radca
11.10.03, 16:07
www.wprost.pl/ar/?O=50730
" Czerwone cienie papieża
Sobota, 11 października 2003 - 13:50 CEST (11:50 GMT)
Jan Paweł II na celowniku mordercy księdza Popiełuszki
Już w 1972 r., czyli sześć lat przed wyborem na Stolicę Piotrową, peerelowska
Służba Bezpieczeństwa przewidywała, że kardynał Karol Wojtyła może zostać
papieżem! - wynika z dokumentu do którego dotarł "Wprost". To świadczy
zarówno o rozległej wiedzy, jaką komunistyczna bezpieka zyskała na temat
pozycji ówczesnego kardynała w hierarchii kościelnej, jak i o ogromnej skali
inwigilacji jego osoby. Żagielowski vel Torano, Carmen i Ares to tylko
niektóre pseudonimy agentów SB, którzy działali w otoczeniu Karola Wojtyły.
Mimo że teczki dzisiejszego papieża zniknęły z archiwum, historykom z
Instytutu Pamięci Narodowej udało się odtworzyć część ich zawartości.
Dokumenty jednoznacznie wskazują, że papież był wnikliwie obserwowany przez
bezpiekę od 1949 r. Permanentną inwigilacją Karola Wojtyły zajmowała się
armia bezpieczniaków, wśród nich Grzegorz Piotrowski, późniejszy zabójca
księdza Popiełuszki.
Akcja "Triangolo", czyli "romans papieża"
Najbardziej perfidną akcję, mającą doprowadzić do kompromitacji papieża lub
umożliwić jego szantażowanie, przygotowała w 1983 r. osławiona sekcja D IV
Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, ta sama, której funkcjonariusze
zamordowali ks. Jerzego Popiełuszkę. Władze komunistyczne, które po
ogłoszeniu stanu wojennego obawiały się wizyty Jana Pawła II, chciały mieć
wpływ na to, co papież powie rodakom podczas pielgrzymki. Postanowiono więc
uciec się do prowokacji. Akcję opatrzono kryptonimem "Triangolo", a jej
przeprowadzenie powierzono późniejszemu mordercy ks. Popiełuszki kapitanowi
Grzegorzowi Piotrowskiemu. Te działania były tak bardzo zakonspirowane, że
nie poinformowano o nich nawet kierownictwa krakowskiej Służby
Bezpieczeństwa. Piotrowskiemu podczas prowokacji towarzyszyły dwie
funkcjonariuszki, które poszły do mieszkania ks. Andrzeja Bardeckiego,
przyjaciela papieża. Tam, udając przedstawicielki komitetu pomocy, oczarowały
gosposię i wykorzystując jej nieuwagę, podrzuciły materiały mające w
przyszłości posłużyć szantażowi. Były to sfabrykowane przez bezpiekę
dzienniki Ireny Kinszewskiej i jej korespondencja z Karolem Wojtyłą.
Prawdopodobnie fałszywki miały dać początek plotce o rzekomym romansie
papieża. Sama Kinszewska, sekretarka w "Tygodniku Powszechnym", była
dokumentalistką poczynań Karola Wojtyły, spisywała m.in. jego kazania.
Właśnie jej zawdzięczamy wiele dokumentów, które zaginęłyby bezpowrotnie,
gdyby nie ona. Piotrowski, zachwycony udaną akcją, postanowił się zabawić z
funkcjonariuszkami w hotelu Holiday Inn. Podczas libacji wpadł na pomysł, by
wyruszyć na przejażdżkę w towarzystwie obu kobiet. Nie zajechał daleko,
rozbił auto niedaleko hotelu. Milicja, która przybyła na miejsce,
stwierdziła, że kompletnie pijany i poważnie ranny kierowca jest
funkcjonariuszem SB przysłanym z Warszawy. Piotrowski trafił do szpitala, a
wypadek zatuszowano. Akcja "Triangolo" spaliła jednak na panewce z zupełnie
innych powodów - ks. Bardecki znalazł fałszywki i po prostu je zniszczył.
Żagielowski usiłuje skompromitować Pedagoga
Nazwisko Wojtyły w aktach UB pojawia się okazjonalnie w 1946 r. w kontekście
działalności organizacji samopomocy studenckiej Bratniak - dowiadujemy się
m.in. od Marka Lasoty z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.
Ten historyk pieczołowicie odtwarzał zaginioną teczkę operacyjną ewidencji
księdza Wojtyły. Nie były to jednak jeszcze donosy. Jednym z dokumentów jest
lista działaczy, na której znalazło się nazwisko młodego kleryka. W tamtych
latach władze nie uważały Karola Wojtyły za ważną osobą. Zainteresowały się
nim dopiero wtedy, gdy został wykładowcą w seminarium. Być może z tego powodu
bezpieka obdarzyła Karola Wojtyłę w swoich tajnych dokumentach pseudonimem
Pedagog. Lasota ustalił, że pierwszy donos na Karola Wojtyłę napisano już w
listopadzie 1949 r. Agent informował o kółku ministrantów, które na polecenie
Tadeusza Kurowskiego, proboszcza parafii św. Floriana, prowadził młody wikary
Karol Wojtyła. Kółko było uważane przez ubeków za rodzaj przedszkola
Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, które niedługo później zostało
rozwiązane przez władze. Agent donosił, że formy działalności kółka
przypominają sposoby działania KSM. Autor donosu posługiwał się pseudonimem
Żagielowski i był uważany przez UB za najcenniejsze źródło informacji
dotyczących krakowskiego kościoła. Wbrew temu, co dotychczas publikowano, nie
był to wysoki urzędnik kurii krakowskiej. W rzeczywistości Żagielowski - ks.
Władysław K. - rezydował w parafii św. Mikołaja i był osobą znaną w Krakowie.
Świetnie wykształcony, studiował m.in. w Paryżu i Strasburgu, w czasie wojny
był więziony przez hitlerowców, m.in. w obozie koncentracyjnym w Austrii.
Cieszył się zaufaniem prymasa Wyszyńskiego. Choć do współpracy z UB został
zmuszony szantażem, podjął ją chętnie, licząc, że pomoże mu to w kościelnej
karierze. Władze komunistyczne miały bowiem pewien wpływ na nominacje w
Kościele. Zgodnie z dekretem o obsadzaniu stanowisk kościelnych, musiały
zaakceptować kandydatów na biskupów. Mogły blokować decyzje, dopóki na liście
propozycji nie pojawiło się odpowiednie nazwisko. Nazwisko agenta
Żagielowskiego nigdy jednak nie znalazło się na tym wykazie, co pozwala
domniemywać, że w kurii domyślano się podwójnej roli, jaką mógł on odgrywać.
Władysław K. zmienił później pseudonim na Torano. Raporty, które pisał
regularnie, były bardzo szczegółowe. Choć spora część zawartych w nich
informacji pochodziła z drugiej ręki, to bezpieka uważała je za bardzo
wartościowe. K. zmarł w połowie lat 60. Nigdy potem w Krakowie służby
specjalne nie pozyskały w środowisku duszpasterzy tak cennego agenta.
Następca Torana, posługujący się pseudonimem Carmen, miał już zdecydowanie
gorsze notowania. Dość słabe oceny zyskiwała też praca kolejnych agentów,
posługujących się pseudonimami Honorata, Rosa, Kos i X.
Cezary Gmyz
Pełny tekst w najnowszym 1090 numerze "Wprost", w sprzedaży od poniedziałku
13 października "
- to, co sie wtedy dzialo - to przechodzi ludzkie pojecie
radca