Gość: [B]B IP: *.kapsch.com.pl 22.10.02, 10:30 Moze ktos mi na to pytanie odpowie. Zastanawiam sie czy juz cierpie na dolegliwosci wieku sredniego:-) Blues z Wami :-) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ochman Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: 62.190.181.* 22.10.02, 11:34 za 10 lat i to niezaleznie od wieku ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fin Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 22.10.02, 11:45 Gość portalu: ochman napisał(a): > za 10 lat > i to niezaleznie od wieku ;-))) Ty się Ochman nie ciesz. Męski wiek sredni zaczyna się koło 30-tki, więc tuż, tuż ;P Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ochman Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: 62.190.181.* 22.10.02, 12:03 Gość portalu: fin napisał(a): > Ty się Ochman nie ciesz. Męski wiek sredni zaczyna się > koło 30-tki, więc tuż, tuż ;P > Pozdr Ha! Nie masz racji... Kiedy bylem dziesiaciolatkiem, dwudziestolatek wydawal mi sie staruszkiem. Kiedy bylem dwudziestolatkiem, trzydzieste urodziny wydawaly sie baaaardzo odlegle. Bedac (prawie) trzydziestolatkiem, mam poczucie ze wprawdzie lata nastoletnie mam za soba ale jestem jeszcze mlody w porownaniu z czterdziestolatkami. I w koncu - Patrzac na mojego starszego o 10 lat brata takze nie widze zblizajacej sie potrzeby kupna czerwonego sportowego samochodu. Moze za 10 lat... :-D Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ted® Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 12:22 w wieku 40 lat na pewno nie, moze za 10 lat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: back off Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 22.10.02, 17:20 Wiek średni jest wted, gdy nasz "sprzęt" reaguje średnio dwa razy powolniej i rzadziej niż powinien :) :) Chyba pierwszy raz coś takiego napisałem na forum :))))))))))))))))))))) Mam nadzieję, że tylko Panowie tu zajrzą :):) Miłego dnia. Stasiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ochman Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: 81.5.147.* 22.10.02, 22:25 Gość portalu: back off napisał(a): > Wiek średni jest wted, gdy nasz "sprzęt" reaguje średnio dwa razy powolniej i > rzadziej niż powinien :) mowisz o High-endzie? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.kapsch.com.pl 23.10.02, 09:27 A tak swoja droga ciekawe co o tym mysli plec slabsza, bynajmniej nie brzydsza:- ) B z W Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobitka Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 18.12.02, 12:01 No nie wstydź się Stasiu.. Każdego to spotka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.kapsch.com.pl 23.10.02, 09:24 Panowie. Dzieki za uwagi mniej lub bardziej wazne:-) Wiek w okolicach 30 (ups to juz prawie 31) jest chyba najlepszym dla faceta. Swiat wyglada zupelnie inaczej i na kobiety patrzy sie jakos bardziej krytycznie:-) Coz - do czterdzieski jeszcze daleko! Blues z Wami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ARS Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: 212.244.196.* 23.10.02, 11:24 Czekam i czekam co dalej, jakie rady i opinie się pojawią. Może nie do końca zrozumiałam pytanie, ale przyznam, że od razu nasunęło mi się takie pojęcie jak kryzys wieku średniego. Dlatego sądząc po Waszych wypowiedziach Panowie, Was to jeszcze nie dotyczy. Ja sobie myślę tak: autorowi nie chodzi o wiek w sensie metryki tylko o objawy, czyli wszystko to, czego wcześniej nie doświadczył, albo właśnie to co już było i znowu wróciło, czyli „ogladanie” się (cokolwiek to oznacza) za dziewiętnastolatkami (+,-) "a co forsę już mam, żona już stara, zaniedbana, dzieciaki odchowane, teraz czas na mnie - zaczynam żyć. W końcu mogę mieć to o czym marzyłem bedąc 20 – 30 latkiem - szbkie kobiety, ładne samochody - stać mnie." Tendencyjne - być może, ale coś w tym jest. Chciałbym się mylić, chce wierzyć, że jeżeli obecnie tak jest, to pokolenie 30-latków to zmieni (o naiwności ?). A tak na marginesie B z W co to znaczy, ze na kobiety patrzy się jakoś bardziej krytycznie? To co, że niby wcześniej bielmo na oczach, klapki na uszach, a może wszyscy się po prostu zmieniają? Naprawdę chciałabym wiedzieć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
blondynka Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? 23.10.02, 21:27 Stasiu, ja tu zajrzałam... :) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Znów razem, Blondie ;) 25.10.02, 09:44 I ja, Stasiu ;) Pozdrawiam bez względu na wiek, płeć, pochodzenie i objawy wieku średniego ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: optymistka Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 24.10.02, 08:32 Męski "wiek średni" - na pewno nie w wieku 30 lat! Moj 30-letni mąż jest dla mnie coraz bardziej atrakcyjny i podobno ja dla niego tez (o ile nie klamie!!) - pomimo tego, że od dawna nie jestem już nastolatką. Mam nadzieje, ze objawy tzw. wieku średniego dopadną go nie wcześniej, niż w wieku 60 lat... Odpowiedz Link Zgłoś
lokator Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? 24.10.02, 09:18 Mając czterdzieści lat oglądasz się na miniony czas i wzdychasz: Ech... jeszcze nie tak dawno miałem trzydziestkę... I komu to przeszkadzało? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 44lat sądzę, że przy 44 latach IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:37 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ARS Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: 212.244.196.* 24.10.02, 10:53 No i co z tymi objawami wieku średniego, jakie one są tak naprawdę? Czego się Panowie obawiacie, albo inaczej czego można się po Was spodziewać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: back off Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 25.10.02, 01:12 Aaaa !!!! Blondynko nic nie widziałaś !:) ("złapałem buraka") :):) Myślę, że w naszch realiach 30 letni gość nie myśli o szybkich samochodach, nowych kobietach i "że stać mnie" itp. Na moje to ktoś pomylił państwa. A tak poza tym, to ja bym się zaczął zastanawiać czy dożyjemy 40 w całości, a nie o kryzysie 30 latków :) Czy zauważyliście, że średnia wieku (zgonów) spada? Mimo rozwoju medycyny, mimo lepszych warunków i jedzenia, chorujemy więcej i szybciej umieramy niż 20 lat temu, a będzie jeszcze gorzej. Oczywiście nie mowie np. o Japonii, czy Norwegii, ani o bogatych ludziach, których stać na ochronę zdrowia. Miłego :) życia. Stasiu Blondynko cmok :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fin Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 25.10.02, 07:52 Gość portalu: back off napisał(a): > A tak poza tym, to ja bym się zaczął zastanawiać czy dożyjemy 40 w całości, a > nie o kryzysie 30 latków :) Czy zauważyliście, że średnia wieku (zgonów) spada? Otóż to. Widzę back off, że Ty, tak samo jak ja zaczynasz dzień od lektury nekrologów w prasie. Tat, tak, z naszej półki także biorą i to często. :))) Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
lokator Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? 25.10.02, 11:56 Gość portalu: fin napisał(a): > Widzę back off, że Ty, tak samo jak ja zaczynasz dzień od lektury nekrologów > w prasie. Hej! Fin! Ja zaczynam od sportu, a potem zaraz nekrologi! Jestem z Wami! (no, może pół kroku za...) Przyjmiecie mnie do paczki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ARS Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: 212.244.196.* 25.10.02, 09:00 Stasiu pozwolisz, że tak ładnie zacznę, nie pomyliłam krajów, mało tego piszę o rzeczach z naszego podwórka, czyli z B. Widzę co wyprawiają faceci w wieku około średniego (tak naprawdę nie wiadomo kiedy się zaczyna męski wiek średni i jakie są objawy – próbuję to ustalić), stawiam na przedział 45 i więcej. Ale na pewno nie na 30 lat! Chłopaki nie piszcie tutaj o nekrologach, to dołujące. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.kapsch.com.pl 25.10.02, 08:04 Gość portalu: ARS napisał(a): > No i co z tymi objawami wieku średniego, jakie one są tak naprawdę? Czego się > Panowie obawiacie, albo inaczej czego można się po Was spodziewać? No coz ARS. Jako gospodarz tego watku odpowiem na to pytanie. "Czego sie spodziewac" - tylko samych mocnych wraczen:-) - cokolwiek one oznaczaja.Bo to jest tak... niektorzy maja juz to do czego dazyli i teraz nowe obszary "zycia" staja otworem. Objawem wieku sredniego jest pewnie i to, ze kobieta staje sie towarzyszka a nie celem "polowania" - to tak w skrocie:-) Co do czerwonych samochodow, garniturow, oryginalnych majtek np: ATLANTIC:-) to chyba nawet kobiety to lubia, a co dopiero my. B z W to Blues z wami:-) B z T - z Toba ARS, kobieto(?) w meskim watku:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ARS Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: 212.244.196.* 25.10.02, 09:08 >>Objawem wieku sredniego jest pewnie i to, ze kobieta staje sie towarzyszka a nie celem "polowania" - to tak w skrocie:-)<< - jeżeli tak jest to super, ale wydaje mi się, że niestety piszesz nie o wieku średnim, a o fajnych 30 latkach, a to nie to samo. Co do wątku męskiego to od pieluch w takim się właśnie obracam:). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa A może? 25.10.02, 09:57 Istnieje pogląd, że gdy pojawia się chroniczna skłonność do wspominania czegokolwiek (mniej, niż kogokolwiek, bo taką tendencję obserwuje się chyba niezależnie od wieku)- zapala się żółte światełko, że pewien okres w naszym życiu właśnie się kończy. Tak mówią. Różnie można go zdefiniować i pozwolę sobie raczej niczego nie sugerować. Swoją drogą, zgodzę się ze zdaniem Optymistki, że mężczyźni mają coś wspólnego z .... winem ;) Dlatego, Panowie, po prostu żyjcie i ... cieszcie się tym, co życie jest gotowe Wam ofiarować na każdym Jego etapie ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: A może? IP: *.kapsch.com.pl 25.10.02, 15:56 lisiczkaa napisała: > Istnieje pogląd, że gdy pojawia się chroniczna skłonność do wspominania > czegokolwiek (mniej, niż kogokolwiek, bo taką tendencję obserwuje się chyba > niezależnie od wieku)- zapala się żółte światełko, że pewien okres w naszym > życiu właśnie się kończy. Tak mówią. Różnie można go zdefiniować i pozwolę > sobie raczej niczego nie sugerować. > Swoją drogą, zgodzę się ze zdaniem Optymistki, że mężczyźni mają coś wspólnego > z .... winem ;) Dlatego, Panowie, po prostu żyjcie i ... cieszcie się tym, co > życie jest gotowe Wam ofiarować na każdym Jego etapie ;) > > Pozdrawiam @ll No prosze, jaki dla nas facetow to wazny glos w dyskusji. Naprawde. Nie sadzilem, ze kobieta tak mi odpowie. BB jest pod wrazeniem Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: A może? 25.10.02, 22:58 Gość portalu: [B]B napisał(a): > > No prosze, jaki dla nas facetow to wazny glos w dyskusji. > Naprawde. > Nie sadzilem, ze kobieta tak mi odpowie. > BB jest pod wrazeniem Dear BB, jak odpowie? Nie uwierzysz, ale nie mam pojęcia, co Cię tak urzekło w tym moim posciq ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: A może? IP: *.kapsch.com.pl 28.10.02, 08:29 Droga lisiczko... otoz szalenie interesujace jest zdanie nastepujace... "Dlatego, Panowie, po prostu żyjcie i ... cieszcie się tym, co życie jest gotowe Wam ofiarować na każdym Jego etapie ;)" odbieram to jako Twoje przyzwolenia na "male chwile zapomnienia... czarujacy epizodzik, co nic nie narusza i nie zmienia.." Jezeli tak, to chyba jestes pierwsza kobieta, ktora w ten sposob podchodzi do sprawy. Jesli sie myle to wyprowadz mnie z bledu B z T Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Oj, BB ;) Diagnoza? - nadinterpretacja i tyle ;) 28.10.02, 09:39 Gość portalu: [B]B napisał(a): > odbieram to jako Twoje przyzwolenia na "male chwile zapomnienia... czarujacy > epizodzik, co nic nie narusza i nie zmienia.." > > Jezeli tak, to chyba jestes pierwsza kobieta, ktora w ten sposob podchodzi do > sprawy. > Jesli sie myle to wyprowadz mnie z bledu > B z T Oj, BB ;) Coś mi się zdaje, że doszukałeś się w moim pościq tego, na co może podświadomie czekałeś zakładając ten wątek ;) Swoją drogą jestem, jak najbardziej zdania, że "chwile zapomnienia" NIE są przywilejem jakiejś szczególnej grupy wiekowej. Po prostu uważam, że zbyt często nasza metryka determinuje - zupełnie niepotrzebnie zresztą - nasze życie, zachowania, to, czym żyjemy. A temat "czarujących epizodzików" - jest ujęty zbyt enigmatycznie (jak dla mnie), by go podejmować ;) Życzę Ci, BB, pomyśnych wiatrów i .... przyjaznych przystani ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Jeszcze coś do BB ;) 28.10.02, 12:07 "male chwile zapomnienia... czarujacy epizodzik, co nic nie narusza i nie zmienia.."? "Nic nie narusza i nie zmienia?" Tak mi się teraz skojarzyło podążając powiedzmy Twoim tokiem rozumowania - możesz to rozwinąć? Albo inaczej - po prostu nazwać rzecz po imieniu? ;P No dobra - koniec prowokacji ;) Pozdrawiam @ll, a szczególnie BB (a co tam) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Jeszcze coś od BB ;) do lisiczki:-) IP: *.kapsch.com.pl 29.10.02, 09:50 lisiczkaa napisała: > "male chwile zapomnienia... czarujacy > epizodzik, co nic nie narusza i nie zmienia.."? > > "Nic nie narusza i nie zmienia?" Tak mi się teraz skojarzyło podążając > powiedzmy Twoim tokiem rozumowania - możesz to rozwinąć? Albo inaczej - po > prostu nazwać rzecz po imieniu? ;P No dobra - koniec prowokacji ;) > > Pozdrawiam @ll, a szczególnie BB (a co tam) Kazdy z nas czegos oczekuje i ma swoje wyobrazenia wielu spraw. Np. Ty-pewnie myslisz co to za BB, z pewnoscia przystojny i gentelmen:-)Zakladasz, ze sie spotykamy po jakims czasie, jest milo, fajnie- sytuacja rozwija sie bez kontroli. I konczymy... rano, jemy sniadanie, krotka rozmowa idziemy do pracy i znowu dajej piszemy na forum. To taka chwila zapomnienia co nic nie zmienia. Oczywiscie to byl Twoj punkt widzenia. Moj jest troche inny:-) Blues z Toba lisiczko Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Jeszcze coś do BB ;) 28.10.02, 12:16 "male chwile zapomnienia... czarujacy epizodzik, co nic nie narusza i nie zmienia.."? "Nic nie narusza i nie zmienia?" Tak mi się teraz skojarzyło podążając powiedzmy Twoim tokiem rozumowania - możesz to rozwinąć? Albo inaczej - po prostu nazwać rzecz po imieniu? ;P No dobra - koniec prowokacji ;)(chociaż to mógłby być ciekawy punk zaczepienia do dalszej dysqsji) Pozdrawiam @ll, a szczególnie BB (a co tam) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczka niezalog. Co z tym serwerem???? IP: *.amb.bydgoszcz.pl 28.10.02, 14:39 A czemu to 2 razy poszło - to ja już nie wiem ;( Wrrr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 05:34 Gość portalu: [B]B napisał(a): > Moze ktos mi na to pytanie odpowie. Myślę, że wiek średni zaczyna się pośrodku (spodziewanego)życia. W Polsce bodajże wynosi to dla mężczyzn 68 lat. A więc statystycznie mając lat 35 mamy już półmetek za sobą. NIe musi się to wiązać z żadnymi realnymi dolegliwośćiami fizycznymi - wszystko działa jeszcze dobrze, a nawet czasami lepiej niż dobrze. Ale fakty są faktami. Już wiadomo, że ta lepsza połowa zycia została z tyłu. Minął czas naiwnych marzeń i optymistycznych oczekiwań. Człowiekowi do 30 wydaje się, że wszystko co najlepsze jeszcze ma przed sobą - i nagle koło 35 roku zaczyna zdawać sobie sprawę, że to nieprawda. Coraż bliżej rysuje się starość i śmierć. > Zastanawiam sie czy juz cierpie na dolegliwosci wieku sredniego:-) Jeżeli to żart, to słaby. Już niedługo się przekonasz. Mężczyźni w wieku średnim dostają odlotu nie dlatego, że widzą jakieś wyraźne objawy starzenia się, ale dlatego, że zaczynają - w przeciwieństwie do młokosów - widzieć kres swoich pragnień i wysiłków. Zapewniam was,że to niesamowite uczucie: być jeszcze w pełni sił i widzieć szybko i nieubłaganie zbliżający się koniec życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Chyba lisiczka sie obrazila IP: *.kapsch.com.pl 31.10.02, 07:58 ...jak wyzej... Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Od "obrażonej" lisiczki ;) 31.10.02, 13:44 No co Ty, BB ;) Dlaczego miałabym się obrazić? ;) Poważnie, jest @ll ok i szczerze mówiąc - liczyłam na konstruktywną, autentyczną kontynuację tego wątku. Myślę,że sedno problemu zostało dyplomatycznie ominięte. No chyba, że takie było założenie. Hmmm Pozdrawiam @ll, szczególnie BB ;) (BEZ "a co tam" ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Sedno sprawy made in lisiczka 31.10.02, 14:07 Dear BB, teraz rozumiem. Ten post powyżej był trochę nietrafiony - powiedzmy - z dość prozaicznego powodu. Nie zauważyłam Twojej wersji "chwili zapomnienia" powyżej. Nie wiem jak, ale ten Twój post po prostu mi umknął. Teraz wszystko widzę w innym świetle. Powiem tak. Przemyślę to i odpowiem Ci tak a'propos później ;) A tak najzupełniej poważnie - nie sądzę, aby taki epizodzik niczego nie zmienił w życiu kobiety. Może jestem niepoprawną optymistką wierzącą, że istnieją na tym świecie jakieś niepodważalne, bezdyskusyjne prawa. I jako pointę, BB, powiem Ci tylko, że mam zdecydowanie inne wyobrażenie "chwili zapomnienia". Zdecydowanie. Tak więc "mój punkt widzenia jest inny". Naprawdę. Pozdrawiam @ll, BB szczególnie Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Sedno sprawy made in lisiczka IP: *.kapsch.com.pl 31.10.02, 15:10 lisiczkaa napisała: > Dear BB, teraz rozumiem. > Ten post powyżej był trochę nietrafiony - powiedzmy - z dość prozaicznego > powodu. Nie zauważyłam Twojej wersji "chwili zapomnienia" powyżej. Nie wiem > jak, ale ten Twój post po prostu mi umknął. > Teraz wszystko widzę w innym świetle. Powiem tak. Przemyślę to i odpowiem Ci > tak a'propos później ;) A tak najzupełniej poważnie - nie sądzę, aby taki > epizodzik niczego nie zmienił w życiu kobiety. Może jestem niepoprawną > optymistką wierzącą, że istnieją na tym świecie jakieś niepodważalne, > bezdyskusyjne prawa. I jako pointę, BB, powiem Ci tylko, że mam zdecydowanie > inne wyobrażenie "chwili zapomnienia". Zdecydowanie. > Tak więc "mój punkt widzenia jest inny". Naprawdę. > > Pozdrawiam @ll, BB szczególnie > > Pozdrawiam @ll Witaj ponownie Coz lisiczko! Pozostaje mi tylko cierpliwie czekac, na Twoja wersje "chwili zapomnienia". Troche wymyslilem sobie Twoj punkt widzenia, chcac troche Ciebie sprowokowac. Tymczasem Ciebie pozdrawiam.Trzymaj sie! Widze,ze ten watek stal sie dwuosobowy wiec moze przejdziemy na e-mail. ??? B z T Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ARS Do Lisiczki i [B]B IP: 212.244.196.* 31.10.02, 15:12 Rany wybaczcie może to już ze zmęczenie, ale nie mogę wychwycic o co chodzi z tą chwilą zapomnienia, jakoś tak subtelnie między wierszmi trzeba czytać, że się pogubiłam. A może u mnie już się zaczyna żeński wiek średni? Ciekawe jakie to są objawy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Do Lisiczki i [B]B IP: *.kapsch.com.pl 31.10.02, 15:52 Gość portalu: ARS napisał(a): > Rany wybaczcie może to już ze zmęczenie, ale nie mogę wychwycic o co chodzi z > tą chwilą zapomnienia, jakoś tak subtelnie między wierszmi trzeba czytać, że > się pogubiłam. A może u mnie już się zaczyna żeński wiek średni? Ciekawe jakie > to są objawy? Pamietasz piosenke: "mam ochote na chwileczke zapomnienia... maly epizodzik co nic nie zmienia" - jakos dyskusja zeszla wlasnie na ten tor. Teraz czekam na opis chwili zapomnienia widzianej oczami kobiety. Dyskusja zeszla troche z Wieku Sredniego Meskiego na inne sprawy:-). Ale to dobrze. I faktycznie cala ta dyskusja wydaje mi sie podszyta jakas listopadowa mgla i wiecej jest napisane miedzy wierszami niz doslownie. Ale to tez dobrze. Pozdrawiam Ciebie B z T Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Do Lisiczki i [B]B IP: 213.77.40.* 31.10.02, 15:55 Gość portalu: ARS napisał(a): > Rany wybaczcie może to już ze zmęczenie, ale nie mogę wychwycic o co chodzi z > tą chwilą zapomnienia, jakoś tak subtelnie między wierszmi trzeba czytać, że > się pogubiłam. A może u mnie już się zaczyna żeński wiek średni? Ciekawe jakie > to są objawy? Chyba nie, bo przesledzilem caly watek i tez juz sie pogubilem. Mam 36 lat i mysle ze wiek sredni to jeszcze przede mna. Moze to jest dobrze po czterdziestce? A jeszcze jedno. Caly czas mysle ze nadal mnostwo super zycia przede mna pomimo, ze w tej chwili nie jest mi do smiechu. Ten wczesniejszy post o mezczyznach jak wino, i czerpaniu radosci z zycia bez wzgledu na wiek potwierdza to. Tak trzeba podchodzic do zycia. Pzdr Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Meski Wiek Sredni - temat nadal aktualny! IP: *.kapsch.com.pl 31.10.02, 16:06 Gość portalu: jarek napisał(a): > Gość portalu: ARS napisał(a): > > > Rany wybaczcie może to już ze zmęczenie, ale nie mogę wychwycic o co chodz > i z > > tą chwilą zapomnienia, jakoś tak subtelnie między wierszmi trzeba czytać, > że > > się pogubiłam. A może u mnie już się zaczyna żeński wiek średni? Ciekawe > jakie > > to są objawy? > > Chyba nie, bo przesledzilem caly watek i tez juz sie pogubilem. > Mam 36 lat i mysle ze wiek sredni to jeszcze przede mna. Moze to jest dobrze po > > czterdziestce? > A jeszcze jedno. Caly czas mysle ze nadal mnostwo super zycia przede mna > pomimo, ze w tej chwili nie jest mi do smiechu. Ten wczesniejszy post o > mezczyznach jak wino, i czerpaniu radosci z zycia bez wzgledu na wiek > potwierdza to. Tak trzeba podchodzic do zycia. > Pzdr > Jarek :-)))OK Chyba skierowalem dysusje na tor boczy. I dzieki za sprostowanie. Jedno juz wywnioskowalem: wiek 30-35 to najlepszy okres w zyciu faceta.I chyba tez to tak odbieram. I jak widze, kobiety tez tak sadza. Ale nadal pozostaje pytanie kiedy zaczyna sie wiek sredni.Tu juz nie jest tak prosto. Czekam w takim razie na dalsze opinie B z W Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Meski Wiek Sredni - temat nadal aktualny! IP: 213.77.40.* 31.10.02, 16:25 Gość portalu: [B]B napisał(a): > Ale nadal pozostaje pytanie kiedy zaczyna sie wiek sredni.Tu juz nie jest tak > prosto. > Czekam w takim razie na dalsze opinie > B z W Nie wiem czy to prawda (to dopiero przede mna :))) ), ale gdzies takie opinie slyszalem, ze czterdziestoletni mezczyzna jest bardzo atrakcyjny z roznych wzgledow. To znaczy ja to odebralem tak: po tym dwudziestoparoletnim atrakcyjnym chlopaku, potem jest nijaki 30-latek i znowu kwitniemy majac 40. Moze oddalajac sie od 40 wchodzimy w wiek sredni? Pzdr Jarek (coraz blizej zweryfikowania) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Mała odsłona, czyli jazda na 'bocznym torze' wątq 31.10.02, 23:25 Wiesz co, BB? Zaczynasz mnie intrygować. Twoje posty budzą we mnie ambiwalentne odczucia. Zapraszam do mojej @owej skrzyneczki ;) Mówiłam coś o odsłonie? - Skoro tak, to powiem tylko, że należąc do grupy kobiet w połowie - powiedzmy - drogi między 20stką, a 30stką (piękny wiek ;))- zdałam sobie sprawę z tego, że JEDNAK życie na każdym kroku udawadnia mi, że czas jest (był) sprzymierzeńcem większości mężczyzn, których znam, znałam. Zainspirowana pośrednio wątkiem BB - zrobiłam sobie taki mały niekoniecznie sentymentalny "remanent" i .... doszłam do takich właśnie wniosków, zdecydowanie empirycznych ;) Dlatego drodzy Panowie - zastanawiając się, czy "to już" - nie zapominajcie o nas, kobietach, o tym czego my w Was szukamy świadomie, a może częściej nawet podświadomie. Żebyście pewnego dnia nagle nie zdali sobie sprawy, że "przespaliście" (żeby nie powiedzieć - zmarnowaliście) piękny okres w swoim życiu, że utraciliście coś bezpowrotnie. Pięknie śpiewał o tym Bajor swego czasu ;) Dobrze, kończę. To tyle na dziś. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Mała odsłona, czyli jazda na 'bocznym torze' IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 14:15 lisiczkaa napisała: powiem tylko, że należąc do grupy > kobiet w połowie - powiedzmy - drogi między 20stką, a 30stką (piękny wiek ;))- No tak... Myślałem, że to bedzie poważna rozmowa, a to tylko małolaty się bawią we flirtowanie. > zdałam sobie sprawę z tego, że JEDNAK życie na każdym kroku udawadnia mi, że > czas jest (był) sprzymierzeńcem większości mężczyzn, których znam, znałam. Pewnie chodzi ci o takich koło 30-tki? Jasne, że są lepsi od tych koło 20-tki, ale z 40-tką to już nie jest takie pewne. > Dlatego drodzy Panowie - zastanawiając się, czy "to już" - nie zapominajcie o > nas, kobietach, o tym czego my w Was szukamy świadomie, a może częściej nawet > podświadomie. To, że mężczyzna "w pewnym wieku" wydaje się interesującym, nie oznacza wcale, że musi się dobrze czuć, ani że będzie od tego żył dłużej. > Żebyście pewnego dnia nagle nie zdali sobie sprawy, > że "przespaliście" (żeby nie powiedzieć - zmarnowaliście) piękny okres w swoim > życiu, że utraciliście coś bezpowrotnie. Zawsze coś tracimy bezpowrotnie - na tym właśnie polega upływ czasu, starzenie się. A w chwili śmierci wszystko już jest za nami. Z optymistycznym pozdrowieniem Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa O mężczyznach ok. 40stki ;) 02.11.02, 23:02 Znam i takich i wierz mi, Jonek, czasem to właśnie Oni potrafią sprawić, że "Małolatom" serduszka szybciej zabiją ... Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Mała odsłona, czyli jazda na 'bocznym torze' IP: *.kapsch.com.pl 04.11.02, 08:32 Witaj, jakos wydajesz mi sie bardzo rozzalonym facetem. Pytanie tylko, czym to jest spowodowane... przeciez nie MESKIEM WIEKIEM SREDNIM. Co do malolatow... wnioskuje, ze jestes starszy ode mnie i tu szacunek dla doswiadczenia. Nie zmienia to faktu, ze Twoje okreslenie "malolaty" jest niezbyt trafione! Blues z Toba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Mała odsłona, czyli jazda na 'bocznym torze' IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 23:17 Gość portalu: [B]B napisał(a): > Witaj, > jakos wydajesz mi sie bardzo rozzalonym facetem. Rozżalony to nie jest właściwe określenie. Po prostu lubię widzieć rzeczy takimi, jakie są, a nie udawać. A fakt jest taki, że czas ucieka coraz szybciej. Z drugiej strony nie martwi mnie to za bardzo. Śmierć nie wydaje mi się takim złym wyjściem. Czasami wręcz przeciwnie. > > Co do malolatow... wnioskuje, ze jestes starszy ode mnie i tu szacunek dla > doswiadczenia. Nie zmienia to faktu, ze Twoje okreslenie "malolaty" jest > niezbyt trafione! Chodziło mi, oczywiście, o Lisiczkę - 25. > Blues z Toba Próbujesz mnie pozdrowić czy przekląć - bo nie jestem pewien? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Mała odsłona, czyli jazda na 'bocznym torze' IP: *.kapsch.com.pl 05.11.02, 08:05 Oczywiscie wylacznie pozdrowic! Zawsze tak pozdrawiam.Blues to czesc mnie:-) I nie mam powodow, aby klac na Ciebie. Co do smierci... musisz byc troche doswiadczony przez zycie, skoro w ten sposob mowisz.Ale widocznie masz powody. To trzymaj sie i Blues z Toba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Mała odsłona, czyli jazda na 'bocznym torze' IP: *.kapsch.com.pl 04.11.02, 08:22 lisiczkaa napisała: > Wiesz co, BB? Zaczynasz mnie intrygować. Twoje posty budzą we mnie > ambiwalentne odczucia. Zapraszam do mojej @owej skrzyneczki ;) > > Mówiłam coś o odsłonie? - Skoro tak, to powiem tylko, że należąc do grupy > kobiet w połowie - powiedzmy - drogi między 20stką, a 30stką (piękny wiek ;))- > zdałam sobie sprawę z tego, że JEDNAK życie na każdym kroku udawadnia mi, że > czas jest (był) sprzymierzeńcem większości mężczyzn, których znam, znałam. > Zainspirowana pośrednio wątkiem BB - zrobiłam sobie taki mały niekoniecznie > sentymentalny "remanent" i .... doszłam do takich właśnie wniosków, > zdecydowanie empirycznych ;) > Dlatego drodzy Panowie - zastanawiając się, czy "to już" - nie zapominajcie o > nas, kobietach, o tym czego my w Was szukamy świadomie, a może częściej nawet > podświadomie. Żebyście pewnego dnia nagle nie zdali sobie sprawy, > że "przespaliście" (żeby nie powiedzieć - zmarnowaliście) piękny okres w swoim > życiu, że utraciliście coś bezpowrotnie. Pięknie śpiewał o tym Bajor swego > czasu ;) > Dobrze, kończę. To tyle na dziś. > > Pozdrawiam @ll Nie sadze, abym Ciebie intrygowal. Zastanawia mnie teraz Twoje zdanie odnoscie sprzymierzenca czasu "że > czas jest (był) sprzymierzeńcem większości mężczyzn". Moglabys to bardziej sprecyzowac. I jeszcze jeden komentarz: > nie zapominajcie o > nas, kobietach, o tym czego my w Was szukamy świadomie ... hmmm, z mojego punktu widzenia... malo jest kobiet, ktore wiedza czego szukaja. Poza tym - kobieta zmienna jest, wiec raz szuka tego, a pozniej tamtego. Odnosze wrazenie, ze ciagle czegos szukaja, niekoniecznie zawsze tego samego. To tyle lisiczko Blues z Toba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczkaa niezalog A może? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 22:50 ... wiek średni u mężczyzn zaczyna się, gdy 25 letnie kobiety wrzucane są do worka z napisem "małolaty"? ;( ;) I jeszcze jedno pytanko, kto tu flirtuje???? Z chyba bardziej optymistycznym pozdrowieniem ;) dla @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: A może? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 23:09 lisiczkaa napisał(a): > ... wiek średni u mężczyzn zaczyna się, gdy 25 letnie kobiety wrzucane są do > worka z napisem "małolaty"? ;( ;) Chodziło mi o kontekst - w wieku 25 lat nie powinno się brać udziału w dyskusji o wieku średnim. > I jeszcze jedno pytanko, kto tu flirtuje???? > Zasadniczo nie mam nic przeciwko flirtowniu, tylko temat wątku nastroił mnie melancholijnie. > Z chyba bardziej optymistycznym pozdrowieniem ;) dla @ll > Ja właśnie jestem w bardzo optymistycznym nastroju. 20 lat temu to dopiero byłem pesymistą i czarnowidzem. Teraz - w wieku srednim robię się nazbyt płochy i niebezpiecznie wesoły. >Znam i takich i wierz mi, Jonek, czasem to właśnie Oni potrafią sprawić, >że "Małolatom" serduszka szybciej zabiją ... Zapewniam cię, że i "im" serduszka szybciej biją na widok małolatek koło 25... Tylko że serduszka już nie te. Pozdrawiam @ll Również pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Do Jonka pomimo że ... 05.11.02, 17:58 pomimo, że ... "w wieku 25 lat nie powinno się brać udziału w dyskusji o wieku średnim" ;) Zuchwała "małolata" serdecznie Cię pozdrawia. 3maj się dzielnie, Jonek ;) Jazz z Tobą ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Do Jonka pomimo że ... IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.02, 23:06 lisiczkaa napisała: > Jazz z Tobą ;) > Co wy mnie tak pozdrawiacie "blues z tobą", Jazz z Tobą". O ile wiem to blues=smutek, a jazz=zgiełk. Jednego i drugiego mam w nadmiarze. To już lepiej "połam nogi". A jeszcze lepiej "niech ci ziemia lekką będzie". Niemniej, jak mawiał pewien Żyd: życzę wam tego, czego wy mi życzycie. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Do Jonka i Lisiczki IP: *.kapsch.com.pl 06.11.02, 08:01 Gość portalu: Jonek napisał(a): > lisiczkaa napisała: > > > Jazz z Tobą ;) > > > > Co wy mnie tak pozdrawiacie "blues z tobą", Jazz z Tobą". O ile wiem to > blues=smutek, a jazz=zgiełk. > Jednego i drugiego mam w nadmiarze. > To już lepiej "połam nogi". A jeszcze lepiej "niech ci ziemia lekką będzie". > > Niemniej, jak mawiał pewien Żyd: życzę wam tego, czego wy mi życzycie. > Pozdrowienia > > Blues<=>smutek, Jazz=harmonia Lisiczko... a co z odpowiedzia na moj e-mail:-)Mysle, ze doszedl do Ciebie, bo zworu nie uraczylem. B z W Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: Do Jonka i Lisiczki 06.11.02, 10:02 > Lisiczko... a co z odpowiedzia na moj e-mail:-)Mysle, ze doszedl do Ciebie, bo > zworu nie uraczylem. > B z W Gdybym coś dostała - na pewno nie czekałbyś długo na odpowiedź ;) Pozdrawiam @ll hmmm harmonijnie ;) (kocham jazz .... ) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Z ostatniej chwili ;) 06.11.02, 11:11 Poprzedni mój post nieaktualny ;) (info dla BB) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Do Jonka NIE TYLKO jazz'owo, blues'owo ;) 06.11.02, 10:00 No więc, Jonek,"połam nogi", "niech ci ziemia lekką będzie", z mojej inicjatywy dodam jeszcze pomyślnych wiatrów i niech anioły Cię strzegą ;) A jak nie połamiesz nóg - to zapraszamy do Mózgu w niedzielę ;) Będzie jazzowo inaczej ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Do Jonka NIE TYLKO jazz'owo, blues'owo ;) IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.02, 23:31 Jonek zmierzył się z problemem ostro ,bezpardonowo . Szkoda ,ze pierwszy jego post przepadł bez oddzwięku . Był taki cieżki ... Zagęścił powietrze tak jak lubię i wzbudził moje nadzieje ,że w końcu zaczęrpnę jakiejś wiedzy od innych. Został jednak zagłuszony przez świergot ptaków (skojarzenie alegoryczne ). Niestety : ( Tymczasem ,pomimo ,zem troszkę za młody by również się tu odezwać -odważę się cokolwiek ?? Być może z powodu wychowania na mrocznej muzyce ,być może z powodu natury melancholijnej,(jakiegoś jeszcze innego powodu ?) doskonale rozumiem Jonka i już się boję. Nie dosłownie śmierci lecz np. tej świadomości ,ze tyle jeszcze do zrobienia ,na tyle rzeczy zabrakło czasu ,rześkości umysłu ,starczego nieposłuszeństwa organizmu ... Któryś z nestorów naszej sceny politycznej rzekł : „Panie Boże odebrałeś mi już możliwosci ,odbierz i chęci”. Przyłączyłbym się gdybym wierzył... Chyba rozwiązaniem jest rak ? Człowiek jedzie na tak otumaniających środkach ,ze nie jest do końca świadom tego co się z nim dzieje... Czyżbym miał oznaki wieku średniego ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Do Jonka NIE TYLKO jazz'owo, blues'owo ;) IP: *.kapsch.com.pl 07.11.02, 08:23 Gość portalu: atomski napisał(a): > Jonek zmierzył się z problemem ostro ,bezpardonowo . Szkoda ,ze pierwszy jego > post przepadł bez oddzwięku . Był taki cieżki ... > Zagęścił powietrze tak jak lubię i wzbudził moje nadzieje ,że w końcu zaczęrpnę > > jakiejś wiedzy od innych. > Został jednak zagłuszony przez świergot ptaków (skojarzenie alegoryczne ). > Niestety : ( > > Tymczasem ,pomimo ,zem troszkę za młody by również się tu odezwać -odważę się > cokolwiek ?? > Być może z powodu wychowania na mrocznej muzyce ,być może z powodu natury > melancholijnej,(jakiegoś jeszcze innego powodu ?) doskonale rozumiem Jonka i > już się boję. > > Nie dosłownie śmierci lecz np. tej świadomości ,ze tyle jeszcze do > zrobienia ,na tyle rzeczy zabrakło czasu ,rześkości umysłu ,starczego > nieposłuszeństwa organizmu ... > Któryś z nestorów naszej sceny politycznej rzekł : „Panie Boże odebrałeś > mi już > możliwosci ,odbierz i chęci”. > > Przyłączyłbym się gdybym wierzył... > > Chyba rozwiązaniem jest rak ? Człowiek jedzie na tak otumaniających > środkach ,ze nie jest do końca świadom tego co się z nim dzieje... > > > Czyżbym miał oznaki wieku średniego ? > > Nie chce komentowac tego wszystkiego co jest powyzej. Ale jedno musze! Szanowny Panie Atomski! Mysle, ze nie zdajesz sobie sprawy, mowiac, ze rozwiazaniem czegokolwiek jest rak. Dowodzi to slabosci. Jesli ktos boi sie zycia, rozwiazaniem dla niego jest smierc.Ale smierc nie jest prosto spotkac gdy sie jej oczekuje.Z mojego punktu widzenia kazdy dzien to wyzwanie i rodzaj walki... w pracy, domu, rodzinie. Walki o przetrwanie i lepsze jutro.Dla innych i siebie.Po to jestesmy facetami, aby wziac to wszystko na siebie. Czlowiek,ktorego szanuje ponad wszystko ma 76 lat.Spodziewa sie kresu kazdego dnia.I najlepiej zalamac sie, polozyc i czekac...ale on walczy co dzien, aby chociazby przyniesc garsc drewna do swojego domku, aby ubrac sie i wypic kieliszeczek wodki z miodem np: ze mna!I nie slysze:"Boze jak ciezko, chcialbym juz odejsc!". A Ty bedac w mlodym wieku, boisz sie przyszlosci i uwazasz, ze rozwiazaniem jest rak. Masz troche rzeczy do zrobienia i nie patrz na to, ze za kilka lat nie bedziesz mial sil!!!Zawsze jest teraz i to teraz jestes, teraz dzialasz i teraz zrob to myslac o przyszlosci ale nie pod katem, ze niedlugo zabraknie Tobie sil. Zycze Tobie powodzenia Skoro lubisz mrocza muzyke, pewnie czujesz tez cos do bluesowych klimatow Blues z Toba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Do Jonka NIE TYLKO jazz'owo, blues'owo ;) IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 09:44 "Jeżeli to żart, to słaby. Już niedługo się przekonasz. Mężczyźni w wieku średnim dostają odlotu nie dlatego, że widzą jakieś wyraźne objawy starzenia się, ale dlatego, że zaczynają - w przeciwieństwie do młokosów - widzieć kres swoich pragnień i wysiłków. Zapewniam was,że to niesamowite uczucie: być jeszcze w pełni sił i widzieć szybko i nieubłaganie zbliżający się koniec życia." to bardzo mądre i warto przypomnieć.kto jak będzie oczekiwał na to co nieuniknione to już inna sprawa .swiadomośc warto mieć jednak ? by kazdy dzień cenić już od jak najmłodszych lat ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Do Jonka NIE TYLKO jazz'owo, blues'owo ;) IP: *.kapsch.com.pl 07.11.02, 10:18 Gość portalu: atomski napisał(a): > "Jeżeli to żart, to słaby. Już niedługo się przekonasz. Mężczyźni w wieku > średnim dostają odlotu nie dlatego, że widzą jakieś wyraźne objawy > starzenia > się, ale dlatego, że zaczynają - w przeciwieństwie do młokosów - > widzieć kres > swoich pragnień i wysiłków. Zapewniam was,że to niesamowite uczucie: > być > jeszcze w pełni sił i widzieć szybko i nieubłaganie zbliżający się > koniec > życia." > > > to bardzo mądre i warto przypomnieć.kto jak będzie oczekiwał na to co > nieuniknione to już inna sprawa .swiadomośc warto mieć jednak ? by kazdy dzień > cenić już od jak najmłodszych lat ? Oczywiscie te slowa sa bardzo madre. Kazdy jednak wiek niesie ze soba rozne "za i przeciw" i kryteria zmieniaja sie rowniez z wiekiem. Wiadomo, ze w wieku zaawansowanym nie bedziesz zdobywal szczytow tak jak za mlodu... ale Twoje doswiadczenie, spokoj, madrosc zyciowa bedzie bardziej cenione od fizycznych zdolnosci. I to jest wazne, zdobyc sobie szacunek i sluzyc rada, kiedy juz sil fizycznych zacznie brakowac. Tak uwazam. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOnek Znów ad rem IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.02, 23:54 Gość portalu: [B]B napisał(a): > Kazdy jednak wiek niesie ze soba rozne "za i przeciw" i kryteria zmieniaja sie > rowniez z wiekiem. Teraz rozumiem, dlaczego nie ma między nami porozumienia. Ty jeszcze tego nie łapiesz. Wiek zaawansowany nie niesie żadnych "za". Poza świadomością, która w rzeczywistości jest przekleństwem, bo nie przekłada się na żadne możliwości. >Wiadomo, ze w wieku zaawansowanym nie bedziesz zdobywal > szczytow tak jak za mlodu... Nie, ty jeszcze tego nie wiesz. Słyszałeś tylko o tym. Myślisz, że człowiek to tak sobie akceptuje? Patrzysz w lustro, widzisz łysego pana z brzuszkiem i pytasz z niedowierzaniem "Czy to ja? To niemożliwe, przecież dorastałem po to, by być wysokim, przystojnym blondynem, za którym oglądają się dziewczyny. Potem miałem do tego dodać doświadczenie i pozycję i być już królem świata. Doświadczenie i pozycję już mam, ale nie wiedzieć kiedy zamieniłem się w zgreda w średnim wieku - dokładnie takiego, jakimi jeszcze wczoraj pogardzałem." > ale Twoje doswiadczenie, spokoj, madrosc zyciowa > bedzie bardziej cenione od fizycznych zdolnosci. Nie badź naiwny. Najbardziej sfrustrowana, agresywna i durna grupa wiekowa to emeryci. Oni już wiedzą, że nic nie mogą i dlatego nienawidzą świata i ludzi. > I to jest wazne, zdobyc sobie > szacunek i sluzyc rada, kiedy juz sil fizycznych zacznie brakowac. Jeżeli ów spokój i równowaga na stare lata nie są zwykłym mydleniem oczu (albo nie wynikają z wrodzonej safandułowatości bądź głupoty), to na pewno okupione są niesamowitym cierpieniem. Nikt nie rodzi się miłym staruszkiem, nikt normalny nie tęskni by nim być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOnek Re: Znów ad rem IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 00:09 Gość portalu: [B]B napisał(a): > Mysle, ze nie zdajesz sobie sprawy, mowiac, ze rozwiazaniem czegokolwiek jest > rak. Dowodzi to slabosci. Jesli ktos boi sie zycia, rozwiazaniem dla niego > jest > smierc.Ale smierc nie jest prosto spotkac gdy sie jej oczekuje.Z mojego > punktu > widzenia kazdy dzien to wyzwanie i rodzaj walki... w pracy, domu, rodzinie. > Walki o przetrwanie i lepsze jutro.Dla innych i siebie.Po to jestesmy > facetami, aby wziac to wszystko na siebie. Tak, tylko pytanie brzmi: po co i o co jest ta walka? Bo jesteśmy facetami? Wybacz, ale chociaż jestem męską szowinistyczną świnią to ten argument mnie nie przekonuje. Wynikałoby z niego, że kobiety nie powinny żyć i walczyć. A one też to robią - z tego samego powodu, z jakiego my to robimy: z głupoty. > Czlowiek,ktorego szanuje ponad wszystko ma 76 lat.Spodziewa sie kresu kazdego > dnia.I najlepiej zalamac sie, polozyc i czekac...ale on walczy co dzien, aby > chociazby przyniesc garsc drewna do swojego domku, aby ubrac sie i wypic > kieliszeczek wodki z miodem np: ze mna!I nie slysze:"Boze jak ciezko, > chcialbym juz odejsc!". > A Ty bedac w mlodym wieku, boisz sie przyszlosci i uwazasz, ze rozwiazaniem > jest rak. Wszystko się zgadza: starzy przyzwyczajają się do życia, jakiekolwiek by ono nie było i gotowi są walczyć do końca. Mlodzi (niektórzy) zastanawiają się nad sensem i czasami dochodzą do wniosku, że nie warto żyć za wszelką cenę. I dlatego młodość jest mędrsza od starości (pisał już o tym C.S.Lewis). > Masz troche rzeczy do zrobienia i nie patrz na to, ze za kilka lat > nie bedziesz mial sil!!!Zawsze jest teraz i to teraz jestes, teraz dzialasz i > teraz zrob to myslac o przyszlosci ale nie pod katem, ze niedlugo zabraknie > Tobie sil. Zawsze jest coś do zrobienia. Najczęściej są to rzeczy, których konieczność zrobienia sami sprawiliśmy. Z jednych wynikają drugie... i tak bez końca. Nie, jednak koniec nadchodzi nie pytając nas o zdanie. I wtedy okazuje się, że te nie zrobione rzeczy mogą pozostać niezrobione. A całe nasze życie to trochę klamotów i papierów, które spadkobiercy wyrzucają beznamiętnie na śmietnik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Znów ad rem IP: *.kapsch.com.pl 08.11.02, 08:02 Gość portalu: JOnek napisał(a): > Gość portalu: [B]B napisał(a): > > > Mysle, ze nie zdajesz sobie sprawy, mowiac, ze rozwiazaniem czegokolwiek j > est > > rak. Dowodzi to slabosci. Jesli ktos boi sie zycia, rozwiazaniem dla niego > > > jest > > smierc.Ale smierc nie jest prosto spotkac gdy sie jej oczekuje.Z mojego > > punktu > > widzenia kazdy dzien to wyzwanie i rodzaj walki... w pracy, domu, rodzinie > . > > Walki o przetrwanie i lepsze jutro.Dla innych i siebie.Po to jestesmy > > facetami, aby wziac to wszystko na siebie. > > Tak, tylko pytanie brzmi: po co i o co jest ta walka? Bo jesteśmy facetami? > Wybacz, ale chociaż jestem męską szowinistyczną świnią to ten argument mnie nie > > przekonuje. Wynikałoby z niego, że kobiety nie powinny żyć i walczyć. A one też > > to robią - z tego samego powodu, z jakiego my to robimy: z głupoty. Bzdura taka, ze klnac mi sie chce, ze ktos moze w ten sposob myslec!!! Chlopie, Ty mowisz o Bogu ( w jednym z postow)! On Tobie dal zycie i wiedzial dlaczego to zrobil! Nie zrobil tego z glupoty, tylko celowo, abys wypelnil to co Tobie przeznaczyl. A Ty patrzysz w lustro i uzalasz sie. > > > Czlowiek,ktorego szanuje ponad wszystko ma 76 lat.Spodziewa sie kresu kazd > ego > > dnia.I najlepiej zalamac sie, polozyc i czekac...ale on walczy co dzien, a > by > > chociazby przyniesc garsc drewna do swojego domku, aby ubrac sie i wypic > > kieliszeczek wodki z miodem np: ze mna!I nie slysze:"Boze jak ciezko, > > chcialbym juz odejsc!". > > A Ty bedac w mlodym wieku, boisz sie przyszlosci i uwazasz, ze rozwiazanie > m > > jest rak. > > Wszystko się zgadza: starzy przyzwyczajają się do życia, jakiekolwiek by ono > nie było i gotowi są walczyć do końca. Mlodzi (niektórzy) zastanawiają się nad > sensem i czasami dochodzą do wniosku, że nie warto żyć za wszelką cenę. I > dlatego młodość jest mędrsza od starości (pisał już o tym C.S.Lewis). > > > Masz troche rzeczy do zrobienia i nie patrz na to, ze za kilka lat > > nie bedziesz mial sil!!!Zawsze jest teraz i to teraz jestes, teraz dzialas > z i > > teraz zrob to myslac o przyszlosci ale nie pod katem, ze niedlugo zabrakni > e > > Tobie sil. > > Zawsze jest coś do zrobienia. Najczęściej są to rzeczy, których konieczność > zrobienia sami sprawiliśmy. Z jednych wynikają drugie... i tak bez końca. Nie, > jednak koniec nadchodzi nie pytając nas o zdanie. I wtedy okazuje się, że te > nie zrobione rzeczy mogą pozostać niezrobione. A całe nasze życie to trochę > klamotów i papierów, które spadkobiercy wyrzucają beznamiętnie na śmietnik. Napisz cos o sobie wiecej jesli chcesz. Zastanawiasz mnie bardzo mocno i w pewnym sensie Ciebie rozumie. Sadze jednak, ze stan w ktorym jestes teraz spowodowany jest czyms innym a nie wiekiem. Blues z Toba! Odpowiedz Link Zgłoś
neon-b Re: Znów ad rem 14.11.02, 00:35 Hmmm... Kazdy ma takich spadkobiercow na jakich zasluguje. A taki starszy pan z brzuszkiem to tylko istota, ktora nie moze pogodzic sie z tym ze wszyscy przemijaja i nic nie trwa wiecznie. Ba, nie trwa nawet dosyc dlugo, zeby zrobic wszystko i zawsze pozostaje cos do zrobienia. Tylko co z tego - tak bylo, jest i bedzie. Poza tym nie koniecznie trzeba zostac takim gosciem z brzuszkiem. Jak Ci jutro spadnie na glowe cegla to moze sie okazac, ze "przeminales" znacznie szybciej niz bys sie spodziewal i nie zdazyles nawet zostac "gosciem z brzuszkiem". To jakim czlowiekiem sie jest na starosc zalezy od tego jak sie przezywa swoje zycie. Jak Ci sie nic nie udaje to na starosc zostaje sie wlasnie takim osobnikiem o jakim piszesz, bo nie mozna sie pogodzic z faktem, ze nasz czas juz minal i juz nic nie jestesmy w stanie zrobic. Zycze wiecej dystansu do samego siebie i wiecej zaangazowania w sprawy biezace, zeby na starosc zolc sie z Ciebie nie wylewala na innych. pzdr. N. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Znów ad rem IP: *.kapsch.com.pl 08.11.02, 07:52 Gość portalu: JOnek napisał(a): > Gość portalu: [B]B napisał(a): > > > Kazdy jednak wiek niesie ze soba rozne "za i przeciw" i kryteria zmieniaja > > sie > > rowniez z wiekiem. > > Teraz rozumiem, dlaczego nie ma między nami porozumienia. Ty jeszcze tego nie > łapiesz. Wiek zaawansowany nie niesie żadnych "za". Poza świadomością, która w > rzeczywistości jest przekleństwem, bo nie przekłada się na żadne możliwości. > > >Wiadomo, ze w wieku zaawansowanym nie bedziesz zdobywal > > szczytow tak jak za mlodu... > > Nie, ty jeszcze tego nie wiesz. Słyszałeś tylko o tym. Myślisz, że człowiek to > tak sobie akceptuje? Patrzysz w lustro, widzisz łysego pana z brzuszkiem i > pytasz z niedowierzaniem "Czy to ja? To niemożliwe, przecież dorastałem po to, > by być wysokim, przystojnym blondynem, za którym oglądają się dziewczyny. Potem > > miałem do tego dodać doświadczenie i pozycję i być już królem świata. > Doświadczenie i pozycję już mam, ale nie wiedzieć kiedy zamieniłem się w zgreda OK.Skoro jestes w tym miejscu, patrzysz w lustro i nie masz szacunku dla swojej osoby, bo zdajesz sobie wlasnie sprawe, ze nic nie znaczysz - to ja pytam: A co robiles przez poprzednie lata???Spales?Nie przygotowales sie na problemy, ktore teraz Ciebie dotykaja.Czlowiek ma wplyw na swoje zycie, przynajmniej czesciowy.Pokierowales nim tak, ze teraz pisze do rozzalonego faceta okolo 40, ktory ma pretensje do tego, ze czlowiek sie starzeje!To normalna kolej sprawy, z ktorej trzeba sobie zdawac sprawe za mlodu i do niej sie przygotowac. > > w średnim wieku - dokładnie takiego, jakimi jeszcze wczoraj pogardzałem." > > > ale Twoje doswiadczenie, spokoj, madrosc zyciowa > > bedzie bardziej cenione od fizycznych zdolnosci. > > Nie badź naiwny. Najbardziej sfrustrowana, agresywna i durna grupa wiekowa to > emeryci. Oni już wiedzą, że nic nie mogą i dlatego nienawidzą świata i ludzi. Pewnie, ze caly swiat nie bedzie sie sie Tobie klanial!!!Ale znajdzie sie osoba, dla ktorej bedziesz wzorem,ktorej bedziesz mogl pomoc i ktora bedzie miala dla Ciebie szacunek. > > > I to jest wazne, zdobyc sobie > > szacunek i sluzyc rada, kiedy juz sil fizycznych zacznie brakowac. > > Jeżeli ów spokój i równowaga na stare lata nie są zwykłym mydleniem oczu (albo > nie wynikają z wrodzonej safandułowatości bądź głupoty), to na pewno okupione > są niesamowitym cierpieniem. Nikt nie rodzi się miłym staruszkiem, nikt > normalny nie tęskni by nim być. > > Zasnanawiam sie Jonek skad ta Twoja frustracja sie wywodzi (nie mow mi, ze nie jestes sfrustowany). Nie wierze, ze jest spowodowana wiekiem. Byc moze to pozwoliloby mi na troche inne spojrzenie na Twoj wizerunek. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Do Jonka NIE TYLKO jazz'owo, blues'owo ;) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 00:15 Gość portalu: atomski napisał(a): > Być może z powodu wychowania na mrocznej muzyce ,być może z powodu natury > melancholijnej,(jakiegoś jeszcze innego powodu ?) doskonale rozumiem Jonka i > już się boję. > > Nie dosłownie śmierci lecz np. tej świadomości ,ze tyle jeszcze do > zrobienia ,na tyle rzeczy zabrakło czasu ,rześkości umysłu ,starczego > nieposłuszeństwa organizmu ... > Któryś z nestorów naszej sceny politycznej rzekł : „Panie Boże odebrałeś > mi już > możliwosci ,odbierz i chęci”. > > Przyłączyłbym się gdybym wierzył... > > Chyba rozwiązaniem jest rak ? Człowiek jedzie na tak otumaniających > środkach ,ze nie jest do końca świadom tego co się z nim dzieje... Rozwiązaniem jest Bóg - tylko i wyłącznie. Życie samo w sobie jest cierpieniem, bez Boga byoby koszmarem nie do zniesienia. Wtedy rozwiązaniem nie byłby rak, tylko brzytwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aLbERt ten wiek IP: 203.212.144.* 08.11.02, 03:24 -trzeba pielegnowac swa ,,szajbe'' kochac kumpil,podejmowac ryzyko i nie myslec za wiele -oczywiscie trzeba rano zwlec cielsko o 6 ,robota te sprawy -cho zawsze pamietac o szajbie ktora troskliwie podsycam....wtedy mnie nie siegnie ...oby nigdy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Na chwile odchodze... IP: *.kapsch.com.pl 08.11.02, 08:05 Bede dopiero 14 listopada. Mam nadzieje, ze dyskusja bedzie sie toczyc. Pokonany przez grype [B]B Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: Na chwile odchodze... 08.11.02, 10:02 Będziemy czekać. Nie tylko na foroom ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Meski Wiek Sredni IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 09:26 > Gość portalu: [B]B napisał(a): > > Po to jestesmy > > facetami, aby wziac to wszystko na siebie. > Gość portalu: JOnek napisał(a): > Tak, tylko pytanie brzmi: po co i o co jest ta walka? Bo jesteśmy facetami? > Wybacz, ale chociaż jestem męską szowinistyczną świnią to ten argument > mnie nie przekonuje. Wynikałoby z niego, że kobiety nie powinny żyć i > walczyć. A one też to robią - z tego samego powodu, z jakiego my to robimy: > z głupoty. > Gość portalu: [B]B napisał(a): > Bzdura taka, ze klnac mi sie chce, ze ktos moze w ten sposob myslec!!! > Chlopie, Ty mowisz o Bogu ( w jednym z postow)! On Tobie dal zycie i > wiedzial dlaczego to zrobil! Nie zrobil tego z glupoty, tylko celowo, abys > wypelnil to co Tobie przeznaczyl. A Ty patrzysz w lustro i uzalasz sie. Odp: 1. Przynajmniej chce mi się myśleć. Tobie też by się przydało. Najpierw twierdzisz, że powinniśmy żyć, bo jesteśmy facetami. Kiedy wskazuję ci na oczywisty absurd takiego stawiania sprawy, przeskakujesz na Boga. Z pewną przykrością muszę znów wlać trochę logiki w twe radosne pokrzykiwania: Z faktu, że ktoś wierzy w Boga - a tym samym wierzy w istnienie jakiegoś sensu i celu wszystkiego - nie wynika jeszcze w żaden sposób, że zna sens i cel dla swojego życia. Idąc dalej: nawet znając cel własnego życia nie trzeba się z nim zgadzać. Dalej: Nawet zgadzając się, nie trzeba go (celu) lubić. A ja patrzę w lustro i użalam się (a kto, u diabła, ma się nade mną użalać, jak nie ja sam? Nikt inny za mnie tego nie zrobi.) > Gość portalu: [B]B napisał(a): > Napisz cos o sobie wiecej jesli chcesz. Co, terapeuta? Mam nadzieję, że nie zawodowy? Nie powiem, że nie potrzebuję terapii, ale na pewno nie takiej, jaką ty byś mógł mi zaoferować. > Zastanawiasz mnie bardzo mocno i w pewnym sensie Ciebie rozumie. > Sadze jednak, ze stan w ktorym jestes teraz spowodowany jest czyms > innym a nie wiekiem. Pochlebiasz sobie. Raczej nie widzę, żebyś potrafił mnie zrozumieć - co mnie nawet trochę dziwi, w końcu nie piszę jakichś specjalnie skomplikowanych rzeczy. Zupełnie proste. A co do drugiego zdania, to jeśli masz na myśli wiek średni, to masz częściowo rację. Mój stan jest spowodowany tym, że stawiam pewne pytania i szukam na nie odpowiedzi. Te odpowiedzi są tak samo trudne w wieku średnim jak i młodzieńczym czy starczym. Tylko ich intensywność się zmienia. Nasza następna wymiana myśli niestety potwierdza moją diagnozę: Gość portalu: JOnek napisał(a): > Patrzysz w lustro, widzisz łysego pana z brzuszkiem i pytasz z > niedowierzaniem "Czy to ja? To niemożliwe, przecież dorastałem po > to, by być wysokim, przystojnym blondynem, za którym oglądają się > dziewczyny. > Potem miałem do tego dodać doświadczenie i pozycję i być już królem > świata. Doświadczenie i pozycję już mam, ale nie wiedzieć kiedy > zamieniłem się w zgreda > Gość portalu: [B]B napisał(a): > OK.Skoro jestes w tym miejscu, patrzysz w lustro i nie masz szacunku dla > swojej osoby, bo zdajesz sobie wlasnie sprawe, ze nic nie znaczysz - to ja > pytam: A co robiles przez poprzednie lata???Spales? Raczej staram się zachować szacunek do ciebie, choć nie chce ci się czytać tego, co napisałem. Czy napisałem coś o szacunku? Skąd ci to spadło? Czy napisałem coś o kłopotach ze znaczeniem? O tym pisał Borusewicz jak był młody. Ja pisałem o starzeniu się, o płaceniu ceny - którą zresztą płaci się niezależnie od tego, czy się śpi cały dzień, czy chodzi z zapałkami w oczach. Jeśli chciałoby ci się przeczytać mój przykład, to zauważyłbyś, że piszę o człowieku, który odniósł raczej sukces w życiu. Moje pytanie brzmi: co mu po sukcesie, gdy ziemia go coraz mocniej przyciąga. Na to jakoś mi nie potrafisz odpowiedzieć. > Nie przygotowales sie na problemy, ktore teraz Ciebie dotykaja.Czlowiek > ma wplyw na swoje zycie, przynajmniej czesciowy. Jak się przygotowuje na utratę zdrowia, ból, kalectwo? Na śmierć bliskich? Na nagłą utratę pracy i drastyczne obniżenie standardu życia? Na poczucie bezsilności wobec nieszczęść, które dotykają ludzi dookoła? Jesteś taki mądry, więc na pewno mi to przystępnie objaśnisz. > Pokierowales nim tak, ze teraz pisze do rozzalonego faceta okolo 40, ktory > ma pretensje do tego, ze czlowiek sie starzeje!To normalna kolej sprawy, > z ktorej trzeba sobie zdawac sprawe za mlodu i do niej sie przygotowac. Ty naprawdę tak myślisz - czy to tylko zawodowy optymizm? Starzenie się i umieranie jest może naturalne dla zwierząt - nie wiem, nigdy nie byłem zwierzęciem - ale na pewno nie dla ludzi. Jest to najbardziej nienaturalna sprawa w życiu. Jednym z największych głupstw, jakie ludzie powtarzają jest stanowisko, że jak ktoś umiera w wieku 20 lat to jest tragedia, a jak ma 80 to jest "naturalne". Nie wynika to z żadnej prawdziwej logiki - bierze się tylko z przyzwyczajenia. Mało kto dożywa 80-tki, więc uważa się ją za "piękny wiek". Jakby kobiety umierały po, powiedzmy, drugim porodzie to tez mądrość ludowa uznałaby to za naturalne. Do tego dochodzi problem estetyczny (starzy ludzie są mało estetyczni - pomarszczeni, bez zębów), powolni i niesprawni, a na dodatek schorowani - co razem daje tak zwane "zmeczenie życiem" - więc uważa się, że ich śmierć jest "naturalna". Jeżeli przyjąć, że kryterium tego, co naturalne jest to, co się dzieje - to tak jest rzeczywiście. Ale jeżeli za kryterium przyjąć wewnętrzne odczucie, to nie ma w tym nic naturalnego. A przecież, jak zrozumiałem, wierzysz w Boga, więc powinieneś też wierzyć, że to wewnętrzne odczucie jest słuszne, bo pokrywa się z Bożym zamysłem. > Gość portalu: JOnek napisał(a): > Najbardziej sfrustrowana, agresywna i durna grupa wiekowa to > emeryci. Oni już wiedzą, że nic nie mogą i dlatego nienawidzą świata i > ludzi. > Gość portalu: [B]B napisał(a): > Pewnie, ze caly swiat nie bedzie sie sie Tobie klanial!!!Ale znajdzie sie > osoba, dla ktorej bedziesz wzorem,ktorej bedziesz mogl pomoc i ktora > bedzie miala dla Ciebie szacunek. Czy ja napisałem coś o świecie i o kłanianiu się? Czy to jest jakiś twój problem? Oczywiście, że człowiek jest bydlęciem stadnym i potrzebuje odrobiny akceptacji, ale choćby miał cześć i szacunek całego świata to i tak niewiele mu to pomoże w zmaganiach ze starością. Tzn. piszę o ludziach normalnych, bo zauważyłem, że rzeczywiście są ludzie zwichnięci, sangwinicy sceniczni, dla których liczy się tylko, jak inni ich widzą i dopóki mają poklask o niczym nie myślą i nic ich nie rusza. Może dla ciebie oni są normalni, dla mnie to jednak jest patologia. > Gość portalu: [B]B napisał(a): > Zasnanawiam sie Jonek skad ta Twoja frustracja sie wywodzi (nie mow mi, > ze nie jestes sfrustowany). Nie wierze, ze jest spowodowana wiekiem. Byc > moze to pozwoliloby mi na troche inne spojrzenie na Twoj wizerunek. Frustracja jest to stan napięcia emocjonalnego wywołany niemożnością osiągnięcia celu, zaspokojenia jakiejś potrzeby. Oczywiście, że jestem sfrustrowany, bo nawet, jeżeli muszę umrzeć, to chciałbym się nie starzeć i umrzeć w takiej kondycji, jaką miałem mając choćby 18 lat. Jedynym sposobem na rozwiązanie mojej frustracji byłby nagły wypadek. Zastanawia mnie natomiast twoja radosna zgoda na starzenie się. Uważam, że jest to niezdrowa aberracja, którą niezwłocznie należałoby leczyć, ponieważ może cię w dalszej fazie doprowadzić do poważnego rozminięcia się z rzeczywistością i choroby psychicznej. Jedyna okoliczność, która cię jeszcze tłumaczy, to młody wiek i całkowity brak wyobraźni. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
neon-b Re: Meski Wiek Sredni 14.11.02, 00:55 Gość portalu: Jonek napisał(a): > > Gość portalu: [B]B napisał(a): > > > > Po to jestesmy > > > facetami, aby wziac to wszystko na siebie. > > > Gość portalu: JOnek napisał(a): > > > Tak, tylko pytanie brzmi: po co i o co jest ta walka? Bo jesteśmy facetami > ? > > Wybacz, ale chociaż jestem męską szowinistyczną świnią to ten argument > > mnie nie przekonuje. Wynikałoby z niego, że kobiety nie powinny żyć i > > walczyć. A one też to robią - z tego samego powodu, z jakiego my to robimy > : > > z głupoty. > > > Gość portalu: [B]B napisał(a): > > > Bzdura taka, ze klnac mi sie chce, ze ktos moze w ten sposob myslec!!! > > Chlopie, Ty mowisz o Bogu ( w jednym z postow)! On Tobie dal zycie i > > wiedzial dlaczego to zrobil! Nie zrobil tego z glupoty, tylko celowo, abys > > > wypelnil to co Tobie przeznaczyl. A Ty patrzysz w lustro i uzalasz sie. > > Odp: > 1. Przynajmniej chce mi się myśleć. Tobie też by się przydało. Najpierw > twierdzisz, że powinniśmy żyć, bo jesteśmy facetami. Kiedy wskazuję ci na > oczywisty absurd takiego stawiania sprawy, przeskakujesz na Boga. Z pewną > przykrością muszę znów wlać trochę logiki w twe radosne pokrzykiwania: > Z faktu, że ktoś wierzy w Boga - a tym samym wierzy w istnienie jakiegoś sensu > i celu wszystkiego - nie wynika jeszcze w żaden sposób, że zna sens i cel dla > swojego życia. Idąc dalej: nawet znając cel własnego życia nie trzeba się z nim > > zgadzać. Dalej: Nawet zgadzając się, nie trzeba go (celu) lubić. > A ja patrzę w lustro i użalam się (a kto, u diabła, ma się nade mną użalać, jak > > nie ja sam? Nikt inny za mnie tego nie zrobi.) > > > > > Gość portalu: [B]B napisał(a): > > > Napisz cos o sobie wiecej jesli chcesz. > > > Co, terapeuta? Mam nadzieję, że nie zawodowy? Nie powiem, że nie potrzebuję > terapii, ale na pewno nie takiej, jaką ty byś mógł mi zaoferować. > > > Zastanawiasz mnie bardzo mocno i w pewnym sensie Ciebie rozumie. > > Sadze jednak, ze stan w ktorym jestes teraz spowodowany jest czyms > > innym a nie wiekiem. > > Pochlebiasz sobie. Raczej nie widzę, żebyś potrafił mnie zrozumieć - co mnie > nawet trochę dziwi, w końcu nie piszę jakichś specjalnie skomplikowanych > rzeczy. Zupełnie proste. A co do drugiego zdania, to jeśli masz na myśli wiek > średni, to masz częściowo rację. Mój stan jest spowodowany tym, że stawiam > pewne pytania i szukam na nie odpowiedzi. Te odpowiedzi są tak samo trudne w > wieku średnim jak i młodzieńczym czy starczym. Tylko ich intensywność się > zmienia. > Nasza następna wymiana myśli niestety potwierdza moją diagnozę: > > > Gość portalu: JOnek napisał(a): > > > Patrzysz w lustro, widzisz łysego pana z brzuszkiem i pytasz z > > niedowierzaniem "Czy to ja? To niemożliwe, przecież dorastałem po > > to, by być wysokim, przystojnym blondynem, za którym oglądają się > > dziewczyny. > > Potem miałem do tego dodać doświadczenie i pozycję i być już królem > > świata. Doświadczenie i pozycję już mam, ale nie wiedzieć kiedy > > zamieniłem się w zgreda > > > Gość portalu: [B]B napisał(a): > > > OK.Skoro jestes w tym miejscu, patrzysz w lustro i nie masz szacunku dla > > swojej osoby, bo zdajesz sobie wlasnie sprawe, ze nic nie znaczysz - to ja > > > pytam: A co robiles przez poprzednie lata???Spales? > > Raczej staram się zachować szacunek do ciebie, choć nie chce ci się czytać > tego, co napisałem. Czy napisałem coś o szacunku? Skąd ci to spadło? Czy > napisałem coś o kłopotach ze znaczeniem? O tym pisał Borusewicz jak był młody. > Ja pisałem o starzeniu się, o płaceniu ceny - którą zresztą płaci się > niezależnie od tego, czy się śpi cały dzień, czy chodzi z zapałkami w oczach. > Jeśli chciałoby ci się przeczytać mój przykład, to zauważyłbyś, że piszę o > człowieku, który odniósł raczej sukces w życiu. Ja cos moze nie do konca zauwazylem, ale czy mozesz mi wskazac, w ktorym Twoim poscie w ramach tego watku mowisz o czlowieku, ktory odniosl sukces? Przesledzilem wszystkie Twoje wypowiedzi i nie zauwazylem, wiec moze zacytujesz ponownie. Nie traktuj tego tak, ze sie nabijam, ale moj odbior jest raczej taki, ze uwazasz sie za osobe przegrana, a nie czlowieka sukcesu. Wiec gdzie jest ten tekst o czlowieku sukcesu i co przeoczylem? Pozdrowionka, N. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Meski Wiek Sredni IP: *.kapsch.com.pl 14.11.02, 07:30 :-)))) troche mnie rozbawiles ale coz, odpisze na Twoje uwagi jak sie troche uloze po kilku dniach nieobecnosci w pracy Trzymaj sie - pare spraw w Twoim poscie bylo naprawde niezlych:-) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Znów w komplecie ;) 14.11.02, 08:56 Witamy BB ;) Miło, że o nas nie zapomniałeś ;P Buziaki z Bydzi ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Znów w komplecie ;) IP: *.kapsch.com.pl 15.11.02, 11:00 lisiczkaa napisała: > Witamy BB ;) Miło, że o nas nie zapomniałeś ;P > > Buziaki z Bydzi ;) > > Pozdrawiam @ll Ty wiesz co mam na mysli:-) O ignorancji nie moze byc tutaj mowy! Blues z Toba lisiczko... (Jane)...??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Meski Wiek Sredni IP: *.kapsch.com.pl 14.11.02, 17:09 Nie dojdziemy do jakiegos porozumienia, a widze nawet zagrozenie w tym, ze brnac dalej w wytlumaczaniu Tobie wlasnych przekonan, zaczne uzywac stylu wypowiedzi jaki Ty narzucasz. Wolalbym tego uniknac z szacunku do Ciebie. Dyskusja staje sie coraz bardziej zagmatwana- Ty nie rozumiesz moich argumentow a ja Twoich.Pograzamy sie w tlumaczeniach tego, czego bronimy. A to do niczego nie prowadzi.Nie przekonamy sie. Jestes moze Koziorozcem:-)? Uwazam, ze roznica zdan miedzy nami wynika NIE z wieku (sugerujesz, ze za mlody jestem aby cos tam zrozumiec), ale wynika z PODEJSCIA DO ZYCIA I POSTRZEGANIA SWIATA. Wbrew temu co sadzisz, zdaje sobie sprawe z wielu spraw, ktore teraz Ciebie dotykaja. I nie wiem, kogo los bardziej doswiadczyl - to pojecie wzgledne, mozliwe do ocenienia przez osobe trzecia. Nie pojmuje jednak, jak mozna w taki sposob myslec i podchodzic do zycia na jakimkolwiek etapie wieku.Tym bardziej, ze nie wygladasz na faceta w dresie z BMW, ktory nie mysli (sorry wogole za porownanie). Mam w zasadzie jedno pytanie, sadze ze normalne: czy potrafisz sie z czegokolwiek cieszyc kazdego dnia? Z jednej malej sprawy? Twoj przypadek Meskiego Wieku Sredniego jest wyjatkowy a raczej... skrajny. Ale to zajebiscie wazny glos w dyskusji. Tak sadze. Napisz cos o plusach tego wieku. Wiem juz jak moze byc fatalnie - to mi uswiadomiles dobitnie:-) Czas poznac wszystko co dobre. Blues z Toba!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Najpierw do Neona IP: *.hacker.komp.pl 14.11.02, 23:20 Znów ad rem Autor: Gość: JOnek IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl Data: 07-11-2002 23:54 + odpowiedz na list "Doświadczenie i pozycję już mam, ale nie wiedzieć kiedy zamieniłem się w zgreda w średnim wieku - dokładnie takiego, jakimi jeszcze wczoraj pogardzałem." Zwracam uwagę na pierwszą część zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Najpierw do Neona IP: *.kapsch.com.pl 14.11.02, 23:26 To wszystko Jonek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Najpierw do Neona IP: *.kapsch.com.pl 14.11.02, 23:27 Widze, ze spotkalismy sie prawie online. Milo mi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Meski Wiek Sredni IP: *.hacker.komp.pl 14.11.02, 23:41 Gość portalu: [B]B napisał(a): > Nie dojdziemy do jakiegos porozumienia, a widze nawet zagrozenie w tym, ze > brnac dalej w wytlumaczaniu Tobie wlasnych przekonan, zaczne uzywac stylu > wypowiedzi jaki Ty narzucasz. Wolalbym tego uniknac z szacunku do Ciebie. > Czyżby mnie znów poniosło? Sam widzisz: człowiek nawet mądrzejszy się z wiekiem nie staje ... i co tu wspominać o reszcie. > Dyskusja staje sie coraz bardziej zagmatwana- Ty nie rozumiesz moich argumentow > a ja Twoich.Pograzamy sie w tlumaczeniach tego, czego bronimy. > A to do niczego nie prowadzi.Nie przekonamy sie. > Jestes moze Koziorozcem:-)? > Skąd wiesz? > Uwazam, ze roznica zdan miedzy nami wynika NIE z wieku (sugerujesz, ze za mlody > > jestem aby cos tam zrozumiec), ale wynika z PODEJSCIA DO ZYCIA I POSTRZEGANIA > SWIATA. Tu się zgadzam całkowicie. Jak zresztą gdzieś powyżej napisałem, kidy byłem młodszy wszystko widziałem w dużo ciemniejszych barwach. > Wbrew temu co sadzisz, zdaje sobie sprawe z wielu spraw, ktore teraz Ciebie > dotykaja. I nie wiem, kogo los bardziej doswiadczyl - to pojecie wzgledne, > mozliwe do ocenienia przez osobe trzecia. Tu akurat się nie mogę zgodzić. Tragedia, ból, to nie są rzeczy możliwe do oceny z zewnątrz. Nie ma na nie jakiegoś uniwersalnego wzorca. Jeden bedzie odbierałjako tragedię śmierć ulubionego kanarka, ktoś inny nie przejmie się "obiektywnie" większym nieszczęściem. Młodzież potrafi popełnić samobójstwo z powodu kiepskiego świadectwa. Nie pojmuje jednak, jak mozna w taki > sposob myslec i podchodzic do zycia na jakimkolwiek etapie wieku.Tym bardziej, > ze nie wygladasz na faceta w dresie z BMW, ktory nie mysli (sorry wogole za > porownanie). No właśnie, skąd ci to przyszło do głowy? Co prawda lubię zarówno BMW jak i dresy, ale nie wydaje mi się, żeby dresiarze zbyt dużo myśleli o sensie życia. > > Mam w zasadzie jedno pytanie, sadze ze normalne: czy potrafisz sie z > czegokolwiek cieszyc kazdego dnia? Z jednej malej sprawy? > Świadomość starzenia się i śmierci nie musi tłumić radości życia. Czasami, kiedy wszystko idzie zupełnie źle, życie wali się w drobny mak a plany biorą w łeb - jestem najspokojniejszy i najszczęśliwszy. > Twoj przypadek Meskiego Wieku Sredniego jest wyjatkowy a raczej... skrajny. > Ale to zajebiscie wazny glos w dyskusji. Tak sadze. > > Napisz cos o plusach tego wieku. Wiem juz jak moze byc fatalnie - to mi > uswiadomiles dobitnie:-) Czas poznac wszystko co dobre. > Bezapelacyjnie najlepsza jest świadomość, że jestem bliżej końca niż początku. Oczywiście, chciałbym znów mieć organizm taki jak 20 lat temu. Już nie za bardzo tamtą swiadomość i naiwność. Natomiastw zadnym razie nie chciałbym jeszcze raz tego wszystkiego przeżywać. Namiętności się wyciszają. I nawet, jeśli miałoby mnie nie czekać już dużo dobrego, to będzie to trwać krócej - bo czas robi się krótki i dużo szybciej śmiga. > Blues z Toba!!! Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Meski Wiek Sredni IP: *.kapsch.com.pl 15.11.02, 10:01 Gość portalu: Jonek napisał(a): > Gość portalu: [B]B napisał(a): > > > Nie dojdziemy do jakiegos porozumienia, a widze nawet zagrozenie w tym, ze > > > brnac dalej w wytlumaczaniu Tobie wlasnych przekonan, zaczne uzywac stylu > > wypowiedzi jaki Ty narzucasz. Wolalbym tego uniknac z szacunku do Ciebie. > > > > Czyżby mnie znów poniosło? Sam widzisz: człowiek nawet mądrzejszy się z wiekiem > > nie staje ... i co tu wspominać o reszcie. > > > > Dyskusja staje sie coraz bardziej zagmatwana- Ty nie rozumiesz moich > argumentow > > a ja Twoich.Pograzamy sie w tlumaczeniach tego, czego bronimy. > > A to do niczego nie prowadzi.Nie przekonamy sie. > > Jestes moze Koziorozcem:-)? > > > > Skąd wiesz? Swoj swego pozna.Poza tym tylko kozly i byki sa tak bitne w obronie wlasnych przekonan:-) > > > > Uwazam, ze roznica zdan miedzy nami wynika NIE z wieku (sugerujesz, ze za > mlody > > > > jestem aby cos tam zrozumiec), ale wynika z PODEJSCIA DO ZYCIA I POSTRZEGA > NIA > > SWIATA. > > Tu się zgadzam całkowicie. Jak zresztą gdzieś powyżej napisałem, kidy byłem > młodszy wszystko widziałem w dużo ciemniejszych barwach. > > > > Wbrew temu co sadzisz, zdaje sobie sprawe z wielu spraw, ktore teraz Ciebi > e > > dotykaja. I nie wiem, kogo los bardziej doswiadczyl - to pojecie wzgledne, > > > mozliwe do ocenienia przez osobe trzecia. > > Tu akurat się nie mogę zgodzić. Tragedia, ból, to nie są rzeczy możliwe do > oceny z zewnątrz. Nie ma na nie jakiegoś uniwersalnego wzorca. Jeden bedzie > odbierałjako tragedię śmierć ulubionego kanarka, ktoś inny nie przejmie > się "obiektywnie" większym nieszczęściem. Młodzież potrafi popełnić samobójstwo > > z powodu kiepskiego świadectwa. Ale osoba trzecia, patrzaca z boku na problemy np: dwoch osob, nie bedaca zwiazana emocjonalnie z zadna ze stron potrafi ocenic bardziej obiektywnie wage problemu. Z drugiej strony dla kazdej z tych osob z osobna jej problemy sa najwieksze i wg. mnie to normalne. > > > Nie pojmuje jednak, jak mozna w taki > > sposob myslec i podchodzic do zycia na jakimkolwiek etapie wieku.Tym > bardziej, > > ze nie wygladasz na faceta w dresie z BMW, ktory nie mysli (sorry wogole z > a > > porownanie). > > No właśnie, skąd ci to przyszło do głowy? Co prawda lubię zarówno BMW jak i > dresy, ale nie wydaje mi się, żeby dresiarze zbyt dużo myśleli o sensie życia. Przyznaje, to dziwne porownanie nawet dla mnie:-)Byc moze napisalem to bedac pod wrazeniem ostatniego zdarzenia, jakie mialo miejsce. Ja nazywam ich "szyitami".Swoja droga to bedzie dobry watek na forum. > > > > > Mam w zasadzie jedno pytanie, sadze ze normalne: czy potrafisz sie z > > czegokolwiek cieszyc kazdego dnia? Z jednej malej sprawy? > > > > Świadomość starzenia się i śmierci nie musi tłumić radości życia. Czasami, > kiedy wszystko idzie zupełnie źle, życie wali się w drobny mak a plany biorą w > łeb - jestem najspokojniejszy i najszczęśliwszy. Bardzo dziwne to co napisales.Jak mozna byc szczesliwym, gdy wszystko sie wali? Masz strasznie dekadenckie podejscie do zycia. Tak sobie mysle...nie wiem czy czytales Mrozka.Krotkie opowiadania z lat 60-70 (okolo) odnosnie stosunkow panujacych w owczesnym PRL.Jeden wielki paradoks zycia, pokazanie bezsensu stosunkow, ustroju i podejscia owczesnej wladzy do problemu. Polecam Tobie lekture tych opowiadanek.Poprawiaja nastroj i chcac nie chcac smialem sie czytajac o roznych irracjonalnych zachowaniach.Mysle, ze jako facet w odpowiednim wieku:-) pamietajacy cos tam z tych lat ubawisz sie troszeczke. Pisze o tym dlatego, gdyz swego czasu, znajdujac sie w jakims dole psychicznym, pewna kobieta wyciagala mnie z niego m.in za pomoca tej ksiazki. Pomoze czy nie - warto przeczytac! > > > Twoj przypadek Meskiego Wieku Sredniego jest wyjatkowy a raczej... skrajny > . > > Ale to zajebiscie wazny glos w dyskusji. Tak sadze. > > > > Napisz cos o plusach tego wieku. Wiem juz jak moze byc fatalnie - to mi > > uswiadomiles dobitnie:-) Czas poznac wszystko co dobre. > > > > Bezapelacyjnie najlepsza jest świadomość, że jestem bliżej końca niż początku. > Oczywiście, chciałbym znów mieć organizm taki jak 20 lat temu. Już nie za > bardzo tamtą swiadomość i naiwność. Natomiastw zadnym razie nie chciałbym > jeszcze raz tego wszystkiego przeżywać. > Namiętności się wyciszają. > I nawet, jeśli miałoby mnie nie czekać już dużo dobrego, to będzie to trwać > krócej - bo czas robi się krótki i dużo szybciej śmiga. Czy lubisz Tetmajera? To co napisales to taki klimatyczny Tetmajer,pelen obaw, lekow tego co wokolo. Sadze, ze gdybyscie spotkali sie na flaszce poziom dolowania sie wlasnymi pogladami bylby zblizony. Pogarda zyciem, oczekiwanie smierci - tak to jest w skrocie? Trzymaj sie B z T > > > Blues z Toba!!! > > Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Meski Wiek Sredni IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 00:15 Gość portalu: [B]B napisał(a): > Bardzo dziwne to co napisales.Jak mozna byc szczesliwym, gdy wszystko sie wali? > Masz strasznie dekadenckie podejscie do zycia. > Nie, to jest logiczne. Dopóki wali się tylko troszeczkę - jak to w życiu na co dzień - człowiek się miota i próbuje temu zapobiec. Jest coraz bardziej zabiegany, zły i przestraszony. Boi się tego, co może go spotkać. Jak już spotka go to najgorsze, czego się bał, to - po pierwsze, może się wreszcie uspokoić i odpoczać, bo już nie ma za czym biegać; po drugie nie musi się już bać, bo to czego się bał już go dopadło. W sumie przezywa wyzwolenie i euforię. > Tak sobie mysle...nie wiem czy czytales Mrozka.Krotkie opowiadania z lat 60- 70 > (okolo) odnosnie stosunkow panujacych w owczesnym PRL.Jeden wielki paradoks > zycia, pokazanie bezsensu stosunkow, ustroju i podejscia owczesnej wladzy do > problemu. Czytałem te jego miniatury jeszcze w latach 70-tych - publikował je bodajże w "Szpilkach". > Polecam Tobie lekture tych opowiadanek.Poprawiaja nastroj i chcac nie chcac > smialem sie czytajac o roznych irracjonalnych zachowaniach.Mysle, ze jako facet > > w odpowiednim wieku:-) pamietajacy cos tam z tych lat ubawisz sie troszeczke. > Pisze o tym dlatego, gdyz swego czasu, znajdujac sie w jakims dole psychicznym, > > pewna kobieta wyciagala mnie z niego m.in za pomoca tej ksiazki. > Pomoze czy nie - warto przeczytac! > > Czy lubisz Tetmajera? To co napisales to taki klimatyczny Tetmajer,pelen obaw, > lekow tego co wokolo. Sadze, ze gdybyscie spotkali sie na flaszce poziom > dolowania sie wlasnymi pogladami bylby zblizony. > Nie, to tak nie działa. Jakby ktoś próbował mnie dołować, to zacząłbym mu udowadniac, jak piękne jest życie. Generalnie w ogóle nie lubię literatury poważnej - raz, bo jest ponura, a do tego wystarcza mi samo życie, dwa, że i tak literatura jest z założenia przekłamana - to jak mam coś takiego czytać, to wolę już jasne kolory. Dlatego nad Mrożka przekładam Muminków, a nad Tetmajera - Niziurskiego i Musierowicz. Z tego samego powodu nie przypadł mi do gustu Sapkowski. > Pogarda zyciem, oczekiwanie smierci - tak to jest w skrocie? > Oczekiwanie śmierci - tak, pogarda dla życia - nie. Nadchodząca śmierć nadaje sens i smak życiu. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Meski Wiek Sredni IP: *.kapsch.com.pl 26.11.02, 16:17 Jonek Twoje slowa mnie przygniotly, zmiazdzyly i wykonczyly. Dobrze, ze nie mam przy sobie zyletki:-) Ale z Ciebie dekadencki facet - ale kobiety to lubia! Aaaa.... ...tu Ciebie mam.Gra pozorow dla upolowania kilku milych kobiet:-) Powiedz czy to dziala? Moze kiedys zastosuje. Ps. mam nadzieje, ze Twoje objawy nie sa standardowe dla kazdego faceta w wieku srednim. Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa A'propos "polowań" etc. 26.11.02, 21:19 I to na KILKA kobiet? Jest takie mądre ludowe przysłowie o srokach i ich ogonkach. Nie muszę chyba przytaczać, co? ;) Pozdrawiam wszystkich "polujących" Panów w wieku średnim ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: A'propos 'polowań' etc. IP: *.kapsch.com.pl 27.11.02, 09:16 Lisiczka - niezly nick name do polowan:-) Uwazaj, skorka z liska jest w cenie. B z T Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: A'propos 'polowań' etc. 27.11.02, 09:33 Mam już swoją "norkę", BB ;) a w niej ... lisią Rodzinkę ;) Ale ... spróbować możesz. Musisz jednak wiedzieć, że lisiczki to wyjątkowo zwinne zwierzątka i o skórkę nie tak łatwo. Ale ponoć nie 3eba "mieć", by czerpać z tego satysfakcję, więc ... spróbuj swoich sił ;) Pozdrawiam @ll PS: "Nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale o to, by gonić go", czyż nie? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: A'propos 'polowań' etc. IP: *.kapsch.com.pl 27.11.02, 11:07 lisiczkaa napisała: > Mam już swoją "norkę", BB ;) a w niej ... lisią Rodzinkę ;) > Ale ... spróbować możesz. Musisz jednak wiedzieć, że lisiczki to wyjątkowo > zwinne zwierzątka i o skórkę nie tak łatwo. Ale ponoć nie 3eba "mieć", by > czerpać z tego satysfakcję, więc ... spróbuj swoich sił ;) > > Pozdrawiam @ll > > PS: "Nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale o to, by gonić go", czyż nie? ;) Kazda norka, ma korytarze w ktorych mozna znalezc azyl dla siebie. Rozumie, ze slowa "mozesz probowac" to lisie przyzwolenie na polowanie:-) Czy sprobuje swoich sil - pozyjemy zobaczymy. A co do kroliczka. Kroliczek nie jest wyzwaniem.Wole grubsza zwierzyne a po upolowaniu - konkretny alkohol:-) B z T Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Cichutki azyl 27.11.02, 14:54 To ja się schowam jednak do swojej norki i stamtąd będę obserwować, czy nie czaisz się gdzieś za rogiem. Masz ładne oczka, wiesz? ;) Popatrzę sobie na nie z ukrycia ;) Blues z Tobą. Jazz też ;)I ... udanego polowania, BB Do zobaczenia może w innym wątq, kto wie. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilo Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 13:48 Właśnie wiek ten dopadł mnie. Ramoleję i żona to widzi. Mam dopiero 26 lat. Ratunku. Odpowiedz Link Zgłoś
neon-b Re: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna? 22.11.02, 23:39 Gość portalu: lilo napisał: > Właśnie wiek ten dopadł mnie. Ramoleję i żona to widzi. Mam dopiero 26 lat. > Ratunku. Nie marudz stary. Znajdz sobie jakas fajna babke na jakis czas i nie marudz. Zona po czasie doceni - tylko NIC JEJ OCZYWISCIE nie mow !!! ;-) I uprawiaj jakis sport. Nic wyczynowego oczywiscie, ale po prostu zrzuc kapcie i cos zrob ze soba, bo sie zestarzejesz i nawet nie zauwazysz. pzdr., N. Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Mała dygresja, a jednak na temat 27.11.02, 20:49 Czytam właśnie b. ciekawą książkę, która "funduje" mi "chwilę zapomnienia", na miarę moich realiów. I oto, co przed chwilą przeczytałam: "Kiedyś powiedział mi, że Bóg się chyba pomylił i ustawił @ll w przeciwnym kierunku. Wobec upływu czasu. Że według Niego, ludzie powinni rodzić się tuż przed śmiercią i żyć do poczęcia. W drugą stronę. Bo według Jakoba proces umierania biologicznie jest równie aktywny, jak życie. Dlatego śmierć nie różni się od narodzin. I dlatego ludzie, teoretycznie, mogliby rodzić się na milisekundy przed przed zgonem. Mieliby już na początku życia tą swoją życiową mądrość, doświadczenia i cały ten przychodzący z wiekiem spokój i rozsądek. Popełniliby już te wszystkie swoje błędy, zdrady i życiowe pomyłki. Mieliby już te wszystkie blizny i zmarszczki, i wszystkie wspomnienia, i żyliby w drugą stronę. Ich skóra stawałaby się coraz gładsza, każdego dnia budziłaby się w nich większa ciekawość, włosy byłyby coraz mniej siwe, oczy coraz bardziej błyszczące i serce coraz silniejsze i coraz bardziej otwarte na przyjmowanie nowych ciosów i nowych miłości. I potem, na samym końcu, który byłby początkiem, znikaliby z tego świata NIE w smutku, NIE w bólu, NIE w rozpaczy, ale w ekstazie poczęcia, czyli ... w miłości ... " (Janusz L. Wiśniewski "Zespoły napięć") Dziwny jest ten świat ... Pozdrawiam @ll, a szczególnie Autora tego wątq Miłego dnia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Mała dygresja, a jednak na temat IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.02, 00:00 lisiczkaa napisała: > "Kiedyś powiedział mi, że Bóg się chyba pomylił i ustawił @ll w przeciwnym > kierunku. Wobec upływu czasu. Że według Niego, ludzie powinni rodzić się tuż > przed śmiercią i żyć do poczęcia. W drugą stronę. Bo według Jakoba proces > umierania biologicznie jest równie aktywny, jak życie. Dlatego śmierć nie > różni się od narodzin. Śmierć nie różni się od narodzin, ale z innego powodu. NIe dlatego, że jest ich lustrzanym odbiciem - bo widać gołym okiem, że niejest, a koncepcja, którą zacytowałaś jest czysta fantazją. Zawze mnie zresztą fascynuje zdolność ludzi do wierzenia i ekscytowania się bajkami - ale to dygresja. Powód, dla którego śmierć nie różni się od narodzin jest ten, że jest również przejściem z jednego świata do drugiego. Zwróć uwagę, że kiedy dziecko dorasta w łonie matki, to coraz mniej tam pasuje: jest mu coraz ciaśniej, domaga się czegoś nowego ale nie wie, jaki świat go czeka na zewnątrz. To samo dzieje się tutaj na naszym świecie: coraz mniej do niego pasujemy, schody i pagórki stają się przeszkodami nie do pokonania, cały organizm zaczyna zawodzić - a co więcej, świat staje się coraz bardziej obcy, coraz mniej do niego pasujemy psychicznie. A to wszystko dlatego, że zbliża się ta chwila, która będzie nowym początkiem czegoś, czego jeszcze nie znamy - choć już to przeczuwamy. A kiedy ten moment następuje, jest tak samo bolesny i wypełniony trwogą jak narodziny. Gość portalu [B]B napisał(a): >Ale z Ciebie dekadencki facet - ale kobiety to lubia! NIestety, to nie jest dekadencja ani fin de sicle - poczucie bliskiego końca świata. Bo choć mam pewność, że ten świat się skończy (wszystko co ma swój początek, musi też mieć swój koniec), to jednak mam niemiłe wrażenie, że nie nastapi to tak szybko, jak mój własny koniec. A zawsze milej byłoby mieć towarzystwo. >Aaaa.......tu Ciebie mam.Gra pozorow dla upolowania kilku milych kobiet:-) >Powiedz czy to dziala? Moze kiedys zastosuje. Może gdybym był młodym i przystojnym prorokiem końca świata, to by działało. Ale jestem tylko szarym i nieciekawym prorokiem mojego własnego końca, a takich kobiety nie lubią. Najbardziej zaś lubią wesołych, beztroskich i zainteresowanych nimi samymi (tzn. kobietami) dziarskich panów w różnym wieku - tu zgadzam się z Lisiczką. Zwróć zresztą uwagę, że choć ma własną norkę, to kogo serdecznie pozdrawia? Tak trzymaj, a już niedługo zdobycz będzie twoja. Powodzenia w łowach! >Ps. mam nadzieje, ze Twoje objawy nie sa standardowe dla kazdego faceta w >wieku srednim. Złudne nadzieje. Nie każdy może je tak jasno wyraża, ale zapewniam cię, że kiedy zbliży się twój czas, to poczujesz to dużo dosadniej niż ja jestem w stanie przekazać. > Miłego dnia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczkaa niezalog Do Jonka IP: 212.122.202.* 28.11.02, 08:27 Szkoda, że bierzesz @ll tak śmiertelnie poważnie, Jonek. Cóż, na tej płaszczyźnie nie znajdziemy nici porozumienia. Gaśniesz w oczach, a szkoda. Pozdrawiam serdecznie, Jonek i ... pomyślnych wiatrów Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lisiczkaa niezalog Do Jonka IP: 212.122.202.* 28.11.02, 08:29 Szkoda, że bierzesz @ll tak śmiertelnie poważnie, Jonek. Cóż, na tej płaszczyźnie nie znajdziemy nici porozumienia. Gaśniesz w oczach, a szkoda. Pozdrawiam serdecznie, Jonek i ... pomyślnych wiatrów Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOnek Re: Do BB IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.02, 23:08 Gość portalu: lisiczkaa niezalog napisał(a): > Szkoda, że bierzesz @ll tak śmiertelnie poważnie, Jonek. Cóż, na tej > płaszczyźnie nie znajdziemy nici porozumienia. I czyż nie maiłem racji? CBDU Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa I znów do Jonka ;) 29.11.02, 07:50 Miłego dnia, Jonek ;) I więcwej dystansu do tego wszystkiego Ci życzę. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: Do BB IP: *.kapsch.com.pl 29.11.02, 08:15 Gość portalu: JOnek napisał(a): > Gość portalu: lisiczkaa niezalog napisał(a): > > > Szkoda, że bierzesz @ll tak śmiertelnie poważnie, Jonek. Cóż, na tej > > płaszczyźnie nie znajdziemy nici porozumienia. > > I czyż nie maiłem racji? CBDU Zalegam kilka odpowiedzi. Wiem. Odpowiem, jak tylko opanuje sytuacje w pracy. Trzymaj sie Jonek. B z T Ps. Co to CBDU? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Do BB IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.02, 15:43 Co Było Do Udowodnienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Do Lisiczki IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.02, 23:20 lisiczkaa napisała: > Miłego dnia, Jonek ;) I więcwej dystansu do tego wszystkiego Ci życzę. > Pozdrawiam @ll Jesteśmy jak pasażerowie autobusu, ktory powoli stacza się w przepaść. Ja jestem cały zesztywniały z przerażenia, a ty patrzysz na mnie i mówisz: "Wyluzuj, więcej dystansu!" Mam raczej wrażenie, że jestem zbyt wyluzowany. Powinienem na całe gardło krzyczeć: "Spadamy - ratujcie się!" Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa I znów do Jonka ;) 30.11.02, 22:27 Gość portalu: Jonek napisał(a): > lisiczkaa napisała: > > > Miłego dnia, Jonek ;) I więcej dystansu do tego wszystkiego Ci życzę. > > Pozdrawiam @ll > > Jesteśmy jak pasażerowie autobusu, ktory powoli stacza się w przepaść. Ja > jestem cały zesztywniały z przerażenia, a ty patrzysz na mnie i > mówisz: "Wyluzuj, więcej dystansu!" Wiesz, tu wchodzi kwestia postrzegania tego autobusu, jego celu. Ja wcale nie uważam, że "stacza się on w przepaść". Kocham życie i choć widzę - w telegraficznym skrócie ujmując - jego plusy i minusy, staram się nie rozstrząsać tego, co czasem potrafi tak zatruć życie. Po prostu robię @ll, by skupić się na tym, co daje mi siły, by walczyć o każdy następny dzień. I powiem Ci szczerze, że wypracowałam to w sobie na tyle, że mogę się nazwać z czystym sumieniem optymistką. I nie sądzę, żeby to była tylko kwestia wieku. Wierz mi, Jonek, nie jestem typem beztroskiego ducha. Mam swoje problemy, mam Osoby, za które czuję się opowiedzialna. Mam swoją pracę, mam dom i problemy, jak każdy inny. Ale mam też cel. Może inaczej - potrafię go dostrzec. Bardzo lubię M. Bajora, wiesz? Jest taka jedna piosenka na jego ostatniej płycie "Twarze w lustrach": "Nie pytaj świata dokąd zmierza, bo nie daj Boże prawdę powie. Miast pytać z paciorków pacierza ułóż modlitwę za Jej zdrowie. Co ma przeminąć to przeminie, a co ma zranić - do krwi zrani ... (...) Nie pytaj świata o recepty, które uleczą ludzkość całą. Miast pytać, raczej poproś szeptem, by się ta jedna uśmiechała ... " itd. Sens jest jasny. To powiedzmy wycinek z mojej filozofii życiowej ;) > > Mam raczej wrażenie, że jestem zbyt wyluzowany. Powinienem na całe gardło > krzyczeć: "Spadamy - ratujcie się!" A ja "krzyczę": "Wypijmy za lepszy czas, za każdy dzień, który w życiu trwa, za każde wspomnienie, co żyje w nas, niech żyje jeszcze przez chwilę !!!" To nie tylko różnica pokoleń. Czuję to. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, Jonek Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: I znów do L IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.02, 00:26 Widzisz, twoja postawa jest mi dobrze znana - większość ludzi tak żyje, jub próbuje żyć: nie mysleć za daleko, a jeżeli już, to tak, jakby życie miało trwać wiecznie. Nie zadawać pytań, bo odpowiedzi mogą być zbyt smutne. To dopiero jest dla mnie prawdziwy pesymizm - nie potrafię aakceptować takich postaw, są dla mnie absolutnie odpychające. Wolę już od tego mój pesymizm, który każe mi widzieć rzeczy takie jakie są, ale też zmusza do stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Mam gdzieś dzisiejszy dzień i jutrzejszy, mnie interesuje co będzie później i jak się na to później przygotować. Jeżeli już idziemy do gazu, to chcę wiedzieć dlaczego, po co i co to oznacza. Nie mam zamiaru zajmować się w tym krótkim czasie kwiatkami, ptaszkami i błękitnym niebem, nie dam sobie mydlić mózgu płytką poezją z pozorami głębi, bo to chodzi o życie, a nie pozę czy zabawę. Sprawa jest logicznie tak prosta, jak konstrukcja cepa: Albo tam nie ma nic i wtedy nasze całe życie nie jest tez warte nic, jesteśmy tylko mikrobami żyjącymi przez mgnienie oka na powierzchni planety, której życie też jest krótkim epizodem w istnieniu kosmosu. Wtedy fakt, czy żyję smutno, pogodnie, z sensem czy bez i tak nie ma zadnego znaczenia. Jutro mnie, pojutrze ciebie nie będzie, a za dwa dni nikt już nie będzie nas pamiętał. Jeśli jednak życie ma sens - a mam na myśli sens wykraczający poza życie, poza ten wymiar - to nie ma lepszego sposobu na życie jak szukanie tego sensu. To, co mnie naprawdę zadziwia, to fakt, ze większość ludzi nie widzi tej prostej prawdy i daje się ogłupiać poetom i innym domorosłym filozofom: "żyj dniem dzisiejszym, nie myśl o jutrze - ciesz się z życia." To jest najbardziej kłamliwa reklamówka, z jaką się spotkałem. Pozdrawiam i zachęcam cię do przełamania pesymizmu i spojrzenia dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B Re: I znów do L IP: *.kapsch.com.pl 02.12.02, 09:04 Zdaje sie, ze temat ten juz przerabialismy wspolnie. Nie bede sie rozdrabnial.Ttylko dwie uwagi ponizej. Gość portalu: Jonek napisał(a): > Widzisz, twoja postawa jest mi dobrze znana - większość ludzi tak żyje, jub > próbuje żyć: nie mysleć za daleko, a jeżeli już, to tak, jakby życie miało > trwać wiecznie. Nie zadawać pytań, bo odpowiedzi mogą być zbyt smutne. To > dopiero jest dla mnie prawdziwy pesymizm - nie potrafię aakceptować takich > postaw, są dla mnie absolutnie odpychające. > Wolę już od tego mój pesymizm, który każe mi widzieć rzeczy takie jakie są, ale > > też zmusza do stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Mam gdzieś dzisiejszy > dzień i jutrzejszy, mnie interesuje co będzie później i jak się na to później > przygotować. Jeżeli już idziemy do gazu, to chcę wiedzieć dlaczego, po co i co > to oznacza. Nie mam zamiaru zajmować się w tym krótkim czasie kwiatkami, > ptaszkami i błękitnym niebem, nie dam sobie mydlić mózgu płytką poezją z > pozorami głębi, bo to chodzi o życie, a nie pozę czy zabawę. > > Sprawa jest logicznie tak prosta, jak konstrukcja cepa: Albo tam nie ma nic i > wtedy nasze całe życie nie jest tez warte nic, jesteśmy tylko mikrobami > żyjącymi przez mgnienie oka na powierzchni planety, której życie też jest > krótkim epizodem w istnieniu kosmosu. Wtedy fakt, czy żyję smutno, pogodnie, z > sensem czy bez i tak nie ma zadnego znaczenia. Jutro mnie, pojutrze ciebie nie > będzie, a za dwa dni nikt już nie będzie nas pamiętał. Wlasnie.Nie zgadzam sie.Pisalem juz o tym. Nie wierze, ze nie masz zadnej osoby dla ktorej jestes w pewnym sensie wzorem, przykladem.Dla tej osoby bedziesz zyl dlugo i o ile dasz tej osobie czesc siebie, bedziesz zyl dalej!Nawet w jakiejs nieistotnej pierdole, z ktorej w tej chwili nie zdajesz sobie sprawy. Wiesz nawet co: chociazby przekazanie wlasnego stosunku do otaczajacego swiata, wskazanie sciezki zycia - to moze byc ta rzecza, ktora pozwoli innej osobie zachowac pamiec o Tobie. Ja naprzyklad bede Ciebie pamietal - bo takiego pesymisty do tej pory nie poznalem! > > Jeśli jednak życie ma sens - a mam na myśli sens wykraczający poza życie, poza > ten wymiar - to nie ma lepszego sposobu na życie jak szukanie tego sensu. To, > co mnie naprawdę zadziwia, to fakt, ze większość ludzi nie widzi tej prostej > prawdy i daje się ogłupiać poetom i innym domorosłym filozofom: "żyj dniem > dzisiejszym, nie myśl o jutrze - ciesz się z życia." > To jest najbardziej kłamliwa reklamówka, z jaką się spotkałem. Zgadzam sie absolutnie.Tani chwyt spod szyldu "carpe diem" (nie wiem czy taka pisownia).Jednak jak sadze nie o to chodzilo Lisciczce. > > Pozdrawiam i zachęcam cię do przełamania pesymizmu i spojrzenia dalej. Stawiasz to tak: pesymista mysli o wszystkim, widzi swiat realnie, nie oklamuje siebie i innych. Optymista wrecz przeciwnie - mydli sobie oczy, ze jest dobrze. Dla mnie jedno i drugie spojrzenie na zycie jest skrajne.I nie tedy droga.Jak we wszystkim, tak i tutaj przydaje sie umiar, wywazenie i ostroznosc w stosunku do innych ludzi i zdarzen. Co innego stosunek i wymagania w stosunku do samego siebie. B z T (swoja droga prowadzisz ciekawa wymiane z Lisiczka) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Do Jonka po raz kolejny 02.12.02, 20:16 Gość portalu: Jonek napisał(a): > Widzisz, twoja postawa jest mi dobrze znana - większość ludzi tak żyje, jub > próbuje żyć: nie mysleć za daleko, a jeżeli już, to tak, jakby życie miało > trwać wiecznie. Nie zadawać pytań, bo odpowiedzi mogą być zbyt smutne. To > dopiero jest dla mnie prawdziwy pesymizm - nie potrafię aakceptować takich > postaw, są dla mnie absolutnie odpychające. > Wolę już od tego mój pesymizm, który każe mi widzieć rzeczy takie jakie są, ale też zmusza do stawiania pytań i szukania odpowiedzi. Zacznę może cytatem F. Oetinger'a (CD. - powiedzmy - mojej małej filozofii życiowej ;) "Boże, użycz mi pogody ducha, ażebym godził się z tym, czego zmienić nie mogę; odwagi, abym zmieniał to, co zmienić jestem w stanie i mądrości, abym odróżnił jedno od drugiego ... " w zasadzie na tym mogłabym skończyć, ale ten fragment Twojego postu niestety domaga się komentarza - mogłabym Ci powiedzieć, że moje życie składa się z pytań, na które usiłuję znaleźć odpowiedzi, ale to chyba mija się z celem. Ty i tak podejrzewam "podciągniesz" to pod swoją teorię na temat ludzi mi podobnych. Powiem Ci tylko tyle - jesteś w wielkim błędzie. Mam gdzieś dzisiejszy > dzień i jutrzejszy, mnie interesuje co będzie później i jak się na to później > przygotować. Jeżeli już idziemy do gazu, to chcę wiedzieć dlaczego, po co i co > to oznacza. To, że masz "gdzieś dzień dzisiejszy i jutrzejszy" to akurat widać, Jonek. I szczerze Ci współczuję. Naprawdę. Gdyż na wiele swoich pytań mógłbyś odpowiedzieć sobie właśnie dziś. Swoją drogą - ciekawa jestem, gdyby nagle okazało się, że właśnie "idziesz do gazu" - szedł byś na pewną śmierć w poczuciu odkrytego sensu. Wątpię. Trochę wyjaskrawiłam problem, ale myślę, że się zrozumiemy. Powiem Ci tak, Jonek - według mnie - myśląc w ten sposób pewnego dnia "obudzisz się" i dotrze do Ciebie brutalna prawda, ze myśląc o rzeczach, na które nie masz wpływu, lub hmmm o tym, co bedzie powiedzmy za miesiąc - straciłeś całe życie, życie prawdziwego Jonka. Ktoś kiedyś powiedział, że "nie istnieje jakaś jedna odpowiedź na pytanie o sens życia. Nasze indywidualne życia mają taki sens, jaki potrafimy im zadać". Twoje życie ma sens, Jonek? Nie mam zamiaru zajmować się w tym krótkim czasie kwiatkami, > ptaszkami i błękitnym niebem, nie dam sobie mydlić mózgu płytką poezją z > pozorami głębi, bo to chodzi o życie, a nie pozę czy zabawę. > > Sprawa jest logicznie tak prosta, jak konstrukcja cepa: Albo tam nie ma nic i > wtedy nasze całe życie nie jest tez warte nic, jesteśmy tylko mikrobami > żyjącymi przez mgnienie oka na powierzchni planety, której życie też jest > krótkim epizodem w istnieniu kosmosu. Wtedy fakt, czy żyję smutno, pogodnie, z sensem czy bez i tak nie ma zadnego znaczenia. Jutro mnie, pojutrze ciebie nie będzie, a za dwa dni nikt już nie będzie nas pamiętał. Tu podpisuję się pod tym, co powiedział BB. Swoją drogą - zawsze myślałam, że człowiek wierzący odpowiedzi na egzystencjonalne pytania czerpie z Biblii. Ale każdego dnia przekonuję się niestety, że i do tej sfery naszego życia wkradł się relatywizm. Wierzymy w to, w co wygodniej nam wierzyć. Traktujemy wybiórczo TO, co powinno być naszym credo, jeżeli jesteśmy na tyle śmiali, by nazwać się ludźmi wierzącymi. Ja nie mam tyle odwagi. Wiem, że taka deklaracja zobowiązuje. Ale staram się. Nie rzucając słów na wiatr ... staram się. Bo wiem, że warto. To moja prywatne małe pole walki. Mój sens. > Jeśli jednak życie ma sens - a mam na myśli sens wykraczający poza życie, poza > ten wymiar - to nie ma lepszego sposobu na życie jak szukanie tego sensu. To, co mnie naprawdę zadziwia, to fakt, ze większość ludzi nie widzi tej prostej prawdy i daje się ogłupiać poetom i innym domorosłym filozofom: "żyj dniem dzisiejszym, nie myśl o jutrze - ciesz się z życia." > To jest najbardziej kłamliwa reklamówka, z jaką się spotkałem. Tu się z Tobą zgodzę. Z BB też. Nie o tym myślałam, pisząc poprzedni post,ale nie będę już do tego wracać, bo jeżeli ten mój dzisiejszy post nie przekonał Cię, że trochę źle oceniasz mnie i ludzi mi podobnych - to po prostu się poddam. Nie zrozumiemy się w tej kwestii. > > Pozdrawiam i zachęcam cię do przełamania pesymizmu i spojrzenia dalej Ja też Cię pozdrawiam, Jonek i życzę Ci, byś wreszcie zaczął żyć naprawdę. Dopóki zyjemy - nie jest za późno. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Miło było ... 08.12.02, 14:43 Pusto i cicho jakoś ... Pozdrawiam @ll. Szczególnie jednak BB i Jonka B i J z W Pomyślnych wiatrów !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Miło było ... IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 10.12.02, 22:15 lisiczkaa napisała: > To, że masz "gdzieś dzień dzisiejszy i jutrzejszy" to akurat widać, Jonek. I > szczerze Ci współczuję. Naprawdę. Gdyż na wiele swoich pytań mógłbyś > odpowiedzieć sobie właśnie dziś. Chodziło mi o wieczność. Odpowiedzi ciągle szukam. > Swoją drogą - ciekawa jestem, gdyby nagle okazało się, że właśnie "idziesz do > gazu" - szedł byś na pewną śmierć w poczuciu odkrytego sensu. Wątpię. Trochę > wyjaskrawiłam problem, ale myślę, że się zrozumiemy. NIe wiem. Myślę, że bym się na pewno bał. Ale tego też nie jestem pewien. Z drugiej strony myślę że szedłbym z radością. I tak się któregoś dnia dowiem. > Powiem Ci tak, Jonek - według mnie - myśląc w ten sposób pewnego > dnia "obudzisz się" i dotrze do Ciebie brutalna prawda, ze myśląc o rzeczach, > na które nie masz wpływu, lub hmmm o tym, co bedzie powiedzmy za miesiąc - > straciłeś całe życie, życie prawdziwego Jonka. Jak można stracić coś, czego i tak prawie nie ma? Raczej odwrotnie - to ty pewnego dnia się obudzisz i stwierdzisz, że żyjąc coddziennymi sprawami straciłaś prawdziwe życie i jego sens. > Ktoś kiedyś powiedział, że "nie istnieje jakaś jedna odpowiedź na pytanie o > sens życia. Nasze indywidualne życia mają taki sens, jaki potrafimy im > zadać". Na szczeście w to nie wierzę, bo natychmiast musiałbym popełnić samobójstwo. > Twoje życie ma sens, Jonek? Mam nadzieję, że tak. I to w wymiarze obiektywnym. > Swoją drogą - zawsze myślałam, że > człowiek wierzący odpowiedzi na egzystencjonalne pytania czerpie z Biblii. > Ale każdego dnia przekonuję się niestety, że i do tej sfery naszego życia > wkradł się relatywizm. Przecież to ty wprowadzasz relatywizm - chodźby w wypowiedzi powyżej - ja próbuję znaleźć coś uniwersalnego i obiektywnego. Wierzę w Biblię, ale ona nie daje łatwych odpowiedzi. Choćby w historii Hioba. > Wierzymy w to, w co wygodniej nam wierzyć. Traktujemy > wybiórczo TO, co powinno być naszym credo, jeżeli jesteśmy na tyle śmiali, by > nazwać się ludźmi wierzącymi. Ja nie mam tyle odwagi. Wiem, że taka > deklaracja zobowiązuje. Ale staram się. Wierzę w Boga i nie jest to dla mnie powodem do chluby. To nie ja wybrałem taki światopogląd. To on wybrał mnie. Tymczasem jestem człowiekiem zupełnie nie pasującym do wyobrażenia człowieka wierzącego. W młodości marzyłem o tym, żeby zabijac ludzi. Jednak moim największym pragnieniem było przestać isniec. Ale Bóg nie pozwolił mi na to pierwsze, ani nie dał mi - ani nikomu - wyboru w drugiej sprawie. Dlatego pozostaje mi tylko odliczać dni, wiedząc, że każdy przeżyty dzień jest dniem dobrym, bo przybliża mnie do śmierci. > Pusto i cicho jakoś ... > Pozdrawiam @ll. Szczególnie jednak BB i Jonka > > B i J z W > > Pomyślnych wiatrów !!! Dzięki - tobie też. Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: Miło było ... 11.12.02, 11:18 Jonek, postaram się odpisać Ci wieczorkiem, w domq. W pracy nie mam warunków. Pozdrawiam cieplutko ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Jak ja to widzę 11.12.02, 14:49 Gość portalu: Jonek napisał(a): > lisiczkaa napisała: > > > To, że masz "gdzieś dzień dzisiejszy i jutrzejszy" to akurat widać, Jonek. > I > > szczerze Ci współczuję. Naprawdę. Gdyż na wiele swoich pytań mógłbyś > > odpowiedzieć sobie właśnie dziś. > > Chodziło mi o wieczność. Odpowiedzi ciągle szukam. Ale czyż wieczność nie jest uzależniona od tego, co dziś tworzy nasze życie? Co Ci po tym, czy po drugiej stronie coś jest, czy nie - jeżeli nie przywiązujesz wagi do teraźniejszości? Według mnie wszystko to jest skorelowane. > > > Swoją drogą - ciekawa jestem, gdyby nagle okazało się, że właśnie "idziesz > do > > gazu" - szedł byś na pewną śmierć w poczuciu odkrytego sensu. Wątpię. Troc > hę > > wyjaskrawiłam problem, ale myślę, że się zrozumiemy. > > NIe wiem. Myślę, że bym się na pewno bał. Ale tego też nie jestem pewien. Z > drugiej strony myślę że szedłbym z radością. I tak się któregoś dnia dowiem. Czyli jest dla Ciebie bez znaczenia, czy to będzie dziś, jutro > > > Powiem Ci tak, Jonek - według mnie - myśląc w ten sposób pewnego > > dnia "obudzisz się" i dotrze do Ciebie brutalna prawda, ze myśląc o rzecza > ch, > > na które nie masz wpływu, lub hmmm o tym, co bedzie powiedzmy za miesiąc - > > > straciłeś całe życie, życie prawdziwego Jonka. > > Jak można stracić coś, czego i tak prawie nie ma? Raczej odwrotnie - to ty > pewnego dnia się obudzisz i stwierdzisz, że żyjąc coddziennymi sprawami > straciłaś prawdziwe życie i jego sens. > > > Ktoś kiedyś powiedział, że "nie istnieje jakaś jedna odpowiedź na pytanie > o > > sens życia. Nasze indywidualne życia mają taki sens, jaki potrafimy im > > zadać". > > Na szczeście w to nie wierzę, bo natychmiast musiałbym popełnić samobójstwo. > > > Twoje życie ma sens, Jonek? > > Mam nadzieję, że tak. I to w wymiarze obiektywnym. > > > Swoją drogą - zawsze myślałam, że > > człowiek wierzący odpowiedzi na egzystencjonalne pytania czerpie z Biblii. > > > Ale każdego dnia przekonuję się niestety, że i do tej sfery naszego życia > > wkradł się relatywizm. > > Przecież to ty wprowadzasz relatywizm - chodźby w wypowiedzi powyżej - ja > próbuję znaleźć coś uniwersalnego i obiektywnego. Wierzę w Biblię, ale ona nie > daje łatwych odpowiedzi. Choćby w historii Hioba. > > > Wierzymy w to, w co wygodniej nam wierzyć. Traktujemy > > wybiórczo TO, co powinno być naszym credo, jeżeli jesteśmy na tyle śmiali, > by > > nazwać się ludźmi wierzącymi. Ja nie mam tyle odwagi. Wiem, że taka > > deklaracja zobowiązuje. Ale staram się. > > Wierzę w Boga i nie jest to dla mnie powodem do chluby. To nie ja wybrałem taki > > światopogląd. To on wybrał mnie. Tymczasem jestem człowiekiem zupełnie nie > pasującym do wyobrażenia człowieka wierzącego. W młodości marzyłem o tym, żeby > zabijac ludzi. Jednak moim największym pragnieniem było przestać isniec. Ale > Bóg nie pozwolił mi na to pierwsze, ani nie dał mi - ani nikomu - wyboru w > drugiej sprawie. Dlatego pozostaje mi tylko odliczać dni, wiedząc, że każdy > przeżyty dzień jest dniem dobrym, bo przybliża mnie do śmierci. > > > Pusto i cicho jakoś ... > > Pozdrawiam @ll. Szczególnie jednak BB i Jonka > > > > B i J z W > > > > Pomyślnych wiatrów !!! > > Dzięki - tobie też. Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa CD. 11.12.02, 14:56 Nie wiem, czemu wklejono mój post, zanim sama o tym zdecydowałam ;( Pozwolę sobie więc kontynuować rozpoczęty wątek ;) > Czy ja dobrze rozumiem? - jest dla Ciebie bez znaczenia, czy to będzie dziś, jutro, czy za rok?! Nie zalezy Ci na życiu? Zrobiłeś już @ll, czego chciałeś dokonać? Czujesz się spełniony? > > > > > Powiem Ci tak, Jonek - według mnie - myśląc w ten sposób pewnego > > > dnia "obudzisz się" i dotrze do Ciebie brutalna prawda, ze myśląc o r > zecza > > ch, > > > na które nie masz wpływu, lub hmmm o tym, co bedzie powiedzmy za mies > iąc - > > > > > straciłeś całe życie, życie prawdziwego Jonka. > > > > Jak można stracić coś, czego i tak prawie nie ma? Jak to nie ma???!!! Raczej odwrotnie - to ty pewnego dnia się obudzisz i stwierdzisz, że żyjąc coddziennymi sprawami > > straciłaś prawdziwe życie i jego sens. Oj, nie sądzę. Wierzę, że teraźniejszością pracuję na to, co kiedyś mnie czeka. Nie myślę tu tylko o "życiu po zyciu". Staram się dbać o każdy dzień i naprawdę sprawia mi cholerną satysfakcję, gdy wieczorem moge połozyć się z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, ze świadomością, że ten dzień był jakimś kroczkiem do przodu, że coś wniósł do mojego zycia. > > > Ktoś kiedyś powiedział, że "nie istnieje jakaś jedna odpowiedź na pyt > anie > > o > > > sens życia. Nasze indywidualne życia mają taki sens, jaki potrafimy i > m > > > zadać". > > RESZTA później ;) Pozdrawiam serdecznie. Biegnę do domq ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Dzień dobry ;) 12.12.02, 08:12 Gość portalu: Jonek napisał(a): > > Ktoś kiedyś powiedział, że "nie istnieje jakaś jedna odpowiedź na pytanie > o > > sens życia. Nasze indywidualne życia mają taki sens, jaki potrafimy im > > zadać". > > Na szczeście w to nie wierzę, bo natychmiast musiałbym popełnić samobójstwo. > > > Twoje życie ma sens, Jonek? > > Mam nadzieję, że tak. I to w wymiarze obiektywnym. Co tzn. wymiar obiektywny? Wiesz, ponoć często obiektywizm mylony jest z tzw. subiektywnym opttymizmem. Jonek, powiedz mi, czy masz dla kogo żyć? Czy uważasz, że komuś jesteś potrzebny? Czy ktoś Cię kocha? > > > Swoją drogą - zawsze myślałam, że > > człowiek wierzący odpowiedzi na egzystencjonalne pytania czerpie z Biblii. > > > Ale każdego dnia przekonuję się niestety, że i do tej sfery naszego życia > > wkradł się relatywizm. > > Przecież to ty wprowadzasz relatywizm - chodźby w wypowiedzi powyżej - ja > próbuję znaleźć coś uniwersalnego i obiektywnego. Wierzę w Biblię, ale ona nie > daje łatwych odpowiedzi. Choćby w historii Hioba. A kto mówi o łatwych odpowiedziach? A relatywizm w wypowiedzi powyżej raczej zauważam, a nie wprowadzam. Subtelna różnica. Tak myślę. > > Wierzymy w to, w co wygodniej nam wierzyć. Traktujemy > > wybiórczo TO, co powinno być naszym credo, jeżeli jesteśmy na tyle śmiali, > by > > nazwać się ludźmi wierzącymi. Ja nie mam tyle odwagi. Wiem, że taka > > deklaracja zobowiązuje. Ale staram się. > > Wierzę w Boga i nie jest to dla mnie powodem do chluby. To nie ja wybrałem taki > > światopogląd. To on wybrał mnie. Tymczasem jestem człowiekiem zupełnie nie > pasującym do wyobrażenia człowieka wierzącego. W młodości marzyłem o tym, żeby > zabijac ludzi. Jednak moim największym pragnieniem było przestać isniec. Ale > Bóg nie pozwolił mi na to pierwsze, ani nie dał mi - ani nikomu - wyboru w > drugiej sprawie. Dlatego pozostaje mi tylko odliczać dni, wiedząc, że każdy > przeżyty dzień jest dniem dobrym, bo przybliża mnie do śmierci. Jesteś bardzo ciekawym człowiekiem, Jonek. Naprawdę. Twoje podejście do wielu spraw szokuje, ale też skłania do refleksji. A ona z kolei każdemu z nas się przyda. Niezależnie od wieku. Widzę więc w tym dobre strony. Dobrze, że jesteś ;) Miłego dnia Ci życzę Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: Dzień dobry ;) 12.12.02, 08:34 lisiczkaa napisała: > Co tzn. wymiar obiektywny? > Wiesz, ponoć często obiektywizm mylony jest z tzw. subiektywnym opttymizmem. > Jonek, powiedz mi, czy masz dla kogo żyć? Czy uważasz, że komuś jesteś > potrzebny? Czy ktoś Cię kocha? Subiektywnym OBIEKTYWIZMEM oczywiście. To by było na tyle. Do miłego ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa BB, a Ty żyjesz? 11.12.02, 11:25 Mam nadzieję, że w pracy @ll Ci się bezpiecznie uspokoiło. Dobrze, by było, gdybyś się odezwał. W jakikolwiek sposób. Czekam. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Do L*** IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.02, 18:33 lisiczkaa napisała: >>Ale czyż wieczność nie jest uzależniona od tego, co dziś tworzy nasze życie? Co >Ci po tym, czy po drugiej stronie coś jest, czy nie - jeżeli nie przywiązujesz >wagi do teraźniejszości? Według mnie wszystko to jest skorelowane. Skorelowane na pewno – ale jak? Czy wieczność jest prostym przedłużeniem teraźniejszości? Wątpię. Myślę, że trzeba znaleźć do niej klucz. Dlatego uważam, że teraźniejszość jest tylko rodzajem krótkiej gry, w której jedynym sensownym zadaniem jest ten klucz odnaleźć. Jeśli zaś powołujesz się na Biblię, to wiesz też że w tym poszukiwaniu mamy Przeciwnika, gotowego zrobić wszystko, byśmy nie znaleźli rozwiązania. Nazwany jest on zresztą bardzo ciekawie „bogiem tego świata”. Innymi słowy, jeśli dajesz się wmanewrować w to doczesne życie zbyt mocno, zaczynasz je przeżywać jako coś absolutnego, mającego sens samo w sobie, to On już cię dopadł i uwiódł. Nie ma takiej wartości w tym życiu – miłości, nienawiści, przyjaźni, rodziny, ojczyzny, pasji, która byłaby cokolwiek warta w porównaniu ze znalezieniem drogi. > > Ciekawa jestem, gdyby nagle okazało się, że właśnie "idziesz > > do > > gazu" - szedł byś na pewną śmierć w poczuciu odkrytego sensu. > > NIe wiem. Myślę, że bym się na pewno bał. Ale tego też nie jestem pewien. Z > drugiej strony myślę że szedłbym z radością. I tak się któregoś dnia dowiem. Czy ja dobrze rozumiem? - jest dla Ciebie bez znaczenia, czy to będzie dziś, > jutro, czy za rok?! Nie zalezy Ci na życiu? Zrobiłeś już @ll, czego chciałeś > dokonać? Czujesz się spełniony? Co to znaczy spełniony? Dojrzałość polega między innymi na tym, że zdajesz sobie sprawę, że żadne spełnienie nie jest możliwe: nie zrealizujesz wszystkich marzeń, nie zbawisz też świata. Prawie nic od ciebie nie zależy. Rzeczywistością natomiast jest zmęczenie – potworne zmęczenie życiem. Jest jeszcze jeden aspekt starzenia się: traci się wyobraźnię – taką dziecięco- młodzieńczą, która pozwala marzyć i rzucać się z nadzieją w nowe sytuacje i znajomości. Ja już jestem w wieku, kiedy nowe sytuacje i nowe znajomości odbiera się jako zagrożenie. A bez nadziei nie można żyć. Wierzę, że teraźniejszością pracuję na to, co kiedyś mnie czeka. > Nie myślę tu tylko o "życiu po zyciu". Staram się dbać o każdy dzień i naprawdę > sprawia mi cholerną satysfakcję, gdy wieczorem moge połozyć się z poczuciem > dobrze spełnionego obowiązku, ze świadomością, że ten dzień był jakimś > kroczkiem do przodu, że coś wniósł do mojego zycia. A ja czuję tylko ulgę, że jest już za mną. > Co tzn. wymiar obiektywny? > Wiesz, ponoć często obiektywizm mylony jest z tzw. subiektywnym obiektywizmem. Obiektywny to znaczy niezależny ode mnie i tego co o tym myślę. Np. Ty (mam taką nadzieję) istniejesz obiektywnie, również wtedy, kiedy wyłączam komputer. Nie jesteś tylko tworem mojej wyobraźni, a twoje wypowiedzi nie są zależne od mojej inwencji. Wierzę też, że istnieje obiektywna prawda – niezależnie, czy ktoś w nią wierzy, czy nie, niezależnie, czy ja w nią wierzę. Wierzę, że istnieje dobro i zło, Bóg i Szatan, zbawienie i potępienie. Jonek, powiedz mi, czy masz dla kogo żyć? Czy uważasz, że komuś jesteś > potrzebny? Czy ktoś Cię kocha? Niestety, tak. Mam rodzinę, za którą jestem odpowiedzialny i której istnienie zmusza mnie do życia i trudzenia się. Z drugiej strony kiedyś i tak umrę i ich osierocę. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski piękny wątek IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.02, 23:41 Chciałbym znowu wtrącić swoje trzy grosze. Na bieżąco ,będąc w toku czytanych zaległośći . Troszkę zaniedbałem ten wątek ,a uważam ,go za (chyba) najmądrzejszy (niestety też najtrudniejszy ,ale nie w sensie zrozumienia ,tylko w sensie przesłania ) jaki spotkałem . Jonek zaś największym dla mnie autorytetem . B[B] –„Twoj przypadek Meskiego Wieku Sredniego jest wyjatkowy a raczej... skrajny. Ale to zajebiscie wazny glos w dyskusji. Tak sadze.” -Skądże znowu .Chyba będziesz musiał przejść na drugą stronę muru (jak Jonek ) by dotarło ,ze to normalne i ludzkie. Jonek jest w o tyle łatwiejszej sytuacji ,ze to ma . Ty B[B] jedynie się domyslasz co ma Jonek i cała ludzkosć w tym wieku . Obawy ,frustracje Jonka wcale nie są takie skrajne. Są zupełnie normalne dla człowieka ... ...niewierzącego . Gorzej ,ze są też typowe dla ludzi ,którzy wierzą ,a są jednak targani wątpliwosciami . Zwykle watpliwości z wiekiem ustępują. Człowiek sam zaczyna się oszukiwać i nawet w to wierzy . Zaglębia się w jakimś religijnym wirze i tak osiąga śmierć gdzieś w drodze z kościoła lub do niego . Może to też jest jakieś wyjście . Sporo osób przede mną już tego próbowało . Przepraszam za zwrot „ma”. B[B]-„ Czy lubisz Tetmajera? To co napisales to taki klimatyczny Tetmajer,pelen obaw, lekow tego co wokolo. Sadze, ze gdybyscie spotkali sie na flaszce poziom dolowania sie wlasnymi pogladami bylby zblizony.” Tetmajer to dekadentyzm ,to moda . Jonek to zupełnie inna bajka i inne pobudki .Dużo szczersze i bardziej prawdziwe ,z którymi będziesz się stykał z coraz większym natęzeniem – wraz z upływem lat .Gwarantuję. Warto teraz posłuchać ,by za kilka lat być może być parę kroków do przodu. Lisiczka –„ Szkoda, że bierzesz @ll tak śmiertelnie poważnie, Jonek. Cóż, na tej płaszczyźnie nie znajdziemy nici porozumienia. Gaśniesz w oczach, a szkoda. Pozdrawiam serdecznie, Jonek i ... pomyślnych wiatrów” Zawsze jest tak ,ze dziecko nie zrozumie ,ze coś jest gorące ,dopóki się nie oparzy .Szkoda . Można by było przyspieszyc ewolucję. Jonek to mądry człowiek ,żaden dekadent -który trafił tu zapewne nieco podzielić się doświadczeniem ,przemysleniami ,nieco zapewne też licząc na jakieś odpowiedzi ,nawet nie bezpośrednie ,ale choćby takie spomiędzy wierszy wyszarpnięte . Tylko ,ze trafił na dzieciarnię. Spod szczelnej powłoki yuppie chyba nic się da wyciągnąć ? B[B]-„ Wlasnie.Nie zgadzam sie.Pisalem juz o tym. Nie wierze, ze nie masz zadnej osoby dla ktorej jestes w pewnym sensie wzorem, przykladem.Dla tej osoby bedziesz zyl dlugo i o ile dasz tej osobie czesc siebie, bedziesz zyl dalej!Nawet w jakiejs nieistotnej pierdole, z ktorej w tej chwili nie zdajesz sobie sprawy. Wiesz nawet co: chociazby przekazanie wlasnego stosunku do otaczajacego swiata, wskazanie sciezki zycia - to moze byc ta rzecza, ktora pozwoli innej osobie zachowac pamiec o Tobie. Ja naprzyklad bede Ciebie pamietal - bo takiego pesymisty do tej pory nie poznalem!” Znowu różnica etapu drogi. Jonek jest trzy długości drogi dalej .Prawdopodobnie dzieci pożenione ,dzieciate i mężate , zyją swoim życiem w L . A. jedno ,a drugie w Australii .Tyle może sobie pobłyszczeć jako przykład i wytyczać ściezki życiowe .Oboje ( BB i lisiczko )jesteście takimi dziećmi ,tzn. na tym etapie (ja też ) . Zadbajmy raczej o to by nasi rodzice nie przeżywali tego co Jonek .Oni już swoje zrobili . Chyba macie niesamowitą okazję zobaczyć co się dzieje w głowach naszych rodziców ,o czym nigdy nikomu nie powiedzą w oczy .Nawet sobie nawajem . Tu macie taką możliwość . Czy nadal wypada trywializować wypowiedzi Jonka ? No chyba w końcu mam : Lisiczka: „Oj, nie sądzę. Wierzę, że teraźniejszością pracuję na to, co kiedyś mnie czeka. Nie myślę tu tylko o "życiu po zyciu". Staram się dbać o każdy dzień i naprawdę sprawia mi cholerną satysfakcję, gdy wieczorem moge połozyć się z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, ze świadomością, że ten dzień był jakimś kroczkiem do przodu, że coś wniósł do mojego zycia.” -I to jest preludium do tego tego czego moznaby oczekiwać od szczerej ,przemyslanej wypowiedzi . Bardzo mi się podoba. Mam nadzieję ,ze to dopiero początek. Lisiczka: „Twoje podejście do wielu spraw szokuje, ale też skłania do refleksji. A ona z kolei każdemu z nas się przyda. Niezależnie od wieku. Widzę więc w tym dobre strony. Dobrze, że jesteś ;)” Zgadzam się .Niesamowity wątek . Tylko czy to w czymś pomogło Jonkowi ? No . A cóż ja ? Ja jestem tak samo słabo przygotowany jak Wy droga lisiczko i drogi B [B] ,wrzucony przez Jonka do głebokiej wody ,czy postawiony pod murem i rozstrzelany dokładnymi , przemyślanymi pytaniami . (Być może stąd z początku ta postawa yuppie ?) . Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to ,ze zgadzam się z Jonkiem ,mam te same pytania (no ja jednak jako duzo gorzej przygotowany nie ubrałbym ich tak dosadnie i precyzyjnie ) na które Wasze odpowiedzi są małosatysfakcjonujące . Dobrze ,ze przynajmniej coraz szczersze .Oczywiście sam nie "wypadłbym" lepiej . Pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa "Małolata" po raz kolejny ;) 16.12.02, 13:43 Mój drogi kolega atomski napisał: "No . A cóż ja ? Ja jestem tak samo słabo przygotowany jak Wy droga lisiczko i drogi B[B] ,wrzucony przez Jonka do głebokiej wody ,czy postawiony pod murem i rozstrzelany dokładnymi , przemyślanymi pytaniami" Myślę, że jednak problem polega przede wszystkim na tym, że jesteśmy na - jak to atom powiedział - "różnych etapach drogi". I faktycznie, skoro Jonek ma już ten "odcinek" za sobą - niewiele wyniesie z tej dyskusji. Ale czy tylko o to chodzi? My możemy skorzystać w szerokim tego słowa znaczeniu z Jego doświadczenia - to jest kwestia niezaprzeczalna. Choćby tylko poznając Jego postawę i stosunek do życia. Świadomość, że są tacy ludzie już jest dla nas (a przynajmniej dla mnie)cenna. Szczerze mówiąc - nie zetknęłam się dotychczas z podobną Osobą. I bynajmniej nie dlatego, że jestem, że pewnie mogłabym być córką Jonka. Żyjemy w społeczeństwie, wśród ludzi, bardzo różnych ludzi. Idąc dalej każdy z nas żyje – powiedzmy – w bardziej kameralnym „społeczeństwie” własnej rodziny. I w tym, nie da się ukryć szerszym kontekście – Jonek jest dla mnie przedstawicielem, jakby „innego gatunku”. Powiedz mi, Jonek, jakim Ty byłeś człowiekiem będąc w naszym wieku? Może będzie TO szansą na jakiś konstruktywny rozwój tego wątku. Zastanawia mnie to, naprawdę. Przypomina mi się to, co napisał niedawno BB o swoim Dziadku. Również to, czego tu nie napisał. Mój dziadek, pomimo tego, że nie miał łatwego życia, że doświadczył obozu, absurdu wojny i tego, co czekało na Niego po Wyzwoleniu – był podobnym człowiekiem. Takim Go pamiętam. Do końca uśmiechnięty, czasem przez łzy, ale Jego twarz naprawdę była oazą spokoju. Nigdy nie narzekał, ale ze wszystkiego się cieszył ;) Naprawdę taki był. I zawsze mówił, że dopóki są dzieci, żona wszystko ma sens. I chyba ten optymizm odziedziczyłam w genach. Jestem młoda, ale wbrew pozorom – swoje już mam za sobą. Ale kocham życie i cieszę się każdym dniem. Nie wybiegam zbytnio w przyszłość, ale staram się – jak już wcześniej napisałam – dbać o to, co jest dziś. Bo naprawdę wierzę, ba! jestem tego pewna, że ta inwestycja „w dziś” zaprocentuje jutro. Wiem, że to wszystko może banalnie brzmieć, ale taki stosunek do życia sprawia, że po prostu potrafię cieszyć się tym, co daje mi życie. Codziennie. I czuję się szczęśliwa. A Jonek napisał: „Czy wieczność jest prostym przedłużeniem teraźniejszości? Wątpię. Myślę, że trzeba znaleźć do niej klucz. Dlatego uważam, że teraźniejszość jest tylko rodzajem krótkiej gry, w której jedynym sensownym zadaniem jest ten klucz odnaleźć. (...) Nie ma takiej wartości w tym życiu – miłości, nienawiści, przyjaźni, rodziny, ojczyzny, pasji, która byłaby cokolwiek warta w porównaniu ze znalezieniem drogi. „ Dla mnie drogą ... jest miłość. Z Niej wszystko wynika i ... w Niej ma sens. Trudna to droga, ale warta tego trudu. Przyjaźń też odgrywa szczególne miejsce w moim życiu. Taka już jestem. I mam nadzieję, że taką zostanę. „Dojrzałość polega między innymi na tym, że zdajesz sobie sprawę, że żadne spełnienie nie jest możliwe: nie zrealizujesz wszystkich marzeń, nie zbawisz też świata. Prawie nic od ciebie nie zależy. Rzeczywistością natomiast jest zmęczenie – potworne zmęczenie życiem. Jest jeszcze jeden aspekt starzenia się: traci się wyobraźnię – taką dziecięco- młodzieńczą, która pozwala marzyć i rzucać się z nadzieją w nowe sytuacje i znajomości. Ja już jestem w wieku, kiedy nowe sytuacje i nowe znajomości odbiera się jako zagrożenie. A bez nadziei nie można żyć.” Zależy od Ciebie więcej, niż myślisz, Jonek. Musisz to zauważyć. Jeszcze nie za późno. A odnośnie nadziei „Ponoć najciemniej jest tuż przeed wschodem słońca”. Pozostaje mi wierzyć i mieć nadzieję, że ten Twój pesymizm jest tylko procesem przejściowym i ... gdzieś tam, w głębi masz nadzieję, że pewnego dnia wstanie słońce, które ogrzeje Twoje myśli i sprawi, że ... z nadzieją spojrzysz w przyszłość. I nie będziesz czekać tylko ... na śmierć. Tego Ci życzę, Jonek Pozdrawiam serdecznie życząc pozytywnego tygodnia ;) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOnek Re: 'Małolata' po raz kolejny ;) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.02, 00:02 Gość portalu: [B]B napisał(a): > Nie zgadzam sie.Pisalem juz o tym. > Nie wierze, ze nie masz zadnej osoby dla ktorej jestes w pewnym sensie > wzorem, > przykladem.Dla tej osoby bedziesz zyl dlugo i o ile dasz tej osobie czesc > siebie, bedziesz zyl dalej!Nawet w jakiejs nieistotnej pierdole, z ktorej w > tej chwili nie zdajesz sobie sprawy. Widzisz, mieszkam w kamienicy, która ma około 100 lat. To niewiele - w Toruniu są domy, które mają ponad 500. Mimo to już nikt nie pamięta, kto tę kamienicę wybudował - skąd miał pieniądze, dla kogo ją budował, czy mieszkał na pierwszym, czy drugim piętrze, dlaczego ją sprzedał - nic. Ludzie, którzy coś pamiętali, dawno już umarli, umarli też ci, którym oni tę wiedzę być może przekazali. A to zaledwie 100 lat, gdzieś cztery pokolenia. Zapewniam cię, że za 100 lat nikt na całym świecie nie będzie miał bladego pojęcia że ty i ja żyliśmy, nikomu nie będzie robiło różnicy, czy byliśmy sympatycznymi facetami czy skończonymi gnojami. Jeśli nie ma wieczności, to wszystko nie jest warte nawet splunięcia. lisiczkaa napisała: > Powiedz mi, Jonek, jakim Ty > byłeś człowiekiem będąc w naszym wieku? Może będzie TO szansą na jakiś > konstruktywny rozwój tego wątku. Zastanawia mnie to, naprawdę. Jeśli o to chodzi, to chyba dużo racji miał BB. To nie jest tylko kwestia wieku. Mój świat skończył się bardzo gwałtownie gdy miałem 7 lat. Nagle znalazłem się w obcym, wrogim świecie, z przeraźliwą świadomością że nic już nie wróci, a najlepsze chwile w życiu mam już za sobą. Od tego czasu oswoiłem trochę ten świat, czasami czuję się w nim calkiem przyjemnie, ale uczucie obcości nigdy mnie nie opuściło. Wraca w trudnych chwilach z całą mocą. Z drugiej strony, wbrew temu co można by przypuszczać z moich wypowiedzi, mam wrażenie, że znoszę "wiek średni" lepiej niż wielu innych. Właśnie dlatego, że nie przywiązałem się zbytnio do życia, że upływu czasu nie odbieram jedynie jako straty. Dlatego właśnie - o czym pisze atomski - większość starszych osób za żadne skarby nie przyzna się wam, co przeżywa. Nie przyznaje się nawet sobie samym, dlatego że jest to dla nich tak wielka tragedia, że nie są w stanie zachować żadnego dystansu. Stąd żarty, przekomarzania się, czy naciągany optymizm. Czy naprawdę wydaje się wam, że kobieta, która była piękna i wiedziała o tym, miała kochającego męża i szczęśliwe z nim życie - może po jego śmierci z optymizmem patrzeć w lustro, na swoją pomarszczoną twarz i starczą sylwetkę? Musiałaby chyba oszaleć - co się zresztą wielu zdarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davoo Małolat i jego 3 grosze IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 18.12.02, 14:34 Fakt, gleboka woda dyskusji Skacze w nia nie przez umiejetnosci, lecz przez glupote, naturlich:) Czy faktycznie dobre jest odrzucenie swiata, wypieranie jego istnienia- roznorodnosci, barw, dobra, zla, ludzkich smutkow, radosci,,, Czy dobre jest zycie jedynie tym co ma nadejsc po smierci, odliczanie dni w kalendarzu? Czy dobre jest myslenie- co po mnie zostanie, kto bedzie pamietal? Czy dobre jest beznamietne przygladanie sie uplywajacej terazniejszosci, ktorej odbiera sie wszelki status? A jezeli ktos odpowiada na powyzsze: "TAK, dobre", pojawia sie kolejne pytanie: Wiec po co ten swiat powstal????? Po co ktos tchnal zycie w czlowieka, jezeli bliska mialaby mu byc wizja zycia, ktore bez ogladania przebiec trzeba jak najszybciej, z zamglonym wzrokiem skierowanym w to, co ma nadejsc na koncu drogi? I dlaczego w koncu, skoro to wszystko pomiedzy aktem kreacji a hmm indywidualna apokalipsa badz koncem wszechrzeczy jest takie bezwartosciowe, Stworca nie zaplanowal konca swiata juz na dzien 8my?? Jesli wierzymy w to, ze jestesmy stworzeni na Jego podobienstwo, dlaczego nasza postawa mialabybyc rozna od Jego? Moze dal czas, ktory mamy wykorzystac, nie czas, ktory mamy zignorowac? Moze warto odkryc to z czym zostalismy tu poslany? Jonek, sprawiasz wrazenie czlowieka, ktory naprawde blisko jest od Krolestwa:) To faktycznie niespotykane w naszych czasach. Jednak MOZE potrzebny jest jeszcze tylko jeden krok. Krok, ktory mozesz wykonac nie nad granica zycia i smierci biologicznej, ale juz teraz!! Klopot w tym, ze nie poczynisz go, jesli bedziesz caly czas uciekal, a takie wrazenie odnioslem czytajac Twoje posty. Wiesz juz, ze swiat nie jest celem samym w sobie, ale jego ciezar nadal Cie przygniata. Gdzie obiecane radosc, wolnosc... I najwiekszy owoc- milosc, z tym wszystkim co niesie? Gdzies sie Pneuma zapodziala;) Wiec moze jeszcze jeden krok, w tym zyciu. Tak to widze. I w tym sensie, wiekszosc z nas jest jeszcze po tej samej stronie "granicy". I na koniec. Nie wiem czy mozna mowic o etapach do przebudzenia, oswiecenia, nawrocenia ,,czy jakkolwiek zwal. Tym bardziej nie wiem czy mozna oceniac(!) ludzi po "etapie" w jakim sie znajduja i nadawac wartosc dzieki temu ich zyciu!! W moim mniemaniu nie mozna. Najtragiczniejsze jest zycie osob, ktore sadza ze wiedza wszystko, przy czym nie wiedza nic, badz szczycac sie tym, iz wiedza wiele, kompletnie nie przekladaja tego na swoje zycie by bylo po ludzku dobrym. pozdraviam :) PS jesli ktos wpadnie na to, ze prawie badz bede prawil tu farmazony- byc moze sie nie myli!!!:))) ,,,nie wszystko mam przemyslane, a tym bardziej tematy dot. rzeczy "ostatecznych" Wiem o tym -wiec prosze juz tego mi nie zarzucac:) Dyskusje,,zycie zasadniczo pojmuje jako poligon, na ktorym rozne koncepcje mozna sprawdzac, niektore padaja, niektore zmieniaja polozenie, z niektorymi mozna isc dalej. Dopoki solidny argument nie zwali z nog i nie pomysli sie o zmianie strategii ;) A wogole i w szczegole rozmowa tutaj zeszla na obszary, gdzie stwierdzenie, iz zrodlem szczescia, ba, zbawienia jest wiara w swietego oRydzyka, badz w Wielki Totalizator, nie powinno byc poddawane miazdzacej krytyce :b Przez szacunek do przekonan religijnych drugiego czlowieka. Wiec ufaszajmy fszyscy na slowa i oceny howk;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davoo Re: Małolat i jego 3 grosze IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 18.12.02, 16:44 Moze czas przedswiateczny nastraja do takich rozmow:) Chcialem tylko dodac, coby jasnosc byla- dopoki nie przekroczy sie tej magicznej granicy!, mnie bliższa jest postawa Lisiczki, ktora ma szanse przez milosc do czlowieka i troske o niego zbudowac kamienice, nie zastanawiajac sie czy za 100 czy 500 lat ktos bedzie pamietal, kto byl jej fundatorem i na jakim pietrze mieszkal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Małolat i jego 3 grosze IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 19.12.02, 11:07 Davoo: „Czy faktycznie dobre jest odrzucenie swiata, wypieranie jego istnienia- roznorodnosci, barw, dobra, zla, ludzkich smutkow, radosci,,, Czy dobre jest zycie jedynie tym co ma nadejsc po smierci, odliczanie dni w kalendarzu? Czy dobre jest myslenie- co po mnie zostanie, kto bedzie pamietal? Czy dobre jest beznamietne przygladanie sie uplywajacej terazniejszosci, ktorej odbiera sie wszelki status?” -Czy dobre jest li tylko cieszenie się błękitem nieba i kwiatkami ? Niezawracanie sobie glowy problemami ,szarościami czy brzydotą nawet ? Czy obraz pełny ? Czy miejsce „w szeregu” da sę w ten sposób poznać ? Czy dobre jest życie z dnia na dzień ,bez pomysłu ,ale radosne ? Dziś piwko ,jutro piwko .Co za tydzień ? I tak do tragicznego otrzeźwienia ? Czy dobrze jest umierać ze świadomością ,ze tak naprawdę to nic się w życiu nie zrobiło i równie dobrze mogłoby mnie tu nie być ? Cholera ,a może nawet więcej złego ,jak dobrego uczyniłem ?? „I na koniec. Nie wiem czy mozna mowic o etapach do przebudzenia, oswiecenia, nawrocenia ,,czy jakkolwiek zwal. Tym bardziej nie wiem czy mozna oceniac(!) ludzi po "etapie" w jakim sie znajduja i nadawac wartosc dzieki temu ich zyciu!! W moim mniemaniu nie mozna.” -Wstajesz któregos dnia pełen werwy ,mnóstwo rzeczy do zrobienia ,pieniędzy do zarobienia . Kawka na podkręcenie .Buzi żonie i w te pędy ... ... nagle leżysz na glebie i nic nie rozumiesz . Ból w piersiach . Nie możesz oddychać . Twoja żona rozpaczliwie coś krzyczy do telefonu... Przeżywasz .Budzisz się w szpitalu. Teraz dopiero masz sporo czasu na zastanowienie . Davoo ,ty również potrzebujesz tego typu otrzeźwienia by móc szczerze porozmawiać czy bęziesz się dalej oszukiwał ? Mam czekać ,aż dostaniesz zawału ?? P.S. Z nieco innej beczki : Widziałem troszkę śmierci . Nie tej w telewizji .Ta jest anonimowa i dużo mniej efektowna od tej zadawanej w „Rambo” . Tej namacalnej .Rodzinnej . Uważam ,ze nie ma nic straszniejszego od śmierci w pełni władz umysłowych . Twoi bliscy patrzą Ci w oczy . Ty patrzysz im w oczy .Mówisz bezgłośnie : „Nic nie rozumiem . Chciałbym już wstać .Wziąc ksiązkę do reki i zacząć kolejny jej rozdział .Dlaczego nie mogę ? To zdziwienie w oczach zmarłego jest chyba najbardziej przerażające ? Chcę umrzeć nie w pełni władz umysłowych . Albo z powodu starosci (jakaś mieszanka miążdzycy z amnezją ),albo z powodu morfiny (stąd mój wcześniejszy wyskok z rakiem ). To niekoniecznie drodzy „młodzi” jest tak ,że to przychodzi płynnie .Możesz się niesmacznie zdziwić ,ze to już ,a ty nawet nie zdażyłeś się nad tym zastanowić ,co dopiero pokierować sensownie swoim życiem ... Działasz ,działasz .Pracujesz .Kochasz .Pstryk . Koniec . Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: Małolat i jego 3 grosze 19.12.02, 11:47 Gość portalu: atomski napisał(a): > Działasz ,działasz .Pracujesz .Kochasz .Pstryk . Koniec . I na tym według mnie polega życie. W tym tkwi jego istota. Tym, którzy traktują to, jako beznadzieję ... po prostu współczuję. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davoo Re: Małolat i jego 3 grosze IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 19.12.02, 12:00 pstryk.koniec.pstryk. w oddali zapala sie swiatelko :) atomski, witaj, spodziewalem sie Twojego glosu Oczywiscie nie jest tez zaskoczeniem dla mnie twoja dramatyczna nadinterpretacja mojego postu. Mimo tego, ze nasze stanowiska nie sa tak bardzo oddalone od siebie. na zadane w moim poscie pytania nie odpowiedziales- mowiac inaczej- zignorowales je. Zadane byly powaznie. Mimo to, ja odpowiadam na Twoje- nie, nie jest dobrze. Jezeli przeczytasz moj poprzedni post raz jeszcze, zauwazysz, ze nie pisalem o ucieczce w druga strone- w strone konsumpcji, hedonizmu. Uwazam za zyciowo, egzystencjalnie chybiona taka postawe. Wiec odpowiedajac na Twoje pytania, mam nadzieje, ze uspakajam Cie troche. Pisalem o tym, ze nie mozna odwracac sie od swiata, z tym wszystkim co niesie- i nie zapomnialem tu ani o zyciu... ani o smierci- jest jego naturalna czescia. A wiec nie dobra jest postawa przymykania na swiat oczy(rezygnowanai z tworczego zycia), jak i uciekania w niego, zatracanie sie w przyjemnosciach- w tym zgadzam sie z Jonkiem. Nie po raz pierwszy piszesz z zalozeniem, ze Twoje doswiadczenie zyciowe, stawia sie na uprzywilejowanej pozycji przy wydawaniu osadow. Oczywiscie z zalozeniem tym powinienes byc ostrozny. Chocby z tego powodu, ze wielu jest starych glopcow, jak i madrych zyciowo stosunkowo mlodych ludzi. Ok, pomijajac... ...atomski, Lisiczkaa pisala o swoim doswiadczeniu- w pewnym sensie uniosles sie jednak ponad nie, zaskocze Cie- i ja wiem co to smierc w rodzinie, wiem co to jest rak, bialaczka. Wiem z czym sie wiaze, jak odzialuje na umierajacego, na jego rodzine, bo oddzialywala i na moja. Wiem z praktycznego p-ktu widzenia, wiem z teoretycznego. Nie z filmow o Ramboo, atomski. Zajmuje sie interwencjami kryzysowymi, wiem jak smierc moze dramatycznie oddzialywac...na kazda dziedzine zycia. Smierc powolna i smierc niespodziewana. Wiem tez, jak smierc moze byc spokojna, jak mozna z nia byc pogodzony- i mam blade pojecie o tym, co moze na to wplywac. Nie zrozum mnie zle- nie twierdze, ze moje doswiadczenie stawia mnie wyzej badz nizej od Twojego, czy kogokolwiek innego! Staram sie jedynie wybronic doswiadczenia moje i innych osob przed totalna dezawuacja. Nie musisz tez czekac na moj zawal (choc o jego przyspieszenie starasz sie konsekwentnie:)))- wiem gdzie jest moje miejsce, wiem gdzie powinien byc skierowany wzrok. Wiem nie oznacza- jestem w tym miejscu badz konsekwentnie do niego zmierzam. jestem cienki Bolek, przyznaje. Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: Małolat i jego 3 grosze 19.12.02, 11:40 Małolatq kochany, cieszę się ogromnie, że jesteś tu i właśnie teraz ;) I bynajmniej nie dlatego, że odczułam nagle s@motność postawy w tym wątku (po tajemniczym zniknięciu BB)- ale po prostu dlatego, że Twój głos jest bardzo istotny w tej dyskusji (pomijając juz fakt, że .... również Twoja postawa jest mi - delikatnie mówiąc - bliższa, niz pozostałych Konwersarzy ;)) Pozdrawiam serdecznie ;) i do miłego w toruniu mam nadzieję Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Małolat i jego 3 grosze IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 19.12.02, 13:16 Davoo: „atomski, witaj, spodziewalem sie Twojego glosu Oczywiscie nie jest tez zaskoczeniem dla mnie twoja dramatyczna nadinterpretacja mojego postu. Mimo tego, ze nasze stanowiska nie sa tak bardzo oddalone od siebie. na zadane w moim poscie pytania nie odpowiedziales- mowiac inaczej- zignorowales je. Zadane byly powaznie. Mimo to, ja odpowiadam na Twoje- nie, nie jest dobrze.” -Spodziewam sie,ze Ty się spodziewałeś. Dramtyzm ? Nie po prostu kontrapunkt . Zadałem po prostu pytania z drugiego bieguna . Jeżeli odebrałeś je jako dramtyczne ,to równie dramtyczne musiały być Twoje pytania . Nie odpowiedziałem ? Pośrednio przecież odpowiedziałem ? Ostatecznie mnie również zależało na tym by zmieścić się gdzies po środku Twoich i moich pytań . „Nie po raz pierwszy piszesz z zalozeniem, ze Twoje doswiadczenie zyciowe, stawia sie na uprzywilejowanej pozycji przy wydawaniu osadow. Oczywiscie z zalozeniem tym powinienes byc ostrozny. Chocby z tego powodu, ze wielu jest starych glopcow, jak i madrych zyciowo stosunkowo mlodych ludzi. Ok, pomijajac...” -Jestem ostrożny. W dodatku wiem co piszę . Wcześniej pisałem ,ze jestem tu na forum troszkę dłużej i pewne kwestie i mechanizmy forum znam lepiej (wątek :Burza mózgów ). Czyli nie życiowe doswiadczenie –lecz forumowe . Tutaj natomiast na każdym kroku kajam się i umniejszam swoim możliwosciom . Moje uprzywilejowanie chyba polega jedynie na tym ,ze wyraziłem niezadowolenie z miny jaką posiada maska młodzieży pisującej w tym miejscu. „Wiem tez, jak smierc moze byc spokojna, jak mozna z nia byc pogodzony- i mam blade pojecie o tym, co moze na to wplywac.” -Oooooooooooooooooooooooooo !!! Widzisz ,to jest chyba to o co chodziło Jonkowi ,to jest to o co chodzi mnie (między innymi ). Czy zechciałbyś się podzielić ? „Wiem nie oznacza- jestem w tym miejscu badz konsekwentnie do niego zmierzam. jestem cienki Bolek, przyznaje.” -Gratuluję . Trzecie wejscie na antenę i zaczyna być całkiem szczerze . Czyli co ? Mam sie nie przejmować ,ze umysł chce kochać ,pracować ,działać ,a ciało mówi NIE ? Mało tego ciało mówi umysłowi ZABIJĘ CIĘ. Mam robić swoje w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku i nie wnikać za dużo ,bo na tym polega zycie ,które jest piękne ? Hmmm ,no dobrze .Powiedzmy ,ze robie swoje .Cieszę sie, mam radochę ,sukcesy ,miłość (chocby i co roku nową ). Tylko ,ze w perspektywie końca staje sie to wszystko jakieś małe . Po wnikliwym rachunku sumienia okazuje sie ze sporo rzeczy nie skończyłem ,jeszcze więcej nabroiłem (i kto to naprawi ? ) .Odchodzę jako nikt w połowie wielkiego dzieła ,albo co gorsza na samym początku (to zależy kto jak szybko sobie uświadomi sens zycia i obierze jakąś drogę ) ? Po 20 latach najprawdopodobniej nawet grób po mnie nie zostanie. Nadal uważam ,ze Wasze odpowiedzi -młodzieży kochana-to raczej odkładanie przemysleń na zaś . Stąd nagminnie i z taka intensywnocią pojawia sie ów problem wieku średniego w okolicach pięćdziesiatki ,w okolicach pierwszych zawałów. Zwróćie uwagę jak postrzegają sprawę ludzie ,którzy cudem uniknęli śmierci . Znacie takich ? Jeszcze raz powołam się na zdanie : „Panie Boże zabrałeś mi możliwości ,zabierz i chęci” I takiej śmierci to się zdecydowanie bym bał mniej.(to słowa chyba Nowaka – Jeziorańskiego ,ale mogę się mylić ). Może nawet Waszym przykładem nie zastanawiał się na nią za wiele .Ograniczył do codziennych obowiazków i tej miłości ??? Odpowiedz Link Zgłoś
davoo Re: Małolat i jego 3 grosze 19.12.02, 17:12 atomski, ok, klarujac jednak moje stanowisko: swiadomosc istnienia rzeczy absolutnych, ponadczasowych JOnka mnie osobiscie odpowiadaja. Krok, ktory wykona, mam nadzieje, pozwoli mu PRZY TYM (nie zamiast tego) zaczac zyc juz teraz, w czym zblizy sie postawa zyciowa hmmm,,, swiadectwem zycia, (dla Ciebie- paradoskalnie) do postawy Lisiczki!! A wiec postawy Milosci, ktora przy okazji zjechales. Ja sadze, ze wlasnie tego mu brakuje. To bedzie owocem kroku, nie krokiem samym. Jesli dobrze zrozumialem JOnka, mysle, mam nadzieje, ze i on zrozumial mnie wlasciwie. Tyle w temacie. PS Ponizsze, atom, dedykowane Tobie. Oszczedzilbym tych dygresji tutaj, gdybym znalazl gdzies twoj mail. Szukalem, nie znalazlem. Mam propozycje. Moze to cos pomoze w dyskusji. Przestanmy wycinac fragmenty czyichs wypowiedzi, zdaje sie ze umyka sens ...i intencje piszacego- prosze Cie wiec na wstepie, jesli masz zamiar w jakikolwiek sposob odnosic sie do moich postow, nie rob tego wiecej, przeczytaj raz, dwa razy uwaznie calosc i zabierz sie do odpowiedzi. Syntetycznie. Na torunskiej filozofii jest swietny przedmiot- Analiza tekstow filozoficznych- tam ten styl bedzie odpowiedni. Nie wiem czy sie sprawdza zawsze w dyskusji. Moze gdybys go tutaj non stop nie stosowal, zauwazylbys, ze moj pierwszy post po pierwsze: mogl byc szczery, po drugie: z niego mozesz wyczytac jakie jest moje, SZCZERE zdanie na omawiane tematy, po trzecie: moze zauwazylbys ze w zwiazku z powyzszym post nie byl atakiem "jednej strony na druga strone", jak lubisz to odczytywac, a sugestia, pomyslem jak mozna posunac sie dalej, po czwarte w koncu: skierowany byl glownie do JOnka, nie do Ciebie. Gdybys zdal sobie sprawe chocby z ostatniego, wiedzialbys tez, ze pytania (na ktore Ty nie odpowiedziales, jak sugerujesz, nawet posrednio) sa dobrane tak, by odnosic sie do tego, co wlasnie JOnek napisal. jak sam moze wpadniesz- pytanie: "Dziś piwko ,jutro piwko .Co za tydzień ?" skierowane do JOnka, byloby glupim pytaniem. ok? Wiec pospieszyles sie troszku z ta seria zwrotna. W tym sensie raczej przykre jest to, ze nie mylilem sie, spodziewajac sie twojej interwencji,,, i w takim tonie. Reakcji na post moj, a wczesniej innych ludzi, kierowanych glownie do JOnka, ktory dzieli sie naprawde osobistymi przemysleniami. Twoje posty raczej traca dumnym mentorstwem niz otwartoscia, szczeroscia. Wiec nie dziw sie niemrawej reakcji na Twoje wezwania do niej. Polecam analize transakcyjna E.Berne'a a w niej gre "dziecko-rodzic". Przykladow stosowania tego stylu przez Ciebie,nie bede przytaczal. Jestes ciekaw- podaj mail, przesle. Przy okazji tez- mowa byla o dramatycznej nadinterpretacji postu, nie o dramatycznych pytaniach. Wklejasz linijke, masz ja przed oczami, a nie widzisz. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Małolat i jego 3 grosze IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.02, 23:09 Davoo : „atomski,(...)” -Dzięki . „Krok, ktory wykona, mam nadzieje, pozwoli mu PRZY TYM (nie zamiast tego) zaczac zyc juz teraz, w czym zblizy sie postawa zyciowa hmmm,,, swiadectwem zycia, (dla Ciebie- paradoskalnie) do postawy Lisiczki!! A wiec postawy Milosci, ktora przy okazji zjechales. Ja sadze, ze wlasnie tego mu brakuje.” -Znowuż różnica wieku nie pozwalająca się wczuć w rolę człowieka ,który już troszkę dalej zaszedł. Jak łatwo Wam mówić o miłości . Zobaczymy za 20 lat . Spory procent rozwodów . Ostatnio poznaje nieco „wyzwolone” (ja to nazywam kopnieciem przez życie ) pokolenie zbuntowanych 45-50 latek z wykształceniem wyzszym (siedzą po bydgoskich biurach ) .Robią teraz dobre miny do złej gry. Na osiem poznanych w tym roku pań –tylko jedna ma męża . Reszta to rozwódki .Sorry –jedna to chyba jeszcze dziewica. Do tego dzieci dorosłe za Oceanem .Dzieci uciekły ,bo w Polsce nie ma perspektyw. Co kochać ? Obrazki ? Łatwo jest radzić- miłość . Życie jednak brutalnie weryfikuje. W codziennym wirze zajęć ... „Mam propozycje. Moze to cos pomoze w dyskusji.” I tak dalej . Widzisz, jest problem .Przyznam ,ze mnie też ten styl korespondencji z początku drażnił . Było to jak nadziewanie na widelec czyichś myśli. Tez nawet troszkę z tym walczyłem ... Aż do momentu gdy zrozumiałem ,ze na tym właśnie polega forum .Taka jego specyfika . Czy zauważyłeś ,ze jest nawet coś takiego jak : „odpowiedz cytując” ? To dopiero , prawda ? Że dzielę na osobne komentarze ? zapewniam ,ze tak wielowątkowych Twoich wypowiedzi nie da się syntetycznie ująć . Ścigałbyś mnie wtedy ze zdwojoną złością za interpretowanie tego co nie powiedziałeś, bo nie było napisane (dosłownie ),że co innego miałeś na myśli .Akurat z Tobą ,drogi davoo zupełnie nie da się .(To właśnie wynik ciągłych nieporozumień . Normalnie chyba nie jestem jakimś fanatykiem cytowania czyichś wypowiedzi . Zwrócę na to uwagę) . Zadałem sobie trud i przeczytałem Twoje kalambury jeszcze raz . Moment z pytaniami od Ciebie i zdanie ,które spowodowało ,ze poszedłem inną drogą by osiągnąć kontrapunkt : „A jezeli ktos odpowiada na powyzsze: "TAK, dobre", pojawia sie kolejne pytanie:Wiec po co ten świat powstal?????” Czyli dalszy ciąg Twojego rozumowania polega na tym ,ze jak ktoś powie tak ,to ty mu zadajesz pytania pomocnicze. Gorzej ,ze ktoś wyjściowo może wybrać NIE ,pójść inną drogą ,by dotrzeć w zupełnie inne obszary. Wiem ,ze ciążysz w kierunku Boga .Ja obok .Taki był sens moich pytań . Ty wybrałes skrajne prawo ,jak pokazałem skrajne lewo .Pozostała spora przestrzeń do zagospodarowania pomiędzy . Ciagle tak to rozumiem . Jeżeli mamy dojść do zrozumienia źródła nieporozumień ,zamiast syntetyzować ,raczej rozbierać na czynniki pierwsze powinniśmy swoje wypowiedzi ? Zdanie i tłumaczenie ,co autor miał na myśli : )) Koniec aluzji ,niedomówień ,insynuacji : ))))))) Szkoda . Języka nie poćwiczę . Kali być cep – umiałem już wieku 2- 3 lat . W tej chwili chętnie bym się odniósł ,ze nie pisałeś do mnie tylko do Jonka i, że piwko ... Tymczasem nie rozumiem zupełnie co miałeś na mysli w całym tym akapicie (zobacz nie skopiowałem .Zobacz jakie to nieczytelne . Ty szukasz co pisałeś ,inni szukają co pisałeś ,lub raczej sobie darowują i pomijają . Nikt nie ma czasu na labirynty . Z drugiej strony nawet gdybym zacytował ,to i tak wiele więcej bym nie zrozumiał ,choć mozliwości piśmienne miałbym większe. Nie wiem też o co chodzi z moim tonem . To ton zniecierpliwienia . Tak wypada czy nie ? (i znowu ktoś z boku nie będzie wiedział co ja w ogóle komentuję –a może o to chodzi ? ) Jeśli tak wygląda- to dobrze ,bo taki był mój zamiar .By popisać się tonem zniecierpliwienia. Gdy zaczęliśmy już ,już z lisiczką zaglębiac się w poziomy zadowalające przyszedł davoo i napisał ,ze on się rzuca z tu na głebinę z głupoty ,nie z wiedzy ,ze tak naprawdę to traktuje to jak poligon i wiele rzeczy ma nieprzemyslane. No i co ? Dwa posty dalej tak dojrzałeś by zacząć mnie pouczać ? By streszczać to co mysli Jonek i go też pouczać ? Ja się stawiam ponad wszystko ,a Ty co robisz ????????? Kim ty w takim razie jesteś ? Ty atomski piszesz źle i nic nie wiesz i nie rozumiesz . Ty Jonek jesteś tak blisko ,zrób tak i tak a wszystko będzie cacy ? No kim jesteś ? Przypomnę tylko ,ze ja podobnie jak Jonek szukam kilku odpowiedzi . Pytania zadawał Jonek .Przypomnę ,ze większość uznaję za niesatysfakcjonujące mnie . Nic nie poradzę . Jonek chyba też tak uważał (Jonek żyjesz ? ) Poproszę o nie pouczanie mnie . Raczej o podzielenie się przemysleniami jak Wy sobie z tym radzicie ,a nie jak powinienem zrobić i gdzie nacisnąc by było OK. Tak będzie łatwiej . Nie każdy kluczyk pasuje do każdej kłódeczki. p.s.1. No właśnie . Tak długi wywód a nasz (katolicki ) Bóg opłotkami chadza ? Jakoś jeszcze nikt jednoznacznie się na niego nie powołał. Nikt nie rzucił mi w twarz ,ze on uwierzył bezgranicznie w diabły i aniołki i cały stres związany z egzystencją odchodzi jak ręką odjął ? p.s. 2 Mam konto na GW : atomski@ gazeta.pl (??) Chyba jakoś tak . Jak coś mi napiszesz intymnego to wspomnij. p.s. 3 Cytuję :” Twoje posty raczej traca dumnym mentorstwem niz otwartoscia, szczeroscia. Wiec nie dziw sie niemrawej reakcji na Twoje wezwania do niej.” Po pierwsze . Nie sądzę .Raczej chodzi o czas jaki trzeba poświęcić by tu dotrzeć i tematykę –trudną cokolwiek. Po drugie. Przyganiał kocioł garnkowi . Po trzecie . To zupełnie nie tak .Moje (raczej Jonka ) pytania są szczere ,bo jak pytania mają być nieszczere ? To odpowiedzi- raczej -bywają nieszczere ? Po czwarte : W przypadku lisiczki wyniki mogłyby być bardzo interesujące .Przyszedł jednak davoo i sprawa się rypła . Lisiczka nieśmiało się wycofała ustępując pola takiemu jednemu .Znowu może się cieszyć obecną pracą ,miłoscią ,dniem teraźniejszym ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davoo Re: Małolat i jego 3 grosze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 00:35 Atomski, rozumiem, ze jako slynny invigilator, specjalista od wyciagania zeznac, taktowny negocjator, swiatowej klasy psycholog osobowosci i terapeuta na koniec, swoimi metodami przydusilbys Lisiczke na tyle skutecznie, ze zmienilaby swoj jakze zgubny, z gruntu zly i godny potepienia swiatopoglad. Po Lisiczce bylby zapewne [B]B ... i kolejni I ja Ci w tym przeszkodzilem.... hmmm Z Twoich ust to komplement miszczu, wiesz :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Małolat i jego 3 grosze IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 20.12.02, 14:22 Gość portalu: davoo napisał(a): > Atomski, rozumiem, ze jako slynny invigilator, specjalista od wyciagania > zeznac, taktowny negocjator, swiatowej klasy psycholog osobowosci i terapeuta > na koniec, swoimi metodami przydusilbys Lisiczke na tyle skutecznie, ze > zmienilaby swoj jakze zgubny, z gruntu zly i godny potepienia swiatopoglad. > Po Lisiczce bylby zapewne [B]B ... i kolejni > I ja Ci w tym przeszkodzilem.... hmmm > > Z Twoich ust to komplement miszczu, wiesz :) > Nie zmieniła .Gruntownie zastanowiła nad obecnym .Mała różnica ,co ? Kwestia znowu radosnej interpretacji. Ot psycholog... Chyba słaby psycholog ? Nie dość ,ze problemy z diagnozą ,to jeszcze narzuca swój styl myslenia . Pacjent powinien troszkę sam popracować ? Mieć możliwość zrozumienia ,a nie jakiś dyktat ?Z jakich ksiażek Was tam uczą ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davoo baaardzo mala roznica:). pzdr /ntxt/ IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 21.12.02, 12:03 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Meski Wiek Sredni IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 00:05 Gość portalu: davoo napisał(a): > > Chcialem tylko dodac, coby jasnosc byla- > dopoki nie przekroczy sie tej magicznej granicy!, > mnie bliższa jest postawa Lisiczki, Czy uważasz, że w Auschwitz można było cieszyć się życiem? Pewnie tak, jeśli miało się zdolność zapominania o tym, gdzie się jest, nie myślenia o tym, że jutro może już pójdziemy do gazu. Pewnie nawet stojąc na apelu można było podziwiać gwiazdy... Ja niestety jestem takiej zdolności pozbawiony. > ktora ma szanse przez milosc do czlowieka i > troske o niego zbudowac kamienice, nie zastanawiajac sie czy za 100 czy 500 > lat ktos bedzie pamietal, kto byl jej fundatorem i na jakim pietrze mieszkal Ale to właśnie jest przeraźliwie smutne. Ludzie przecież tak naprawdę nie budują domów po to, by stały sto czy dwieście lat i służyły następnym pokoleniom. Dom buduje się dla siebie, by zapewnić sobie ciepły kąt i poczucie bezpieczeństwa. Zakłada się, że i dom i ja bedziemy już odtąd razem trwali. Zrób, proszę cię, proste ćwiczenie logiczne: Załóż, że bedziesz gdzieś mieszkał rok. Czy budowałbyś dom? Nawet Lisiczka by o tym nie pomyślała. Rok uznajemy za prowizorkę i gotowi jesteśmy wynająć raczej mieszkanie. Dom ma być czymś trwałym. Dlatego właśnie gdy idę przez tak piękne miasto jak Toruń i patrzę na kamienice - średniowieczne czy secesyjne - czuję się jakbym szedł przez wielki cmentarz. Im piękniejsze są domy, tym więcej ludzkich nadziei jest pod nimi pogrzebanych. Nadziei związanych z trwaniem, które zamieniło się w nietrwałość i przemijanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davoo Re: Meski Wiek Sredni IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.02, 01:28 w koncu Jonek sie pojawil! Gość portalu: Jonek napisał(a): > Czy uważasz, że w Auschwitz można było cieszyć się życiem? Pewnie tak, jeśli > miało się zdolność zapominania o tym, gdzie się jest, nie myślenia o tym, że > jutro może już pójdziemy do gazu. Pewnie nawet stojąc na apelu można było > podziwiać gwiazdy... Ja niestety jestem takiej zdolności pozbawiony. Ja zapewne tez! Choc nie wiem co dokladnie kryje sie pod Twoim "cieszyc sie zyciem" Potrafie sobie wyobrazic ludzi z pokojem ducha, ktorzy nie zalamuja sie, nie rozpaczaja, trudniej jednak grajacych w klasy na glownym placu auschwitz- ludzi o zdrowych zmyslach. Szukam i szukam i nie znalazlem, a gdzies, wydawalo mi sie, ze czytalem niemal deklaracje, ze kto wie, czy z radoscia do gazu bys nie poszedl;) Choc znowu nie wiem czy miales tu na mysli radosc czlowieka spelnionego, badz takiego ktory jest pewien tego co go czeka po smierci, czy tez mowiles o radosci samobojcy, dla ktorego zycie nie przedstawia rzadnej wartosci, a oprawca gratis dostarcza wyjscie z tego lez padolu. ;) Faktycznie, moznaby Ci wspolczuc, wnioskujac o Twoich stanach emocjonalnych, nastrojach jakie Cie ogarniaja tylko na podstawie postow:) Pytasz o dom,,,, Rzecz w powieconych srodkach? energii? ludzkim egoizmie? czy w czym? Gdzie wg Ciebie twki zasadnicza przeszkoda w zbudowaniu domu w ktorym mam mieszkac nie dluzej niz rok? A gdybym mial wcale nie mieszkac? Jeszcze trudniej? A gdyby to byl dom dla moich dzieci n atorunskiej starowce? A gdyby to byl dom dla ludzi, ktorych kocham? A gdybym mial zdolnosc kochania blizniego? A gdyby wiec to byl dom dla samotnych matek? A gdyby to byl dom spokojnej starosci? A gdyby to bylo hospicjum dla dzieci chorych na raka? Jonek, w ktorym momencie powiedzialbys- "o, tego nikt nie jest w stanie zrobic"? Musialbys doprecyzowac w czym problem. ja go w powyzszym dylemacie nie widze. Tzn znam osoby badz osobiscie, badz slyszalem o takich, ktore sa zdolne do takich czynow. Sam jesli nie jestem, chcialbym byc zdolny. Miara czlowieka jest nie to ile posiada, ale ile potrafi dawac. Nadzieje zwiazane z trwaniem, ktore zamienily sie w nietrwalosc. hmmm, a gdybym mial przekonanie, ze przenosze jednak cos trwalego? olejmy juz materie:) gdybym chcial przeniesc np postawe milosci?? Tego nie mozna uczyc? gdyby to byl nie dom a fundacja, ktora moze i domy stawiac? Gdybym byl Markiem Kotanskim,, i juz nie zyl?:)) Dobry przyklad:) nadzieje zwiazane z trwaniem...- tak, jest nadzieja, ze milosc do drugiego czlowieka bedzie trwala. Ze ktos pociagnie to dalej, moze inaczej, moze w innym miejscu. I moze za 100 lat nikt nie bedzie pamietal, ze to Kotanski i ze zaczynal gdziestam, ze te fundacje Ochojska zakladala, ze jej poczatek w Toruniu w 40letniej kamienicy, ktora teraz wyburzaja. dobrej nocy wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Kilka refleksji "Małolaty" 20.12.02, 14:50 "W przypadku lisiczki wyniki mogłyby być bardzo interesujące .Przyszedł jednak davoo i sprawa się rypła .Lisiczka nieśmiało się wycofała ustępując pola takiemu jednemu .Znowu może się cieszyć obecną pracą ,miłoscią ,dniem teraźniejszym" (atomski) Ja jednak pozostanę wierna dotychczas panującej konwencji i zacytuję mojego drogiego Przedmówcę. Ten sposób uważam za zdecydowanie bardziej powiedzmy czytelny. Po I - "nieśmiało się wycofałam" (używając Twojej - dość nietrafionej w tym kontekście - terminologii, Areczq) tylko dlatego, że po prostu nie mam czasu, by spokojnie usiąść, a ten wątek niewątpliwie się tego domaga i na to zasługuje. Poważnie się zrobiło i mam wrażenie, ze gra toczy się o coraz większa stawkę. I nie zamierzam się wycofywać pomimo, że odniosłam wrażenie po lekturze pewnych postów - że moje doświadczenie życiowe zostało delikatnie mówiąc spłycone do „wąchania kwiatków i cieszenia się gwieździstym niebem” (wolna parafraza, jeśli pozwolicie) Powiem szczerze, że trochę mnie to zirytowało i w pewnym sensie zgadzam się po raz kolejny z Davoo, że troszeczkę, Areczq, przesadziłeś z tym moralizatorskim tonem. Znasz mnie trochę i dziwię Ci się. Pomijając już fakt, że przez chwilę było mi po prostu przykro. „Swoimi metodami przydusilbys Lisiczke na tyle skutecznie, ze zmienilaby swoj jakze zgubny, z gruntu zly i godny potepienia swiatopoglad. Po Lisiczce bylby zapewne [B]B ... i kolejni I ja Ci w tym przeszkodzilem.... hmmm” – Davoo, utopia. Nie byłby w stanie. Wypracowywałam w sobie (tak! – dokładnie tak) w sobie takie podejście do życie przez większą część czasu mojego istnienia i nawet atomski ;p nie byłby w stanie tego zmienić nawet w niewielkim stopniu. To jest mój sposób na życie i jest mi z tym dobrze. Rozumiem, że są ludzie, którzy mogą myśleć inaczej, którzy żyją inaczej. Mają do tego prawo, i jeżeli takie podeście pozwala Im powiedzmy cieszyć się życiem, choćby w minimalnym stopniu, pozwala odnaleźć w tym sens i satysfakcję – to w porządku. Nic nie powiem. Gorzej, gdy żyją ... i przez większość swojego życia narzekają. I zarażają tym innych. Przecież to mija się z celem! Najbardziej nie rozumiem ludzie deklarujących się, jako tzw. wierzący. Co Im daje ta wiara? Do czego prowadzi? Co wnosi w Ich malkontencki żywot? Dla mnie zdecydowanie coś tu się kłóci z sobą. Jakiś absurd i tyle. A pozostali? – kwestionujący istnienie jakiegokolwiek Absolutu? Po co żyją? Czemu po prostu nie skoczą z najbliższego mostu, lub dachu? Dlaczego? Po co się skazują się na bezsensowne męki, które i tak do niczego nie prowadzą? No powiedzcie. Czyżby jednak widzieli w tym jakiś sens? Czyżby jednak ta doczesność, która została Im dana przedstawiała dla Nich jakąkolwiek wartość? Ja wierzę mocno, że jestem tu w jakimś celu, i mam w głębokim poważaniu to, czy ktoś za 100 lat będzie o tym pamiętał. Dla mnie ważne jest to, że czemuś to służy DZIŚ. Że są ludzie, którym jestem potrzebna (zarówno w życiu prywatnym, rodzinnym, jak i zawodowym), że są ludzie którzy mnie kochają, którzy dostrzegają mój uśmiech, dla których coś on znaczy którzy czasem po prostu powiedzą „dziękuję”. Mnie to cieszy i w tym widzą sens. Sens na dziś i na jutro. Jestem wdzięczna losowi za przyjaźń, pielęgnowaną przez wiele lat, taka, która zdawać by się mogło nie ma racji bytu. Ja mam taką Osobę. I wierze mocno w to, co napisałam kilka postów wyżej – ze sens życia zależy bardziej od nas samych, niż jakichś tam praw, które ponoć nami rządzą, a na które nie mamy żadnego wpływu. Jestem szczęśliwą Osobą ponieważ kocham i czuję się kochana, ponieważ mam pracę, dom, do którego mogę wrócić po 15., że otaczają mnie ludzie, którzy są mi życzliwi. Banały? Może dla niektórych tak. Dla mnie to prawda, głęboka, bezdyskusyjna prawda. Otarłam się o śmierć wielokrotnie. 3 lata byłam wolontariuszką, w tym 1,5 na onkologii dziecięcej. Pewnie, że można spytać, gdzie tu jest sens, jak można się cieszyć życiem, gdy obok śmierć zagląda w oczy 7latkowi? Można. Te dzieci w większości świadome swojej choroby potrafiły się śmiać, potrafiły z wdzięcznością spojrzeć mi w oczy i spytać kiedy znów przyjdę, kiedy znowu zbudujemy domek z plastykowych klocków. Potrafiły się cieszyć. Tak, po ludzku. Ja w tym widziałam sens. I widzę do tej pory. Choć paradoksalnie była to bezsensowna walka z czasem. A wiecie co jest w tym wszystkim najdziwniejsze? – ja byłam Im zdecydowanie bardziej wdzięczna. Dzięki tym Brzdącom na wiele rzeczy spojrzałam inaczej. Dostrzegłam wiele aspektów mojego życia, które gdzieś w podświadomości uważałam za normalne, nad którymi nie warto się rozwodzić, które po prostu są i muszą być, bo jak inaczej? Było inaczej. Teraz to wiem. Zaczęłam doceniać to, co mam. Niedługo później urodziłam zdrową, śliczną córeczkę i w aspekcie tamtego okresu w moim życiu – czuję się najszczęśliwszą osobą na świecie. Taka jestem. I takich ludzi, jak ja jest więcej. Przyjmijcie to do wiadomości, Kochani. Nikt nie jest s@motną wyspą. 3eba to tylko zauważyć. Koniec wywodu. Sorry, jak zanudziłam co poniektórych. Pozdrawiam @ll PS: I na koniec kolejny cytacik, a właściwie odniesienie: „Pytasz o dom, ,,Rzecz w powieconych srodkach? energii? ludzkim egoizmie? czy w czym? Gdzie wg Ciebie twki zasadnicza przeszkoda w zbudowaniu domu w ktorym mam mieszkac nie dluzej niz rok? A gdybym mial wcale nie mieszkac? Jeszcze trudniej? A gdyby to byl dom dla moich dzieci na torunskiej starowce? A gdyby to byl dom dla ludzi, ktorych kocham? A gdybym mial zdolnosc kochania blizniego? A gdyby wiec to byl dom dla samotnych matek? A gdyby to byl dom spokojnej starosci? A gdyby to bylo hospicjum dla dzieci chorych na raka? Jonek, w ktorym momencie powiedzialbys- "o, tego nikt nie jest w stanie zrobic"? Musialbys doprecyzowac w czym problem. ja go w powyzszym dylemacie nie widze. Tzn znam osoby badz osobiscie, badz slyszalem o takich, ktore sa zdolne do takich czynow. Sam jesli nie jestem, chcialbym byc zdolny. Miara czlowieka jest nie to ile posiada, ale ile potrafi dawac. „ I z tym się zgodzę. Tu się, Jonq drogi, mylisz. Gdybym tylko mogła – taki dom by stanął. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Kilka refleksji 'Małolaty' IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 00:19 Ojej a tobie znowu przykro . Znowu się ze mną droczysz ,czy naprawdę przykro ? Jak naprawdę ,to sorry .Faktycznie ciut przedmiotowo Cię potraktowałem . Wybacz boska . Powtarzam jednak ,ze nie było moim celem wpłynięcie na zmianę opinii Twojej Lisiczko na jkąs inną . Raz już to tłumaczyłem . Tutaj mi jest przykro :(((( No . Rzuciłem okiem ,zawiesiło się na 7 letnich dzieciach w hospicjum . Ojej . Jutro tu zajrzę .Dziś już nie . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Kilka refleksji 'Małolaty' IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 11:47 No i przeczytałem .No i nie ma tu tak naprawdę żadnej odpowiedzi na żadne moje pytanie . Mnie nie interesuje czas teraźniejszy :(((( Też jestem piękny ,zdrowy ,mam żonę ,dzieci (wszyscy zdrowi ) widziałem śmierć ,potrafię się cieszyć ,każdym dniem ,kocham jestem ,kochany itd .itp .Nieźle idzie mi samorealizacja (choć zawsze może być lepiej ),spełnienie ,zaspokajanie ambicji ... ...ale to zupełnie nie ta bajka ,albo ta bajka ,tylko nie ten rozdział . Ciągle poruszacie się w rozdziałach środkowych ,zupełnie nie potraficie (nie chcecie ) odkryć stron końcowych .Ta bajka przecież musi się kiedyś skończyć ,a to co teraz jest miłością stanie się przyzwyczajeniem ,tolerowaniem ,lub nawet separacją ,dzieci pójdą w świat i święta raczej samemu trzeba bedzie spędzać .Gibkość i piekno zostanie zastapione zmarszczkami ,lekarstwami ,uczuciem niemocy . Zupełnie nie potraficie o tym rozmawiać ? Odpowiedz Link Zgłoś
davoo Re: Kilka refleksji 'Małolaty' 21.12.02, 12:25 Gość portalu: atomski napisał(a): > Ciągle poruszacie się w rozdziałach środkowych ,zupełnie nie potraficie (nie > chcecie ) odkryć stron końcowych .Ta bajka przecież musi się kiedyś > skończyć ,a to co teraz jest miłością stanie się > przyzwyczajeniem ,tolerowaniem ,lub nawet separacją ,dzieci pójdą w świat i > święta raczej samemu trzeba bedzie spędzać .Gibkość i piekno zostanie > zastapione zmarszczkami ,lekarstwami ,uczuciem niemocy . > Zupełnie nie potraficie o tym rozmawiać ? atomski, po raz kolejny NASZA odpowiedz Cie (przepraszam, WAS:)nie zadawala. Skoro potrafisz o tym rozmawiac, zamodeluj poziom dyskusji, powiedz moze Ty. Skoro w przeciwienstwie do mnie badz Lisiczki (trudno powiedziec czy nas dwoje miales na mysli, moze jeszcze kogos) potrafisz i chcesz odkryc "strony koncowe" - zrob to!!:) jakos nie doczytalem sie w postach jak widzisz, TY- ATOMSKI (nie Jonek np) wlasnie te strone koncowa. Wiec smialo. Powiedz cos. Zarzucasz tez, ze poruszamy sie ciagle w "rozdzialach srodkowych" ,,kiedy Tobie o krance chodzi. A niewiele postow wczesniej przeczytalem, ze chcesz zwrocic uwage na to co pomiedzy ...ale coz, pewnie nie istotne. Moze to nie jest wlasnie TO pomiedzy, o ktore Tobie chodzi. Zaczynaj... :) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: Kilka refleksji 'Małolaty' 21.12.02, 13:58 Gość portalu: atomski napisał(a): > No i przeczytałem .No i nie ma tu tak naprawdę żadnej odpowiedzi na żadne moje > pytanie . Mnie nie interesuje czas teraźniejszy :(((( > Też jestem piękny ,zdrowy ,mam żonę ,dzieci (wszyscy zdrowi ) widziałem > śmierć ,potrafię się cieszyć ,każdym dniem ,kocham jestem ,kochany > itd .itp .Nieźle idzie mi samorealizacja (choć zawsze może być > lepiej ),spełnienie ,zaspokajanie ambicji ... Proszę, atomski dostrzega, jakim jest szczęściarzem ;) Teraz jeszcze zacznij to czuć, a nie tylko o tym mówić tonem, w zasadzie pozbawionym jakiegokolwiek ładunku emocjonalnego. > ...ale to zupełnie nie ta bajka ,albo ta bajka ,tylko nie ten rozdział . > Ciągle poruszacie się w rozdziałach środkowych ,zupełnie nie potraficie (nie > chcecie ) odkryć stron końcowych .Ta bajka przecież musi się kiedyś > skończyć ,a to co teraz jest miłością stanie się > przyzwyczajeniem ,tolerowaniem ,lub nawet separacją ,dzieci pójdą w świat i > święta raczej samemu trzeba bedzie spędzać .Gibkość i piekno zostanie > zastapione zmarszczkami ,lekarstwami ,uczuciem niemocy . > Zupełnie nie potraficie o tym rozmawiać ? I znów punk wyjścia! Arek, może oboje z davoo (a na pewno ja) mamy bardziej optymistyczną wizję przyszłości, ale problem bardziej polega na tym, ze nawet, gdyby "strony końcowe" miały wyglądać tak, jak Ty to widzisz - nie jest to dla nas przeszkodą, by cieszyć się tym, co mamy dziś: zdrowiem, młodością, miłoscią. A teraz spójrz na siebie. Wizja przemijalnosci Cię przytłacza. A Ty nie proóbujesz nawet z tym walczyć. Poddałeś się temu i mając te swoje 30 lat zachowjesz się tak, jakby życie nie mogło Cię już niczym zaskoczyć, a jednyne, co dostrzegasz to to, że i tak już teraz może być coraz gorzej, że wkońcu dopadnie Cię starość i bez znaczenia jest, że dziś jesteś człwiekiem w pełni sił, ambitnym, twórczym, mającym kochającą rodzinę ... Równie dobrze mogłeś darować sobie ten akapit wyżej, o tym, jaki to jesteś dziś piękny i młody, gdyż w kontekście powiedzmy późniejszego "rozwinięcia" nic nie wniosło to do naszego obrazu Twojej Osoby. Więc reasumując - po raz kolejny - dla mnie ważne jest to, co mam dziś. I po raz kolejny powtórzę, że wierzę mocno, że mam wpływ na to, co bedzie jutro właśnie tym, czym żyję dziś - tzn: w pewien sposób inwestując w "dziś" - posrednio "inwestuję" w jutro. I wiesz co? - kresem miłości nie musi wcale być przyzwyczajenie, tolerowanie siebie nawzajem. Ja w to wierzę. Wierzę w miłość, która dojrzewa, która się zmienia, ale nie przestaje być Miłością. Może nazwiesz to idealizmem. Masz prawo. Ja w to wierzę. Pointując - będę nadal "poruszać się w rozdziałach środkowych", gdyż to jest moje życie. Powiem więcej - nadal będę się cieszyć tym "rozdziałem". I wierze, że każdy kolejny ma związek z tym dzisiejszym. Aż do epilogu. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Jeszcze coś na marginesie 21.12.02, 15:54 Dotychczas nie pisałam o tym, dlaczego to, co robi Radca jest mi bliskie. Atomskiemu udało się mnie sprowokować i stąd ta moja retrospektywna "podróż" do "poprzedniego rozdziału" w moim życiu, na onkologię dziecięcą. To był dla mnie wielka szkoła życia i w tym sensie nawiązuję do tego, o czym pisałam wcześniej - tamten rozdział znacząco wpłynął na moje dzisiejsze życie, na pewne problemy brutalnie uwrażliwił i może dobrze się stało w tym kontekście, że o tym napisałam. To tyle. Pointa? - to, jakim jesteś człowiekiem dziś ma zasadniczy wpływ na tym, kim staniesz się jutro. W tym właśnie kontekście DZIŚ ma znaczenie, a JUTRO - na to, co bedzie POJUTRZE, nawet, gdyby POJUTRZE miał nastąpić koniec. To w telegraficznym skrócie treść "książki", którą piszę codziennością. Pozdrawiam @ll PS: I nie mów do mnie "boska", Areczku, dobrze???????? ;p No! Das ist alles fur Heute ;) Jadę do Torunia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
davoo Wszystkim Wesolych Swiat! 21.12.02, 12:31 ...pogody ducha ..odkrywania tego, co najistotniejsze w zyciu! Czymkolwiek by To mialo sie okazac, dla kazdego z Nas! :) Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Wszystkim Wesolych Swiat! 21.12.02, 13:28 I refleksji ... może nawet nad prawdziwą, nieprzemijalną Istotą tych Świąt i naszego życia w Jej kontekście? Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Wszystkim Wesolych Swiat! IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 23:11 lisiczkaa napisała: > I refleksji ... może nawet nad prawdziwą, nieprzemijalną Istotą tych Świąt i > naszego życia w Jej kontekście? > Chodzi ci z pewnością o całą tę szopkę: Mikołaja, prezenty, choinkę i rodzinną atmosferę? Ja w święta najbardziej lubię tradycyjny wigilijny bigos. Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: Wszystkim Wesolych Swiat! 22.12.02, 16:35 Myślałam raczej o religijnym aspekcie tych Dni. NIE było blisko. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa O szopce inaczej ... 22.12.02, 17:01 Może inaczej ... myślałam raczej o tej "szopce" w Betlejem. The End Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JOnek Re: IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 23:02 Gość portalu: davoo napisał(a): >w koncu Jonek sie pojawil! Gość portalu: Jonek napisał(a): > Czy uważasz, że w Auschwitz można było cieszyć się życiem? Pewnie tak, jeśli > miało się zdolność zapominania o tym, gdzie się jest, nie myślenia o tym, że > jutro może już pójdziemy do gazu. Pewnie nawet stojąc na apelu można było > podziwiać gwiazdy... Ja niestety jestem takiej zdolności pozbawiony. > Ja zapewne tez! Choc nie wiem co dokladnie kryje sie pod Twoim "cieszyc sie zyciem" Chodzi mi o to, że nasz świat jest takim trochę większym obozem koncentracyjnym – albo obozy koncentracyjne były (są?) światem w probówce, jego esencją. Tam pracowało się ponad siły, chorowało i umierało w trybie przyspieszonym – nie przez 50 lat tylko kilka miesięcy. Tam widać było jak na dłoni podłość ludzką, to, że ludzie w trudnych warunkach nie wypracowywali ogólnego braterstwa i solidarności, ale tworzyli hierarchiczną strukturę uprzywilejowanych i upośledzonych. > Potrafie sobie wyobrazic ludzi z pokojem ducha, ktorzy nie zalamuja > sie, nie rozpaczaja, trudniej jednak grajacych w klasy na glownym placu > auschwitz- ludzi o zdrowych zmyslach. To przeczytaj Borowskiego. W jednym z opowiadań opisuje jak grali w piłkę nożną, a pomiędzy jednym golem a drugim za płotem zagazowano cały transport (kilka tysięcy?) ludzi. Ty widzisz to w kategoriach mądrości życiowej, spokoju ducha, prawie heroizmu. Ja widzę w kategoriach tchórzostwa, zadowolenia, że to jeszcze nie ja i moi bliscy, że jakoś to będzie, byle do jutra, zło przydarza się innym nie nam, dobrym ludziom. Z wydarzeń bliższych nam: podczas gdy my graliśmy w piłkę kilka lat temu w Ruandzie wymordowano motykami milion osób. Moje pytanie brzmi: co w obliczu takiej okropności daje nam prawo do życia? Do spokojnego wstawania z łóżka i chodzenia do pracy? > Szukam i szukam i nie znalazlem, a gdzies, wydawalo mi sie, ze czytalem niemal deklaracje, ze kto wie, czy z radoscia do gazu bys nie poszedl;) Pewnie żebym poszedł, żeby nie musieć już patrzeć na ten parszywy świat. Choć, jak napisałem, wcale nie jestem pewien swojej w tym względzie odwagi. Zresztą, to właśnie moje własne tchórzostwo, pragnienie wygody, egoizm załamują mnie najbardziej. Razem z poczuciem bezsilności. > Choc znowu nie wiem czy miales tu na mysli radosc czlowieka spelnionego, badz > takiego ktory jest pewien tego co go czeka po smierci, czy tez mowiles o > radosci samobojcy, dla ktorego zycie nie przedstawia rzadnej wartosci, a > oprawca gratis dostarcza wyjscie z tego lez padolu.;) No właśnie. Choć z tym oprawcą to byłbym ostrożny. On nie lubi, jak się tak o nim mówi. > Faktycznie, moznaby Ci wspolczuc, wnioskujac o Twoich stanach emocjonalnych, nastrojach jakie Cie ogarniaja tylko na podstawie postow:) Współczuć należy wszystkiemu co żyje i jest przez to skazane na śmierć. A tak przy okazji, przypomniał mi się niezły dowcip w tym względzie. Sala sądowa (chyba w Stanach, bo u nas to już niemożliwe). Ława przysięgłych wydała już werdykt uznający oskarżonego winnym morderstwa. Czeka on jeszcze tylko na wyrok sędziego – czy będzie to dożywocie, czy kara śmierci. Zwraca się więc do sędziego „Wysoki Sądzie, błagam, proszę nie skazywać mnie na śmierć!” Na co sędzia z humorem: „ Proszę Pana, ja tu nie skazuję na śmierć. Ten wyrok został na Pana wydany już dawno temu. Ja tu tylko ustalam ewentualny termin.” > Pytasz o dom,,,, Rzecz w powieconych srodkach? energii? ludzkim egoizmie? czy w > czym? > Gdzie wg Ciebie twki zasadnicza przeszkoda w zbudowaniu domu w ktorym mam > mieszkac nie dluzej niz rok? > A gdybym mial wcale nie mieszkac? Jeszcze trudniej? A gdyby to byl dom dla > moich dzieci n atorunskiej starowce? A gdyby to byl dom dla ludzi, ktorych > kocham? A gdybym mial zdolnosc kochania blizniego? A gdyby wiec to byl dom dla > samotnych matek? A gdyby to byl dom spokojnej starosci? A gdyby to bylo > hospicjum dla dzieci chorych na raka? > Jonek, w ktorym momencie powiedzialbys- "o, tego nikt nie jest w stanie zrobic"? > Musialbys doprecyzowac w czym problem. Ja nie pisałem o domach budowanych z altruizmu, tylko o zwykłych, budowanych dla siebie domach i ludziach, którzy umarli, a nimi ich marzenia. > ja go w powyzszym dylemacie nie widze. > Tzn znam osoby badz osobiscie, badz slyszalem o takich, ktore sa zdolne do > takich czynow. Sam jesli nie jestem, chcialbym byc zdolny. > Miara czlowieka jest nie to ile posiada, ale ile potrafi dawac. Dawać... a może manipulować ludźmi, budować swoje ego, realizować swoje szczytne cele? > Nadzieje zwiazane z trwaniem, ktore zamienily sie w nietrwalosc. > hmmm, a gdybym mial przekonanie, ze przenosze jednak cos trwalego? olejmy juz > materie:) gdybym chcial przeniesc np postawe milosci?? Tego nie mozna uczyc? > gdyby to byl nie dom a fundacja, ktora moze i domy stawiac? Gdybym byl Markiem > Kotanskim,, i juz nie zyl?:)) Dobry przyklad:) nadzieje zwiazane z trwaniem...- > tak, jest nadzieja, ze milosc do drugiego czlowieka bedzie trwala. Ze ktos > pociagnie to dalej, moze inaczej, moze w innym miejscu. I moze za 100 lat nikt > nie bedzie pamietal, ze to Kotanski i ze zaczynal gdziestam, ze te fundacje > Ochojska zakladala, ze jej poczatek w Toruniu w 40letniej kamienicy, ktora > teraz wyburzaja. Wybacz, ale Kotański nie był moim idolem, a Ochojskiej nie znam. Pozdrowienia i Spokojnych Świąt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 23:04 lisiczkaa napisała: > Rozumiem, że są ludzie, którzy mogą myśleć inaczej, którzy żyją inaczej. Mają > do tego prawo, i jeżeli takie podeście pozwala Im powiedzmy cieszyć się życiem, > choćby w minimalnym stopniu, pozwala odnaleźć w tym sens i satysfakcję – > to w porządku. Nic nie powiem. Gorzej, gdy żyją ... i przez większość swojego życia > narzekają. I zarażają tym innych. Przecież to mija się z celem! Czyżbyś mi zabraniała narzekać i niecieszyć się życiem? Oj, nieładnie! Przypomnij sobie, jak Trurl próbował uszczęśliwić wszechświat. Najbardziej nie > rozumiem ludzie deklarujących się, jako tzw. wierzący. Co Im daje ta wiara? Do > czego prowadzi? Co wnosi w Ich malkontencki żywot? Dla mnie zdecydowanie coś tu się kłóci z sobą. Jakiś absurd i tyle. No, tu już mnie wkurzyłaś. Co ty k...urka wodna wiesz o wierze? Chyba ci się pomyliło z religijnością. Z wiarą jest tak, że wierzy się, albo nie – i nic nie można na to poradzić. A co ma mi to dawać i do czego prowadzić? Żyję – nie palnąłem sobie w łeb – i to już chyba jest jakieś osiągnięcie? Funkcjonuję, robię różne rzeczy, w tym nawet niektóre pożyteczne. Nie kradnę, nie piję, staram się nie kłamać, opiekuję się moją rodziną. Nikomu niczego nie zazdroszczę. Nawet z Polski nie wyjechałem, choć to jest pop.. kraj z pop... ludźmi. Wszyscy tu wierzą, kradną, kłamią, piją i nic nie burzy ich doskonałego spokoju. Żeby była jasność: nie wyjechałem nie dlatego, że nie miałem możliwości, ale dlatego, bo wierzę, że tu właśnie mam być. A że mi się to wszystko nie podoba? Musiałbym być walnięty jak większość, żeby mi się podobało. A pozostali? – kwestionujący ist > nienie > jakiegokolwiek Absolutu? Po co żyją? Czemu po prostu nie skoczą z najbliższego > mostu, lub dachu? Dlaczego? Po co się skazują się na bezsensowne męki, które i tak do niczego nie prowadzą? No powiedzcie. A powiem ci, księżniczko. Dlatego, że mają nadzieję. Często sami nie wiedza na co. Kiedy kończy się nadzieja, skaczą z dachu. Czyżby jednak widzieli w tym jakiś > sens? Czyżby jednak ta doczesność, która została Im dana przedstawiała dla Nich > jakąkolwiek wartość? Ja wierzę mocno, że jestem tu w jakimś celu, i mam w > głębokim poważaniu to, czy ktoś za 100 lat będzie o tym pamiętał. Dla mnie > ważne jest to, że czemuś to służy DZIŚ. Że są ludzie, którym jestem potrzebna > (zarówno w życiu prywatnym, rodzinnym, jak i zawodowym), że są ludzie którzy > mnie kochają, którzy dostrzegają mój uśmiech, dla których coś on znaczy którzy > czasem po prostu powiedzą „dziękuję”. Mnie to cieszy i w tym widzą > sens. Sens > na dziś i na jutro. Jestem wdzięczna losowi za przyjaźń, pielęgnowaną przez > wiele lat, taka, która zdawać by się mogło nie ma racji bytu. Ja mam taką > Osobę. I wierze mocno w to, co napisałam kilka postów wyżej – ze sens ży > cia zależy bardziej od nas samych, niż jakichś tam praw, które ponoć nami rządzą, a > na które nie mamy żadnego wpływu. Jestem szczęśliwą Osobą ponieważ kocham i > czuję się kochana, ponieważ mam pracę, dom, do którego mogę wrócić po 15., że otaczają mnie ludzie, którzy są mi życzliwi. Banały? Może dla niektórych tak. Nie, to nie banały, tylko dyrdymały. Jeśli wartość twojego życia opiera się na przyjaźniach, miłości, bliskich, pracy, domu itp. To jesteś osobą pożałowania godną, bo już wkrótce zaczniesz te rzeczy po kolei tracić. > Dla mnie to prawda, głęboka, bezdyskusyjna prawda. Otarłam się o śmierć > wielokrotnie. 3 lata byłam wolontariuszką, w tym 1,5 na onkologii dziecięcej. > Pewnie, że można spytać, gdzie tu jest sens, jak można się cieszyć życiem, gdy > obok śmierć zagląda w oczy 7latkowi? Można. Te dzieci w większości świadome > swojej choroby potrafiły się śmiać, potrafiły z wdzięcznością spojrzeć mi w > oczy i spytać kiedy znów przyjdę, kiedy znowu zbudujemy domek z plastykowych klocków. Potrafiły się cieszyć. Tak, po ludzku. Ja w tym widziałam sens. Z jednej strony chylę czoła. Z drugiej jednak coś mi szepce do ucha: nie byłaś jednak w skórze tych dzieci – sama nie umierałaś. Obawiam się, że nie jest to doświadczenie przekazywalne. Nie byłaś też ich matką, nie traciłaś swego jedynego dziecka. Więc ostrożnie z tym sensem. Masz chyba na myśli, że twoja praca z tymi dziećmi miała sens. Można by z tym dyskutowac, ale jestem w stanie to uznać. Ale jaki był sens całej sytuacji – śmierci tych dzieci i tragedii ich rodziców? > I widzę do tej pory. Choć paradoksalnie była to bezsensowna walka z czasem. A > wiecie co jest w tym wszystkim najdziwniejsze? – ja byłam Im zdecydowanie > bardziej wdzięczna. Dzięki tym Brzdącom na wiele rzeczy spojrzałam inaczej. > Dostrzegłam wiele aspektów mojego życia, które gdzieś w podświadomości uważałam > za normalne, nad którymi nie warto się rozwodzić, które po prostu są i muszą > być, bo jak inaczej? Było inaczej. Teraz to wiem. Zaczęłam doceniać to, co mam. Czyli twoje zadowolenie bierze się z porównania – masz coś czego innym odmówiono: życie i różne jego przejawy. Gratulacje. Niedługo później urodziłam zdrową, śliczną córeczkę i w aspekcie tamtego > okresu w moim życiu – czuję się najszczęśliwszą osobą na świecie. > Taka jestem. I takich ludzi, jak ja jest więcej. Przyjmijcie to do wiadomości, Takich ludzi jest całkiem sporo. I to właśnie jest problem. > Kochani. Nikt nie jest s@motną wyspą. 3eba to tylko zauważyć. > Koniec wywodu. Sorry, jak zanudziłam co poniektórych. > Każdy jest samotną wyspą pośród innych samotnych wysp. Nawet nasza dyskusja jest tego potwierdzeniem. > > PS: I na koniec kolejny cytacik, a właściwie odniesienie: > „Pytasz o dom, ,,Rzecz w powieconych srodkach? energii? ludzkim egoizmie? > czy w czym? > Gdzie wg Ciebie twki zasadnicza przeszkoda w zbudowaniu domu w ktorym mam > mieszkac nie dluzej niz rok? > A gdybym mial wcale nie mieszkac? Jeszcze trudniej? A gdyby to byl dom dla > moich dzieci na torunskiej starowce? A gdyby to byl dom dla ludzi, ktorych > kocham? A gdybym mial zdolnosc kochania blizniego? A gdyby wiec to byl dom dla > samotnych matek? A gdyby to byl dom spokojnej starosci? A gdyby to bylo > hospicjum dla dzieci chorych na raka? > Jonek, w ktorym momencie powiedzialbys- "o, tego nikt nie jest w stanie zrobic" > ? > Musialbys doprecyzowac w czym problem. ja go w powyzszym dylemacie nie widze. > Tzn znam osoby badz osobiscie, badz slyszalem o takich, ktore sa zdolne do > takich czynow. Sam jesli nie jestem, chcialbym byc zdolny. > Miara czlowieka jest nie to ile posiada, ale ile potrafi dawac. „ > > I z tym się zgodzę. > Tu się, Jonq drogi, mylisz. Gdybym tylko mogła – taki dom by stanął. > Gdybym tylko mógł – zakazałbym wojen na świecie i zlikwidowałbym choroby. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Wszystkim Wesolych Swiat! IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.02, 23:08 Właśnie ktoś zajrzał mi przez ramię i powiedział, że już przynudzam z tym pesymizmem. Wobec tego aż zaświerzbiły mnie paluszki, żeby napisać, co jest dobrego w męskim wieku średnim... Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Brak słów 22.12.02, 16:57 Jonek napisał: "W młodości marzyłem o tym, żeby zabijac ludzi. Jednak moim największym pragnieniem było przestać isniec. Ale Bóg nie pozwolił mi na to pierwsze, ani nie dał mi - ani nikomu - wyboru w drugiej sprawie. Dlatego pozostaje mi tylko odliczać dni, wiedząc, że każdy przeżyty dzień jest dniem dobrym, bo przybliża mnie do śmierci." I zaraz potem: "Gdybym tylko mógł – zakazałbym wojen na świecie i zlikwidowałbym choroby" Mogłabym cytować dalej wersy, które pisał człowiek zdecydowanie pozbawiony nadziei na cokolwiek i to, co napisałeś Jonek w ostatnim poście, że niby ta nadzieja (która według mnie zupełnie jest Ci obca)- 3ma Cię przy życiu. Cholernie dużo mi się tu kłóci, Jonek, ale ze względu na zbliżające się Święta pozwól, że tak to zostawię. Nie chciałabym napisać w takim samym tonie, który zaprezentowałeś wyżej. Brak słów. Powiedzmy, że wygrałeś. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Brak słów IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 21:01 Zdaję się ,ze niepotrzebnie wyzwoliłem wrodzoną polską kłótliwość.Lisiczka i davoo wolą się ze mną podroczyć ,poprzepychać( i teraz przeszło to na Ciebie Jonku ) niż prowadzić meryroryczną wymianę słów .Zero odpowiedzi . Zero rozwoju .Przepychanki .Przekonanie o swojej mądrości ,ze na pewno zalecone lekarstwo zadziała .(A tak naprawdę płycizna po kostki). Trzeba mysleć tylko jak oni i bedzie OK. Przecież mówiłem ,ze nie oczekuję pouczania("myśl to" ,"wspólczuje ci bo myslisz tak" ) ,bo nie każdy kluczyk do każdej kłódeczki... Zaprzestaję pisania w tym watku .Może jeszcze wróci na jakiś poziom . Jonku jesteś wielki . Piję Twoje zdrowie . Wesołych Świąt wszystkim życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: atomski Re: Brak słów IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 21:03 ...miałem na mysli zdolność ubierani mysli w słowa . Z drugiej strony : Dlaczego dla Ciebie nazwa Bydgoskie Przedmieście brzmi żenująco ? : ) Jeszcze raz WESOŁYCH !!! Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Kończąc ... 22.12.02, 23:49 "Ludzie wybierają różne drogi, by szukać swojego szczęścia i samospełnienia. To, że nie są na tej samej drodze, co Ty, nie oznacza, że się zgubili ... " (J. Brown) Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa I ... 23.12.02, 00:48 .. jeszcze jedno. Jeżeli kogokolwiek uraziłam swoim postem tu, czy w jakimkolwiek innym wątku ... to przepraszam. Nie zrobiłam tego świadomie. Nie musimy się rozumieć, być na tym samym "etapie drogi", nie musimy nawet się lubić ... by się szanować nawzajem. Życzę wszystkim, by w nadchodzącym Nowym Roku ... było lepiej w tym względzie na foroom, oraz w naszych środowiskach. Pozdrawiam @ll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jonek Re: Bydgoskie IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.02, 23:41 Gość portalu: atomski napisał(a): > Dlaczego dla Ciebie nazwa Bydgoskie Przedmieście brzmi żenująco ? > > : ) Taki żarcik. Niestety, w moim wieku trudno się przestawić na nowe sposoby komunikacji - te wszystkie ;) itp. Choć widzę, że są one rzeczywiście dość potrzebne (choć ciągle nie potrafię się do nich przełamać. W normalnej rozmowie widzimy mimikę twarzy romówcy i to samo zdanie może znaczyć w zależności od tego coś zupełnie różnego. Pisząc i otrzymując listy na ogół znamy interlokutora i możemy sobie wyobrazić, co miał na myśli. W internecie tego brakuje. Stąd np. Lisiczka wzięła chyba zbyt do siebie moje, skierowane do niej z lekkim przymróżeniem oka wypowiedzi. >lisiczkaa napisała: > Jonek napisał: > "W młodości marzyłem o tym, żeby zabijac ludzi. Jednak moim największym > pragnieniem było przestać isniec. Ale Bóg nie pozwolił mi na to pierwsze, ani > nie dał mi - ani nikomu - wyboru w drugiej sprawie. Dlatego pozostaje mi tylko > odliczać dni, wiedząc, że każdy przeżyty dzień jest dniem dobrym, bo przybliża > mnie do śmierci." > I zaraz potem: > "Gdybym tylko mógł – zakazałbym wojen na świecie i zlikwidowałbym choroby > " > Nie widzę w trzech powyższych wypowiedziach sprzeczności: 1. Chciałem zabijać - ale już nie chcę 2. Chciałem przestać istnieć (przy okazji: to nie to samo, co umrzeć. Umrzeć mógłbym w każdej chwili, przestać istnieć nie.) 3. Obecnie jednak żyję i chętnie bym ludzkości nieba przychylił, zupełnie jak Ty. > Mogłabym cytować dalej wersy, które pisał człowiek zdecydowanie pozbawiony > nadziei na cokolwiek To o mnie, czy o Atomskim? Ja mam nie tylko nadzieję, ja mam pewność. > i to, co napisałeś Jonek w ostatnim poście, że niby ta > nadzieja (która według mnie zupełnie jest Ci obca)- 3ma Cię przy życiu. Chodziło mi o Atomskiego. Ja, jak już napisałem powyżej, mam coś więcej niż nadzieję. > Cholernie dużo mi się tu kłóci, Jonek, ale ze względu na zbliżające się Święta > pozwól, że tak to zostawię. Nie chciałabym napisać w takim samym tonie, który > zaprezentowałeś wyżej. Mój ton nie był złośliwy, tylko lekko żartobliwy - ale to się ciężko wyraża w piśmie. > Brak słów. Powiedzmy, że wygrałeś. > Ależ ja nie walczyłem. Trochę tylko prowokowałem. Co nie zmienia faktu, że większość z tego co napisałem stanowi rzeczywiście moje przekonanie. > Pozdrawiam @ll > > Jeszcze raz WESOŁYCH !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: [B]B z chol... przymusowego urlopu:-) IP: *.strzelce-krajenskie.sdi.tpnet.pl 31.12.02, 10:44 [B]B zyje, ale co to za zycie bez pracy:-) Na szczescie od stycznia wracam i bede rowniez na forum. Swietnie, ze watek zyje dalej! Zycze wszystkim szampanskiego Sylwestra. Z Zachodu:-)... BB Blues z Wami Odpowiedz Link Zgłoś
lisiczkaa Re: z chol... przymusowego urlopu:-) 02.01.03, 08:21 Żeby Nowy Rok upłynął pod znakiem spełnionych nadziei ... nawet tych najmniejszych, bo małe jest piękne ;) Pozdrawiam @ll B i J z Wami ;) Odpowiedz Link Zgłoś