Dodaj do ulubionych

Śmierć na dworcu

29.12.06, 07:34
Teraz szukają winnych,a nikt nie pomyślał,ze bezdomni w 90% odmawiają
zabrania do szpitala czy do schroniska.Nie ma co przeżywać,ciekawe kto by dał
kasę na dezynfekcję karetki.Bycie bezdomnym to świadomy wybór,zima jeszcze na
dobre się nie zaczęła.
Obserwuj wątek
    • tuli5 Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 11:41
      Niedawno przeżyłam podobna przygode - uleglam wypadkowi, siedcałkiemale trzeźwy.
      Wracalam "po kieliszku", ale nie bylam calkiem pijana, wiedzialm gdzie jestem, z
      kim jadę i dokąd. Jestem starszą pania, zadbana, w futrze, nie przypominam
      bezdomnego i nie śmierdzę. A jednak pierwsza reakcja ekipy z karetki bylo
      odmowienie pomicy, "bo oni nie sa od odwozenia pijanych na izbę" - musieli
      wyczuc ode mnie zapach alkoholu. Po klotni z kierowca zabrali jednak do
      szpitala, gdzie okazalo sie, ze mam powazne obrazenia glowy.
      Mam nadzieje, ze ktos sie w koncu zabierze za nich i da w dupe tym arogantom -
      za kogo oni sie uwazaja, ze moga decydowac komu pomagac a komu nie? za Panow
      Bogów? mamy umierac dlatego ze im sie nie chce pracowac? ze ktos wypil alkohol?
      A oni niby nie piją? oczywiscie caly czas w karetce i na izbie przyjec w
      szpitalu zabawiali sie glupimi komentarzami na moj temat. Trzeba by codziennie
      nosic ze soba dyktafon, zeby w takich chwilach nagrywac tych chamow.
      • rokoman Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 12:34
        Pogotowie Ratunkowe,< chamy > jak Ich nazywasz są do ratowania życia ludzkiego,
        a nie do wożenia pijanych, nawet zadbanych w futrze kobiet. W tym czasie, kiedy
        zajmuje się opuszczonymi,pijanymi jak Ty może umierać z braku pomocy inny
        człowiek! A gdzie ci mężczyźni, którzy nalewali Tobie do kieliszka ? Taką
        zadbaną, w futrze, zostawili na pastwę losu. Obrażenia na głowie zapewne
        powstały z poziomego kontaktu z podłożem. ^Tak to jest, jak się spożywa alkohol
        w nieodpowiednim towarzystwie! Określenie < chamy > stosownie pasuje do
        towarzystwa, z którym piłaś!
        • tawaderka Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 19:43
          Chyba jakieś polskie kompleksy przerabiacie. W kilku cywilizowanych krajach
          które miałam szczęście poznać, ratownicy nie poniżyliby się do głupich
          komentarzy na temat nietrzeźwej osoby, której udzielają pomocy, bo to jest
          skrajnie nieprofesjonalne. Nie ma znaczenia czy ktoś ma wytarte dżinsy czy
          futro z norek. Ratownicy nie są od moralnych ocen: minimum słów, max pomocy. To
          tylko u nas każdy zaraz bawi się w dyżurującego etyka.
          • gliceryna Re: Śmierć na dworcu 31.12.06, 10:03
            Szkoda twojego czasu tutaj. Piszesz do nich niezrozumiałym językiem. O jakimś
            profesjonaliźmie etc. Powinna się kobieta cieszyć, że jej tego futra nie
            ukradli.
      • betty.la.fea Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 18:23
        a co zadbana starsza pani w futrze robiła na ulicy po spożyciu alkoholu?? na taksówkę pieniędzy już nie starczyło? gdybyś nie chodziła pijana po ulicy, to uniknęłabyś wypadku i nie wymagałabyś pomocy Pogotowia Ratunkowego, które jest od ratowania życia, a nie od opieki nad pijakami. Niestety w praktyce inaczej to wgląda.
        a tak serio to miałaś kiedyś bliższy kontakt z jakimś bezdomnym? Bo jeśli tak to wiesz zapewne, że w większości nie chcą oni odpowiadać na jakiekolwiek pytania (a lekarz nie jest jasnowidzem i trudno mu zgadnąć co komuś dolega), nie dają się zbadać, nie chcą być przewożeni do szpitala, a jak już tam są to uciekają z izby przyjęć czy oddziału, nie chcą przebywać w schronisku (bo tam nie można pić). Więc bardzo prawdopodobna jest wersja lekarza, że pacjent nie wyraził zgody na przewiezienie do szpitala. Źle się to dla niego skończyło, ale to jego własny wybór.
        Niestety efektem tego zdarzenia będzie teraz zwożenie do szpitali wszystkich bezdomnych i pijanych, których ktoś zobaczy na ulicy. Wydłuży to kolejki w i tak już przepełnionych izbach przyjęć, a przede wszystkim drastycznie zwiększy koszty.
        Więc kochani pacjenci nie dziwcie się, że gdy zachorujecie to może zabraknąć pieniędzy na wasze leczenie, bo wydamy je na leczenie pijaków.

        P.S. Wyrazy współczucia dla wszystkich sylwestrowych i noworocznych dyżurantów, obawiam się że mamy przerąbane.
        • t.king Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 19:36
          słuchaj niedouczona lekarko,to akurat nie ty finansujesz służbę zdrowia,
          i przeczytaj w końcu przysięgę Hipokratesa !
          • profanator Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 20:07
            t.king jesli masz ochote finansowac ze swoich skladek wozenie pijanych po
            miescie to bardzo fajnie. bo ja np nie mam na to ochoty. tak jak na interwencje
            erką w stylu pił 4 dni i go trzęsie. co do przysięgi hipokratesa to przede
            wszystkim tobie polecam tę lekture. poczytaj sobie dokladnie, pomysl i wyciągnij
            wnioski. tak sie sklada ze pacjenta ktory znieważa lekarza lekarz nie ma
            obowiazku leczyc. wiedziales? pewnie nie. kodeks etyki lekarskiej to rozwija. a
            lekarz placac skladki zus finansuje ochrone zdrowia tak jak kazdy inny
            pracujacy. finansuje rowniez "leczenie" (trzeźwienie) pijaczkow, bezdomnych,
            pijanych kierowcow i ich ofiar.
            Poki bedziesz nazywać lekarzy, pielegniarki, ratownikow "służbą zdrowia" to
            musisz miec swiadomośc ze słuzba idzie do tego pana ktory ja uszanuje i
            odpowiednio wynagrodzi.
            ps. ów bezdomny podpisal oswiadczenie ze nie życzy sobie przewiezienia do
            szpitala mimo stanu bezposrednio zagrazajacego życiu... mial do tego prawo. bo
            pijak i bezdomny tez sa wolnymi ludzmi.
            • tawaderka Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 21:04
              Proponuję uporządkować wątki.
              1. Co to jest "wożenie pijanych po mieście"? To jakaś wycieczka??? Nie, chodzi -
              jak rozumiem z postu pani w futrze - o przewożenie osoby z urazami, nietrzeźwej
              wprawdzie, ale przede wszystkim wymagającej pomocy. Nietrzeźwy nie jest wyjęty
              spod prawa.
              2. "Pił 4 dni i go trzęsie". Ktoś, kto pije 4 dni pod rząd, najprawdopodobniej
              jest alkoholikiem, a jeśli po odstawieniu alkoholu pojawia się drżenie, to
              istnieje prawdopodobieństwo majaczenia drżennego, które jest wskazaniem do
              hospitalizacji. A chory w takim stanie raczej rzadko przychodzi na własnych
              nogach do izby przyjęć. Wbrew obiegowym sądom zespół zależności alkoholowej
              jest chorobą i jako taki wymaga leczenia, a więc postępowania odpowiednio do
              aktualnych objawów i etapu choroby.
              3. "Pacjent, który znieważa lekarza"... Niestety, niektórzy pacjenci
              psychiatryczni (a osoby uzależnione od alkoholu do takich należą) bywają
              agresywni i w pewnych stanach wypowiadają treści, których może nie jest miło
              słuchać, ale profesjonalista nie traktuje ich ani dosłownie ani osobiście.
              Zachęcam do większego dystansu w oglądzie i ocenach...
              • profanator Re: Śmierć na dworcu 01.01.07, 18:00
                Co to jest "wożenie pijanych po mieście"? To jakaś wycieczka??? Nie, chodzi
                > -
                > jak rozumiem z postu pani w futrze - o przewożenie osoby z urazami, nietrzeźwej
                >
                > wprawdzie, ale przede wszystkim wymagającej pomocy. Nietrzeźwy nie jest wyjęty
                > spod prawa.
                Obowiazujace od lat ustawodawstwo pozwala na pobieranie przez zakłady opieki
                zdrowotnej opłat od osób ubezpieczoych (!) w sytuacji gdy powodem wyjsciowym
                pogorszenia stanu zdrowia czy doznanego urazu był alkohol. Rzadko sie z tego
                korzysta, choć sa takie sytuacje. Problem jest z egzekucja opłat. W tym sensie i
                pod tymi warunkami nietrzeźwy jest w pewnym zakresie wyjęty spod prawa.
                Pił 4 dni i go trzęsie". Ktoś, kto pije 4 dni pod rząd, najprawdopodobniej
                > jest alkoholikiem, a jeśli po odstawieniu alkoholu pojawia się drżenie, to
                > istnieje prawdopodobieństwo majaczenia drżennego, które jest wskazaniem do
                > hospitalizacji. A chory w takim stanie raczej rzadko przychodzi na własnych
                > nogach do izby przyjęć. Wbrew obiegowym sądom zespół zależności alkoholowej
                > jest chorobą i jako taki wymaga leczenia, a więc postępowania odpowiednio do
                > aktualnych objawów i etapu choroby.
                Wszystko się zgadza. Poza tym ze leczenie choroby alkoholowej nie wchodzi w
                zakres dzialania systemu ratownictwa medycznego. Nie mowie o majaczeniu
                drżennym, padaczce alkoholowej. Osłabienie z powodu kilkudniowej libacji to z
                cała pewnoscia nie wskazanie do interwencji zespołu RM, a juz na pewno nie do
                świadczen leczniczych finansowanych przez nas wszystkich.
                Pacjent, który znieważa lekarza"... Niestety, niektórzy pacjenci
                > psychiatryczni (a osoby uzależnione od alkoholu do takich należą) bywają
                > agresywni i w pewnych stanach wypowiadają treści, których może nie jest miło
                > słuchać, ale profesjonalista nie traktuje ich ani dosłownie ani osobiście.
                > Zachęcam do większego dystansu w oglądzie i ocenach..
                Zachęcam do uważnej lektury mojego postu. Alkoholik a pijak to jednak 2 rozne
                sytuacje. Podobnie istoty pokroju tkinga. Jesli pacjent nie jest w stanie
                bezposredniego zagrozenia zycia a zachowuje sie wobec mnie czy pracujacego ze
                mna personelu po prostu niegrzecznie to opieke nad nim zaczyna sprawowac nie ZOZ
                lecz policja, SM. Szczegolnie jesli jest pod wplywem alkoholu.
                Osad i dystans, profesjonalne traktowaie obelg... No coz. Nie wszyscy sa tacy ze
                jak im sie pluje w twarz to udaja ze deszcz pada... Moze troche mniej teorii a
                wiecej wyjazdowo-izbowej praktyki w srodku nocy z piatku na sobote.
                • tawaderka Re: Śmierć na dworcu 02.01.07, 16:47
                  Ja też mam godność ludzką, przyjacielu, i nie powiedziałabym, że deszcz pada
                  kiedy by mi ktoś pluł w twarz, więc nie imputuj... A to, com napisała -
                  podtrzymuję. Moje sądy oparte są właśnie na wieloletniej praktyce. Nadal
                  zachęcam Cię do zdystansowania się wobec agresywnego pacjenta i nie
                  przyjmowania na siebie jego podkręconych alkoholem (a więc sztucznych) emocji.
                  Bo Twoje są już prawdziwe i szkodzą tylko Tobie.
                • t.king Re: Śmierć na dworcu 02.01.07, 21:03
                  na tym polega różnica między Tobą ,a tawaderką,otóż ONA zapewne zajmuje się
                  leczeniem ludzi,a Ty zarabianiem pieniędzy !
                  • tawaderka Re: Śmierć na dworcu 03.01.07, 16:06
                    I jeszcze jedno, Profanator. Wybierając zawód medyczny wiedziałeś, że będziesz
                    miał do czynienia z wszelką ludzką mizerią w wymiarze fizycznym i duchowym.
                    Więc masz. Rozumiem Twoją frustrację, ale świata nie zmienisz: "pijacy" (jak
                    ich nazywasz) byli, są i będą: brudni, rozwrzeszczani, pokaleczeni, a nawet
                    śmierdzący i zawszawieni. Tego nie zmienisz. Możesz zmienić siebie.
                    Gdybyś pracując na Zachodzie Europy lub w USA dał upust swojej niechęci lub
                    lekceważenia dla takiego pacjenta, to z prędkością światła dostałbyś propozycję
                    pójścia na terapię - bo Twoje zachowanie byłoby jednoznacznie zakwalifikowane
                    jako TWÓJ problem.
                    Rzecz nie w tym, jacy niemili są pacjenci ani też w tym, ile dostajesz za
                    dyżur, tylko w tym, jak Ty sobie radzisz w sytuacjach stresowych. A że praca,
                    którą wykonujesz, obfituje w stresy - warto się nad tym zastanowić.
                    • profanator Re: Śmierć na dworcu 05.01.07, 09:57
                      Wybierając zawód medyczny wiedziałeś, że będziesz
                      > miał do czynienia z wszelką ludzką mizerią w wymiarze fizycznym i duchowym.
                      Owszem. I taka jest istota mojej pracy.
                      Rozumiem Twoją frustrację, ale świata nie zmienisz: "pijacy" (jak
                      > ich nazywasz) byli, są i będą: brudni, rozwrzeszczani, pokaleczeni, a nawet
                      > śmierdzący i zawszawieni.
                      Widzisz problem nie dotyczy mioch niespelnionych oczekiwan o pachnących
                      inteligentnych i prawie zdrowych pacjentach. Nie mam tak lewicowo-katolickich
                      pogladow w swerze organizacji ochrony zdrowia jak ty. Uwazam ze nie ma
                      społecznego uzasadnienia, by ktokolwiek chorujacy na wlasne zyczenie (palacz,
                      grubas z przeżarcia, pijak ktory nie zna umiaru i upada zataczajac sie - a nie
                      każdy pijak to alkoholik) miał fundowane leczenie z pieniedzy ktore place na
                      moje ubezpieczenie zdrowotne. Sa miejsca w Polsce gdzie powoli zaczyna sie
                      korzystac z mozliwosci egzekwowania oplat w takich sytuacjach.
                      Gdybyś pracując na Zachodzie Europy lub w USA dał upust swojej niechęci lub
                      > lekceważenia dla takiego pacjenta, to z prędkością światła dostałbyś propozycję
                      >
                      > pójścia na terapię - bo Twoje zachowanie byłoby jednoznacznie zakwalifikowane
                      > jako TWÓJ problem.
                      Brzmi medialnie i wpisuje sie w oczekiwania przecietnego uczestnika dyskusji na
                      internetowym forum. Tyle ze niewiele ma wspolnego z tym co ja pisalem i
                      rzeczywistoscia szczegolnie wspomnianych przez ciebie USA. Tak sie sklada ze
                      pracuje rowniez Na tzw Zachodzie. Pijany pacjent nie znajdujacy sie w stanie
                      zagrozenia zycia nie jest przyjmowany w A&E, a jesli zostanie przyjety to
                      ubezpieczenie nie pokrywa kosztow jego leczenia, o ile oczywiscie zachorowanie
                      czy wypadek ma jakikolwiek zwiazek z alkoholem - a 100% urazow ma. (to tak jak z
                      wyplatą z OC pojazdu kiedy kierowca byl pijany). Powszechne szczegolnie wsrod GP
                      w Uk jest odmawianie leczenia osob z otyloscia ktore nie traca na wadze. I nikt
                      sie nie buntuje! Moze dlatego ze mniej tam homo-sovieticus... Na terapie to moj
                      konsultat skierowalby mnie gdybym narazal szpital na straty podejmujac leczenie
                      osob ktore nie maja zamiaru zadbac o swoje zdrowie (np zlecil 2 x w roku KT kl
                      piersiowej u palącego).
                      Rzecz nie w tym, jacy niemili są pacjenci ani też w tym, ile dostajesz za
                      > dyżur, tylko w tym, jak Ty sobie radzisz w sytuacjach stresowych. A że praca,
                      > którą wykonujesz, obfituje w stresy - warto się nad tym zastanowić.
                      Rzecz w tym czy pacjenci sa mili. Rzecz w tym rowniez ile dostaje za dyzur.
                      Rzecz w tym ze w sytuacjach stresowych umiem sobie radzic. A stresow ci u nas
                      dostatek. Jednym z nich jest problem filozofii dzialania. Ty chcesz pracowac w
                      słuzbie zdrowia, a ja w ochronie zdrowia. Dlatego co 2gi miesiac pracuje w innym
                      kraju. Kraju w ktorym wazniejsze od tego ile dostaje za dyzur jest dla mnie to
                      ze pacjent umie powiedziec dzien dobry, rozumie polecenie "prosze polozyc sie na
                      plecach" a jak wychodzi to mowi dziekuje i do widzenia. I wie ze lekarz tylko
                      pomaga mu dbac o to co najdrozsze - o zdrowie, a nie wyrecza go i cudownie
                      naprawia.
                      pozdrawiam
                      PS amerykanska medycyna jest troche inna na zywo niz na filmie...
                      • tawaderka Re: Śmierć na dworcu 05.01.07, 17:52
                        Jeśli chodzi o pracę poza granicami kraju, to istotnie mamy różne
                        doświadczenia, ale tu jeszcze doszlibyśmy do porozumienia. A wiesz, co nas na
                        prawdę różni? To, że ja ani razu nie skierowałam do mojego adwersarza takich
                        słów i supozycji jak Ty o moich rzekomych "lewicowo-kaktolickich poglądach",
                        mówieniu że deszcz pada gdy mnie ktoś opluje i in., nie warto sporządzać listy.
                        Dopuściłeś się wobec mnie werbalnej agresji w sytuacji wirtualnej, nie niosącej
                        żadnego realnego zagrożenia!
                        Nie zamierzam ciągnąć tego wątku. Kończąc: tak jak słusznie skądinąd uważasz,
                        że każdy człowiek powinien coś zrobić ze swoją tuszą, paleniem czy piciem -
                        również z agresją można coś zrobić. Życzę sukcesów, osobistych i zawodowych.
                        Cześć pracy!
          • betty.la.fea Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 20:20
            Finansuję ochronę zdrowia, jak wszyscy płacący podatki.
            A ty sobie doczytaj, że lekarze nie składają przysięgi Hipokratesa, natomiast kodeks etyki lekarskiej zabrania leczenia ludzi na siłę, wbrew ich woli.
            Co do niedouczenia, to ja ,w przeciwieństwie do Ciebie, wiem, że osobiste poglądy wyrażane na forum nie świadczą o kompetencjach zawodowych.
            • t.king Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 21:39
              weź już lepiej odejdź od tego służbowego komputera,bo nie masz prawa z niego
              korzystać do celów prywatnych i przestań się więcej kompromitować !
              a w ramach snu w pracy ...pomyśl nad tym ,że płacisz podatek owszem,ale od
              DAROWIZNY jaką obdarowuję Cie JA i mi podobni,a socjalistyczne państwo rozdaje
              takim nierobom jak TY !!!
              • betty.la.fea Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 22:21
                To ty się kompromitujesz, bezpodstawnie plując jadem, zamiast podać choć jeden rzeczowy argument. Obrażasz lekarzy, pielęgniarki i wszystkich pracowników ochrony zdrowia, których dramatycznie nisko płatna praca jest prawdziwą darowizną dla społeczeństwa. Nie warto z tobą dyskutować.
              • apologetaj Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 22:31
                Rany... znowu mamy socjalistyczne panstwo????????
          • ciemnoscwidze Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 23:10
            t.kingu czy ty jako wzorowy obywatel, pochylający sie nad każdym potrzebującym
            pomocy bezdomnym zaprosiłeś na święta takiego do swojego domu,nakarmiłeś,
            umyłeś, zapewniłeś towarzystwo? Siedzisz przed kompem i wstukujesz bzdury
            bezmyślnie. Jak jesteś taki dobroduszny rusz tyłek na 3 peron i zabierz do domu
            na ciepły posiłek znajdujacych się tam bezdomnych! Dlaczego tylko pogotowie i
            szpitale mają się zajmowac pijakami, którzy w 99,9% są bezdomnymi z własnego
            wyboru, a społeczeństwo mocne w gębie, potrafi tylko komentować?
            Ciekawe czy bedziesz tak śpiewał jak przyjdzie ci spędzić pół godziny w izbie
            przyjęć z omawianym panem jako współpacjentem?
    • patriota_lokalny Re: Śmierć na dworcu 30.12.06, 21:12
      Nie chciałbym uprościć i spłycić sprawy, ale wiecie co robi zamroczony pijany
      bezdomny, gdy policja lub straż miejska chce go dowieść do "hotelu na
      Przemysłową"? Twierdzi, że boli go serce. Wówczas obowiązkiem mundurowych jest
      natychmiastowe (!) dowiezienie "chorego" na izbę przyjęć. W szpitalu poza
      kolejnością choremu robi się bezpłatnie wszystkie badania. Oczywiście z reguły
      okazuje się, że poza nietrzeźwością pacjentowi nic nie dolega. Nie muszę chyba
      wspominać, że izba przyjęć nadaje się do natychmiastowej dezynfekcji, a smród
      muszą wytrzymywać pozostali oczekujący w kolejce na poradę lekarską, zaś
      bezdomny unika przyjemności wizyty na Przemysłowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka