Dodaj do ulubionych

pomóżcie podjąc decyzję

30.09.05, 22:26
drogie mamy, może pomożecie mi w moich rozterkach... nie wiem co zrobić.
skończyl mi się macierzyński. w tej chwili wykorzystuję zaległy i nalezny za
ten rok urlop wypoczynkowy. no i tak - muszę podjąć decyzję, czy wrócić do
pracy czy iść na wychowawczy. kurde, nie wiem co zrobić. z jednej strony na
myśl że miałabym zostawić moją córeczkę na. min 9 -10 godz. ogarnia mnie
prawdziwe przerażenie. chcę jej zapewnić dobry start emocjonalny. jestem
zdania, że min. rok z dzieckiem to podstawa. mała nie lubi zostawać z żadną z
babć, straszliwie wtedy płacze, a one czują się zupełnie bezradne, zarówno
jedna jak i druga. Nie potrafię sobie wyobrazić, że ominą mnie wszystkie
piękne chwile; jak wypowie nowe słowo, jak po raz pierwszy usiądzie
samodzielnie czy jak zachowa sie w jakiś szczególnie zabawny i rozczulający
sposób. straszna jest dla mnie myśl, że ktoś (niania np.)będzie oglądał
wszystkie te wspanialości i zawsze będzie to dla niego chociaz w części obce,
choćby nie wiem jak bliską więź nawiązał z moją córką.
z drugiej strony mam pewne obawy. nawet nie jestem zamężna, z moim facetem
mieszkamy bez slubu i nie ma zadnej wspolności materialnej. Kasę mamy osobną.
Tak bylo od poczatku i chyba nawet nie miałabym odwagi tego zmienić. Na razie
czerpię dochody z tytułu mojego zatrudnienia, a poza tym mam taką mała własna
firmę, z której też coś tam mam, ale żadne nadzwyczajne zyski.
Iśc na ten wychowawczy czy nie? Ciekawa jestem, jakie kierowały Wami, drogie
mamy, motywy, kiedy rozważalyście jedną lub drugą opcje?
Obserwuj wątek
    • mmala6 Re: pomóżcie podjąc decyzję 30.09.05, 22:39
      kazda sytuacja jest inna i mysle, ze kazda z nas kierowala sie innymi pobudkami
      (choc wszystkie tak samo kochamy swoje dzieci i nie chcemy sie z nimi rozstawac).
      Ja poszlam na wychow. bo jakbym wrocila do pracy to zostalabym zwolniona.

      Co do Ciebie to kluczowym aspektem sa jednak finanse.Nie zycze Ci zle ale skoro
      macie osobna kase z Twoim niemezem, to kiepsko to widze.Musicie porozmawiac, no
      chyba, ze ta Twoja firma starczy na Twoje wydatki + dziecko.Mysle, ze wiele
      zalezy od niemeza, od tego jak on to widzi, bo jakby nie bylo bedziecie na jego
      utrzymaniu.Tzn dziecko to zadna laska, ale Ty....Nie wiem jakie sa relacje
      miedzy Wami, w jaki sposob sie rozliczacie i placicie za jedzenie, mieszkanie
      itp.Taka sprawe musisz przegadac z nim aby od poczatku bylo jasne dla kazdego z
      Was jak wygladaja finanse.Musisz sie odwazyc to zmienic, bo przeciez za chwile
      nie bedziesz miala swojej wyplaty.Czy on o tym wie? tzn czy zdaje sobie z tego
      sprawe?
      Mysle, ze warto zostac z dzieckiem jak najdluzej jezeli tylko sa ku temu
      warunki, moziliwosci i checi.Jezeli sie jednak z pewnych powodow to nie udaje,
      to nie ma co rwac wlosy z glowy, tylko jak najszybciej wracac po pracy do
      maluszkasmile))
    • schaapje Re: pomóżcie podjąc decyzję 01.10.05, 17:29
      u mnie sytuacja bardzo podobna, z tym ze mociej niz akt malzenski laczy nas
      wspolny kredyt i rownie wspolne mieszkanie.
      ja wiem, z wracam do pracy 7.11 i podobnie jak Ciebie bardzo mnie to boli. ale
      to najsensowaniejsze, co moge zrobic, bo na wychowawczy nas nie stac. tez mamy
      oddzielna kase, ale mieszkamy razem od dawna i nie mam z tym problemow. wrecz
      widze same korzysci.

      wiesz, nie wiem, jak wyglada Wasze zycie i Wasze relacje, dlatego sama musisz
      sobie odpowiedziec na pytanie, co jest dla Ciebie wazniejsze i z czym bedziesz
      sie czula lepiej. ja na Twoim miejscu prawdopodobnie probowalabym porozmawiac o
      tym z mezem/niemezem, bo skoro jestescie razem, macie wspolne dziecko, to
      pomimo oddzielnych kont bankowych takie decyzje powinny byc podejmowane
      wspolnie.
      ja wiem, ze idac na wychowawczy stracilabym pewna finansowa niezaleznosc, ktora
      mam obecnie. oczywiscie nie glodowalabym i nie spala na ulicy, ale nie mam
      ochoty spowiadac sie z kazdej wydanej zlotowki. to oczywiscie tylko teoria, bo
      jak juz pisalam - z kredytem na karku na wychowawczy nas po prostu nie stac
      sad.

      ale bardzo mi szkoda tych straconych chwil, ktore jeszcze nie nadeszly,
      pierwszych krokow, pierwszych slow..
    • kubona Re: pomóżcie podjąc decyzję 01.10.05, 18:54
      poszłam na wychowawczy bo.......nie miałam z kim zostawić Kubusia - babcia
      pracuje, a w jedyny żłobek w naszym mieście nie wierzę. Poza tym nie mogłam
      sobie wyobrazić powrotu do pracy w sytuacji gdy moje dziecko co najmniej raz w
      miesiącu chorowało.
    • aada100 Jestem odważna albo głupia 01.10.05, 20:57
      Postanowiliśmy z mężem, że idę na wychowawczy. Od 25 października.
      Przede wszystkim dlatego, że oboje uważamy, że pierwszy rok z życia dziecka
      jest najważniejszy. Dziecko jest jak czysta kartka, którą MY zapisujemy SWOIMI
      zdaniami. Nie babcia, nie opiekunka czy żłobek.
      Też u nas z kasą krucho, też mamy kredyt hipoteczny i dom do wykończenia. A
      dwoje malutkich dzieci.
      Jestem odważna, bo ryzykuję utratę pracy. Na dzień dzisiejszy wiem, że mam do
      czego wracać, że moje stanowisko na mnie czeka. Ale jak długo?
      A głupia, bo właśnie tracę swoją niezależność finansową. Wszyscy czworo
      będziemy na utrzymaniu małża. Każda złotówka będzie rozdrabniana na drobne. Ale
      cóż... Coś za coś. Będę uczestniczyła w ważnych momentach w życiu Łukaszka.
      To tyle teorii a jak będzie w praktyce czas pokaże. Czas i finanse. Może w te
      pędy po miesiącu będę grzała do swojej dyrektorki z prośbą o przyjęcie mnie do
      pracy. Mam nadzieję, że nie będę do tego zmuszona.
    • mama_olka ja wrocilam do pracy 01.10.05, 22:24
      - z powodów finansowych (myslimy o wiekszym mieszkaniu)
      - z powodow zawodowych (mialabym duze problemy z odnalezieniem sie na rynku
      pracy po wychowawczym)
      - bo chcialam wrocic
      Bardzo kocham Olka, ale na urlopie macierzynskim czulam sie jak w wiezieniu.
      Pamietam jak w lutym przyjechala do mnie mama i pojechalismy wszyscy na
      przejazdzke samochodem po Warszawie. Patrzylam przez oko i wydawalo mi sie ze
      jestem skazancem, ktorego przewoza z jedego wiezienia do drugiegowink. Decyzje o
      powrocie do pracy na pewno sporo ulatwil mi fakt, ze Olek jest dzieckiem bardzo
      pogodnym i towarzyskim, lubi ludzi (po nauce samodzielnego zasypiania, ktora mu
      ostatnio zafundowalam, zaczal nawet preferowac zasypianie z niania wink i
      doskonale sie adoptuje do sytuacji. A co do omijania itd, na poczatku Olek ze
      mna spedzal cale dnie ale do pierwszego usmiechu i pierwszego rechotu to jego
      Papcio mial honor. Za to pierwszy zabek, siadanie i raczkowanie zaliczylam juz
      jawink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka