Gość: nn
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.02.05, 11:04
Dwója" z planów
Radni zgadzają się na zamiar zamknięcia 3 z 9 placówek, których likwidację
planuje prezydent.
Do wczorajszej sesji radni Rady Miasta przygotowywali się długo. Chodzi
przecież o zamiar likwidacji dziewięciu placówek. Wcześniej odwiedzili
wszystkie szkoły, które - zdaniem prezydenta Konstantego Dombrowicza -
powinny już wkrótce zniknąć z mapy Bydgoszczy.
Kłopotliwa technika
Problemy rozpoczynają się na samym początku sesji. Leszek Latosiński,
zastępca dyrektora wydziału edukacji i sportu w Urzędzie Miasta, chce
zaprezentować w formie elektronicznej propozycje reorganizacji sieci szkół.
Na ekranie, zamiast informacji, pojawia się... sekundnik. Radni niecierpliwią
się. Spoglądają co chwilę na zegarek. - Czy ta biała plama na ekranie to nowa
wizja bydgoskiej oświaty? - dopytują radni. Jan Stranz , sekretarz miasta,
wychodzi na papierosa. Salę sesyjną opuszcza też kilku radnych. Informatyk
nie potrafi uruchomić komputera. Po kwadransie przychodzi z pomocą sam
dyrektor wydziału informatyki, Ładysław Milancej. Za moment komputer działa
Trochę historii
Radni oczekują, że dyrektor Latosiński zacznie omawiać projekty uchwał w
sprawie zamiaru likwidacji kolejnych szkół. Ten jednak przez ponad godzinę
przekazuje informacje znane wszystkim od lat. - Kiedyś dzieci chodziły do
szkoły podstawowej osiem lat, teraz - sześć lat - mówi Latosiński. -
Wcześniej w liceach ogólnokształcących nauka trwała cztery lata, teraz - o
rok krócej. Pokazuje zgromadzonym mapę bydgoskich szkół. Mało czytelną, za to
z dużą liczbą kolorowych znaczków.
Felicja Gwincińska, przewodnicząca Rady Miasta, traci cierpliwość. -
Niech pan wreszcie przejdzie do meritum i zacznie mówić o propozycji
likwidacji. Po to przecież tu jesteśmy.
Ekonomia najważniejsza
Dyrektor Latosiński tłumacząc, myli się w numerach i nazwach szkół.
Mówi, że w tym roku do pierwszych klas pójdą osoby urodzone w 1988 roku. - To
chyba dla nich trochę za późno na rozpoczęcie edukacji - śmieją się radni.
Dla dyrektora liczy się tylko ekonomia i racjonalność.
Wojciech Nowacki, radny: - Według mnie pan Latosiński powinien dostać
dwóję" za te plany i swoją prezentację. O przyszłości szkół powinni decydować
ci, którzy płacą za nie, czyli rodzice uczniów.
Dyrektor Latosiński twierdzi jednak, że ta decyzja należy do
urzędników. - W Bydgoszczy rodzi się coraz mniej dzieci, więc szkoły trzeba
zamykać, w miejscach po zlikwidowanych szkołach powstaną inne instytucje -
mówi. Jakie? Tego dyrektor nie wie.
Odpowiedź zna za to prezydent Dombrowicz. - W jednej z nich zostanie
utworzona placówka użyteczności publicznej.
Radny Kosma Złotowski jednak docieka: - Ale jaka placówka, panie
prezydencie? Filharmonia, teatr, a może sąd?