yaraz82 Głosuję na profesora Lecha Kaczyńskiego 07.10.05, 21:59 Nie mam wątpliwości dla dobra Polski głosuję na profesora Lecha Kaczyńskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rohoo Re: Głosuję na profesora Lecha Kaczyńskiego IP: *.chello.pl 07.10.05, 22:02 Za 2 dni będziemy wiedzieć, że Kaczyński cieszy się więlszym zaufaniem wyborców:) Odpowiedz Link Zgłoś
yaraz82 Re: Głosuję na profesora Lecha Kaczyńskiego 07.10.05, 22:04 www.LechKaczynski.pl Lech Kaczynski prezydentem IV Rzeczypospolitej Odpowiedz Link Zgłoś
amotken Kacze krotochwile...czyli spieprzaj babo 07.10.05, 22:10 Gazeta Stołeczna nr 124, wydanie waw z dnia 31/05/2005 WYDARZENIA, str. 3 [podpis] BOGDAN WRÓBLEWSKI Z SĄDU. Polityka (kadrowa) i obyczaje Krzyczał na cały oddział Układaliśmy się do snu, gdy usłyszałem krzyki. Pan Kaczyński krzyczał, że pozwalnia lekarzy, pielęgniarki, zamknie cały zakład - relacjonował wczoraj w sądzie 50-letni masarz. Te wydarzenia najlepiej wryły się w pamięć pielęgniarki zwolnionej ze Szpitala Bielańskiego Do incydentu z prezydentem w roli głównej doszło wieczorem 23 lipca 2003 r. Znajoma Lecha Kaczyńskiego trafiła do Szpitala Bielańskiego z krwawiącą raną. Została na oddziale chirurgicznym, gdzie miała być poddana zabiegowi. Po godz. 21 do szpitala przyjechał prezydent. Zastał pacjentkę bez opieki, w zakrwawionej sukience. Według prasowych relacji prezydent się zdenerwował. Czy tak bardzo, że Maria M., pielęgniarka, która "odważyła się" zwrócić mu uwagę, po kilku dniach dostała wymówienie? Teraz w sądzie pracy walczy o pięć tysięcy złotych zadośćuczynienia i uznanie rozwiązania umowy o pracę za bezprawne, bo pod wpływem gróźb. - Wizyta prezydenta w szpitalu miała wpływ na decyzję dyrektora o rozwiązaniu umowy o pracę - przekonuje Andrzej Lipiak, pełnomocnik pielęgniarki. Pozwany - czyli szpital - domaga się oddalenia pozwu, bo formalnie umowa została rozwiązana za porozumieniem stron. Wydawało się, że sprawa zakończy się błyskawicznie, sąd zgodził się jednak posłuchać świadków "wydarzenia na oddziale chirurgicznym". Wczoraj zeznawali pacjenci. Aleksandra P. (sprzedawca, 61 lat) leżała na sali na wprost pokoju pielęgniarek. - Drzwi były otwarte i zauważyłam, że przeleciał mi pan Kaczyński. "Chyba białe myszki widzisz" - na to inne chore. Ale nagle wpadł do naszego pokoju. Nie powiedział nawet "dobry wieczór". "Kogo pan szuka?" - zapytała jedna z pań. "Nie twój interes" - burknął. Chciał lekarzy. Myśmy z ciekawości powychodziły na korytarz. Któraś z pielęgniarek powiedziała: "Musi pan trochę poczekać, bo lekarze są na bloku" [operacyjnym] - relacjonowała. - Co pan prezydent odpowiedział? - pytał mec. Lipiak. - Nie słyszałam, ale był niegrzeczny - odparła kobieta. - Krzyk był na cały oddział - jako następny opowiadał Zbigniew S. (ekonomista, 64 lata). - "Gdzie są lekarze, pozwalniam was, lekarze, pozwalniam pielęgniarki!". - Kto krzyczał? - pytał sędzia. - No, nie bardzo wiem, bo ich jest dwóch, Kaczyńskich - odparł Zbigniew S. Na drugi dzień dowiedział, że na męski oddział przyjęta została kobieta, a wyrzucili z pokoju pacjenta. - Mówili, że znajoma prezydenta, ale nie wiem, bo nie odwiedzał jej później. Między pacjentami była informacja, że ta pielęgniarka została zwolniona - opowiadał, co było dalej. - Kto chodził, to z łóżek powstawał, takie były krzyki - dodawał z kolei Stanisław Z. (50 lat, masarz). Widział rozmowę Marii M. z prezydentem, choć słowa do niego nie doszły. - Byłem za daleko. Siostra stała, głowa opuszczona, a pan Kaczyński krzyczał. Krzyczał! Teraz sąd nie wyklucza, że na świadka wezwie Lecha Kaczyńskiego. Chyba że wcześniej dojdzie do ugody. Wczoraj pełnomocnik szpitala dał pierwszy sygnał, że to możliwe. Adwokat pielęgniarki też nie powiedział nie. Gazeta Stołeczna nr 14, wydanie waw z dnia 18/01/2005 MIASTO, str. 4 [podpis] WRÓB Z SĄDU. Jak pielęgniarka straciła pracę Pani mnie zapamięta! Zwróciła uwagę Lechowi Kaczyńskiemu i musiała odejść z pracy. - Czuję niesmak i gorycz, czuję się ofiarą. Nic takiego się nie stało, żeby mnie tak potraktować - mówi była pielęgniarka ze Szpitala Bielańskiego Walczy w sądzie pracy o pięć tysięcy złotych zadośćuczynienia i uznanie rozwiązania umowy o pracę za bezprawne, bo pod wpływem gróźb. Do incydentu z prezydentem w roli głównej doszło wieczorem 23 lipca 2003 r. Znajoma Lecha Kaczyńskiego trafiła do Szpitala Bielańskiego z krwawiącą raną. Okazało się, że musi zostać na oddziale chirurgicznym, gdzie poddana zostanie zabiegowi. Tego samego dnia po godz. 21 do szpitala przyjechał prezydent. Zastał pacjentkę bez opieki, w zakrwawionej sukience. Według prasowych relacji prezydent wpadł na oddział kobiecy, domagał się lekarzy, pohukiwał na pielęgniarki. Pani Maria, pielęgniarka z ponad 30-letnim stażem - zwabiona hałasami - przyszła z innego oddziału i zwróciła prezydentowi uwagę. - Powiedziałam: Dziwię się, że taki człowiek jak pan zachowuje się w ten sposób - relacjonowała wczoraj w sądzie. Lech Kaczyński miał krzyczeć: "Praca się pani znudziła! Do końca życia pani ten dzień zapamięta!". Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. 30 lipca 2003 "pyskata" pielęgniarka podpisała porozumienie o rozwiązanie umowy o pracę (miała zatrudnienie na pół etatu do końca roku). - Doszło do naruszenia tak elementarnego dobra jak godność pracownika. Powódka podpisała porozumienie pod wpływem groźby ze strony dyrektorki i osób trzecich - precyzował wczoraj pozew mec. Andrzej Lipiak. Pełnomocnik szpitala żądał jego oddalenia. - Dyrektor nie był zadowolony z pracy powódki. Nic więcej się nie wydarzyło - wyjaśniała pani mecenas. Wcześniej domagała się utajnienia rozprawy przed dziennikarzami. Co zaszło wieczorową porą na oddziale chirurgii kobiecej, sąd w szczegółach wyjaśni dopiero za pół roku. Pani Maria pracuje dziś w Centrum Onkologii i w hospicjum. Obie instytucje nie podlegają - tak jak Szpital Bielański - Lechowi Kaczyńskiemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik NIE GŁOSUJĘ NA TUSKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 22:20 Nie głosuję na Tuska Niedawno dotarł pod drzwi mojego mieszkania list "czworga autorów", których "łączy przekonanie, że Prezydentem naszego kraju powinien zostać Donald Tusk". Jako główny argument, znany z plakatów i billboardów, przytaczają oni tezę, że jest to "kandydat wierny zasadom". Jako dowód podają, że kandydat rozpoczął w Sejmie kampanię mającą na celu ograniczenie pewnych przywilejów, z których korzystają przedstawiciele władzy. "Grupa czworga" występująca w imieniu Komitetu Honorowego swojego kandydata prezentuje również szereg obietnic, które będą spełnione, jeśli tylko pan Tusk zostanie prezydentem. Są to jednak obietnice gołosłowne, ponieważ Platforma Obywatelska, której przewodniczy Tusk, nie ma konkretnego programu działania, który mógłby być pojęty jako program prawdziwej odnowy kraju po katastrofalnych rządach komunistów i liberałów. Sam Tusk w Polsacie (5 września) powiedział, że politycy nie są od tego, żeby obiecywać, a potem dawać, bo nie swoje pieniądze dają. Jeśli więc Tusk obiecuje, to także nie po to, aby te obietnice realizować. Zasypuje więc społeczeństwo obietnicami, aby wywrzeć "dobre wrażenie" na wyborcach. W istocie Tusk nie ma swojego programu działania, który dotyczyłby Polski; ma tylko program dotyczący jego sukcesów politycznych. Taki program dotyczący Polski ma natomiast PiS, co rzeczowo i z dużym znawstwem realiów życia polskiego przedstawił ostatnio w "Naszym Dzienniku" ks. prof. Czesław Bartnik (w artykule "Prezydent warszawski czy brukselski?", 4 października, s. 10-11). Po przeczytaniu listu "czworga autorów" nabrałem przekonania, że trzeba napisać o tym, że Donald Tusk nie powinien być prezydentem RP. Z błogosławieństwem Kwaśniewskiego Donald Tusk jest bardzo pewny siebie i ten nastrój umacniają w nim państwowo- partyjne ośrodki mącenia opinii publicznej. Kiedy słucham przypadkiem radia polskojęzycznego, z łatwością zauważam, że redaktorzy i spikerzy jednostronnie odnoszą się do rywalizacji między Tuskiem i Kaczyńskim: o tym pierwszym mają dużo dobrego do powiedzenia, a o tym drugim albo milczą, albo uciekają się do złośliwych docinków. Nie jest więc wykluczone, że wskutek tego rodzaju manipulacji opinią publiczną Tusk przejdzie jako kolejny prezydent, kontynuujący najgorsze tradycje prezydentury Kwaśniewskiego (nie mówiąc już o jego poprzednikach, których lepiej przemilczeć). W pewnym wywiadzie radiowym prezydent Kwaśniewski powiedział, że jeśli chodzi o styl kampanii wyborczej, to Tusk bardzo przypomina jego (czyli Kwaśniewskiego) i prezydent uważa to za swój sukces. Krótko mówiąc, Kwaśniewski pochwalił i poparł swoim autorytetem Tuska, co pośrednio oznacza, że obaj mają wiele wspólnego w swoim charakterze i w podejściu do urzędu prezydenckiego. A więc mają pewnie te same "zasady", które kampania wyborcza Tuska tak bardzo reklamuje. Tusk, słuchając tej pochwały z ust Kwaśniewskiego, podobno był "zaskoczony": oczywiście - był "mile zaskoczony". I odwdzięczając się prezydentowi za jego pochwałę, sam wzajemnie wyraził się pochlebnie o Kwaśniewskim: po pierwsze, pochwalił go, że "zmienił zdanie" na temat oceny ewentualnego sukcesu PO; po drugie, pochwalił go za to, że "w jego prezydenturze było sporo dobrych rzeczy. Pan prezydent miał sukcesy na arenie międzynarodowej, takie jak wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej czy negocjacje na Ukrainie. W swojej prezydenturze zachował umiar, spokój i racjonalizm" (Kraj 22 września 2005). Prawdą jest to, że Kwaśniewski osiągnął pewne sukcesy, ale to były tylko jego osobiste sukcesy, które jednak przyniosły Polsce niepowetowane szkody i krzywdę moralną. Nie umiał on bronić honoru Polski (sprawa Jedwabnego) i nie rozumiał, na czym polega istota dobra wspólnego Narodu: dbał tylko o sukces swojej mafii politycznej, uwikłanej zresztą niemiłosiernie w różne przestępcze afery. "Umiar, spokój i racjonalizm", które Tusk podkreśla, to cechy, które nie pomagają koniecznie i automatycznie w realizacji prawdziwego dobra rozumianego w świetle obiektywnych kryteriów: to tylko polor, szyk, pozowanie, puste gesty niemające pokrycia. Puste hasła Tusk też to umie i też to lubi. Bo co oznacza "człowiek z zasadami", jeśli w obecnym zamęcie ideologicznym nie wiadomo, o jakie zasady chodzi? Albo jakie znaczenie może mieć ostatnio lansowane hasło: "Będziemy dumni z Polski"? Poczucie dumy musi mieć swoje rzeczowe uzasadnienie. Poczucie dumy jest z natury narażone na subiektywizm i łatwo można nim manipulować. Tego typu obietnica, której realizacja nie leży absolutnie w mocy obiecującego, jest kpiną z rozsądku i z honoru Polaków. Tusk usiłuje przekonać, że wybierając go na prezydenta, "wybierzemy Polskę odważną, otwartą, dumną, bez żadnych kompleksów, budującą swoją pozycję w Europie". Uwierzyć w taką obietnicę to zrezygnować z krytycznej oceny rzeczywistości i gonić kolorowe bańki mydlane. W "Opiniach do wiadomości" (po informacji, że "Tusk poręczył za podejrzanych w aferze finansowej") ktoś dopisał swój komentarz: "Wyszliśmy z Cimoszki - aferzysty, przyjrzyjmy się liberałom - teoretykom i ojcom prywatyzacji, wyprzedaży polskiej gospodarki za bezcen! Tu współdziałali z SLD. Tusk i Lewandowski zawsze brylowali w TV i mediach, urabiając społeczną opinię, decydując w Sejmie. Linoskoczkowie na wysokościach w cyrku i klauni sami zapracowują na swój chleb i sukces. Lekki chleb pana Tuska na polskiej ziemi jest okupiony nędzą polskiej ludności i zdobyty głównie demagogiczną ideologią i mową - trawą" (Gorzka prawda, 19 września 2005). Trudności z ideologią Faktem jest, że pan Tusk, "surfując" do kariery na falach różnych mutacji tej samej partii liberalnej i chwytając się raz prawicy, raz lewicy (zależnie od tego, co prowadziło do celu, czyli władzy), właściwie nie sprecyzował swojej linii ideologicznej. Na pewno czuł się - i czuje się chyba nadal - liberałem, bo to jest wygodne; człowiek nie wiąże się ściśle z jakimś układem idei i wartości, w świetle którego mógłby być w odpowiednim czasie poddany krytyce. Jednak w numerze 24 "Ozonu" zostaje przedstawiony jako "konserwatysta" (w wywiadzie przeprowadzonym przez P. Terlikowskiego 29 września 2005). Sam Tusk twierdzi, że po różnych przejściach "obecnie jest wierzący". Nie zostało jednak powiedziane, w jakiego Boga wierzy i czy to jest wiara chrześcijańska, a zwłaszcza katolicka. W związku z przeżyciami Sierpnia '80 roku Tusk przyznaje się do pewnych elementów przeżycia, które może być nazwane "przeżyciem religijnym". Mówi: "Sierpień. I nie chodzi mi o wymiar polityczny, ale o wszystko, co się wtedy działo. Ktoś, kto wówczas był w Gdańsku, nie miał wątpliwości, że toczy się coś niezwykłego, że rozgrywa się coś metafizycznego, jakiś rodzaj święta". "Patriotyzm" Tuska Zastanawiające jest jednak, że to "metafizyczne" przeżycie "Sierpnia" nie wpłynęło u Tuska na pogłębienie jego postawy patriotycznej, na zrozumienie polskości, tajemnicy jej historycznych dziejów i walki o duchową tożsamość Narodu. Dla Tuska nadal Polska to "mit", a polskość to "nienormalność". Jego "patriotyzm" jest całkowicie zorientowany ku Unii Europejskiej, ku nauce i technologii amerykańskiej. Tusk zdaje sobie sprawę z dylematów, jakie powstają na tym gruncie (postępu naukowego) i "sam miałby problem z jednoznaczną odpowiedzią" na tego rodzaju pytania. A propos patriotyzmu czy poczucia tożsamości narodowej: Tusk wychowywał się w rodzinie, gdzie w domu mówiono po niemiecku i dlatego w gronie kolegów "podwórkowych" nazywano go niekiedy "hitlerowcem" ("Teczki liberałów", Poznań 1993, s. 41; za: Paweł Siergiejczyk, Kandydat dla naiwnych, "Nasza Polska" nr 40, s. 10). W tym świetle łatwiej zrozumieć, dlaczego Tusk "ciągnie" do Niemców. Siergiejczyk przytacza inny interesujący fragment z tego samego źródła: "Dziś mało kto pamięta, że w Gdańsku i na Pomorzu nie zostać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: NIE GŁOSUJĘ NA TUSKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 22:22 cd. volksdeutschem to była prawie pewna śmierć albo Stutthof i ciągłe upokorzenia. Moja cała rodzina jakoś to przetrzymała" (tamże, s. 42). Tusk jednak nie precyzuje, czy jego przodkowi byli volksdeutschami, czy też pomimo wszystko przeżyli, mimo "prawie pewnej śmierci". Byłaby to jednak cenna informacja dla wyborców. Patriotyzm Tuska ujawnił swój nieszczery charakter w pewnym zwłaszcza wydarzeniu, do którego doszło w roku 1992, tuż po upadku rządu Jana Olszewskiego. Na Kongresie Kaszubskim w Gdańsku wzywał do oderwania Kaszub od Polski i do stworzenia czegoś w rodzaju samodzielnego państwa kaszubskiego. Ta inicjatywa wywołała żywy sprzeciw uczestników. Pisze o tym Andrzej Marszałkowski w "Naszej Polsce" nr 40, s. 11. W oficjalnej biografii Tuska mówi się o tym, że rzekomo w roku 1980 Tusk walczył z komuną w powstałych wówczas konspiracyjnych organizacjach. Tymczasem z pewnej publikacji wydanej w 1984 roku ("Dzieje Brus i okolicy") wynika, że autorzy (Tusk i inni) "wojskową, partyzancką, wojenną działalność i walkę Kaszubów opisują jako 'uaktywnienie reakcyjnego podziemia i band, które terroryzowały ludność i dokonywały grabieży'. Oddziały partyzanckie (...) dla Donalda Tuska to terroryści, szpiedzy i dywersanci" (Ryszard Śnieżko, Donald Tusk: szkic do życiorysu. "Nasza Polska", j.w., s. 11). Autor artykułu pisze dalej: "Dla Tuska zbrojna walka Kaszubów z okupantem niemieckim, z konfidentami NKWD - UB - PPR, z czerwoną zarazą, to rabunki, zbrodnie, działania bandyckie (...). To jest kwestia świadomości politycznej Tuska. To kwestia polskiej racji stanu!" (tamże). "Dla D. Tuska żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego, żołnierze Armii Krajowej i 'Gryfa' jeszcze w 1985 roku (!!!) byli 'zaplutymi karłami reakcji'". Autor przypomina o istnieniu na Kaszubach i Pomorzu bardzo silnej organizacji podziemnej o charakterze wojskowym pod nazwą "Gryf Pomorski". Organizacja ta liczyła 30 tysięcy żołnierzy. Była to prawdziwa kontynuacja państwa polskiego. Założyciel "Gryfa" Józef Dambek został zamordowany w roku 1944 przez gdańskiego gestapowca Hansa Kassnera, który po wojnie był konfidentem NKWD - UB i pomagał komunistom w tropieniu byłych żołnierzy "reakcyjnego" Gryfa. "Tysiące Pomorzan - Polaków trafiło do sowieckich obozów pracy, z których już nigdy nie wrócili do swoich domów" (tamże, s. 11). Kontestacja Kościoła Tusk z konieczności "ocierał się" o Kościół i doceniał wielkość chrześcijańskich symboli, ale otwarcie przyznaje, że w stosunku do Kościoła był w stanie "kontestacji", w ten sposób odnosił się również do "narodowych tradycji". Bardziej odpowiadał mu klimat intelektualny KOR-u ("Teczki liberałów", s. 49). Jeszcze w roku 1992 opowiadał się za "neutralnością światopoglądową", deklarował, że jest "niewierzący", choć ze względów taktycznych jest gotów "chuchać i dmuchać na Kościół", był przeciw "klerykalizacji" życia. Kiedy biskup gdański poprzez protesty nie dopuścił do pokazu bluźnierczego filmu o Chrystusie, napisał: "Biskup ma prawo protestować, jeśli coś go obraża, ale szlag mnie trafia, że facet odwołał projekcję. To zachowanie właściciela kina jest nie do przyjęcia. W tym sensie boję się klerykalizacji" ("Życie Gospodarcze", 7 czerwca 1992). Taki sposób myślenia, kiedy "teoretycznie" przyjmuje się, że Pan Bóg jest, ale w żaden sposób nie pozwala się Mu, aby miał coś do powiedzenia na temat życia ludzkiego, także w sferze społecznej i publicznej, ostatnio Ojciec Święty Benedykt XVI nazwał hipokryzją (CWN 3 października 2005). Trudno oprzeć się wrażeniu, że myślenie pana Tuska o sprawach religii jest dalekie od wewnętrznej konsekwencji. Problemy moralne We wspomnianym wywiadzie dla "Ozonu" padło pytanie o stosunek do pewnych aktualnych problemów moralnych, jak eutanazja, tzw. aborcja, pornografia ("parady gejów"). Tusk, uchodząc za "konserwatystę", opowiadał się w zasadzie przeciw tym praktykom, ale zarazem znajdował poważne racje usprawiedliwiające działania w tym kierunku i nie widział możliwości jednoznacznego i definitywnego uporządkowania tych problemów społecznych przy pomocy ustawodawstwa. Widać było, że jest zwolennikiem kompromisu i łagodnego traktowania przestępców przyciśniętych jakąś "dramatyczną" sytuacją, która zdaje się zwalniać ich całkowicie od winy. Oto typowy sposób rozumowania: "Jestem przeciwko aborcji. Ale każdy, kto ma jakieś doświadczenie życiowe, musi w sobie znaleźć przestrzeń dostrzegania dramatyzmu różnych życiowych wyborów. Tu nie chodzi o próbę usprawiedliwiania czy zgodę, ale o próbę zrozumienia..." A jest takie francuskie przysłowie: "wszystko zrozumieć to wszystko przebaczyć". Szkoda, że Tusk nie powiedział, za jaką opcją głosował wtedy w Sejmie; ale na podstawie tej filozofii możemy się domyślać, że wraz z większością liberałów za szerszą dopuszczalnością przerywania ciąży ze względu na "dramatyczną sytuację kobiet". Także w stosunku do demonstracji homoseksualistów Tusk jest łagodny i tolerancyjny, choć uważa, że seks "należy ukryć w niszy intymności". Jest to ładnie powiedziane, choć nie świadczy o pełnym zrozumieniu symboliki płci, a zwłaszcza jej sakralnego wymiaru. W kontekście tej płynnej wypowiedzi z wywiadu dla "Ozonu" warto wrócić do pewnych faktów przytoczonych przez P. Siergiejczyka w cytowanym artykule w "Naszej Polsce". Siergiejczyk, analizując szereg wypowiedzi Tuska, stwierdza w konkluzji, że "Donald Tusk nigdy nie był liberałem konserwatywnym - jak chciałby się dziś prezentować - lecz klasycznym demoliberałem, a nawet libertynem". Tusk tak relacjonuje "sukcesy" swego kolegi Jana Krzysztofa Bieleckiego: "Pierwszy [sukces], to wtedy, kiedy się przejęzyczył i powiedział w TV 'pan prymas' (...). Następnego dnia urywały się telefony z wyrazami uznania od różnych ludzi. Drugi sukces - to kiedy wyrzucił wiceministra Kaperę za obraźliwe wypowiedzi o 'zboczeńcach'. To zaimponowało wszystkim. Ja byłem wtedy w Gdańsku i kiedy usłyszałem to w TV, to aż podskoczyłem z radości" ("Teczki liberałów", s. 65). Te wydarzenia, a zwłaszcza ten drugi fakt relacjonowany przez Tuska, mówią o nim bardzo wiele. Tusk "podskakuje z radości", kiedy premier Bielecki w sposób oczywisty krzywdzi ministra, krzywdzi zasady etyki politycznej, opowiadając się za obłudną poprawnością polityczną i w imię fałszywej "tolerancji" depcze podstawową prawdę dotyczącą etosu płci. Radość Tuska z tego pognębienia ministra Kapery świadczy o tym, że Tusk nigdy do końca nie zrozumiał, na czym polega godność mężczyzny i kobiety i jakie głębokie zło odczłowieczenia tkwi w dewiacji homoseksualnej. Niechby sobie na ten temat przeczytał to, co św. Paweł pisze w Liście do Rzymian w rozdziale I. Krzywdząc ministra Kaperę, premier (i sekundujący mu entuzjastycznie i bezwstydnie Tusk) krzywdzą każdego człowieka, krzywdzą cały Naród, znieważają Boże prawo moralne ugruntowane już w samym stworzeniu człowieka, dokonują brutalnego wyłomu w najważniejszym i niezastąpionym fundamencie społecznej struktury ludzkości. Jak w świetle tego faktu wygląda ten "człowiek z zasadami", którego pokazują reklamy? Jakie to są zasady? Nieuchronnie kojarzy się tu sztuka Sartre'a pt. "Ladacznica z zasadami". Przecież może być także "ladacznica polityczna"... z zasadami... Komu przeszkadza Radio Maryja Warto podkreślić jeszcze jeden osobliwy element taktyki Tuska: zwracając się do młodzieży, ostrzegł ich, że "na własne życzenie mogą przegrać z Radiem Maryja" (Onet 4 października 2005). W komentarzach przypomniano film dokumentalny "Nocna zmiana", ukazujący antypolskie i antydemokratyczne oblicze Tuska. Niektórzy zadawali sobie pytanie, po co w ogóle dotykał sprawy Radia Maryja? Może dlatego że pewne stacje telewizyjne atakują to radio, pragnąc zmniejszyć jego wpływ na słuchaczy. Ktoś napisał, że "jeżeli ktoś tak postrzega Radio Maryja, wiem, że nie będzie miał mojego g Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: NIE GŁOSUJĘ NA TUSKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 22:25 głosu". Ktoś wskazał na głębszy aspekt więzi z Radiem Maryja, mówiąc: "Panie Tusk, z RM nikt nie przegrał, wszyscy wygrywają, a szczególnie młodzież". Dlaczego pan Tusk boi się Radia Maryja? Dlaczego nie chce z nim współpracować i mieć w nim sprzymierzeńca? Wiem, że uczciwi Polacy i ludzie z czystym sumieniem nie boją się tego radia i modlą się, aby cała Polska stała się Rodziną i Królestwem Maryi. A ci, którzy się go boją i walczą z nim, ujawniają pośrednio, że są opanowani przez siły duchowe wrogie Chrystusowi i Kościołowi. Stosunek do Radia Maryja jest nieomylnym kryterium odróżniającym tych, którzy myślą prawdziwie po polsku, od tych, którzy tylko udają Polaków, a wysługują się kosmopolitycznym i antypolskim mafiom. Dlatego nie będę głosował na Tuska, ale będę się modlił, aby go Matka Boża oświeciła i dopomogła mu w pełnym nawróceniu. Podobno bowiem wziął ślub katolicki (prasa donosiła, że błogosławił ten związek sam biskup gdański). Jeżeli więc Tusk jest na drodze do pełnego nawrócenia, to niech tego nie robi na urzędzie prezydenckim, tylko w zaciszu życia domowego, gdzie będzie mógł więcej słuchać Radia Maryja i uświadamiać sobie, co to znaczy być prawdziwym Polakiem. Ale jeśli Bóg dopuści na nas to nieszczęście, że Tusk zostanie wybrany prezydentem (oczywiście dzięki poparciu liberałów, komunistów, aferzystów, agentów, kolaborantów i różnych odchyleńców), to może oznaczać, że już tej prawdziwej Polski możemy się nigdy nie doczekać. Oby się to nie stało. ks. prof. Jerzy Bajda www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20051007&id=my11.txt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CosBy Re: Już jutro wybory IP: *.chello.pl 08.10.05, 22:22 Mam nadzieję, że frekwencja będzie znacznie wyższa niż ostatnio... Niech ci co nie idą na wybory później nie narzekają że im tak źle! Mamy wolną Polskę i każdy z nas ma prawo a wręcz obowiązek wziąć udział w wyborach! Kto kocha ten kraj niech głosuje! A tak prywatnie dodam : LECH KACZYŃSKI - PREZYDENTEM POLSKI!!! Odpowiedz Link Zgłoś
unsatisfied6 obowiązek i przywilej 08.10.05, 22:43 Gość portalu: CosBy napisał(a): > Mam nadzieję, że frekwencja będzie znacznie wyższa niż ostatnio... Niech ci co > nie idą na wybory później nie narzekają że im tak źle! Mamy wolną Polskę i każd > y z nas ma prawo a wręcz obowiązek wziąć udział w wyborach! Kto kocha ten kraj > niech głosuje! A tak prywatnie dodam : LECH KACZYŃSKI - PREZYDENTEM POLSKI!!! obowiązkiem każdego człowieka jest myślenie a przywilejem wybór . wybór bez wyboru nie jest ani obowiązkiem ani przywilejem . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WYBORCA DZIS WYBORY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 13:05 DZIS WYBORY !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
yaraz82 Polska potrzebuje silnego prezydenta 09.10.05, 23:21 Polska potrzebuje silnego prezydenta takiego jak Lech Kaczynski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 09:00 p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.udn.pl 10.10.05, 13:39 Kaczyński wygra jeśli media przestanna siać tą ogłupiającą małomyślących ludzi propagandę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanka Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.10.05, 13:45 Glosuje na Kaczynskiego Odpowiedz Link Zgłoś
yaraz82 Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! 10.10.05, 15:07 Lech Kaczyński jest jedynym gwarantem nowej uczciwej Polski ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.udn.pl 11.10.05, 09:12 Przeciez ta propaganda przypomina najgorszy okres. Tusk się nie nadaje na prezydenta to jest jasno widać ale nie w mediach. Zapanowała wirtualna rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem IP: *.udn.pl 11.10.05, 09:13 Przeciez ta propaganda przypomina najgorszy okres. Tusk się nie nadaje na prezydenta to jest jasno widać ale nie w mediach. Zapanowała wirtualna rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: forumowicz Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 16:06 Po 1 Lech Kaczyński Po 2 Lech Kaczyński Po 3 Lech Kaczyński Innych kandydatów nie widze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 00:42 Głosuje na Kaczyńskiego Odpowiedz Link Zgłoś
woytek33 Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! 13.10.05, 00:57 niech Będzie Prezydentem!!! Ale....... Po co nam Prezydent -kat , który uśmierci każdego nie czekając na dowody!!! Może więc wybierzmy BOGA , niech nas osądza i katuje od razu !!!! BÓg+Kaczyński= jak tu wybrać!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferdek Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.udn.pl 13.10.05, 15:50 Rózowym mediom mówimy NIE. Kaczyński na prezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gugus Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 18:50 Bo Kaczynski to najlepszy kandydat ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rohoo Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.chello.pl 14.10.05, 10:37 Lech Kaczyński jest człowiekiem z duzymi osiągnięciami i na Niego oddam swój głos, a nie na wirtualnego kandydata. Odpowiedz Link Zgłoś
yaraz82 Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! 14.10.05, 11:01 W przyszłą niedziele cala Bydgoszcz do urn i głosujemy na najlepszego kandydata :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rOBERT Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.net / 213.17.254.* 14.10.05, 21:21 Za co pan przepraszał tego pyszałka Tuska prezydencie Kaczyński,w dyskusjach z panen wychodzi jego pochodzenie od buraka> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajop Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 23:17 www.PIS.org.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wowek Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.05, 10:05 Wole zdecydowanie prof.Kaczynskiego niz mgr Tuska którego dziadek służył w Wermachcie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 14:24 Tu przyznaje racje :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stop aferom stop aferom - Kaczynski na prezydenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 21:05 stop aferom - Kaczynski na prezydenta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hrabia Mendewesz konus, kurdupel, Prezydentem Polski? IP: 5.2.* / *.server.ntli.net 18.10.05, 10:20 W USA na ogol wybieraja na prezydenta faceta, ktory jest wyzszy. Dzieki temu Imperatorem naszej Zachodniej Cywilizacji jest dzis przyglup, zreformowany alkoholik- ale za to niewatpliwie dragal. No i ja mysle teraz, ze jak za tydzien wybierzemy sobie na Prezydenta tego malego co ma 155cm wzrostu to Polska bedzie miala nasikane do zupy jesli o public relations sie rozchodzi. Jak on pojedzie do Bialego Domu sie zaprezentowac Imperatorowi to tamten moze powiedziec- konusie, wlez na krzeslo i z niego do mnie szczekaj, czyli moze potraktowac Pana Prezydenta niczym swojego jamnika. Nie mogliscie sobie wziac na kandydata jakiegos znanego koszykarza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WÓJT KACZYŃSKI JEST PROFESOREM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 17:25 KACZYŃSKI JEST PROFESOREM ! Odpowiedz Link Zgłoś
carton Niech szyją* NAIWNI ! 18.10.05, 10:43 "Przyjdzie, pozamiata i od razu będzie lepiej...". Co wybory te same bajki, na które zawsze się nabierze jakaś spora grupa ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
yaraz82 POPIERAM PROF.LECHA KACZYŃSKIEGO 18.10.05, 16:50 Napoleon zaś był nizutki i co ? Kwasniewski też wzrostem nie grzeszy. Cała Polska głosuje na Lecha !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
czwarty.wymiar Re: NIE POPIERAM PROF.LECHA KACZYŃSKIEGO 18.10.05, 17:03 yaraz82 napisał: > Cała Polska głosuje na Lecha !!!! "Naród z partią, partia z narodem!" Odpowiedz Link Zgłoś
yaraz82 LECH KACZYŃSKI LECH KACZYNSKI LECH KACZYNSKI! 20.10.05, 10:48 LECH KACZYŃSKI LECH KACZYNSKI LECH KACZYNSKI !!! Odpowiedz Link Zgłoś
czwarty.wymiar URRRAAAAAAAAAAAAA!!! 21.10.05, 17:34 Ależ to "mądre", ależ to "mądre", ależ to "mądre"! P.S. Powinno być jeszcze z caps'em i wieloma wykrzyknikami na końcu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :-) Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 00:05 Po raz kolejny w TVN profesor Lech Kaczynski udowodnil ze jest mistrzem debat :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.udn.pl 21.10.05, 10:54 W "Rzeczpospolitej" niezbyt przychylnej Kaczyńskiemu donoszą: PGB: Lech Kaczyński 50,2 proc., Donald Tusk 49,8 proc.Przed drugą turą wyborów prezydenckich Lech Kaczyński uzyskał minimalną przewagę nad swoim kontrkandydatem wynika z najnowszego, ostatniego przed wyborami sondażu Polskiej Grupy Badawczej (PGB). Według badania, Lecha Kaczyńskiego popiera 50,2 proc., a Donalda Tuska 49,8 proc. ankietowanych. Prognozowana przez PGB frekwencja wynosi 44 proc. Sondaż przeprowadzono w dniach 19-20 października na reprezentatywnej próbie 1112 osób powyżej 18. roku życia. PGB jest wspólnym przedsięwzięciem Ośrodka Badań Wyborczych i Biura Badania Opinii i Rynku Estymator. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bydgoszczanin Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 15:49 Brawo profesor Kaczynski W niedziele glosuje na Pana ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Poak Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.intelink.pl 21.10.05, 17:25 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anty kaczka Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.intelink.pl 21.10.05, 17:28 Kaczory pie.. tyle o uczciwości diety poselskie brali a do roboty nie przychodzili co za pazerne kurduple www.wm.pl/kaczki/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cisza Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 00:27 Nastała cisza wyborcza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JUTRO WYBORY Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 11:59 JUTRO WYBORY Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kajtek Kaczyński oszust. ·On nazywa się Kalkstein. IP: *.la-04.cvx.algx.net 22.10.05, 20:11 Kaczyński oszukał wyborców, przedstawiając się za Polaka. On jest Żydem i nazywa się Kalkstein. To oszustwo dyskwalifikuje go do ubiegania się o urząd publiczny. Natomiast Tusk to zausznik "nomenklatury" i żydostwa, któremu marzy się utworzenie Judeopolonii. Jeszcze jedne "wybory". W ostatnich Polak poszedł na działkę się rozpreżyć i zapomnieć o tym gdzie żyje wegetując, albo został w domu. "Zagłosowało" około 18% uprawnionych do głosowania. To jest oszustwo a nie wybory. Danuta Hubner roydała od 2003 roku polskie paszporty milionowi Żydów ze świata. Te Icki głosowały w konsulatach polskich blokiem pod dyktando "zawłaszczeniowca" Chaima STUDNIBERGA z World Jewish Congress, który spiskował z Berele Lewartowem-Geremkiem i Stolzmanem-Kwaśniewskim nad utworzeniem Judeopolonii. Wyrzucić Żydów z Polski! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uwaga !!! Jestes wariatem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 11:00 Jestes wariatem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Co za naród! Re:Jestes wariatem? 5-ty Żyd prezydentem! IP: *.la-04.cvx.algx.net 24.10.05, 07:59 Czy w Polsce nie ma Polaków? Jakiś dom wariatów, czy co? Ten Żyd nazywa się Kalkstein i w 2007 roku utworzy Judeopolonię desantem szarańczy "współgospodarzy", którzy poprzez PL dostaną się do UE, a Polaczkom każą sobie palestyńczykować. Chwyciła Polaczków jakaś kurza mutacja harakiri. Zgodzili się "wybierać" między dżumą a cholerą. Wybrali śmierć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tadeusz Rydzyk Re: Kaczyński oszust. ·On nazywa się Kalks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 11:08 Dziekujemy za wypowiedz, nastepny telefon, Radio Maryja slucham... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wyborca No to dzis wybory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 00:08 No to dzis wybory Odpowiedz Link Zgłoś
yaraz82 Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! 23.10.05, 12:59 Jutro obudzimy sie w Nowej Polsce !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FAN IV RP Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 14:40 NIECH ZYJE IV RP !!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: głosujemy Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 15:54 Bydgoszcz ma podobno niską frekwencje ! Głosujemy !!! Odpowiedz Link Zgłoś
yaraz82 Dziekuje Kochani !!! 24.10.05, 05:25 Dziekuje wszystkim którzy poparli prof.Lecha Kaczynskiego! A tych którzy byli przeciw też szanuje-budujmy razem IV Rzeczypospolitą !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: .......... Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 00:26 LECHU LECHU LECHU !!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś