Dodaj do ulubionych

banki - jakie są ich kwalifikacje

26.07.07, 19:56
faktycznie piszę ten post drugi raz - napisałem podobny przed chwilą , ale
pech chciał , że raptownie tuż przed wysłaniem postu , wyłączył mi się
komuter . cóż , trzeba będzie zebrać siły ponownie i odłozyc kolację na
później , by nie zapomnieć treści postu .

to rozmowa z moim sąsiadem skłoniła mnie do pewnych przemyśleń . dwa , może
trzy lata temu , on ukończył studia ( bankowość lub coś w tym stylu ) i przez
piewien czas pracował w banku w Polsce . niedługo później zdecydował się na
wyjazd do Anglii . spotakałem go niedawno , gdy przyjechał odwiedzić swoich
rodziców . mówił , że praca w Polsce nie miała żadnego sensu i że prezesem
jego banku była polonistka . twierdzi , że w Polsce nie kompetencje stanowią
o karierze w bankowości i że chociaż tam w Anglii musi zaczynać od zera , nie
zamierza wrócić , do Polski , bo nie ma do czego faktyznie wracać .

relacja mojego sąsiada przypomniała mi moje pierwsze doświadczenie spośród
kilku z menadżerami banków . mój kuzyn żyrował koledze kredyt w wysokosci
1000 zł ( 10 000 000 starych zł ) kilknaście lat temu . menadżerem tego
banku był ...emerytowany podchorąży . sposoby zarządzania tego banku urągały
wszelkim normom przyzwoitości i dziwi mnie fakt , że nie spotakłem się z
opisem tej patologi w mediach .

kuzyn prosił mnie o pomoc w rozmowach z "prezesem banku " ,
więc stąd poznałem bliżej "nowatorskie" metody kredytowania . "pan prezes"
stworzył ( co nie znajdowało się w papierach podpisanych przez kuzyna , a
zanjdowało się w aneksach , których kuzyn nie widział ) dziwny
sposób kredytowania , który gdyby ktoś nie spłacał w ciągu roku powiedzmy
krdytu w wysokości 1000 zł , wysokość zadłużenia wzrosłaby do ...1 MLN $ !!!

oczywiście , własnym oczom nie wierzyłem , gdy zobaczyłem te papiery i teraz
nie uwierzyłbym , gdyby ktoś mi o czymś takim powiedział - dlatego dziwi
mnie ,że tak patologiczna sprawa nie znalazła swojego miejsca w mediach ,
które tak uwielbiają ściagać wszelikego rodzaju patologie .

dwóch innych prezesów , których poznałem , nie znało pdst nie tylko samej
matematyki finansowej ( dodawali procenty , co tworzyło duży błąd przy
długi okresie spłacania lub przy wysokich procentach i nigdy w życiu pewnie
nie słyszeli o procencie złożonym ) , ale pdstw negocjacji - dopytywali się
o moje zdanie , podczas gdy pracowałem dla ich konkurencji ( ale podejrzewam
że było by im wstyd pytać się o tak proste sprawy swoich pracowników ) .

w świetle powyższego , coraz mniej dziwią mnie praktyki banków w postaci
kredytów walutowych i raklam typu "rozdajemy pieniądze" , "przyjdź dostaniesz
50 zł " , "przez 3 miesiące nic nie płacisz", "kredyty w promocji" - to jest
oczywisty fałsz , bo banki oczywiście pieniędzy nie rozdają , nikomu grosza
nie dadzą ,a tym bardziej 50 zł , a im dłużej im kredytu nie spałcasz ,tym
więcej później zapłacisz - mozna by się zastanowić , gdzie urząd ochrony
konsumenta i dlaczego pozwala na takie nieuczciwe praktyki reklam- czy
uczciwość to sprawa geografii , czy systemu . pytam , bo taki reklamy uznane
byłyby za nieuczciwe w USA , a u nas widzę je coraz częściej .
Obserwuj wątek
    • w_l Re: banki - jakie są ich kwalifikacje 27.07.07, 16:58
      [CIACH CZESC BELKOTU]

      > kuzyn prosił mnie o pomoc w rozmowach z "prezesem banku " ,
      > więc stąd poznałem bliżej "nowatorskie" metody kredytowania . "pan prezes"
      > stworzył ( co nie znajdowało się w papierach podpisanych przez kuzyna , a
      > zanjdowało się w aneksach , których kuzyn nie widział )

      Nie widzial, rozumiem ze nie podpisal, i w umowie rowniez nie byly wymienione.
      Wiec go nie obowiazuja.

      > sposób kredytowania , który gdyby ktoś nie spłacał w ciągu roku powiedzmy
      > krdytu w wysokości 1000 zł , wysokość zadłużenia wzrosłaby do ...1 MLN $ !!!

      BZDURA, nominalne oprocentowanie jest ograniczone od gory ustawa, nie dotyczy
      prowidentow.

      > dwóch innych prezesów , których poznałem , nie znało pdst nie tylko samej
      > matematyki finansowej ( dodawali procenty , co tworzyło duży błąd przy
      > długi okresie spłacania lub przy wysokich procentach i nigdy w życiu pewnie
      > nie słyszeli o procencie złożonym ) , ale pdstw negocjacji - dopytywali się
      > o moje zdanie , podczas gdy pracowałem dla ich konkurencji ( ale podejrzewam
      > że było by im wstyd pytać się o tak proste sprawy swoich pracowników ) .
      >
      > w świetle powyższego , coraz mniej dziwią mnie praktyki banków w postaci
      > kredytów walutowych i raklam typu "rozdajemy pieniądze" , "przyjdź dostaniesz
      > 50 zł " , "przez 3 miesiące nic nie płacisz", "kredyty w promocji" - to jest
      > oczywisty fałsz , bo banki oczywiście pieniędzy nie rozdają , nikomu grosza
      > nie dadzą ,a tym bardziej 50 zł , a im dłużej im kredytu nie spałcasz ,tym
      > więcej później zapłacisz

      Hmm no to chyba oczywiste? Gdyby zadluzenie stalo w miejscu z uplywem czasu to
      brak byloby chetnych do splacania, poczekaliby na dewaluacje wartosci
      zadluzenia. Co do 50 zlotych w prezencie - mozna dostac. Ale, tak samo jak z
      promocyjnym nozem kuchennym, promocyjna karta kredytowa mozna sobie zrobic kuku.
      Wystarczy przeczytac umowe, regulamin i TOiP zeby tego uniknac.

      > konsumenta i dlaczego pozwala na takie nieuczciwe praktyki reklam- czy
      > uczciwość to sprawa geografii , czy systemu . pytam , bo taki reklamy uznane
      > byłyby za nieuczciwe w USA , a u nas widzę je coraz częściej .

      Na szczescie tutaj nie jest USA. Tam napisy ostrzegawcze na wszystkim sprawily,
      ze teoria ewolucji przestala dzialac. U nas idioci ktorzy nie czytaja co
      podpisuja na szczescie sami sie wykanczaja. Niestety kawa w makdonaldach tez juz
      jest opatrzona ostrzezeniem na kubku.

      W_L
      • unsatisfied6 spójrz na tytuł postu - piszę o kwalifikacjach 27.07.07, 21:19
        w_l napisał:

        > [CIACH CZESC BELKOTU]

        przede wszystkim piszę o kwalifikacjach prezesów banków na przestrzeni
        kilkunastu lat - jeżeli uważasz to za bełkot , równie dobrze możesz przyłączyć
        się do mojej opini odnośnie niskich kwalifikacji menadżerów banków , bo to
        to napisałem , a wg ciebie jest bałkotem , jest faktem .
        >
        > > sposób kredytowania , który gdyby ktoś nie spłacał w ciągu roku powiedzmy
        > > krdytu w wysokości 1000 zł , wysokość zadłużenia wzrosłaby do ...1 MLN $
        > !!!
        >
        > BZDURA, nominalne oprocentowanie jest ograniczone od gory ustawa, nie dotyczy
        > prowidentow.
        >
        jeszcze raz podkreślam , że opisana przeze mnie sytuacja jest faktem , prezesem
        banku był emerytowany podchorąży ( albo chorąży ) , pocent "progresywny"
        wzrastał co miesiąc o 11% o ile pamiętam i rzecz działa się w Elblągu .
        jeżeli uważasz ten fakt za bzdurę , równie dobrze możesz uważać politykę
        zatrudnienia specjalistów w bankach w ostatnich kilkunastu latach za bzdurę ,
        bo podany przeze mnie przykład jest faktem .
        • w_l Re: spójrz na tytuł postu - piszę o kwalifikacjac 29.07.07, 09:20
          > jeszcze raz podkreślam , że opisana przeze mnie sytuacja jest faktem , prezesem
          > banku był emerytowany podchorąży ( albo chorąży ) , pocent "progresywny"
          > wzrastał co miesiąc o 11% o ile pamiętam i rzecz działa się w Elblągu .
          > jeżeli uważasz ten fakt za bzdurę , równie dobrze możesz uważać politykę
          > zatrudnienia specjalistów w bankach w ostatnich kilkunastu latach za bzdurę ,
          > bo podany przeze mnie przykład jest faktem .

          Jezeli opisana sytuacja jest prawdziwa, to podpisana umowa i tak nie ma mocy
          prawnej w zakresie oprocentowania. Maksymalne oprocentowanie okreslone jest
          ustawa i nie mozna obejsc tego limitu przez zapisy umowne. W zwiazku z tym
          kredytobiorca jest obowiazany zaplacic odsetki w maksymalnej wysokosci
          okreslonej przepisami prawa. Nie ma sie czego obawiac.

          W_L
          • unsatisfied6 jak ty czytasz ? 29.07.07, 20:07
            w_l napisał:

            > > jeszcze raz podkreślam , że opisana przeze mnie sytuacja jest faktem , pr
            > ezesem
            > > banku był emerytowany podchorąży ( albo chorąży ) , pocent "progresywny"
            > > wzrastał co miesiąc o 11% o ile pamiętam i rzecz działa się w Elblągu .
            > > jeżeli uważasz ten fakt za bzdurę , równie dobrze możesz uważać politykę
            > > zatrudnienia specjalistów w bankach w ostatnich kilkunastu latach za bzdu
            > rę ,
            > > bo podany przeze mnie przykład jest faktem .
            >
            > Jezeli opisana sytuacja jest prawdziwa, to podpisana umowa i tak nie ma mocy
            > prawnej w zakresie oprocentowania. Maksymalne oprocentowanie okreslone jest
            > ustawa i nie mozna obejsc tego limitu przez zapisy umowne. W zwiazku z tym
            > kredytobiorca jest obowiazany zaplacic odsetki w maksymalnej wysokosci
            > okreslonej przepisami prawa. Nie ma sie czego obawiac.
            >
            > W_L

            czytasz pobieżnie i bez zrozumienia - kredyt , jak nadmieniłem , był pobrany
            w starych złotych i działo się kilkanaście lat temu i było legalnym , co też
            nie świadczy dobrze o histori bankowości w Polsce i sposobach mataczenia
            umów . sporo czasu zajęło ustaodawcom , by zmienić ten absurdalny stan , co
            wcale nie znaczy , że obecny cokolwiek przypomina bankowość europejską czy
            w USA .
      • unsatisfied6 dyrdymały obrzępały 27.07.07, 21:31
        w_l napisał:

        > [CIACH CZESC BELKOTU]
        > Hmm no to chyba oczywiste? Gdyby zadluzenie stalo w miejscu z uplywem czasu to
        > brak byloby chetnych do splacania, poczekaliby na dewaluacje wartosci
        > zadluzenia. Co do 50 zlotych w prezencie - mozna dostac. Ale, tak samo jak z
        > promocyjnym nozem kuchennym, promocyjna karta kredytowa mozna sobie zrobic
        kuku
        > .
        > Wystarczy przeczytac umowe, regulamin i TOiP zeby tego uniknac.
        >
        > > konsumenta i dlaczego pozwala na takie nieuczciwe praktyki reklam- czy
        > > uczciwość to sprawa geografii , czy systemu . pytam , bo taki reklamy uzn
        > ane
        > > byłyby za nieuczciwe w USA , a u nas widzę je coraz częściej .
        >
        > Na szczescie tutaj nie jest USA. Tam napisy ostrzegawcze na wszystkim
        sprawily,
        > ze teoria ewolucji przestala dzialac. U nas idioci ktorzy nie czytaja co
        > podpisuja na szczescie sami sie wykanczaja. Niestety kawa w makdonaldach tez
        ju
        > z
        > jest opatrzona ostrzezeniem na kubku.
        >
        > W_L

        "różnorodność sprzedawanego artykułu bankowego" w polskich realiach to nic
        innego , jak zamataczone i nieprzejrzyste dla 99.99% klientów banków
        warunki/koszty kredytu .

        w sklepie wartością normatywną jest koszt za jednostkę wagi lub za sztukę .
        dla przejrzystości wprowadzono standardowe jednostki miar . to samo dotyczy
        kredytów bankowych - miarą kosztu kredytu jest procent na który kredyt jest
        pożyczany i to powinna być jedyna miara wskazująca klientowi na poniesiony koszt
        przy pobraniu pożyczki - tak jednak przy "polskim yntelygentnym systemie
        mataczenia" nie jest . a już zdecydowanie nikt nikomu nie daje pieniędzy za
        darmo - takie praktyki "reklamy" w USA byłby niedozwolone z prostego powodu -
        w XX i XXI wieku w rzowiniętych krajach demokratycznych takie są uwązane za
        nieuczciwe i szkodliwe dla klientów banków i tych mądrych i przmądrzałych
        obrżpałów jak ty jak i dla tych co uważasz ich za głupców .
        • w_l Re: dyrdymały obrzępały 29.07.07, 09:18
          > "różnorodność sprzedawanego artykułu bankowego" w polskich realiach to nic
          > innego , jak zamataczone i nieprzejrzyste dla 99.99% klientów banków
          > warunki/koszty kredytu .

          To ze dla Ciebie nieprzejrzyste nie znaczy ze dla 99.99%. Nie uogolniaj.

          > w sklepie wartością normatywną jest koszt za jednostkę wagi lub za sztukę .
          > dla przejrzystości wprowadzono standardowe jednostki miar . to samo dotyczy
          > kredytów bankowych - miarą kosztu kredytu jest procent na który kredyt jest
          > pożyczany i to powinna być jedyna miara wskazująca klientowi na poniesiony kosz
          > t
          > przy pobraniu pożyczki - tak jednak przy "polskim yntelygentnym systemie
          > mataczenia" nie jest

          Masz miare ustandaryzowana - RRSO oraz laczny koszt kredytu, podawane przez
          banki w ofercie.


          > . a już zdecydowanie nikt nikomu nie daje pieniędzy za
          > darmo
          Na tym swiecie nie ma nic za darmo, ale madry klient dostanie a glupi zaplaci.

          > - takie praktyki "reklamy" w USA byłby niedozwolone z prostego powodu -
          > w XX i XXI wieku w rzowiniętych krajach demokratycznych takie są uwązane za
          > nieuczciwe i szkodliwe dla klientów banków i tych mądrych i przmądrzałych
          > obrżpałów jak ty jak i dla tych co uważasz ich za głupców .

          Uwazam, ze umiejetnosc czytania ze zrozumieniem nie jest szczegolnym
          osiagnieciem ludzkosci i osoby, ktore tej umiejetnosci nie posiadly nie tylko
          nie powinny korzystac z uslug bankow, ale nawet z kuchenki mikrofalowej. Bo bez
          przeczytania ze zrozumieniem instrukcji obslugi mozna sobie zrobic krzywde.

          Nasz rzad wystarczajaco duzo za mnie mysli. Np. jak wydac moje pieniadze
          pobierane w formie podatkow. I nie podoba mi sie to co rzad wymyslil. Dlatego
          niech rzad milosciwie sie OD...LI od wszystkich moich decyzji.

          W_L
          • unsatisfied6 z tego co napisałeś jedno tylko wynika 29.07.07, 19:57
            w_l napisał:

            > > "różnorodność sprzedawanego artykułu bankowego" w polskich realiach to ni
            > c
            > > innego , jak zamataczone i nieprzejrzyste dla 99.99% klientów banków
            > > warunki/koszty kredytu .
            >
            > To ze dla Ciebie nieprzejrzyste nie znaczy ze dla 99.99%. Nie uogolniaj.
            >
            > > w sklepie wartością normatywną jest koszt za jednostkę wagi lub za sztukę
            > .
            > > dla przejrzystości wprowadzono standardowe jednostki miar . to samo dotyc
            > zy
            > > kredytów bankowych - miarą kosztu kredytu jest procent na który kredyt je
            > st
            > > pożyczany i to powinna być jedyna miara wskazująca klientowi na poniesion
            > y kosz
            > > t
            > > przy pobraniu pożyczki - tak jednak przy "polskim yntelygentnym systemie
            > > mataczenia" nie jest
            >
            > Masz miare ustandaryzowana - RRSO oraz laczny koszt kredytu, podawane przez
            > banki w ofercie.
            >
            >
            > > . a już zdecydowanie nikt nikomu nie daje pieniędzy za
            > > darmo
            > Na tym swiecie nie ma nic za darmo, ale madry klient dostanie a glupi zaplaci.
            >
            > > - takie praktyki "reklamy" w USA byłby niedozwolone z prostego powodu -
            > > w XX i XXI wieku w rzowiniętych krajach demokratycznych takie są uwązane
            > za
            > > nieuczciwe i szkodliwe dla klientów banków i tych mądrych i przmądrzałych
            > > obrżpałów jak ty jak i dla tych co uważasz ich za głupców .
            >
            > Uwazam, ze umiejetnosc czytania ze zrozumieniem nie jest szczegolnym
            > osiagnieciem ludzkosci i osoby, ktore tej umiejetnosci nie posiadly nie tylko
            > nie powinny korzystac z uslug bankow, ale nawet z kuchenki mikrofalowej. Bo
            bez
            > przeczytania ze zrozumieniem instrukcji obslugi mozna sobie zrobic krzywde.
            >
            > Nasz rzad wystarczajaco duzo za mnie mysli. Np. jak wydac moje pieniadze
            > pobierane w formie podatkow. I nie podoba mi sie to co rzad wymyslil. Dlatego
            > niech rzad milosciwie sie OD...LI od wszystkich moich decyzji.
            >
            > W_L

            z tego co napisałeś jedno tylko wynika . wygląda mi to na zwyczajną dywersację
            panstwa - o zamożności państwa stanowi zamożność jego obywateli . wydaje mi
            się , że znasz się na rzeczy i usilinie starasz się wspierać szkodliwe dla
            kilentów i zamataczone sposoby prowadzenia bankowości .

            świetnie zadjesz sobie sprawę z realiów polskich i amerykańskich banków -
            pisałeś , że umowy amreykańskich banków z klientami są zbyt przejrzyste i dla
            nas "mądrych Polaków" świetna jest "bankowość po polsku" , bo wymaga od klentów
            banku sporych znajomości dotyczących nie tylko pdst bankowści , by nie wpaść w
            ewnetualną pułapkę kredytową . to mi wygląda na bardzo groźną w twoim przypadku
            postawę antyspołeczną .
            • w_l Re: z tego co napisałeś jedno tylko wynika 30.07.07, 19:57
              unsatisfied6 napisał:
              >
              > z tego co napisałeś jedno tylko wynika . wygląda mi to na zwyczajną dywersację
              > panstwa - o zamożności państwa stanowi zamożność jego obywateli . wydaje mi
              > się , że znasz się na rzeczy i usilinie starasz się wspierać szkodliwe dla
              > kilentów i zamataczone sposoby prowadzenia bankowości .

              Z tego co napisalem nic nie wynika, to jedynie opinia.

              Bankowosc prowadzona jest na podstawie ustawy Prawo bankowe. Jezeli zostales
              pokrzywdzony przez bank, ktory zlamal ustawe, po prostu zglos do arbitra
              bankowego lub najblizszego sadu. Jezeli WYDAJE CI SIE ze zostales pokrzywdzony,
              mimo ze bank dzialal ZGODNIE Z PRAWEM, to mozesz miec pretensje do poslow i do
              siebie, ze na nich glosowales.

              >
              > świetnie zadjesz sobie sprawę z realiów polskich i amerykańskich banków -
              > pisałeś , że umowy amreykańskich banków z klientami są zbyt przejrzyste i dla
              > nas "mądrych Polaków" świetna jest "bankowość po polsku" , bo wymaga od klentów

              Nigdzie nie twierdze ze umowy amerykanskie sa proste. To Ty tak twierdzisz. Ja
              twierdze ze amerykanie albo znaja sie na tym czego szukaja, albo prosza o pomoc
              specjaliste (a specjalistami od umow sa radcowie prawni). My natomiast jako
              narod, znamy sie na samochodach, kobietach, medycynie, sporcie i bankowosci, co
              jak wiadomo prawda nie jest, a Twoje uzalanie najlepszym przykladem.

              >
              > banku sporych znajomości dotyczących nie tylko pdst bankowści , by nie wpaść w
              > ewnetualną pułapkę kredytową . to mi wygląda na bardzo groźną w twoim przypadku
              > postawę antyspołeczną .

              W pulapke kredytowa najlatwiej wpadaja Twoi ukochani AMERYKANIE. Tam wskaznik
              oszczednosci jest ujemny, kilka kart kredytowych (ktore sa zdradzieckie) kazdy
              ma w portfelu, na kredyt wczasy, na kredyt dom, auto w leasingu... Rynek
              nieruchomosci sie juz sypnal...

              Dlaczego - bo reklamy sa piekne, a umow sie nie chce czytac. Zupelnie jak u nas.
              Spirala zadluzenia bierze sie stad, ze ludzie NIE wierza bankom ze nie maja
              zdolnosci kredytowej. Malo jest pacjentow ktorych tu odrzucili, tam odrzucili to
              poszli do Prowidenta (ktory bankiem nie jest)?

              I tam za wielka woda, i tutaj, sa ludzie ktorzy STARANNIE czytaja oferte, sa
              tacy ktorzy biora jak leci.


              W_L
          • unsatisfied6 cieszy mnie twój argument , bo może ktoś zrozumie 30.07.07, 15:23
            w_l napisał:

            > Uwazam, ze umiejetnosc czytania ze zrozumieniem nie jest szczegolnym
            > osiagnieciem ludzkosci i osoby, ktore tej umiejetnosci nie posiadly nie tylko
            > nie powinny korzystac z uslug bankow, ale nawet z kuchenki mikrofalowej. Bo
            bez
            > przeczytania ze zrozumieniem instrukcji obslugi mozna sobie zrobic krzywde.
            >
            > Nasz rzad wystarczajaco duzo za mnie mysli. Np. jak wydac moje pieniadze
            > pobierane w formie podatkow. I nie podoba mi sie to co rzad wymyslil. Dlatego
            > niech rzad milosciwie sie OD...LI od wszystkich moich decyzji.
            >
            > W_L

            cieszy mnie twój argument , bo argumenty merytoryczne dotyczące dużego ryzyka ,
            który ponoszą klienci tak zarządzanych banków byłyby dla znakomitej większości
            społeczeństwa nie do zrozumienia . twój argument jest natomiast znacznie
            prostszy i może zaniepokoić niektórych myślących obywateli stanem naszej
            bankowości ( "ryzyko" , które ponoszą klieci banków są niedopuszczalne w innych
            systemach bankowych ) .

            każdy klient ( niezależnie od poziomu iteligencji ) chce mieć jasną i
            przejrzystą umowę , a ty sugerujesz zupełnnie coś innego - mowisz o głupocie
            klienta , który nie potrafi czytać ze zrozumieniem czegoś , co faktycznie nie
            da się czytać ze zrozumieniem - umowy kredytów walutowych są tak zamataczone ,
            że sami pracownicy banków ( od najniższych po najwyższe szczebla ) sami nie
            potrafią powiedzieć , jaki będzie faktyczny koszt tego kredytu . bełkoczą tylko
            coś na temat "ryzyka" - w przypadku kredytów walutowych nie ma żadnych
            wątpliwości w sprawie tego "ryzyka" i ich oczekiwany koszt jest dużo wyższy od
            kosztów kredytów złotówkowych .
            • w_l Re: cieszy mnie twój argument , bo może ktoś zroz 30.07.07, 19:43
              unsatisfied6 napisał:

              > cieszy mnie twój argument , bo argumenty merytoryczne dotyczące dużego ryzyka
              > który ponoszą klienci tak zarządzanych banków byłyby dla znakomitej większości
              > społeczeństwa nie do zrozumienia . twój argument jest natomiast znacznie
              > prostszy i może zaniepokoić niektórych myślących obywateli stanem naszej
              > bankowości ( "ryzyko" , które ponoszą klieci banków są niedopuszczalne w innych
              > systemach bankowych ) .

              Ryzyko jest wszedzie podobne. Wynika np. z ryzyka zmiany stop procentowych,
              ryzyka zmiany kursu walut, ryzyka utraty zdrowia/pracy.



              > każdy klient ( niezależnie od poziomu iteligencji ) chce mieć jasną i
              > przejrzystą umowę , a ty sugerujesz zupełnnie coś innego - mowisz o głupocie
              > klienta , który nie potrafi czytać ze zrozumieniem czegoś , co faktycznie nie
              > da się czytać ze zrozumieniem

              UOGOLNIASZ. Ja swoje umowy przeczytalem ze zrozumieniem. Dwa razy, zanim je
              podpisalem. Polecam, to dobra praktyka. Niektore zapisy mozna ponegocjowac.

              > - umowy kredytów walutowych są tak zamataczone ,
              > że sami pracownicy banków ( od najniższych po najwyższe szczebla ) sami nie
              > potrafią powiedzieć , jaki będzie faktyczny koszt tego kredytu

              Ten argument nie swiadczy zle o umowach, tylko o pracownikach.

              > . bełkoczą tylko
              > coś na temat "ryzyka" - w przypadku kredytów walutowych nie ma żadnych
              > wątpliwości w sprawie tego "ryzyka" i ich oczekiwany koszt jest dużo wyższy od
              > kosztów kredytów złotówkowych .
              Oczekiwany przez kogo? Bo ja zaciagajac kredyty w CHF oczekiwalem OSZCZEDNOSCI z
              tego tytulu. Gdybym przewalutowal teraz kredyt na PLN zrealizowalbym ZYSK. Pojde
              dalej, twierdze ze CHF jeszcze oslabnie do PLN.

              Co jest istotne. Zaciagajac kredyt sugerowalem sie MOJA ocena perspektyw dla
              naszej waluty. Bo doradca kredytowy nie jest doradca inwestycyjnym i NIE MOZE
              klientowi doradzic jak zachowa sie kurs waluty. Dlatego moze go uprzedzic o
              dodatkowym ryzyku. To nie zaden belkot, to maksimum jakie mozna uslyszec. Za
              prognozowanie kursow walut to sie placi grube pieniadze i bez zadnej gwarancji
              analitykom.



              Wydaje Ci sie ze umowy w USA sa jakies bardziej przejrzyste? Moim zdaniem
              niekoniecznie. Zasadnicza roznica jest taka, ze jesli obywatel USA nie rozumie
              umowy, to bierze 300 baksow w kieszen i idzie do prawnika zeby mu przetlumaczyl.
              U nas jesli obywatel taki jak Ty nie rozumie czegos, to zamiast sie do tego
              przyznac obwinia banki.

              umowa kredytu na np. 300 000 zlotych to powazna umowa i nie da sie jej zawrzec w
              kilku zdaniach. Jesli uwazasz inaczej to Ty masz problem, nie banki...

              W_L
              • unsatisfied6 albo jesteś kretynem albo nieźle mataczysz 30.07.07, 20:15
                w_l napisał:


                > Oczekiwany przez kogo?

                pisząc "wartość oczekiwana kosztów kredytu" miałem na myśli stosownaną
                w procesach stochastycznych terminologię a nie twoje czy moje oczekiwania :)

                > Bo ja zaciagajac kredyty w CHF oczekiwalem OSZCZEDNOSCI
                > z
                > tego tytulu. Gdybym przewalutowal teraz kredyt na PLN zrealizowalbym ZYSK.
                Pojd
                > e
                > dalej, twierdze ze CHF jeszcze oslabnie do PLN.
                >

                albo jesteś kretynem , albo nieźle mataczysz . ty możesz sobie chcieć
                przewalutować - idź do banku i to zrób albo wskaż mi osoby , które to zrobiły ,
                bo ja znam relacje osób , które też do głupców nie należą i chcieli to uczynić ,
                a okazało się to niemożliwym bez znacznych strat dla nich .

                jeszcze śmieszniejsze są "twoje oczekiwania spadku kursu CHF" - kompletnie
                sprzeczne z prawem zachowanie się kursu walut relatywnie do inflacji waluty
                kupna i waluty sprzedaży .

                z twoich wypowiedzi wynika , że w banku siedzą idioci i rozdają pieniądze za
                darmo a ty i milionowe rzesze Polaków , to geniusze , które złamały system i
                zarobiły kupę kasy na braniu kredytów walutowych .
                • w_l Re: albo jesteś kretynem albo nieźle mataczysz 31.07.07, 08:55
                  unsatisfied6 napisał:

                  > albo jesteś kretynem , albo nieźle mataczysz .

                  Zdanie powyzej powoduje ze to ostatni post w tej dyskusji, zabraklo argumentow
                  merytorycznych to siegasz po inwektywy?


                  > ty możesz sobie chcieć
                  > przewalutować - idź do banku i to zrób albo wskaż mi osoby , które to zrobiły
                  > bo ja znam relacje osób , które też do głupców nie należą i chcieli to uczynić
                  > a okazało się to niemożliwym bez znacznych strat dla nich .
                  Standardowe pytanie prawnika - A CO MOWI UMOWA? Moja ustala oplate za
                  przewalutowanie na 0 (slownie ZERO) zlotych polskich.

                  Standardowa przyczyna "strat" na przewalutowaniu - przewalutowanie kiedy kurs
                  waluty wyrazony w PLN wzrasta. 99,9% zmieniajacych walute kredytu (z moich
                  obserwacji) robi to w panice, kiedy kredyt (waluta) drozeje, czyli realizuja
                  STRATE. No zrealizowac straty bez straty sie nie da...


                  > jeszcze śmieszniejsze są "twoje oczekiwania spadku kursu CHF" - kompletnie
                  > sprzeczne z prawem zachowanie się kursu walut relatywnie do inflacji waluty
                  > kupna i waluty sprzedaży .

                  Z jakim prawem? Ktory kodeks zabrania CHFom taniec? Po pierwsze znakomita
                  wiekszosc transakcji na rynku walutowym to spekulacja i trudno tutaj oczekiwac
                  jakiegos ogolnie poznanego prawa.

                  Moje oczekiwania co do spadku ceny CHF biora sie z obserwowanego wzrostu
                  gospodarczego Polski, ktory moze przelozyc sie na inflacje, lub, jesli inflacja
                  zostanie dobrze stlumiona przez NBP, na wzrost wartosci polskiej waluty. I
                  generalnie na to licze :D

                  > z twoich wypowiedzi wynika , że w banku siedzą idioci i rozdają pieniądze za
                  > darmo a ty i milionowe rzesze Polaków , to geniusze , które złamały system i
                  > zarobiły kupę kasy na braniu kredytów walutowych .

                  W banku siedza bankowcy. Pozyczaja mi 100 000 CHF na warunkach LIBOR6M + marza.
                  Obojetnie jak zmieni sie wartosc waluty i LIBOR6M bank ZAWSZE zarabia marze. Do
                  tego zarabia na prowizji i spreadzie walutowym. Nikt tam nie jest idiota.
                  Natomiast wszystko to wynika z umowy, z ktora sie zapoznalem i zaoferowane mi
                  warunki uznalem za atrakcyjne, w zwiazku z czym umowe podpisalem.

                  Poniewaz na wstepie tego posta okazales sie byc zalosnym, zakompleksionym
                  osobnikiem, z mojej strony EOT.

                  W_L
                  • unsatisfied6 naucz się dodawać to porozmawiamy 31.07.07, 13:57
                    przyjrzyj się sytuacji pani , która zaciągnąła kredyt w Euro ponad 6 lat temu .
                    spłacała sześć lat i ... okazało się , że nic nie spłaciła . ten błąd kilka lat
                    temu popełniło masę klientów banku . wtety ja brałem drobny kredyt w złotówkach
                    i pani w banku poinformowała mnie , że robię poważny błąd , bo jestem jedynem
                    klientem banku , który pożycza kredyt w złotówkach - nawiasem mówiąc jestem
                    matematykiem i zanim skorzystam z jakiegoś wzoru muszę sam go wyprowadzić i
                    dlatego jeżeli już piszę o takich sprawach jak kredyty , to jestem na 100%
                    pewny swoich racji .

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49&w=43962105
                    nie będę odnosił się do logiki twojego żałosnego argumentu z którego znowu
                    wynikają banialuki , że na kredytach walutowych i ty zarabiasz ( w poprzednim
                    poście tak napisałeś ) i banki na nich zarabiają -pan Bóg pewnie drukuje i
                    dla ciebie i banków pieniądze :)
                  • ellipsis Re: unsatisfied6 03.08.07, 01:10
                    Ciekaw byłem, kiedy Tobie znudzi sie dyskusja z u6. Jest matematykiem,
                    absolwentem amerykańskiej uczelni (według oświadczenia), bezrobotnym... Lubi
                    wygłaszać opinie sprzeczne z ogólnie przyjętymi, często ,,dyskutuje" sam ze
                    sobą... Przez jakiś czas był z nim spokój, bo obiecał, że będzie pisać tylko
                    wtedy, gdy CHF zdrożeje o odpowiedni procent. Niestety, nie dotrzymał słowa,
                    chociaż w tamtym czasie kurs franka szwajcarskiego wynosił 2,50 PLN/CHF...
                    u6 robi się bardzo nieprzyjemny, gdy nie ma argumentów merytorycznych (w tym
                    wątku: nie potrafi zrozumieć, że bank _zawsze_ zarabia na kredycie
                    _denominowanym_ w walucie, w przeciwieństwie do kredytu _walutowego_ - tam można
                    stracić, jeżeli się nie stosuje hedgingu), wtedy próbuje obrazić interlokutora -
                    zapewne uważa, że wygrał, jeżeli rozmówca przestanie odpowiadać na jego
                    zaczepki. Mnie też to kiedyś spotkało - i zapewne spotka ponownie. Cóż - ten typ
                    tak ma...
                    Pozdrawiam.
                    • w_l Re: unsatisfied6 05.08.07, 20:04
                      Witam,

                      Dzieki za info - bylem nieuswiadomiony.

                      Sens dyskusji nawet z jednostka przekonana o swojej nieodwolalnej racji jest -
                      zawsze mozna sie czegos dowiedziec, taki osobnik moze siegac miedzy innymi po
                      argumenty sluszne.

                      Ale kopac sie z prostakiem nie ma sensu.

                      Pozdrawiam
                      W_L
                      • unsatisfied6 W_L sam twierdzisz , że "nie ma sensu się kopać " 07.08.07, 23:32
                        w_l napisał:

                        > Witam,
                        >
                        > Dzieki za info - bylem nieuswiadomiony.
                        >
                        > Sens dyskusji nawet z jednostka przekonana o swojej nieodwolalnej
                        racji jest -
                        > zawsze mozna sie czegos dowiedziec, taki osobnik moze siegac
                        miedzy innymi po
                        > argumenty sluszne.
                        >
                        > Ale kopac sie z prostakiem nie ma sensu.
                        >
                        > Pozdrawiam
                        > W_L

                        chcesz się czegoś konkretnego dowiedzieć to idź
                        do swojego banku i powiedz , że nosisz się z zamiarem przewalutowania
                        swojego kredytu i zaptyj się o swój dług na dzień dzisiejszy
                        w złotówkach ( o ile takie przewalutowanie jest realne ) i podziel
                        się tą informacją tutaj - uwierz mi , zawsze da się coś zrobić
                        gdy nie jest jeszcze za późno i ja nie jestem wrogiem kredytowbirców
                        którzy wpadli w pułapki kredytowe .

                        mam wrażenie , że nie masz najmniejszego pojęcia jaką część swojego
                        kredytu faktycznie spłaciłeś , dlatego w twoim przypadku , uwierz
                        mi , naprawdę warto przejść się do banku - to precież twoje pieniądze
                        i twoja przyszłość , a nie moja , więc to ty powinieneś przejść się
                        do banku ( ja byłem wielokrotnie by sprawdzić sowje hipotezy ,
                        nie dla siebie , bo kredytu żadnego nie mam ).

                        może się okazać , że niewiele faktycznie zarobiłeś na operacji
                        zmiany waluty , albo co jest najbardziej prawdopodobnym , że
                        nie możesz faktycznie przewalutować kredytu na złotówki , bo
                        nie masz zdolności spłacania kredytu w złotówkach .
                        • unsatisfied6 widzę , że nie potrafisz przyznać się do błędu ? 16.08.07, 17:40
                          unsatisfied6 napisał:

                          > chcesz się czegoś konkretnego dowiedzieć to idź
                          > do swojego banku i powiedz , że nosisz się z zamiarem
                          > przewalutowania swojego kredytu i zaptyj się o swój dług na dzień
                          > dzisiejszy w złotówkach ( o ile takie przewalutowanie jest
                          > realne ) i podziel się tą informacją tutaj - uwierz mi , zawsze da
                          > się coś zrobić gdy nie jest jeszcze za późno i ja nie jestem
                          > wrogiem kredytobiorców , którzy wpadli w pułapki kredytowe .
                          >
                          > mam wrażenie , że nie masz najmniejszego pojęcia jaką część
                          > swojego kredytu faktycznie spłaciłeś , dlatego w twoim przypadku ,
                          > uwierz mi , naprawdę warto przejść się do banku - to przecież
                          > twoje pieniądze i twoja przyszłość , a nie moja , więc to ty
                          > powinieneś przejść się do banku ( ja byłem wielokrotnie by
                          > sprawdzić swoje hipotezy ,nie dla siebie , bo kredytu żadnego nie
                          > mam ).
                          >
                          > może się okazać , że niewiele faktycznie zarobiłeś na operacji
                          > zmiany waluty , albo co jest najbardziej prawdopodobnym , że
                          > nie możesz faktycznie przewalutować kredytu na złotówki , bo
                          > nie masz zdolności spłacania kredytu w złotówkach .
                          >
                          >

                          widzę , że nie potrafisz przyznać się do błędu .

                          zacząłeś w tym wątku od obrażania , a gdy ja przyjąłem twoją
                          taktykę , stwierdziłeś , że jestem prostakiem , bo ciebie obraziłem .

                          istnieją dwie opcje :
                          1. byłeś w banku - wówczas , skoro nie odpowiadasz na ten wątek ,
                          jest możliwa tylka jedna wersja : w banku uzyskałeś informacje
                          zbieżme z tym co podałem w poście i nie chcesz się przyznać do
                          błędu.

                          2 nie byłeś w banku - wówczas mam wątpliwości co do twojej
                          rzetelności tego , co poprzednio pisałeś o wnikliwym analizowaniu
                          umowy . gdyby tak było , co jest mniej prawdopodobnym , to wierzysz
                          jak większość ludzi w to , co tobie jest wygodnym do wierzenia i
                          podciągasz swoje hipotezy i "analizy" pod własne oczekiwania jak i
                          potwierdzenia własnej mądrości . nie ma wówczas żadnej możliwości
                          przekonania cię o braku twojej słuszności , bo sam mógłbyś to
                          potraktować jako atak na twoją osobę i możliwości "lepszych
                          standardów życia" na niewypłacalnych kredytach - to jakbym chciał
                          dziecku przetłumaczyć , że samochodzik lepiej kupić tańszy i może
                          używany niż droższy ze świecidełkami , bo na droższy po prostu nie
                          stać .
                          • w_l Re: widzę , że nie potrafisz przyznać się do błęd 17.08.07, 20:15
                            Jak juz wczesniej pisalem, nie bede dyskutowal z osobnikiem ktory siega po
                            epitety, zamiast dyskutowac merytorycznie. Mysle ze Ty rowniez nie powinienes
                            znizac sie do dyskusji z, cytuje, "kretynem". Zycze owocnej walki z "ukladem".

                            W_L
                            • unsatisfied6 czy ja nie miałem prawa obrażenia się po pirwszej 17.08.07, 22:16
                              w_l napisał:

                              > Jak juz wczesniej pisalem, nie bede dyskutowal z osobnikiem ktory
                              siega po
                              > epitety, zamiast dyskutowac merytorycznie. Mysle ze Ty rowniez nie
                              powinienes
                              > znizac sie do dyskusji z, cytuje, "kretynem". Zycze owocnej walki
                              z "ukladem".
                              >
                              > W_L

                              czy ja nie miałem prawa obrażenia się po twojej pierwszej wypowiedzi
                              w tym wątku ?

                              odnośnie sięgania po niemerytoryczne argumenty , to miałem wrażenie ,
                              że ty po nie sięgnąłeś po takie w swoim pierwszym poście i starałeś
                              się mnie obrazić .


                              jeżeli sprawę potraktowałbyś poważnie , nie siliłbyś się na
                              dowodzeniu tutaj czegoś , czego nie jesteś w stanie udowodnić .
                              może jesteś o wiele ode mnie mądrzejszy i wiesz znacznie więcej
                              w wielu różnych tematach , ale odnośnie poruszonego tutaj tematu
                              mało masz do powiedzenia , chociaż faktycznie mógłbyś zrobić wielką
                              przysługę , gdybyś uczciwie podszedł do tematu i poinformował
                              innych ewentualnych forumowiczów o rezultacie swojej rozmowy z
                              przedstawicielem banku . twoja niespołeczna postawa polega na tym ,
                              że ty bronisz swoich racji kosztem ewentualnego doinformowania
                              innych , co dla nich może być ich tragedią życiową , jeżeli
                              przekonałeś ich do swoich racji , bo nie podałeś faktów , ze względu
                              na moją rzekomą "niemerytoryczną dyskusję" .
                              • w_l Re: czy ja nie miałem prawa obrażenia się po pirw 22.08.07, 22:17
                                unsatisfied6 napisał:
                                > czy ja nie miałem prawa obrażenia się po twojej pierwszej wypowiedzi
                                > w tym wątku ?

                                Nie, bo nei zaznaczyles ze sprawa dotyczy Ciebie. Odnioslem sie do wirtualnego
                                "kogos"

                                > że ty po nie sięgnąłeś po takie w swoim pierwszym poście i starałeś
                                > się mnie obrazić .

                                Patrz wyzej.

                                > jeżeli sprawę potraktowałbyś poważnie , nie siliłbyś się na
                                > dowodzeniu tutaj czegoś , czego nie jesteś w stanie udowodnić .
                                Alez ja niczego nie dowodze, przedstawiam moje wlasne zdanie. MOJE.


                                > może jesteś o wiele ode mnie mądrzejszy i wiesz znacznie więcej
                                > w wielu różnych tematach , ale odnośnie poruszonego tutaj tematu
                                > mało masz do powiedzenia ,
                                Przepraszam MISTRZU.

                                > chociaż faktycznie mógłbyś zrobić wielką
                                > przysługę , gdybyś uczciwie podszedł do tematu i poinformował
                                > innych ewentualnych forumowiczów o rezultacie swojej rozmowy z
                                > przedstawicielem banku

                                Rezultat byl zgodny z moja wola. Po zapoznaniu sie z przedlozonymi dokumentami,
                                konsultacji niektorych zapisow umowy i wynegocjowaniu odpowiedniego poziomu
                                prowizji, umowe zawarlem ku obopolnej radosci. To sie nazywa dobry interes,
                                wystepuje nader czesto w przyrodzie, bo na tym polegha ubicie interesu, zeby
                                obie strony byly zadowolone.


                                > . twoja niespołeczna postawa polega na tym ,
                                > że ty bronisz swoich racji kosztem ewentualnego doinformowania
                                > innych , co dla nich może być ich tragedią życiową , jeżeli
                                > przekonałeś ich do swoich racji , bo nie podałeś faktów , ze względu
                                > na moją rzekomą "niemerytoryczną dyskusję" .

                                A fakture za udzielenie konsultacji komu powinienem przeslac? Co to jest
                                spoleczna postawa w zakresie doradztwa? Moj czas jest cenny, w tym watku
                                ubawilem sie na tyle dobrze, ze jeszcze odrobine oplacilo mi sie go zmarnowac.
                                Wiedza to cenne dobro, inwestuje w nia duzo i na niej buduje swoja rynkowa
                                pozycje. Dlacego mam to rozdawac obcym ludziom?? Dobremu koledze przy piwie
                                porady nie odmawiam.

                                W_L


                                PS. A pic mam z kim, nie ma obaw. M.in. dlatego ze prowadze dyskusje, a nie
                                feruje wyroki jak Ty.

                                PS2. Lekcja probna gratis. ZAWSZE czytaj to co podpisujesz. Nigdy nie wierz
                                urzednikom, sprzedawcom i dostawcom. Oni nie musza dzialac z premedytacja. Moga
                                nie wiedziec tak jak Ty - to sie zdarza, mimo ze oczekiwalbys fachowosci.
                                Niestety fachowcy maja lepsza robote niz sprzedawanie kredytow w okienku.
                                Dlatego CZYTAJ i jesli tylko czegos NIE rozumiesz - nie podpisuj.

                                Bonus. Odrobione zadanie domowe. Porade prawna mozna uzyskac juz od 100 zlotych.
                                Nawet niech kosztuje tysiac albo dwa. W porownaniu do wartosci transakcji na
                                kilkaset tysiecy (np. kupno mieszkania na kredyt) to sa grosze. MORAL - NIE
                                OSZCZEDZAJ na fachowcach. Plac prawnikowi, doradcy podatkowemu i doradcy
                                inwestycyjnemu*. Plac im dobrze, a beda mieli motywacje, zeby Ciezko dla Ciebie
                                pracowac. Jaka placa taka praca.

                                Jesli zastosujesz sie do lekcji probnej, tzn. bedziesz CZYTAL i wyciagniesz
                                wnioski z zadania domowego, tj. bedziesz PYTAL lepszych od siebie to juz swiat
                                przed Toba otworem.

                                W_L


                                *Doradca inwestycyjny to nie jest taki gosc z expandera, open finance czy
                                xeliona, bo tam sa ordynarni przedstawiciele handlowi, ktorzy sie nie znaja na
                                swoim towarze.
                                • unsatisfied6 mój ty drogi w_I -przeczysz swoim zasadom 26.08.07, 21:36
                                  w_l napisał:

                                  >
                                  > PS2. Lekcja probna gratis. ZAWSZE czytaj to co podpisujesz. Nigdy
                                  nie wierz
                                  > urzednikom, sprzedawcom i dostawcom. Oni nie musza dzialac z
                                  premedytacja. Moga
                                  > nie wiedziec tak jak Ty - to sie zdarza, mimo ze oczekiwalbys
                                  fachowosci.
                                  > Niestety fachowcy maja lepsza robote niz sprzedawanie kredytow w
                                  okienku.
                                  > Dlatego CZYTAJ i jesli tylko czegos NIE rozumiesz - nie podpisuj.
                                  >

                                  z tego zo do tej pory napisałeś wnioskuję , że kompletnie nie
                                  pojmujesz fundamentów matematyki finansowej - podpisałeś , mimo że
                                  nie rozumiesz .

                                  mam wrażenie , że wogóle nie zrozumiałeś tematu ( może ja go nie
                                  przedstawiłem należycie ,albo brakuje ci pdstw wiedzy w tym
                                  temacie ) . nie zdajesz sobie sprawy z poważnych negatywnych
                                  społeczno-ekonomicznych skutków kredytów "walutowych" , których
                                  wkrótce można się spodziewać . mógłbym się z tobą założyć , kto ma
                                  rację , bo jestem na 100% pewny sowich . problem jednak tego
                                  hipotetycznego zakładu polega na tym , że jeżeli ty go przegrasz ,
                                  to jesteś po prostu bankrutem i nie jesteś w stanie spełnić warunków
                                  takiego zakładu .


                                  jezeli chcesz udzielać komuś lekcji , zacznij od własnej edukacji w
                                  temacie , którego chcesz uczyć .
                                • unsatisfied6 ja traktuję naszą rozmowę poważnie , a ty robisz k 26.08.07, 22:12
                                  w_l napisał:

                                  > Rezultat byl zgodny z moja wola. Po zapoznaniu sie z przedlozonymi
                                  dokumentami,
                                  > konsultacji niektorych zapisow umowy i wynegocjowaniu
                                  odpowiedniego poziomu
                                  > prowizji, umowe zawarlem ku obopolnej radosci. To sie nazywa dobry
                                  interes,
                                  > wystepuje nader czesto w przyrodzie, bo na tym polegha ubicie
                                  interesu, zeby
                                  > obie strony byly zadowolone.
                                  >

                                  ja traktuję naszą rozmowę poważnie , a ty robisz kabaret

                                  pytaniem było to , czy faktycznie , a nie na papierze , możesz
                                  zmienić spłacanie swojego kredytu na spłatę w złotówkach .
                                  statystycznie rzecz biorąc , najprawdopodobniej nie stać cię na
                                  spłacanie kredytu w złotówkach i przewalutowanie twojego kredytu z
                                  tego względu jest niemożliwe .

                                  ponadto już w pierwszym zdaniu popełniasz poważny błąd pisząc o
                                  rezulatacie podpisanie swojej umowy - nie znasz tego rezultatu
                                  i nie będziesz znał przez co najmniej kilka lat i jak dobitnie widać
                                  z naszej dyskusji , nie masz najmniejszego pojęcia o skutkach
                                  podpisania twojej umowy z bankiem . jeżeli będziesz w stanie splacić
                                  ten kredtyt do końca , to dojdziesz tylko najprawdopodobniej do
                                  jednego tylko wniosku , że zapłaciłeś duzo więcej niż zapłaciłbyś
                                  w przypadku wzięcia kredytu w złotówkach i niemożliwym byłoby cię
                                  przekonać ,co może się zdarzyć , że procent twojego kredtu jest
                                  porównywalny z oprocentowaniem kredytu złotówkowego .

                                  ja natomiast wiem , że z dużym prawdopodbieństwem ( duże w tym
                                  przypadku , znaczy ponad 1/2 ) nie spłacisz tego kredytu . innymi
                                  słowy , twierdzę że dużo ponad 50% populacji , która zadłużyła się
                                  w formie pobrania tzw kredytów walutowych jest niewypłacalna .

                                  niewypłacalność populacji kredytobiorców kredytów walutowych nie
                                  wynika z braku negocjacji , konsultacji i temu podobne , a wynika
                                  z braku nadania odpowiedniego rankingu wiedzy grupie ludzi , która
                                  świetnie zdaje sobie sprawę z absurdalności takiego rodzaju
                                  kredytowania . na temat opłacalności i kosztów kredytów walutowych
                                  może się wypowiedzieć matematyk zajmujący się matematyką finansową -
                                  nie oczekuję tej wiedzy od ekonomistów , prawników , a już najmniej
                                  od dziennikarzy i setek tysięcy samych kredytobiorców

                                  sam fakt , że ty jako przedstawiciel tej grupy oczekujesz wiedzy na
                                  temat kosztu kredytu od prawnika , świadczy o dużym błędzie w twoim
                                  myśleniu przy podejmowaniu tak ważych w twoim życiu decyzji .
                                  w innym urywku pisząc o tysiącach złotych wydanych na prawnika w
                                  kwesti oceny kosztów kredytu , to po prostu każdy grosz stracony ,
                                  bo prawnik w Polsce nie jest ci w stanie tego oszacować .
                                • unsatisfied6 długo musiałbym ci tłumaczyć 26.08.07, 22:34
                                  w_l napisał:

                                  > Nawet niech kosztuje tysiac albo dwa. W porownaniu do wartosci
                                  transakcji na
                                  > kilkaset tysiecy (np. kupno mieszkania na kredyt) to sa grosze.
                                  MORAL - NIE
                                  > OSZCZEDZAJ na fachowcach. Plac prawnikowi, doradcy podatkowemu i
                                  doradcy
                                  > inwestycyjnemu*. Plac im dobrze, a beda mieli motywacje, zeby
                                  Ciezko dla Ciebie
                                  > pracowac. Jaka placa taka praca.
                                  >
                                  długo musiałbym ci tłumaczyć brak twoich racji , dlatego lepiej
                                  obejrzyj sobie film "drobne cwaniaczki" . w tym filmie przedstwiona
                                  jest groteskowa sytuacja kompletnych głupków , którzy w pełni
                                  zawierzyli prowadzenie swoich interesów prawdziwym fachowcom -
                                  jak myślisz , jaki był rezultat takiego podejścia do spraw
                                  prowadzenia interesów ?

                                  >
                                  > *Doradca inwestycyjny to nie jest taki gosc z expandera, open
                                  finance czy
                                  > xeliona, bo tam sa ordynarni przedstawiciele handlowi, ktorzy sie
                                  nie znaja na
                                  > swoim towarze.

                                  w kwesti kredytów rozmawiałem kilka lat temu przez e-mail z
                                  profesorem matematyki i ten podzielał moje poglądy . nie pamiętam
                                  czy to nie był specjalista od procesów stochastyczntych czy nie ,
                                  bo trochę już czasu upłynęło od wymiany naszych e-maili .

                                  tobie proponowałbym to samo - o ile przedstwisz problem umiejętnie ,
                                  uzyskasz najwyższej jakości doradztwo za darmo jak i przyjejmność
                                  dzielenia się opiniami z prawdziwymi fachowcami . świecąc w świecie
                                  rzeczywistym i tu na forum tylko pieniędzmi i gotowością płacania
                                  dużych kwot za porady , wcześniej czy później pójdziesz z torbami .
                    • unsatisfied6 czy można coś dodać albo ująć ? 07.08.07, 22:23
                      ellipsis napisał:

                      > Ciekaw byłem, kiedy Tobie znudzi sie dyskusja z u6. Jest
                      matematykiem,
                      > absolwentem amerykańskiej uczelni (według oświadczenia),
                      bezrobotnym... Lubi
                      > wygłaszać opinie sprzeczne z ogólnie przyjętymi,
                      często ,,dyskutuje" sam ze
                      > sobą...

                      nic dodać , nic ująć - matematyk który wygłasza opinie zgodne
                      z ogólnie przyjętymi to nie matematyk , a ewnetualnie przeciętny
                      uczeń szkoły średniej .

                      zgadzam się z tobą - wygłaszam opinie sprzeczne z ogólnie panującymi
                      w Polsce , ale to wcale nie znaczy , że nie jestem matematykiem
                      ( bynajmniej byłem kilkanaście lat temu - eksloatującym nasz naród
                      nie wsmak zapewne wykształcony obywatel polski w stanach skoro nie
                      przyznają żadnego kredytu absolwentom najlepszych uczelni świata )

                      przykro mi , że przeciętny matematyk w Polsce nie jest kształceny w
                      ten sposób , by mógł w tej kwesti zabrać głos . owszem wi bardzo
                      dużo ale bardzo niewiele w sprawach praktycznego zastosowania
                      matematyki . natomiast zauważyłem , że wielu ludzie nie mających
                      żadnych narzedzi matematycznych wykształcono w ten sposób , że
                      używają terminologi i autorytetów ( przykładowo jeden z dyskutantów
                      w realu użył autorytetu Gronkiewicz-Walc - prawnika z wykształcenia )
                      w sposób który przekonuje słuchaczy do ich racji - racji nie mają ,
                      co się okaże za kilka lub kilkanaście lat .
                    • unsatisfied6 towarzystwo wzajemnej adoracji 07.08.07, 22:35
                      ellipsis napisał:

                      > u6 (w tym
                      > wątku: nie potrafi zrozumieć, że bank _zawsze_ zarabia na kredycie
                      > _denominowanym_ w walucie

                      w-i przyznał ci rację , mnie nazwał prostakiem , choć to samo z
                      mojego argumentu wynika , co z twojego

                      BANK ZAWSZE NA KREDYCIE ZARABIA

                      z argumetnu w_i wynika , że on na kredycie zarobił ( tak myśli
                      zapewne kilka milinów klientów kredytów walutowy ) .

                      używam nazwy "kredyt walutowy" zgodnie z przyjętą ogolnie
                      terminologią - nie przypuszczałem , że ktoś chcąc dyskutować o
                      kredtytach ma jakiekolwiek wątpliwości co do znaczenie tego ogólnie
                      używanego terminu .
                    • unsatisfied6 postaram się dotrzymać obietnicy 07.08.07, 22:56
                      ellipsis napisał:

                      >Przez jakiś czas był z nim spokój, bo obiecał, że będzie pisać tylko
                      > wtedy, gdy CHF zdrożeje o odpowiedni procent. Niestety, nie
                      dotrzymał słowa,
                      > chociaż w tamtym czasie kurs franka szwajcarskiego wynosił 2,50
                      >PLN/CHF...

                      obietnica dotyczyła innego postu .

                      obietnicy dotrzymam - wytłumaczę gdy przyjdzie na to odpowiedni
                      czas . ( ale jeszcze raz powtarzam , nie dotyczy to tego postu ) .

                      główny temat tego postu dotyczył kompetencji wysokich urzędników
                      banku .

                      zmienił się na temat kredytów ze względu na zainterowanie
                      w_i tematem kredytów i jego niepewności czy podjął słuszną decyzję .
                      większość przez kilka pierwszych lat splacania nie będzie wierzyć
                      "swojemu szczęsciu" i słusznie . ale brak im będzie wsparcia
                      autorytetu , że ich obawy są słuszne . nikt przecież tak do końca nie
                      wierzy , że biorąc kredyt możemy splacić bankowi mniej , niż
                      wzięliśmy .

                      ciągły spadek kursu franka tylko z pozoru jest potwierdzeniem racji
                      klientów kredytów walutowych . w rzeczywistości to tylko oznacza
                      mniejsze spłaty obecnie kosztem realtaywnie wiąkszych spłat w
                      przyszłości . mniejsze spłaty i "cudownie" malejący kurs franka
                      obecnie to ciągła motywacja dla następnych klientów banków
                      pobieranie kredytów walutowych i argument propagandy sukcesu dla
                      parti rządzącej ( przybyło na rynku pieniędzy z niewypłacalnych
                      kredytów , a nie z zarobionych pieniędzy ) .
                    • unsatisfied6 zwróć uwagę , że to w_I 08.08.07, 00:01
                      ellipsis napisał:

                      > u6 robi się bardzo nieprzyjemny, gdy nie ma argumentów
                      merytorycznych ,wtedy próbuje obrazić interlokutora
                      > -
                      > zapewne uważa, że wygrał, jeżeli rozmówca przestanie odpowiadać na
                      jego
                      > zaczepki. Mnie też to kiedyś spotkało - i zapewne spotka ponownie.
                      Cóż - ten ty
                      > p
                      > tak ma...
                      > Pozdrawiam.

                      zwróć uwagę , że to w_I zaczął od bycia nieprzyjemnym w tym watku i
                      to tylko dlatego , że ma znacznie inne poglądy od moich . wybiórczo
                      odniósł się do tematu dotyczącego kwalifikacji wyższych kadr
                      pracowników banku - praktycznie nic na ten temat nie napisał , a
                      tylko krytycznie odniósł się do kilku urywków , względem których
                      ma inne zdanie od mojego i to w sposób bardzo dla mnie nieprzyjemny .

                      podobnie zresztą ty kilkukrotnie uczyniłeś to samo uprzednio , zanim
                      ja stałem się dla ciebie nieprzyjemnym . minęło już kilka
                      lat , a ty widzę nie zmieniasz tonu pisząc o mnie innym "ten typ tak
                      ma" . powiedz , gdzie ja piszę o tobie w ten sposób innym
                      forumowiczom ?
    • unsatisfied6 Re: banki - jakie są ich kwalifikacje 05.01.16, 00:27
      Jedni doradzali 'tanie kredyty', dzisiaj tworzą 'Nowoczesną Polskę', inni jszcze mówili, 'wróżenie z fusów'-nie da się przewidzieć.

      Długoterminowo, to żadne wróżenie z fusów, to musiało zajść. Dzisiaj po 8 latach mojego 'wróżenia z fusów' FCH za około 4 zł-a to dopiero niecała połowa spłaty masy kredytów we frankach szwajcarskich.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka