mikimaus11 04.09.07, 23:13 Polecam artykuł o drogach rowerowych. Nie jest to przykład z Bydgoszczy, ale kilka spraw ma charakter uniwersalny. miasta.gazeta.pl/krakow/1,47375,4457479.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
patriota_lokalny Rewelacyjny tekst 15.09.07, 16:30 Gdy ja wpisuję ten komentarz (drugi tutaj), to w Krakowie pod artykułem komentarzy jest już 530! Pocieszająca jest lektura tego tekstu, bo przynajmniej wiemy, ze tego typu problemy są nie tylko w Bydgoszczy, ale też w innych miastach. Najgorsze życie rowerzyści mają w Warszawie, ale już np. w Gdańsku cykliści powodów do narzekania (jak na polskie warunki) nie mają. Co do samej Bydgoszczy to faktycznie artykuł jest uniwersalny i pasuje tez do opisu bydgoskich ulic. U nas ścieżki rowerowe najczęściej powstają przy okazji budowy jakiegoś hipermarketu, względnie podczas budowy nowych ulic. Nareszcie coś się ruszyło w sprawie drogi dla rowerów wzdłuż Kamiennej od Wyszyńskiego do Sułkowskiego, ale nadal absurdem jest ścieżka rowerowa wzdłuż Wyszyńskiego na tym odcinku. Ciągnie się ona łącznie 150 metrów po zachodniej stronie tej ulicy. Zaczyna się od Kasztanowej i kończy przy Chodkiewicza przejazdem na druga stronę ulicy. Czyli zgodnie z przepisami gdy jest ścieżka rowerowa, to nie wolno poruszać się rowerem po chodniku. Rowerzysta jadący od Powstańców Wielkopolskich na Myślęcinek powinien więc przejechać na wysokości Głowackiego na druga stronę dwupasmówki tam przejechać przez skrzyżowanie z Kamienną, aby 50 metrów dalej, gdy skończy się szlak rowerowy zastanawiać się, jak z powrotem znaleźć się na prawej stronie ulicy... Nie lepiej jest wzdłuż Jana Pawła II. Tutaj nasi drogowcy wytyczyli ścieżkę rowerową po zachodniej stronie ulicy. Zaczyna się wysokim krawężnikiem przy jezdni zjeżdżającej z górki w dodatku przy delikatnym zakręcie. Pokażcie mi rowerzystę, który w takich warunkach na ruchliwej ulicy jest w stanie dostać się z asfaltu na ścieżkę. Następnie ścieżka przechodzi przez zawsze zatłoczony przystanek autobusowy, gdzie styka się ona z wiatą oraz kioskiem. Oczywiście pod wiatą się wszyscy nie mieszczą, więc część pasażerów czeka na środku ścieżki, a "najciekawiej" jest, gdy akurat do wiaty zbliża się rowerzysta i w tym samym momencie u góry wyłoni się 69... Zaś lokalizacja kiosku oznacza, że jest on przeznaczony jedynie dla rowerzystów właśnie, zaś wszystkich pozostałych klientów straż miejska mogłaby karać mandatami za samo podejście do lady. Gdy czytam sobie w prasie statystyki nowopowstających rocznie tras dla rowerów tracę nadzieję, że te drogi stworzą kiedyś jedną całość. A i jeszcze jedno. Wszystko co rowerzysta nadrobi wyprzedzając samochody stojące w korku wyrówna się dzięki inteligentnym programom sygnalizacji świetlnej, które są doskonale dostosowane, aby wszystkich pieszych i rowerzystów zachęcić do przesiadki do samochodu. Odpowiedz Link Zgłoś