Dodaj do ulubionych

Prof.Lech Kaczyński prezydentem !

    • yaraz82 Głosuję na profesora Lecha Kaczyńskiego 07.10.05, 21:59
      Nie mam wątpliwości dla dobra Polski głosuję na profesora Lecha Kaczyńskiego.
      • Gość: Rohoo Re: Głosuję na profesora Lecha Kaczyńskiego IP: *.chello.pl 07.10.05, 22:02
        Za 2 dni będziemy wiedzieć, że Kaczyński cieszy się więlszym zaufaniem
        wyborców:)
        • yaraz82 Re: Głosuję na profesora Lecha Kaczyńskiego 07.10.05, 22:04
          www.LechKaczynski.pl
          Lech Kaczynski prezydentem IV Rzeczypospolitej
          • amotken Kacze krotochwile...czyli spieprzaj babo 07.10.05, 22:10
            Gazeta Stołeczna nr 124, wydanie waw z dnia 31/05/2005 WYDARZENIA, str. 3

            [podpis] BOGDAN WRÓBLEWSKI

            Z SĄDU. Polityka (kadrowa) i obyczaje

            Krzyczał na cały oddział

            Układaliśmy się do snu, gdy usłyszałem krzyki. Pan Kaczyński krzyczał, że
            pozwalnia lekarzy, pielęgniarki, zamknie cały zakład - relacjonował wczoraj w
            sądzie 50-letni masarz. Te wydarzenia najlepiej wryły się w pamięć
            pielęgniarki zwolnionej ze Szpitala Bielańskiego

            Do incydentu z prezydentem w roli głównej doszło wieczorem 23 lipca 2003 r.
            Znajoma Lecha Kaczyńskiego trafiła do Szpitala Bielańskiego z krwawiącą raną.
            Została na oddziale chirurgicznym, gdzie miała być poddana zabiegowi. Po
            godz. 21 do szpitala przyjechał prezydent. Zastał pacjentkę bez opieki, w
            zakrwawionej sukience. Według prasowych relacji prezydent się zdenerwował.
            Czy tak bardzo, że Maria M., pielęgniarka, która "odważyła się" zwrócić mu
            uwagę, po kilku dniach dostała wymówienie? Teraz w sądzie pracy walczy o pięć
            tysięcy złotych zadośćuczynienia i uznanie rozwiązania umowy o pracę za
            bezprawne, bo pod wpływem gróźb. - Wizyta prezydenta w szpitalu miała wpływ
            na decyzję dyrektora o rozwiązaniu umowy o pracę - przekonuje Andrzej Lipiak,
            pełnomocnik pielęgniarki. Pozwany - czyli szpital - domaga się oddalenia
            pozwu, bo formalnie umowa została rozwiązana za porozumieniem stron.

            Wydawało się, że sprawa zakończy się błyskawicznie, sąd zgodził się jednak
            posłuchać świadków "wydarzenia na oddziale chirurgicznym". Wczoraj zeznawali
            pacjenci.

            Aleksandra P. (sprzedawca, 61 lat) leżała na sali na wprost pokoju
            pielęgniarek. - Drzwi były otwarte i zauważyłam, że przeleciał mi pan
            Kaczyński. "Chyba białe myszki widzisz" - na to inne chore. Ale nagle wpadł
            do naszego pokoju. Nie powiedział nawet "dobry wieczór". "Kogo pan szuka?" -
            zapytała jedna z pań. "Nie twój interes" - burknął. Chciał lekarzy. Myśmy z
            ciekawości powychodziły na korytarz. Któraś z pielęgniarek powiedziała: "Musi
            pan trochę poczekać, bo lekarze są na bloku" [operacyjnym] - relacjonowała.

            - Co pan prezydent odpowiedział? - pytał mec. Lipiak. - Nie słyszałam, ale
            był niegrzeczny - odparła kobieta. - Krzyk był na cały oddział - jako
            następny opowiadał Zbigniew S. (ekonomista, 64 lata). - "Gdzie są lekarze,
            pozwalniam was, lekarze, pozwalniam pielęgniarki!".

            - Kto krzyczał? - pytał sędzia. - No, nie bardzo wiem, bo ich jest dwóch,
            Kaczyńskich - odparł Zbigniew S. Na drugi dzień dowiedział, że na męski
            oddział przyjęta została kobieta, a wyrzucili z pokoju pacjenta. - Mówili, że
            znajoma prezydenta, ale nie wiem, bo nie odwiedzał jej później. Między
            pacjentami była informacja, że ta pielęgniarka została zwolniona - opowiadał,
            co było dalej.

            - Kto chodził, to z łóżek powstawał, takie były krzyki - dodawał z kolei
            Stanisław Z. (50 lat, masarz). Widział rozmowę Marii M. z prezydentem, choć
            słowa do niego nie doszły.

            - Byłem za daleko. Siostra stała, głowa opuszczona, a pan Kaczyński krzyczał.
            Krzyczał!

            Teraz sąd nie wyklucza, że na świadka wezwie Lecha Kaczyńskiego. Chyba że
            wcześniej dojdzie do ugody. Wczoraj pełnomocnik szpitala dał pierwszy sygnał,
            że to możliwe. Adwokat pielęgniarki też nie powiedział nie.

            Gazeta Stołeczna nr 14, wydanie waw z dnia 18/01/2005 MIASTO, str. 4

            [podpis] WRÓB

            Z SĄDU. Jak pielęgniarka straciła pracę

            Pani mnie zapamięta!

            Zwróciła uwagę Lechowi Kaczyńskiemu i musiała odejść z pracy. - Czuję niesmak
            i gorycz, czuję się ofiarą. Nic takiego się nie stało, żeby mnie tak
            potraktować - mówi była pielęgniarka ze Szpitala Bielańskiego

            Walczy w sądzie pracy o pięć tysięcy złotych zadośćuczynienia i uznanie
            rozwiązania umowy o pracę za bezprawne, bo pod wpływem gróźb. Do incydentu z
            prezydentem w roli głównej doszło wieczorem 23 lipca 2003 r. Znajoma Lecha
            Kaczyńskiego trafiła do Szpitala Bielańskiego z krwawiącą raną. Okazało się,
            że musi zostać na oddziale chirurgicznym, gdzie poddana zostanie zabiegowi.
            Tego samego dnia po godz. 21 do szpitala przyjechał prezydent. Zastał
            pacjentkę bez opieki, w zakrwawionej sukience. Według prasowych relacji
            prezydent wpadł na oddział kobiecy, domagał się lekarzy, pohukiwał na
            pielęgniarki. Pani Maria, pielęgniarka z ponad 30-letnim stażem - zwabiona
            hałasami - przyszła z innego oddziału i zwróciła prezydentowi uwagę.

            - Powiedziałam: Dziwię się, że taki człowiek jak pan zachowuje się w ten
            sposób - relacjonowała wczoraj w sądzie.

            Lech Kaczyński miał krzyczeć: "Praca się pani znudziła! Do końca życia pani
            ten dzień zapamięta!". Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. 30 lipca
            2003 "pyskata" pielęgniarka podpisała porozumienie o rozwiązanie umowy o
            pracę (miała zatrudnienie na pół etatu do końca roku).

            - Doszło do naruszenia tak elementarnego dobra jak godność pracownika.
            Powódka podpisała porozumienie pod wpływem groźby ze strony dyrektorki i osób
            trzecich - precyzował wczoraj pozew mec. Andrzej Lipiak. Pełnomocnik szpitala
            żądał jego oddalenia. - Dyrektor nie był zadowolony z pracy powódki. Nic
            więcej się nie wydarzyło - wyjaśniała pani mecenas. Wcześniej domagała się
            utajnienia rozprawy przed dziennikarzami.

            Co zaszło wieczorową porą na oddziale chirurgii kobiecej, sąd w szczegółach
            wyjaśni dopiero za pół roku. Pani Maria pracuje dziś w Centrum Onkologii i w
            hospicjum. Obie instytucje nie podlegają - tak jak Szpital Bielański -
            Lechowi Kaczyńskiemu.
            • Gość: czytelnik NIE GŁOSUJĘ NA TUSKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 22:20
              Nie głosuję na Tuska



              Niedawno dotarł pod drzwi mojego mieszkania list "czworga autorów",
              których "łączy przekonanie, że Prezydentem naszego kraju powinien zostać Donald
              Tusk". Jako główny argument, znany z plakatów i billboardów, przytaczają oni
              tezę, że jest to "kandydat wierny zasadom". Jako dowód podają, że kandydat
              rozpoczął w Sejmie kampanię mającą na celu ograniczenie pewnych przywilejów, z
              których korzystają przedstawiciele władzy. "Grupa czworga" występująca w
              imieniu Komitetu Honorowego swojego kandydata prezentuje również szereg
              obietnic, które będą spełnione, jeśli tylko pan Tusk zostanie prezydentem. Są
              to jednak obietnice gołosłowne, ponieważ Platforma Obywatelska, której
              przewodniczy Tusk, nie ma konkretnego programu działania, który mógłby być
              pojęty jako program prawdziwej odnowy kraju po katastrofalnych rządach
              komunistów i liberałów.

              Sam Tusk w Polsacie (5 września) powiedział, że politycy nie są od tego, żeby
              obiecywać, a potem dawać, bo nie swoje pieniądze dają. Jeśli więc Tusk
              obiecuje, to także nie po to, aby te obietnice realizować. Zasypuje więc
              społeczeństwo obietnicami, aby wywrzeć "dobre wrażenie" na wyborcach. W istocie
              Tusk nie ma swojego programu działania, który dotyczyłby Polski; ma tylko
              program dotyczący jego sukcesów politycznych. Taki program dotyczący Polski ma
              natomiast PiS, co rzeczowo i z dużym znawstwem realiów życia polskiego
              przedstawił ostatnio w "Naszym Dzienniku" ks. prof. Czesław Bartnik (w
              artykule "Prezydent warszawski czy brukselski?", 4 października, s. 10-11). Po
              przeczytaniu listu "czworga autorów" nabrałem przekonania, że trzeba napisać o
              tym, że Donald Tusk nie powinien być prezydentem RP.

              Z błogosławieństwem Kwaśniewskiego
              Donald Tusk jest bardzo pewny siebie i ten nastrój umacniają w nim państwowo-
              partyjne ośrodki mącenia opinii publicznej. Kiedy słucham przypadkiem radia
              polskojęzycznego, z łatwością zauważam, że redaktorzy i spikerzy jednostronnie
              odnoszą się do rywalizacji między Tuskiem i Kaczyńskim: o tym pierwszym mają
              dużo dobrego do powiedzenia, a o tym drugim albo milczą, albo uciekają się do
              złośliwych docinków. Nie jest więc wykluczone, że wskutek tego rodzaju
              manipulacji opinią publiczną Tusk przejdzie jako kolejny prezydent,
              kontynuujący najgorsze tradycje prezydentury Kwaśniewskiego (nie mówiąc już o
              jego poprzednikach, których lepiej przemilczeć). W pewnym wywiadzie radiowym
              prezydent Kwaśniewski powiedział, że jeśli chodzi o styl kampanii wyborczej, to
              Tusk bardzo przypomina jego (czyli Kwaśniewskiego) i prezydent uważa to za swój
              sukces. Krótko mówiąc, Kwaśniewski pochwalił i poparł swoim autorytetem Tuska,
              co pośrednio oznacza, że obaj mają wiele wspólnego w swoim charakterze i w
              podejściu do urzędu prezydenckiego. A więc mają pewnie te same "zasady", które
              kampania wyborcza Tuska tak bardzo reklamuje. Tusk, słuchając tej pochwały z
              ust Kwaśniewskiego, podobno był "zaskoczony": oczywiście - był "mile
              zaskoczony". I odwdzięczając się prezydentowi za jego pochwałę, sam wzajemnie
              wyraził się pochlebnie o Kwaśniewskim: po pierwsze, pochwalił go, że "zmienił
              zdanie" na temat oceny ewentualnego sukcesu PO; po drugie, pochwalił go za to,
              że "w jego prezydenturze było sporo dobrych rzeczy. Pan prezydent miał sukcesy
              na arenie międzynarodowej, takie jak wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej
              czy negocjacje na Ukrainie. W swojej prezydenturze zachował umiar, spokój i
              racjonalizm" (Kraj 22 września 2005). Prawdą jest to, że Kwaśniewski osiągnął
              pewne sukcesy, ale to były tylko jego osobiste sukcesy, które jednak przyniosły
              Polsce niepowetowane szkody i krzywdę moralną. Nie umiał on bronić honoru
              Polski (sprawa Jedwabnego) i nie rozumiał, na czym polega istota dobra
              wspólnego Narodu: dbał tylko o sukces swojej mafii politycznej, uwikłanej
              zresztą niemiłosiernie w różne przestępcze afery. "Umiar, spokój i
              racjonalizm", które Tusk podkreśla, to cechy, które nie pomagają koniecznie i
              automatycznie w realizacji prawdziwego dobra rozumianego w świetle obiektywnych
              kryteriów: to tylko polor, szyk, pozowanie, puste gesty niemające pokrycia.

              Puste hasła
              Tusk też to umie i też to lubi. Bo co oznacza "człowiek z zasadami", jeśli w
              obecnym zamęcie ideologicznym nie wiadomo, o jakie zasady chodzi? Albo jakie
              znaczenie może mieć ostatnio lansowane hasło: "Będziemy dumni z Polski"?
              Poczucie dumy musi mieć swoje rzeczowe uzasadnienie. Poczucie dumy jest z
              natury narażone na subiektywizm i łatwo można nim manipulować. Tego typu
              obietnica, której realizacja nie leży absolutnie w mocy obiecującego, jest
              kpiną z rozsądku i z honoru Polaków. Tusk usiłuje przekonać, że wybierając go
              na prezydenta, "wybierzemy Polskę odważną, otwartą, dumną, bez żadnych
              kompleksów, budującą swoją pozycję w Europie". Uwierzyć w taką obietnicę to
              zrezygnować z krytycznej oceny rzeczywistości i gonić kolorowe bańki mydlane.
              W "Opiniach do wiadomości" (po informacji, że "Tusk poręczył za podejrzanych w
              aferze finansowej") ktoś dopisał swój komentarz: "Wyszliśmy z Cimoszki -
              aferzysty, przyjrzyjmy się liberałom - teoretykom i ojcom prywatyzacji,
              wyprzedaży polskiej gospodarki za bezcen! Tu współdziałali z SLD. Tusk i
              Lewandowski zawsze brylowali w TV i mediach, urabiając społeczną opinię,
              decydując w Sejmie. Linoskoczkowie na wysokościach w cyrku i klauni sami
              zapracowują na swój chleb i sukces. Lekki chleb pana Tuska na polskiej ziemi
              jest okupiony nędzą polskiej ludności i zdobyty głównie demagogiczną ideologią
              i mową - trawą" (Gorzka prawda, 19 września 2005).

              Trudności z ideologią
              Faktem jest, że pan Tusk, "surfując" do kariery na falach różnych mutacji tej
              samej partii liberalnej i chwytając się raz prawicy, raz lewicy (zależnie od
              tego, co prowadziło do celu, czyli władzy), właściwie nie sprecyzował swojej
              linii ideologicznej. Na pewno czuł się - i czuje się chyba nadal - liberałem,
              bo to jest wygodne; człowiek nie wiąże się ściśle z jakimś układem idei i
              wartości, w świetle którego mógłby być w odpowiednim czasie poddany krytyce.
              Jednak w numerze 24 "Ozonu" zostaje przedstawiony jako "konserwatysta" (w
              wywiadzie przeprowadzonym przez P. Terlikowskiego 29 września 2005). Sam Tusk
              twierdzi, że po różnych przejściach "obecnie jest wierzący". Nie zostało jednak
              powiedziane, w jakiego Boga wierzy i czy to jest wiara chrześcijańska, a
              zwłaszcza katolicka. W związku z przeżyciami Sierpnia '80 roku Tusk przyznaje
              się do pewnych elementów przeżycia, które może być nazwane "przeżyciem
              religijnym". Mówi: "Sierpień. I nie chodzi mi o wymiar polityczny, ale o
              wszystko, co się wtedy działo. Ktoś, kto wówczas był w Gdańsku, nie miał
              wątpliwości, że toczy się coś niezwykłego, że rozgrywa się coś metafizycznego,
              jakiś rodzaj święta".

              "Patriotyzm" Tuska
              Zastanawiające jest jednak, że to "metafizyczne" przeżycie "Sierpnia" nie
              wpłynęło u Tuska na pogłębienie jego postawy patriotycznej, na zrozumienie
              polskości, tajemnicy jej historycznych dziejów i walki o duchową tożsamość
              Narodu. Dla Tuska nadal Polska to "mit", a polskość to "nienormalność".
              Jego "patriotyzm" jest całkowicie zorientowany ku Unii Europejskiej, ku nauce i
              technologii amerykańskiej. Tusk zdaje sobie sprawę z dylematów, jakie powstają
              na tym gruncie (postępu naukowego) i "sam miałby problem z jednoznaczną
              odpowiedzią" na tego rodzaju pytania.
              A propos patriotyzmu czy poczucia tożsamości narodowej: Tusk wychowywał się w
              rodzinie, gdzie w domu mówiono po niemiecku i dlatego w gronie
              kolegów "podwórkowych" nazywano go niekiedy "hitlerowcem" ("Teczki liberałów",
              Poznań 1993, s. 41; za: Paweł Siergiejczyk, Kandydat dla naiwnych, "Nasza
              Polska" nr 40, s. 10). W tym świetle łatwiej zrozumieć, dlaczego Tusk "ciągnie"
              do Niemców. Siergiejczyk przytacza inny interesujący fragment z tego samego
              źródła: "Dziś mało kto pamięta, że w Gdańsku i na Pomorzu nie zostać
              • Gość: czytelnik Re: NIE GŁOSUJĘ NA TUSKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 22:22
                cd.

                volksdeutschem to była prawie pewna śmierć albo Stutthof i ciągłe upokorzenia.
                Moja cała rodzina jakoś to przetrzymała" (tamże, s. 42). Tusk jednak nie
                precyzuje, czy jego przodkowi byli volksdeutschami, czy też pomimo wszystko
                przeżyli, mimo "prawie pewnej śmierci". Byłaby to jednak cenna informacja dla
                wyborców.
                Patriotyzm Tuska ujawnił swój nieszczery charakter w pewnym zwłaszcza
                wydarzeniu, do którego doszło w roku 1992, tuż po upadku rządu Jana
                Olszewskiego. Na Kongresie Kaszubskim w Gdańsku wzywał do oderwania Kaszub od
                Polski i do stworzenia czegoś w rodzaju samodzielnego państwa kaszubskiego. Ta
                inicjatywa wywołała żywy sprzeciw uczestników. Pisze o tym Andrzej
                Marszałkowski w "Naszej Polsce" nr 40, s. 11. W oficjalnej biografii Tuska mówi
                się o tym, że rzekomo w roku 1980 Tusk walczył z komuną w powstałych wówczas
                konspiracyjnych organizacjach. Tymczasem z pewnej publikacji wydanej w 1984
                roku ("Dzieje Brus i okolicy") wynika, że autorzy (Tusk i inni) "wojskową,
                partyzancką, wojenną działalność i walkę Kaszubów opisują jako 'uaktywnienie
                reakcyjnego podziemia i band, które terroryzowały ludność i dokonywały
                grabieży'. Oddziały partyzanckie (...) dla Donalda Tuska to terroryści,
                szpiedzy i dywersanci" (Ryszard Śnieżko, Donald Tusk: szkic do
                życiorysu. "Nasza Polska", j.w., s. 11). Autor artykułu pisze dalej: "Dla Tuska
                zbrojna walka Kaszubów z okupantem niemieckim, z konfidentami NKWD - UB - PPR,
                z czerwoną zarazą, to rabunki, zbrodnie, działania bandyckie (...). To jest
                kwestia świadomości politycznej Tuska. To kwestia polskiej racji stanu!"
                (tamże). "Dla D. Tuska żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego, żołnierze Armii
                Krajowej i 'Gryfa' jeszcze w 1985 roku (!!!) byli 'zaplutymi karłami reakcji'".
                Autor przypomina o istnieniu na Kaszubach i Pomorzu bardzo silnej organizacji
                podziemnej o charakterze wojskowym pod nazwą "Gryf Pomorski". Organizacja ta
                liczyła 30 tysięcy żołnierzy. Była to prawdziwa kontynuacja państwa polskiego.
                Założyciel "Gryfa" Józef Dambek został zamordowany w roku 1944 przez gdańskiego
                gestapowca Hansa Kassnera, który po wojnie był konfidentem NKWD - UB i pomagał
                komunistom w tropieniu byłych żołnierzy "reakcyjnego" Gryfa. "Tysiące Pomorzan -
                Polaków trafiło do sowieckich obozów pracy, z których już nigdy nie wrócili do
                swoich domów" (tamże, s. 11).

                Kontestacja Kościoła
                Tusk z konieczności "ocierał się" o Kościół i doceniał wielkość
                chrześcijańskich symboli, ale otwarcie przyznaje, że w stosunku do Kościoła był
                w stanie "kontestacji", w ten sposób odnosił się również do "narodowych
                tradycji". Bardziej odpowiadał mu klimat intelektualny KOR-u ("Teczki
                liberałów", s. 49). Jeszcze w roku 1992 opowiadał się za "neutralnością
                światopoglądową", deklarował, że jest "niewierzący", choć ze względów
                taktycznych jest gotów "chuchać i dmuchać na Kościół", był
                przeciw "klerykalizacji" życia. Kiedy biskup gdański poprzez protesty nie
                dopuścił do pokazu bluźnierczego filmu o Chrystusie, napisał: "Biskup ma prawo
                protestować, jeśli coś go obraża, ale szlag mnie trafia, że facet odwołał
                projekcję. To zachowanie właściciela kina jest nie do przyjęcia. W tym sensie
                boję się klerykalizacji" ("Życie Gospodarcze", 7 czerwca 1992). Taki sposób
                myślenia, kiedy "teoretycznie" przyjmuje się, że Pan Bóg jest, ale w żaden
                sposób nie pozwala się Mu, aby miał coś do powiedzenia na temat życia
                ludzkiego, także w sferze społecznej i publicznej, ostatnio Ojciec Święty
                Benedykt XVI nazwał hipokryzją (CWN 3 października 2005). Trudno oprzeć się
                wrażeniu, że myślenie pana Tuska o sprawach religii jest dalekie od wewnętrznej
                konsekwencji.

                Problemy moralne
                We wspomnianym wywiadzie dla "Ozonu" padło pytanie o stosunek do pewnych
                aktualnych problemów moralnych, jak eutanazja, tzw. aborcja, pornografia
                ("parady gejów"). Tusk, uchodząc za "konserwatystę", opowiadał się w zasadzie
                przeciw tym praktykom, ale zarazem znajdował poważne racje usprawiedliwiające
                działania w tym kierunku i nie widział możliwości jednoznacznego i
                definitywnego uporządkowania tych problemów społecznych przy pomocy
                ustawodawstwa. Widać było, że jest zwolennikiem kompromisu i łagodnego
                traktowania przestępców przyciśniętych jakąś "dramatyczną" sytuacją, która
                zdaje się zwalniać ich całkowicie od winy. Oto typowy sposób
                rozumowania: "Jestem przeciwko aborcji. Ale każdy, kto ma jakieś doświadczenie
                życiowe, musi w sobie znaleźć przestrzeń dostrzegania dramatyzmu różnych
                życiowych wyborów. Tu nie chodzi o próbę usprawiedliwiania czy zgodę, ale o
                próbę zrozumienia..." A jest takie francuskie przysłowie: "wszystko zrozumieć
                to wszystko przebaczyć". Szkoda, że Tusk nie powiedział, za jaką opcją głosował
                wtedy w Sejmie; ale na podstawie tej filozofii możemy się domyślać, że wraz z
                większością liberałów za szerszą dopuszczalnością przerywania ciąży ze względu
                na "dramatyczną sytuację kobiet".
                Także w stosunku do demonstracji homoseksualistów Tusk jest łagodny i
                tolerancyjny, choć uważa, że seks "należy ukryć w niszy intymności". Jest to
                ładnie powiedziane, choć nie świadczy o pełnym zrozumieniu symboliki płci, a
                zwłaszcza jej sakralnego wymiaru. W kontekście tej płynnej wypowiedzi z wywiadu
                dla "Ozonu" warto wrócić do pewnych faktów przytoczonych przez P. Siergiejczyka
                w cytowanym artykule w "Naszej Polsce". Siergiejczyk, analizując szereg
                wypowiedzi Tuska, stwierdza w konkluzji, że "Donald Tusk nigdy nie był
                liberałem konserwatywnym - jak chciałby się dziś prezentować - lecz klasycznym
                demoliberałem, a nawet libertynem". Tusk tak relacjonuje "sukcesy" swego kolegi
                Jana Krzysztofa Bieleckiego: "Pierwszy [sukces], to wtedy, kiedy się
                przejęzyczył i powiedział w TV 'pan prymas' (...). Następnego dnia urywały się
                telefony z wyrazami uznania od różnych ludzi. Drugi sukces - to kiedy wyrzucił
                wiceministra Kaperę za obraźliwe wypowiedzi o 'zboczeńcach'. To zaimponowało
                wszystkim. Ja byłem wtedy w Gdańsku i kiedy usłyszałem to w TV, to aż
                podskoczyłem z radości" ("Teczki liberałów", s. 65).
                Te wydarzenia, a zwłaszcza ten drugi fakt relacjonowany przez Tuska, mówią o
                nim bardzo wiele. Tusk "podskakuje z radości", kiedy premier Bielecki w sposób
                oczywisty krzywdzi ministra, krzywdzi zasady etyki politycznej, opowiadając się
                za obłudną poprawnością polityczną i w imię fałszywej "tolerancji" depcze
                podstawową prawdę dotyczącą etosu płci. Radość Tuska z tego pognębienia
                ministra Kapery świadczy o tym, że Tusk nigdy do końca nie zrozumiał, na czym
                polega godność mężczyzny i kobiety i jakie głębokie zło odczłowieczenia tkwi w
                dewiacji homoseksualnej. Niechby sobie na ten temat przeczytał to, co św. Paweł
                pisze w Liście do Rzymian w rozdziale I.
                Krzywdząc ministra Kaperę, premier (i sekundujący mu entuzjastycznie i
                bezwstydnie Tusk) krzywdzą każdego człowieka, krzywdzą cały Naród, znieważają
                Boże prawo moralne ugruntowane już w samym stworzeniu człowieka, dokonują
                brutalnego wyłomu w najważniejszym i niezastąpionym fundamencie społecznej
                struktury ludzkości. Jak w świetle tego faktu wygląda ten "człowiek z
                zasadami", którego pokazują reklamy? Jakie to są zasady? Nieuchronnie kojarzy
                się tu sztuka Sartre'a pt. "Ladacznica z zasadami". Przecież może być
                także "ladacznica polityczna"... z zasadami...

                Komu przeszkadza Radio Maryja
                Warto podkreślić jeszcze jeden osobliwy element taktyki Tuska: zwracając się do
                młodzieży, ostrzegł ich, że "na własne życzenie mogą przegrać z Radiem Maryja"
                (Onet 4 października 2005). W komentarzach przypomniano film
                dokumentalny "Nocna zmiana", ukazujący antypolskie i antydemokratyczne oblicze
                Tuska. Niektórzy zadawali sobie pytanie, po co w ogóle dotykał sprawy Radia
                Maryja? Może dlatego że pewne stacje telewizyjne atakują to radio, pragnąc
                zmniejszyć jego wpływ na słuchaczy. Ktoś napisał, że "jeżeli ktoś tak postrzega
                Radio Maryja, wiem, że nie będzie miał mojego g
                • Gość: czytelnik Re: NIE GŁOSUJĘ NA TUSKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 22:25
                  głosu". Ktoś wskazał na głębszy aspekt więzi z Radiem Maryja, mówiąc: "Panie
                  Tusk, z RM nikt nie przegrał, wszyscy wygrywają, a szczególnie młodzież".
                  Dlaczego pan Tusk boi się Radia Maryja? Dlaczego nie chce z nim współpracować i
                  mieć w nim sprzymierzeńca? Wiem, że uczciwi Polacy i ludzie z czystym sumieniem
                  nie boją się tego radia i modlą się, aby cała Polska stała się Rodziną i
                  Królestwem Maryi. A ci, którzy się go boją i walczą z nim, ujawniają pośrednio,
                  że są opanowani przez siły duchowe wrogie Chrystusowi i Kościołowi. Stosunek do
                  Radia Maryja jest nieomylnym kryterium odróżniającym tych, którzy myślą
                  prawdziwie po polsku, od tych, którzy tylko udają Polaków, a wysługują się
                  kosmopolitycznym i antypolskim mafiom. Dlatego nie będę głosował na Tuska, ale
                  będę się modlił, aby go Matka Boża oświeciła i dopomogła mu w pełnym
                  nawróceniu. Podobno bowiem wziął ślub katolicki (prasa donosiła, że błogosławił
                  ten związek sam biskup gdański). Jeżeli więc Tusk jest na drodze do pełnego
                  nawrócenia, to niech tego nie robi na urzędzie prezydenckim, tylko w zaciszu
                  życia domowego, gdzie będzie mógł więcej słuchać Radia Maryja i uświadamiać
                  sobie, co to znaczy być prawdziwym Polakiem. Ale jeśli Bóg dopuści na nas to
                  nieszczęście, że Tusk zostanie wybrany prezydentem (oczywiście dzięki poparciu
                  liberałów, komunistów, aferzystów, agentów, kolaborantów i różnych
                  odchyleńców), to może oznaczać, że już tej prawdziwej Polski możemy się nigdy
                  nie doczekać. Oby się to nie stało.
                  ks. prof. Jerzy Bajda

                  www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20051007&id=my11.txt
                  • Gość: Rohoo Już jutro wybory IP: *.chello.pl 08.10.05, 08:51
                    • Gość: CosBy Re: Już jutro wybory IP: *.chello.pl 08.10.05, 22:22
                      Mam nadzieję, że frekwencja będzie znacznie wyższa niż ostatnio... Niech ci co nie idą na wybory później nie narzekają że im tak źle! Mamy wolną Polskę i każdy z nas ma prawo a wręcz obowiązek wziąć udział w wyborach! Kto kocha ten kraj niech głosuje! A tak prywatnie dodam : LECH KACZYŃSKI - PREZYDENTEM POLSKI!!!
                      • unsatisfied6 obowiązek i przywilej 08.10.05, 22:43
                        Gość portalu: CosBy napisał(a):

                        > Mam nadzieję, że frekwencja będzie znacznie wyższa niż ostatnio... Niech ci
                        co
                        > nie idą na wybory później nie narzekają że im tak źle! Mamy wolną Polskę i
                        każd
                        > y z nas ma prawo a wręcz obowiązek wziąć udział w wyborach! Kto kocha ten
                        kraj
                        > niech głosuje! A tak prywatnie dodam : LECH KACZYŃSKI - PREZYDENTEM POLSKI!!!

                        obowiązkiem każdego człowieka jest myślenie a przywilejem wybór .
                        wybór bez wyboru nie jest ani obowiązkiem ani przywilejem .
                        • Gość: WYBORCA DZIS WYBORY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 13:05
                          DZIS WYBORY !!!!
                          • yaraz82 Polska potrzebuje silnego prezydenta 09.10.05, 23:21
                            Polska potrzebuje silnego prezydenta takiego jak Lech Kaczynski.
    • Gość: gość Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 09:00
      p
    • Gość: ela Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.udn.pl 10.10.05, 13:39
      Kaczyński wygra jeśli media przestanna siać tą ogłupiającą małomyślących ludzi
      propagandę
    • Gość: fanka Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.10.05, 13:45
      Glosuje na Kaczynskiego
      • yaraz82 Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! 10.10.05, 15:07
        Lech Kaczyński jest jedynym gwarantem nowej uczciwej Polski !
    • Gość: ania Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.udn.pl 11.10.05, 09:12
      Przeciez ta propaganda przypomina najgorszy okres. Tusk się nie nadaje na
      prezydenta to jest jasno widać ale nie w mediach. Zapanowała wirtualna
      rzeczywistość.
    • Gość: ania Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem IP: *.udn.pl 11.10.05, 09:13
      Przeciez ta propaganda przypomina najgorszy okres. Tusk się nie nadaje na
      prezydenta to jest jasno widać ale nie w mediach. Zapanowała wirtualna
      rzeczywistość.
      • Gość: forumowicz Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 16:06
        Po 1
        Lech Kaczyński
        Po 2
        Lech Kaczyński
        Po 3
        Lech Kaczyński

        Innych kandydatów nie widze
    • Gość: ja Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 00:42
      Głosuje na Kaczyńskiego
    • woytek33 Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! 13.10.05, 00:57
      niech Będzie Prezydentem!!! Ale....... Po co nam Prezydent -kat , który
      uśmierci każdego nie czekając na dowody!!! Może więc wybierzmy BOGA , niech nas
      osądza i katuje od razu !!!! BÓg+Kaczyński= jak tu wybrać!!!!
    • Gość: ferdek Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.udn.pl 13.10.05, 15:50
      Rózowym mediom mówimy NIE. Kaczyński na prezydenta.
      • Gość: gugus Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 18:50
        Bo Kaczynski to najlepszy kandydat !
        • Gość: Rohoo Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.chello.pl 14.10.05, 10:37
          Lech Kaczyński jest człowiekiem z duzymi osiągnięciami i na Niego oddam swój
          głos, a nie na wirtualnego kandydata.
          • yaraz82 Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! 14.10.05, 11:01
            W przyszłą niedziele cala Bydgoszcz do urn i głosujemy na najlepszego
            kandydata :)
            • Gość: rOBERT Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.net / 213.17.254.* 14.10.05, 21:21
              Za co pan przepraszał tego pyszałka Tuska prezydencie Kaczyński,w dyskusjach z
              panen wychodzi jego pochodzenie od buraka>
              • Gość: jajop Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 23:17
                www.PIS.org.pl
    • Gość: wowek Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.05, 10:05
      Wole zdecydowanie prof.Kaczynskiego niz mgr Tuska którego dziadek służył w
      Wermachcie
      • Gość: :) Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.05, 14:24
        Tu przyznaje racje :)
    • Gość: stop aferom stop aferom - Kaczynski na prezydenta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 21:05
      stop aferom - Kaczynski na prezydenta
      • Gość: Hrabia Mendewesz konus, kurdupel, Prezydentem Polski? IP: 5.2.* / *.server.ntli.net 18.10.05, 10:20
        W USA na ogol wybieraja na prezydenta faceta, ktory jest
        wyzszy. Dzieki temu Imperatorem naszej Zachodniej Cywilizacji jest dzis
        przyglup, zreformowany alkoholik- ale za to niewatpliwie dragal.
        No i ja mysle teraz, ze jak za tydzien wybierzemy sobie na Prezydenta
        tego malego co ma 155cm wzrostu to Polska bedzie miala nasikane do zupy
        jesli o public relations sie rozchodzi. Jak on pojedzie do Bialego Domu
        sie zaprezentowac Imperatorowi to tamten moze powiedziec- konusie, wlez na
        krzeslo i z niego do mnie szczekaj, czyli moze potraktowac Pana Prezydenta
        niczym swojego jamnika. Nie mogliscie sobie wziac na kandydata jakiegos
        znanego koszykarza?
        • Gość: WÓJT KACZYŃSKI JEST PROFESOREM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 17:25
          KACZYŃSKI JEST PROFESOREM !
      • carton Niech szyją* NAIWNI ! 18.10.05, 10:43
        "Przyjdzie, pozamiata i od razu będzie lepiej...".
        Co wybory te same bajki, na które zawsze się nabierze jakaś spora grupa ludzi.
        • yaraz82 POPIERAM PROF.LECHA KACZYŃSKIEGO 18.10.05, 16:50
          Napoleon zaś był nizutki i co ?
          Kwasniewski też wzrostem nie grzeszy.
          Cała Polska głosuje na Lecha !!!!
          • czwarty.wymiar Re: NIE POPIERAM PROF.LECHA KACZYŃSKIEGO 18.10.05, 17:03
            yaraz82 napisał:

            > Cała Polska głosuje na Lecha !!!!

            "Naród z partią, partia z narodem!"
            • yaraz82 LECH KACZYŃSKI LECH KACZYNSKI LECH KACZYNSKI! 20.10.05, 10:48
              LECH KACZYŃSKI LECH KACZYNSKI LECH KACZYNSKI !!!
              • czwarty.wymiar URRRAAAAAAAAAAAAA!!! 21.10.05, 17:34
                Ależ to "mądre", ależ to "mądre", ależ to "mądre"!

                P.S.
                Powinno być jeszcze z caps'em i wieloma wykrzyknikami na końcu.
    • Gość: :-) Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 00:05
      Po raz kolejny w TVN profesor Lech Kaczynski udowodnil ze jest mistrzem debat
      :-)
    • Gość: magda Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.udn.pl 21.10.05, 10:54
      W "Rzeczpospolitej" niezbyt przychylnej Kaczyńskiemu donoszą:

      PGB: Lech Kaczyński 50,2 proc., Donald Tusk 49,8 proc.Przed drugą turą
      wyborów prezydenckich Lech Kaczyński uzyskał minimalną przewagę nad swoim
      kontrkandydatem wynika z najnowszego, ostatniego przed wyborami sondażu
      Polskiej Grupy Badawczej (PGB). Według badania, Lecha Kaczyńskiego popiera
      50,2 proc., a Donalda Tuska 49,8 proc. ankietowanych. Prognozowana przez PGB
      frekwencja wynosi 44 proc. Sondaż przeprowadzono w dniach 19-20 października
      na reprezentatywnej próbie 1112 osób powyżej 18. roku życia. PGB jest
      wspólnym przedsięwzięciem Ośrodka Badań Wyborczych i Biura Badania Opinii i
      Rynku Estymator.
      • Gość: bydgoszczanin Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 15:49
        Brawo profesor Kaczynski
        W niedziele glosuje na Pana !
        • Gość: Poak Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.intelink.pl 21.10.05, 17:25
        • Gość: Anty kaczka Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.intelink.pl 21.10.05, 17:28
          Kaczory pie.. tyle o uczciwości diety poselskie brali a do roboty nie
          przychodzili co za pazerne kurduple

          www.wm.pl/kaczki/
    • Gość: cisza Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 00:27
      Nastała cisza wyborcza
    • Gość: JUTRO WYBORY Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 11:59
      JUTRO WYBORY
      • Gość: Kajtek Kaczyński oszust. ·On nazywa się Kalkstein. IP: *.la-04.cvx.algx.net 22.10.05, 20:11
        Kaczyński oszukał wyborców, przedstawiając się za Polaka. On jest Żydem i
        nazywa się Kalkstein.

        To oszustwo dyskwalifikuje go do ubiegania się o urząd publiczny.

        Natomiast Tusk to zausznik "nomenklatury" i żydostwa, któremu marzy się
        utworzenie Judeopolonii.

        Jeszcze jedne "wybory".

        W ostatnich Polak poszedł na działkę się rozpreżyć i zapomnieć o tym gdzie żyje
        wegetując, albo został w domu. "Zagłosowało" około 18% uprawnionych do
        głosowania. To jest oszustwo a nie wybory.

        Danuta Hubner roydała od 2003 roku polskie paszporty milionowi Żydów ze świata.
        Te Icki głosowały w konsulatach polskich blokiem pod
        dyktando "zawłaszczeniowca" Chaima STUDNIBERGA z World Jewish Congress, który
        spiskował z Berele Lewartowem-Geremkiem i Stolzmanem-Kwaśniewskim nad
        utworzeniem Judeopolonii.

        Wyrzucić Żydów z Polski!


        • Gość: uwaga !!! Jestes wariatem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 11:00
          Jestes wariatem?
          • Gość: Co za naród! Re:Jestes wariatem? 5-ty Żyd prezydentem! IP: *.la-04.cvx.algx.net 24.10.05, 07:59
            Czy w Polsce nie ma Polaków?
            Jakiś dom wariatów, czy co?
            Ten Żyd nazywa się Kalkstein i w 2007 roku utworzy Judeopolonię desantem
            szarańczy "współgospodarzy", którzy poprzez PL dostaną się do UE,
            a Polaczkom każą sobie palestyńczykować.

            Chwyciła Polaczków jakaś kurza mutacja harakiri.
            Zgodzili się "wybierać" między dżumą a cholerą. Wybrali śmierć.
        • Gość: Tadeusz Rydzyk Re: Kaczyński oszust. ·On nazywa się Kalks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 11:08
          Dziekujemy za wypowiedz, nastepny telefon, Radio Maryja slucham...
    • Gość: wyborca No to dzis wybory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 00:08
      No to dzis wybory
    • yaraz82 Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! 23.10.05, 12:59
      Jutro obudzimy sie w Nowej
      Polsce !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: FAN IV RP Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 14:40
      NIECH ZYJE IV RP !!!!!!!
    • Gość: głosujemy Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 15:54
      Bydgoszcz ma podobno niską frekwencje ! Głosujemy !!!
    • yaraz82 Dziekuje Kochani !!! 24.10.05, 05:25
      Dziekuje wszystkim którzy poparli prof.Lecha Kaczynskiego!
      A tych którzy byli przeciw też szanuje-budujmy razem IV Rzeczypospolitą !!!
    • Gość: .......... Re: Prof.Lech Kaczyński prezydentem ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.05, 00:26
      LECHU LECHU LECHU !!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka