Gość: mark
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.04.05, 12:25
Na lewo sklep, na prawo też
Czy jest gdzieś takie miasto, w którym hipermarket lokuje się w centrum -
kilkadziesiąt metrów od muzeum, nieomal pod zabytkowym kościołem? Jeszcze nie
ma, ale będzie: Bydgoszcz.
Zakłady Graficzne im. Komisji Edukacji Narodowej SA zamiast drukować
podręczniki, chcą zająć się prowadzeniem hipermarketu. Bydgoskiemu ratuszowi
pomysł się podoba.
Zakłady im. KEN przedstawiły propozycję rozbudowy budynków za kościołem
Klarysek i umieszczenia w nich głównej sali sprzedaży, boksów handlowych i
galerii. Pod budynkiem ma zostać wybudowany podziemny parking. Całość ma mieć
prawie 20 tys. metrów kwadratowych. Mimo to ratusz prawdopodobnie nie nakaże
zakładom sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, a
jedynie zakwalifikuje teren w "zwykłym" planie z przeznaczeniem na centrum
handlowe. Oznacza to, że decyzji w sprawie hipermarketu nie będą mogli podjąć
bydgoscy radni.
Związane ręce
Zdaniem Grzegorza Schreibera, szefa komisji gospodarki przestrzennej
bydgoskiej Rady Miasta, cała sprawa to ewidentny przykład omijania prawa.
- Pomimo iż powierzchnia handlowa ma metraż, który przewyższa opisany w
Ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym, czyli dwa tysiące metrów, to jednak
zakłady przesłały do ratusza wniosek, w którym mówi się, że główna sala
sprzedaży nie będzie miała więcej niż tysiąc metrów. To wiąże nam ręce, bo
decydować możemy tylko w sprawie miejscowego planu. Nie będziemy mogli się
sprzeciwić wybudowaniu tego centrum - tłumaczył radny.
Pikanterii dodaje fakt, że ZG w pierwszym zgłoszeniu napisały, iż powierzchnia
hali sprzedaży to 5,3 tys. metrów kwadratowych. Kto podpowiedział zakładom jak
rozwiązać problem?
Wszystko "cacy"
W środę w Wydziale Administracji Budowlanej ratusza odbyła się rozprawa
administracyjna, podczas której przedstawiano opinie na temat propozycji ZG.
- Miejska Pracownia Urbanistyczna zaleciła pierwszym swoim pismem wykonanie
miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Później, po przesłaniu
aneksu do niego, stwierdziła, że przyjmuje do wiadomości informację od
Zakładów Graficznych. Nie wycofała swojej opinii - stwierdził prowadzący rozprawę.
Zdanie MPU to chyba jedyna negatywna cenzurka postawiona pomysłowi zakładów
przy Jagiellońskiej. Zdumiewa stanowisko prezydenta Konstantego Dombrowicza i
jego zastępców. Stwierdzili oni, że propozycja "jest zbieżna z polityką
przestrzenną gminy i zgodna z utrzymaniem i rozwojem funkcji usługowych
centrum miasta."
Także miejski konserwator zabytków i archeolodzy nie mieli zastrzeżeń co do
wybudowania kolejnego hipermarketu. Postawiono tylko kilka warunków, m.in.
nadzór archeologiczny nad pracami ziemnymi i dostosowanie wyglądu centrum do
zabudowy staromiejskiej.
W opinii "komunikacyjnej" nadmieniono, że ograniczenie ruchu samochodów w
Śródmieściu obligować będzie inwestora do modernizacji ulicy i fragmentu ulicy
Jagiellońskiej. Ustalono, że na parkingu centrum będzie mogło stać 60
samochodów, chyba, że będzie on obsługiwał pobliskie instytucje - Urząd
Wojewódzki, hotel, czy kino.
Bydgoszcz to nie miasto?
Z środowej rozprawy w ratuszu zadowoleni byli przedstawiciele ZG im. KEN S.A.
- Chcieliśmy się zorientować co można z tym terenem zrobić. To dobry pomysł.
Nie chciałby pan mieszkać w mieście? - pytał Mariusz Rozbicki, prezes zarządu
zakładów.
W "mieście" według pomysłu Rozbickiego nie chcą mieszkać lokatorzy kamienic
przy ul. Gdańskiej.
- Boimy się, że Gdańska i Jagiellońska zamienią się w targowisko. Dość tutaj
sklepów. Nas jednak i tak nikt nie będzie pytał o zdanie. Kto ma pieniądze,
ten ma władzę - żalili się przyszli "sąsiedzi" centrum.
W najbliższych dniach w Wydziale Administracji Budowlanej zapadnie decyzja o
zmianie dotychczasowego planu zagospodarowania przestrzennego. Prawdopodobnie
będzie korzystna dla ZG, bowiem już podczas środowej rozprawy stwierdzono, iż
nawet twórcy ustawy nie mają zastrzeżeń do rozwiązania zaproponowanego przez
zakłady, choć nie ma o tym w niej mowy. Kropkę nad "i" ma postawić wojewoda,
który po otrzymaniu decyzji WAB będzie miał miesiąc na jej podpisanie.
Maciej Myga
20 Czerwca 2003
ŚRÓDMIEŚCIE. Market za Klaryskami cd.
Pracownia nie ustąpi?
Miejska Pracownia Urbanistyczna nadal uważa, że trzeba sporządzić miejscowy
plan zagospodarowania przestrzennego terenów za kościołem Klarysek. Innego
zdania jest m.in. Lidia Wilniewczyc, zastępca prezydenta miasta.
Za kościołem - w obecnej siedzibie Zakładów Graficznych im. Komisji Edukacji
Narodowej miałoby powstać centrum handlowe - z salą sprzedaży i boksami
handlowymi. Ratusz nie chce nazywać tego miejsca "hiper", czy "super"
marketem, jednak w rzeczywistości byłby to właśnie kolejny obiekt tego typu w
Bydgoszczy.
A oni wciąż chcą...
Nie wiadomo też, dlaczego prezydent i jego współpracownicy obstają przy tym,
iż nie trzeba opracowywać miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego
dla tego miejsca. Pewne jest, że gdyby tak było, to decyzję na temat
ewentualnej przebudowy ZG im. KEN musieli podjąć radni. Sprawa rozbija się o
powierzchnię przyszłego centrum. Żeby sporządzić plan miejscowy obiekt musi
mieć więcej niż 2 tys. metrów kwadratowych.
Wojewoda bez opinii
"Pomorska" dotarła do jednego z pism Lidii Wilniewczyc, zastępcy prezydenta
Bydgoszczy, dotyczącego sklepu za Klaryskami. Pani zastępca wspomina w nim, że
główna sala sprzedaży nie przekracza 1000 metrów kwadratowych, więc nie jest
potrzebny miejscowy plan.
Miejska Pracownia Urbanistyczna twierdzi, że plan trzeba sporządzić.
- Uważamy, że jest tam więcej niż dwa tysiące metrów kwadratowych i
pozostaniemy przy tym stanowisku - mówi Maria Posadzy, szefowa MPU.
Tymczasem dokumentacja, dotycząca sklepu za Klaryskami trafiła do wojewody,
który ma ocenić, czy "papiery" są zgodne z prawem. Dziwi jednak, że Urząd
Wojewódzki nie otrzymał wytycznych urbanistycznych MPU. - Nie ma takiej
potrzeby. To posiłkowa opinia i nie musi jej oglądać wojewoda - twierdzi
Robert Jaworski, architekt miejski.
Sprawa "centrum w centrum" rozwiąże się już niebawem. Czy Wydział
Administracji Budowlanej, który ma wydać decyzję o zmianie planu
zagospodarowania przestrzennego nakaże zakładom im. KEN sporządzenie planu
miejscowego? A może postąpi wbrew opinii MPU? Poinformujemy o tym Czytelników.
Maciej Myga
11 Września 2003
ŚRÓDMIEŚCIE. Market za kościołem - bezprawny
Utargu nie będzie
- Warunki zabudowy centrum handlowego, które miało powstać za kościołem
Klarysek są niezgodne z prawem - uznał wojewoda kujawsko-pomorski. Od jego
decyzji nie ma odwołania.
Za kościołem - w obecnej siedzibie Zakładów Graficznych im. Komisji Edukacji
Narodowej miało powstać centrum handlowe - z salą sprzedaży i boksami
handlowymi. Kontrowersyjna inwestycja miała
poparcie ratusza
Zdaniem prezydenta i jego współpracowników nie trzeba było także opracowywać
miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla centrum, ponieważ
miałoby ono mniej niż 2 tys. metrów kw. W przeciwnym wypadku decyzję w tej
sprawie podejmowaliby radni, którzy do pomysłu nie byli przychylnie nastawieni.
"Pomorska", która sprawę ujawniła, od samego początku wskazywała na błędy
warunków zabudowy i niedorzeczność projektu. Prezydent miasta zorganizował
nawet w tej sprawie konferencję, podczas której zostaliśmy "zbesztani" za
nasze, jak się okazało trafne, spostrzeżenia. Część tez potwierdziła Maria
Posadzy, była szefowa Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, której zdaniem obiekt
miał o wiele więcej niż 2 tys. m. Nie wiadomo do tej pory, czy ta opinia nie
wpłynęła na jej dymisję.
Bez odwołania
Dokumentacja trafiła do wojewody, który miał ocenić, czy jest ona zgodna z
prawem. Urząd wojewódzki nie otrzymał wytycznych MPU. Mimo to wojewoda uznał,
że warunki zabudowy nie są zgodne z prawem. Zakwestionowano m.in. sposób
obliczenia powierzchni sprzedaży. Zdaniem opiniujących i