Dodaj do ulubionych

Ośrodek dla narkomanów w nowym miejscu

23.02.03, 22:23
"OBY Z TEJ SMIERCI WYROSLO DOBRO "

Znam budynek po bylym Pogotowiu Ratunkowym w Starym Fordonie.
Znam doskonale jego lokalizacje.To bardzo dobre miejsce.
Jestem za tym i w pelni popieram ta decyzje - jako urodzony i
wychowany stary "Fordoniak " - jestem ZA.

Chcialbym i jest to moje MARZENIE - by ten budynek RATOWAL
ZYCIE I ZDROWIE LUDZKIE.By mogl niesc RADOSC I NADZIEJE -
tym,ktorzy chca zyc i powinni zyc.

Anddrzej Kaniecki
Obserwuj wątek
    • radca Re: Ośrodek dla narkomanów w nowym miejscu 23.02.03, 22:42
      Mozemy zadac sobie pytanie - czy umiemy zaakceptowac ludzi -
      ktorzy potrzebuja naszego ZROZUMIENIA ?

      Oni nie wyciagaja do nas reki - lecz my mozemy sami Im ta reke
      podac.

      Ratujac ZYCIE LUDZKIE - RATUJEMY SWIAT.

      Mam NADZIEJE,ze mieszkancy Starego Fordonu mysla podobnie.

      radca
      • Gość: Wojtek Re: Ośrodek dla narkomanów w nowym miejscu IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 23.02.03, 23:11
        Szkoda tylko, że z tak ważnego problemu zrobiono sprawe polityczą: poprzedni
        prezydent nic nie zrobił w kwestii uruchomienia ośrodka i to tylko dlatego, że
        kierownictwo Monaru jest prawicowe. Może w końcu teraz uda się coś zrobić dla
        narkomanów - trzymam kciuki !!!
        • radca Re: Ośrodek dla narkomanów w nowym miejscu 23.02.03, 23:17
          Gość portalu: Wojtek napisał(a):

          > Szkoda tylko, że z tak ważnego problemu zrobiono sprawe polityczą: poprzedni
          > prezydent nic nie zrobił w kwestii uruchomienia ośrodka i to tylko dlatego,
          że
          > kierownictwo Monaru jest prawicowe. Może w końcu teraz uda się coś zrobić dla
          > narkomanów - trzymam kciuki !!!

          - nie moge tego zrozumiec.Dlaczego nawet tam- gdzie nalezy RATOWAC ZYCIE
          I ZDROWIE LUDZKIE - nastepuja "walki polityczne ".Czyzby polityka byla
          tak zaslepiona,a moze to nie "polityka" tylko "pseudo politycy " ?
          Egoizm - karierowiczow politycznych ( bo tylko tak mozna okreslic) - budzi
          odraze i swiadczy to tylko o nich samych.

          Rowniez i ja trzymam kciuki

          radca

          • radca Re: Ośrodek dla narkomanów w nowym miejscu 23.02.03, 23:41
            Polecam strone,ktora prowadzi moj Przyjaciel Wieslaw Nowak
            www.psycholog.pl

            pozdrawiam serdecznie

            radca
            www.chomik.kip.pl
    • Gość: Pawel_z_Melbourne coz... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 24.02.03, 04:59
      zawsze trudno sie wzniesc ponad zasciankowy egoizm - u nas to nawet ma nazwe
      'NIMB' not in my backyard - czyli nie na moim podworku...

      zycze mieszkancom Budgoszczy sukcesu w osiaganiu wyzszych poziomow :)))

      pomozmy ludziom ktorzy tego potrzebuja...

      a swoja szosa Bydgosz moze byc s\dumna z ludzi takich jak 'radca' pan Andrzej
      Kaniecki....

      pozdrowienia z upalnego dzis Melbourne,
      mam nadzieje, ze akademiki na Fordonie dalej stoja

      Pawel
      • Gość: lisiczkaa Re: coz... IP: *.amb.bydgoszcz.pl 24.02.03, 08:44
        Dobrze się stało. I naprawdę bardzo się cieszę.
        Dzieło Kotańskiego żyje ;)

        Pozdrawiam @ll
        • radca Re: coz... 24.02.03, 12:17
          Gość portalu: lisiczkaa napisał(a):

          > Dobrze się stało. I naprawdę bardzo się cieszę.
          > Dzieło Kotańskiego żyje ;)
          >
          > Pozdrawiam @ll

          - Lisiczko, ja rowniez bardzo sie ciesze

          pozdrawiam bardzo serdecznie
          radca

          ps. ciagle mam w mysli ojca - ktory opowiadal mi ostatnio o swym uzaleznionym
          synu.
          • radca MAREK KOTANSKI 24.02.03, 16:34
            + Marek Kotański, urodzony w 1942 roku, psycholog terapeuta i działacz
            społeczny, na początku lat 80. zorganizował Młodzieżowy Ruch na rzecz
            Przeciwdziałania Narkomanii "Monar". Był też współzałożycielem Stowarzyszenia
            Solidarni wobec AIDS-PLUS. Na początku lat 90. zajął się również bezdomnymi,
            tworząc ośrodki "Markotu". Zorganizował wiele akcji charytatywnych ("Łańcuch
            czystych serc", "Maraton nadziei"). +


            radca
            www.chomik.kip.pl
            • radca Wieczny plomien 24.02.03, 16:40
              + Był jak płomień - Marka Kotańskiego wspomina dziennikarka "Gazety"
              Ewa Siedlecka


              Ewa Siedlecka 19-08-2002, ostatnia aktualizacja 10-12-2002 18:06

              Wczoraj rano zmarł Marek Kotański, twórca Monaru i Markotu, przewodnik
              odrzuconych, zagubionych i wzgardzonych. Zginął tak, jak żył - w drodze.
              Wracając nocą do Warszawy z jednego ze swoich 150 ośrodków, rozbił się na
              drzewie.

              Poznałam go na początku lat 80., kiedy był jeszcze "tylko" twórcą Monaru. Już
              wtedy był postacią legendarną: w 1977 r. młody psycholog z oddziału odwykowego
              dla uzależnionych w Garwolinie "wyprowadził" z niego grupę pacjentów i osiadł z
              nimi w zrujnowanym dworku w pobliskim Głoskowie. Tam zamiast leków i
              szpitalnego łóżka zaproponował im życie we wspólnocie: uprawiali ziemię,
              hodowali zwierzęta, opiekowali się dwoma upośledzonymi pensjonariuszami,
              których odziedziczyli wraz z dworkiem po domu opieki społecznej... I leczyli
              się nawzajem z narkomanii.

              W zinstytucjonalizowanym PRL-u wyglądało to na wariacki pomysł, który albo
              umrze śmiercią naturalną, albo skończy się skandalem. Ale Kotan otwierał
              następne ośrodki, gdzie wychowawcami byli dawni pacjenci. Potrafił w
              kilkunastominutowej rozmowie z urzędnikiem załatwić siedzibę dla nowego ośrodka.

              Był jak płomień, od którego zajmowali się inni. I nie stracił tego daru przez
              blisko 30 lat. Zawsze był pierwszy: przy narkomanach, HIV-owcach, bezdomnych.
              Swoją wrażliwością, entuzjazmem i niewiarą, że "tego się nie da", robił wyrwę w
              murze obojętności. Za nim szli inni z własnymi pomysłami, ale im było już lżej.

              Nie zawsze odnosił sukcesy - jego Ruch Czystych Serc (działał z rozmachem, więc
              i hasła lubił wielkie) nie rozpalił takich rzesz młodzieży, jak się spodziewał.
              Ale nie było porażki, z której nie potrafiłby się otrząsnąć i ruszyć dalej z
              takim samym zapałem.

              Budził skrajne emocje - od uwielbienia do nienawiści. Obie, choć w różny
              sposób, dawały mu siłę. Jednego nie było ani w nim, ani wokół niego -
              obojętności. Dzięki temu zostawił po sobie tak wiele. +

              radca
              www.chomik.kip.pl
              • radca Pamieci MARKA 24.02.03, 23:22
                urywki z " Reportazu o MARKU KOTANSKIM "

                Katarzyna Surmiak-Domańska 23-08-2002, ostatnia aktualizacja 28-08-2002 16:42

                " Prawie cały swój czas poświęcał biednym. Nie przypominam sobie, żeby miał
                kiedyś wolny weekend. Uratował setki tysięcy osób. - Święty? "
                - Chyba tak. Wszyscy go kochali. Był jak Matka Teresa. Nawet więcej, bo
                jeszcze do tego był terapeutą. "

                "Charyzmatyk

                Najważniejszą cechą, bez której społeczność terapeutyczna nie może istnieć,
                jest charyzmatyczny przywódca. Marek Kotański niewątpliwie nim był. "

                "Łańcuch Czystych Serc

                Kiedyś na zebraniu zarządu Monaru Kotan zaczął snuć wizję: - A jakby tak krańce
                Polski połączyć łańcuchem serc, serc ludzi, którzy nie chcą narkotyków? Gdyby
                oni na nasze hasło chwycili się za ręce? To połączyliby czy nie?

                Połączyli. W 1983 roku Łańcuch Czystych Serc, czyli ludzi trzymających się za
                ręce, połączył Tatry z molo w Sopocie. "

                "Tomek na początku lat 90. zaczął pracować z Kotańskim jako wolontariusz w
                Monarze przy Hożej w Warszawie. Wtedy poznał go osobiście i trochę zmienił o
                nim zdanie. - To był człowiek, który w jednym zdaniu potrafił przejść od
                sympatycznej pogaduchy do: "K...! Co ty sobie myślisz, naczynia niepozmywane!".
                Miewał cholernie zmienne nastroje, ale zarazem bardzo szybko wchodził w
                bezpośredniość, prawdziwą - nie plastikową."


                "Marzył, żeby na starość zająć się samotnymi dziećmi. Mówił: "Będę taki dziadek
                Kotański otoczony gromadą dzieci".

                -------------------------------------------------------------------------------

                Wiem,ze MAREK jest wszedzie tam - gdzie sa LUDZIE POTRZEBUJACY POMOCY.

                radca
                www.chomik.kip.pl
                • Gość: lisiczkaa Re: Pamieci MARKA IP: *.amb.bydgoszcz.pl 25.02.03, 07:39
                  "Zapal świeczkę za Tych, których zabrał los"

                  <świeczka> dla Ciebie, Marq

                  Pozdrawiam @ll
                  • radca swieczka i plomien NADZIEJI 25.02.03, 16:56
                    Gość portalu: lisiczkaa napisał(a):

                    > "Zapal świeczkę za Tych, których zabrał los"
                    >
                    > <świeczka> dla Ciebie, Marq
                    >
                    > Pozdrawiam @ll


                    - rowniez i ja zapalam swieczke Markowi

                    Z tej swieczki - bije WIELKI PLOMIEN NADZIEJI, ale i OBAWY ;

                    " Skala zjawiska wzrasta, obejmując coraz młodsze dzieci, sytuację utrudnia
                    fakt, iż wykrywalność uzależnienia we wczesnym stadium jest sporadyczna ze
                    względu na wielość stosowanych środków, brak wiedzy opiekunów. "

                    " Narkomania w krótkim czasie prowadzi do poważnych zmian psychicznych pod
                    postacią obniżenia uczuciowości wyższej, degradacji społecznej, zaburzeń
                    krytycyzmu, osłabienia woli, kłamliwości. Często staje się przyczyną wejścia na
                    drogę przestępczą. "

                    radca
                    www.chomik.kip.pl
                    • Gość: Ewa Re: swieczka i plomien NADZIEJI IP: 68.145.206.* 28.02.03, 16:27
                      Opuszczajac Polske wiele lat temu pamietam Kotanskiego i jego kielkujacy Monar
                      jako cos co nie za bardzo pasowalo do owczesnej propagowanej socjalistycznej
                      szczesliwosci, do kraju oficjalnie bez bezrobocia, prostytucji i narkomanii.
                      Wladzom nie bardzo na reke szlo przyznawanie sie, ze "problem istnieje", ze po
                      klatkach walaja sie brudne strzykawki, ze coraz wiecej mlodych ludzi trafia na
                      szpitalne oddzialy z objawami zapasci i w ciezkim stanie z powodu
                      uzaleznienia. Negacja tego faktu, co bardzo smutne, dotyczyla rowniez
                      rodzicow, ktorzy nieprzygotowani nie bardzo wiedzieli jak przeciwdzialac, jak
                      przeciwstawiac sie i jak walczyc o swoje dzieci. Spoleczenstwo tkwilo w
                      blogiej nieswiadomosci i mam wrazenie, ze tylko dzieki Markowi i jego
                      heroicznym nieraz i uporczywym dzialaniom, cos sie ruszylo.
                      Kontynuujcie prosze jego dzielo nie baczac na rzucane Wam pod nogi klody.
                      Pozdrawiam z dalekiego kraju.
                      • radca swieczka i plomien NADZIEJI w tunelu smierci 03.03.03, 22:33
                        Znalazlem w necie bardzo interesujacy tekst.Mysle,ze jednak warto to ukazac :


                        " Ciemny korytarz śmierci.

                        Tak możemy najprościej nazwać ośrodek dla narkomanów.

                        Ludzi, którymi zawładnął najgorszy z możliwych nałogów- narkomania. Proszą o
                        ratunek i pomoc w uśmierzeniu bólu rozrywającego ich ciała. Niektórzy pragną
                        cofnąć czas inni go przyspieszyć, aby móc zapomnieć o cierpieniu. Historia
                        każdego z nich jest podobna. Zaczęło się od spróbowania, później
                        eksperymentowanie z różnymi rodzajami używek, aż do kradzieży na kolejną
                        działkę. W ich oczach widać strach, wstyd. Nie chcą pokazywać twarzy. Oni
                        kiedyś też byli szczęśliwi, jednak małe pasmo niepowodzeń wystarczyło, aby
                        dotknęli dna. Odepchnięci przez społeczeństwo, przyjaciół, rodzinę. „Sami tego
                        chcieli, mogli nie brać”- jest to najczęstsza opinia wyrażana przez ludzi.
                        Faktycznie mogli nie próbować. Jednak oni nie chcieli cierpieć, zginąć. Nie
                        brali po to, aby później znaleźć się w ośrodku. Wołali o pomoc, jednak wszyscy
                        odsuwali rękę. Zastanówmy się czy robimy wszystko, aby ratować tych
                        nieszczęśników? Ile razy widząc narkomana przechodzimy obojętnie? Myślimy, że
                        ten problem nie dotyczy nas. Jednak powinien być on zmartwieniem wszystkich.
                        Dlatego rozejrzyjmy się dookoła, bo może ktoś z naszych najbliższych woła o
                        ratunek. Wyciągnięcie przynajmniej jednego straceńca ze szpon bezlitosnego
                        mordercy to duży sukces.

                        Gosia Narkiewicz ( warsztaty dziennikarskie ) "


                        radca
                        www.chomik.kip.pl
                        • radca czyzby nie chciano zapalic swiatelka ? 13.03.03, 20:16
                          Podobno juz sie zawiazuje "spoleczny komitet przeciwko tej Przychodni"
                          no tak...(:
                          mozna sie bylo tego spodziewac

                          radca
                          • radca Re: czyzby nie chciano zapalic swiatelka ? 04.04.03, 19:01
                            Ciekawe,co dalej w tej sprawie ? Czy sa juz jakies ustalenia ?

                            radca
                            • radca Re: czyzby nie chciano zapalic swiatelka ? 05.05.03, 20:11
                              " MONAR musi poczekać

                              Poniedziałek, 5 maja 2003r.

                              Być może wreszcie w tym miesiącu poznamy losy "Domu imienia Marka Kotańskiego" -
                              MONAR-owskiej placówki, która ma rozpocząć działalność w Bydgoszczy. Być może,
                              bo Krzysztof Tadrzak, zastępca prezydenta miasta, jak na razie nie znalazł
                              czasu, by zająć się tym problemem, mimo że w marcu deklarował jego rychłe
                              rozwiązanie.

                              Idea powstania domu zrodziła się przed trzema laty podczas spotkania
                              nieżyjącego już założyciela MONARU-u Marka Kotańskiego z byłym prezydentem
                              Bydgoszczy Romanem Jasiakiewiczem. W całodobowej placówce ma znaleźć opiekę 20
                              młodych uzależnionych, nie mogących dotychczas funkcjonować bez codziennego
                              zażycia narkotyków. Będą się nimi zajmowali terapeuci, lekarz i psycholog.
                              Terapia może trwać rok i dłużej, to zależy od indywidualnego przypadku. Choć
                              placówka powstanie z myślą głównie o bydgoszczanach, to będą mogły w niej
                              przebywać również osoby z całego kraju.

                              Długo szukano obiektu, który odpowiadałby potrzebom ośrodka terapeutycznego.
                              Obiekt po byłym Domu Oświaty Zdrowotnej przy ulicy Polnej na Wzgórzu Wolności
                              został użyczony MONAR-owi jeszcze przez poprzedni Zarząd Miasta. Obecne władze
                              obiecały przekazać pieniądze na jego wyremontowanie. Gdyby wszystko przebiegło
                              zgodnie z planem, placówka mogła przyjąć pierwszych pacjentów już na wiosnę.
                              Tak się jednak nie stanie, bowiem przed kilkoma miesiącami uaktywniła się Rada
                              Osiedla Wzgórze Wolności. Podjęła ona uchwałę, że budynek przy ul. Polnej nie
                              nadaje się na tego typu działalność. Główny powód był jeden - jest za mały.
                              Ponadto za blisko cmentarza, marketu oraz wieżowców.

                              Rozpoczęło się szukanie kolejnej lokalizacji. Początkowo Krzysztof Tadrzak,
                              zastępca prezydenta miasta deklarował, że wskaże MONAR-owi aż sześć obiektów,
                              ostatecznie przedstawił dwa: budynek pogotowia ratunkowego w Starym Fordonie
                              oraz barak Administracji Domów Miejskich przy ulicy Sandomierskiej.

                              - I na przedstawieniu tych lokalizacji się skończyło. Gdy o problemie pisała
                              prasa, sprawą ośrodka wydawali się być zainteresowani przedstawiciele ratusza.
                              Gdy prasa przestała śledzić losy placówki - zresztą na nasze życzenie, gdyż nie
                              chcieliśmy wzbudzać emocji u bydgoszczan, takich jakie towarzyszyły Radzie
                              Osiedla na Wzgórzu Wolności - ratusz również zaczął milczeć. Obecnie nie wiem,
                              w jakim kierunku i czy w ogóle ratusz prowadzi jakieś działania - mówi Ryszard
                              Częstochowski, szef bydgoskiego MONAR-u.

                              - Przepraszam, ale nie udało mi się ruszyć tego tematu. Po prostu brakuje mi
                              czasu. Mam tyle pracy, że nie wiem, w co mam wsadzić ręce. Nie znaczy to, że
                              zapomniałem o sprawie. Obiecuję, że zaraz po długim weekendzie powrócę do
                              tematu powstania ośrodka - wyjaśnia Krzysztof Tadrzak.

                              Trzymamy zatem za słowo, że już niebawem zastępca prezydenta znajdzie czas, by
                              zrobić użytek ze swoich rąk.

                              jk - Express Bydgoski "
                              • radca zaganiany i brak czasu , a zycie ucieka (((: 05.05.03, 20:16
                                " - Przepraszam, ale nie udało mi się ruszyć tego tematu. Po prostu brakuje mi
                                czasu. Mam tyle pracy, że nie wiem, w co mam wsadzić ręce. Nie znaczy to, że
                                zapomniałem o sprawie. Obiecuję, że zaraz po długim weekendzie powrócę do
                                tematu powstania ośrodka - wyjaśnia Krzysztof Tadrzak. "

                                - jeden jedyny i mocno zalatany ?

                                radca
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka