Dodaj do ulubionych

DONOSY - do czego prowadzi ZAWISC ?

28.10.03, 22:01
Zawisc i zazdroszczenie drugiemu czlowiekowi - doprowadza niektorych do
obledu.Nie wazne za jaka cene, nie wazne jakim kosztem - wazne by zniszczyc
taka osobe i to za wszelka cene.Nie wazne jakie beda skutki takiego dzialania,
wazne - by miec satysfakcje i widziec agonie naszego celu.

DONOSY.... wydawaloby sie,ze bylo to tylko za czasow komunistycznych w PRL-u.
Niestety,jak dowiadujemy sie - bylo to rowniez w czasach II wojny swiatowej.
Tutaj, nawet rodak - na rodaka donosil ( czlowiek na czlowieka ) - czesto
powodujac jego smierc - cudzymi rekoma zabijal.

Jak mogli sie czuc takie osoby - donoszace na sasiada i nie tylko ?
Jak mogli sie modlic przy wieczornym pacierzu - wymiawiajac ;

" WSZYSTKIE NASZE DZIENNE SPRAWY
PRZYJM LITOSNIE BOZE PRAWY
A GDY BEDZIEM ZASYPIALI
NIECH CIE NAWET SEN NASZ CHWALI ..."

a przy porannym pacierzu - wymawiali :

" KIEDY RANNE WSTAJA ZORZE
TOBIE ZIEMIA -TOBIE MORZE..."

Jak mogli chodzic do kosciola i bic sie w piersi - wymawiajac :
" BARANKU BOZY - KTORY GLADZISZ GRZECHY SWIATA ..."

kiedy przekazywali drucgiego czlowieka - na SMIERC lub MECZARNIE ,

radca


http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1746331.html


Gazeta.pl ) Gazeta Wyborcza ) Publicystyka ) Opinie Wtorek, 28 października
2003


Tarz pan złoty Hitler


Piotr Lipiński 27-10-2003, ostatnia aktualizacja 27-10-2003 19:12

Żołnierzom Państwa Podziemnego, ukrywającym się Żydom zagrażali nie tylko
Niemcy - wrogów mogli się spodziewać również wśród Polaków donosicieli. O
książce Barbary Engelking "Donosy do władz niemieckich" - pisze Piotr Lipiński

Szanowny panie gistapo zawiadamiam rzecz radiowe bo na słow nie mam odwagi.
Tylko listownie proszę jehać na ulice Pańskie N 3 do Dozorcy on ma radjo
zamurowane wkuhniy wścianie wtem miejscu co stoiy kuhnia potej stronie toiest
iego własne łon go shował ja gwarantuję że na pewno znajdzće" - to jeden z
donosów do gestapo, jakie opisuje Barbara Engelking w książce "Donosy do
władz niemieckich w Warszawie i okolicach w latach 1940-1941". To pierwsza
większa publikacja o donosach, jakie pisali Polacy. Dotąd znana była tylko
niewielka kolekcja kilku listów przechwyconych i przechowanych przez
Stanisława Górnickiego, podoficera AK i listonosza w Sochaczewie. W kolekcji
opisywanej przez Barbarę Engelking 107 donosów dotyczy przestępstw
politycznych, 86 - Żydów mieszkających poza gettem albo oskarżanych o
szmugiel, 57 - spraw gospodarczych.

Nie wiadomo, ile Polacy wysłali donosów w czasie wojny. Ze wspomnień i
lektury ówczesnej podziemnej polskiej prasy można wywnioskować, że był to
poważny problem: donoszono na ukrywających się żołnierzy, kolporterów
niepodległościowej prasy, ujawniano miejsca konspiracyjnych spotkań. Niemcom
zależało na donosach - niemiecki historyk Reinhard Mann, który badał
gestapowskie archiwa w Düsseldorfie, stwierdził, że 26 proc. spraw wszczęto
po informacjach od społeczeństwa, a zaledwie 15 proc. wynikało z własnych
obserwacji gestapo, 13 proc. - z przesłuchań, reszta - z informacji od
organizacji, urzędów itd. Donosy były zatem jednym z istotniejszych elementów
sprawowania władzy w totalitarnym państwie. Podziemie musiało więc z donosami
walczyć - najczęściej przechwytując listy. Jednak Jan Nowak-Jeziorański
opisuje też, że z donosicielstwem walczono, m.in. zakażając anonimy
bakteriami wąglika, co przynajmniej na krótko odstraszyło Niemców od czytania
donosów.

Kilku Osobą i szkotnikom

Dlaczego ludzie donosili Niemcom, wówczas przecież okupantom? W podtekście
odnalezionych donosów autorka książki wiele razy wyczytała chęć załatwienia
niemieckimi rękami przedwojennych jeszcze porachunków. Wyraźnie też widać
podstawowy motyw donosicieli - zawiść. "Proszę zająć się tą sprawą
smuklerstwem bo się robi coraz gorszy unasz tak ze niemają co jeść a
smuklarze piją jedzą wkartygrają". Albo: "udaje wielkiego biedaka a zrubcie
rewizje to znajdziecie mase złota i różnyh metali, nawet on sam może być
ukryty, jest tam taki zakamarek który go łączy z sąsiadem, za oknem przez
komureczkę, zrubcie rewizję tam, może coś jeszcze znajdziecie".

Donosy trudno szufladkować - sprawy gospodarcze mieszają się z rasowymi: "Nie
dość że całe grupy podają Żydom rozmaite paczki tubołki mleko w butelkach,
bochenki chleba, a nawet dostarczają większy szmugiel workami".

Uderza nienawiść - być może powodowana strachem o los otoczenia - wobec
Polaków działających w podziemiu: "za takich głupich parę patriotów polskich
niepotrzebnie cierpieć cały ogół niech się nie wygadują oni że już niedługo
Anglia wygra i że jak Niemcy będą uciekać to zrobią pogrom na niemców i sami
że sto głowe utną takich ludzie nie chcemy bo boimy się za nich cierpieć".

Widać też prymitywnie skrywaną chęć przypodobania się Niemcom: "ja człowiek
mając na uwadze dobroć Wielkiego Państwa Niemieckiego i Wielkiego Wodza
Adolfa Hitlera zwracam się do SS w Polsce o interwencję w sprawie kilku Osobą
i szkotnikom"; "jestem polakiem ale niemogę przepatrzeć co te drańie robią
tarz pan złoty Hitler dobrze rządzi a ony mu robią przeciw czytają ulotki".

Autorzy czasami odczuwali potrzebę usprawiedliwienia, dlaczego piszą
anonimowo. Obawiali się "zemsty stych gości winowatych" albo "osobiście
złożeł meldunek ale boje się żeby mi Nepalnoł Włep Cesław sledz". Podpisywali
się więc "Życzliwy" albo pozdrawiali "Hai Hitla".

Intuicja podpowiada, że autorzy donosów zapewne kontynuowali swoją
działalność również po wojnie. Nie sądzę, aby to niemieckie, okupacyjne
władze wzbudziły w nich potrzebę załatwiania jakichś spraw w taki właśnie
sposób. Donosicielstwo to raczej obrzydliwy sposób życia niż stan przejściowy
spowodowany jakąś sytuacją. Moralnie byli równie kalecy, jak bardzo kaleczyli
swój język.

Ona jest żydówką wychrzczoną

Ta książka, choć niepozornej objętości, aż pęka od treści. Autorka dogłębnie
analizuje, czym wówczas były donosy. Nie zabrakło tła historycznego, relacji
o stosunku władz podziemia do donosicieli. Czytelnika wciągają ogólne
rozważania nad psychologicznymi źródłami donosicielstwa. Bardzo interesująco
wypada też analiza językowa tych specyficznych listów.

Autorzy donosów bywali tak prymitywni, do tego stopnia kaleczyli język,
pisząc swoje wynurzenia fonetycznie, że niekiedy przy pierwszym czytaniu
trudno w ogóle zrozumieć, o co im chodzi: "Noskiewicz ma 2 Willę kture
kostują 600 tysięcy złotych kture na był pocasz Wojny. Willę chilice
przepisał na Matkę. Noskiewicz kturej Znajdują się Składy materiałuw, Futer,
Brylantuw kture nabył od złodziejuf. Skradzione Były Casuf działani
Wojennych". Autorzy donosów tworzyli swoją
ortografię: "wyjast", "mąsz", "mająntku", "rzydówkę", "rzyje", "rzyrandol", "p
żehowóje", "ateras", "mająntku", "chistoryczna". Często rezygnowali ze znaków
interpunkcyjnych, rekordzista zapisał cztery strony maczkiem jako jedno
zdanie.

Choć to pozycja z natury historyczna, nie zawahałbym się jej polecić nawet
tym, których historia niezbyt interesuje. Narracja jest tak wciągająca, że
przeczytać ją może każdy. A szczególnie czytelnik obdarzony wyobraźnią.

Bo też wyobraźnia może mieć przy lekturze tej książki istotne znaczenie.
Czytając, nie można uwolnić się od natrętnych myśli - czym z reguły kończyły
się donosy? Jak wielu kolporterów podziemnej prasy zginęło przez drani
wysyłających anonimy? Jak wielu Żydów trafiło do getta?

Dziś nie sposób już ustalić, kim byli autorzy donosów. Z reguły nie sposób
również potwierdzić losy osób, na które donoszono. Barbara Engelking
odtworzyła konsekwencje jednego z donosów. Na kartce kobiecym pismem
nakreślono: "Czy to możliwe, żeby nie nosiła opaski żydowskiej Perlowa,
której mąż jest żydem - ona jest żydówką wychrzczoną i jej córka żona
Aryjczyka Wanda Łapkiewicz". Helena Perlowa przed wojną była znaną działaczką
społeczną, pomagała ludziom. P
Obserwuj wątek
    • radca Re: DONOSY - do czego prowadzi ZAWISC ? 28.10.03, 22:03
      link do artykulu

      www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1746331.html

      radca
      • radca Re: DONOSY - do czego prowadzi ZAWISC ? 28.10.03, 22:21
        Jakie bylo to miasto kiedys ? Jacy byli mieszkancy Bydgoszczy dawniej ,
        a jak to wyglada dzisiaj ?


        Czy winny byl zawsze ktos inny ( najlepiej obcy ) - niz ktos z miejscowej
        elity ? np. z ekipy " trzymajacych wladze " w Bydgoszczy ?

        radca


        ---------------------------------------------------------------


        bydgoszcz.naszemiasto.pl/wydarzenia/309792.html

        " Wszystko przez żydów z Kongresówki

        Czwartek, 23 października 2003r.

        Trudności aprowizacyjne, drożyzna, paskarskie ceny to stałe elementy każdego
        okresu powojennego. Tak właśnie też było w Bydgoszczy na początku lat
        dwudziestych ubiegłego stulecia. Powołane przy administracji sądowej urzędy
        do walki z lichwą nie potrafiły uporać się z tym zjawiskiem, a prasa pełna
        była doniesień go ilustrujących. Ze szczególnym upodobaniem "Dziennik
        Bydgoski" informował o wydarzeniach z udziałem nielicznej przecież
        mniejszości żydowskiej, której tradycyjnie przypisywano tendencje do
        szybkiego, niekoniecznie legalnego wzbogacania się.

        W styczniu 1921 roku na łamach tego poczytnego dziennika anonimowy redaktor
        napisał: "W mieście naszym kręci się cała falanga żydów obojga płci i różnego
        wieku, nawet podlotki z rozpuszczonymi włosami. Pochodzą oni z Warszawy,
        Łodzi i innych miejscowości Królestwa i Galicji, oferując najrozmaitsze
        towary. Przed kilku dniami uwijały się po mieście dwie panienki, handlujące
        m. in., czekoladą szwajcarską. Podobno sprzedały one w jednym dniu 200
        kilogramów tego importowanego towaru za 1200 marek za kilogram. Kto finansuje
        ten nowy rodzaj przedsiębiorstwa i organizuje nową sprzedaż uliczną? Nie
        wiadomo". Dziennikarz w swoich spekulacjach posuwa się bardzo daleko,
        postulując: "kupiectwo polskie powinno bezwzględnie wystąpić przeciwko tej
        szarańczy szkodliwej i każdego osobnika starać się oddać w ręce policji".

        *

        Na początku marca ten sam "Dziennik Bydgoski" poinformował swoich
        czytelników, że od niedawna zaobserwować można wzmożony ruch żydów
        przybywających do Bydgoszczy z tzw. Kongresówki. Powołując się na źródła
        policyjne, stwierdzono, że głównym powodem przyjazdów jest handel kradzionymi
        rzeczami ? "tzw. paserzy skupują od złodziei stosy kradzionych przedmiotów w
        Królestwie i wywożą do miast wielkopolskich, aby je tu sprzedawać. Tutejsi
        zaś paserzy dają im w zamian stosy kradzionych tu przedmiotów i oni je wywożą
        do Królestwa, aby je tam sprzedawać". Policja częściowo wyłapywała
        tych "izraelitów" i odstawiała bądź do aresztu bądź deportowała do miejsca
        zameldowania.

        *

        Sprawa żydowska widocznie leżała na wątrobie dziennikarzy bydgoskich, bowiem
        kilka dni po ukazaniu się cytowanej wyżej wzmianki opublikowany został
        kolejny artykuł o spekulacji, którego bohaterami byli przedstawiciele
        społeczności wyznania mojżeszowego. Opisany proceder zawyżania cen został
        zilustrowany następującym przykładem: "w ostatnich dniach na ulicach naszego
        miasta pojawiają się żydzi proponujący przechodniom zakup nożyczek, brzytew,
        et cetera. Obejrzawszy się, a widząc, że w pobliżu nie ma policjanta,
        podchodzi taki żyd do przechodnia i proponuje "może pan kupi nożyczki". Nawet
        jeśli spotka się z ostrą odprawą, zaczepia dalszych przechodniów z uśmiechem
        na ustach. Jedyna rada aby temu zapobiec, leży w tym, aby wszyscy obywatele
        naszego miasta oddawali takiego handlarza w ręce policji".

        *

        Z lubością informowano o sprawach które miały stanowić przestrogę dla
        innych ? np. w numerze z kwietnia 1921 roku ukazała się notatka o tym, że
        bydgoska izba karna skazała na rok więzienia przybyłego z Kongresówki szewca
        Maksa Libermana, który został przyłapany na miejscowym dworcu z fałszywym
        biletem kolejowym, po czym ofiarował konduktorowi łapówkę w wysokości 20
        marek. Cóż, słowa uczą, przykłady pociągają.

        Marcin Gurkiewicz - Express Bydgoski "
        • radca dyskusje 28.10.03, 22:32
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=8754409&a=8754409
    • unsatisfied6 czemu to ma służyć? 30.10.03, 21:26
      wiadomo , że wśród ludzi są kanalie i wśród Polaków i Niemców ,
      Amerykanów i Żydów -

      nie Niemcy , Polacy , Żydzi , czy Amerykanie są źli ,
    • unialubelska1lipca1569 Dla przypomnienia 27.01.15, 19:18
      Do Auschwitz ludzie też często trafiali wskutek donosów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka