henass
19.09.08, 11:30
Jestem po paru pobytach na leczeniu w szpitalu.Słusznie w artykule <
Nawet szofer się znajdzie> stwierdza ,że duży problem to traktowanie
pacjentów. Pacjent przyjęty na oddział o 7 otrzymuje dopiero o 19
przysługujacy mu posiłek dla nowo przyjetego a dopiero od dnia
następnego pełny. Wypis o godz.15 nie dostaje już obiadu. Pacjent
przenoszony na inny oddział, tu wyprowiantowany <obiad nie
przysługuje> a tam niezaprowiantowany. Zapomnieć o dietach ,tylko
ogólna i ala cukrzycowa.Porcje wydzielone do min ilości<2 kroki
chleba> a pielęgniarki cały bochenek. A w kuchni po południu
sanitariusz je 5 porcji kurczaka. A lekarz i dietyk uczy jak należy
się odżywiać.Nie przestrzegane. Leżąć np.na oddziale gastrologicznym
trzeba mieć swoje leki kardiologiczne. Szpital wojskowy żołnierz
zasadniczej służby 10 dni w wojsku ,badanie HOLTERA odmawiają bo nie
kupił 2 bateryjek dopiero pacjenci kupili i pani założyła mu
aparat.Szpital szczyci się różnymi nagrodami i
certyfikatami.Biurokracja przerosła życie w szpitalu,wypełniając
rożne dokumenty i te same dokumenty, ankiety nawet przy przenoszeniu
pacjenta z oddziału na oddział.A przy wypisie pielęgniarka pyta się
jakie zalecenia ma mi wpisać ,bo coś musi wpisać. Rozumiem ,że jest
trudno ale chęci trochę i pomyślunku a wrażenia pacjentów będzie
lepsze.