasili, w pogorzelisku znaleźli zwęglone zwłoki mężczyzny. Policja ustaliła, że kilka miesięcy wcześniej wyprowadził się z domu. Prawdopodobnie koczował na działce. Nie wiadomo, co spowodowało pożar. Strażacy wstępnie przypuszczają, że jego źródło było wewnątrz altany. Niewykluczone, że dziki lokator chciał się ogrzać lub zasnął z papierosem. Nie była to pierwsza tego typu tragedia w regionie. Co roku na Pomorzu i Kujawach ginie przynajmniej kilku bezdomnych. Jedni od ognia, inni umierają z wycieńczenia, jeszcze inni zamarzają. Wyrzucili za denaturat Ilu w województwie kujawsko-pomorskim jest bezdomnych, dokładnie nie wiadomo. Przez Toruń na przykład przewija się rocznie około trzystu. Jedni przyjeżdżają, inni wyjeżdżają, jeszcze inni na zimę przenoszą się do domów pomocy społecznej lub wracają do rodziny. Miasto i organizacje pomocy społecznej nie zostawiają ich bez pomocy. Otwiera się dla nich schroniska i noclegownie. Jednak nie wszyscy chcą z nich korzystać. W toruńskim schronisku dla mężczyzn jest ponad 40 miejsc, ale na zimę placówka może przyjąć jeszcze 20 dodatkowych osób. Osiem łóżek czeka też w noclegowni przy izbie wytrzeźwień, a kilkanaście w hotelu PCK. Miasto zapewnia im środki czystości, odzież, opiekę pielęgniarską i jeden ciepły posiłek dziennie. Bezdomni "z ulicy" mogą dostać bony obiadowe i korzystać z łazienki oraz posiłków w dwóch toruńskich "Caritasach". Kobiety mogą znaleźć schronienie w noclegowni "Caritasu" przy Szosie Bydgoskiej, a ciężarne lub matki nieletnich dzieci w Domu Samotnej Matki w Browinie. Podobnie jest w każdym mieście. W Grudziądzu na przykład działa schronisko prowadzone przez Towarzystwo św. Brata Alberta, a w Brodnicy na Ustroniu bezdomni dostali do dyspozycji dom. Nadzoruje go Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, ale mieszkańcy mają swój samorząd, sami dbają o czystość, wzajemnie pilnują się, by nie pić alkoholu. - A po co mi jakieś schronisko? Żeby mi wszystkiego zabraniali? Ani wypić, ani później wrócić, bo zaraz wyrzucą. Byli tu jacyś z opieki społecznej, ale ja nie chcę. Wolę żyć na wolności - wzrusza ramionami bezdomny koczujący na klatce schodowej w jednej z kamienic na Dużym Rynku w Brodnicy. - Tu mieszkają dobrzy ludzie. Co rusz coś do jedzenia podrzucą. Lepiej mi tu niż na Ustroniu. Byłem tak kiedyś, ale mnie wyrzucili. Za denaturat. Tacy porządni, a sami nieraz wypiją. Patrol na koczowisku Aby pomóc bezdomnym przetrwać zimę, na Pomorzu i Kujawach uruchomiono bezpłatny, czynny przez całą dobę numer alarmowy 987, pod którym można uzyskać informację o wolnych miejscach w noclegowniach, schroniskach, o darmowych posiłkach, badaniach lekarskich i możliwości otrzymania ciepłej odzieży. Pod 987 mogą dzwonić nie tylko potrzebujący pomocy, ale także ci, którzy chcą poinformować o osobach nocujących na klatkach schodowych, w piwnicach, w altanach czy wręcz pod gołym niebem. Abonenci z województwa kujawsko- pomorskiego nie muszą wybierać numeru kierunkowego. Oprócz władz gminnych i organizacji społecznych, o bezdomnych starają się też zadbać policjanci i strażacy. - Penetrujemy koczowiska, opuszczone domu i tym podobne, "zbieramy" z ulic pijanych, żeby nie zamarzli. Współpracujemy także z władzami samorządowymi i w razie potrzeby zawiadamiamy odpowiednie instytucje - wylicza aspirant sztabowy Katarzyna Witkowska z Komendy Wojewódzkiej Policji. - Służby patrolowe i wszystkie jednostki policji dysponują wykazami miejsc, w których bezdomni mogą szukać pomocy. Nie możemy jednak siłą zaganiać ich do schronisk. Muszą sami chcieć się uratować. Sylwia Derengowska" Odpowiedz Link Zgłoś
radca 987 - tel. alarmowy- ADRESY pomocy bezdomnym 16.11.03, 15:48 " Od mrozu W 1999 r. zamarzł mężczyzna, który koczował w obozowisku przy ulicy Morwowej w Toruniu. W Boże Narodzenie 1999 roku w Brodnicy kolejarze wysadzili z pociągu bezdomnego, który podróżował bez biletu. 62-letni mężczyzna zmarł z wychłodzenia na stacji PKP. W listopadzie 2001 r. w drewnianej szopce przy ulicy Grunwaldzkiej w Bydgoszczy znaleziono zamarzniętego bezdomnego. W październiku ub. r. w Inowrocławiu bezdomny zasnął w zaułku ulicy Przypadek i zmarł z wychłodzenia. W grudniu ub. r. na podwórku koło jednego z domów przy ulicy 1000-lecia w Golubiu-Dobrzyniu zamarzł 63-letni bezdomny, który właśnie wyszedł z zakrapianej imprezy, przewrócił się i zasnął na mrozie. Od ognia We wrześniu 1997 r. w opuszczonym domu przy ulicy Grunwaldzkiej pijani bezdomni gotowali sobie jedzenie. Wybuchł pożar. Jeden z mężczyzn spłonął. Drugi został poparzony. Kilka tygodni później w bunkrze przy placu Skarbka 42-letni bezdomny doznał oparzeń drugiego stopnia rąk i twarzy. W 2000 roku zginął dziki lokator koczowiska przy Morwowej. Spalił się, bo po pijanemu zasnął przy ogniu. W lutym br. ogień wybuchł w wagonie stojącym na bocznicy kolejowej przy ulicy Dworcowej w Chełmży. W pogorzelisku znaleziono dwa zwęglone ciała bezdomnych, którzy urządzili sobie w wagonie schronienie na zimę. Przyczyną pożaru było zaprószenie ognia. We wrześniu br. bezdomny spłonął w opuszczonym domu we wsi Skąpe w gminie Chełmża. Niewykluczone, że sam zaprószył ogień. Gdzie po pomoc? Toruń - Miejskie Schronisko dla Bezdomnych Mężczyzn, ul. Kościuszki 4, tel. 62-333-36 - Noclegownia przy Izbie Wytrzeźwień, ul. Kasztanowa 16, tel. 645-89-69 - Toruńskie Centrum "Caritas" im. Matki Marii Karłowskiej, Szosa Bydgoska 1, tel. 654-05-43 - Toruński Dom Readaptacji Społecznej dla Matek z Dziećmi i Osób Bezdomnych Monar-Markot, ul. Dybowska 1, tel. 658-31-27. Chełmża - Hotel w Ośrodku Sportu i Turystyki, ul. 3 Maja 18, tel. 675-39-24, 675-36-55 Browina - Dom Pomocy Społecznej, tel. 675-71-11 Pigża - Dom Pomocy Społecznej, tel. 678-72-81 Dobrzejewice - Dom Pomocy Społecznej, tel. 678-64-12 Wielka Nieszawka - Dom Pomocy Społecznej, tel. 678-72-80 Grudziądz - Schronisko dla Bezdomnych Mężczyzn, ul. Parkowa 22/24, tel. 643-30-63 - Schronisko dla bezdomnych Kobiet i Matek z dziećmi, Wielkie Lniska, Grudziądz 4 Brodnica, - Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, tel. 498-27-42 - Dom na Ustroniu Włocławek - Schronisko dla Bezdomnych Mężczyzn, ul. Okrzei 59, tel. (0-prefiks-54) 232-27- 69 - Schronisko dla Bezdomnych Kobiet i Mężczyzn "Caritas", ul. Karnkowskiego 7, tel. (0-prefiks-54) 232-28-16 Kowalewo Pomorskie - Punkt noclegowy, ul. Brodnicka 1, tel. 684-11-30 Wąbrzeźno - "Miejsce do spania", ul. Pruszyńskiego 35 - "1 noc awaryjnie" Gminny Ośrodek Kultury w Książkach - Dom socjalny Płużnica - Goryń Rypin - Noclegownia parafii św. Stanisława Kostki, ul. Podlesia 1 Lipno - Miejsca noclegowe w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej Fot. Alicja Piotrowska" Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: 987 - tel. alarmowy- ADRESY pomocy bezdomn 26.12.03, 11:15 info.onet.pl/846769,11,item.html " Dwaj bezdomni zginęli w kanale ciepłowniczym Dwaj bezdomni mężczyźni zginęli w nocy z czwartku na piątek w wyniku pożaru w kanale ciepłowniczym w Katowicach - podało Centrum Zarządzania Kryzysowego Wojewody Śląskiego. Prawdopodobnie doszło do zaprószenia ognia, a następnie zaczadzenia bezdomnych, którzy się przy nim ogrzewali. Policja ustala okoliczności tego zdarzenia i tożsamość ofiar. " - a wladza przyznaje sobie premie, rowniez nie bardzo wie - jak zrezygnowac z *trzynastek* a moze rzadzacy nie wiedzy,ze jest tylu potrzebujacych ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: 987 - tel. alarmowy- ADRESY pomocy bezdomn 26.12.03, 17:32 www.infobydgoszcz.pl/wydarz.asp?i=31683 " 4 ofiary śmiertelne 3 pożarów Do pierwszego doszło w punkcie skupu złomu przy ul.Gdańskiej. Pracownik oraz jego kolega, zginęli na miejscu. Do drugiego doszło na ul.Żeglarskiej, gdzie biesiadowało trzech mężczyzn. Jeden na skutek zaczadzenia zmarł. Trzeci pożar wybuchł w piwnicy domu przy ul. Lelewela. Tam w pomieszczeniu mieszkał samotny mężczyzna, który niestety zginął.Wszędzie wykluczono udział osób trzecich, ale też w przypadku ostaniej tragedii, nie można mówić o zwarciu, bo nie było tam prądu.Policja i strażacy prowadzą śledztwo. " - czy musial mieszkac w piwnicy - jak szczur ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: 987 - tel. alarmowy- ADRESY pomocy bezdomn 28.12.03, 22:31 miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,1842880.html " Dwie osoby spłonęły w niedzielę żywcem w pożarze bunkra w Gniewkowie (powiat inowrocławski). Bunkier służył bezdomnym za mieszkanie........" - ile jeszcze ofiar smiertelnych musi byc, by nasi politycy zaczeli dostrzegac ten problem ? Gdzie sa pelnomocnicy ds spolecznych ? radca ps. a moze wola stadiony i hale sportowe ? Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: 987 - tel. alarmowy - ZYCZENIA 01.01.04, 01:37 TYM BEZDOMNYM;GLODNYM I OPUSZCZONYM PRZEZ LOS I NAJBLIZSZYCG Tym bezdomnym,glodnym - opuszczonym przez los i kiedys bliskim im osob skladam zyczenia z nadzieja,ze ten Nowy 2004 Rok przyniesie poprawe Ich losu. oby Dobrzy ludzie - z pomoca Boga poprawili Wasz los radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: 987 - tel. alarmowy - ZYCZENIA 19.01.04, 22:48 spadl snieg, zimno i lodowato a bezdomni koczuja - gdzie tylko sie da radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca telefon 986 24.01.04, 01:17 " ZIMA. Zmieszczą się wszyscy Bezdomni na minusie Kilkunastostopniowy mróz tradycyjnie zapełnił noclegownie i schroniska dla bezdomnych. Nie ma jednak obaw, że zabraknie miejsc dla potrzebujących. W schronisku dla bezdomnych mężczyzn przy Fordońskiej, prowadzonym przez Zakład Pomocy Społecznej dla Bezdomnych, przebywa obecnie blisko 170 osób. Ta liczba zmienia się właściwie z dnia na dzień, ale nikt z pracowników nie ma wątpliwości, że dopóki będzie mróz, zainteresowanych przebywaniem tutaj nie ubędzie. Noclegownia przy Zygmunta Augusta jest, jak mówi Tadeusz Motyl, dyrektor Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej, zapełniona maksymalnie. Do tego trwa wymiana instalacji, nakazana przez strażaków, więc chaos jest jeszcze większy. Nawet w tej trudnej sytuacji znajdzie się tu jednak miejsce dla zgłaszających się bezdomnych. - Nie odmówimy nikomu - podkreśla dyrektor Motyl. - Zawsze można rozłożyć materace. Dla kobiet jest jeszcze piętnaście miejsc. Wszyscy dostają ciepły posiłek. Problem w tym, że wielu bezdomnych nie chce spędzić przynajmniej zimy ani w schronisku, ani w noclegowni. - I nie chodzi nawet o to, że u nas nie wolno pić alkoholu - dodaje Tadeusz Motyl. - Po prostu ci ludzie wybierają wolność. Do nas przychodzą tylko zjeść coś porządnego, a potem wracają do miejsc, w których przebywają. Bezdomni mogą korzystać z bezpłatnych posiłków, wydawanych w: kuchni św. Alberta przy Koronowskiej 14 (godz. 11.30-12), kuchni Stowarzyszenia Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo przy bazylice, aleje Ossolińskich 2 (godz. 12-14), stołówce PKPS-u przy Zygmunta Augusta 2 (od godz. 18), stołówce PCK przy Poznańskiej 14 (godz. 12-13) i misji charytatywno-opiekuńczej "Betezda" przy Czartoryskiego 12 (od godz. 10). W Bydgoszczy osoby bez dachu nad głową znajdą nocleg: w schronisku dla bezdomnych mężczyzn przy ul. Fordońskiej 422 (tel. 343-93-40) i schronisku dla samotnej matki przy ul. Podmiejskiej 2 (tel. 372-22-57). Rodziny umieszczane są przy Chodkiewicza 9-11. Każdego dnia w godz. 18-9 czynna jest także noclegownia Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej przy Zygmunta Augusta 2a (tel. 322-61-47, 349-52-86). Wszędzie, niezależnie od liczby miejsc, zawsze przyjmowani są wszyscy potrzebujący. Zgłoszenia pod hasłem "Bezdomny" można przez całą dobę kierować do bydgoskiej Straży Miejskiej pod bezpłatny numer 986. Przy Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim działa natomiast Centrum Zarządzania Kryzysowego - tel. 987. (kaes) GP 24 Stycznia 2004 " Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: telefon 986 29.01.04, 16:02 " Tam też jest życie Czwartek, 29 stycznia 2004r. Powybijane szyby w oknach, powyrywane drzwi, w pomieszczeniach, gdzie nocują - podłoga zawalona szmatami, puszkami, śmieciami i ekskrementami. Trudno uwierzyć, że to miejsce zajmują ludzie. Mimo że pomieszczenie nie ma okien ani drzwi, a na dworze panuje mocno ujemna temperatura, w środku nieprawdopodobnie cuchnie. Tak wygląda była siedziba bydgoskiej straży miejskiej. Dziś jest to jedna z ulubionych przystani kloszardów. Trzy tygodnie temu w opuszczonym hotelu "Zawisza" w Bydgoszczy zamarzł mężczyzna w średnim wieku. Nie chciał mieszkać w noclegowni, ani w schronisku. Wybrał wolność, za którą zapłacił życiem. Takich jak on jest wielu. Koczują na dworcach, w opustoszałych budynkach, w okolicy mostów - nie przyjmują pomocy strażników miejskich. Część z nich strażnicy miejscy znają z codziennych patroli, o innych dowiadują się dzięki sygnałom od mieszkańców miasta. Kiedy bezdomny zadomowi się na klatce w wieżowcu, lokatorzy budynku prawie natychmiast powiadamiają policję lub straż miejską. Takie sąsiedztwo jest dla nich wyjątkowo uciążliwe, a fetor trudny do wytrzymania. Wystarczy odwiedzić kilka miejsc, w których nocują bezdomni. Niektóre przypominają kloaki. - Nie wszyscy żyją tak samo - twierdzi starszy strażnik Bogdan Klarkowski ze Straży Miejskiej w Bydgoszczy. Ma rację. Towarzysząc jemu i jego partnerowi - młodszemu strażnikowi Mariuszowi Strychalskiemu w wieczornym patrolu, przekonujemy się, że bezdomność ma różne oblicza. Biały Most "Wizytę" zaczynamy od Białego Mostu, gdzie mieszka pani Basia i jej dwóch przyjaciół. - To są ludzie, którzy dbają o siebie. Przynajmniej w takim stopniu, na jaki pozwalają warunki ich egzystencji - mówi Bogdan Klarkowski. Do gospodarstwa pani Basi idzie się przez las. Kilka metrów od "domu" widać słuszące się pranie. Tuż przed wejściem prowizoryczne ognisko, na którym kobieta gotuje ciepłe posiłki. - Kiedyś nie było tutaj nawet dachu. Ludzie żyli dosłownie pod mostem - wspomina Mariusz Strychalski - Teraz się urządzili. Zrobili sobie prowizoryczne lokum, nie piją. Pani Basia pochodzi z Szubina, ma 54 lata, od dwóch jest bezdomna. Kobieta zna patrol straży miejskiej, ale niechętnie spogląda na gości. Wyraźnie ożywia się, kiedy chwalę jej zaradność. - Trzeba sobie jakoś radzić, no nie? Rodziców nie mam, a z dwoma siostrami nie potrafię się dogadać - przyznaje. - Kiedyś pracowałam w Pasamonie. Ale zakładu już nie ma. Potem wychowywałam dzieci siostrze, no a teraz jestem tutaj. Człowiek się już przyzwyczaił. Tylko telewizji mi czasami brakuje. Kobieta zupełnie odcieła się od swojej przeszłości - znajomych nie odwiedza, siostry nie wiedzą, że jest bezdomna. Jedynym jej bliskim jest mężczyzna, z którym mieszka, oraz ich wspólny przyjaciel. Jednak stanu cywilnego nasza rozmówczyni nie zamierza zmieniać. - Jestem panną, chłopa na kark, ani dzieciaków nie chcę. Tak jest dobrze - przekonuje. Pani Basia i jej przyjaciele, to tzw. zbieracze. Jednak w okolicy ich obejścia nie ma bałaganu. Kiedy znajdą rzeczy, które można sprzedać, robią to. Za zarobione pieniądze kupują jedzenie. - Najgorzej jest w święta - żal wtedy serce ściska, jak człowiek musi siedzieć z obcymi przy stole, a potem gwiazdkę spędzać tutaj. Ale co robić? Trzeba machnąć ręką i iść dalej - dodaje dziarsko. Była straż, teraz straszy Obejście pani Basi i jej towarzyszy nie szokuje, jeśli porównać je z opuszczonymi budynkami po siedzibie straży miejskiej przy ulicy Jagiellońskiej. Powybijane szyby w oknach, powyrywane drzwi, w pomieszczeniach gdzie nocują bezdomni - podłoga zawalona szmatami, puszkami, śmieciami i ekskrementami. Trudno uwierzyć, że to miejsce zajmują ludzie. Mimo że pomieszczenie nie ma okien ani drzwi, a na dworze panuje ujemna temperatura, w środku nieprawdopodobnie cuchnie. - Chyba zmienili siedzibę, nikogo dzisiaj nie ma - mówi Bogdan Klarkowski po obejściu wnętrz. - To rzeczywiście jest ekstremalne miejsce. Ale mimo to, jego mieszkańcy odmawiają przyjęcia naszej pomocy. Nie wszyscy bezdomni, wybierający życie "niebieskiego ptaka", to osoby mające problem z alkoholizmem. Wielu z nich, jak wspomniana pani Basia, boi się schroniska, kradzieży do jakich tam dochodzi. Ryzykuje życie, ale woli "być na swoim" z osobistymi, cennymi dla niej drobiazgami. Do hotelu przez dziurę Docinki, głupie komentarze - to jest na porządku dziennym w pracy strażnika. Czy można pomóc ludziom, którzy dobrowolnie izolują się od społeczeństwa? Można, póki żyją. Jednak czasami na pomoc jest już za późno. Bogdan Klarkowski wspomina, że w ponad dziewięcioletniej karierze strażnika miejskiego dwa razy znalazł zamarzniętego człowieka. - W śmietniku przy ulicy Markwarta - to był pierwszy raz, drugi na początku ubiegłego roku, w opuszczonym mieszkaniu przy ulicy Chodkiewicza. Człowiek był kompletnie pijany. Rozebrał się do połowy i zmarł z wychłodzenia organizmu. Kolejnym miejscem do odwiedzenia podczas wieczornego patrolu jest niedokończony hotel "Zawiszy". W okolice budynku wchodzi się przez dziurę w płocie. - Jeden z tych, którzy tutaj nocują, ma psa. Trzeba uważać, bo nie wiadomo skąd może wyskoczyć - uprzedza Mariusz Strychalski. Wprawdzie widać wydeptane ścieżki na śniegu, ale w pomieszczeniach nikogo nie ma. Wszędzie tylko góry śmieci - stare kołdry, słoiki, butelki po denaturacie. Pusto. Wprawdzie jest przygotowane legowisko, ale "lokatora" nie ma. Może wystraszyli się niedawnej śmierci kolegi i przenieśli w inne miejsce? Weteran dworca Najwygodniejszym miejscem na spędzenie nocy jest poczekalnia Dworca Głównego PKP w Bydgoszczy. Około dwudziestej drugiej nie ma już tutaj pasażerów, miejsce zajmują tylko bezdomni. Jednym z nich jest poczekalniany weteran - pan Ryszard. Mężczyzna od pięciu lat mieszka na poczekalni. - Stało się. Kiedyś byłem budowlańcem, ale teraz nie ma pracy dla takich jak ja, chcą zatrudniać tylko młodych. Na szczęście mam drobną rentę - przyznaje mężczyzna. Pieniądze wydaje na przyjemności - papierosy, alkohol. Na wynajęcie pokoju nie wystarcza. - Kiedyś miałem mieszkanie, ale gdy wyszedłem z więzienia, konkubina z pomocą dzielnicowego wymeldowała mnie. Muszę sobie jakoś radzić, prawda? Kąpie się na Drukarskiej, obiady też tam jem. Co będzie dalej? Pomyślimy - podsumowuje filozoficznie. Anna Twardowska - Express Bydgoski" - ciagle walki polityczne - a bieda jak byla tak jest.No ale coz.... politycy maja swoje osobiste porachunki - a, ze ludzie bieduja ? radca Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: telefon 986 - znowu smierc 08.03.04, 21:33 " TRAGEDIE Zamarzli bezdomni W Chojnicach zamarzło dwóch bezdomnych. 46-letniego Jana T. pracownicy Zakładu Oczyszczania Miasta znaleźli w śmietniku. Zwłoki 51-letniego Ryszarda W. były w opuszczonym budynku. Pracownicy Zakładu Oczyszczania Miasta chcieli usunąć śmieci z kontenerów przy ul. Budowlanych. Tam natknęli się na zamarzniętego Jana T. Następne zwłoki znaleziono w opuszczonym budynku PKP, gdzie schronił się przed chłodem Ryszard W. Zmarłego z wyziębienia znalazł bezdomny kolega. (bn) gp 8 Marca 2004 " - i znow odszedl czlowiek radca ps. + ale czy musial umierac + ? Odpowiedz Link Zgłoś