Dodaj do ulubionych

Klinika weterynaryjna na Bełzy

09.04.09, 23:25
Podzielcie się ze mną opinią na temat tej lecznicy. Czy lekarze są
dobrzy, są godni zaufania? Opowiedzcie swoje doświadczenia z tą
kliniką.
Obserwuj wątek
    • tytt Re: Klinika weterynaryjna na Bełzy 17.04.09, 11:16
      a mi lekarka sugerowala bezwarunkową kwarantann (czyt: sikanie i kupa w domu) w
      okresie szczepień. baaardzo archaiczne podejscie. poza tym nie mieli szczepionek
      - rozumiem uklady z firmami farmaceutycznymi, ale od kliniki wymagam dostępności
      podstawowych leków a nie tylko okreslonego brandu.
      to wszystkie spostrzezenia, za malo by wystawiać ocenę.
      wystarczająco jednak by szukać dalej.

      pozdrawiam
    • kakuba Re: Klinika weterynaryjna na Bełzy 17.04.09, 12:26
      mi tam zaproponowano sterylizację suczki... bez wyraźnego powodu i
      jednoznaczych wskazań tzn nie było stanu zapalnego macicy...
      na moje pytanie czy to pomoże na problemy suczki odpowiedziano, że
      jeśli sterylizacja nie pomoże to będą szukać dalej...
      super... ale ja jednak poszukam lepszego weterynarza!
      • 1toro Re: Klinika weterynaryjna na Bełzy 05.04.13, 13:50
        Witam wszystkich, musze podzielic sie swoimi doswiadczeniami jesli chodzi o klinike centrum. Niestety jedyne, co jest tam dobrego to parking ale i to zawodzi bo przewaznie pelen samochodow osob tam pracujacych. Jesli zas chodzi o kompetencje to moze opisze dwie sytuacje. Piesek mial klopoty z trawieniem czesto wymiotowal, diagnoza zadna moze to moze to a moze jeszcze cos innego no ale cos trzeba zrobic , moze zastrzyk, pani tak szybko probowala go zrobic iz cisnienie wypchnelo igle ze strzykawki i calosc wyladowala na mojej kurtce. Oczywiscie slowo przepraszam musialo gdzies sie zagubic w pani slowniku i go nie uslyszalem. Nie mowiac juz o fakcie ze psa musialo to niezle bolec, bo przeciez nawet idiota wie ze zastrzyki robi sie powoli ,zeby nie bolaly bo plyn rozrywa tkanki pod skora. Pieniazki oczywiscie nie parza i trzeba je skasowac za pobrudzenie kurtki, bo przeciez zastrzyk tam wyladowal a nie pod skora. Sytuacja druga mala zmiana na funflu pani stwierdzila ze to nie wazne i nie trzeba wycinac, ze zmiany rakowe sa malo prawdopodobne mimo moich obaw i checi wyciecia zmiany. Dwa dni pozniej zmiana 3 x wieksza ,wracam wiec i o dziwo pani twierdzi ze to moze byc rakowe i trzeba wyciac. Ustalenie terminu operacji i ku mojemu zdziwieniu za to pani liczy sobie kolejna kase, za to ze dwa dni wczesniej mimo sugerowania iz trzeba to wyciac nie bylo koniecznosci. Ktos moze powiedziec ok chciala zaczekac zeby zobaczyc czy sie wchlonie czy sie rozwinie ok, ale za ustalenie terminu bierzemy pieniadze od kiedy?. To tak jakby trzeba bylo placic kiedy pani fryzjerka wpisuje nas do zeszytu na dany termin paranoja?, a moze poprostu zdzierstwo. Moją kompletna opinie o tej "klinice"wyrobilem sobie kiedy po raz trzeci kiedy zjawilem sie w klinice piesek mial klopoty z wstawaniem na tylne lapki, umowilem sie telefonicznie na godzine z dr. parzeckim pomijajac fakt iz czekalem 2 godziny zanim mnie przyjal .W czasie czekania zjawila sie kobieta ktora, potracila psa, w kartonie ktory przywiozla lezal malenki czarny kundelek mial polamana szczeke zuchwa wisiala mu bezwladnie na kawalku skory wszedzie byla krew karton zrobil sie czerwony od drugiej strony, po kolei ze czetery osoby z personelu przechodzac spogladaly na to cierpiace zwierze siedzialem spokojnie przez jakies 15 moze 20 minut łzy spływaly mi po policzkach az wpadlem w szal i krzyknolem " moze ktos w koncu ruszy dupe i pomoze temu psu moze chociaz cos na bol skoro nie ma czasu sie nim teraz zajac. Ludzie odwracali glowy bo widok byl straszny, po jeszcze paru minutach pieska znieczulono. Brak wspolczucia porazajacy. Wracajac do mojej wizyty oczywiscie brak diagnozy, moze zapalenie, moze przesilenie, po przeswietleniu diagnoza brak dysplazji. Remedium zastrzyki przeciw zapalne. Po dwuch tygodniach brak poprawy i wciaz wpatrujace sie we mnie oczka proszace o pomoc. Wchodze na fora szukam pomocy, opinie ludzi i decyzja Wroclaw i dr niedzielski wiem ktos powie szaleniec do Wroclawia jedzie to co nie ma weterynarzy blizej. Moze i racja ale pozwolcie skonczyc opowiesc. Dojezdzam na miejsce doktor spoglada na nas wchodzacych do kliniki i nie dowierza zanim jeszcze dotknal psa mowi przeciez ona ma zerwane wiazadla krzyzowe. KUR... ten konowal kazal nam robic przeswietlenia naciagac nozki psa bez znieczulenia dawal mu zastrzyki kiedy ten mial zerwane wiazadla nawet nie chce sobie wyobrazac jaki bol musial czuc moj przyjaciel przez brak podstawowej wiedzy tych "weterynarzy". Wracajac do tego czy nie mozna bylo blizej tego zdiagnozowac moze i mozna bylo ale na szczescie trafilismy do jednego z kilku lekarzy ktorzy wykonuja T.P.L.O. piesek teafil na stol pare godzin pozniej. Dzis jest juz po drugiej operacji ,wiec obie nozki ma sprawne. Jeszcze sprawa wybudzania w godzine po operacji pies chodzi kontaktuje.Po zabiegu wycinania zmiany rakowej przez dr. parzeckiego pies dochodzil do siebie kilka dni, po 4 godzinach po zabiegu zabieralem psa nawet nie podnoszacego glowy, ok moze nie on dawal znieczulenie czy usypial psa ale kto jest odpowiedzialny za personel?. Na koniec musze powiedziec cos dobrego o tej klinice Dr Slodki mily kompetentny ale jesli juz mam do niego isc pojde do jego gabinetu a nie bede dawal zdzierac kasy bandzie niekompetentnych bezdusznych" weterynarzy". Do pani ktora pisze ze pobrali krew i zaczipowali wszystko super blagam to tak jakby powiedziec ze pan Kaziu to super stolarz bo wbil prosto gwóżdz i obraz wisi Pozdrawiam wszystkich to byla tylko moja opinia oparta na doswiadczeniach.
        • dora743 Re: Klinika weterynaryjna na Bełzy 25.08.15, 13:41
          Ja nie wiem co tam podają w tych strzywkach ?? oddałam owczarka na zabieg do dr parzęckiego wycięcia guza na skórze , powiedział prosty zabieg ,może nie będzie potrzebna narkoza tylko znieczulenie .po 45 minutach już dzwonią ze można odebrać psa po zabiegu .przed zabiegiem robiona badania krwi ,wszystko ok .5 dni po zabiegu pies zdechł !!!! wyniki krwi wszystkie w dół i wątroba alat 1200 aspat 380 ,to ja się pytam co się wydarzyło ,?? co podano mojemu psu podczas zabiegu ,ze mu wysiadła wątroba i zdechł ???? co jest grane w tej klinice ??? czy Parzęcki musi przestać już operować ?? chyba tak
      • jesuschrust Re: Klinika weterynaryjna na Bełzy 25.10.13, 09:02
        Witam, wątek stary pierwsze pytanie o opinie z 2009 roku. I teraz 4 lata później chyba zmieniło się na gorsze.

        Może w 1994 kiedy zakładano tą klinikę twórcy mieli jakiś zamysł by byc dobra kliniką z dobrymi lekarzami . Teraz jest trochę inaczej.

        Klinika wygrywa jedynie tym że jest 24h / 7d.
        Czyli praktycznie o każdej poorze dnia i nocy i w każdy dzień nawet w niedzielę można się tu pojawić i poprosić o pomoc dla swojego zwierzaka.

        Ale to chyba wszystko.

        Personel od 94 r. chyba sie zmienił - i teraz wszyscy patrzą jakby tu skasować właściciela psa czy kota na największą kasę przy jak najmniejszym wysiłku.

        Byłem tam JEDEN RAZ i ostatni raz z moim goldenem. To była NIEDZIELA - personel traktował mnie i psa per noga jak zło konieczne. Zapisali co prawda jakieś leki aczkolwiek lekarz sugerował kilka wizyt obowiązkowych bo on dzisiaj to nic konkretnego powiedzieć nie może - wydałem 200pln i nadal nic nie wiem. Lekarz pobrał wymaz i kazał czekać 2 tygodnie na wyniki.

        Za 200 złotych chciałoby sie wiedzieć więcej i być załatwionym kompleksowo - za wizytę u specjalisty np. w bardzo dobrej przychodni bydgoskiej - Centrum Gizińscy płaci sie ok. 50-70 zł a tam leczą ludzi.

        Coś tu chyba jest nie tak - wiem że ludzie zapłacą pewnie każdą kwotę za leczenie pupila - ale ktoś kto na tym żeruje chyba nie jest uczciwym człowiekiem.

        Mam znajomych w małej miejscowości pod Bydgoszczą i tam wizyta u weterynarza to koszt ok. 10-15 zł. plus ewentualne leki !!!
        • pytajnik_2 Re: Klinika weterynaryjna na Bełzy 25.10.13, 09:38
          ja również mam niemiły obraz tego miejsca.

          Byłem tam niedawno - na przywitanie wdepnąłem w psią kupę, przed wejściem stała pani recepcjonistka paląca w najlepsze papierosa - a przy recepcji kilka zagubionych osób szukało wzrokiem kogoś kompetentnego.

          Przed wejściem leży wielka blaszana miska z wodą - niby że są tacy empatyczni i wiedzą że zwierzętom chce sie pić - z tym, że gdy wchodziłem w tej misce było więcej zgniłych liści (jest jesień i liście lecą z drzew) niż wody - pani z recepcji stała z papierosem na wprost tej miski i nic dziwnego w tym nie widziała - czekałem czy czasem nie zgasi papierosa w tej misce...

          jakoś nie zrobiło to na mnie i moim zwierzaku dobrego wrażenia. A szkoda.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka