Dodaj do ulubionych

Bezpieczeństwo

25.04.06, 16:01
Tak mi się natchnęło po przeczytaniu wątku Hani, że wam napiszę o takiej
nieciekawej sytuacji.. W niedzielę Tomek kończył robotę o 21 i zadzwonił do
mnie, że wychodzi (pracuje w muzeum okręgowym na Gdańskiej). W trakcie rozmowy
(szedł na przystanek na Nowy Rynek przez Stary Rynek) padła mi komórka, ale
już nie ładowałam, bo wiedziałam, że za chwilę powinien być. Po 22 zaczęłam
się martwić- chciałam do niego zadzwonić, ale nie miałam nic na koncie.
Sąsiadów (jedynych życzliwych) nie było w domu, więc zostawiłam w domu śpiącą
Idę i szukałam sklepu, gdzie mogłabym kupić kartę lub doładować konto.
Zaryczana wpadłam do jedynego czynnego sklepu, a tam nie mieli ani kart, ani
telefonu, żeby zadzwonić. W tym czasie wydzwaniały do mnie jakieś nieznane
numery na głuche telefony.. Bałam się jak cholera, a nic nie mogłam zrobić. W
końcu po godzinie biegania po osiedlu poszłam do Ani (z Fitness klubu) i ona i
jej mąż pomogli mi się skontaktować z Tomkiem i uspokajali mnie czekając na
niego. Jeśli któraś wybiera się w najbliższym czasie na aerobik to
podziękujcie jej gorąco ode mnie!
Okazało się, że Tomek został na przystanku pobity przez grupkę 5 czy 6 dresów,
ukradli mu telefon i portfel, a on wylądował na pogotowiu. Na szczęście nic
poważnego się nie stało (nadpęknięte jedno żebro i potłuczenia) i może
normalnie funkcjonować. Szczęście w nieszczęściu, że drechy głupie były i nie
zwróciły uwagi na plecak, gdzie miał laptopa, drugi telefon i 800 zł gotówką w
kieszeni. Ogólnie stracił starą komórkę, portfel i mp3playera. Jesteśmy dość
dużo kasy do tyłu, bo trzeba wyrobić nowe dokumenty, karty, itp..
W sumie wszystko się dobrze skończyło, ale wściekła jestem, że człowiek jest
taki bezsilny wobec innych.. My kurna zapierdzielamy żeby móc sobie kupić
cokolwiek, a ktos tak po prostu to sobie zabiera.. Jeszcze od jakigoś czasu
Tomek nosił przy sobie gaz na wszelki wypadek, ale o kant d.. go można potłuc
jeśli atakuje większ grupa..
Sorry, że tak długo, ale musiałam się wygadać..
Obserwuj wątek
    • jusiadyk Re: Bezpieczeństwo 25.04.06, 21:31
      gadałyśmy juz na gg. Ale co policja powiedziała? Jest szansa ich wykryć?> I w
      jakim miejscu go napadli?
      • mama_idalki Re: Bezpieczeństwo 25.04.06, 21:38
        napadli go na przystanku autobusowym na Nowym Rynku w stronę Błonia. Policja jak
        zwykle rozkłada ręce- chyba, że jakimś cudem wylegitymują gościa, który zabrał
        komórkę i sprawdzą jej numer- ale to mało prawdopodobne, bo to była stara nokia
        3510i z pękniętą szybką, więc raczej nikt jej nie będzie używał..
        • mapi75 Re: Bezpieczeństwo 25.04.06, 22:14
          wiecie co ja 3 lata temu miałam spotkanie trzeciego stopnia z takim szczylemdresikiem w tramwaju. Biegłam do tramwaju, wpadałm zmachana do drugiego wagonu. Na przedostatnim przystanku wszyscy wysiedli, tramwaj ruszył, a wtedy okazało się, ze jednak nie wszyscy. Gówniarz schował się za blaszaną osłoną schodów i ruszył do mnie z łapami i tekstem dawaj pieniądze, a ja, że nie mam, no to on zaczął szarpac mnie za szalik, a ja w jakims amoku z półobrotu kopnełam go w klatke piersiową, dotąd nie wiem jak to mi sie udało. Tramwaj zatrzymał sie na przystanku, a ten zdążył świsnąć mi komore i w te pędy zwiał. Zgłosiłam oczywisicie wszystko na policje i rozpoznałam chloptasia, ze zdjęcia bo już wczesniej był notowany i wprawdzie w zawiasach, bo gówniarz, ale dostał wyrok.
          • loola74 Re: Bezpieczeństwo 26.04.06, 00:13
            > a ja w jakims amoku z półobrotu kopnełam go w klatke
            > piersiową, dotąd nie wiem jak to mi sie udało.

            oglądało sie Straznika Teksasu, co?
            od dzis mówimy do Mapi Chuck Norris ;))
            • mapi75 Re: Bezpieczeństwo 26.04.06, 08:43
              hehehehe
    • sylaba_01 Re: Bezpieczeństwo 26.04.06, 09:49
      Nie ma bezpieczeństwa w tym kraju, na nikogo nie można liczyć, o policjantach-olewaczach nie wspominając.

      Mnie napadł dres jak szłam do pracy. Szłam przez most Bernardyński przed 8 rano, centrum miasta, kupa ludzi. Dres napadł mnie od tyłu, myślał, że wyrwie mi torebkę. Niestety ja w przypływie adrenaliny miałam tak silny chwyt, że ściągnął mnie plecami po betonowych schodach w kierunku klubu fitness i restauracji chińskiej. Na samym dole udało mu się szarpnąć tak mocno, że w ręce został mi tylko pasek do torebki. Straciłam portfel, kasę, karty, klucze do domu i firmy, komórkę, dokumenty.

      Mimo tego, że krzyczałam, nikt mi nie pomógł. Dopiero jak wgramoliłam się po schodkach na góre jakiś chłopak zadzwonił po gliniarzy, a oni kazali mi przyjechać na komendę żeby to zgłosić. Chłopak nie dał się zbyć, nawrzeszczał im, odprowadził mnie do pracy (NOT). Przyjechał policjancik z psem, którego nawet nie spuścił ze smyczy, chociaż miałam ten nieszczęsny pasek za który ten fajfus trzymał.

      Gliniarz zawiózł mnie na komendę, gdzie ok. godziny siedziałam na korytarzu sama, zapłakana i w ciężkim szoku, w dziurawej bluzce na plecach i poszarpanych spodniach i pies z kulawą noga się mną nie zainteresował. W końcu jak trochę ochłonęłam, zaczepiłam jakiegoś palanta i mówię mu, że coraz mniej pamiętam, a miałam oglądać zdjęcia różnych zakapiorów. No i od panów spisujących moje zeznania usłyszałam, że nie ja pierwsza i nie ostatnia, że mam szczęście, że nic mi nie zrobił, bo mógł mnie np. potraktować nożem lub kopnąć w głowę itp.
      Noż qwa, ciekawe, czy taki tekst sprzedaliby swojej żonie czy córce?

      To było we wrześniu 2004 a ja do dzisiaj boję się tamtędy chodzić :(
      • mapi75 Re: Bezpieczeństwo 26.04.06, 10:15
        wiesz co sylaba, ale pomysl sobie, ze w tej całej ciężkiej sytuacji i tak sobie świetnie poradziłaś, stawiłaś czoło dresiarzowi co wcale nie jest łatwe, i do tego wszystko zgłosiłaś na policje, a jest wiele osób, które tego nie robią. Fakt, że wizyta na policji nie należy do przyjemności. Ja przesiedziałam tam 5 godzin, najpierw dlugo czekałam w tych obskórnych korytarzach, aż ktoś znajdzie czas, żeby się mną zająć, a potem pan mozolnie wklepywał moje zeznania na maszynce-szkapince, dodam, że dwukrotnie. Na oglądanie zdjęć zostałam wezwana dopiero po paru dniach. Na szczęście dobrze zapamiętałam wygląd tego kretyna.
        • natalya20 Re: Bezpieczeństwo 26.04.06, 13:49
          ja na szczescie nie mialam takiego przypadku ale moja siostra niestety ma
          zwyczajnie epcha do przyciagania tego typu sytyacji, raz jak szla rano do pracy
          facet probowal ja zwgalcic na robila tyle krzyku ze hcyba dlatego uciekl, raz w
          srodku dnia zerwano jej lancuszek z szyi, raz jak wracala wieczorem do domu to
          grupak kilka chlopakow i kilka dziewczyn zaczepili ja i chcac sie popisac przed
          kolezankami chlopaki pare razy ja kompneli...
          pecha ogromnego mial moj znajomu kiedy wlansie szedl mostem przy rondzie
          jagielonskim, kilku drechow popilo go dosyc mocno, okradli go, byl ok 21, a on
          wsiad w tramwaj zeby do domu jechac w dodatku byla kontrola biletow i dostal
          mandat bo sieciowke tez ukradli..a kanar zamiast pomoc jakos(bylo od razu widac
          ze chopak jest pobity) bezlitosnie wlepil mandat
        • sylaba_01 Re: Bezpieczeństwo 26.04.06, 20:47
          Co Ty, mapi, zadziałał instynkt przetrwania, wszystko stało się tak szybko, że byłam wyłączona z myślenia, do dziś pamiętam widok błękitnego nieba nad sobą i myśl: "to się nie dzieje naprawdę".

          A na policji spedziłam cały dzień, czekałam na zaświadczenie, bo bez tego byłoby ciężko w Erze i banku. Napisane oczywiście na maszynce-szkapince (hihihihi).

          Mojego kretyna nie znaleźli i w ustawowym terminie dostałam zawiadomienie o umorzeniu śledztwa ze względu na niewykrycie sprawcy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka