unsatisfied6
10.04.06, 19:31
każdy ma taki sam żołądek i każdy chciałby żyć w takich samych warunkach .
każdemu się wydaje , że bardziej zasługuje na lepszy standard życia od
innych .
ucząc w USA , gdy kiedykolwiek jakiś z przyszłych studentów mówił , że
wybiera się na medycynę a widziałem , że nie zdawał sobie sprawy z tego
jakie życie wybiera , odradzałem . owszem , zarabiają najwięcej , bo i
najwięcej na to zasługują , ale tylko w ciągu kilku tygodni w roku w czasie
urlopu mają możliwość korzystania z radości tych wysokich z pozoru uposażeń .
na co idą ich uposażenia ? na komfortowy dom , w którym faktycznie nie
mieszkają ,a większość czasu spędzają z największymi problemami dzieląc troskę
każdego z nas w najtrudniejszych chwilach życia ? na opiekę nad dziećmi , bo
ich praktycznie w domu nie ma ? na korepetycje dla swoich latorośli którym
szykują taki sam los jak swój ? uczyłem ich dzieciaków nie zazdroszcząc im
żadnego ich ciążką pracą zarobionego dolara - żal mi było ich dzieciaków ,
których oni mniej znali ode mnie i byłem im wdzięczny za zaufanie , którym
mnie darzyli , że zrealizuje ich marzenia w stosunku do ich dzieciaków dając
im fundamenty dla pozyskania dalszej wiedzy w ich żmudnej drodze pozyskania
kwalifikacji medycznych .
w naszym populistycznym społeczeństwie nie ma szacunku dla pracy i
poświęcenia jednych dla pozostałych . wielu się buntuje
przeciw "nieuzasadnionej" w ich mniemaniu wyższej pensji lekarza .
ma przecież ten sam żołądek , dlaczego powinien zarabiać więcej ?
nie zastanwia się jeden darmozjad z drugim , jakim kosztem ktoś inny
pozyskuje swoje dochody , ile kosztuje chociażby literatura fachowa , ile
kosztują studia - w przypadku polskich realiów mówię tutaj o alternatywnych
kosztach tych studiów i wydatkach na utzymanie i podręczniki .
lawina oburzonych na propozycję żałosnego zwiększenia pensji lekarskiej
argumentuje , że nie są biedni , bo biednych lekarzy nie widzieli .
a widzieli biednych inżynierów , biednych urzędników czy biednych
wojskowych z wyższym wykształceniem ?
sam nie jestem lekarzem i gdy się tym dyskusją przypatruję robi mi się
przykro - ten kraj nie ma żadnych perpektyw na przysłość , bo w tym kraju
nie ma poszanowania wartości pracy i kompetencji . nikt nie zastanawia się ,
jak to jest , że te środki które są angażowane w wielkościach porównywalnych
w innych krajach na uczciwą pensję lekarską znikają w lawinie
papierów i partyjniactwa w naszym kraju . znikają środki na uczciwą i za
uczciwą pracę w pracach zleconych rodziny , kolegów i znajomych członków
zarządów i nie tylko w postaci pieniądza ale i w postaci realizacji
niekompetentnych inicjatyw których podstawowym żródłem jest przyanależność ,
znajomości a nie rzeczywiste kompetencje i realizacja takich jak
rzeczwywistość wskazuje powoduje ciągłe to uszczuplanie środków na zapłatę za
uczciwą i solidną pracę . gdy się chce walczyć z korupcją walczy się przede
wszystkim z jej przyczyną a nie ze skutkiem . korupcja może mieć ładny
wizerunek "uczciwie zarobionych pieniędzy" przez kolegę kolegi - powoduje
to duże uszczuplenie środków dla pozostałych członków społeczeństwa i
niektórzy z nich wspomagają się innymi formami dorabiania do ich w ten sposób
uszczuplonych pensji w postaci zawyżania ceny sprzedanego artykułu lub w
postaci koperty .